Dodaj do ulubionych

Płynne zajechanie

20.01.10, 23:55
Podczas jazdy po śliskiej nawierzchni - np. po śniegu - najważniejsze to płynne ruchy, jak najmniej hamowań, przyspieszeń czy skrętów.
Co jednak robić jeśli płynną jazdę zakłóca ktoś wjeżdżający nam przed nos, zmuszając do hamowania i wleczenia się o wiele za wolno, niż robiło się to wcześniej na tej drodze?

Nic nie robić.
Zachować bezpieczną odległość od nieproszonego gościa i poczekać na możliwość bezpiecznego wyprzedzenia.

Najgorsze jest to, że widząc samochód poruszający się z mniejszą niż zwykle prędkością, stado ludzi uważa, że można przed nim wejść na jezdnię, wyjechać z bocznej drogi, bo miejsca jest ze dwa razy więcej.
Oczywiście wyjść/wyjechać w takiej samej odległości jak na suchej nawierzchni...

A jazda z prędkością 25 km/godz jest na pewno bezpieczniejsza od 40-60...
Obserwuj wątek
    • ano.nim Re: Płynne zajechanie 21.01.10, 09:58
      mejson.e napisał:


      > A jazda z prędkością 25 km/godz jest na pewno bezpieczniejsza od 40-60...

      Na pewno.
      Szczególnie w przypadku, gdy jedyną "bronią" takiego "ostrożnego" kierowcy jest
      pedał hamulca.
      On nie próbuje niczego ominąć.
      On hamuje zawsze.
      Blokując koła napędowe, gasząc silnik i stawiając samochód nawet w poprzek
      jezdni, czasem za wzniesieniem, zakrętem - bo tam bywa zwykle zaskakiwany.

      A taki stojący samochód wszak jest najbezpieczniejszy - bo "nie ma" prędkości,
      która zabija. :-P
    • nazimno Obserwujac zachowania innych, 21.01.10, 10:17
      w trudnych warunkach staram sie ulatwic maksymalnie spieszacemu sie idiocie
      jego rownie idiotyczne manewry.

      Jezeli spieszy sie do rowu, to jest to jego decyzja.

      To jedyny sposob.
      Nie prowadze osrodka wychowawczego dla przyglupow.

    • edek40 Wolno-bezpiecznie-niesmiertelnie 21.01.10, 10:57
      W zasadzie tyle. Choc oczywiscie nalezy dodac, ze coraz czesciej po prostu
      bezmyslnie.
      • emes-nju Re: Wolno-bezpiecznie-niesmiertelnie 21.01.10, 11:03
        edek40 napisał:

        > coraz czesciej po prostu bezmyslnie.

        Bo mantra "noga z gazu panie kierowco" powtarzana jako pacaneum na wszelkie klopoty na drodze, niektorym wylaczyla myslenie.
        • ano.nim Re: Wolno-bezpiecznie-niesmiertelnie 21.01.10, 12:14
          emes-nju napisał:

          > "noga z gazu panie kierowco"

          Zapewnia stuprocentowe bezpieczeństwo.
          Nawet gdy wyjeżdżający zza zakrętu pług śnieżny spotka blokującego drogę
          "ostrożnego", którego po hamowaniu za rowerzystą postawiło w poprzek drogi z
          wyłączonym silnikiem...
          • jureek Re: Wolno-bezpiecznie-niesmiertelnie 21.01.10, 12:54
            Czy to jakiś grzech, hamować za rowerzystą? A co mam robić, gdy pas ruchu jest
            na tyle wąski, że nie da się go ominąć w bezpiecznej odległości bez wjeżdżania
            na pas przeciwny, którym akurat coś jedzie z przeciwka? Nie chamować, tylko
            włączyć klakson, a potem wycieraczki?
            Jura
            • ano.nim Re: Wolno-bezpiecznie-niesmiertelnie 21.01.10, 14:27
              jureek napisał:

              > Czy to jakiś grzech, hamować za rowerzystą? A co mam robić, gdy pas ruchu jest
              > na tyle wąski, że nie da się go ominąć w bezpiecznej odległości bez wjeżdżania
              > na pas przeciwny, którym akurat coś jedzie z przeciwka?

              Nikt nie zabrania hamowania - podałem abstrakcyjny przykład, gdy ktoś blokuje
              drogę stojąc samochodem w poprzek, mimo że jechał woooolno.
              I omijać i hamować trzeba umieć.
              Nie wystarczy tylko jechać wolno, by już nic się nie stało.

              > Nie chamować, tylko
              > włączyć klakson, a potem wycieraczki?

              Zdecydowanie nie "chamować"! :-)
            • wolfgang87 Re: Wolno-bezpiecznie-niesmiertelnie 21.01.10, 14:34
              * hamować

              A wycieraczki po co? Zeby zmyc "miękkiego" ? :)

              No teoretycznie każdy musi byc przygotowanym, ze za kazdym zakretem moze cos niedobrego czyhac. Ale jest jak jest. Na niemieckich autostradach tez karambole sie zdarzaja pomimo zachowywania odstepow.
              • hanni Re: Wolno-bezpiecznie-niesmiertelnie 21.01.10, 16:26
                wolfgang87 napisał:

                > Na niemieckich autostradach tez karambole sie zdarzaja pomimo
                > zachowywania odstepow.

                Mimo to zabija sie tam ponoc statystycznie 6 razy mniej ludzi niz na
                autostradach w Polsce.
                • kozak-na-koniu Re: Wolno-bezpiecznie-niesmiertelnie 22.01.10, 08:21
                  hanni napisał:

                  > Mimo to zabija sie tam ponoc statystycznie 6 razy mniej ludzi niz na
                  > autostradach w Polsce.

                  ...Bo tam jest kultura. Jak mają ograniczenie do 30km/godz. (u nich to jest
                  norma, wszędzie), to wszyscy jadą najwyżej 33km/godz., choćby do celu mieli 100km.:D
        • misiu-1 Re: Wolno-bezpiecznie-niesmiertelnie 21.01.10, 21:35
          emes-nju napisał:

          > Bo mantra "noga z gazu panie kierowco" powtarzana jako pacaneum na
          > wszelkie klopoty na drodze, niektorym wylaczyla myslenie.

          A ja tam z czystym sumieniem mogę w trasie każdemu policajowi zeznać, że zdjąłem
          nogę z gazu. Tempomat to bardzo pożyteczny ficzer.
    • rapid130 Re: Płynne zajechanie 21.01.10, 14:37
      Dużo bardziej niebezpieczne jest to poza miastem.

      W pewną niedzielę - pusto i głucho w południe - trafił na mnie Polonez
      z przyczepką, który sobie wyjechał rozpędem z podporządkowanej drogi.
      Jeden jedyny samochód na odcinku 20 kilometrów.

      Chyba z automatu założył, że jadę 40 km/h i "tylko" zdejmę nogę z gazu.

      Jechałem 80 km/h. Przez parę sekund rozpaczliwie szukałem przyczepności
      przy awaryjnym hamowaniu i cyrklowałem na lewy (coś a la casus Mejsona
      i Forda Escorta), żeby nie strzelić mu w przyczepkę.

      Tyle, że ta perspektywa też nie była bezpieczna, bo kilkadziesiąt
      metrów za krzyżówką był zakręt.

      Na szczęście miejsca wystarczyło.
      (O, dzięki ci Vredestein!)
      • mejson.e Re: Płynne zajechanie 21.01.10, 18:17
        rapid130 napisał:


        > Jechałem 80 km/h. Przez parę sekund rozpaczliwie szukałem przyczepności
        > przy awaryjnym hamowaniu i cyrklowałem na lewy (coś a la casus Mejsona
        > i Forda Escorta), żeby nie strzelić mu w przyczepkę.
        >
        > Tyle, że ta perspektywa też nie była bezpieczna, bo kilkadziesiąt
        > metrów za krzyżówką był zakręt.

        Ty piracie!
        Nie dostosowałeś! ;-)

        Chyba jednak dostosowałeś, skoro zdołałeś wyhamować?

        Ciekawe (?!) jak po ewentualnej kolizji brzmiałby werdykt policji?
        Czy nie zarzucono by Ci, że jechałeś z taką prędkością po śniegu?
        Czy nie pochwalono by wolno jadącego kierowcy poloneza?

        Mówię o ocenie "z frontu", bo o wynik analizy eksperta sądowego byłbym raczej
        spokojny.
        • jorn Re: Płynne zajechanie 21.01.10, 18:40
          Tego typu przykłady można mnożyć nie tylko względem prędkości. Np. z apeli, żeby kierunkowskazy włączać odpowiednio wcześnie niektórzy nie rozumieją słowa odpowiednio. Jakiś czas temu spotkałem jednego takiego wczesnego ostrzegacza. Wyjeżdżałem z drogi nieposiadającej pierwszeństwa na drogę z pierwszeństwem (skręcając w prawo). Zatrzymałem się, żeby przepuścić gościa z lewej, który miał pierwszeństwo, ale gdy ten zaczął hamować i włączył prawy kierunkowskaz jednoznacznie sugerując, że będzie skręcał w sposób bezkolizyjny z moim kierunkiem jazdy postanowiłem ruszyć. Na szczęście zdążyłem się ponownie zatrzymać, gdy przemykał mi przed przednim zderzakiem, żeby skręcić w następną przecznicę... A właśnie jechałem do wypożyczalni, żeby oddać samochód...

          Pozdrawiam
          • kozak-na-koniu Re: Płynne zajechanie 22.01.10, 08:19
            To też jest klasyka...:)
        • rapid130 Re: Płynne zajechanie 21.01.10, 18:55
          Ja już nie wiem, chyba jakiś dziwny jestem. Na mokrym czarnym co chwilę
          ktoś mnie wyprzedza, a na białym nikt nie chce.

          * * *
          Po latach jeżdżenia tą drogą (opisany casus był 5 lat temu, naumiałem
          się spodziewać) stwierdzam, że to jest takie dzikie skrzyżowanie, na
          którym ludki mają dziwną skłonność do wymuszania pierwszeństwo.

          Bez jakiegoś wyraźnego powodu, bo widoczność jest co najmniej
          przyzwoita. :O

          Nie wiem co tam jest. Siakieś zakrzywienie pola magnetycznego, żyła
          wodna, cmentarz dżumowy, prąd wsteczny, homeopatia, lobotomia,
          katatonia, tfu. ;)

          Całoroczna częstotliwość podobnych akcji jest tamże tak wielka, że dziś
          na 300 metrów przed zwyczajowo włączam światła drogowe, jeżeli nic z
          przeciwka nie jedzie.

          Wtedy pierwszeństwo wymusza tylko 20 % pojazdów.
          Gdy jadę bez drogowych, wymusza 40 %.

          I nie trzeba lecieć 140 km/h, żeby się tam o kogoś potknąć.
          W zupełności wystarcza 90-100 km/h.
          • emes-nju Re: Płynne zajechanie 22.01.10, 11:06
            rapid130 napisał:

            > Ja już nie wiem, chyba jakiś dziwny jestem. Na mokrym czarnym co
            > chwilę ktoś mnie wyprzedza, a na białym nikt nie chce.

            Witam w klubie ;-)
            • mejson.e Re: Płynne zajechanie 24.01.10, 22:36
              emes-nju napisał:

              > Witam w klubie ;-)

              To bardzo liczny klub ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka