Dodaj do ulubionych

nie zjeżdżam

14.12.09, 14:00
Jeżdżę dopiero od kilku miesięcy i właściwie wiekszość czasu po
mieście. Zdarzyło mi się kilka wypraw 100-kilometrowych, ale trudno
byłoby mnie nazwać mistrzem kierownicy. I mam dylemat. Otóż jechałam
piękną szeroką drogą z szerokim poboczem. Droga lekko zaczepiała o
miasto wiec było ograniczenie predkości. Juz po wyjeździe z miasta
wciąż obowiązywała 60. Jechałam ciut szybciej, większość aut już się
zaczęła ostro rozpędzać. Ktoś usiadł mi na ogonie i trąbnął, żebym
zjechała. Od pobocza dzieliła mnie linia ciągła. Przez moment
przyszło mi do głowy, ze trzeba zjechać, ale przypomniał mi się głos
instruktora z kursu, który mówił: co cię obchodzi, jak chce
wyprzedzać to jego problem. Nie zjechałam. Dzięki temu ja i mój syn
zyjemy. Ta ciągła linia kończyła sie podwyższeniem mostku i
zwężeniem pobocza. I wtedy postanowiłam że nie zjeżdzam. Może kiedyś
jak będę świetnie znała każdy odcinek trasy i tylko na przerywanej.
I tak na ogół ci którzy jada szybciej ode mnie maja juz predkosc
nieprzepisowa.
Obserwuj wątek
    • rekrut1 Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 14:08
      Może kiedyś jak będę świetnie znała każdy odcinek trasy i tylko
      na przerywanej.

      A dlaczego miałbyś to robić? Pomijam kwestię linii ciągłej, jest
      oczywista natomiast ustąpienie jest gestem grzecznościowym,
      trąbienie raczej nie.
      • sokolasty Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 15:19
        Jeżeli nie widzę, to nie zjeżdżam. Jeżeli widzę, to zjeżdżam, o ile jadę zdecydowanie wolniej niż inni. Rodzaj linii jakoś mnie nie przekonuje.

        Tego samego oczekiwałbym od innych, ale jako grzeczność, nie standardowe zachowanie.

        Jeżeli nie widziałaś, kurczak, mostku i zwężenia, to znaczy, że nie miałaś widoczności, więc Twoja decyzja była słuszna; nie należy jednak automatycznie implikować "zjadę - zginę". Nie zakładaj również, że przejazd przez ciągłą to śmierć, a (tym bardziej zresztą) jak przerywana, to droga wolna i jedziemy pełnym ogniem (sam widziałem proste drogi z widokiem na pół kilometra i podwójną ciągłą i zakazem wyprzedzania z powodu skrzyżowań z polnymi drogami i dla kontrastu odcinki z widocznością 50 m i linią przerywaną; oba przykłady z terenu niezabudowanego).
      • mariusz_wroc Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 16:50

        > Może kiedyś jak będę świetnie znała każdy odcinek trasy i tylko
        > na przerywanej.

        > A dlaczego miałbyś to robić? Pomijam kwestię linii ciągłej, jest
        > oczywista natomiast ustąpienie jest gestem grzecznościowym,
        > trąbienie raczej nie.

        To źle że pomijasz kwestię linii ciągłej bo jeśli oddziela ona pas od pobocza to
        oznacza że na poboczu nie można się zatrzymać, a nie że nie można po nim
        jeździć. Polecam jednak lekturę KRD.
    • edek40 Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 14:20
      > Przez moment przyszło mi do głowy, ze trzeba zjechać, ale przypomniał mi się głos
      > instruktora z kursu, który mówił: co cię obchodzi, jak chce
      > wyprzedzać to jego problem. Nie zjechałam.

      Przyjmij rade od doswiadczonego kierowcy: nigdy nie bedziesz znala drogi dostatecznie dobrze, aby zjezdzac gdy komus spieszy sie bardziej. Na takim poboczu moze bowiem zjadowac sie pieszy lub rowerzysta. W dzien mozesz go nie zauwazyc w pore, gdy bedziesz np. zjezdzaja zaslonieta duzym autem. W nocy przyjmij, ze nie widzisz nic, a piesi o rowerzysci robia absolutnie wszystko, aby nikt ich nie zauwazyl. Przeszkody drogowe przynajmniej teoretycznie powinny byc czytelnie oznakowane, choc rowniez i na to nie liczylbym za bardzo.

      W dzien, jesli szosa jest pusta, mam widocznosc na kilkaset metrow, zdarza mi sie zjechac, bo kulturalny ze mnie facet. Jesli jednak ten z tylu trabnie czy blysnie swiatlami, to absolutnie nie ma mowy. Mam prawo jechac swoim pasem, a ze nie zdarza mi sie jechac 40 km/h na szosie, nie tamuje nikomu ruchu. Troche wiary w siebie.
      • lusitania2 Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 22:04
        edek40 napisał:

        >
        > W dzien, jesli szosa jest pusta, mam widocznosc na kilkaset
        metrow, zdarza mi s
        > ie zjechac, bo kulturalny ze mnie facet. Jesli jednak ten z tylu
        trabnie czy bl
        > ysnie swiatlami, to absolutnie nie ma mowy. Mam prawo jechac swoim
        pasem, a ze
        > nie zdarza mi sie jechac 40 km/h na szosie, nie tamuje nikomu
        ruchu. Troche wia
        > ry w siebie.

        rozdwojenie jaźni? Nie wie lewica, co czyni prawica?
        forum.gazeta.pl/forum/w,510,104062881,104062881,Egoizm_drogowy.html
        • edek40 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 09:01
          > rozdwojenie jaźni? Nie wie lewica, co czyni prawica?
          > forum.gazeta.pl/forum/w,510,104062881,104062881,Egoizm_drogowy.html

          I tyle w temacie? Zacznijmy od tego, ze jechalem tak powoli bardzo krotko.
          Ponadto mam zwyczaj patrzec w lustra - nawyk kierowcy samochodu bez widocznosci
          przez tylna szybe. A najwazniejsze - to szosa tak lokalna i kreta, ze nigdzie
          nie mam widocznosci na kilkaset metrow. Poboczy rowniez brak.

          Zmartwie Cie - zwalniam w obszarach zabudowanych, wiec zawalidroga ze mnie
          nielicha.
          • lusitania2 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 09:12
            edek40 napisał:

            > Zmartwie Cie - zwalniam w obszarach zabudowanych, wiec zawalidroga
            ze mnie
            > nielicha.

            śpieszę z zapewnieniem, że tym mnie nie martwisz ani ani. Mnie tu
            mylisz z "szybkimi i bezpiecznymi". Nie wiem, czym sobie zasłużyłam
            na taki komplement;( ?
      • the_sound_of_silence Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 20:47
        jako kierownica z tylko 13 tyś. km przejechanymi (kilka tyś w trasie, ale z
        pewnością większość kręci się po mieście) mogę tylko podpisać się rękami i
        nogami pod tym, co napisałeś!
        kurczak1! jeżeli komuś się bardziej śpieszy, niż Tobie, raczej pozwól mu brać
        pełną odpowiedzialność za wyprzedzanie Cię i nie ułatwiaj sprawy kosztem swojego
        bezpieczeństwa! ciekawe, czy by się zatrzymał i potrąbił na innych, jakbyś w coś
        przez gnoja wjechała!
      • mary_ann Re: nie zjeżdżam 16.12.09, 08:38
        dek40 napisał:

        > > Przez moment przyszło mi do głowy, ze trzeba zjechać, ale przypomniał mi
        > się głos
        > > instruktora z kursu, który mówił: co cię obchodzi, jak chce
        > > wyprzedzać to jego problem. Nie zjechałam.
        >
        > Przyjmij rade od doswiadczonego kierowcy: nigdy nie bedziesz znala drogi dos
        > tatecznie dobrze, aby zjezdzac gdy komus spieszy sie bardziej
        . Na takim pob
        > oczu moze bowiem zjadowac sie pieszy lub rowerzysta


        Otóż to. Albo w sezonie za dnia - dzieci sprzedające grzyby i jagody.
        Ze zjeżdżaniem na pobocze - superostrożnie! Tylko jeśli widzisz daleko do
        przodu. Presję olewaj.
    • hazzard Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 14:46
      nie zjeżdżaj. To jego problem, że chce jechać szybciej - a skoro tak, to niech
      Cię wyprzedzi zamiast trąbić czy migać długimi. Możesz celem ułatwienia manewru
      zbliżyć się do prawej krawędzi jezdni, ale niby dlaczego masz zjeżdżać na
      pobocze?? Bo komuś się spieszy? Jak mu się tak spieszy, to niech sobie kupi
      helikopter!
      • hrderduch Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 16:19
        hazzard napisała:

        > Możesz celem ułatwienia manewru zbliżyć się do prawej krawędzi jezdni

        Nie "możesz" a "masz psi obowiązek" jechać przy prawej krawędzi drogi, jak tego
        nie wiesz to na kurs.

        Pobocza powinno się bezwzględne zlikwidować a zrobić z nich drogę, wtedy
        zamuleniec typu założycielki wątku jedzie sobie przy prawej krawędzi a inni
        spokojnie go wyprzedzają praktycznie nie przekraczając osi jezdni. Dla pieszych
        i rowerzystów będzie bezpieczniej jak zamiast poboczem zrobi im się oddzielną
        ścieżkę/dróżkę obok drogi.

        Dokładnie tak jak jest w Austrii, gdzie są specjalne napisy w polskim narzeczu
        "Jechac prawą stroną jezdni".
        • edek40 Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 16:25
          > Dokładnie tak jak jest w Austrii, gdzie są specjalne napisy w polskim narzeczu
          > "Jechac prawą stroną jezdni".

          To w tej Austrii nie ma drog z asfaltowymi poboczami/pasami awaryjnymi?
          • hrderduch Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 16:35
            Ano na niektórych nie ma, nie pamiętam teraz numerów dróg i nie będę szukał bo
            mi sie nie chce. Od Wiednia w kierunku Czech, nie autostrada tylko zwykła droga.
            • edek40 Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 16:38
              > Ano na niektórych nie ma, nie pamiętam teraz numerów dróg i nie będę szukał bo
              > mi sie nie chce. Od Wiednia w kierunku Czech, nie autostrada tylko zwykła droga

              A co sie dzieje w tej Austrii, jak ktos "zamula" 60 km/h w terenie zabudowanym?
              • hrderduch Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 16:45
                Zaczynasz trollować...
                A wiesz co się dzieje w Austrii czy innym cywilizowanym kraju jak jedziesz
                środkiem? A wiesz co się dzieje jak nie ruszysz na zielonym tylko zastanawiasz
                się który to gaz jest?
                W polskim skansenie poza brakiem dróg jest jedna, znacznie gorsza przypadłość,
                to polskość, taki rodzaj choroby psychicznej. Objawy? Nienawiść, nie dam się,
                moje, złośliowość, kretynizm itp itd etc.
                  • hrderduch Re: Nastepny "diagnosta", zaraz po duecie "h&h" 14.12.09, 17:35
                    nazimno napisał:

                    > Ten "skansen" wydal taka indywidualnosc jak Ty.
                    > Ciekawe jak to sie stalo.

                    Ma to coś wspólnego z tematem wątku, czy tak sobie z nudów piszesz?

                    PS. Na kraj w którym się urodziłem wpływu nie miałem, natomiast zrobiłem
                    wszystko aby nikt mnie z tym miejscem nie utożsamiał i udało mi się to w 100%.
                    Jedyna rzecz której się w życiu wstydzę to kraj w którym się urodziłem.
                    • jorn Re: Nastepny "diagnosta", zaraz po duecie "h&h" 14.12.09, 18:10
                      Co do kraju, z którego pochodzę, wstydzę się tylko tego, że pochodzi z niego bardzo wielu ludzi, którym kompleksy każą się wstydzić kraju pochodzenia:)
                      A co do Austrii - istnieją tam drogi o bardzo szerokich pasach ruchu, np. niektóre odcinki drogi nr 7 / E-461 (dojazd od strony Czech do Wiednia). Stoją przy nich tablice z obrazkami i tekstem nakazującym jazdę przy prawej krawędzi. Wbrew temu, co twierdzi Derduch, nie są one polskojęzyczne. Na wspomnianej siódemce napis jest w trzech językach (niemiecki, czeski i polski), a w głębi kraju widziałem identyczne tablice z napisem wyłącznie niemieckojęzycznym. Jak widać, miejscowym też trzeba o tym przypomnieć. A trzeba dlatego, że są to drogi nietypowe, ponieważ na drogach o normalnej o normalnej szerokości wg powszechnej interpretacji jazda "przy prawej krawędzi" oznacza jazdę prawym pasem, najlepiej środkiem tego pasa.

                      Pozdrawiam
                    • freevolna Re: Nastepny "diagnosta", zaraz po duecie "h&h" 17.12.09, 15:39
                      hrderduch napisała:

                      > nazimno napisał:
                      >
                      > > Ten "skansen" wydal taka indywidualnosc jak Ty.
                      > > Ciekawe jak to sie stalo.
                      >
                      > Ma to coś wspólnego z tematem wątku, czy tak sobie z nudów piszesz?
                      >
                      > PS. Na kraj w którym się urodziłem wpływu nie miałem, natomiast
                      zrobiłem
                      > wszystko aby nikt mnie z tym miejscem nie utożsamiał i udało mi
                      się to w 100%.
                      > Jedyna rzecz której się w życiu wstydzę to kraj w którym się
                      urodziłem.

                      Cholernie swiatowy jestes... i niech zgadne - po polsku to tylko na
                      forum :)
                      Nota bene - nie znaczy to, ze popieram slowa napisane
                      przez "nazimno".

                      ale do sedna - chcialabym sie dopytac co sie dzieje w tych
                      cywilizowanych krajach (jak mniemam na zachod od Odry) z ludzmi,
                      ktorzy jada srodkiem drogi albo zamysla sie na swiatlach?
                      Rozstrzeliwani sa? karani wysokim mandatem czy musza odpracowac 200h
                      spolecznie?
                • tbernard Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 18:25
                  > W polskim skansenie poza brakiem dróg jest jedna, znacznie gorsza przypadłość,
                  > to polskość, taki rodzaj choroby psychicznej. Objawy? Nienawiść, nie dam się,
                  > moje, złośliowość, kretynizm itp itd etc.

                  Opisałeś sam siebie.
                • edek40 Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 19:49
                  > A wiesz co się dzieje w Austrii czy innym cywilizowanym kraju jak jedziesz
                  > środkiem?

                  Czy zalozycielka watku jechala srodkiem i czy w ogole robila cos nagannego? Moze
                  poza tym, ze jechala 60 km/h w terenie zabudowanym.
                • biedronka202 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 13:53
                  Nie wiem, co tam się dzieje, ale w Polsce pomaga mi to uniknąć lądowania w
                  dziurach wielkości kraterów. Tak się składa, że właśnie prawa strona jezdni jest
                  zawsze najbardziej wyboista. Amen
            • uwolnic_cyce Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 15:55
              hrderduch napisała:

              > Ano na niektórych nie ma, nie pamiętam teraz numerów dróg i nie
              będę szukał bo
              > mi sie nie chce. Od Wiednia w kierunku Czech, nie autostrada tylko
              zwykła droga
              > .

              Toś sobie, dzwonie, odpowiedział -zwykła wiejska droga to i pobocza
              nie ma.
        • hazzard Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 18:29
          a odkąd to umożliwianie innym wyprzedzania jest czyimkolwiek"psim obowiązkiem"??
          Coś Ci się chyba pomerdało. Mogę zjechać max do linii wydzielającej pobocze ,
          ale nie muszę - i co mi zrobisz?

          Nie przypominam sobie, by w kodeksie był zapis mówiący o obowiązku ułatwiania
          innym wyprzedzania - to jest uprzejmość kierowcy, a nie przymus - bo złośliwy
          burak zjedzie jeszcze bardziej do lewej krawędzi pasa i zwolni do 60km/h.

          Pekaesy mają czasem taki zwyczaj, że prawymi kołami jadą poboczem - spotkałam
          się z czymś takim na katowickiej, gdzie jest pobocze oddzielone ciągłą linią (po
          której notabene kierowca nie powinien jechać).

          • hrderduch Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 19:05
            A ja ci zepchnę twojego trupa do rowu i co mi zrobisz? Mam 194 wzrostu,
            ćwiczyłem sporty walki przez 16 lat i posiadam legalnie bron?
            No chyba że masz na myśli środki zgodne z prawem, wtedy Prawo o Ruchu Drogowym
            jest jasne: Masz jechac przy prawej krawędzi drogi, nikt ci nie każe/pozwala
            wlec się przy osi pasa ani tłuc po poboczu.
            • hazzard Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 19:14
              a ja celnie strzelam z wiatrówki, chociaż jestem babą. Leczysz na tym forum
              swoje kompleksy czy co? Uważaj, żeby Twego trupa ktoś nie zepchnął do rowu.

              Tak, mam na myśli środki zgodne z prawem, a w Kodeksie Drogowym nawet po
              3-krotnym przewertowaniu go nie znajdziesz zapisu mówiącego o obowiązku
              zjeżdżania na pobocze celem przepuszczenia spieszącego się idioty. A o to pytała
              autorka wątku. Zatem jeszcze raz powtórzę - tak, należy trzymać się blisko
              prawej krawędzi jezdni, ale nie należy zjeżdżać na pobocze i narażać się na
              wypadek, bo komuś się spieszy.
              • mebloscianka_dziadka_franka Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:47
                Zgadzam sie z hazzard. Właśnie często na forum czytam tę prawdę objawioną, że
                MUSZĘ jechać jak najbliżej pobocza. I nawet spytałam się mojego instruktora raz
                jak to jest i dostałam taką odpowiedź, że mam jeździć ŚRODKIEM swojego pasa,
                jeżeli ktoś chce mnie wyprzedzić, to jest jego "problem" i w tym celu powinien,
                uprzednio upewniając się czy nikt nie jedzie z przeciwka ani czy ktoś za nim nie
                rozpoczyna wyprzedzania, wjechać na LEWY pas i wyprzedzić. Ja nie mam obowiązku
                nikomu ustępować. Uważam, że kurtuazja i grzeczność na drodze powinna ograniczać
                się do przestrzegania przepisów.

                • emes-nju Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 12:14
                  mebloscianka_dziadka_franka napisała:

                  > Uważam, że kurtuazja i grzeczność na drodze powinna ograniczać
                  > się do przestrzegania przepisów.

                  Slusznie!

                  Nie puszczamy pieszych czekajacych na chodniku, nie pozwalamy wjechac
                  wyjezdzajacym z podporzadkowanej, nie pozwalamy zmienic pasa...

                  W przepisach rzeczywiscie nie ma nic o uprzejmosci ;-P
                  • m_jedrzejewski Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 13:27
                    > Nie puszczamy pieszych czekajacych na chodniku, nie pozwalamy wjechac
                    > wyjezdzajacym z podporzadkowanej, nie pozwalamy zmienic pasa...

                    LOL.
                    1) O pieszych czekających na chodniku jest w kodeksie. Mają pierwszeństwo i psim
                    obowiązkiem kierowcy jest się zatrzymać, żeby takiego pieszego przepuścić.

                    2) O wyjeżdżających z podporządkowanej nie ma, ale nikt przy zdrowych zmysłach
                    przecież się nie sili na gwałtowne hamowanie, byleby puścić kogoś z
                    podporządkowanej. Ten gest jest stosowany gdy tuż za tym skrzyżowaniem jest
                    kawałek zatoru, jeżdżę codziennie taką drogą, gdzie takie zachowanie jest normą.

                    3) Natomiast absolutnie odmawiam łamania przepisów, polegających na
                    przejeżdżaniu linii ciągłej i wjeżdżaniu na pobocze tylko dlatego, że jakiś
                    idiota trąbi, mruga długimi i siada mi na zderzak, bo się oczywiście strasznie
                    spieszy do jedynie słusznej i wymagającej takiego pośpiechu sprawy na świecie.

                    I poniechaj już więcej pisania, bo pogrążasz się z każdym słowem.
                    • emes-nju Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 14:43
                      m_jedrzejewski napisał:

                      > 1) O pieszych czekających na chodniku jest w kodeksie. Mają
                      > pierwszeństwo i psim obowiązkiem kierowcy jest się zatrzymać, żeby
                      > takiego pieszego przepuścić.

                      W jakim kodeksie jest nakaz ustepowania pieszym stojacym na chodniku? Moze pomozesz mi jakims cytatem?

                      > I poniechaj już więcej pisania, bo pogrążasz się z każdym słowem.

                      Zapewne.

                      Mam jednak prosbe. Przeczytaj wypowiedz, do ktorej sie ustosunkowywalem. Potem jeszcze raz przeczytaj moja wypowiedz. A potem zadaj sobie pytania czy przeczytales ze zrozumieniem :-P
                      • sojers1 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 19:07
                        Zgadzam się z emes-nju, a to dlatego, że Ustawa Prawo o Ruchu
                        Drogowym mówi:
                        Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest
                        obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust.
                        2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się
                        na tym przejściu
                        ma pierwszeństwo przed pojazdem.

                        Ustawa nic nie mówi o pieszych czekających na poboczu, więc
                        zatrzymanie się przed przejściem, aby ich przepuścić jest tylko
                        wyrazem grzeczności a nie "psim obowiązkiem"

                        Dodatkowo jako ciekawostka:
                        Art. 14. Zabrania się:
                        1) wchodzenia na jezdnię:
                        a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu
                        dla pieszych
                        ,

                        Pozdrawiam
            • mobile5 Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 19:52
              hrderduch napisała:

              > A ja ci zepchnę twojego trupa do rowu i co mi zrobisz? Mam 194 wzrostu,
              > ćwiczyłem sporty walki przez 16 lat i posiadam legalnie bron?

              I forum zadrżało z przerażenia przed jeźdźcem Apokalipsy.
              • zigzaur Re: nie zjeżdżam 16.12.09, 09:56
                No, no, 16 lat bycia walonym po łbie...
                A co do posiadania broni, to konieczne są badania psychologiczne w celu
                eliminacji osobników agresywnych i psychopatycznych. Ten cvvelek z pewnością
                dostałby negatywną opinię psychologa. Jego forumowe wypowiedzi upoważniają do
                takiej opinii.
                Organ wydający pozwolenia na broń (komenda wojewódzka policji) może w każdej
                chwili taką broń zatrzymać a delikwenta wysłać na badania psychologiczne, jeśli
                stwierdzono jakieś skłonności do rozrób.
            • black.tiguan Hrabiego poniosło 14.12.09, 20:58
              hrderduch napisała:

              A ja ci zepchnę twojego trupa do rowu i co mi zrobisz?

              No to pan hrabia ma kolejny powód do wstydu, poza miejscem
              urodzenia..
              Toż to zbytek łaski, jaśnie hrabio, tak się zniżać do pogróżek wobec
              plebsu. I ryzyko, że niektórzy mogą skutecznie satysfakcji zażądać i
              po trybunałach hrabiego poniewierać.

              Czy kareta, w której jaśnie pan wozi swój hrabiowski tyłek jest
              oznaczona herbem? Chciałbym rozpoznać w razie spotkania na drodze,
              bo takich tfu! (jak mawiał Pyzdra) hrabiów teraz jak psów.
            • edek40 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 09:11
              > A ja ci zepchnę twojego trupa do rowu i co mi zrobisz? Mam 194 wzrostu,
              > ćwiczyłem sporty walki przez 16 lat i posiadam legalnie bron?

              Tylny zderzak do mojego auta wazy zas okolo 45 kg czystej stali, wspornikow nie licze, podstawy haka montowanego prosto do ramy rowniez. Zapraszam w szranki :) Zaloze jeszcze hak, ktory obliczony jest na targanie przyczep do 3,5 tony. Uwielbiam uczyc kultury osobistej moim samochodem, szczegolnie ze to bardzo dochodowa sprawa, bo za nauke placi sam uczony z polisy OC, a roznica cen czesci w Polsce i USA jest czesto nawet pieciokrotna :) A musza placic wg. polskich, zawyzonych cen :) Serdecznie zapraszam. Pojade srodkiem swojego pasa ruchu, 60 km/h w obszarze zabudowanym. Prowokacja na calego :)

              A na kompleksy polecam pomoc psychologa. Moze nawet da jakies tabletki.
              • wojtek33 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 10:18
                edek40 napisał:

                > ) Zaloze jeszcze hak, ktory obliczony jest na targanie przyczep do
                3,5 tony. Uw
                > ielbiam uczyc kultury osobistej moim samochodem

                Idź ty się ku... leczyć, pasujecie do siebie z derduchem
                • hazzard Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 10:32
                  takim "nauczycielom uczącym kultury" powinno się dożywotnio zabierać prawo jazdy.

                  A swoją drogą zastanawiam się, skąd się biorą tacy osobnicy na drogach i co
                  sobie rekompensują czczymi przechwałkami i pogróżkami na forach?
                • edek40 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 10:50
                  > Idź ty się ku... leczyć, pasujecie do siebie z derduchem

                  A nie Ci bedzie. Jednak to on zaczal sie odgrazac. Tylnym zderzakiem nie da sie "aktywnie uczyc kultury". Po prostu jemiol sie o niego rozbije, gdy bede jechal zgodnie z przepisami i zdrowym rozsadkiem swoim pasem drogi :)

                  Jesli zas chodzi o kwestie ogolne, to moja nauka kultury sprowadza sie wylacznie do nie wpuszczania takich, ktorzy omijaja zakorkowany pas, aby bez kierunkowskazu wepchnac sie pod stojacych w kolejce. Takie zachowania, w zakorkowanej i remontowanej Warszawie owocuja nawet kilkukrotnym przedluzeniem czasu oczekiwania dla "grzecznych". Wybacz, puszczaja mi nerwy, bo ja z tych "grzecznych". Kilka dni temu stanalem na dobre, jakis kilometr od wjazdu na Trase Torunska z Wislostrady. I stalem. Nastepnie lewym pasem przelecial radiowoz. Zaledwie kilka minut pozniej moj pas ozyl. Odpekalem na nim praktycznie w jednym miejscu ponad pol godziny. Nastepnie policja zablokowala mozliwosc wpychania sie i w ciagu nastepnych 5 minut bylem na Trasie. Dzialanie policji, jakze wazne, zalatwilo to, co na swoj wlasny rachunek robie trzymajac krotki dystans od poprzednika. Wyobraz sobie, ze sa tacy, ktorzy probuja mnie wypchnac. I takim wlasnie nie ustepuje.
                  • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:12
                    Piękna bajka, tylko gdzie w tej bajce jest smok? Bajka bez smoka jest słaba :-(

                    W opisanym przez Ciebie miejscu korek tworzy się nie przez wpychających się a
                    przez zakorkowanym most.

                    BTW Co znaczy "wpychających się", bo nie ogarniam. To taki ktoś kto co robi
                    złego, weź mi wytłumacz? Jeżeli jadę pasem który następnie zanika, skręca, czy
                    cokolwiek innego robi, a opuszczę/zmienie go na właściwy przed linią ciągłą to
                    gdzie tu masz wykroczenie? Ile metrów/kilometrów mam Twoim zdaniem zmienić pas
                    na "własciwy" aby nie nazwać mnie cwaniakiem wpychającym się?
                    • hazzard Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:17
                      domyślam się, że chodzi o takich cwaniaków, którzy np. zamiast ustawić się na
                      pasie do lewoskrętu walą pasem do jazdy na wprost, ile się da, a potem stoją jak
                      cielęta z lewym kierunkowskazem i usiłują się wepchnąć na pas do skrętu w lewo,
                      przy okazji blokując skutecznie tych, którzy jadą prosto (obserwuję to
                      codziennie w rejonie warszawskiego Dw. Centralnego).
                      • edek40 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:26
                        > domyślam się, że chodzi o takich cwaniaków, którzy np. zamiast ustawić się na
                        > pasie do lewoskrętu walą pasem do jazdy na wprost, ile się da, a potem stoją jak
                        > cielęta z lewym kierunkowskazem i usiłują się wepchnąć na pas do skrętu w lewo,
                        > przy okazji blokując skutecznie tych, którzy jadą prosto (obserwuję to
                        > codziennie w rejonie warszawskiego Dw. Centralnego).

                        Slusznie. Sa jednak tacy, ktorzy na szali zwyciestwa stawiaja swoje blachy, nie
                        uzywaja nawet kierunkow. Ja zas mam nieco mocniejsze niz ci "bardziej zaradni" :)
                      • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:27
                        Piszesz o zwykłych tłumokach a nie cwaniakach. Najgorsze jest to, że ludzie
                        starają się robić to czego nie potrafią. Za takie blokowanie należy się 500 pln
                        bez gadania, skoro nie potrafisz się wcisnąc elegancko i z gracją to stój jak
                        inni i nie blokuj psi zwisie, co do tego jestem zgodny..
                          • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:37
                            Jechać z otwartymi oczami i znaleźć sobie taką lukę aby ten, przed którego
                            wjeźdżam nie musiał hamowac, anie ten jadący za mną nie miał powodów do złości
                            że szukając sobie dziury spowalniam mu jazdę.
                            Porozglądaj się, statystycznie co 3-no max 4 kierowca to tłuk który w korku
                            rusza po 15 sekundach od poprzednika albo też podczas ciągnięcia się w korku za
                            zawrotną prędkością 10-15 kph trzyma odstęp 20 metró od poprzednika.
                            • hazzard Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 12:05
                              rozglądam się, prawie codziennie jest w W-wie korek na odcinku, który pokonuję i
                              widuję mnóstwo takich gamoni, którzy "śpią" albo trzymają wielkie odstępy bez
                              potrzeby. Mnie to jednak jakoś szczególnie nie denerwuje, bo sama jeżdżę od
                              niedawna i biorę pod uwagę to, że przede mną może jechać świeżo upieczony kierowca.
                              • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 12:10
                                Hej tego nie łapię. Rozumiem że świeży kierowca może mieć kłopot, rozumiem
                                doskonale że może mu zgasnąć auto przy ruszaniu ale żeby spał za kierownica? NIe
                                wierze, raczej własne jest "na oriencie". Poza tym aż tyle osób i w tak róznym
                                wieku nie może być "po kursie". Rozglądnij się dzisiaj i pomyśl czy się mylę,
                                ten problem dotyczy co 3-4 kierowcę.

                                • hazzard Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 12:29
                                  no oczywiście nie twierdzę, że każdy kierowca jest po kursie, ale nie mam
                                  zapędów, aby na nich trąbić czy migać długimi, bo ruszył o 5 sekund za późno na
                                  zielonym albo robi za duże odstępy.
                                  • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 12:37
                                    Ja też nie mam. TZN czasem nachodzi mnie chęć po prostu podejść i grzecznie
                                    zapytac, może Pan/i źle się czuje i potrzebuje pomocy?
                                    Najgorzej mam zawsze jak wracam ze Stanów do Polski, przez kilka dni jeżdżę
                                    załamany nad naszym "spowolnieniem reakcji". Zawsze sobie obiecuję że wezmę
                                    stoper i policze ile w ciągu minuty od zapalenia zielonego/białego przejeżdża
                                    samochodów w NY a ile w Warszawie, to raczej nie ma co dodawać tylko trzeba
                                    mnożyć niestety.
                                • todeskult Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 16:59

                                  Jak masz z tym problem to spraw sobie helikopter, dotrzesz wszędzie bez opóźnień.
                                  Denerkują mnie tacy "miszczowie" kierownicy - o pięć sekund za późno ktoś rusza, za dużo odstępy, itd.
                                  Ja wolę sobie właśnie wystartować za kimś trochę później niż nagle hamować i wjechać mu w zad albo zachować większy odstęp (nie przesadzaj z tymi 20 metrami, 2-3 metry to max. jaki można zaobserwować) na wypadek jakby mnie ktoś z tyłu stuknął albo ten z przodu stoczył się do tyłu.
                                  • macarthur Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 18:53
                                    prawda jest taka że jazda po polskich drogach to walka o przetrwanie,
                                    pomijam nawet przyjemność obcowania z bezmózgami w wypasionych furach z
                                    zablokowanym klaksonem i tak samo hamulcami, ale sam stan dróg to symbol
                                    trupiej czaszki
                                  • emes-nju Re: nie zjeżdżam 16.12.09, 16:55
                                    todeskult napisał:

                                    > Denerkują mnie tacy "miszczowie" kierownicy - o pięć sekund za
                                    > późno ktoś rusza, za dużo odstępy, itd.

                                    A mnie denerwuja EGOISCI, ktorzy ruszajac o te 5 sek. za pozno (w tym czasie moglyby przejechac jeszcze ze dwa auta) w D... maja tych, dla ktorych te Twoje 5 sek. spoznienia oznacza odstanie kolejnej, czasem kilkuminutowej, fazy swiatel.

                                    Sorry, ale chamami nie sa trabiacy na "spiochow", ale wlasnie te, czesto dorabiajace sobie do tego ideologie, "spiochy".
                                      • emes-nju Re: nie zjeżdżam 17.12.09, 14:15
                                        jureek napisał:

                                        > Pamiętam Twoje wypowiedzi, że nie lubisz nauczycieli na drodze.

                                        Czy ktos trabiacy na spiocha jest nauczycielem? Raczej walczy o swoj czas. Nie czepiaj sie.

                                        Nawet jezeli za standardowa predkosc na skrzyzowaniu uznac mniej niz 20 km/h, w 5 sek. przejezdza sie 20-25 m. To szerokosc niemalego skrzyzowania!

                                        (Prosze, nie tlumacz mi, ze tak nalezy robic, zeby miec pewnosc, ze wjezdzajac na skrzyzowanie, na pewno sie z niego zjedzie).
                  • sazz Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:22
                    To jest właśnie przykład totalnego braku refleksji i małej kultury
                    jazdy. Jak są dwa pasu, jeden zakorkowany, a drugi wolny to należy
                    jechać wolnym do końca, aby nie powodować korków z tyłu. Niestety
                    wielu kierowców w Warszawie tego nie rozumie, a wielu misjonarzy
                    blokuje wolny pas ruchu. Mam na nich tylko jedno słowo: KRETYNIZM w
                    czystej nieskażonej postaci.
                    • edek40 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:30
                      > To jest właśnie przykład totalnego braku refleksji i małej kultury
                      > jazdy. Jak są dwa pasu, jeden zakorkowany, a drugi wolny to należy
                      > jechać wolnym do końca, aby nie powodować korków z tyłu.

                      To sytuacja gdy pas zanika. W opisanym przypadku nie ma zadnych powodow, aby
                      na powstajacy pas do skretu, szybsi probowali wjechac z innego, niz
                      prawego pasa. Proby wcisniecia sie z innego pasa owocuje zakorkowaniem calej
                      trzypasmowej wylotowki z Warszawy.
            • wymiatator1 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 15:57
              > A ja ci zepchnę twojego trupa do rowu i co mi zrobisz? Mam 194 wzrostu,
              > ćwiczyłem sporty walki przez 16 lat i posiadam legalnie bron?
              I już widzimy w czym problem. Z takimi dolegliwościami idzie się do psychologa
              (bo bezpiecznej metody na powiększenie przyrodzenia jeszcze nie wymyślono).
        • kurczak1 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 10:02
          Proszę mnie nie obrażać. Proszę czytać uważnie jak już odpowiadasz.
          Nie mówiłam o jechaniu prawą stroną jezdni lecz poboczem. Nie
          mówiłam też o wolnej jeździe, tylko o takiej lekko przekraczającej
          górną granicę dozwoloną.
          • hazzard Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 10:36
            dla takiego derducha lekkie przekroczenie dozwolonej prędkości to oczywiście
            prowokacja i pretekst do dania Ci nauczki - bo przecież jadąc przepisowo swoim
            pasem ruchu blokujesz jego tegoroczne audi;))
          • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 10:58
            Gdzie napisałem że masz jechać szybciej niż wolno, daj mi link.
            Gdzie napisałem że masz zjeżdżać na pobocze, daj mi link.
            Nie kłam więc i nie zmyślaj.
            Prawda boli?
            • kurczak1 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 14:20
              Rozumiem zatem, ze neologizm: zamuleniec pochodzi od tej niezbyt
              szlachetnej odmiany zwierzęcia, a nie od powolnej jazdy? To by się w
              sumie lingwistycznie zgadzało. A ja taka niedomyślna. Co do prawej
              krawedzi, wyraźnie wynika, że masz mi za złe jeżdżenie środkiem
              jezdni. A gdzie ja coś takiego pisałam?
        • emes-nju Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 10:27
          hrderduch napisała:

          > Dokładnie tak jak jest w Austrii, gdzie są specjalne napisy w
          > polskim narzeczu "Jechac prawą stroną jezdni".

          Prawda z gatunki tischnerowskich...

          Otoz znaki takie faktycznie sa, ale po niemiecku. Dopiero ponizej, mniejszymi
          literami, jest tlumaczenie na czeski i polski - to miedzynarodowa droga.
          • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 10:55
            emes-nju napisał:

            > Otoz znaki takie faktycznie sa, ale po niemiecku. Dopiero ponizej, mniejszymi
            > literami, jest tlumaczenie na czeski i polski - to miedzynarodowa droga.

            No i co z tego że są w trzech? Zmienia to sens ich postawienia?

            Reprezentujesz "logikę" na wzór socjalistycznej "demokracji".
            • emes-nju Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:04
              hrderduch napisała:

              > emes-nju napisał:
              >
              > > Otoz znaki takie faktycznie sa, ale po niemiecku. Dopiero
              > > ponizej, mniejszymi literami, jest tlumaczenie na czeski i
              > > polski - to miedzynarodowa droga.
              >
              > No i co z tego że są w trzech? Zmienia to sens ich postawienia?

              Widzisz... Gdybys pojechal inna droga niz miedzynarodowka prowadzaca z Czech do Wiednia, to byc moze zauwazylbyc identyczne znaki, ale bez tlumaczenia.

              Rozumie, ze na drogach niemiedzynarodowych stawiaja je dla picu, zeby naiwniak emes mial wrazenie, ze na miedzynarodowych nie sa specjalnie dla niego :-P
              • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:14
                Czyli o co Ci chodzi tak na prawde? IMHO te znaki to doskonały pomysł na
                przypomnienie gawiedzi podstawowego punktu PoRD i sposób na
                ułatwienie/upłynnienie jazdy praktycznie bez dodatkowych środków.
                • emes-nju Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:19
                  hrderduch napisała:

                  > Czyli o co Ci chodzi tak na prawde?

                  O to mi chodzi, ze te znaki w Austrii po prostu sie zdarzaja, a nie stawiane specjalnie dla Polakow. Po polsku sa tylko na drogach miedzynarodowych - na reszcie drog sa tylko po niemiecku!
                  • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:24
                    A to zgoda, jest to z resztą zrozumiałe, dziwne żeby na zabitej dechami wsi były
                    napisy po naszemu. Tu stawiają wielojęzyczne gdzie ma to sens. Pewnie z tego
                    powodu nie widziałem tam napisów po Flamandzku...
                    • emes-nju Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:30
                      No widzisz. Teraz jest ok. Stawiaja tablice dla siebie, a z uprzejmosci dla najczestszych na tej drodze cudzoziemcow, tlumacza je.

                      To nie sa tablice tylko dla Polakow jak to probowales przedstawic, liczac zapewne, ze zaprawiony w pluciu na siebie, niebywaly w swiecie lud w to uwierzy. To sie zdaje nazywa manipulacja...
        • henry.blake Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 12:58
          > Nie "możesz" a "masz psi obowiązek" jechać przy prawej krawędzi drogi, jak tego
          > nie wiesz to na kurs.

          Nie drogi a jezdni. Jak nie wiesz cym sie roznia to wroc na kurs :D
        • uwolnic_cyce Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 15:53
          hrderduch napisała:

          > Pobocza powinno się bezwzględne zlikwidować a zrobić z nich drogę,
          wtedy
          > zamuleniec typu założycielki wątku jedzie sobie przy prawej
          krawędzi

          I gdzie, czubie, będziesz wtedy zmieniał koło jak złapiesz kapcia?,
          a jak padnie twój rzęch to gdzie będziesz czekał na pomoc drogową.
          (zamuleńcem na drodze się staniesz)
          A pojazdy obsłgi dróg, znaki będą myły z powietrza.O tych co koszą
          pobocza, o samochodach takich jak straż pożarna, karetka i policja
          (które niekiedy bywają potrzebne) przez litość, dzwonie, nie
          wspominam.

          Na "Austrie", w której bywasz spuszzam zasłonę milczenia.
    • karw123 Re: nie zjeżdżam 14.12.09, 16:35
      Brawo! Tak trzymaj.

      Ja osobiście robię tak, że jeśli ktoś mi trąbi lub świeci długimi, żebym zjechał
      w terenie zabudowanym lub na jakimś ograniczeniu prędkości, to dziękuję za
      zwrócenie uwagi, poprzez machnięcie ręką przez tylną szybę i zwalniam dokładnie
      do ograniczenia (liczniki samochodów zawyżają prędkość o około 10%, co daje
      6-8km/h więcej niż się faktycznie jedzie). Oczywiście nie zjeżdżam.
      • edek40 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 09:12
        > pobocze nie służy do jazdy samochodem. koniec.

        A jesli jest ciagla linia, to zakazane jest rowniez zatrzymywanie. Jesli wiec
        auto sie zepsuje nalezy je spokojnie pchac, w celu znalezienia przepisowego
        miejsca na oczekiwanie na pomoc.
        • jureek Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 10:11
          edek40 napisał:

          > > pobocze nie służy do jazdy samochodem. koniec.
          >
          > A jesli jest ciagla linia, to zakazane jest rowniez zatrzymywanie. Jesli wiec
          > auto sie zepsuje

          Jeśli auto się zepsuje, to nie jest to zatrzymanie, tak samo jak stanie w korku
          nie jest parkowaniem.
          Jura
          • des4 kurczak, nie zwracaj uwagi na idiotów 15.12.09, 10:25
            jedź prosto, w miarę blisko prawego pobocza...twoim obowiązkiem jest
            bezpieczna jazda, a nie ustępowanie trąbiącym i mrugającycm światłami
            "szybkim i wściekłym"...

            a w szczegolności, małemu, grubawemu, łysawemu jeżdżacemu srebrną
            audi a'la szrotplatz czyli najpopularniejszym polskim modelem,
            lansującemu się na podwarszawskich drogach...
            • hrderduch Re: kurczak, nie zwracaj uwagi na idiotów 15.12.09, 10:52
              des4 napisał:

              > a w szczegolności, małemu, grubawemu, łysawemu jeżdżacemu srebrną
              > audi a'la szrotplatz czyli najpopularniejszym polskim modelem,
              > lansującemu się na podwarszawskich drogach...

              No super że się przedstawiłes i opisałeś, reprezentujesz jak widać typ wyglądu
              karzeł-prezydent. Moje kondolencje.

              Najzabawniejsze w tym wątku jest to, że nikt nie popiera podstawowego obowiązku
              jakim jest jazda prawą stroną jezdni.
              Znaczy się banda tumanów jadacych środkiem, najlepiej leweym kołem po osi
              jezdni. Bardzo mi się to podoba, wtedy mam miejsce żeby zamuła bzyknąć prawą stroną.

          • edek40 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 10:33
            > Jeśli auto się zepsuje, to nie jest to zatrzymanie, tak samo jak stanie w korku
            > nie jest parkowaniem.

            Naturalnie. Nikomu jednak, na naszych waskich szosinkach, korona z glowy nie
            spadnie, jak po spelnieniu pewnych warunkow zapewniajacych bezpieczenstwo,
            zjedzie na pobocze, aby puscic szybszego.
            • jureek Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:40
              Jak szosiny wąskie, to przecież i tak nie ma gdzie zjeżdżać. Nie podoba mi się
              też fraza o "koronie z głowy". Jej użycie sugeruje, jakby takie zjeżdżanie było
              obowiązkiem, a nie uprzejmością.
              Jura
              • edek40 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:57
                > Jak szosiny wąskie, to przecież i tak nie ma gdzie zjeżdżać. Nie podoba mi się
                > też fraza o "koronie z głowy". Jej użycie sugeruje, jakby takie zjeżdżanie było
                > obowiązkiem, a nie uprzejmością.

                Nie naciagaj. Zanim derduch zesmacil ten watek, dosc wyraznie napisalem o tym
                jakie mam podejscie do zjezdzania.
                  • edek40 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 12:30
                    > Przeczytaj go uważnie.
                    > I nie zeszmacaj się bardziej.

                    Wytlumacz mi gdzie:

                    1. KD nakazuje zahaczac o krawedz jezdni?

                    2. co to jest psi obowiazek, jesli jedzie sie prawidlowo swoim pasem, ale nie
                    dosc blisko trawki
                    • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 12:48
                      Edek, prosze Cię, nie dobijaj mnie, wystarczy pogoda w PL i jstem dobity...

                      ad1 Gdzie napisałem że należy zahaczać o krawędź jezdni?
                      ad2 Dobrze, wytłumaczę Ci jak chłop krowie na granicy: Poza miastem wiele,
                      bardzo wiele dróg jest na tyle szerokich że jadąc prawą stroną JEZDNI(nie
                      poboczem!) czyli tak jak nakazuje Kodeks, bez najmniejszego problemu możemy się
                      wyprzedzać praktycznie nie przekraczając osi jezdni, lub tez przekraczając ją
                      minimalnie(gdy nie ma ciągłej dodam dla Ciebie). Przykład: Jadę przy prawej
                      krawędzi jezdni, z naprzeciwka jedzie koles przy swojej prawej(nadążasz?) Ty
                      wyprzedzasz mnie "na trzeciego" bez stresu, spychania czy zaciśniętego
                      zwieracza. Na upartego da się też i "na czwartego" tyle że nie zawsze i
                      wszedzie. Załapałes? Przy naszym braku dróg cyż nie ułatwiło by nam to życia? A
                      jak pobocza zmienić w jezdnie, ruch pieszy i rowerowy dac na specjalną
                      scieżkę/dróżkę to nie będzie bezpieczniej dla w/w pieszych czy rowerów? A nie
                      znikna wtedy "pociągi" czyli 1273 osobówek za ciężarówką? Nie będzie
                      bezpieczniej? Dobrze, nawalić fotoradarów jak u Ruskich rakiet, niech jadą sobie
                      wszyscy te 90, no ewentualnie z błedem ale niech jadą płynnie, nie za PKS-em
                      dymiącym te swoje 32,5 kph.
                      I tylko oto mi chodzi. O nic innego.
                      Teraz napisz prosze, w czym się ze mną nie zgadzasz, gdzie popełniam bład?
                      • edek40 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 12:57
                        > ad2 Dobrze, wytłumaczę Ci jak chłop krowie na granicy:

                        Ciekawe czy wiesz o tym, ze pas drogi ma okreslona przepisami szerokosc i
                        dlaczego tak jest?

                        Nawet nie probuj wbijac mi do glowy, ze wyprzedzania na trzeciego czy czwartego
                        to kwestia kultury i trzymania sie przepisow przez wszystkich uzytkownikow
                        szosy. Zalacz kilka fotek szosy, ktora ma dosc szerokie pasy, aby mozliwe bylo
                        wyprzedzanie na trzeciego, bez jazdy ze zbyt malym marginesem bezpieczenstwa.
                        Nie zapominaj, ze nie wszyscy sa takimi miszczami, jak Ty i obawiaja sie urwania
                        lusterka. Ja sie nie obawiam. Nadazyles?
                      • biscuit Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 14:39
                        Ale jaja, widziałem takich trzech na drodze. Dwóch z nich skończyło w rowie, a
                        ten co na trzeciego wyprzedzał to zwykły pirat drogowy jest co 150 poza miastem
                        na zwykłej drodze jeździ. A ci co w rowach skończyli jechali przepisowe 90-95
                        km/h. A-ha i jeszcze jedno. Były takie wąskie pobocza (około 30-50 cm) dla
                        pieszych lub rowerzystów. Na pewno nie dla samochodów. Skoro taki światowiec
                        jesteś to spróbuj na trzeciego w innych krajach wyprzedzać. Bardzo szybko
                        zostaniesz zatrzymany i odpowiednio potraktowany. Miszczu.
                • jureek Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 12:17
                  edek40 napisał:

                  > Nie naciagaj. Zanim derduch zesmacil ten watek, dosc wyraznie napisalem o tym
                  > jakie mam podejscie do zjezdzania.

                  No właśnie dlatego się zdziwiłem.
                  Jura
              • edek40 Re: nie zjeżdżam 16.12.09, 08:50
                > jak chce być szybszy, niech sobie wyprzedza, prosimy bardzo, ale trzeba być
                > trochę umysłowo słabym, żeby zjeżdżać na pobocze.

                Trzeba byc slabym czlowiekiem, aby kusic sie na uprzejme gesty. Kazdy musi
                radzic sobie sam. Taki to juz kiepski swiat.
                  • edek40 Re: nie zjeżdżam 16.12.09, 11:32
                    > uprzejme gesty - proszę bardzo. w ramach przepisów i zdrowego rozsądku.

                    W jednym znanym mi miejscu, skret na swiatlach wymaga:

                    1. najechania na ciagla rozdzialajaca

                    2. "poprawienia sie" na dwa razy, jesli respektuje sie malunek na jezdni
                    • tymon99 Re: nie zjeżdżam 16.12.09, 14:33
                      edek40 napisał:

                      > W jednym znanym mi miejscu, skret na swiatlach wymaga:
                      > 1. najechania na ciagla rozdzialajaca
                      > 2. "poprawienia sie" na dwa razy, jesli respektuje sie malunek na jezdni

                      i dlatego biedna kurczak ma jeździć po poboczu???
                      • edek40 Re: nie zjeżdżam 16.12.09, 16:56
                        > i dlatego biedna kurczak ma jeździć po poboczu???

                        Czy gdzies napisalem, ze ma? Napisalem co robie sam i w jakich warunkach. Mam
                        gdzies to, ze lamie wtedy zakaz przekraczania ciaglej, gdy jest to racjonalne i
                        ewidentnie nikomu nie zagraza - kwestie tego czy wyprzedzajacy mnie lamie
                        ograniczenia predkosci czy nie zostawiam policji, ktorej oczywiscie nigdy nie
                        ma. Dokladnie jak na tym skrzyzowaniu, gdzie ZAWSZE przekraczam ciagla linie.
                        • wojtek33 Re: nie zjeżdżam 16.12.09, 18:58
                          edek40 napisał:

                          > Napisalem co robie sam i w jakich warunkach. Mam
                          > gdzies to, ze lamie wtedy zakaz przekraczania ciaglej, gdy jest to racjonalne i
                          > ewidentnie nikomu nie zagraza -

                          Te ciągłe, to przy okazji oznaczają zakaz zatrzymywania się więc, absurdalnie,
                          ich przekraczanie wydaje się bezpieczniejsze niż przerywanych ;)
                          • edek40 Re: nie zjeżdżam 17.12.09, 07:25
                            > Te ciągłe, to przy okazji oznaczają zakaz zatrzymywania się więc, absurdalnie,
                            > ich przekraczanie wydaje się bezpieczniejsze niż przerywanych ;)

                            Zagraza o tyle, ze moze tu stac zepsute auto (lub tylko "na chwilke"), a ponadto
                            moze byc pieszy czy rowerzysta (w nocy obowiazkowo nie oswietlony). Niezaleznie
                            wiec od tego czy jest ona przerywana czy nie, nalezy lamac ten przepis po
                            dokladnym rozejrzeniu sie. Tak w poszukiwaniu policji (bezcelowe), jak i innych
                            przeszkod.
    • emes-nju Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 10:21
      kurczak1 napisała:

      > I wtedy postanowiłam że nie zjeżdzam. Może kiedyś jak będę świetnie
      > znała każdy odcinek trasy i tylko na przerywanej.

      Wtedy tez nie zjezdzaj.

      Pobocze takie, jak by to rozwiazanie nie bylo kretynskie bez fizycznego oddzielenia od ruchu kolowego (wystarcza te gumowe g..., ktorymi oddziela sie czasem pasy ruchu), sluzy ruchowi pieszemu i rowerzystom. Nawet jako najbardziej doswiadczony kierowca nie bedziesz znala polozenia kazdego "miekkiego" ;-)
      • anders76 Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 10:58
        Zjazd na pobocze jest teoretycznie mozliwy, ale powrot po tym "uprzejmym gescie"
        juz gwarantowany nie jest, na uprzejme wpuszczenie liczyc nie mozna.
        Nie ma zadnego uzasadnienia dla opuszczania naleznego mi pasa drogi. Jak nie
        moge lub nie chce jechac szybciej niz dozwolona przedkosc to mam i tak prawo aby
        jechac bezpiecznie. Pryciskanie sie do prawej krawedzi pasa moze tylko zachecic
        durnia do wyprzedzania na trzeciego i nie bedzie mial oporow aby uprzejmego
        zepchnac do rowu jak mu ktos z naprzeciwka wyskoczy.
        • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:03
          anders76 napisał:

          > Pryciskanie sie do prawej krawedzi pasa moze tylko zachecic
          > durnia do wyprzedzania na trzeciego

          Jakiś dureń napisał Prawo o Ruchu Drogowym i tam taka bzdurę napisał o jeździe
          prawą stroną, jak widać to bzdura. Skoro jeden lekceważy ten przepis to nie może
          mieć pretensji że ktoś łamie inny i spycha go do rowu. Jak Kali ukraść
          krowa(jazda środkiem) to dobrze, jak Kalemu ukraść krowa to źle. Tak jak
          pisałem, polskość to rodzaj choroby umysłowej.
          • tiges_wiz Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:08
            4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
            jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować
            więcej niż jednego pasa.

            bystrzakiplusa.pl/tour/gfx/jezdnia.jpg
            to taki ladny rysunek pogladowy, moze zrozumiesz czym sie rozni jezdnia od pobocza.

            jezdnia - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie dotyczy
            torowisk wydzielonych z jezdni;
            pobocze - część drogi przyległą do jezdni, która może być przeznaczona do ruchu
            pieszych lub niektórych pojazdów, postoju pojazdów, jazdy wierzchem lub pędzenia
            zwierząt;
            • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:18
              i dokładnie to mam na myśli. JEZDNI. Nigdzie nie napisałem POBOCZA.
              Wiele dróg jest w PL tak szerokich że wystarczy iż będziemy jechać prawą stroną
              jezdni a ułatwi to życie wszystkim. Stąd ten przykład austriacki. Załapałeś?
                • hrderduch Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:33
                  Podobnie i ja, tyle że jak mam widocznośc to zjeżdżam zawsze, tylko że baaardzo
                  rzadko jakiś czubek jedzie szybciej, co nie zmienia faktu że bym się chyba ze
                  wstydu spalił jakbym kogoś blokował. Zawsze staram się jeździć według zasady
                  medycznej: Po pierwsze nie szkodzić. Stąd moja nienawiśc do róznej maści
                  nauczycieli i innych ORMOwców.
          • chicarica Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:11
            Warto byłoby jeszcze umieć to Prawo o Ruchu Drogowym przeczytać i zrozumieć,
            widzę że już ktoś wyjaśnił. Mowa jest o jeździe możliwie blisko prawej krawędzi
            jezdni, a co to jest jezdnia, widać na rysunku. Pobocze nie służy do jazdy i nie
            jest częścią jezdni.
            Jesteś doskonałym reprezentantem właśnie tej choroby umysłowej.
    • chicarica Re: nie zjeżdżam 15.12.09, 11:09
      Nie zjeżdżasz. Nie jedziesz przecież środkiem, tylko - jeśli dobrze rozumiem -
      normalnie swoim pasem. Zbliż się do prawej krawędzi swojego pasa, żeby temu za
      Tobą poprawić widoczność - to jedyne co możesz zrobić. Możesz w ramach
      uprzejmości zjechać lekko ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy widzisz przed sobą
      kilkaset metrów i wiesz że tam nic nie ma. W przeciwnym wypadku - NIGDY nie
      wjeżdżasz na pobocze w celu innym, niż zatrzymanie się (jeśli jest linia
      przerywana). Pobocze nie służy do jazdy. Jak trzaśniesz pieszego czy rowerzystę,
      to Ty pójdziesz siedzieć, a nie ten co jechał za Tobą. Jak władujesz się w jakąś
      przeszkodę i zabijesz - to Ty się zabijesz, a nie ten co jechał za Tobą. Ambicje
      jakiegoś "mistrza powiatu w slalomie między krowimi plackami" nie są Twoim
      problemem.
      Powyższa wypowiedź dotyczy Cię oczywiście wtedy, gdy jedziesz z normalną
      prędkością - czyli tak jak mówi ograniczenie i warunki na drodze.