Dodaj do ulubionych

Dobry uczynek na drodze...wpisz sie.

IP: *.proxyplus.cz / 10.142.26.* 22.01.03, 14:09
Każdy kto zrobił jakiś dobry uczynek na drodze bądz wykonał jakiś manewr
warty odnotowania, który nauczy jak się należy kulturalnie zachować w danej
sytuacji proponuje odnotować na tym forum opisując całą sytuacje. Każda
osoba, która się wpisze będzie miała jakieś zasługi nad poprawą kultury
polskich kierowców. Może po przeczytaniu tych pozytywnych zachowań chodż
jeden człowiek zmieni swoje podejście i stanie się bardziej życzliwy. To już
byłby jakiś sukces.
Pozdrwiam

Wczoraj jechałem sobie po Poznaniu moim kilkunastoletnim maluszkiem. Czasami
zdarza się, że autko odmówi posłuszeństwa na drodze. Wiecie jak to jest z
maluchami raz chodzi raz nie chodzi :) Tak też było wczoraj. Próbuje ruszyć z
pod świateł no i nie moge odpalić drania. Za mną stoi gość i widząć, że nie
moge ruszyć trąbi :) Ja w śmiech myśle trąb sobie, trąb. Wkońcu udało mi się
opuścić skrzyżowanie(gość cały czas jedżie za mną). Jadąc powoli w korku
widze, że ktoś chce włączyć się do ruchu więc zwalniam i go wpuszczam - znowu
za sobą słysze trąbienie. Ignoruje jego trąbienie rozumiejąc jego sposób
rozumowania - czyli brak :) (cały czas złośliwy typ jedzie za mną:)) Następne
światła mam zielone światło i widze, że jest korek i samochody już stoją na
środku skrzyżowania nie mogąc go opuścić - moja decyzja to zatrzymanie się
przed sygnalizatorem aż do momentu opuszczenia skrzyżowania przez samochody
torujące ruch. No i oczywiście gościu znowu trąbi :) Po chwili wpuściłem
jeszcze jedną osobę próbującą włączyć się do ruchu i pomimo tego, że ktoś był
do mnie nie miły ja jestem i będę miły do innych.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Robert Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: *.astercity.net 22.01.03, 14:56
      Warszawa, niedziela, godziny popołudniowe. Jechalem wraz z kolerzanką służbowym
      VW Busem. Powoli dojeżdżam do czerwonego światła. Widzę jak dwóch gości próbuje
      wepchnąć na chodnik uszkodzonego Busa (staruszka). Bez wachania wjezdżam na
      chodnik i zatrzymuje sie przed nimi na odleglość holu. Wychodzę z samochodu,
      otwieram tylna klapę i wyjmuje hol (nie linke holownicza ale szeroki
      profesjonalny hol). Podchodzę do gości i pytam sie: "Moze pociągnąć?"
      Gość wyraża ochotę i widzę jak zmierza po swoją cieniutkę linkę. Ja nato: "Moja
      jest lepsza" i od razo instaluję ja na swoim a potem na jego haku. Wciągnąłem
      ich na chodnik i odjechałem.
      • Gość: Qinio Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 16.02.03, 18:02
        wiec było sobotnie popołudnie jechałem sobie normalną drogą i nagle na
        jezdnie wtargneła starsza pani i staty potrąciłem ją pani jak sie pozniej
        okazało w wyniku odniesionych ran zmarła a ja cholera uszkodziłem sobie zderzak
        maske i szybe lipa troche szkoda fury a moj dobry uczynek to pozbycie sie
        pewnej nieznosniej starszej pani ktora nie patrzyła sie czy coś jedzie "
        trafiła kosa na kamien "
        • Gość: uny Re: dla barana! IP: 62.233.202.* 16.02.03, 22:06
          życzę jak najwięcej takich dobrych uczynków.
          z tą tylko różnicą żeby starsze panie zastępowały przydrożne drzewa, tiry,
          budynki, słupy. najchętniej życzyłbym ci śmieciu, aby twoje truchło nie
          nadawało się nawet na przeszczepy. a i żeby twoja rodzina miała wiele radości z
          twojego niefortunnego zejścia (jakże zapewne oczekiwanego)
          pozdrawiam
        • Gość: Robert Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: *.astercity.net 25.02.03, 11:29
          Gość portalu: Qinio napisał(a):

          > wiec było sobotnie popołudnie jechałem sobie normalną drogą

          Robert: Co to znaczy normalna droga? Czy po tej drodze rowniez poruszaly sie
          osoby na rowerach oraz TIRy?

          > i nagle na
          > jezdnie wtargneła starsza pani

          Robert: Jak to nagle? Nigdy nie widzialem aby starsza osoba mogla wykonac
          szybko jakis ruch. Osoby starsze sa powolne wiec kazdy kierowca jest wstanie
          przewidziec ich ruchy.

          > i staty potrąciłem ją pani jak sie pozniej
          > okazało w wyniku odniesionych ran zmarła a ja cholera uszkodziłem sobie
          zderzak maske i szybe

          Robert: Czy ty w/w elementy sobie uszkodziles? Czy ty szkod doznalo Twoje
          autko? Strasznie sie utozsamiaz z samochodem. Czy Ty i Twoj samochod to
          jednosc? Czy ty jestes robocopem?

          >lipa troche szkoda fury

          Robert: Czyzby?

          > a moj dobry uczynek to pozbycie sie
          > pewnej nieznosniej starszej pani ktora nie patrzyła sie czy coś jedzie

          Robert: A jesli ta pani szla do okulisty ?

          > " trafiła kosa na kamien "

          Robert: Uwazaj bo kiedys ty mozesz byc ta kosa a TIR kamieniem. Jaki wowczas
          bedzie wynik?
    • Gość: Robert Inny przykład. IP: *.astercity.net 22.01.03, 15:13
      Warszawa, swieta wielkanocne, opady sniegu. Wracam od rodziny służbową astrą.
      Podjeżdżam do swiateł na skrzyzowaniu Zwirki i Wigóry/ Trasa Ł. Stoję na prawym
      pasie. Przede mną stoi stare Audii i mocno przygazowuje. Myslę sobie: "Kolejny
      kierowca z bombowca". Zmiana na zielone i ruszamy. Nagle widzę, ze gosc w Audii
      jest zniecierpliwiony wolnym startem poprzedzającego go samochodu wiec wykonuje
      manewr wyprzedzania z prawej strony. Prawa strona to pobocze z cegły. Miał pech
      bo na poboczu była maż pośniegowa. Wpada w poślizg i wywijajac baczka na jezdni
      wpada na Skode na srodkowym pasie. Zaczynam chamowac i mam zamiar wlaczyc
      awaryjne gdy widze, ze gość w Audii zaczyna odjeżdzać. Ja bez zastanowienia
      zaczynam go gonic. Od razu siegam do komórki i wystukuje 112. Od tej pory
      jestem w stałym kontakcie z dyspozytorem Policji. Goniłem go przez kilka ulic.
      Policje napotkałem na placu Konstytucji. Zjezdzam na prawa stronę aby zrobic
      miejsce Policji. Audii na wezwania Policji nie reaguje i skreza w lewo w
      Koszykowa. Skrecam takze w lewo i zatrzymuje sie rownolegle do Audii w takiej
      odległosci, ze niemalze stykamy sie lusterkami. Widze interweniujacych
      Policjantow. Nagla pasazer z Audii otwiera drzwi z zamiarem ucieczki. Niestety
      ja go blokuje. Policja siła wyciaga gowniarzy z samochodu. Maja po 2 promile
      alkoholu.
      • Gość: hip Re: Inny przykład. IP: *.pgi.waw.pl 22.01.03, 15:40
        Gość portalu: Robert napisał(a):

        > Warszawa, swieta wielkanocne, opady sniegu. Wracam od rodziny służbową astrą.
        > Podjeżdżam do swiateł na skrzyzowaniu Zwirki i Wigóry/ Trasa Ł. Stoję na
        prawym
        >
        > pasie. Przede mną stoi stare Audii i mocno przygazowuje. Myslę
        sobie: "Kolejny
        > kierowca z bombowca". Zmiana na zielone i ruszamy. Nagle widzę, ze gosc w
        Audii
        >
        > jest zniecierpliwiony wolnym startem poprzedzającego go samochodu wiec
        wykonuje
        >
        > manewr wyprzedzania z prawej strony. Prawa strona to pobocze z cegły. Miał
        pech
        >
        > bo na poboczu była maż pośniegowa. Wpada w poślizg i wywijajac baczka na
        jezdni
        >
        > wpada na Skode na srodkowym pasie. Zaczynam chamowac i mam zamiar wlaczyc
        > awaryjne gdy widze, ze gość w Audii zaczyna odjeżdzać. Ja bez zastanowienia
        > zaczynam go gonic. Od razu siegam do komórki i wystukuje 112. Od tej pory
        > jestem w stałym kontakcie z dyspozytorem Policji. Goniłem go przez kilka
        ulic.
        > Policje napotkałem na placu Konstytucji. Zjezdzam na prawa stronę aby zrobic
        > miejsce Policji. Audii na wezwania Policji nie reaguje i skreza w lewo w
        > Koszykowa. Skrecam takze w lewo i zatrzymuje sie rownolegle do Audii w takiej
        > odległosci, ze niemalze stykamy sie lusterkami. Widze interweniujacych
        > Policjantow. Nagla pasazer z Audii otwiera drzwi z zamiarem ucieczki.
        Niestety
        > ja go blokuje. Policja siła wyciaga gowniarzy z samochodu. Maja po 2 promile
        > alkoholu.

        hip: Powinieneś pracować w policji. Natychmiastowa poprawa bezpieczeństwa na
        polskich drogach gwarantowana.
        • Gość: olo Re: Inny przykład. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.03, 18:38
          > hip: Powinieneś pracować w policji. Natychmiastowa poprawa bezpieczeństwa na
          > polskich drogach gwarantowana.

          I żeby napisać jedno głupie zdanie zacytowałeś cały wątek. Jeżeli nie zrobiłeś
          nic dobrego to przynajmniej nie rób nic złego
          • Gość: Robert Co głupiego zrobiłem? IP: *.astercity.net 23.01.03, 07:53
            Gość portalu: olo napisał(a):
            > I żeby napisać jedno głupie zdanie zacytowałeś cały wątek.

            A co takiego głupiego napisałem?

            > Jeżeli nie zrobiłeś
            > nic dobrego

            Eliminacja z ruchu pijanych kierowców uważasz za czyn chaniebny?

            > to przynajmniej nie rób nic złego

            Jak wyzej.
            • Gość: hip Re: Co głupiego zrobiłem? IP: *.pgi.waw.pl 23.01.03, 08:20
              Gość portalu: Robert napisał(a):

              > Gość portalu: olo napisał(a):
              > > I żeby napisać jedno głupie zdanie zacytowałeś cały wątek.
              > A co takiego głupiego napisałem?

              hip: To chyba odnosiło się do mojego komentarza o pracy w policji. Ale też nie
              wiem co w tym głupiego. Taki żartobliwy komentarz i refleksja co mi się od razu
              nasunęła. Ale na prawdę w policji brakuje takich ludzi, nie żartuję.

              pozdr
          • Gość: hip Re: Inny przykład. IP: *.pgi.waw.pl 23.01.03, 08:35
            Gość portalu: olo napisał(a):

            Jeżeli nie zrobiłeś
            > nic dobrego to przynajmniej nie rób nic złego

            hip: Widzisz, ja chyba rzeczywiście nie zrobiłem nic szczególnie dobrego.
            Przynajmniej nie przypominam sobie bohaterskich czynów, którymi mógłbym sie
            pochwalić. Nie pomagam staruszkom na wszystkich skrzyżowaniach, nie holuję
            codziennie zepsutych samochodów, nie ratuję rannych w wypadkach itp. Po prostu
            staram się jeździć zgodnie z przepisami, szanować innych użytkowników dróg, nie
            utrudniać im poruszania się itd. Czasem popełniam błędy, czasem jestem w
            gorszym nastroju i zdarzają mi się pomyłki i ogólna niechęć do wpuszczania
            wszystkich przede mnie. Ale ogólnie staram się naprawiać błędy i ich po raz
            kolejny nie popełniać. Podziwiam tych co zawsze są gentlemanami i mogą opisać
            jakieć chwalebne zdarzenie.
            Dlaczego piszesz, że coś złego zrobiłem? Co złego zrobiłem?
            • Gość: olo Re: Inny przykład. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.03, 09:43
              Drwina z Twojej strony nie była najlepszą odpowiedzią na temat wątku.
              W Niemczech jest powiedzenie. Jeżeli robisz coś dobrze, to mów o tym. I
              jeżeli, jak piszesz, jeździsz dobrze i nie powielasz błędów (zapewne cudzych
              też) to już jest dobrze. Poczuj się skompensowany. Pzdr :) olo
              • Gość: hip Re: Inny przykład. IP: *.pgi.waw.pl 23.01.03, 10:01
                Gość portalu: olo napisał(a):

                > Drwina z Twojej strony nie była najlepszą odpowiedzią na temat wątku.
                > W Niemczech jest powiedzenie. Jeżeli robisz coś dobrze, to mów o tym. I
                > jeżeli, jak piszesz, jeździsz dobrze i nie powielasz błędów (zapewne cudzych
                > też) to już jest dobrze. Poczuj się skompensowany. Pzdr :) olo

                hip: To nie miała być drwina. Na końcu zdania powinien pojawić się "uśmiech".
                Zabrakło go. Daleki jestem od wyszydzania takich wątków. Sam walczę z chamstwem
                (na tyle na ile mnie stać), także na tym forum. Powiem więcej: jestem
                alergikiem: mam alergię na chamstwo, bezczelność, cwaniactwo, natręctwo i brak
                szacunku dla innych.
                pozdr
                • Gość: olo Re: Inny przykład. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.03, 18:29
                  Kurczę, aleś mnie ujął ;).
                  Tylko u nas niestety już tak jest, i to forum nie jest inne, że następuje
                  powolny zanik dezaprobaty dla niewłaściwych zachowań. Zauważyłem to po swoim
                  synu. Kiedy na chodniku osiedlowym ( gdzie jest wjazd do 3.5 t) zaparkowała ᡂ
                  t ciężarówka, a ja się zezłościłem, nie dlatego, że mi przeszkadzała, ale
                  dlatego, że wogóle wjechała i zaparkowała usłyszałem od niego. Co się złościsz
                  przecież ci nie przeszkadza. Ot akceptacja dla działań niewłaściwych. Może to
                  właściwe postępowanie? Może to my niepotrzebnie się złościmy choć problem nas
                  nie dotyczy. Pozornie nie dotyczy.
                  • Gość: hip Re: Inny przykład. IP: *.pgi.waw.pl 24.01.03, 08:58
                    Gość portalu: olo napisał(a):

                    Może to my niepotrzebnie się złościmy choć problem nas
                    > nie dotyczy. Pozornie nie dotyczy.

                    hip: Może złościmy się niepotrzebnie. Trzeba dbać o zdrowie. Natomiast
                    akceptacja i pobłażliwość dla chamstwa, bezczelności itd. spowoduje, że się ono
                    gwałtownie rozlezie bo ma do tego naturalne tendencje. A ja w takim
                    społeczeństwie nie chcę zyć!
                    pozdr
      • Gość: Tomek Re: Inny przykład. IP: *.kolornet.pl 31.01.03, 22:34
        Bardzo dobrze zrobiles. Pijanych za kierownica powinno sie od razu pod mur i
        kula w leb - im sie nie wytlumaczy ze chlejac i potem prowadzac sa mordercami.
        Nie jestem abstynentem,ale nigdy nie pije gdy mam prowadzic!
        Poza tym raz sam tez pomoglem policji w zatrzymaniu nietrzezwego (zalanego na
        sztywno) kierowcy. Mial gostek pecha, bo widzialem jak wytoczyl sie z salonu
        masazu (!) i zygzakiem poszedl do samochodu. Nie wiem jakim cudem trafil
        kluczykiem do zamka-trwalo to z minute :-) A gdy juz wsiadl czekala go
        niespodzianka - panowie w radiowozie przy wyjezdzie z parkingu
    • Gość: anula zdjelam z drogi deske z gwozdziem ... IP: *.telsten.com / 10.21.7.* 23.01.03, 18:58
      dwa razy zdarzylo mi sie ze omalo nie najechalam na lezaca na drodze deske z
      wystajacymi gwozdziami.
      zatrzymalam sie i wrocilam zeby ja z drogi usunac ...
    • Gość: undisclosed nieraz... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.03, 19:45
      ...pomagałem zepchnąć maluchy i inne zepsute lub rozbite auta, raz nawet
      wyrywaliśmy drzwi od malucha, w którym zakleszczył się człowiek po wypadku.
      Ale mnie, kiedy miałem wypadek, nikt nie pomógł - wszyscy stali i patrzyli.
      • Gość: olo Re: nieraz... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.03, 07:32
        Opowiadał mi kiedyś kolega, I ligowy doświadczony siatkarz, więc myślę że i
        opanowany o wypadku drogowym , w którym ofiarą była młoda kobieta. Jęczała
        zakleszczona w aucie, tamp. powietrza ᡖ st. Sporo osób, opowiadał, stało i
        patrzyło. Byli sparaliżowani sytuacją. I minęła i u niego dobra chwila nim
        wskoczył na auto i rozbił tylną szybę a później wypchnął przednią, by wpuścić
        nieco świeżego powietrza do auta..
        Z kolei ja w tamtym roku jechałem po rzeszowszczyźnie ze starszym panem,
        znajomym i zatrzymałem auto, żeby usunąć z drogi stertę słomy. Starszy pan
        nazwał mnie dziwakiem. Spodobało mi się to dziwactwo. On sam był 30 lat
        taksówkarzem.
        Pzdr. olo
      • Gość: Robert Potracenie rowerzysty IP: *.astercity.net 24.01.03, 17:38
        Gość portalu: undisclosed napisał(a):

        > > Ale mnie, kiedy miałem wypadek, nikt nie pomógł - wszyscy stali i patrzyli.

        Gdy mnie potracil samochod tez mi nikt nie przyszedł z pomocą. Moze dlatego, ze
        szybko wstałem. A moze dlatego, ze byłem na rowerze? Ktorz to wie?
    • Gość: Magda Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.03, 18:44
      Zatrzymuje sie przed przejsciami dla pieszych i nawet czekam az zastraszeni
      piesi odwaza sie w koncu przejsc na druga strone. M.



      • Gość: olo Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.03, 07:47
        zauważam, że piesi coraz to bardziej boją się przechodzić przez jezdnię
        wielopasmową. Boją siętych omijających tego, który się zatrzyma.
        Staram się również tak robić jak Ty. Miło jest zobaczyć czyjś uśmiech na twarzy
      • Gość: MAD MAX To sie nie liczy. IP: *.astercity.net 31.01.03, 14:56
        Gość portalu: Magda napisał(a):

        > Zatrzymuje sie przed przejsciami dla pieszych i nawet czekam az zastraszeni
        > piesi odwaza sie w koncu przejsc na druga strone. M.

        To nie dobry uczynek ale Twoj obowiazek.

        • Gość: ol Re: To sie nie liczy. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.03, 18:47
          >
          > To nie dobry uczynek ale Twoj obowiazek.

          Nie ma takiego obowiązku. Obowiązkiem jest zatrzymanie pojazdu jeżeli pieszy
          znajduje się na jezdni. Ale jeżeli chcesz to traktować jako swój obowiązek to
          jak najbardziej pochwalam i podpisuję się pod tym
          olo
    • Gość: hauer Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.01.03, 11:06
      ello all.
      nie wiem czy to co zrobiłem można nazwać dobrym uczynkiem. dla mnie to norma.
      swego czasu wracałem nocą (przed 24)z Płońska do Wawki. za mostem na wiśle
      zauważyłem stojący na poboczu samochód z włączonymi światłami awaryjnymi, wokół
      niego kręcił się jakiś facet. zamachał mi abym się zatrzymał - chwilowy
      dylemat :) i hamowanie, dosyć radykalne ;P. okazuje się, że pan złapał
      przysłowiową "gumę" i potrzebuje klucza do odkręcenia tylnego koła. problem w
      tym, że pan poodkręcał wszystkie śruby i zabrakło mu klucza do odkręcenia
      jeszcze jednej śruby. jak się okazało pan usiłował odkręcić koło razem z bębnem
      hamulcowym. długo musiałem człowiekowi tłumaczyć że wszystko co trzeba już
      odkręcił i najprawdopodobniej zapiekła mu się felga. w każdym razie po jakimś
      czasie udało mi się zdjąć to feralne koło. facet był cały w "skowronkach" a
      dziękowaniu nie było końca. ludziki warto pomagac innym.
    • Gość: misiu Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: *.chello.pl 02.02.03, 09:08
      Jak już mowa o dobrych uczynkach - jechałem ongiś drogą
      nr 19. Listopad, późny wieczór, deszcz, nieoświetlona
      droga gdzieś w okolicy miejscowości Sarnaki. Cudem, w
      ostatniej chwili dostrzegłem jadącego jezdnią (nie
      poboczem) rowerzystę. Nie miał nawet odblasków. NIE
      ROZJECHAŁEM! Ominąłem. :-)
      • Gość: Robert Misiu ominął rowerzystę. IP: *.astercity.net 03.02.03, 09:50
        Gość portalu: misiu napisał(a):

        > Cudem, w
        > ostatniej chwili dostrzegłem jadącego jezdnią (nie
        > poboczem) rowerzystę. Nie miał nawet odblasków. NIE
        > ROZJECHAŁEM! Ominąłem. :-)

        I chwała ci za to! Powinienem cie teraz natychmiast zgłosić do
        programu "Zwyczajni-niezwyczajni". Na pewno zostałbyś bohaterem roku.
        • nelsonek Re: Misiu ominął rowerzystę. 05.02.03, 10:37
          Gość portalu: Robert napisał(a):

          misiu: Cudem, w ostatniej chwili dostrzegłem jadącego jezdnią (nie poboczem)
          rwerzystę. Nie miał nawet odblasków. NIE ROZJECHAŁEM! Ominąłem. :-)

          robert: I chwała ci za to! Powinienem cie teraz natychmiast zgłosić do
          programu "Zwyczajni-niezwyczajni". Na pewno zostałbyś bohaterem roku.

          nelsonek: jak to dobrze ze zgadzasz sie z misiem. a tak a propos: zglaszam tego
          rowerzyste do nagrody darwina. ma duze szanse!
      • Gość: anula Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: *.telsten.com / 10.21.7.* 05.02.03, 05:14
        misu, czyn godny odnotowania ;-) ale powinienes sie jeszcze
        zatrzymac i goscia zdrowo ochrzanic. dla jego dobra - to tez by ci
        mozna zaliczyc jako drugi dobry uczynek. polowicznie sie spisales ;-)
      • Gość: Robert Po poboczu. IP: *.astercity.net 25.02.03, 12:58
        Gość portalu: misiu napisał(a):

        > jadącego jezdnią (nie
        > poboczem) rowerzystę.

        Robert: A czy pobocze nadawalo sie do jazdy po nim? Pobocze moglo byc
        piaszczyste a wowczas kola roweru by sie zapadaly? A gdyby bylo trawiate to
        kola roweru nie mialyby przyczepnosci na sliskiej trawie? A moze na poboczu
        wystepowala kaluza za kaluza, a nikt nie wie co w takiej kaluzy mogloby sie
        miescic?.
        Zatem nie neguj tego faktu, ze rowerzysta poruszal sie jezdnia. Jedynie mozesz
        miec pretensja ze jechal nieoswietlony.
    • Gość: Slawek_Poznan Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: *.proxyplus.cz / 10.142.26.* 03.02.03, 11:24
      Wczoraj jadąc ulicą Garbary w Poznaniu widze starszą kobietę stojącą na
      przejściu dla pieszych. Kobietka była już w podeszchłym wieku a próbowała
      przejść przez baaardzo ruchliwą ulice więc sobie pomyślałem, że jak się nie
      zatrzymam to nigdy nie przejdzie przez tą ulicę. No i przepuściłem ją grzecznie
      dając sygnał ręką, że może spokojnie przejś przez ulice. Z ciekawości
      spojrzałem w lusterko gdyż za mną jechała kobieta, której było widać, że się
      spieszy. I o dziwo nie słyszałem klaksonu oraz nawet nie mrukneła pod nosem :)))
      Co mnie pozytywnie zaskoczyło. Widać zmiany oj widać.
      • Gość: hauer Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: 62.233.202.* 03.02.03, 19:50
        opowiem wam o jeszcze jednej sytuacji jaka przytrafiła mi się podczas
        mojch "niezliczonych" wojaży. dawno, dawno temu (jakiś rok temu, była już mocno
        zaawansowana jesień i chyba delikatny przymrozek), wracałem do domku od mojego
        zakochania ;), było już późno w nocy. mniej więcej na 500 m przed końcem mojej
        wycieczki zobaczyłem leżącego na drodze faceta, leżał sobie w poprzek. problem
        polegał w tym że kolo postanowił sobie odpocząć zaraz za skrzyżowaniem o dosyć
        skomplikowanym sposobie pierwszeństwa przejazdu. tak więc ktoś kto by skręcał
        prawie nie miał szans zobaczyć tej "przeszkody". zatrzymałem moje mizerne autko
        na środku drogi, włączyłem awaryjne i wyszedłem sprawdzić co jest z facetem.
        okazuje się że przypadłość jest typowa - kolo uchlał się jak szpadel i udaje
        kłode. prawie wogóle nie można się z nim było dogadać. mamrotał coś że jest
        chory na serce i żeby go nie ruszać. na szczęście zauważyłem nadjeżdzający
        radiowóz, który zresztą zatrzymałem. przedstawiłem policjantom całą sytuację i
        poprosiłem ich o zajęcie się tym panem. i tu nagle skucha!!! ludzie, nagle
        uświadomiłem sobie że moje auto stoi na środku drogi przed skrzyżowaniem, przed
        samochodem leży facet a policjant przygląda się masce mojego samochodu.
        zaciekawiło mnie to i sam zerknąłem na maskę. okazuje się że są na niej ślady
        rąk! wygląda to tak jakby się ktoś na niej opierał obiema rękami! ludzie co ja
        wtedy przeżyłem ;), w jednej chwili z przyzwoitego człowieka zarobiłem się
        piratem drogowym. panowie policjanci spisali moje dane i pozwolili mi jechać.
        ufff.
        po czasie, wiem że zrobiłbym to samo, ale teraz nie zatrzymałbym się na jezdni
        w poprzedni sposób i dopilnowałbym aby panowie w warsztacie, w którym robiłem
        przegląd auta nie zostawili na masce odcisków swoich rąk!
        pozdrawiam panów policjantów z warszawskiego targówka.
        warto pomagać innym!
        :)
    • Gość: Alka Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: *.dialup.medianet.pl 10.02.03, 13:20
      Witam. Przeczytałam wszystkie listy o dobrych uczynkach. Są sympatyczne,pełne
      dobrych perspektyw... że może będzie tych "cudów" na drogach więcej i więcej.
      Warto o nich pisać, ale warto byłoby tez je pokazywać np. w tv, albo mówić o
      nich w radiowych magazynach motoryzacyjnych, bo tylko tu na tym forum - bardzo
      miłym i potrzebnym - to troche za mało. Może dobre przykłady innych ludzi
      trochę zawstydzą tych co nie myśla o reszcie użytkowników dróg.
      Wiem, że ludzie nie chcą mówić przed kamerą czy mikrofonem o tym co dobrego
      zrobili - uzasadnienie: a po co,nie potrafię, nie ma o czym, nie lubię takich
      wystąpień... itp. Rozumiem skromność, ale czy tylko... A może ktos zgłosi sie
      na ochotnika i stworzymy cykl programów o dobrych uczynkach na polskich drogach?
      Pozdrawiam.
    • arka33 Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. 11.02.03, 11:52
      Warszawa, Prymasa Tysiaclecia, korek jak diabli. Dziewczynie na środkowym pasie
      zdechło na amen Tico. Jedyne co potrafiła zrobić to włączyć awaryjne.
      Zjechałem na pobocze i mimo protestów innych kierowców z prawego pasa
      zepchnołem Ticacza na pobliską stacje JET. Co się okazało ? Zabrakło benzyny !!
      Dziewczyna oczywiście nie miała ani złotówki. Pożyczyłem jej 20 zł i w rewanżu
      umówiliśmy się na kawę. Od roku to moja najlepsza przyjaciółka. Czasami opłaca
      się komuś pomóc.
      pozdr
    • Gość: Slawek_Poznan Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: *.proxyplus.cz / 10.142.26.* 20.02.03, 09:48
      Witam
      Ostatnio mi się bardzo nieprzyjena sytuacja zdarzyła. Była mrzawka lub mżawka
      (sory nie pamiętam jak się pisze)jechałem wieczorem do domciu. Na dworze było
      chyba z -8 C Jadąc krople wody osiadały na szybie i natychmiast zamarzały
      tworząc warstwę lodu a co za tym idzie widoczność przez lod praktycznie żadna.
      Próba z wycieraczkami tylko pogarszała sytuację więc trzeba było się
      zatrzymywać i skrobać szybki co 5 minut. Zastanawiałem się jak jadą inni
      kierowcy, dlaczego oni jadą jakby nigdy nic. Pózniej skojarzyłem, że przecież
      jade maluchem :) który jest zimny tak samo na zewnątrz jak i wewnątrz. Także
      apel dla wszystkich którzy trąbią na maluchy oraz starsze auta. Więcej
      wyrozumiałośći, gdyż jadąc nowym, ekskluzywnym samochodem nie widzimy tego co
      dzieje się w innych samochodach a sami widzicie, że mogą dziać się różne rzeczy.
      Pozdrawiam
    • galaretka_owocowa Tak trzeba! Śpieszącego się chama spowolnić! 26.02.03, 20:50
      I uczyć kultury własnym przykładem. Na przykład -ja "nauczyłem" pewną panią,
      która przy skręcaniu w lewo (stojąc za mną) nie mogłą się doczekać aż wjadę pod
      pędzący z przeciwnego kierunku samochód, dając tego oznaki klaksonem - że ma
      ulicy, w którą skręcaliśmy obowiązuje ograniczenie do 60 km/h. Średnia prędkość
      tam to 70-80, więc pani trochę odczuła, tym bardziej że ulica dwukierunkowa, a
      ruch z przeciwka natężony.
      • Gość: babicz Re: Tak trzeba! Śpieszącego się chama spowolnić! IP: *.acn.waw.pl 26.02.03, 22:28
        Przyjacielu, jestes taki sam jak ta pani.Czy uważasz że jesteś upoważniony do
        uczenia innych? Kim Ty jesteś: policjantem na służbie?.Właśnie takie samosądne
        nauki tworzą najwieksze zagrożenia. Pojeździj na trasie i popatrz jat to fajnie
        jak np napakowany TIR zmienia pas na lewy dając nauczkę "szybkiej osobówce", bo
        jest ogr.70 a osobowy leci 140.
        • Gość: Robert Re: Tak trzeba! Śpieszącego się chama spowolnić! IP: *.astercity.net 27.02.03, 18:43
          Gość portalu: babicz napisał(a):
          Pojeździj na trasie i popatrz jat to fajnie
          > jak np napakowany TIR zmienia pas na lewy dając nauczkę "szybkiej osobówce",
          bo jest ogr.70 a osobowy leci 140.

          Robert: Kocham takie sytuacje. Niech osobowy jezdzi wolniej to nie bedzie mial
          wowczas pretensji do TIRa, a jesli sie komus naprawde spieszy to polecam
          przesiadke na rower - na rowerku zawsze dojezdzam na czas.
        • galaretka_owocowa Re: Tak trzeba! Śpieszącego się chama spowolnić! 27.02.03, 21:02
          Że co? Jak jadę 60 km/h na drodze z ograniczeniem prędkości do 60 to stwarzam
          zagrożenie na drodze??? Dodam, że np nigdy nie staram się na siłę zatrzymywać
          przed przejściem dla pieszych jeśli tam pieszy czeka (na chodniku), bo może się
          to dla niego źle skończyć, właśnie na zasadzie, jaką opisałaś. I w podobnych
          sytuacjach rozumuję podobnie. A jeśli np pani tak "spowalniana" chciała np
          wyprzedzać na linii ciągłej - to czy z tego powodu trzeba mieć do mnie
          pretensje???
        • Gość: babicz Do Roberta i Galaretki IP: *.acn.waw.pl 27.02.03, 23:58
          Słuchajcie kochani.Jesteście gorące głowy. Jak się bardziej zastanowicie na tym
          o czym pisałam to się ze mną zgodzicie. Każda ocena sytuacji jest subiektywna.
          Nie dyskutuje sie tylko o faktach. A fakty są takie, że gro wypadków ( nie
          mówię o kolizjach) jest z udziałem sam. ciężarowych.Faktem jest też że
          ograniczanie szybkości na autostradach nijak się ma do ilosci wypadkow,
          świadczą o tym statystyki w Niemczech i USA. A tak generalnie - jeśli mnie,
          osobie profesjonalnie związanej z jazdą szybkimi sam. stać na to że na drodze
          nie "szkolę" innych to naprawdę radzę Wam to samo. Są do nauki i karcenia
          inni specjalisci !
          Błagam o troche pokory !
          • mad__max Re: Do Roberta i Galaretki 28.02.03, 10:55
            Gość portalu: babicz napisał(a):

            > Słuchajcie kochani.Jesteście gorące głowy.

            Robert: O wypraszam sobie. Wszelkie zachowania na drodze traktuje smiertelnie
            powaznie.

            > Nie dyskutuje sie tylko o faktach. A fakty są takie, że gro wypadków ( nie
            > mówię o kolizjach) jest z udziałem sam. ciężarowych.

            Robert: No to spojz na wszelkie wypadki, ktore tak usilnie nam wszelkie media
            podaja. W ciagu tygodnia jest podawany jeden wypadek z TIRem a wtym samym
            czasie wystepuje ponad 20 wypadkow z samochodami osobowymi.

            Faktem jest też że
            > ograniczanie szybkości na autostradach nijak się ma do ilosci wypadkow,
            > świadczą o tym statystyki w Niemczech i USA.

            Robert: Potwierdzam.
            • Gość: babicz Re: Do Roberta IP: *.acn.waw.pl 28.02.03, 19:25
              Spróbuj mi uwierzyć. Taki facet w tym wielkim samochodzie nawet czasem nie wie
              co sie za nim stało. Często jeżdżę z CB i słyszę jak sie cieszą gdy kogoś im
              się uda zrobić na szaro. Sprawa polega na tym, że gdy jadą z włączonym
              tempomatem, to mają mniejsze spalanie i jak mają nacisnąć na hamulec, to im
              bardzo żal.
              Ogólnie mam jeden wniosek - obowiązkowe testy na inteligencję dla kierowców.
              Poniżej iluś tam punktów kategorzyczny zakaz prowadzenia, jak po alkoholu !
              • Gość: Robert Re: Do Roberta IP: *.astercity.net 07.03.03, 18:02
                Gość portalu: babicz napisał(a):
                > Ogólnie mam jeden wniosek - obowiązkowe testy na inteligencję dla kierowców.
                > Poniżej iluś tam punktów kategorzyczny zakaz prowadzenia, jak po alkoholu !

                Robert: Test na inteligencje to jest to! I tak jesli ustawimy poprzeczke na :
                - 80 punktach to kazdy imbecyl bez trudu osiagnie prawko
                - jesli na 120 to kierowca bedzie mogl zostac tylko absolwent wyzszej uczelni
                - jesli na 140 punktach to bedziemy mieli tylko 2 % kierowcow czyli czlonkowie
                MENSY

                Wiec jaki prog?
                • Gość: babicz Re: Do Roberta IP: *.acn.waw.pl 08.03.03, 23:02
                  Nie ukrywam, jest to problem. Problem tym większy,że dyplomy niektórych
                  wyższych uczelni , tak jak dawniej leninowsko-marksistowskich uczelni są nic
                  nie warte. :-))))))))))))
    • Gość: marcellino Re: A TAMTEN DOSTAŁ ZAWAŁU?! PIĘKNIE, BRAWO!!!! IP: *.acn.pl 20.03.03, 16:49
    • Gość: MARCELLINO POWYŻSZE DOTYCZY 1-SZEGO LISTU IP: *.acn.pl 20.03.03, 16:54
    • Gość: arklin Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: 212.160.231.* 26.03.03, 08:19
      Generalnie staram się myśleć takze o innych kierowcach i w miarę mozliwości
      wspólpracować, jednak mój największy "dobry uczynek" miał miejsce gdy jadąc w
      mieście lewym pasem dwupasmową ulicą ok 70-80km/h (dozwolone)wyskoczyła mi z
      lewej podporządkowanej pewna pani, tak na oko 20m przede mną, więc nie było
      szans na hamowanie. W ostatniej chwili odbiłem na prawy pas tak, że skończyło
      się tylko na zostawieniu paska lakieru z tamtego auta na moim tylnym
      zderzaku."Dobry uczynek" polegał na tym, że nie udusiłem, ani nawet nie
      ochrzaniłem tej Pani za próbę zabicia mnie. Myślę, że była tak przerażona, że
      następnym razem zastanowi się nad tym co robi.
      Pozdrowionka
      • Gość: karburator Re: Dobry uczynek na drodze...wpisz sie. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.03, 19:30
        Jechałem moim "osiołkiem" na wakacje, bagaży full, rowery na dachu, a tu stary
        babsztyl zajeżdża mi drogę. (Pewnie spojrzała tylko w lusterko wewnętrzne, to
        od makijażu). Żal mi się zrobiło, więc wykonałem skręt, i przez krawężnik
        przeskoczywszy, wylądowałem na chodniku(pustym). Babsko nawet się nie
        zatrzymało, jak ją dopadłem, to po minie oceniłem że pierwszy raz mnie widzi na
        oczy i kompletnie nie wie o co chodzi, ale na wszelki wypadek kazała mi
        się "odpieprzyć". Dobry uczynek kosztował mnie wymianę prawie nowej opony-i już
        wyleczyłem się z tego rodzaju dobrych uczynków.Ja wyląduję np. na słupie, a
        takie próchno, co to nadaje się najwyżej na kurs gotowania na gazie nawet nie
        będzie mieć wyrzutów sumienia bo w błogiej nieswiadomosci odjedzie w sina dal.
        Oczywiście trąbiłem, ale takie staruchy jak już niedowidzą to oczywiscie
        również niedosłyszą- ale prawa jazdy maja najczęsciej bezterminowo.Zaczynam
        wyrabiać w sobie nawyk wjeżdżania w takich debili.(oczywiscie nieszkodliwie,
        nie na czołówkę, tylko tak, żeby nie odjechał i miał szansę się usprawiedliwić)
        • Gość: Lechu Uwaga na TIRy - celowo przypieprzają IP: *.acn.waw.pl 07.05.03, 09:57
          Ta kobitka nadzieje się kiedyś na TIRa. Uwaga na ciężarówki. Jeżeli jest twoja
          wina, to kierowcy ciężarówek nawet nie zastanawiają się - walą tak, żebyś nie
          mógł odjechać. To nie wynika z ich złej woli lecz systemu ubezpieczeń. Często
          ostre hamowanie ciężarówki niszczy przewożony ładunek. Jeśli uniknie się
          wypadku, to auto osobowe odjeżdża i pozostaje ciężarówka z częściowo
          uszkodzonym ładunkiem. A wtedy jest jego wina, wypłata odszkodowania, wzrost
          składki, problemy z wypłatą, premią, etc. I znikąd pomocy. Tak więc proponuję
          uważać na TIRy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka