Gość: Paul
IP: *.cst.tpsa.pl
23.01.03, 21:55
Ostatnio miałem taki przypadek: Stoje sobię, jak to się często zdarza w Al.
Prymasa przed Rondem Zesłańców. Korek olbrzymi, wszystkie pasy zajęte, a ja w
tym czasie jestem w tunelu pod DW Zachodnim. Naglę widzę, że do tunelu
wjeżdża karetka na sygnale. Wczyscy kierowcy próbują zrobić jej miejsce.
Trochę to trwa, bo przecież w tunelu nie ma za bardzo gdzie zjechać. Kierowca
karetki jest tak bezczelny, że dodatkowo i z pretensją używa ciągle klaksonu
i jedzie tak, że o mało nie spowodował kolizji. Czy nie sądzicie, że kierowcy
karetek zachowują się czasem jak święte krowy?