Gość: Marko
IP: 193.0.117.*
08.07.08, 11:31
Jest w Hulakuli jadłodajnia, w której stołuję się od czasu do czasu ze względu
na lokalizację i cenę (12 zł za lunch 2-daniowy), i zawsze miałem dobrą opinię
o jedzeniu tam podawanym. Jednak w ostatnich tygodniach stale coś się
przydarza: a to kawałek szkła w zupie, a to zupa bez makaronu (zapomniano go
włożyć przed nalaniem zupy)... Nigdy nie miałem problemów z żołądkiem aż do
ubiegłego czwartku, kiedy to zjadłem tam kotlet tzw. pożarski; nie wiem co tam
zmielono, jednak wróciłem do domu z okropnymi boleściami brzucha. A niedawno
mieli kontrolę z sanepidu (wiem, bo przy mnie pani pouczała szefa tej
restauracji). Czyżby spoczęli na laurach i nie dbają o higienę? Ja wiem, że
teraz jest ciepło, ryzykownie jest jeść dania mięsne... chyba jednak na jakiś
czas zrezygnuję z posilania się tam.