IP: *.dgpp.pp / *.poczta-polska.pl 19.04.06, 15:29
Do panow, ktorzy:
- trabia
- blyskaja
- przyklejaja sie do zderzaka
- wymuszaja
- wpychaja
- wymachuja
i oczywiscie sa superhiperextra kierowcami.
Jesli robicie cos z wyzej wymienionych i przyglada wam sie z zainteresowaniem
kobieta, to bynajmniej nie dlatego, ze was podziwia. Tylko z ciekawosci jak
wyglada facet z malym :) A usmiech do was to nie usmiech sympatii tylko
wspolczucia :) Pamietajcie :)
Obserwuj wątek
    • emes-nju Wspolczuje doswiadczen... 19.04.06, 16:01
      Panowie ze swoim sprzetem sie nie obnosza, a jednak wyciagasz wnioski jak wyzej. Mialas smutne doswiadczenia z takimi panami?
      • mariusz-ef Re: Wspolczuje doswiadczen... 19.04.06, 16:11
        odnosze wrażenie ze kobieta był mężczyzną
    • oktawia.brum Re: do panow 19.04.06, 18:32
      E, tam przesadzasz, może najpierw naucz się kierować samochodem.

      Sama jestem "babą za kierownicą", jeżdzę 8 miesięcy, a od pół roku nikt na mnie
      nie trąbił. Czasami ktoś się przykleja i wyprzedza, ale niestety mam kiepskie
      auto.
      Najczęściej jak ktoś wyjedzie z podporządkowanej, nie patrząc na innych, albo
      stoi niezdecydowany na skrzyżowaniu, jest to kobieta.
      Jak dla mnie faceci są bardziej kulturalni od kobiet, dziękują za wpuszczenie
      przed siebie w korku, ba, nawet pytają się (na migi oczywiście) czy ich
      wpuszczę. Czasami jak sie zamotam to się śmieja albo radzą co zrobić, jak mam
      awarię, to sie zatrzymują.
      Mogłabym wiele takich historii wymienić i dla uściślenia, bliżej mi do Kathy
      Bates niż do Pameli Anderson :P.
      • Gość: kajaba Re: do panow IP: *.com.pl / *.u.mcnet.pl 20.04.06, 15:58
        Tutaj bym się nie zgodziła, trzy dni z rzędu na skrzyżowaniu równorzędnym gdzie
        ja znajduję się z prawej strony przed maskę ładują mi się faceci (w dodatku
        jakimiś małymi gó..anymi samochodami) i jeszcze zdziwieni, że trąbię na nich.
        • rek2 Re: do panow 21.04.06, 23:45
          Gość portalu: kajaba napisał(a):

          >w dodatku
          >jakimiś małymi gó..anymi samochodami)

          hahaha....to jakby to były takie lepsze i większe, np amerykańskie to miała byś
          mniejsze obiekcje? daje do myślenia :)

          <b>ha</b>
    • Gość: edi_dr Re: do panow IP: *.trustnet.pl 19.04.06, 18:41
      Gość portalu: Kobieta napisał(a):
      > Do panow, ktorzy:
      > - trabia
      > - blyskaja
      > - przyklejaja sie do zderzaka
      > - wymuszaja
      > - wpychaja
      > - wymachuja
      > i oczywiscie sa superhiperextra kierowcami.
      > Jesli robicie cos z wyzej wymienionych i przyglada wam sie z zainteresowaniem
      > kobieta, to bynajmniej nie dlatego, ze was podziwia. Tylko z ciekawosci jak
      > wyglada facet z malym :) A usmiech do was to nie usmiech sympatii tylko
      > wspolczucia :) Pamietajcie :)

      no robię to wszystko dokładnie tak jak napisałaś, na drodze
      chyba jednak mam małego...
      ale żona i kochanka nigdy nie nażekały

      • stopp5 Re: do panow 19.04.06, 18:59
        Ciężko "nażekać" zgłębiwszy szlechetną sztukę ortografii ;)
        Jak tam jestes z ars amandi - równie perfekcyjnie jak z innymi regułami języka?
        (polskiego)
        • aaa202 Re: do panow 19.04.06, 19:44
          Rzona i kohanka nie nażekajom, wienc on trombi, pszykleja sie do zdeżaka,
          wpyha, bo ma wielkiego, o czym hce nas poinformować.
          Dzienkójemy!
          • callafior Re: do panow 19.04.06, 21:07
            a to wiśniok jedyn nu, ham po prozdu swyczajny nam chuopom taki opciah robi, cza
            go w morde loć!
    • callafior Re: do panow 19.04.06, 21:05
      Przypominam, ze dresy i tzw ABS'y nie mają nic wspólnego z pojęciem mężczyzna.
    • kicia7 Re: do panow 19.04.06, 23:20
      Obtrąbiłam dzisiaj osobnika płci, na oko, męskiej, który władował się mi przed
      maskę, kretyńsko zmieniając pas, nie używając kierunkowskazu i zmuszając mnie
      do ostrego hamowania. Najprawdopodobniej trafiłam w jego martwą strefę, a ww.
      panu nie chciało się ruszyć szyją. Qur..ę, a może on zreumatyzowany?
      • dorianne.gray Re: do panow 19.04.06, 23:31
        A ja kiedyś tak obtrąbiłam takiego, który mi się identycznie władował, tylko że
        on doskonale wiedział, że ja tam jestem, po prostu baaaardzo mu się śpieszyło.
        I zgadnijcie co zrobił... Mimo pośpiechu GWAŁTOWNIE ZAHAMOWAŁ mi przed maską :)
        Liczył pewnie, że nie wykażę się refleksem. Obtrąbiłam go ponownie, tym razem
        jak na weselu ;)

        A dwa dni temu obtrąbił mnie facet, który na rondzie chciał wymusić na mnie
        pierwszeństwo - ja byłam na rondzie, on chciał wjechać, więc mnie obtrąbił :)

        Takie asy niezmiennie poprawiają mi humor ;)
        • stefan4 Re: do panow 19.04.06, 23:44
          dorianne.gray:
          > A ja kiedyś tak obtrąbiłam takiego, który [...]
          > A dwa dni temu obtrąbił mnie facet [...]

          A czy moglibyście, drogie dzieci, mniej trąbić? Cóż ludzi chodzących po
          chodnikach i mieszkajacych obok obchodzą te konflikty i złośliwostki, które
          właściciele smrodziuchów tak sobie lubią nawzajem urządzać? Jak masz do kogoś
          ansę, to go zaproś do zamkniętego dźwiękoszczelnego parkingu, na przykład pod
          jakimś centrum hadlowym, i tam sobie na niego trąb. To w końcu sprawa między
          Wami dwojgiem, więc po co zatruwać spokój innym?

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • etiopia1 Re: do panow 20.04.06, 07:26
            Do Stefana, mam wrażenie,że Tobie strefa ciszy tylko odpowiada, bo ze wszystkim
            masz problem dla dzieci - kneble,zamkniętę parkingi dla trabiących, a może
            korki do uszu?
            • stefan4 Re: do panow 20.04.06, 08:11
              etiopia1:
              > mam wrażenie,że Tobie strefa ciszy tylko odpowiada, bo ze wszystkim masz
              > problem

              Z agresywnym hałasem czynionym przez frustratów za kierownicą nasze miasta
              istotnie mają problem.

              Użycie klaksonu jest dopuszczalne dla uniknięcia niebezpieczeństwa, kropka. To
              są bardzo specjalne sytuacje, bo normalnie w sytuacji dramatycznej lepiej
              trzymać obie dłonie na kierownicy a nie jedną na kierownicy a drugą na klaksonie.

              Użycie klaksonu jako wiązanki przekleństw ciskanej w łeb komuś, kto się wpycha,
              jest po pierwsze złamaniem prawa. Po drugie brakiem kultury. I płeć trabiącego
              chama nie ma żadnego znaczenia. To jest brak kultury wcale nie w stosunku do
              tego, kto się wpycha, tylko w stosunku do tysięcy innych ludzi mających własne
              sprawy i nie mających zamiaru uczestniczyć w Waszym konflikcie.

              etiopia1:
              > a może korki do uszu?

              Chciałabyś tak trąbić, żeby nikt Cię nie słyszał, bo wszyscy mają korki w
              uszach? Tego się jednak nie da zrobić legalnie, przykro mi. Nie po to w
              badaniach na kierowców sprawdza się słuch, żeby potem kierowca sam go sobie
              odbierał. Na drodze publicznej kierowca ma mieć uszy otwarte a pysk zamknięty.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • etiopia1 Re: do panow 20.04.06, 09:04
                Korki to dla Ciebie (jeśli nie możesz się skoncentrować w hałasie).Nie jestem
                nerwusem i nie miałam ( na szczęście)okazji trąbić na nikogo.Jeżdżę dla/z
                przyjemności/ą i nie mogę cały czas jechać ze strachem w oczach, układając
                milion scenariuszy co może mi się złego stać!Tak nie dałoby się żyć!
              • balandis Re: do panow 20.04.06, 12:48
                stefan4 napisał:

                > Z agresywnym hałasem czynionym przez frustratów za kierownicą nasze miasta
                > istotnie mają problem.
                >
                > Użycie klaksonu jest dopuszczalne dla uniknięcia niebezpieczeństwa, kropka.
                Eee, mylisz się Stefan. Odpowiednie przepisy zabraniają nadużywania klaksonu
                oraz używania go w mieście "chyba że jest to konieczne w związku z bezpośrednim
                niebezpieczeństwem". To nie to samo co Twoje: "dla uniknięcia niebezpieczeństwa"!
                Zwróć też uwagę, że ustawodawca nie wskazał kogo ma dotyczyć owe
                niebezpieczeństwo (mnie, czy innego użytkownika przestrzeni publicznej).
                Wg mnie sytuacja, w której ktoś wpycha się przede mnie bez kierunkowskazu,
                zmuszając do ostrego hamowania, w dodatku zmiejszając radykalnie moją
                "bezpieczną odległość" jaką zachowywałem od poprzedzającego mnie auta, jest
                niebezpieczna. Jest BEZPOŚREDNIO NIEBEZPIECZNA! Nie uważasz, że wyczerpuje to
                warunki stawiane w odpowiednim atykule KD???

                > Użycie klaksonu jako wiązanki przekleństw ciskanej w łeb komuś, kto się
                > wpycha, jest po pierwsze złamaniem prawa. Po drugie brakiem kultury.
                I znów się mylisz. Brakiem kultury jest wepchnięcie się. Chamstwem jest
                wepchnięcie się zagrażające bezpieczeństwu innych.
                Reakcja na to jest rzeczą naturalną. Brak reakcji - TOLERANCJA dla zachowań
                niebezpiecznych i karygodnych jest rzeczą nienaturalną i niewłaściwą! Po prostu
                złą.
                Owszem: reakcja na zachowania niebezpieczne czasem miesza się ze złością. Trzeba
                się jednak baaardzo starać (Ty się starasz!) by tego nie rozumieć: w końcu taki
                niebezpieczny manewr zagraża mojemu zdrowiu i życiu, moim pasażerom i jeszcze
                innym osobom trzecim. Jeżeli takiej sytuacji doświadcza się raz na rok, można to
                sobie olać. Jeżeli raz na skrzyżowanie, trzeba NIE BYĆ człowiekiem by Cię to nie
                ruszyło.

                > I płeć trabiącego chama nie ma żadnego znaczenia.
                I znów: KD dozwala w sytuacji niebezpiecznej użyć klaksonu, Ty określasz ludzi
                którzy z tego uprawnienia korzystają chamami. Widzisz w tym dowód własnej kultury?

                > To jest brak kultury wcale nie w stosunku do tego, kto się wpycha, tylko w
                > stosunku do tysięcy innych ludzi mających własne sprawy i nie mających zamiaru
                > uczestniczyć w Waszym konflikcie.
                Człowiek wkraczając na ulicę, w przestrzeń publiczną, zgadza się na zestaw
                przepisów jaki został do tej przestrzeni przypisany. Normy te można kontestować
                i dążyć do ich zmiany, ale głupotą jest zaprzeczać ich istnieniu czy też
                obrzucać obelgami osoby, które z tych norm korzystają.

                Ciężko mi zgadnąć z czego wynikają Twoje koncepcje dotyczące współżycia na
                ulicach miasta.
                Z umiłowania ciszy i spokoju? Zawsze wydawało mi się, że po to człowiek ma
                własny dom/mieszkanie/pokój/kąt by móc się tam zająć "własnymi sprawami i nie
                uczestniczyć w konfliktach osób trzecich". Z całą pewnością takim miejscem nie
                są ulice, place, chodniki w miastach, wsiach i przysiółkach. Jeżeli naprawdę
                pragniesz ciszy i spokoju, przenieś się pustkowie, zostań eremitą.

                A może brak Ci odwagi by zareagować?
                • stefan4 Re: do panow 20.04.06, 15:32
                  balandis:
                  > Odpowiednie przepisy zabraniają nadużywania klaksonu oraz używania go w
                  > mieście "chyba że jest to konieczne w związku z bezpośrednim
                  > niebezpieczeństwem".

                  Wobec tego jeśli ktoś wpycha się na Twój pas wyciskając Cię z niego, to użycie
                  klaksonu jest jak najbardziej na miejscu. Klakson do tego jest. Natomiast:

                  balandis:
                  > Wg mnie sytuacja, w której ktoś wpycha się przede mnie bez kierunkowskazu,
                  > zmuszając do ostrego hamowania, w dodatku zmiejszając radykalnie moją
                  > "bezpieczną odległość" jaką zachowywałem od poprzedzającego mnie auta, jest
                  > niebezpieczna. Jest BEZPOŚREDNIO NIEBEZPIECZNA! Nie uważasz, że wyczerpuje to
                  > warunki stawiane w odpowiednim atykule KD???

                  To zależy od szczegółów. Jeśli wpycha się, ponieważ Cię nie zauważył, to masz
                  rację, wyczerpuje. Jak zatrąbisz, to być może się zreflektuje. Jeśli jednak
                  już się wepchał, Ty hamujesz, wpadasz w poślizg, opanowujesz go z trudem ale już
                  jest dobrze i drżącą z emocji ręką naciskasz klakson
                  • dorianne.gray Re: do panow 21.04.06, 21:56
                    1. Zatrąbienie na palanta, który jedzie z pasa na pas, zajeżdżając innym drogę,
                    zmuszając do hamowania lub uciekania na pobocze "bo PAN jedzie i MU się
                    śpieszy" uważam za mój moralny obowiązek - ostrzeżenie innych normalnych
                    kierowców, którzy mogli jeszcze tego łosia nie zauważyć.
                    2. Cholernie mi się nie chce jeździć po całym mieście za takim łosiem aż się
                    gdzieś zatrzyma na parkingu i będę mogła za nim pobiec i powiedzieć mu, co o
                    nim myślę... Wizja takiego uganiania się za łosiem wywołuje ironiczny uśmiech
                    na mojej twarzy - ale skoro Ty to lubisz... ;)
                    • kicia7 Stefan 22.04.06, 00:30
                      jeżeli ten palant mnie NIE WIDZI, to nie wie że ja tam jestem. Diabli wiedzą,
                      co jeszcze zrobi przekonany, że ma wolny pas. To niech chociaż USŁYSZY, dupek
                      jeden, że jeszcze coś się po tym pasie turla. Ja naprawdę rzadko trąbię, ale w
                      tym wypadku uznałam za wskazane danie ww. niedowidzącemu do zrozumienia, że
                      przez swoje gapiostwo stwarza niebezpieczne sytuacje. A wszystko się odbywało
                      na ulicy, na której są 4 pasy ruchu w każdą stronę i zero budynków mieszkalnych
                      w pobliżu.
    • iberia30 Re: do panow 20.04.06, 11:42
      a ja dzis obtrabilam pana w srebrnym P406 kombi, ktory wlaczajac sie do ruchu
      nie raczyl ustapic mi pierwszenstwa i zmusil mnie do naglego hamowania, malo
      tego jeszcze mial pretensje.Fakt, lewy pas akurat mialam wolny bo jadacy nim
      focus zdazyl mnie wyprzedzic i moglam sie na lewo ewakuowac co tez uczynilam ,
      nie zmienia faktu, ze pan z peugeota to burak.Moze troche samokrytyki?

      Wczoraj inna sytuacja, pan z toyoty chcial z prawego zjechac na srodkowy
      szkoda, ze nie zauwazyl, ze chwile wczesniej ja z lewego zjechalam na srodkowy
      i jade z nim niemal rownolegle , wiec o maly wlos mielibysmy niezle kuku-chwala
      Bogu moj klakson go obudzil, po czym pan przeprosil za swoja nieuwage.

      Rozwala mnie jak ktos popelni blad i jeszcze ma pretensje do innych.
    • Gość: ewa8 Re: do panow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 20:07
      Dzisiaj stałam na parkingu. Po godzinie musiałam coś zabrać z auta. Samochody
      obok mnie wjeżdżały, wyjeżdżały; te obok mnie należały chyba do tych
      mniejszych. Grzebiąc w schowku (stałam po prawej stronie auta!) usłyszałam za
      sobą wrzask. Oto on - łoś roku! auto na silniku, ręczny zaciągnięty i dzikie
      pretensje o to,że stanęłam tak, że pan kierowca nie może zaparkować ani po
      lewej, ani po prawej. Tłumaczę, że kiedy stawałam, sytuacja na parkingu
      wyglądała zupełnie inaczej; zatrzymałam się jak najbliżej samochodu po lewej,
      pan łoś na to, że nie będzie ze mną dyskutował; wiadomo, głupia baba, jeździć,
      a tym bardziej parkować nie umie. Dodam, że łoś w końcu bez problemu stanął
      obok mni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka