Dodaj do ulubionych

Chodzi mi o budkę UNICEF

05.01.04, 12:40
Ten tekścik pana autorstwa, który zamieściła niedawno Stołeczna, był po
prostu żałosny. Co do piękna budki nie chcę się sprzeczać - sprawa gustu i
każdy ma prawo wyrażać swą ocenę. Choć z drugiej strony to trochę dziecinne,
gdy ktoś próbuje narzucać innym swoje upodobania i kategorycznie stwierdza,
że kolor, przykadowo, malinowy jest gorszy niż grafitowy. Ale ja nie o tym.
Chodzi mi o to, co napisał Pan o szczytnej idei UNICEFU i metodach, którymi
powinna się ta organizacja posługiwać. Ponieważ, jak słusznie pan zauważył,
UNICEF walczy z biedą, zdaniem pana, winien on budę ową zamknąć i otworzyć
swe biuro w jednym z wieżowców. Buda - bieda. Wieżowiec - biedy brak. Żart
doprawdy wyśmienity! Pomyślałem, że palnął pan zwyczajnie głupstwo. Pal
sześć! Jednak im dlużej o tym myslałem, tym barziej dochodziłem do wniosku,
że to nie jest tylko żart. To po prostu chamstwo. Dziennikarz powinien brać
odpowiedzialność za swe słowa. Jeżeli ktoś mówi, że organizacja walcząca z
biedą, powinna przede wszystkim ładnie wyglądać, to nie jest to żart. Jeżeli
ktoś takie rzeczy podpisuje swym nazwiskiem w gazecie - jest naprawdę
tragicznie. Bo Pan jest już w moich oczach i zapewne kilkunastu innych
czytelników "spalony". Nie na zawsze, ale ciężko mi sobie wyobrazić, co
mogłoby pana na powrót uwiarygodnić.

Obserwuj wątek
    • tomasz.urzykowski Re: Chodzi mi o budkę UNICEF 06.01.04, 13:14
      Właściwie nie powinienem odpowiedać na Pana głos, bo nie do mnie jest adresowany (tylko do mojego kolegi Jerzego Majewskiego), a jego agresywny ton
      zniechęca do jakiejkolwiek dyskusji. Skoro jednak jest to forum swobodnej wymiany zdań, zwrócę Panu uwagę na kilka spraw.
      Również moim zdaniem buda jest brzydka i kompletnie nie odpowiada randze centrum stolicy. I to niezależnie od tego, czy należy do walczący z biedą UNICEF-u, czy
      sprzedawcy pietruszki. To, że komuś podoba się np. śmietnik-gigant przy Stadionie Dziesięciolecia, albo pstrokaty szyld kebabu na kamienicy przy Nowym Świecie
      nie znaczy, że musimy zaraz zrewidować naszą wrażliwość estetyczną. Teksty Jerzego z cyklu ?Malinowy gust? są jego subiektywnym opisem miasta. Można się z
      nimi zgadzać lub nie. Nikt Panu nie każe przyjmować punktu widzenia publicysty ?Gazety?. A już na pewno - wbrew temu, co Pan pisze - nikt nie narzuca swoich
      upodobań. Nie wiem kto odwiedza kiosk UNICEF-u. Nigdy nie widziałem przy nim żywej duszy. Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby punkt tej jakże zasłużonej
      instytucji przeniósł się do któregoś z okolicznych budynków (dlaczego zaraz do wieżowca, w Warszawie są też kamienice i bloki). Widok tej budy jest raczej
      antyreklamą dla idei UNICEF-u, niż zachętą, by się z nimi zapoznać. To, że organizacja walczy z biedą, nie jest powodem, byśmy oglądali w Warszawie bieda-kiosk.
      Idąc za Pana tokiem myślenia, redakcje gazet powinny się mieścić w burynkach z papieru (gazetowego), a miłośnicy zwierząd urzędować w skleconych z desek
      stajenkach. To byśmy wtedy mieli piękne miasto!
      Na koniec jszcze jedna uwaga: wielość opinii jest skarbem. To, że Jerzy Majewski ma inne zdanie niż Pan nie oznacza, że jego tekst jest żałosny i chamski.
      Za żałosne i chamskie można uznać traktowanie własnego zdania jako jedynie słusznego, a kto ma inne niech będzie ?spalony?. Takie podejście uniemożliwia
      jakąkolwiek dyskusję. Wierzę, że Jerzy nie załamie się groźbą ?spalenia? w oczach kilkunastu czytelników. Ma setki innych, którzy z zainteresowaniem czytają jego
      artykuły w ?Gazecie? i miesięczniku Architektura - Murator?.
      • j_karolak Re: Chodzi mi o budkę UNICEF 07.01.04, 09:08
        Jak słusznie Pan spostrzegł, ten tekst nie jest do Pana adresowany. Adresowany
        jest Pana kolegi, szanowanego dziennikarza "Gazety" i "Miesięcznika-Murator",
        człowieka, którego z zainteresowaniem czytają setki, o czym, w jakże subtelny
        sposób, zdążył mnie Pan poinformować.

        Pomimo tego, odpowiem w paru słowach, na ten napastliwy post. Po pierwsze,
        dlatego, że będzie to wyrazem uznania i podziękowania za czas, jaki poświęcił
        Pan mej osobie, a po drugie, bo wcale nie uważam pana postu za napastliwy.
        Chcialem tylko, by zrozumial pan, że imputowanie komuś przeslanek, którymi ów
        ktoś kierował się pisząc list, jest rzeczą średnio eleancką i dla odbiorcy dość
        nieprzyjemną.

        Ton mojego tekstu nie był agresywny. Wyznaję zasadę, że język, którym się
        posługuję, uzależniam od odbiorcy, do ktorego kieruje moje slowa. Nie raz
        czytałem p. Majewskiego i zauważyem, że lubi on mocne, agresywne stwierdzenia.
        Nie próbuję być w tym przypadku złośliwy.

        Żałuję, że nie zechciał Pan zrozumieć mojej wypowiedzi. Nigdzie nie napisalem,
        że owa budka mi się podoba. W swym poście starałem się po prostu nie zajmować
        kwestiami natury estetycznej. Osobiście uważam, co podkreślę raz jeszcze, że
        kategoryczne stwierdzenia żadające zmiany architektury miasta, a argumentowane
        li tylko subiektywnym odbiorem walorów estetycznych są śmieszne. Chodzi mi o
        zasadę. Zasadę, ktora stawia pod znakiem zapytania sensowność Panow pracy,
        jeżeli polegać ma ona na mówieniu ludziom, co jest ładne, a co takie już nie
        jest. Nie oznacza to, że domagam się calkowitej wolności w kwestii zabudowy
        miasta. Rozumiem, co oznacza dobro wspólne, jakim jest "twarz" miasta. Uważam
        po prostu, że w państwie demokratycznym, kanony wymaganej estetyki powinny być
        ustalane przez większość mieszkańców, a nie "speców od gustu". Trochę się
        zapędziłem, bo ta akurat kwestia może być zaczątkiem do dyskusji bardzo
        dlugiej, bardzo zawilej i najprawdopodobniej zupełnie niekonstruktywnej. Wracam
        więc do tematu.

        Wcześniej jeszcze jedna dygresja. Przecież nie wierzy Pan tak naprawd, w to co
        Pan napisał, że felietony w gazetach są tylko subiektywnym opisem, wyrazem
        poglądu i już. Gdyby tak było w istocie, nie mialyby one sensu istnienia.
        Prawda jest taka, że każde stwierdzenie, które zamieszczane jest w mediach, a w
        tak poczytnej gazecie jak "Stołeczna" w szczególności, ma przeogromną wręcz
        siłę dzialania. Felieton to nie tylko wyraz poglądu autora. To także skuteczny
        środek kształtowania opinii czytelników na temat opisywanych zjawisk, zdarzeń
        itp. Ma Pan przecież tego świadomość.

        Przepraszam za dlugi wstęp(?) i już przechodzę do meritum. To, co naprawdę mnie
        uraziło, to sposób w jaki potraktowany został UNICEF. Stwierdzenie, że walkę z
        biedą należy zacząć od siebie. Świadome wykrzywienie obrazu dzialania
        mechanizmow tej instytucji w celu dodania akcentu humorystycznego do felietonu.
        Zabawa kosztem szczytnych idei. I tyle.

        A takie stwierdzenia Pana jak poniżej cytowane, uważam za zupełnie zbędne.
        " Nie wiem kto odwiedza kiosk UNICEF-u. Nigdy nie widziałem przy nim żywej
        duszy."
        "Widok tej budy jest raczej antyreklamą dla idei UNICEF-u, niż zachętą, by się
        z nimi zapoznać."

        I jeszcze jedno. W kolejnym felietonie pan Majewski napisał o sklepie z
        kebaebem na Nowym Świecie. Padło tam zdanie mówiące o tym, że za bardzo ładne i
        kulturalne miejsce, które stworzono z wielką klasą, należy uznać sieć
        restauracji "San Marzano".

        Mam pytanie do p. Majewskiego. Czy był Pan kiedyś w tej restauracji? Czy
        widział Pan z czego stworzono tam dekoracje? Barbarzyńcy odpowiedzialni za
        wystrój tych restauracji posłużyli się książkami. Porżnęli cenneegzemplarze,
        które kupowali wcześniej w antykwariatach. Jest to dowód najwyższego
        schamienia!!! Człowiek, który nie szanuje książek, nie szanuje myśli ludzkiej,
        nie zasluguje na jakiekolwiek pochwały. Przepraszam za mocne slowa, ale krew
        się we mnie burzy jak sobie przypomnę moje przerażenie ne widok jaki
        zafundowali mi specjaliści od wystroju wnętrz z "San Marzano".

        ps To, że p. Majewski ma setki czytelników, nie jest powodem, by zdanie choćby
        jednego nie powinno go interesować, co zasugerowal Pan na końcu poprzedniego
        postu.

        pzdr
        • j_karolak Re: Chodzi mi o budkę UNICEF 14.01.04, 08:53
          Doczekam się odpowiedzi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka