Dodaj do ulubionych

Proszę, niech ktoś mi to wyjasni.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 21:15
Dlaczego w Warszawie są miejsca "swięte krowy", w których nie obowiazują od
lat znaki zakazujące parkowania i postoju?
Wjazd na most Poniatowskiego, obok stadionu X-lecia. Notorycznie parkujące
samochody, zawracanie na podwójnej ciągłej. Policja i straż miejska stoi parę
metrów wyżej i nic.
Obserwuj wątek
    • Gość: jasne Re: Proszę, niech ktoś mi to wyjasni. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 00:21
      Znaki są tańsze od miejsc parkingowych.
      A jakby nie było znaku miałbyś pretensję do urzędnika a tak to wszystko jest OK.
    • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Proszę, niech ktoś mi to wyjasni. 12.04.06, 17:33
      Ano dlatego, że u nas dany cham jest święty i nigdy nie robi źle. Zawsze winny
      jest kto inny.

      Nie dlatego parkuje się na zakazie, że jest się śmierdzącym leniem nie można
      tyłka ruszyć 20 metrów dalej i stanąć na parkingu. Zawsze wina urzędnika.

      Nie dlatego przekracza się prędkość zawsze i wszędzie, ze się lekceważy zasady
      bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Wina lezy po stronie... złego oznakowania. Ilez
      już razy słyszałem argument o "ograniczeniu do 30, które zostało po jakiejś
      przebudowie drogi dawno zakończonej". Zdaniem bardzo wielu ograniczenia
      prędkosci stawiane są nie dlatego, ze są potrzebne w danym miejscu, ale są
      wyrazem głupoty urzedniczej, która w dodatku przyczynia się do wypadków.

      Nie dlatego wyprzedza się na podwójnej linii ciągłej czy na trzeciego, że ktoś,
      kto to robi zamiast mózgu ma gładź skurczoną. Dlatego się wyprzedza, że to
      tamten z przeciwka ma się usunąc, bo mnie widzi.

      Nie dlatego wyprzedza jeden z drugim pasem zanikającym, czy jedzie prosto pasem
      do skrętu, że jest skończonym egoistycznym chamem, który ma całkowicie w nosie
      innych uzytkowników - ale dlatego, że "urzędnik źle organizację ruchu wytyczył"

      Nie dlatego zastawia się miejsce dla inwalidy, że się ma krótki rozum i jeszcze
      krótszą wyobraźnię - a dlatego, że przecież jak na chwilkę, to nikomu nie będę
      przeszkadzać.

      Taka już powszechna u nas cecha - nieskrępowana miłośc do egoizmu i totalnego
      nieliczenia się z innymi oraz przekonanie o własnej nieuchronnej nieomylności.

      I, oczywiście, na to wszystko nakłada się nieudolność państwa, które niewiele
      robi dla przywrócenia elementarnej dyscypliny wśród obywateli. Zresztą jak ma
      robić, skoro co i rusz słyszy się jakie to państwo złe jest, jak ma się nie
      wtrącać, jak chce gnębić wspaniałych obywateli. A jacy ci obywatele "wspaniali"
      - to widać właśnie pod pierwszym lepszym znakiem zakazu parkowania.
      Ale to już refleksja innej natury.
    • Gość: miecio Re: Proszę, niech ktoś mi to wyjasni. IP: *.aster.pl 12.04.06, 19:24
      "Policja i straż miejska stoi parę metrów wyżej i nic."- bo dla nich ważniejszy
      jest ten co jezdzie dwadzieścia czy trzydzieści więcej po pustym moście aniżeli
      osobnik źle parkujący czy zawracający na podwójnej ciągłej- facet nie przekracza
      szybkości więc jest bezpiecznym kierowcą, nie to co pirat na moście.
    • zbig72 Re: Proszę, niech ktoś mi to wyjasni. 14.04.06, 09:02
      a może zyce jest tym razem bogatsze od przepisów - jest sporo miejsc w ktorych
      spokojnie i bez żadnego urudniania nikomu życia możnaby parkować, ale od lat
      stoją tam zdezelowane znaki zakazu parkowania - moim zdaniem to takie
      obywatelskie nieposłuszeństwo :)

      a co do jednego z przedmówców - jasne że urzędnik nie jest winien wszystkiemu
      ale gdyby raz na jakiś czas wstał zza biurka i osobiście sprawdził czy dany
      znak w danym miejscu ma sens, byłoby mniej takich sytuacji...
    • piort Re: Proszę, niech ktoś mi to wyjasni. 14.04.06, 09:47
      Już śpieszę wyjaśnić! Dojeżdżam z Trasy Łazienkowskiej Wybrzeżem Szczecińskim
      do Stadionu i mam przed sobą szeroką ulicę, po lewej zastawioną zaparkowanymi
      na chodniku samochodami, na środku wymalowana jest podwójna ciągła linia, a po
      prawej jest dużo miejsca wzdłuż jezdni. Jako że mam trudności z chodzeniem na
      dłuższe dystanse, szczególnie pod górkę, i żal mi pieniędzy na
      kilkunastominutowy postój na parkingu na dole, zatrzymuję się przy ulicy i
      kiwam głową na tak osobnikowi, który pyta "popatrzeć?" Idę na koronę, kupuję co
      miałem kupić, wracam do samochodu i uważnie oberwując wjazd od strony Mostu
      Poniatowskiego oraz od Wybrzeża Szczecińskiego wybieram moment, w którym mogę
      szybko zawrócić na szerokiej jezdni przecinając podwójną ciągłą. Zarówno przy
      zjeździe z Ronda Waszyngtona jak i przy zjeździe z Wybrzeża Szczecińskiego są
      światła, więc nigdy nie miałem z tym trudności. Mój manewr nie powoduje żadnego
      zakłócenia ruchu, a mnie bardzo ułatwia życie.
      A teraz lege artis:Z Wybrzeża Sczecińskiego przed Mostem na prawo, na rondo,
      objechać rondo, na wjazd na most i wjechać w zjazd na Wybrzeże Szczecińskie. Po
      prawej albo będzie miejsce, albo nie. Jeżeli nie to muszę na ogromny i niżej
      położony płatny parking, albo znów na Wybrzeże Szczecińskie i do nowa szukać
      fartu.
      Prawo jest wtedy skuteczne, gdy służy ogromnej większości. Gdy jest szkodliwym
      wymysłem urzędniczyny jest lekceważone i nie pomogą kary i zakazy. Porządek dla
      porządku to początek faszyzmu, każde prawo ma komuś służyć. Zakaz zatrzymywania
      w tym miejscu jest właśnie tego przykładem.
      • Gość: miecio Re: Proszę, niech ktoś mi to wyjasni. IP: *.aster.pl 14.04.06, 18:48
        Po prostu robiąc to wielokrotnie weszło ci w nawyk olewanie przepisów i innych.
        Zakaz parkowania, a co tam za daleko iść. Powdwójna ciągła, a co tam będę
        jechał taki kawał by zawrócić, szkoda czasu. A potem zaparkujesz na winklu
        ulicy, toże inni nic nie widzą- nieważne grunt że ty masz blisko. Podwójna
        ciągła, władujesz się komuś pod koła- no ale ja pana nie zauważyłem bo
        słońce,bo wieczór, bo....., będziesz stał w korku, a po co przecież lewoskręt
        jest wolny- itd,itd....
        • Gość: Piort Mieciu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.06, 14:14
          Drogi Mieciu, jeżdżę od 50 lat i choć w zasadzie lekceważę przepisy oraz znaki
          drogowe, to jeszcze nigdy nie spowodowałem wypadku, a nawet udało mi się
          uniknąć uczestniczenia w wypadku. O obcierkach nie mówię. Moim zdaniem do
          bezpiecznego poruszania się po drogach wystarczy znajomość zasad i odrobina
          wyobraźni, cały ten balast szczegółowych uregulowań tylko komplikuje i
          zaciemnia sytuacje. Tak jak myślącemu człowiekowi wystarczy dziesięcioro
          przykazań i rozum, tak kierowcy powinny wystarczyć zasady i wyobraźnia.
          Przecież wypadki zdarzają się tym jadącym zgodnie z przepisami, a to że nie oni
          są winni nie jest żadną pociechą dla wdów i sierot.
          • mann_swinoujscie Re: Mieciu! 15.04.06, 19:42
            Głupszego tłumaczenia nie słyszałem - po co przestrzegać przepisów, Ty wiesz
            lepiej! Tak jak napisałes - udało Ci się.

            > Przecież wypadki zdarzają się tym jadącym zgodnie z przepisami, a to że nie >
            > oni są winni nie jest żadną pociechą dla wdów i sierot.

            Mam nadzieje, że to nie tak miało zabrzmieć - ale brzmi, jakby Ci, jadący
            zgodnie z przepisami, robili błąd. Może własnie w drugą stronę należy zwrócić
            uwagę?!
            • Gość: Piort Re: Mieciu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.06, 08:56
              Oczywiście że ci jadący zgodnie z przepisami, a nie ze zdrowym rozsądkiem,
              robią błąd. Dla mnie zielone swiatło jest sygnałem ze mógłbym jechać, ale wolę
              się upewnić, że nie pędzi kierowca który nie zauważył czerwonego, że nie
              szarżuje jakiś uprzywilejowany albo wariat. A gdy już wiem, że mogę bezpiecznie
              przejechać / przejśc, to kolor światła ma dla mnie drugorzędne znaczenie.
              Podobnie z ograniczeniami prędkości - przed szkołą stoi 40 km/h i za nic nie
              chciałbym potrącić żadnego dziecka, ale gdy jadę o 2-giej w nocy to na poboczu
              pilniej obserwuję ludzi niż znaki drogowe. Dam Ci przykład - doszło do kolizji
              i jechałeś poniżej dopuszczalnej prędkości, a mimo to zostajesz ukarany za
              niedostosowanie prędkości do warunków na drodze, bo było ślisko. Wynika z tego
              że ustawodawca nie odpowiada za skutki stanowionego prawa, a jeżeli zostaniesz
              złapany na przekroczeniu dozwolonej prędkości na suchej, szerokiej i pustej
              drodze to zostaniesz ukarany za naruszenie prawa mimo iż swoim sprawnym
              samochodem jesteś w stanie zatrzymać się na krótszym odcinku niż przeciętny
              samochód jadący z dozwolona prędkością. Wiara w omnipotencję przepisów i w
              stosowanie prawa przez pozostałych uczestników ruchu niejednego zabiła. Tylko
              zdrowy rozsądek!
              • mann_swinoujscie Re: Mieciu! 16.04.06, 10:01
                zdrowy rozsądek jest wpisany w PoRD
              • mann_swinoujscie Re: Mieciu! 16.04.06, 10:02
                zdrowy rozsądek oraz ograniczone zaufanie -bo o tym własnie o tym mówisz;


                mam wrażenie że jesteś jednym z tych wielu pokrzywdzonych przez niedobre przepisy.
              • Gość: AB już 17 lat Re: Mieciu! IP: *.elsat.net.pl 17.04.06, 10:24
                zielone swiatło jest sygnałem ze mógłbym jechać, ale wolę
                > się upewnić, że nie pędzi kierowca który nie zauważył czerwonego, że nie
                > szarżuje jakiś uprzywilejowany albo wariat. A gdy już wiem, że mogę
                bezpiecznie
                >
                > przejechać / przejśc, to kolor światła ma dla mnie drugorzędne znaczenie

                witam. nie ma to jak wolna przestrzeń życiowa! ile skrzyżowań jest tak wolnych,
                że widać przecznice? w mieście? w którym?
                na pewno nie tu, gdzie mieszkam. gdybym chciał się upewniać czy ktoś nie
                szarżuje na czerwone światło albo jest uprzywilejowany to w praktyce musiał bym
                się zatrzymać już na skrzyżowaniu mając zielone...i najpewniej kogoś w
                bagażniku!
                prawdziwie zdrowy rozsądek i wyobraźnia. czy słyszałeś kiedyś o tym, że to
                można podciągnąć pod utrudnianie jazdy innym?
                ale trudno nie zgodzić się z tezą, że niektóre przepisy są idiotyczne i
                nieżyciowe. samo zawracanie na ciągłej linii nie jest groźne pod warunkiem
                jednak, że nie spowoduje zagrożenia w ruchu i że jeśli jednak coś się stanie-
                zawracającemu w ten sposób zostanie przypisana 100% wina.
                to tyle.
                • Gość: Piort Re: Mieciu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 11:48
                  No właśnie, zastanawiasz się czyja będzie wina, a nie co zrobić aby uniknąć
                  kolizji niezależnie od wykładni przepisów. Durniowi musisz tłumaczyć co wolno,
                  czego nie wolno, a i tak nie uda Ci się wyszczególnić wszystkich możliwości,
                  zresztą dureń i tak pogubi się w tych licznych zakazach i nakazach. Podobnie z
                  kierowcą, ten który rozumie o co chodzi, a chodzi o bezpieczeństwo uczestników
                  ruchu, nie potrzebuje szczegółowych instrukcji na każdą hipotetyczną sytuację.
                  Zresztą na ocenę sytuacji pod kątem przepisów może nie wystarczyć ten ułamek
                  sekundy w jakim podejmujemy decyzję. Masz przykład: Z prawej przecznicy
                  wyjeżdża Ci samochód i możesz zgodnie z prawem w niego wjechać, bo masz znak
                  pierwszeństwa, a on trójkąt. Tylko że trójkąt chuligani ukradli w nocy i facet
                  był przekonany, ze to Ty musisz mu ustąpić. Czyja wina? Nie warto dochodzić, bo
                  winnego nie znajdziesz, za to warto jeździć tak, żeby nawet w takiej sytuacji
                  uniknąć kolizji.
          • Gość: miecio Re: Mieciu! IP: *.aster.pl 19.04.06, 23:04
            "Moim zdaniem do bezpiecznego poruszania się po drogach wystarczy znajomość
            zasad i odrobina wyobraźni, cały ten balast szczegółowych uregulowań tylko
            komplikuje i zaciemnia sytuacje."
            Te przepisy stworzono by wszyscy mieli takie same warunki do jazdy i zasady tej
            jazdy, a nie by komplikować i zaciemniać, by nie trzeba było zastanawiać się co
            chwila co zrobi inny kierowca. Wypadków nie miałeś ale obcierki owszem mimo
            wyobraźni i zasad.
            Tu chodzi nie tylko o lekceważenie przepisów ale także innych ludzi- co jest
            chyba bardziej istotne- grunt że ty masz bliżej, szybciej, krócej a innych masz
            w d....
            • Gość: Piort Re: Mieciu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 08:00
              >.... by nie trzeba było zastanawiać się co chwila co zrobi inny kierowca.
              No właśnie! Zaufanie do innych użytkowników dróg jest główną przyczyną kolizji.
              Jeżeli liczysz na to, że ten przed Tobą postąpi zgodnie z PoRD, jak Ci się
              wydaje że powinien, to sam sobie jesteś winien. Ja na drodze liczę się z
              najgłupszymi i nieobliczalnymi reakcjami kierowców, dzieki temu udało mi się
              uniknąć wielu wypadków. Gdy samochód jedzie szybko to wiem, że jego kierowca
              nie zamierza wykonywać manewrów, tylko jedzie prosto. Gdy samochód jedzie
              powoli przy prawym krawężniku, to liczę się z tym, że może nagle skręcić w lewo
              albo zatrzymać się. Osobną grupą są rowerzyści, którzy wbrew oczywistości
              uważają się za równoprawnych uczestników dróg i bywają złośliwi. Obcierki
              miewałem na parkingach, to zupełnie inna sprawa, nie dotyczy jazdy po drogach.
              Lekceważenie przepisów, które w Polsce zmieniają się szybciej niż damska moda,
              jest koniecznością, jeżeli nie chce się zwariować. Za mojego życia płaciło się
              mandat za wjechanie do miasta na światłach krótkich, za trzeci Stop, za jazdę
              środkowym pasem gdy prawy był wolny, za blokowanie ruchu wolną jazdą, za jazdę
              rowerem po jezdni i pod każdym pretekstem, a życie biegnie sobie. Mój dużo
              starszy znajomy mówił, że nie ruszając się ze swojej chałupy był pod panowaniem
              Cara, Piłsudskiego, Niemców, Bolszewików, Socjalistów i teraz Demokratów i za
              każdym razem obowiązywały inne prawa, ale gdyby człowiek się tym przejmował to
              by nie przeżył. Przeżyjemy!
              • Gość: miecio Re: Mieciu! IP: *.aster.pl 20.04.06, 15:09
                Chyba się nie rozumiemy albo ty niechcesz zrozumieć. Twój przykład z zielonym
                światłem- to dzięki przepisom wiesz że jest to sygnał że masz prawo jechać. Bez
                tych przepisów inny kierowca uważałby że może jechać przy świetle np. czerwonym.
                Przykład może głupi, ale chodziło mi o sens istnienia przepisów i w tym sensie
                pisałem o zastanawianiu się. A to że jakiś debil przejeżdża na czerwonym to
                jest właśnie lekceważenie przepisów i innych- bo musi być szybszy i cwańszy od
                reszty, a że innych naraża to go nie interesuje. Ci debile nie odrazu zaczeli
                od przejeżdżania na czerwonym, zaczynali od drobnych rzeczy- parkowania na
                zakazie czy przystanku autobusowym, zawracania na ciągłej, udało się raz, to
                uda się następny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka