xyabol
30.01.02, 02:15
Oto moje skromne przymyślenia na tamat Waszych wypowiedzi...
Papież nie obalił komunizmu, a jego wkład w proces kształtowania się systemu
demokratycznego w Europie Środkowej ograniczał się do wsparcia duchowego. Nie
można wykluczyć, ze dało to społeczeństwu pewnego rodzaju bodziec do dalszego
działania w walce z ideologią marksistowską, aczkolwiek nie był to decydujący
czynnik upadku komunizmu, a raczej tylko jeden z wielu....
Komunizmu nie obalił też Lech Wałęsa. To, że na każdym kroku powtarza on swoje
zasługi jest po prostu fałszowaniem historii. Wałęsa nie brał udziału w strajku
w stoczni, lecz w momencie gdy miało dojść do pertraktacji z rządem przyjechał
do stoczni MOTORÓWKĄ. Nie było więc żadnego "skoku przez płot", chyba że skoku
z motorówki na suchy ląd. Owszem stał on na czele ludzi walczących z ustrojem,
za to też dostał Nagrodę Nobla (ale nie za swoje osobiste zasługi, lecz jako
wyraz poparcia przez Zachód społecznej walki o transformację ustrojową w
Polsce), aczkolwiek nie może mówić, że to JEMU zawdzięczamy obalenie ustroju
komunistycznego, bowiem przypisywanie sobie zasług całego społeczeństwa
świadczy tylko i wyłącznie o olbrzymiej pysze i nadmiernym egoiźmie...
Komunizm został obalony przez wiele czynników. Przede wszystkim warto tu
wymienić zmianę sytuacji w krajach sąsiadujących z Polską. Okres zimnej wojny i
upadek idei mocarstwowej w ZSRR, jak również dojście do władzy Gorbaczowa,
spowodowały sytuację, która ułatwiła Polakom odejście od systemu centralnie
sterowanego. Wpływ na zmianę systemu miało też wsparcie państw zachodnich,
mające na celu nie tyle pomoc Polsce, ale osłabienie Związku Radzieckiego.
Warto tutaj również spojrzeć na podłoże ekonomiczne odejścia Polski z drogi
dążenia do komunizmu. System socjalistyczny, oparty na cenach obrachunkowych,
nie mógł doprowadzić, jak słusznie zauważył już w 1920 roku L. von Mises, do
właściwego rozwoju gospodarki, a co za tym idzie - do długofalowej egzystencji
państwa, w przypadku gdy cała Europa Zachodnia, oparta na systemie
wolnorynkowym, stawała się coraz mocniejszym i silniejszym konkurentem dla
Rosji i państw będących w jej bezpośredniej i pośredniej strefie wpływów. Ten
czynnik był właśnie jestnym z głównych powodów, który to motywował
społeczeństwo polskie do walki o wyzwolenie się spod ucisku komunistycznego.
Ludzie, widząc jak żyją ich zachodni sąsiedzi, pragnęli odejść od centralizmu
na rzecz wolnego rynku i zasad demokratycznych, nieodłącznie z nim związanych.
Ta ludzka chęć poprawy swojej sytuacji życiowej była motorem działań ludzi
walczących z ustrojem. I nie można stwierdzić, że dokonała tego JEDNA OSOBA,
lecz CAŁE SPOŁECZEŃSTWO, pragnące lepszej przyszłości dla siebie i swoich
rodzin. Strajki, demonstracje, działania w podziemiu nie można przypisać tylko
pojedynczym osobom. Bez społecznej akceptacji nie miałyby sensu i z całą
pewnością skończyłyby się fiaskiem...
Nawiązując do Waszych opinii dotyczących przyjazdu papieża do Polski,
chciałbym zauważyć, iż nie możemy popadać nadmierne zauroczenie jego osobą.
Owszem - stoi on na czele obcego państwa, jest osobą, która ma duże
poszanowanie w społeczeństwie. Każdy z nas ma prawo, zgodnie z ideą demokracji,
do wyrażania swojej opinii na temat jego poglądów i działalności. Jednakże
musimy odróżnić sferę wiary i moralności od sfery gospodarczej i ekonomicznej.
Wiadomo powszechnie, że dla polityków nie ma lepszego sposobu na wzrost
poparcia dla swojej osoby, niż spotkanie z papieżem, pokazanie się w jego
obecności przed kamerami telewizyjnymi, mówienie o nim w samych superlatywach.
Tak właśnie postępował J. Buzek, któy mimo swojej ewangelickiej wiary, czcił
papieża ponad miarę, jednakże nie z czystych pobudek i przekonań religijnych,
lecz tylko dla wzrostu poparcia społecznego dla niego i jego rządu.
Leszek Miller postępuje obecnie podobnie. Lecz w jego przypadku zachowanie
taki prowadzi do przeciwnych konsekwencji. SLD wygrało wybory między innymi
dzięki temu, że społeczeństwo miało już dość konserwatyzmu katolickiego i
chciało zmian na tym polu w polityce rządu. Ja sam głosowałem na SLD (nie
wstydzę się tego), aczkolwiek zachowaniem obecnego premiera czuję się
zawiedzony. Według mnie politycy powinni oddzielać religie od gospodarki i nie
obciążać społeczeństwa kosztami wizyty papieskiej, mającej dla nich na celu
tylko i wyłącznie wzrost notowań ekipy rządzącej. Owszem, papież jest znanym
Polakiem, a jego kariera zawodowa, o ile mogę to tak ująć, była i ciągle jest
bardzo udana, ale nie można za wszelką cenę żerować na jego popularności. Nie
można też w swym dążeniu posługiwać się złą, według mnie, interpretacją badań
społecznych, wskazujących na to, iż w Polsce społeczeństwo jest w 96%
społeczeństwem katolickim. Wielu ludzi, pomimo tego, że wychowało się w
tradycji chrześcijańskiej, nie uważa się sa wierzących i praktykujących, a
jeszcze więcej osób słowa Biblii interpretuje na własny sposób, czesto
postępując przez to niezgodnie z prawem. Zatem w rzeczywistości tylko małej
grupie ludzi, w porównaniu z całym społeczeństwem, zależy tylko na wizycie
papieża w kraju. A wówczas publiczne finansowanie jego wizyty nie ma sensu i
jest wyjątkowo nie fair z punktu widzenia wszystkich osób płacących podatki.
Kościół katolicki jest na tyle bogaty, że może sam finansować podróż swojego
najważniejszego przedstawiciela, a nasze państwo, będące - zgodnie z
konstytucją - państwem "równości wyznań", nie musi w tym brać udziału. A w
szczególności, że wizyty papieskie są w Polsce najczęstsze w porównaniu do
innych krajów...