pissedoff
06.07.11, 13:30
Od pewnego czasu jestem zmuszona jeździć samodzielnie do pracy, około 20 km dziennie w jedną stronę. Prawo jazdy mam od ponad roku, zdałam za pierwszym razem. Kurs był dla mnie przyjemny, egzamin to oczywiście stres, ale nie było problemu. Nie mam własnego samochodu, dlatego od tamtej pory jeździłam tylko z chłopakiem (najczęściej byłam po prostu zmuszana, bo z własnej inicjatywy nie wsiadłabym "za kółko").
W tym momencie jeżdżę sama i jest to dla mnie dramat. Każda jazda to godzina stresu przed, mdłości, duszności, płacz i po prostu stres do kwadratu. W trakcie jazdy się uspokajam, może dlatego, że gdybym się tak trzęsła jak zanim wsiądę do auta to nie ujechałabym 20 metrów. Mam wrażenie, że stanowię ogromne zagrożenie na drodze, chociaż jeżdżę niezwykle ostrożnie, tylko prawym pasem i obklejona zielonymi listkami. Gdyby jechała przede mną furmanka to pewnie jechałabym za nią całe 20 km... Ale zdarza mi się robić durne rzeczy, zapomnieć o światłach (raz), włączyć długie przez przypadek (też raz), wyjechać przy skręcie w prawo za bardzo na przeciwny pas itd. Każda taka sytuacja jest kolejnym powodem do przerażenia i stresu, jak tylko coś się dzieje na drodze nieprzewidywalnego (korek, zmiana organizacji ruchu, nowa trasa itd.) to stres się jeszcze bardziej potęguje, przeżywam potem takie sytuacje po wyjściu z auta i utwierdzam się w przekonaniu, że więcej do niego nie wsiądę. Całe życie spędzone jako pasażer z mężczyznami-kierowcami nasłuchałam się ich biadolenia, wyklinania i złoszczenia się na innych kierowców (najczęściej „baby”), teraz przy każdym problemie na drodze słyszę w głowie tych wszystkich kierowców za mną i przede mną jak k***ują na mnie. Nikt mnie nie strąbił jeszcze - raz Pan zatrąbił bo na wąskiej drodze musiałam wycofać, żeby mógł przejechać dużym dostawczym autem i prawie bym zjechała ze skarpy gdyby nie zatrąbił – dziękuję :)
Co mam zrobić? Brak czynnego prawa jazdy to kalectwo w dzisiejszych czasach, ale żeby jeździć dobrze, trzeba jeździć dużo – więc jak się mam przemóc? Każdy popełnia błędy, ale dla mnie to jest prawdziwa tragedia. Może po prostu nigdy nie będę jeździć samodzielnie autem? Boję się np. zmiany pasa, nie potrafię dobrze ocenić odległości i szybkości auta w lusterku itd. A jeżdżąc trzeba się liczyć z taką koniecznością. Mam wrażenie, że to jest kwadratura koła i już zawsze jazda będzie dla mnie ogromnym stresem.