nazimno
04.07.11, 14:22
Zalozmy, ze mamy odcinek autostrady
z dwoma pasami w jednym kierunku:
Zalozmy, ze pojazdy A,...,E, X
jada w takim ukladzie:
|
| A
|
| B
|
D |
| C
E |
|
|
|
|
|
|
| X
Komentarz:
Ja sobie jechalem jako "X".
Tamtych dwoch ("D","E") widzialem
juz wczesniej w lusterku.
Jechali znacznie szybciej ode mnie, wiec
nawet nie probowalem przemiescic sie na lewy pas,
choc mialem zamiar lyknac te trzy TIRy ("A","B","C").
Wiec "D","E" przelecieli obok mnie jadac jeden za drugim
w malym, na moje oko, odstepie ~ 25 metrow.
Moja odleglosc od "C" wynosila conajmniej 60-70 metrow.
Postanowilem odczekac na koniec tych tasowan.
I jechalem w stalym odstepie od "C".
Nie bylo sensu ryzykowac.
I nagle "B" zaczal sie wytaczac na lewy pas.
"D" i "E" dali ostro po heblach.
Zrobili to jakos tak synchronicznie, czysty przypadek, ze
nie doszlo do stluczki. Mieli szczescie.
"B" zareagowal w ostatnim momencie na swiatla drogowe
i sygnal dzwiekowy i wycofal sie do swojej klatki.
I po cholere ma ten nowy zestaw luster wstecznych ???
A tak bylo blisko wypadku.
Durnie, durnie, durnie, "B" i "E".
"D" nie mial na nic wplywu, nie mogl
wplynac na "E" i "B".
Jeden duren z "B" nie patrzy w lusterko, a drugi duren "E"
jedzie zbyt blisko porzednika....
To przez takich durniow bez wybrazni dochodzi do wypadkow.
Wystarczy jeden duren, nawet nie musi byc dwoch.
I tyle.