12.08.10, 16:40
Wiele razy czytałem na tym forum że przestrzeganie przepisów
poprawia bezpieczeństwo,Prawda?
No więc posłuchajcie jaką miałem dzisiaj przygodę seksualną: :))
Doszedłem do skrzyżowania zazwyczaj ruchliwej ulicy P.Śląskich. Jak
raz nikt nie jechał(w obie strony)ale było czerwone światło,więc
sobie stoję.Światło się zmieniło, dałem dwa kroki i znalazłem się na
masce Opla Corsy.
Ładna,młoda elegancko ubrana Pani wykonywała właśnie skręt w prawo i
podcięła mi nogi,wyskoczyła z auta powiedziała mi co o mnie myśli,co
myśli o mojej mamusi i jej prowadzeniu się w dawnych czasach,oceniła
stan maski swego samochodu(czy przypadkiem nie zarysowałem),
stwierdziła że takim wtargnięciem na jezdnię(na zielonym)naraziłem
ją na ogromny stres(na moje szczęście nie wydatki)mrucząc coś
leszcze o baranach wsiadła do auta i odjechała.
Na początku było OK. Teraz chodzę lekko kulejąc(boli mnie kolano)z
poczuciem wstydu za moją rozwiązłą mamusię i stres jaki zafundowałem
tej Pani.
A mogłem spokojnie przejść na czerwonym bez narażania kogokolwiek na
niedogodności.
Pozdr.
Pazdzioch

PS.Lekko oszołomiony,urodą tej Pani jak i sytuacją nie wziąłem od
Niej nr telefonu,numeru auta też nie spisałem.
Obserwuj wątek
    • nazimno Nie nalezy dac sie zaczadzic. 12.08.10, 16:59
      Zwlaszcza w takiej sytuacji. Powinienes byl od razu wezwac policje.

      PS
      Nasze panie zaczynaja sie mocno emancypowac,
      nie sadzisz?
      • wolfgang87 Re: Nie nalezy dac sie zaczadzic. 12.08.10, 17:10
        Nie dość że zaczadzony, to jeszcze nie zachował szczególnej ostrożnosci przy wchodzeni na jezdnię. Dobrze, że nic poważnego się nie stało.
        • rekrut1 Re: Nie nalezy dac sie zaczadzic. 12.08.10, 18:58
          Oczywiście obaj macie rację! :))
          Rzadko mi się zdarzają piesze wędrówki(moja żona mówi że gdybym
          palił to do kiosku po drugiej stronie ulicy też bym pojechał)ale od
          dziś łażę na czerwonym jak pusto no i telefonie też będę pamiętał.
          Pozdr.
      • rekrut1 Re: Nie nalezy dac sie zaczadzic. 12.08.10, 19:12
        No wiesz nazimno, miałem kobietę policją szczuć????
        Pozdr.
        PS.O emancypacji też coś wiem,zwłaszcza jak się żona wqrzy. :))
        • nazimno Przeciez same one chca rownego traktowania, co? 13.08.10, 09:45
          Co do emancypacji, to ja sie tym zupelnie nie przejmuje.
          Chca sobie brac na leb wiecej spraw - ich broszka.
          Gdy chodzi o wkurzanie sie zon, to zdaje sie, na tym forum mogloby
          zabraknac gigabajtow na harddyskach, gdybysmy to chcieli dyskutowac.
    • inguszetia_2006 Re: Przygoda 12.08.10, 21:52
      rekrut1 napisał:
      PS.Lekko oszołomiony,urodą tej Pani jak i sytuacją nie wziąłem od
      > Niej nr telefonu,numeru auta też nie spisałem.
      Witam,
      Ale wy chłopaki jesteście prosto skonstruowani;-P
      Jakby mnie ktoś sieknął na pasach, to bym skrzętnie wykorzystała
      sytuację i nie wyszła ze szpitala bez wypisanego zwolnienia. Co
      najmniej miesięcznego;-D Szok, nie szok, zwolnienie się należy. Tak
      bajdełejem,muszę się "pochwalić", że mam w kolanie śrubkę tytanową.
      Możecie więc mowić na mnie zamiennie Robocop;-P
      P.S. Głupio zrobiłeś, bo kobieta była bezczelna. Powinna była
      chociaż przeprosić. O zawiezieniu do szpitala, czy przychodni już
      nie wspomnę. Gówniara i tchórz w dodatku. Bleee...
      Pzdr.
      Inguszetia
      • nazimno Chapeaux bas ! (bez wazeliny) 13.08.10, 09:46

    • madzioreck Re: Przygoda 12.08.10, 23:15
      Az mnie zatkało... :( Jak można potrącić człowieka i sobie odjechać...? Ech, nie
      powiem, co bym z taką zrobiła :/
    • realgniot Re: Przygoda 13.08.10, 05:07
      Współczuję.
      Człowiek w takiej sytuacji, czasem sam nie wie, co ma zrobić.
      Wydaje mi się, iż źle się stało, że pani sobie odjechała, bo jak będzie następny raz to ktoś może zginąć przez tą panią.
    • flugzeugwerke Re: Przygoda 13.08.10, 08:10
      Jestem w szoku. Mnie chyba by zabiła świadomość bezsilności.
    • kozak-na-koniu Re: Przygoda 13.08.10, 09:17
      Słowem, zachowałeś się jak osoba, której na niczym nie zależy. A w ogóle, to
      baba, czy nie baba; ładna, czy brzydka - trzeba było wzywać policję, bo zawiniła
      w sposób nie podlegający dyskusji.:P
      • qqbek Re: Przygoda 13.08.10, 09:36
        kozak-na-koniu napisał:

        > Słowem, zachowałeś się jak osoba, której na niczym nie zależy. A w
        ogóle, to
        > baba, czy nie baba; ładna, czy brzydka - trzeba było wzywać
        policję, bo zawinił
        > a
        > w sposób nie podlegający dyskusji.:P

        Ja bym też się zastanowił z wezwaniem. Dużo zachodu o nic... co
        innego, gdyby od razu karetkę też wezwał... wtedy policja byłaby
        szybko. Ale skoro nic po lądowaniu na masce nie bolało, to
        poczekalibyście na tą policję z 1,5-2 godziny minimum.
        Mnie raz skosił gość jak jechałem na rowerze. Ja prosto, drogą z
        pierwszeństwem, on w prawo, w podporządkowaną. Rozwaliłem koło w
        rowerze i dupnąłem gościowi zdrowo o maskę (prędkość i jego i moja
        były niewielkie- to szczyt wzniesienia był, więc może 15km/h
        pedałowałem... on jechał na tyle wolno, że nawet z maski mu nie
        zleciałem na jezdnię, tylko się chwilę na niej przejechałem).
        Kierowca wyszedł, popatrzył... w krokodyle łzy, że punkty już ma, czy
        mi nic nie jest, czy wszystko w porządku, czy dzwonić po karetkę...
        obejrzałem siebie dokładnie (kilka siniaków i zadrapań na łapach od
        uderzenia w maskę, śliczny siniak na łydce)... obejrzałem rower
        (ósemka zamiast przedniego koła)... poklepałem faceta po barach,
        mówię "ani mi, ani panu nie zależy na Policji, mi się nie chce
        czekać, panu nie chce się punktów". Stanęło na sowitej zapłacie za
        koło (zrobiłem sobie na zamówienie, na markowej, podwójnej feldze i
        jeszcze i na solidne gumy starczyło i piwo po stresie), zapakowaniu
        rowerka na bagażnik i podrzuceniu mnie do domu.

        Jak trafisz na kulturalnego i skruszonego, to można policji nie
        wzywać (jeśli rzecz jasna nic się nie stało). Jak burak i cham (jak
        opisana panienka) to zanim bym się dobrze otrzepał, już bym po
        policję dzwonił.
        • kozak-na-koniu Re: Przygoda 16.08.10, 10:56
          To nie jest takie proste, niektóre urazy przechodzą niezauważone. Ja kiedyś
          przywaliłem kolanem o beton. Trochę mnie bolało przez parę tygodni, ale nie za
          bardzo i dopiero po pół roku w trakcie jakiegoś badania lekarskiego zlecono
          prześwietlenie, po którym się okazało, że to było pęknięcie rzepki...
    • emes-nju Re: Przygoda 13.08.10, 11:09
      Sadzac z tego, ze zyjesz, a nawet piszesz, ta kobieta potracila Cie jadac
      po-wo-lut-ku, a wiec w 100% bezpiecznie :-)
      • rekrut1 Re: Przygoda 13.08.10, 13:49
        Oczywiście że jechała powolutku,wszak wykonywała prawoskręt po zmianie
        świateł.Jej też zdawało się że bezpiecznie więc mnie ochrzaniła.
        Podcięcie nie było zbyt mocne,z początku nic nie czułem,staw kolanowy
        zaczął boleć trochę później.Nie kierowałem się urodą tej Pani
        (troszeczkę pokolorowałem),tylko jej arogancja mnie zaskoczyła.
        Kiedyś w Pruszczu Gdańskim stałem na światłach,dwie panie(jechały z
        dziećmi)tak były zagadane że lekko stuknęły mnie z tyłu,wgniecenie
        zderzaka było niewielkie.Pani kierowczyni wysiadła,popatrzyła,
        stwierdziła że nic się specjalnego nie stało i odjechała.Spisałem
        numer auta wezwałem policję.Najpierw czekałem w pełnym słońcu(nie było
        się gdzie schować)30min. na policję a po miesiącu dostałam
        zawiadomienie że sprawę umorzono z powodu nie wykrycia sprawcy.To też
        trochę wpłynęło na moje wczorajsze zachowanie.
        Pozdr.
        • kilovolt Re: Przygoda 14.08.10, 16:26
          Nie rozumiem, skoro nic specjalnego się nie stało (tylko leciutko
          zderzak został puknięty) to w jakim celu wzywałeś policję? Czy
          rzeczywiście chodziło ci o ten zderzak? Warte to było tyle zachodu?
    • rapid130 Re: Przygoda 15.08.10, 23:59
      Szkoda.
      Trzeba było kobitkę spodłogować mentalnie.
      Zasłużyła sobie na to brakiem wiedzy drogowej. A tak dalej będzie
      jeździć w błogiej nieświadomości aż jeszcze kogoś "zabije na śmierć".
    • rapid130 Re: Przygoda 16.08.10, 00:00
      Szkoda.

      Trzeba było kobitkę bezwzględnie spodłogować mentalnie.
      Zasłużyła sobie na to swoim dyletanctwem drogowym.

      Bez tego dalej będzie jeździć w błogiej nieświadomości, aż jeszcze
      kogoś "zabije na śmierć".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka