Dodaj do ulubionych

umykające autobusy

IP: *.chello.pl 05.01.02, 15:29
stawiam wniosek o wprowadzenie regulacji, które zmuszą MZK i Tramwaje
Warszawskie do czekania na klienta!!! DOŚĆ BIEGÓW NA SETKĘ DLA STARSZYCH PAŃ I
PANÓW! Dość lekceważenia klienteli przez socjalistyczne molochy opanowane przez
związki zawodowe!!!
Rzucam nastepującą przepowiednię: kto opanuje bezczelność przewoźników
miejskich, zdobędzie władzę w najbliższych wyborach (bezpośrednich) na
prezydenta miasta!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Ann Re: umykające autobusy IP: 213.17.164.* 07.01.02, 14:34
      Ja kolege popieram!!! Ostatnio zdarzylo mi sie jechac autobusem na stare bemowo
      spod hitu; jak wiadomo jezdzi tam tylko jeden autobus - 109; byl pozny wieczor,
      mroz -15 stopni, a pan kierowca wiedzac, ze nastepny autobus dopiero za 20
      minut, a do przejscia jakies 5 kilometrow, zwyczajnie zamknal mi drzwi przed
      nosem o odjechal! nie powiem czego mu zyczylam, bo to jest kulturalne forum
      • sloggi Re: umykające autobusy 07.01.02, 14:36
        Jak mi 715 ucieknie to następny mam za 54 minuty.
        W weekend jak 132 przyjedzie choćby 2 minuty wcześniej to czekam 82 minuty.
        No comment.
        • Gość: Ann Re: umykające autobusy IP: 213.17.164.* 11.01.02, 13:29
          Chyba kint nie rozumie Cie az tak dobrze jak ja z tym 715, bo jezdze nim do i z
          pracy i jak mi rano ucieknie, to nie mam szans dostac sie szybko i bez nerwow o
          spoznienie do biura na Pulawska (do 709). A jak sie przesiadam wieczorem przy
          Pulawskiej z 709 na 715 i tenze mi odjedzie, to mam do wyboru isc w mroz 3
          kilometry do domu, albo sie rozplakac. Na ogol placze ;)))
      • Gość: Ewa Re: umykające autobusy IP: 217.153.32.* 18.01.02, 11:38
        Ja myślę,że ci panowie co to siedzą za tym kołem zamachowym w autobusie to
        specyficzna rasa. Mniej więcej dwie synapsy w mózgu: jedna do zamykania drzwi
        druga do dodawania gazu. I niestety już pustka. Ostatnio jeden uczył mnie
        porządku, bo pomyliłam się i zjechałam na pas dla skręcających w prawo.
        Zorientowałam sie że to końiec pasa i.. nie miałam szans powrotu na swój
        poprzedni pas, bo staranował mnie uprzejmy i dżentelmeński "KEROWNIK" autobusu
        urywając mi dla nauczki lusterko. No przecież on wie jak powinno sie jeżdzić.
        Ma taki duży samochodzik! Brawo panowie! Myślę że zdarzy się że jakaś
        konkurencja wyeliminuje takich chamów.
        Co wy na to?
    • Gość: Michał Re: umykające autobusy IP: *.ztm.waw.pl 07.01.02, 14:38
      Gość portalu: piotruś napisał(a):

      > stawiam wniosek o wprowadzenie regulacji, które zmuszą MZK i Tramwaje
      > Warszawskie do czekania na klienta!!!

      Żeby do czegoś zmusić MZK, to trzeba się wehikułem czasu przejechać przed rok
      1991 (wtedy zlikwidowano MZK).
      • Gość: neo Re: umykające autobusy IP: *.chello.pl 07.01.02, 22:15
        czy tych facetów nie można po prostu podać do sądu i załatwić paragrafem z ich
        własnego regulaminu? albo z jakiegoś przepisu wyższego rzędu?
        jasne, że zmusić ich do czegokolwiek jest trudno - ale każdy precedens byłby
        lepszy od obecnego horrorku.
        potem to samo można by zrobić z facetami od wody, prądu, gazu, wywozu śmieci,
        administracji itd.
        czy są tu jacyś prawnicy?

    • Gość: Grzechu Re: umykające autobusy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 22:29
      A'propos tematu, to czasami dochodzi do takich sytuacji na przystankach. gdzie
      zatrzymuje sie duzo autobusow: przyjezdza jeden, potem drugi, i za chwilke
      trzeci. Dla tego trzeciego nie ma juz miejsca w zatoczce i koncem wystaje na
      jezdnie, ale otwiera drzwi. Za nim ludzie z przystanku przejda kawalek, zeby
      zobaczyc co to za numer, ten juz zamyka drzwi i bierze sie za wyprzedzenia
      dwoch autobusow stojacych przed nim i sru....
      Przy placu Wilsona kiedys byla taka sytuacja z 519. Koles podbiegal do
      autobusu, ale kierowca zamykal drzwi i koles zdazyl zlapac jedno ze skrzydel
      drzwi przy kierowcy i nie dal zamknac. Kierowca puscil wiazanke, ale nie
      wiedzial, ze za kolesiem trzymajacym drzwi biegnie drugi koles, tyle ze
      wiekszy. I ten wiekszy, ku uciesze ludzi stojacych na przystanku, poscil
      wiazanke kierowcy, zaprosil go do wyjscia. Ale wachal za kierownica zmiekl i
      poslusznie otworzyl drzwi, dzieki czemu do srodka weszli nie tylko kolesie, ale
      pare innych osob
      • Gość: wk Re: umykające autobusy IP: 10.128.137.* 07.01.02, 23:29
        autobus powinien czekać tak długo aż z zasiegu wzroku zniknie jakikolwiek chętny
        do jazdy
        • Gość: shogun Re: umykające autobusy IP: *.chello.pl 07.01.02, 23:51
          Gość portalu: wk napisał(a):

          > autobus powinien czekać tak długo aż z zasiegu wzroku zniknie jakikolwiek chętn
          > y
          > do jazdy

          dokładnie!
          może stwórzmy jakąś grupę nacisku
          a może Strajk Biletowy?
        • piniek Re: umykające autobusy 07.01.02, 23:52
          Gość portalu: wk napisał(a):

          > autobus powinien czekać tak długo aż z zasiegu wzroku zniknie jakikolwiek
          > chętny o jazdy

          Obawiam się, że nie ruszyłby wtedy nigdy :-) Zresztą w/w opisanym sytuacjom nie
          zawsze winni są kierowcy. Jak ktoś np. biegnie prostopadle do pojazdu lub za
          pojazdem, to nie ma szans na bycie zauważonym. Tak samo, gdy jest tłok na
          przystanku. Przecież kierowca nie ma oczu naokoło głowy. Poza tym, nie może w
          nieskończoność czekać, bo przecież ma rozkład. Jak się spóźni na następny
          przystanek, to ktoś inny zacznie narzekać "a dlaczego te cholerne
          autobusy/tramwaje tak się spóźniają!" (wiem, spóźniają się i bez tego). A przy
          okazji jeszcze po premii mu mogą pojechać.

          Pozdrawiam,

          Piniek (aka Piotr Ingling)
          • garma Re: umykające autobusy 08.01.02, 00:08
            Mnie się kilka razy zdarzyło, że autobus czekał na mnie, mimo, że stałam
            dopiero po przeciwnej stronie ulicy i niecierliwie czekałam aż się zmieni
            światło.
            Zdarzyło mi się też coś przeciwnego, tzn., że autobus uciekł mi sprzed nosa
            mimo, że pędziłam ile sił w szpilkach, ale wtedy zatrzymał się uprzejmy
            nieznajomy z osiedla i podwiózł mnie pod same biuro.
          • arktur Re: umykające autobusy 12.01.02, 20:45
            piniek napisał(a):

            > Gość portalu: wk napisał(a):
            >
            > > autobus powinien czekać tak długo aż z zasiegu wzroku zniknie jakikolwiek
            > > chętny o jazdy
            >
            > Obawiam się, że nie ruszyłby wtedy nigdy :-) Zresztą w/w opisanym sytuacjom nie
            >
            > zawsze winni są kierowcy. Jak ktoś np. biegnie prostopadle do pojazdu lub za
            > pojazdem, to nie ma szans na bycie zauważonym. Tak samo, gdy jest tłok na
            > przystanku. Przecież kierowca nie ma oczu naokoło głowy. Poza tym, nie może w
            > nieskończoność czekać, bo przecież ma rozkład. Jak się spóźni na następny
            > przystanek, to ktoś inny zacznie narzekać "a dlaczego te cholerne
            > autobusy/tramwaje tak się spóźniają!" (wiem, spóźniają się i bez tego). A przy
            > okazji jeszcze po premii mu mogą pojechać.
            >
            > Pozdrawiam,
            >
            > Piniek (aka Piotr Ingling)

            masz racje ale czasami kierowcy robia takie numery jak wczesniejsze wyjezdzanie z zajezdni i na
            pierwszych przystankach sa nawet 5 minut wczesniej niz powinni byc wedlug rozkladu co jest dosc
            irytujace....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka