Gość: Korniszonek
IP: *.acn.pl
28.08.03, 15:50
Poczta w Landzie przy Wałbrzyskiej:
Są numerki. A,B,C. Przychodzi kretyn bierze numerek A, patrzy ile ma
czekania, uznaje, że za długo, więc bierze numerek B. Jeszcze za dużo. Bierze
jeszcze C. I czeka. Miga matołowi jego numerek np. w okienku B. Pozostałe dwa
wyrzuca do śmieci. 5 minut później w okienkach A i C migają jego wyrzucone
numerki. Takich debili przychodzi sobie od rana ze stu. Każdy numerek miga
jakies 30 sekund. Jeżeli to ładnie wymnożymy to wyjdzie nam 50 minut
bezsensownego czekania przez następne osoby, które robią dokładnie to samo.
Efektem tego jest to, że przychodzi się na pocztę o 17 i okazuje się, że w
kolejce czeka 150 osób. Tworza się wtedy komitety kolejkowe pilnujace
sprawiedliwości zlozone z reguły z dziadków i babć rozmiłowanych chyba w
listach społecznych, po czym wybuchają awantury, bo "pani tu nie stała". To
po co te numerki? Przypadki ekstremalne to rozwydrzone, nudzace się bachory,
które maja zabawę z wyjmowaniem numerków i biorą ich sobie 20 bo to fajna
zabawa. Ponadto notorycznie w dniach wysyłek PItów i VATów dwa okienka sa
nieczynne. Paranoja.
Poczta na Belgradzkiej. Całodobowa. Wyjątkowo niedobrany personel. Dwa listy
polecone i jeden zwykły: obsługa trwała (z zegarkiem w ręku!!) 7 minut
(znaczki naklejałem sam !!!! Tyle czasu zajęło tej kobiecie wykonanie
działania 3,4+3,5+1,2. Dla przeciętnego siedmiolatka do policzenia w 30
sekund. Dodatkowo bardzo obrazonym i pouczającym tonem lebiega obsługujaca
poinformowała mnie, że pokwitowania i listy przed podaniem się segreguje...
Wszystkie dwa?
Całodobowość tej poczty polega na tym, że siedzi tam jedna sztuka obsługi i
lata po kilku okienkach.
Powiesić się można. Szkoda, że nie można tej instytucji jakoś ominąć...