Dodaj do ulubionych

Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewno?

07.08.06, 12:23
Ciągle słyszę , jak to kierowcy nie potrafią dostosować się warunków na
drodze , gdy spadnie deszcz. Każdy z nas wie jak wyglądają polskie drogi -
pełne sa kolein - czyli rowów gromadzącyh wodę. Ewenement na skalę światową.
Wg mnie przyczyną wypadków jest również mizerny stan dróg a nie w kółko
powtarzany brak doświadczenia kierowców. Skoro o doświadczeniu mowa to może
podczas nauki jazdy powinno się szkolić młodych kierowców na ewentualność
wyprzedzania/omijania pojazdów na drodze pełnej kolein?
I w ogóle najlepiej za każdym razem zwalać winę na kierowców a nie drogowców -
bo przecież naprawa dróg pociągnie kasę z budżetu.
Obserwuj wątek
    • nautilus.pompilius Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn 07.08.06, 12:39
      Według mnie przyczyną wypadków jest głównie głupota, nieodpowiedzialność i brak
      umiejętności kierowców. Natomiast NA PEWNO przyczyną wypadków nie są np.
      przydrożne drzewa, chyba, że któreś wyskoczy znienacka na jezdnię.
      • bond700 Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn 07.08.06, 13:02
        Masz absolutną rację - tylko po co ciągle się plecie o marnych kierowcach a
        niewiele o złej nawierzchni w miejscu wypadku? Kierowca w mieście koncentruje
        się na omijaniu dziur a nie bezpieczeństwie rodziny - choć omijanie dziur
        akurat to też zapewnia.
        A swoją drogą niektórzy włodarze naszego mądrego kraju zarządzili wycinanie
        przydrożnych drzew - bo chyba statystyki wypadkowe zbyt rosły ;)
        • Gość: na zimno Wypadki, a co potem? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.08.06, 13:23
          Wszyscy kierowcy i to niezaleznie od swoich umiejetnosci i doswiadczenia
          powinni sobie zadac jedno nieskomplikowane pytanko:

          ??????????????????????????????

          Czy bedac swiadomym stanu, w jakim znajduje sie nasza krajowa sluzba zdrowia
          ( pogotowie ratunkowe, szpitale, przychodnie, ich wyposazenie w sprzet
          i leki, poziom swiadczen) jestes gotowy jezdzic tak, aby sie stac ich prawdziwym
          pacjentem-klientem na dluzszy czas lub na zawsze, czy tez moze lepiej byloby
          kontaktu z tym "dzialem gospodarki narodowej" uniknac?

          ??????????????????????????????

          Jak na razie zaopatrzenie w czesci zamienne dla naszych samochodow
          jest calkiem zadawalajace, warsztaty potrafia nawet z dwoch
          uczestniczacych w tym samym wypadku samochodow zlozyc jeden,
          ktory bedzie sie prezentowac "jak nowy".

          Co do pacjentow, to nalezy zauwazyc, ze z czesciami zamiennymi
          jest jednak duzo gorzej, z dwoch denatow nie da sie zlozyc
          jednego juz nie-denata "na chodzie", a nawet, gdyby sie cos
          takiego udalo, to efekt koncowy bedzie delikatnie mowiac,
          niezbyt atrkcyjny (dla nie posiadajacych wyobrazni polecam
          wszyskie filmy na motywach Frankensteina, teraz mamy
          przecie cywilizacje obrazkowa, ktora lepiej przemawia
          do odbiorcy, niz slowo pisane).

          I tym optymistycznym akcentem koncze ten, moze dla niektorych
          zbyt skomplikowany, wywod.

          JAK NIE UWAZALES JAK ROBILES, TO ROB JAK UWAZASZ:
          DECYZJA NALEZY DO CIEBIE.
          • kszynka Re: Wypadki, a co potem? 09.08.06, 07:54
            stan dróg to też przeszkoda, ale po to człowiek ma rozum aby go uzywać i
            dostosować swoją jazdę do panujących warunków
            • zigzaur Re: Wypadki, a co potem? 09.08.06, 13:35
              Widzę, że moja szanowna przedmówczyni nigdy nie prowadziła samochodu po polskich
              drogach.
              Mając wzrok utkwiony w nawierzchni, trudno jest czasami zauważyć znak drogowy
              czy sygnał świetlny.
              Wiem, że za chwilę padnie argument o konieczności wolnej jazdy.

              Tylko, że samochód wymyślono po to, aby człowiek mógł jeździć szybko.
              Do wolnej jazdy służy wiele takich dóbr jak:
              - taczka
              - furmanka
              - rower
              - psi zaprzęg
              - sanie
              - polonez
              - żuk
              - 126p

              Ludzie kupują samochody, ponieważ chcą jeździć po drogach ZGODNYCH ZE STANEM
              ROZWOJU TECHNIKI.
              • mejson.e Ironia 09.08.06, 13:46
                zigzaur napisał:

                "Do wolnej jazdy służy wiele takich dóbr jak:
                (...)
                - polonez
                - żuk
                - 126p"

                Kolega przesadził z ironią, chyba że miał na myśli taniec "chodzony" i owada w
                pancerzu, ale nawet sam 126p służył do jazdy stosunkowo szybkiej.

                Ale i tak wiemy, że to była ironia ;-)

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • zigzaur Re: Ironia 09.08.06, 13:56
                  Proszę przyjrzeć się tym "cudom techniki PRL" na drogach.
                  • lucusia3 Re: Ironia 09.08.06, 14:32
                    To poproszę tych specjalistów od perfekcyjnej jazdy przejechać się moim malutkim autkiem (nie jest to pełnoletni maluch) po obwodnicy Krakowa przy ulewnym deszczu (zwłaszcza na poczatku). Samochód po prostu zsuwa się w potężne koleiny i "pływa" po całej jezdni. Wyjściem jest jazda po lewym pasie (mniej zmasakrowanym), ale tu blokuję jezdnie, bo nawet po lewym pasie na poczatku deszczu autko szybko jechać nie powinno.
                    To samo dotyczy płatnej!!! autostrady z Krakowa do Katowic.
                    Oczywiście sama sobie jestem winna, że mam mały samochód a nie terenowego potwora, ale czymś takim, tam, gdzie pracuje i gdzie muszę dojeżdżać, zaparkowanie mi zajmie co najmniej godzinę, a sukcesu nikt nie zagwarantuje.
                    • zigzaur Re: Ironia 09.08.06, 15:36
                      Nie ma wyjścia. Trzeba wprowadzić podatek drogowy uzależniony od nacisku osi.
                      I pobierać także od ciężarówek tranzytowych.
                    • krig28 Re: Ironia 23.09.06, 14:37
                      ja też kiedyś jeżdziłem maluchem i znam to z własnej autopsji... Jak teraz jadę
                      i widzę mały samochód na lewym pasie a na prawym głębokie koleiny to wcale sie
                      tym faktem nie denerwuje......
              • Gość: mmtv Re: Wypadki, a co potem? IP: *.u.mcnet.pl 09.08.06, 14:24
                Szybko to znaczy jak? Bo moim zdaniem, jeśli ktoś przekracza dozwoloną prędkość jest aroganckim burakiem, któremu zdaje się, że posiadanie samochodu zdolnego taką prędkość rozwinąć stawia go ponad prawem i upoważnia go do zwiększania ryzyka związanego z podróżą nie tylko własnego, ale także przebywających w pobliżu ludzi.
                • Gość: zxcvbnm Re: Wypadki, a co potem? IP: *.aster.pl 10.08.06, 18:16
                  "Szybko to znaczy jak? Bo moim zdaniem, jeśli ktoś przekracza dozwoloną
                  prędkość jest aroganckim burakiem"
                  Jedziesz 80 km/h poza miastem czyli z predkością dozwoloną, jedna droga to
                  trasa tranzytowa między miastami z oznaczeniem "E" a druga droga to trasa
                  lokalna- wąska, zarośnięta krzakami i wysoką trawą, drzewami prawie na drodze i
                  mnóstwem wyjazdów z pól. Jak myślisz czy te 80 na godzinę jest równie
                  bezpieczne na obu drogach- to że nie przekraczasz dozwolonych prędkości nie
                  znaczy że jedziesz bezpiecznie.
                • Gość: miecio Re: Wypadki, a co potem? IP: *.aster.pl 25.09.06, 14:29
                  "Szybko to znaczy jak? Bo moim zdaniem, jeśli ktoś przekracza dozwoloną
                  prędkość jest aroganckim burakiem"
                  Dla niektórych 40 km/h to szykośc nadświetlna, więc dla takiego gościa twoje 50-
                  60 km/h jest arogancją i buractwem
      • nipoch Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn 08.08.06, 21:52
        nautilus.pompilius napisał:

        > Według mnie przyczyną wypadków jest głównie głupota, nieodpowiedzialność i brak
        > umiejętności kierowców.

        Popieram przedmowce. To pewnik, tylko wiekszosc kierowcow sie nie chce z nim
        zgodzic. Ale psychologowie juz dawno udowodnili, ze trudno znalezc kierowce,
        ktory powie, ze jest mierny, a niemozliwe jest znalezienie zlego kierowcy. Kazdy
        twierdzi, ze on jest bardzo dobry.
        Ja przejechalem w zyciu ponad 2 mln km bez wypadku, ale nadal uwazam, ze jestem
        przecietnym kierowca, cho nie raz musialem ratowac sie przed debilami drogowymi.
        Nie wariatami, tylko debilami!!!

        > Natomiast NA PEWNO przyczyną wypadków nie są np.
        > przydrożne drzewa, chyba, że któreś wyskoczy znienacka na jezdnię.

        Zebys wiedzial! Drzewa widza "swietnego" kierowce w przedluzeniu meskosci, czyli
        bajeranckiej furze i myk mu pod kola, co by crash test zrobic!
        Zlosliwe te drzeeewa jaka nie wiem co.
      • comrade Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn 09.08.06, 15:48
        > Natomiast NA PEWNO przyczyną wypadków nie są np.
        > przydrożne drzewa, chyba, że któreś wyskoczy znienacka na jezdnię.

        Przyczyną nie są, ale ich obecność zmienia w sposób istotny SKUTKI wypadku...
        • Gość: Kokeeno Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.06, 20:15
          Chyba nie chcesz przez to powiedzieć, że drzewce perfidnie wbiegają na jezdnię przed Bogu ducha winnych kierowców? (a lecąc 150 km/h, jak ostatnio widziałem u pewnego debila z rodziną - współczuję rodzinie - w stronę lasu, to trzeba by było wyciąć drzewa ze 100 metrów od drogi - gość zrobił 360 wokół osi wzdłużnej pojazdu i 180 wokół prostopadłej do podłogi po czym spadł na koła - wyglądało to efektownie i spodziewałem się samych truchełek, jak dojadę, ale na szczęście gość miał więcej szczęścia niż rozumu...)
    • mejson.e Gdy się nie ma co się lubi... 07.08.06, 14:04
      bond700 napisał:

      "Ciągle słyszę , jak to kierowcy nie potrafią dostosować się warunków na drodze,
      gdy spadnie deszcz. Każdy z nas wie jak wyglądają polskie drogi - pełne sa
      kolein - czyli rowów gromadzącyh wodę. Ewenement na skalę światową.
      Wg mnie przyczyną wypadków jest również mizerny stan dróg a nie w kółko
      powtarzany brak doświadczenia kierowców. Skoro o doświadczeniu mowa to może
      podczas nauki jazdy powinno się szkolić młodych kierowców na ewentualność
      wyprzedzania/omijania pojazdów na drodze pełnej kolein?
      I w ogóle najlepiej za każdym razem zwalać winę na kierowców a nie drogowców -
      bo przecież naprawa dróg pociągnie kasę z budżetu."

      To że dobre drogi nie stwarzają ryzyka poślizgu w koleinach, wypadnięcia na
      dziurach itp. to prawda, ale problemem pozostaje człowiek.

      Jeśli w miejsce wąskiej i krętej drogi zbudujemy prostą i szeroką, to czy na
      pewno będzie bezpieczniej?
      Bo jeśli głównym efektem takiej modernizacji drogi będzie zwiększenie prędkości
      pojazdów z powiedzmy 60-70/h do 140/h, to też nie będzie bezpieczniej, choć już
      z innego powodu.

      Decyzja zawsze zależy od człowieka - jeśli na mokrej, zabłoconej, dziurawej,
      skoleinowanej, nieodseparowanej od ruchu pieszego czy rowerowego drodze, ktoś
      zdecyduje się na jazdę z dużą prędkością, to czy naprawdę nie jest winny
      ewentualnemu wypadkowi?

      Wybacz, ale jeśli nie mam do dyspozycji autostrady to nie jadę z autostradową
      prędkością, choćbym nie wiem jak czuł sę skrzywdzony przez władze czy służby
      drogowe.
      Nie mam warunków - nie jadę szybko.
      Proste?

      A doświadczony kierowca na trudnej trasie jedzie rozważniej od
      niedoświadczonego, a to wcale nie znaczy tylko że wolniej, czasami nawet szybciej.
      Zawsze jeszcze należy zostawić margines bezpieczeństwa na rzeczy, których nawet
      doświadczony kierowca nie jest w stanie przewidzieć.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: na zimno Wlasnie wczoraj na autostradzie "x" ( nieistotne) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.08.06, 14:16
        samochod (BMW, 3-ka ) na polskich numerach na prostym odcinku jadac w deszczu
        zdecydowanie zbyt szybko wykonal kilka piruetow, zatrzymujac sie na
        blaszanych barierach.

        Nie bylo nigdzie: drzew, kolein, slupow, dziur,bocznego wiatru itp.

        Chlopcy mieli pelne portki strachu, ale tylko blacharze i ubezpieczenia
        beda miec robote.

        Gdy przejezdzalem stala tam juz Polizei i Abschleppsdienst(pomoc).

        Mieli chlopcy duzo szczescia.
        • Gość: volf i o to właśnie chodzi IP: *.173.wmc.com.pl 08.08.06, 22:51
          dobre drogi to nie tylko asfalt. To przede wzystkim - odrębne drogi dla obu
          pasów ruchu. A tym samym - zagapienie się i utrata kontroli nawet przy dużej
          prędkości - to najczęściej tylko bariery, stłuczki, pogieta blacha itd.
          Natomiast na 90% polskich dróg sekunda zagapienia i lądujesz pod kołami TIRa z
          naprzeciwka... Skutek wiadomy.
          Druga sprawa - byłem niedawno w niemczech i na autostradzie mało kto jechał
          mniej niż 120. U nas okrzyknęłoby się go wariatem drogowym, a tam to normalka
          bo drogi pozwalają. W większości przypadków nie chodzi o to żeby jechać szybko
          dla szybkości, tylko żeby szybko dotrzeć do celu. Jak mam do przejechania 15 km
          to jadę 70-90km/h, a jak 700 - to jadę szybciej. Każda godzina w trasie to
          zmęczenie. Nie stać mnie na to, żeby po każdych 400 km zatrzymywać się w hotelu
          (średnia 50km/h x 8godzin). Podróz w taki sposób z Wawy do Katowic trwałaby 4
          dni!!! Nonsens. W niemczech trwa to 4 godziny! Natomiast co do sedna: Policja
          myli skutek z przyczyną i idzie na łatwiznę. Jak ktoś jedzie 85 km/h po drodze
          na której jest dopuszczalna prędkość 90 km/h i wpadnie w koleiny, czego efektem
          będzie wypadek - to jasne, że nie dostosował prędkości do warunków... Bo
          warunki tej drogi są takie, że żeby jechać bezpiecznie należałoby jechać 30
          km/h. Ale ludzie - jesteśmy w XXI wieku w centrum europy! Mamy prawo szybko i
          sprawnie podążać do celu. Cywilizacja staje się coraz bardziej migrująca,
          skończyły się czasy pracy za płotem. ja kilka razy w tygodniu dojeżdzam do
          pracy po 120-150 km w jedną stronę,i co mam rzucić pracę czy wyjeżdżać o 3 rano
          a wracać o 24.00?
        • Gość: ZniemieC Re: Wlasnie wczoraj na autostradzie "x" ( nieisto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.06, 23:56
          samochod (BMW, 3-ka ) na polskich numerach na prostym odcinku jadac w deszczu
          zdecydowanie zbyt szybko wykonal kilka piruetow, zatrzymujac sie na
          blaszanych barierach.
          Nie bylo nigdzie: drzew, kolein, slupow, dziur,bocznego wiatru itp.

          tylko durnie sie tym tlumacza, bo ktos musi poniesc wine glupoty

          Chlopcy mieli pelne portki strachu, ale tylko blacharze i ubezpieczenia
          beda miec robote.
          Gdy przejezdzalem stala tam juz Polizei i Abschleppsdienst(pomoc).
          Mieli chlopcy duzo szczescia.

          Mysle, ze sporo bedzie ich kosztowal mandat, holowanie, gdyz policja niemiecka
          nie pozwala jezdzic poobijanym samochodom.
          Laczny koszt moze przekroczyc sporo ponad 1000 EUR, bo to autostrada, a kazde
          zagrozenie ruchu na niej jest bardzo surowo karane. Sprobuj podyskutowac z
          Polizei jak w Polsce. Nie ma dyskusji, ze cos tam, ktos tam, tylko nie ja.

          Dodam jeszcze, ze od 1999 roku do dzis na kilkadziesiat wypadkow, ktore tutaj
          widzialem na austostradach, spowodowali Polscy kierowcy.
    • Gość: werik Raport IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 22:14
      Biada tym (kierującym i zarządzającym drogami) co nie wiedzą, że:

      1. Po ostatnich upałach obciążone drogi uzyskały dodatkową śliskość (wygładzona
      mikroporowatość), dodatkowe koleiny wraz z przepięknymi wybrzuszeniami;

      2. Obniżenia terenowe przy braku odwodnienia lub jego niesprawności wypełniają
      się do poziomów niewyobrażalnych licząc na wychlapanie wody z nich przez
      przejeżadżające pojazdy;

      3. Przy opadach koleiny zamieniają się w dwa bystre potoki;

      4. Każda kałuża może skryć dziurę wielkości fontanny przejeżdżającego wcześniej
      pojazdu.

      5. Szansa na śmierć rośnie wraz ze wzrostem warstwy wody i prędkości -
      aquaplaning nie poddaje się technikom kontrolowanego poślizgu (brak oparcia w
      podłożu).
      pozdr
      • Gość: Olek Re: Raport IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.06, 07:52
        brutalne ale prawdziwe - mamy denne drogi.
        Zwalanie na kierowców, którzy nie dostosowali prędkości to tylko część
        wypadków. Niestety dużą większość z nich można by uniknąć naprawiając drogi.

        Jednak, że na to niezbyt możemy liczyć w najbliższej przyszłości, to mamy
        ograniczenia do 50km/h albo i mniejsze.
        • Gość: Karol Re: Raport IP: *.no / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.06, 07:56
          znowu tak nie mów - świadomość drogowców jest coraz większa. coraz częściej
          używają dobrych materiałów, dodatkowo nie skąpią grosza na drogi.

          Trzeba zwiększyć świadomość kierowców w zakresie bezpiecznej jazdy na śliskiej,
          mokrej nawierzchni. temu służą różnego rodzaju akcje np Pijani Kierowcy, STOP
          wariatom czy akcja TVP. Jeśli trafią do ludzi to bezpieczeństwo powinno się
          zwiększyć.
          • bond700 Re: Raport 08.08.06, 09:28
            Drogowcy dochodzą do wniosku , że bardziej im się opłaca ubezpieczyć się od
            uszkodzenia aut na złych nawierzchniach niż je remontować.
            Stosowanie lepszych materiałów ma chyba miejsce tylko w wypadku budowy/odnowy
            nawierzchni dróg finansowanych przez UE. Nasi nadal najchętniej leją niby-
            asfalt.
            Mieszkam przy samej granicy niemieckiej - lepienie tej samej dziury tam a u nas
            to dwie zupełnie różne sprawy. Tam jej nie czuć pod kołem - u nas od razu czuć -
            technologia łatania choć prymitywna też jest lepsza.
            • Gość: ja Re: Raport IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 01:35
              ja niestety miałem kolizję, gdzie 'niedostosowałem prędkości do warunków na
              dródze', tj. z prędkości 60km/h nie dałem rady wyhamować na odcinku 50 metrów!
              dlaczego? wakacje, malutki deszczyk, droga okazała się jednak tak śliska, że
              neistety uderzyłem w stojący samochód (na środku drogi - mniejsza o to)...
              oczywiście opony i hamulce (szkoda, że bez ABS) miałem sprawne, na szczęście
              wcześniej dużo zwolniłem, do tych 60km/h, bo to była droga międzymiastowa na
              której przy 100km/h jest się zawalidrogą...

              polskie drogi nawet w lecie mogą być potwornie śliskie, uważajcie, mi ze
              zdziwienia oczy w okulary uderzyły :)
              • Gość: zrob_se_dobrze Re: Raport IP: *.c29.msk.pl 12.08.06, 18:00
                Gość portalu: ja napisał(a):

                z prędkości 60km/h nie dałem rady wyhamować na odcinku 50 metrów!
                > dlaczego? wakacje, malutki deszczyk, droga okazała się jednak tak śliska, że
                > neistety uderzyłem w stojący samochód
                > polskie drogi nawet w lecie mogą być potwornie śliskie, uważajcie, mi ze
                > zdziwienia oczy w okulary uderzyły :)

                to ze przy malym deszczu (lub na poczatku opadow) jest bardziej slisko niz przy
                duzych opadach ,powinien wiedziec kazdy kierowca !
                chyba nawet jest takie pytanie w testach na prawko ?

        • Gość: Kokeeno Re: Raport IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.06, 20:21
          Brutalne ale prawdziwe - natura eliminuje jednostki, które się nie potrafią przystosować do praw narzuconych przez nią... Praw fizyki nie przeskoczysz, albo podporządkujesz się do warunków na drodze, albo będziesz martwy...
    • Gość: życiejestpiękne Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.06, 14:03
      he eh he wszyscy i wszystko jest winne oczywiście tylko nie ja BOND700 i tak
      rozumowało ilu. ile jest dzisiaj i jutro pogrzebów takich bondów .
      • bond700 Życiejestpiekne 08.08.06, 22:25
        Spodziewałem się , że w końcu odezwie się ktoś kogo przerasta umysłowo treść
        postu. Nic merytorycznego tylko obrażanie innych.

        Życzę powodzenia :)

        PS. Wytłumaczę specjalnie dla Ciebie - nie chodzi o tłumaczenie idiotów
        kierowców , którzy na własne życzenie tracą życie - chodzi o to , że w mediach
        prawie nigdy nie ma mowy o złej nawierzchni. Zawsze winnym pozostaje tylko
        kierowca. Na problem należałoby spojrzeć szerzej - ale jak widzę nie każdy
        potrafi...
        • nipoch Re: Życiejestpiekne 08.08.06, 23:23
          bond700 napisał:

          > PS. Wytłumaczę specjalnie dla Ciebie - nie chodzi o tłumaczenie idiotów
          > kierowców , którzy na własne życzenie tracą życie - chodzi o to , że w mediach
          > prawie nigdy nie ma mowy o złej nawierzchni. Zawsze winnym pozostaje tylko
          > kierowca. Na problem należałoby spojrzeć szerzej - ale jak widzę nie każdy
          > potrafi...

          Jesli komus chcesz dokopac, inteligentnie, to napisz komu lub naucz sie cytowac
          posty.
          Na poczatek przeczytaj netetykiete...
          Ale wracajac do tematu:

          Uczono mnie, ze nie pisze sie o rzeczach oczywistych, wiec nie dziwi mnie fakt,
          iz niewielu wspomina o zlym stanie drog. To wiadomo, prawda oczywista...

          Pracuje w branzy okolo wypadkowej i:
          straz pozarna, oddzialy ratunkowe i policja czesto powtarzaja, ze Polakom
          wystarczy dac szybkie samochody i dobre drogi, to sami sie pozabijaja. Prawda
          jest, ze na dobrych drogach, a sa takie i to calkiem sporo, kazdy daje ile
          fabryka pozwoli. Dlatego wypadki na dobrych drogach sa tragiczniejsze.
          Na zlych zdecydowanie wiecej kierowcow uwaza.
          Rocznie poszkodowanych jest blisko 70 tys ludzi w ponad 50 tys wypadkach. Ginie
          powyzej 6 tys na miejscu wypadku. Pozniejsze zejscia, podwyzszaja tylko
          statystyki. Tzw "ofiarochlonnosc" wynosi w Polsce, chyba ponad 12 osob, gdy w
          panstwach rozwinietych tylko i az 3.

          Przyczyny wypadkow, niekoniecznie w kolejnosci: brak dyscypliny wsrod
          uzytkownikow drog, nie tylko kierowców, ale i pieszych. Nagminne ignorowanie
          przepisów kodeksu drogowego, brak segregacji ruchu pieszych i pojazdow
          powolnych, malo skuteczny, czy wrecz brak systemu wychowania komunikacyjnego
          dzieci i mlodziezy.

          Idiotyzmy z zycia wziete - ojciec syna wpadajacego na rowerze na przejscie dla
          pieszych (wpadl prosto pod samochod), obwinia policje wina za ukaranie gowniarza
          mandatem. Miast smarkaczowi sprawic lomot, to szuka winnych. POlicja powinna
          spuscic lomot niespelna rozumu ojcu. Niestety nie moze

          Popatrzcie jak jezdzicie, a pozniej szukajcie winnych, czesto wsrod nas, a nie
          tych innych. To nie jacys ONI sa winni, tylko MY, wszyscy uzytkownicy drog, drog
          jakie mamy
          • bond700 Nipoch 09.08.06, 09:01
            Adresatem mojej wypowiedi jest zawsze osoba z tytułu postu - wtedy łatwiej
            znaleźć odpowiedź - tyle tytułem tłuamczenia.

            Netykieta nic nie mówi o takich wpisach jak mój :) A może jest coś tam na temat
            niepisania na temat? ;)

            Co do Twojej wypowiedzi to wszystko prawda. Swoją drogą pomyślałem o Polakach
            jeżdżących za granicą - np. w Anglii czy Szwecji. Tam jeżdżą bezpieczniej i
            lepiej - czy to wysokość mandatu zmusza ich do takich zachowań czy ogół
            społeczności wpływa na zmianę idiotycznych przecież zachowań. To jest ciekawe
            jak myślę.

            Co do oczywistości stwierdzeń to nawet NIK wypowiedziała się na ten temat -
            tylko po co skoro wszyscy o tym wiedzą?
    • misiek4111 Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn 08.08.06, 17:06
      Dla przykładu w Norwegii drogi są dużo lepsze jak w Polsce, auta też, a jeździ
      się wolniej. Jeśli ktoś "spadł z księzyca" i nie przyjmuje do wiadomości stanu
      naszych dróg i w deszczu jedzie 140, to potem twierdzi , ze to wina "drogi". A
      że jeczał hkakby mu piątej klepki brakowało, no cóż nie tak łatwo przyznać się
      do błedu.
      • Gość: na zimno Bylem w Skandynawii, tam sa zupelnie inni IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.08.06, 20:31
        kierowcy niz w Polsce.

        Takich szalenstw przy wyprzedzaniu ( nasza polska "sraczka-wyprzedzaczka") tam
        sie nie widuje.

        Ludzie duzo spokojniejsi i jezdzacy przewidujaco.
        Zupelnie inna mentalnosc. Uczyc sie od nich!




        • nipoch Re: Bylem w Skandynawii, tam sa zupelnie inni 08.08.06, 21:57
          Gość portalu: na zimno napisał(a):

          > Takich szalenstw przy wyprzedzaniu ( nasza polska "sraczka-wyprzedzaczka") tam
          > sie nie widuje.

          W Niemczech tez, chyba ze spotkasz Polaka, Turka...

          > Ludzie duzo spokojniejsi i jezdzacy przewidujaco.

          Maja to, czego naszym kierowcom brakuje - olej nie tylko w misce olejowej

          > Zupelnie inna mentalnosc. Uczyc sie od nich!

          Od Niemcow, Szwajcarow, Norwegow, Szwedow, Finow, Brytyjczykow, Austria, choc ci
          bardzo nie lubia Polakken, mniej od Wlochow, acz bardzo uprzejmi, Francuzow...
          Innych nacji nie znam poza Peru, gdzie zawsze jest winien ten z tylu, z boku
          i... z zagranicy przede wszystkim :)
    • Gość: FreakyMisfit Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 08.08.06, 20:29
      Szkolenie można o kant dupy rozbić. Potrzebna jest wyobraźnia, a tej nikt nie nauczy.
      • ricofederico Niestety drogi drogami ale kierowca to nr1 08.08.06, 22:08
        Czy ktos jezdzil po Grecji???? Tam sa tak samo kiepskie drogi jak w Polsce i do tego mnostwo gowniarzy na skuterach i samochody zaparkowane byle jak - gdzie popadnie. Ale pomijajac Grecje to ja czuje sie bezpieczniej na zachodnich drogach bo kierowcy maja szacunek jakis dla ludzkiego zycia.... Uwielbiam jezdzic nap po Niemczechi wcale mnie nie drazni ZONE 30. Jedzie sie trzydziesci i jest ok. Wybieram zycie a nie wyscig wariatow na drodze.
        • nipoch Re: Niestety drogi drogami ale kierowca to nr1 08.08.06, 22:54
          ricofederico napisał:

          > Czy ktos jezdzil po Grecji???? Tam sa tak samo kiepskie drogi jak w Polsce i do
          > tego mnostwo gowniarzy na skuterach i samochody zaparkowane byle jak - gdzie p
          > opadnie.

          To tak jak w Polsce. Nic nowego!
          W Europie polscy kierowcy sa na przedostatnim miejscu w statystykach na
          najgorszych kierowcow, a Grecy na ostatnim.
          Jest sie czym chwalic? Co roku spadamy nizej i byc moze wyprzedzimy nawet Grekow.

          > Ale pomijajac Grecje to ja czuje sie bezpieczniej na zachodnich drogach
          > bo kierowcy maja szacunek jakis dla ludzkiego zycia...

          Bo szanuja zycie swoje i czyjes

          > Uwielbiam jezdzic nap po Niemczechi wcale mnie nie drazni ZONE 30.
          > Jedzie sie trzydziesci i jest ok.

          Wszyscy jada np przez pol Berlina lub Hamburga, wposmniana 30tka, maja zielona
          fale i wszyscy sa zadowoleni. W Polsce nie do pomyslenia!

          > Wybieram zycie a nie wyscig wariatow na drodze.

          Jestem za i popieram
          • krzych.korab Statystyki dotyczą wypadków w danym kraju a w 09.08.06, 07:25
            Europie ?.
        • krzych.korab Na dalekie trasy wybierasz autostrady czy jedziesz 09.08.06, 07:23
          30/godź ?.
          • Gość: Kokeeno Re: Na dalekie trasy wybierasz autostrady czy jed IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.06, 20:25
            Co się dziwisz, obecnie we Wrocku średnia prędkość w godzinach popołudniowych to ok. 10-15 km/h (i to bynajmniej nie przy płynnej jeździe)...
        • Gość: JAN Re: Niestety drogi drogami ale kierowca to nr1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 08:14
          kochasz kase i onią się boisz
    • Gość: volf Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn IP: *.173.wmc.com.pl 08.08.06, 22:55
      widziałem kiedyś program w TV,w którym policjant twierdził, że główną przyczyną
      wypadków jest nadmierna prędkość i niedostosowanie do warunków na drodze. Na to
      Hołek, zaperzony wrzasnął: "Można uchwalić nakaz,żeby na drodze zWarszawy do
      Poznania przed każdym samochodem szedł człowiek z czerwoną flagą, napewno
      będzie bezpiecznie, na pewno nie będzie wypadków, ale czy o to chodzi?!?!
      Zyjemy w Europie a nie w XIX wiecznej Anglii!!" Winę za wypadki ponoszą POLSKIE
      DROGI i ich stan techniczny. Jeśli Hołek mówi,że jadąc prstą równą drogą, nagle
      na zakręcie wpada w koleiny, z których mało go nie wyrzuca, to co w takiej
      sytuacji stanie się z przeciętnym Kowalskim?? A skąd on miał wiedzieć,że tam są
      koleiny???
      • nipoch Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn 08.08.06, 23:37
        Gość portalu: volf napisał(a):

        > widziałem kiedyś program w TV,w którym policjant twierdził, że główną przyczyną
        >
        > wypadków jest nadmierna prędkość i niedostosowanie do warunków na drodze.

        I ma policjant racje w 100%

        > Na to
        >
        > Hołek, zaperzony wrzasnął: "Można uchwalić nakaz,żeby na drodze zWarszawy do
        > Poznania przed każdym samochodem szedł człowiek z czerwoną flagą, napewno
        > będzie bezpiecznie, na pewno nie będzie wypadków, ale czy o to chodzi?!?!

        Chodzi o to, by taki "Holek", jak go nazywasz, mowil, ze trzeba przstrzegac
        przepisy, a nie szrazowac bedac nedznym kierowcom.
        Za kase mowi co innego, wiec jest malo wiarygodny widac.

        > Zyjemy w Europie a nie w XIX wiecznej Anglii!!" Winę za wypadki ponoszą
        > POLSKIE DROGI i ich stan techniczny.

        Bezmyslna istoto! Jezdze prawie od 30 lat po polskich drogach i nauczylem sie na
        nich walczyc o przezycie, chco czesto rece mi opadaja. Wyobraz sobie, ze nie
        widze zagrozenia ze strony drog. Widze zagrozenie ze strony ich uzytkownikow.
        Nigdy droga nie ladowala sie mi na maske, nigdy tez nie wjezdzala pod kola,
        nigdy nie wyprzedzala na trzeciego, nie jechala 150 na nakazie 40. Moglbym tak
        wymieniac dlugo, baaardzo dlugo.

        I wyobraz sobie, ze boje sie takich kretynow gloszacych populistyczne hasla, a
        jezdzacych jak samobojcy, egocentryczni samobojcy.

        > Jeśli Hołek mówi,że jadąc prstą równą drogą, nagle
        >
        > na zakręcie wpada w koleiny, z których mało go nie wyrzuca, to co w takiej
        > sytuacji stanie się z przeciętnym Kowalskim??

        Holek powinien wiedziec, ze kierowce zawsze moze cos zaskoczyc. Mniej lub
        bardziej przyjemnego, a Kowlaskiego tym bardziej

        > A skąd on miał wiedzieć,że tam są koleiny???

        Przeciez jechal droga w Polsce. Dziwilbym sie, gdyby byl zaskoczony brakiem kolein.
        Czyzby problemy z inteligencja?

        Na temat drog nie dyskutuje. Jakie sa, kazdy widzi. Jakie powinny byc, kazdy wie.
        • w_r_e_d_n_y Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn 12.08.06, 03:54
          swiete slowa

          to ze droga powinna byc odpowiednia jeszcze nie zwalnia z myslenia
          a kretyn ktory wie jakie sa u nas drogi a mimo tego nie bierze tego pod uwage
          niech sie wali w drzewo
    • Gość: Przemo Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 08.08.06, 22:57
      Znalezione w sieci:

      W naszym kraju zamiast drogi budowac to sie stawia znak "40" i uwaza, ze sprawy nie ma. Jak ktos sie zabije, to sam sobie winien. Przeciez byl ZNAK.


      Nie uważacie, że odstawiane przez GDDKiA ( szczególnie to "iA" na końcu to kpina ) "pudrowanie" dróg co chwilę ( bo jak inaczej nazwać wylewanie na wierzch paru cm świeżego asfaltu zamiast rozbabrania drogi do zera i zrobienia jej tak jak się powinno to robić? Przecież pudrowanie syfa co chwilę kosztuje więcej niż zbudowanie raz a porządnie na ładnych parę lat i późniejsza wymiana nawierzchni raz na parę lat.

      No ale jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Nie chodzi o to, zeby drogę zrobić tylko robić :/

      • w_r_e_d_n_y Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn 12.08.06, 04:00
        Gość portalu: Przemo napisał(a):

        > W naszym kraju zamiast drogi budowac to sie stawia znak "40" i uwaza, ze
        > sprawy nie ma. Jak ktos sie zabije, to sam sobie winien. Przeciez byl ZNAK.

        jasne ze sam sobie winien ,bo co za roznica z jakiej przyczyny stoi ten znak ?
        jak debil "mysli" tak ma
    • Gość: słonecznik Ładna pogoda przyczyną wypadków! IP: *.crowley.pl 08.08.06, 23:53
      moim zdaniem jest dokładnie na odwrót - to nie deszcze - ale ładna pogoda
      sprzyja wypadkom :) zawsze jak po okresie deszczowym wyjdzie słońce, widzę dużo
      stłuczek na mieście. mam wrażenie, że wszyskim zdaje im się, że jak nie jest już
      mokro i widoczność jest dobra, to można osłabić czujność.
    • krzych.korab Państwo powinno ponosić odpowiedzialność za zły 09.08.06, 07:21
      stan dróg i wypadki tym spowodowane. Aby to ominąc mówi się o winie kierowców.
      Nie słyszę aby polscy kierowcy powodowali w europie więcej wypadków od innych.
      • bond700 Re: Państwo powinno ponosić odpowiedzialność za z 09.08.06, 09:06
        Nie wiem czy słyszeliście ale Szwedzi rozpatrują czy nie wprowadzić 30km/h w
        terenie zabudowanym. Jestem jak najbardziej ZA.
        A pamiętacie jak wprowadzano u nas 50km/h plotło głupstwa , że to bez sensu?
        Nawet wspomniany tu niby-autorytet , ku mojej rozpaczy , też nic mądrego w tym
        wypadku nie powiedział.
        • mejson.e Bat 09.08.06, 11:29
          bond700 napisał:

          "Nie wiem czy słyszeliście ale Szwedzi rozpatrują czy nie wprowadzić 30km/h w
          terenie zabudowanym."

          Nie słyszałem jeszcze.

          "Jestem jak najbardziej ZA."

          Pod warunkiem, że zostanie to prawidłowo wprowadzone - z weryfikacją obecnych
          ograniczeń i rzeczywistych zagrożeń.
          Nie mam nic przeciwko jeździe 30/h w miejscu szczególnie niebezpiecznym, ale
          żądam zwiększenia prędkości w miejscach bezpieczniejszych miejscowo czy czasowo
          (nocą koło szkoły nie jest tak niebezpiecznie jak w dni nauczania w godzinach
          7:30 - 17:00.).
          Znając odpowiedzialność większości naszych urzędników od bezpieczeństwa,
          skończyłoby się na daniu kolejnego bata skorumpowanym albo tylko tępym policjantom.

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • carssc Re: Deszcze przyczynami wypadków? Czy aby na pewn 09.08.06, 11:41
      bond700 napisał:

      > Ciągle słyszę , jak to kierowcy nie potrafią dostosować się warunków na
      > drodze , gdy spadnie deszcz. Każdy z nas wie jak wyglądają polskie drogi -
      > pełne sa kolein - czyli rowów gromadzącyh wodę. Ewenement na skalę światową.
      > Wg mnie przyczyną wypadków jest również mizerny stan dróg a nie w kółko
      > powtarzany brak doświadczenia kierowców. Skoro o doświadczeniu mowa to może
      > podczas nauki jazdy powinno się szkolić młodych kierowców na ewentualność
      > wyprzedzania/omijania pojazdów na drodze pełnej kolein?
      > I w ogóle najlepiej za każdym razem zwalać winę na kierowców a nie drogowców -
      > bo przecież naprawa dróg pociągnie kasę z budżetu.
      >
      Niestety, drogi są jakie są i z dnia na dzień lepsze się nie staną. Nie chcę
      wdawać się w polemikę na temat wpływu ich jakości na wypadkowość, bo z jednej
      strony z pewnością jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, że dziura w drodze
      mogła być przyczyną wypadku, nawet przy bezwzględnym zachowaniu się przepisowo
      z drugiej jednak wielu kierowców znając ten stan przekracza przepisy i trudno
      mi nie przyznać racji, że to ich wina.
      Chciałem nadmienić jednak coś, co ze stanem drogi nie ma wiele wspólnego.
      Asfalt po świeżych opadach ma przyczepnośc niewiele lepszą niż lód a
      zdecydowanie gorszą niż jazda po ubitym sniegu. Stan ten ulega zmianie dopiero
      po kikugodzinnych opadach, gdyz ulegają spłukaniu rózne tłustości i kurz etc.
      Wielu o tym zapomina w kwestii prędkości czy też odstępu, a warto aby to było
      nagłasniane.
      Tu warto przypomnieć jak śliskie są drogi Chorwacji czy na Lazurowym Wybrzeżu,
      nawet bez opadów, że nie wspomnę co dzieje się po deszczu, rowy mocno sa
      obsadzone samochodami turystów, jakoś mało miejscowych w tym uczestniczy.
    • ws21 Na pewno nie. 09.08.06, 15:42
      Często czytam i słyszę, że przyczyną wypadku była mgła, lód, śnieg, deszcz, zły
      stan drogi itd.
      I takie myślenie jest podstwową przyczyną braku poprawy bezpieczeństwa na
      drogach. bO wydaje mi się, że także prędkość nie jest tym czynnikiem
      decydującym.
      A jaka diagnoza takie leczenie. To tak jakby przy złamanej nodze zakładać gips
      na rękę.
      Jeżdżę sporo i gdybym był policjantem, codzienne mógłym zabrać klilkadzesiąt
      praw jazdy. Bo wielu za którymi jadę popełnia tyle wykroczeń, że limit punktów
      bez problemu wyczerpuje.
      I tu jest sedno sprawy. Mamy kodeks drogowy wszędzie ale nie w głowie.
      I policjant z radarem w krzakach to żadna recepta.
      • Gość: na zimno Na drogach obserwujemy cos w rodzaju IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.08.06, 09:50
        WTORNEGO ANALFABETYZMU KOMUNIKACYJNEGO.
    • Gość: Ruda nie deszcze, ale ignorowanie deszczu IP: 83.16.198.* 09.08.06, 15:47
      kazdy obarcza winą wszystko dookoła - a to drzewa, a to słupy, a to drogi.. a
      tam to już w ogóle brakuje myślenia choć wydawałoby sie, że będą się wypowiadać
      nie-wariaci
      www.stopwariatom.pl/forum/pregierz/odp:polskie_drogi:476/czytaj/#476
      niby wszyscy maja świadomosć jakie mamy warunki. I co? działa
      myślenie-czarowanie "niech koleiny się wyprostją, niech schodzą mi z drogi, bo
      ja pędzę, niech mi inni ustepuja, jak wyprzedzam"... sami szamani jeżdża po
      naszych drogach
      Howgh Biali bracia!
      • Gość: Majka Re: nie deszcze, ale ignorowanie deszczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.06, 01:25
        Przyczynami wypadków są ludzie i ich błędy a nie deszcze! To ludzie siedza za
        kierownicą :) Złe warunki drogowe moga tylko sprzyjać.
        • w_r_e_d_n_y Re: nie deszcze, ale ignorowanie deszczu 12.08.06, 04:08
          Gość portalu: Majka napisał(a):

          > Przyczynami wypadków są ludzie i ich błędy a nie deszcze! To ludzie siedza za
          > kierownicą :) Złe warunki drogowe moga tylko sprzyjać.

          te zle warunki drogowe wrecz odsiewaja kretynow drogowych
          • jpolski5 Re: nie deszcze, ale ignorowanie deszczu 12.08.06, 09:58
            Niekoniecznie. Czasem kretyn, jak określiłeś wariata drogowego, przeżyje i
            dobrze się ma. Tymczasem Bogu ducha winna ofiara traci zycie lub zdrowie. No i
            pojawia się pytanie: czy to wina warunków czy konkretnego człowieka? Koło się
            zamyka. Ja przychylam sie do opinni, że to człowiek przede wszystkim odpowiada
            za swoje czyny, powinien być przewidujący...
            • w_r_e_d_n_y Re: nie deszcze, ale ignorowanie deszczu 12.08.06, 18:08
              jpolski5 napisała:

              > Niekoniecznie. Czasem kretyn, jak określiłeś wariata drogowego, przeżyje i
              > dobrze się ma. Tymczasem Bogu ducha winna ofiara traci zycie lub zdrowie

              zle to wyrazilem chodzilo mi o to ze wiekszosc "wypadkowiczow" ,tych z powodu
              warunkow drogowych to kretyni ktorzy tych warunkow nie uwzgledniaja
              jednym slowem zle warunki to taki papierek lakmusowy wskazujacy ( w
              przewazajacej wiekszosci) kto naprawde jest dobrym kierowca
      • Gość: opona balonowa Tylko nie on sam IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.06, 15:21
        Idiota powodujący wypadek potrzebuje odwrócenia uwagi od swojego idiotyzmu.
        Służy mu deszcz, drzewo, słup, cokolwiek.
        Tylko nie on sam.


        • Gość: na zimno Smutne, prawdziwe, oby bolalo IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.08.06, 09:23
      • Gość: Kosek Re: nie deszcze, ale ignorowanie deszczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.06, 02:28
        Ale co ma świadomość do narzekań na obecny stan naszych dróg?
        Ostatnio zdarzyło mi się jechać z Częstochowy do Warszawy. Niewielki deszcz,
        ale oczywiście w koleinach na katowickiej stała woda. Jadąc samochodem ważącym
        ponad tonę, prawym pasem 80 km/h czułem się jakbym prowadził zabawkę. Samochód
        latał na wszystkie strony, wyskakując z kolein, normalne? Jadąc lewym pasem 20
        km/h szybciej, czułem się bezpieczniej. Niedorzeczne jest, że na takiej trasie
        w czasie niewielkiego deszczu, spokojnie jadące samochody nie mogą zająć
        prawego pasa. Zastanawiam się jak się czują właściciele mniejszych samochodów.
        Albo inny absurd - czy ktoś mi może wytłumaczyć dlaczego na trasie przelotowej
        przez Włocławek w stronę Gdańska, praktycznie przez całe miasto (a w
        szczególności tam gdzie jest dwujezdniowa, dwupasmowa droga) jest ograniczenie
        do 30 km/h? Jadąc 60 km/h czułem się jak zawalidroga, bo wszyscy po mojej lewej
        śmigali co najmniej 100km/h.

        Gdy wyjeżdżam za granicę, zawsze najgorszy odcinej to te kilkaset kilometrów w
        Polsce, następne pare setek (lub tysięcy czasami) to już sama przyjemność.
        Dlaczego? Bo tam mogę się skupić na bezpiecznej jeździe, a nie na utrzymaniu
        samochodu na drodze.

        Pozdrawiam wszystkich normalnie (bezpieczenie) jeżdżących. Oby autostrad
        przybywało nam tak szybko jak ministrów.
    • Gość: Ewa POMOCY!! moze jest tu osoba kóra zna się na sam. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.06, 12:47
      od pewnego czasu gdy opady deszczu nasiliły się mam problem z uruchomieniem
      samochodu,trudno go odpalić dostaje czkawki ale jak ruszy to jedzie juz
      dobrze,najgorzej jest na poczatku,czy moze pomódz wymiana kabli wysokiego
      napęcia i kopułki.W ciepłe dni samochód działał bez problemu,kłopoty zaczynają
      się zimą i w mokre dni,pomimo ze samochód jest garazowany.Proszę o radę.Ewa
      • tiges_wiz Re: POMOCY!! moze jest tu osoba kóra zna się na s 14.08.06, 16:14
        na 99% kable WN
    • tiges_wiz Slonce przyczyna wypadkow 14.08.06, 16:16
      15% wypadkow bylo w czasie opadow, reszta w czasie ladnej lub pochmurnej
      pogody (!!!)

      to tak troche statystyki .. wniosek w tytule oczywiscie specjalnie falszywy.
      • abstrakt2003 Ależ to prawda! 15.08.06, 10:05
        Im gorsze warunki tym ludzie jeżdżą bezpieczniej. Bardziej się koncentruja na
        jeździe. Są mniej skłonni do wykonywania niebezpiecznych manewrów. No i jadą
        wolniej.
        PS
        :)
        • Gość: kos Re: Ależ to prawda! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.06, 10:33
          Sprawcami wypadków sa ludzie. Logiczne. Przyczyna tkwi w nich samych. Jeśli
          dostają głupawki i sa na bakier z wyobraźnią przeistaczają się w wariatów
          drogowych, którzy zagrażają nam wszystkim. O ile nie możemy powiedzieć stop
          deszczom czy stop słońcu, o tyle możemy powiedzieć stop wariatom drogowym.
          • Gość: na zimno Kto ma powiedziec konkretnemu kierowcy, ze: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.08.06, 12:42
            "to Pan, panie kierowco, jest wariatem drogowym" ?

            Proponuje zaopatrzyc sie w bron z duzym magazynkiem, zanim zaczniemy
            wypowiadac owa kwestie.

            Bo kazdy tzw. rodak, gdy mu sie zwroci jakakolwiek uwage, reaguje w
            najlagodniejszej postaci:

            "A odp...l sie zlamany ..."

            Ja znalazlem sie kiedys w takiej sytuacji i tylko przez przypadek
            ( nie bede sie rozpisywac) nie zakonczylo sie to "dzialaniami rekoczynowymi".

            Wiec mowic mozna sobie duzo, ale do siebie i po cichu.
            A policja i tak ma "wazniejsze sprawy" do zalatwienia.

            TYLKO DOTKLIWY USZCZERBEK NA KASIE, MOZE SKLONIC WARIATA DO REFLEKSJI.
            NIE MA INNEGO SRODKA.


          • Gość: :)))) Re: Ależ to prawda! IP: *.acn.waw.pl 21.08.06, 14:44
            Gość portalu: kos napisał(a):

            > Sprawcami wypadków sa ludzie. Logiczne. Przyczyna tkwi w nich samych. Jeśli
            > dostają głupawki i sa na bakier z wyobraźnią przeistaczają się w wariatów
            > drogowych, którzy zagrażają nam wszystkim. O ile nie możemy powiedzieć stop
            > deszczom czy stop słońcu, o tyle możemy powiedzieć stop wariatom drogowym.

            Chciałbym nieco obśmiać to, powierzchownie słuszne, stwierdzenie. Bo nie wnosi ono nic nowego, to
            raz, i zakłamuje rzeczywistość, to dwa. Nasza cywilizacja dysponuje szybkimi środkami transportu i
            (poza Polską) odpowiednią infrastrukturą, stworzoną dla nich. Aby ruch samochodowy był możliwy,
            musi zostać spełnione kilka warunków: jednym z nich jest ten, że z zasady droga jest wolna od
            przeszkód i przejezdna. Ta zasada nie tylko, że nie jest w Polsce realizowana, to jeszcze nasi
            "bezpieczni kierowcy" nie chcą jej uznać. Na wszystko lekiem ma być zwolnienie jazdy. Może powróćmy
            do bryczek konnych i czterodniowej podróży z miasta do miasta?

            Odpowiednio przygotowane drogi eliminują 90% powodów wypadków czy kolizji. Dobra widoczność,
            dobry stan nawierzchni, separacja ruchu pieszego/wolnobieżnego etc. zapewniają bezpieczeństwo przy
            przyzwoitych prędkościach przelotowych. Da się jechać powoli (ca. 100 km/h), za to bez przerwy
            osiągając dobre czasy przelotu. W naszym kraju wielu nadrabia na prostych milionowe zatory drogowe
            przed szkołami, w wioskach, "tereny zabudowane" jedną stodołą etc.

            Dziwi mnie liczba przytakujących sobie kierowców jeżdżących "zgodnie z przepisami" w tym wątku.
            Badania terenowe nie ujawniają występowania takowych "in the wild". Dla eksperymentu przejeżdżałem
            ostatnio tereny zabudowane z przepisową, idiotyczną prędkością. A są to wieeelokilometrowe wioski
            rozbudowywane dalej WZDŁUŻ szosy! Co za idiotyzm! I co? I pstro! NIKT, nikt nie jechał 50 km/h.
            Nawet nowszy model traktora brał się do wyprzedzania! W tyle pozostawały tylko rowery i pielgrzymki
            piesze. Gdzie się podziali panowie "rozsądni kierowcy"?

            Pamiętajcie - to nie szybkość zabija! Zabija stara Zastava skręcająca w lewo, na międzymiastowej trasie,
            bez sygnalizowania zamiaru skrętu, w miejscu, gdzie nie było żadnej drogi!!! Zabija kmieć, który stanął
            na trasie szybkiego ruchu, na środku pasa, by pogadać ze znajomym rowerzystą, zabija źle
            wyprofilowany zakręt pokryty koleinami i ukradziona studzienka kanalizacyjna. Zabija konstrukcja
            ścieżki roweroej obok mnie, gdzie rozpędzeni rowerzyści przelatują przez ulicę nie zwracając uwagi na
            samochody... a tylko niekiedy zabija błąd kierowcy. Bo polska droga nie wybacza. I macie rację
            panowie, gdyby poruszać się zawsze 30 km/h, to wypadków śmiertelnych by nie było. Jaki wniosek? Bo
            ten, żeby zabronić poruszania się samochodami (do tego zdążacie) jest nieco ...nie do przyjęcia.
            Alkohol zabija więcej ludzi, niż ginie w wypadkach drogowych ale NIKT o tym nie mówi, rząd kasuje
            akcyzę i wszyscy są szczęśliwi.
            • mejson.e Re: Ależ to prawda! 22.08.06, 01:47
              Gość portalu: :)))) napisał(a):

              "Aby ruch samochodowy był możliwy, musi zostać spełnione kilka warunków: jednym
              z nich jest ten, że z zasady droga jest wolna od przeszkód i przejezdna. Ta
              zasada nie tylko, że nie jest w Polsce realizowana, to jeszcze nasi "bezpieczni
              kierowcy" nie chcą jej uznać. Na wszystko lekiem ma być zwolnienie jazdy. Może
              powróćmy do bryczek konnych i czterodniowej podróży z miasta do miasta?"

              Przejezdna droga to droga bez barykad czy zasp śnieżnych.
              Droga całkiem bez przeszkód to tor wyścigowy, ale pusty - w czasie wyścigu
              ruchomych przeszkód aż za wiele.

              Na drodze trzeba uwzględniać obecność innych - pojazdów i pieszych.
              I to jest podstawowa zasada, Gościu.

              "Odpowiednio przygotowane drogi eliminują 90% powodów wypadków czy kolizji.
              Dobra widoczność, dobry stan nawierzchni, separacja ruchu pieszego/wolnobieżnego
              etc. zapewniają bezpieczeństwo przy przyzwoitych prędkościach przelotowych."

              Ja bym jeszcze dorzucił do listy życzeń darmowe paliwo!

              "Dziwi mnie liczba przytakujących sobie kierowców jeżdżących "zgodnie z
              przepisami" w tym wątku.
              Badania terenowe nie ujawniają występowania takowych "in the wild". Dla
              eksperymentu przejeżdżałem ostatnio tereny zabudowane z przepisową, idiotyczną
              prędkością. A są to wieeelokilometrowe wioski rozbudowywane dalej WZDŁUŻ szosy!
              Co za idiotyzm! I co? I pstro! NIKT, nikt nie jechał 50 km/h."

              Mało jeszcze jeździsz, albo tak szybko, że jadących przepisowo traktujesz jak
              zaparkowane samochody albo nieruchome pachołki.

              Skoro nie ma możliwości jazdy autostradą, tylko przez czyjeś miejsca
              zamieszkania, to należy olać prawa ich mieszkańców i gnać z rykiem obok wózków
              dziecięcych i rowerów?

              Możesz sobie wmawiać, że jeździsz bezpiecznie, ale nie usprawiedliwiaj takiego
              postępowania jakimś prawem tłumu.

              "Pamiętajcie - to nie szybkość zabija! Zabija stara Zastava skręcająca w lewo,
              na międzymiastowej trasie, bez sygnalizowania zamiaru skrętu, w miejscu, gdzie
              nie było żadnej drogi!!! Zabija kmieć, który stanął na trasie szybkiego ruchu,
              na środku pasa, by pogadać ze znajomym rowerzystą, zabija źle wyprofilowany
              zakręt pokryty koleinami i ukradziona studzienka kanalizacyjna. Zabija
              konstrukcja ścieżki roweroej obok mnie, gdzie rozpędzeni rowerzyści przelatują
              przez ulicę nie zwracając uwagi na samochody... a tylko niekiedy zabija błąd
              kierowcy. Bo polska droga nie wybacza."

              Nie wybacza ... głupoty kierujących.
              Którzy wyprzedzają wszystkich traktując ich jak stałe obiekty - pachołki
              niemalże, które nie mają prawa wykonać manewru, bo droga należy do miszcza.
              Który dwie jezdnie przez wioskę traktuje jak trasę szybkiego ruchu, a ścieżki
              rowerowe obwinia za przelatujących rowerzystów...

              "gdyby poruszać się zawsze 30 km/h, to wypadków śmiertelnych by nie było. Jaki
              wniosek? Bo ten, żeby zabronić poruszania się samochodami (do tego zdążacie)
              jest nieco ...nie do przyjęcia."

              Jeśli nie można jechać 30/h to czy wynika z tego wniosek, że należy grzać 100/h
              wszędzie poza autostradą i parkingiem?

              Uprawiasz demagogię, Gościu i liczysz na oklaski.

              Naucz się, że droga jest jak korytarz - wszyscy mają prawo się po niej poruszać,
              nie możesz biec w tłoku i rzucać innych na ściany - bo masz ochotę poruszać się
              szybciej.
              Twoja jazda samochodem nie odbiera innym praw - tylko Tobie rozum czasami...


              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • Gość: :)))) Re: Ależ to prawda! IP: *.acn.waw.pl 24.09.06, 23:20
                Czuję się zmuszony odpowiedzieć na tę porcję upraszczającej demagogii:

                mejson.e napisał:

                > Gość portalu: :)))) napisał(a):
                >
                > "Aby ruch samochodowy był możliwy, musi zostać spełnione kilka warunków: jednym
                > z nich jest ten, że z zasady droga jest wolna od przeszkód i przejezdna. Ta
                > zasada nie tylko, że nie jest w Polsce realizowana, to jeszcze nasi "bezpieczni
                > kierowcy" nie chcą jej uznać. Na wszystko lekiem ma być zwolnienie jazdy. Może
                > powróćmy do bryczek konnych i czterodniowej podróży z miasta do miasta?"
                >
                > Przejezdna droga to droga bez barykad czy zasp śnieżnych.
                > Droga całkiem bez przeszkód to tor wyścigowy, ale pusty - w czasie wyścigu
                > ruchomych przeszkód aż za wiele.

                Trudno dyskutować z takim, dalekim od wszelkiego rozumienia, podejściem.

                >
                > Na drodze trzeba uwzględniać obecność innych - pojazdów i pieszych.
                > I to jest podstawowa zasada, Gościu.

                Nic nie pisałem, mejsonie jeden, o braku takiej konieczności. Skąd ci to wyszło?

                >
                > "Odpowiednio przygotowane drogi eliminują 90% powodów wypadków czy kolizji.
                > Dobra widoczność, dobry stan nawierzchni, separacja ruchu pieszego/wolnobieżneg
                > o
                > etc. zapewniają bezpieczeństwo przy przyzwoitych prędkościach przelotowych."
                >
                > Ja bym jeszcze dorzucił do listy życzeń darmowe paliwo!

                To pusta demagogia, prawda? Ale jaki masz cel w jej stosowaniu? Czyżbyś był policjantem, który
                martwi się o źródło dochodu z łapówek?

                >
                > "Dziwi mnie liczba przytakujących sobie kierowców jeżdżących "zgodnie z
                > przepisami" w tym wątku.
                > Badania terenowe nie ujawniają występowania takowych "in the wild". Dla
                > eksperymentu przejeżdżałem ostatnio tereny zabudowane z przepisową, idiotyczną
                > prędkością. A są to wieeelokilometrowe wioski rozbudowywane dalej WZDŁUŻ szosy!
                > Co za idiotyzm! I co? I pstro! NIKT, nikt nie jechał 50 km/h."
                >
                > Mało jeszcze jeździsz, albo tak szybko, że jadących przepisowo traktujesz jak
                > zaparkowane samochody albo nieruchome pachołki.

                Jeżdżę dużo i po Polsce. Ty zaś piszesz z przedszkola, bo tylko tam trójkołowe rowerki nie
                przekraczają tych "świętych" pięćdziesięciu.

                >
                > Skoro nie ma możliwości jazdy autostradą, tylko przez czyjeś miejsca
                > zamieszkania, to należy olać prawa ich mieszkańców i gnać z rykiem obok wózków
                > dziecięcych i rowerów?

                Jeśli twoje rozumienie podpowiada ci takie konsekwencje to... martwię się o ciebie. Ale nie chce mi się
                tobie tłumaczyć, co naprawdę napisałem. Nie chcę też spotkać ciebie na drodze.

                >
                > Możesz sobie wmawiać, że jeździsz bezpiecznie, ale nie usprawiedliwiaj takiego
                > postępowania jakimś prawem tłumu.

                ??? Stajesz się coraz bardziej niezrozumiały. Puk, puk, tu Ziemia!

                >
                > "Pamiętajcie - to nie szybkość zabija! Zabija stara Zastava skręcająca w lewo,
                > na międzymiastowej trasie, bez sygnalizowania zamiaru skrętu, w miejscu, gdzie
                > nie było żadnej drogi!!! Zabija kmieć, który stanął na trasie szybkiego ruchu,
                > na środku pasa, by pogadać ze znajomym rowerzystą, zabija źle wyprofilowany
                > zakręt pokryty koleinami i ukradziona studzienka kanalizacyjna. Zabija
                > konstrukcja ścieżki roweroej obok mnie, gdzie rozpędzeni rowerzyści przelatują
                > przez ulicę nie zwracając uwagi na samochody... a tylko niekiedy zabija błąd
                > kierowcy. Bo polska droga nie wybacza."
                >
                > Nie wybacza ... głupoty kierujących.
                > Którzy wyprzedzają wszystkich traktując ich jak stałe obiekty - pachołki
                > niemalże, które nie mają prawa wykonać manewru, bo droga należy do miszcza.
                > Który dwie jezdnie przez wioskę traktuje jak trasę szybkiego ruchu, a ścieżki
                > rowerowe obwinia za przelatujących rowerzystów...

                Twoje teoria, że budujmy pole minowe na drogach z raczkującymi w poprzek niemowlętami i uczyńmy
                odpowiedzialnych za wszystko kierowców jest taka głęboko rodzima. Głupawa do bólu ale rodzima.
                Widać to w konstrukcji naszych dróg.

                >
                > "gdyby poruszać się zawsze 30 km/h, to wypadków śmiertelnych by nie było. Jaki
                > wniosek? Bo ten, żeby zabronić poruszania się samochodami (do tego zdążacie)
                > jest nieco ...nie do przyjęcia."
                >
                > Jeśli nie można jechać 30/h to czy wynika z tego wniosek, że należy grzać 100/h
                > wszędzie poza autostradą i parkingiem?
                >
                > Uprawiasz demagogię, Gościu i liczysz na oklaski.

                Tragicznie niczego nie rozumiesz mejsonie. Ale na twoje oklaski nie liczę. Odwrotnie niż PIS, staram się
                trafić do myślącej mniejszości.

                >
                > Naucz się, że droga jest jak korytarz - wszyscy mają prawo się po niej poruszać
                > ,
                > nie możesz biec w tłoku i rzucać innych na ściany - bo masz ochotę poruszać się
                > szybciej.
                > Twoja jazda samochodem nie odbiera innym praw - tylko Tobie rozum czasami...

                Twój rozum jest już naruszony i to stale. Gdyby tacy jak ty, przejęli zarządzanie ruchem w Polsce, to
                nagle zgodne z przepisami stałyby się pikniki rodzinne na torach kolejowych. A maszynista, który
                wykoleił by pociąg, bo nie przewidział demontażu torów za zakrętem przez złomiarzy, byłby winien
                tragedii. Zrozum mejsonie, NIE DA się korzystać z dróg bez pewnych zasad, a twoja zasada, że każdy
                może zasnąć na drodze i to sprawa kierowcy, by go nie najechał jest dość idiotyczna. Słyszałeś kiedyś o
                podziale dróg na ekspresowe, krajowe, tranzytowe, gminne i osiedlowe? Wiesz skąd on i po co? Mylisz
                deptak z trasą międzymiastową. I nie umiesz ocenić istniejącej infrastruktury, ale nie zrzucaj swoich
                niesprawności na innych.
                • mejson.e Teorie bezwzględności 25.09.06, 10:28
                  Gość portalu: :)))) napisał(a):

                  "Czuję się zmuszony odpowiedzieć na tę porcję upraszczającej demagogii:
                  (...)
                  (mejson.e): <<Przejezdna droga to droga bez barykad czy zasp śnieżnych.
                  Droga całkiem bez przeszkód to tor wyścigowy, ale pusty - w czasie wyścigu
                  ruchomych przeszkód aż za wiele.>>

                  (gosc): Trudno dyskutować z takim, dalekim od wszelkiego rozumienia, podejściem."

                  Dlaczego uważasz, że to "dalekie od wszelkiego rozumienia podejście"?
                  Czy do jazdy naprawdę wymagasz, aby droga była zawsze "wolna od przeszkód i
                  przejezdna"? Przecież w skrócie napisałem, że droga przejezdna, to taka po
                  której da się przejechać, a przeszkód nie wyeliminujesz w normalnym ruchu i
                  musisz się z nimi liczyć. A w takich warunkach musisz obniżyć prędkość jazdy,
                  choćby naruszało to Twoje poczucie sprawiedliwości i prawa konstytucyjne.

                  "(mejson.e): <<Na drodze trzeba uwzględniać obecność innych - pojazdów i pieszych.
                  I to jest podstawowa zasada, Gościu.>>

                  (gosc):Nic nie pisałem, mejsonie jeden, o braku takiej konieczności. Skąd ci to
                  wyszło?"

                  A stąd: "z zasady droga jest wolna od przeszkód i przejezdna. Ta zasada nie
                  tylko, że nie jest w Polsce realizowana, to jeszcze nasi "bezpieczni kierowcy"
                  nie chcą jej uznać."

                  Sugerujesz, że "nasi <<bezpieczni kierowcy>>" nie uznają zasady "przejezdności i
                  braku przeszkód" i niepotrzebnie zwalniają? I stają się niebezpieczni?

                  "Odpowiednio przygotowane drogi eliminują 90% powodów wypadków czy kolizji.
                  Dobra widoczność, dobry stan nawierzchni, separacja ruchu pieszego/wolnobieżnego
                  etc. zapewniają bezpieczeństwo przy przyzwoitych prędkościach przelotowych.

                  (mejson.e): <<Ja bym jeszcze dorzucił do listy życzeń darmowe paliwo!>>

                  To pusta demagogia, prawda? Ale jaki masz cel w jej stosowaniu? Czyżbyś był
                  policjantem, który martwi się o źródło dochodu z łapówek?"

                  Pustą demagogią jest powtarzanie przez Ciebie rzeczy oczywistych - jasne, że
                  potrzebujemy takich odseparowanych dróg przelotowych, ale póki ich nie mamy nie
                  możemy jeździć tak, jakbyśmy już je mieli. Dlatego dołożyłem megademagogiczne
                  życzenie darmowego paliwa, słusznie sądząc, że zwrócisz na nie uwagę.

                  "Co za idiotyzm! I co? I pstro! NIKT, nikt nie jechał 50 km/h."

                  (mejson.e): <<Mało jeszcze jeździsz, albo tak szybko, że jadących przepisowo
                  traktujesz jak zaparkowane samochody albo nieruchome pachołki.>>

                  Jeżdżę dużo i po Polsce. Ty zaś piszesz z przedszkola, bo tylko tam trójkołowe
                  rowerki nie przekraczają tych "świętych" pięćdziesięciu. "

                  Nie z przedszkola i na dodatek widzę coraz więcej kierowców stosujących się do
                  ograniczeń, także ja sam tak jeżdżę i rzadko jestem popychany na w/w
                  ograniczeniach.
                  Dlatego uznałem, że jeśli Ty nie zauważyłeś jadących przepisowo, to albo mało
                  jeździsz, albo zbyt szybko, by ich zauważyć.

                  "(mejson.e): <<Skoro nie ma możliwości jazdy autostradą, tylko przez czyjeś
                  miejsca zamieszkania, to należy olać prawa ich mieszkańców i gnać z rykiem obok
                  wózków dziecięcych i rowerów?>>

                  Jeśli twoje rozumienie podpowiada ci takie konsekwencje to... martwię się o
                  ciebie. Ale nie chce mi się tobie tłumaczyć, co naprawdę napisałem. Nie chcę też
                  spotkać ciebie na drodze."

                  No to jakie konsekwencje powinno mi podpowiedzieć uznanie za podstawową zasady
                  przejezdności drogi przy nie przestrzeganiu ograniczeń prędkości?

                  "(mejson.e): <<Możesz sobie wmawiać, że jeździsz bezpiecznie, ale nie
                  usprawiedliwiaj takiego postępowania jakimś prawem tłumu.>>

                  ??? Stajesz się coraz bardziej niezrozumiały. Puk, puk, tu Ziemia!"

                  ???

                  "(mejson.e): <<Nie wybacza ... głupoty kierujących.
                  Którzy wyprzedzają wszystkich traktując ich jak stałe obiekty - pachołki
                  niemalże, które nie mają prawa wykonać manewru, bo droga należy do miszcza.
                  Który dwie jezdnie przez wioskę traktuje jak trasę szybkiego ruchu, a ścieżki
                  rowerowe obwinia za przelatujących rowerzystów...>>

                  Twoje teoria, że budujmy pole minowe na drogach z raczkującymi w poprzek
                  niemowlętami i uczyńmy odpowiedzialnych za wszystko kierowców jest taka głęboko
                  rodzima. Głupawa do bólu ale rodzima.
                  Widać to w konstrukcji naszych dróg."

                  Nie "budujmy" a "zbudowalismy", nie "uczyńmy odpowiedzialnych za wszystko
                  kierowców" a "uczyńmy odpowiedzialnych za wszystko kierowców nie
                  przestrzegających przepisów, ignorujących normy społeczne, odmawiających praw
                  innym ludziom do bezpiecznego życia".
                  Taka teoria jest tak samo glupawa?

                  "(mejson.e): <<Uprawiasz demagogię, Gościu i liczysz na oklaski.>>

                  Tragicznie niczego nie rozumiesz mejsonie. Ale na twoje oklaski nie liczę.
                  Odwrotnie niż PIS, staram się trafić do myślącej mniejszości."

                  Myśląca mniejszość, to ta nie stosujaca się do ograniczeń "świętej 50"?
                  Napisałeś przecież że nikt się nie stosuje.
                  No to o jaką myślącą mniejszość Ci chodzi?
                  I co ma do tego PiS?

                  "(mejson.e): <<Naucz się, że droga jest jak korytarz - wszyscy mają prawo się po
                  niej poruszać, nie możesz biec w tłoku i rzucać innych na ściany - bo masz
                  ochotę poruszać się szybciej.
                  Twoja jazda samochodem nie odbiera innym praw - tylko Tobie rozum czasami...>>

                  Twój rozum jest już naruszony i to stale. Gdyby tacy jak ty, przejęli
                  zarządzanie ruchem w Polsce, to nagle zgodne z przepisami stałyby się pikniki
                  rodzinne na torach kolejowych. A maszynista, który wykoleił by pociąg, bo nie
                  przewidział demontażu torów za zakrętem przez złomiarzy, byłby winien tragedii."

                  Nie odnoszę się do zarządzania ruchem, ale do sposobu uczestnictwa w tym ruchu.
                  Gdyby wszyscy stosowali się do moich zasad, to nie byłoby horrorem wypuszczanie
                  dzieci do szkoły poboczem jezdni, przy której nie ma chodnika, przechodzenie
                  przez przejście dla pieszych, wyjeżdżanie z dróg podporządkowanych.
                  I możliwe byłoby zlikwidowanie większości sygnalizacji świetlnych na drogach
                  przelotowych, bo byłoby dość czasu na bezpieczne włączenie się do ruchu czy
                  przecięcie jezdni.
                  A winny byłby kierowca, który nie przewidzialby, że na przejście wejdzie pieszy,
                  albo że z podporządkowanej wychyli się samochód. Karana byłaby głupota i brak
                  wyobraźni a nie brak zdolności jasnowidzenia.
                  Wielu kierujących sprawia wrażenie, że w takie zdolności są wyposażeni.

                  "Zrozum mejsonie, NIE DA się korzystać z dróg bez pewnych zasad, a twoja zasada,
                  że każdy może zasnąć na drodze i to sprawa kierowcy, by go nie najechał jest
                  dość idiotyczna."

                  Możesz mi pomóc odszukać tę "moją" zasadę?

                  "Słyszałeś kiedyś o podziale dróg na ekspresowe, krajowe, tranzytowe, gminne i
                  osiedlowe?"

                  O TAKIM podziale pierwszy raz słyszę...
                  O ile wiem droga krajowa może być jednocześnie droga ekspresową i tranzytową,
                  tranzytową może być także droga gminna.
                  Jeśli już chcesz mnie olśnić swoją wiedzą, to postudiuj lepiej sobie ten
                  podział, choć i tak nie ma to znaczenia w temacie konieczności przestrzegania
                  istniejących ograniczeń.

                  "Mylisz deptak z trasą międzymiastową. I nie umiesz ocenić istniejącej
                  infrastruktury, ale nie zrzucaj swoich niesprawności na innych."

                  A słyszałeś o przecinaniu wiosek przez drogi "międzymiastowe"?
                  Jeśli jakiś urzedniczyna nadał drodze lokalnej status drogi krajowej bez
                  rozbudowy infrastruktury, to czy efektem ma być masakra miejscowych przez
                  sfrustrowanych międzymiastowych?

                  Nie jestem dogmatykiem, używam głowy za kierownicą i nie przestrzegam ślepo
                  przepisów, ale to nie oznacza powszechnego łamania przepisów czy odmawiania praw
                  innym uzytkownikom drogi.
                  Szacunek to nie bezmyślność ani oznaka słabości.
                  To cecha człowieczeństwa.

                  Człowiekowi wystarczy przepis i namalowana linia.
                  Bydlęciu trzeba postawić płot.

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
                  --
                  Automobil
                  Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                  • tiges_wiz Re: Teorie bezwzględności 25.09.06, 10:47
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=45973960&a=45973960
                    to jest statystyka policyjna (a nie gadka jakiegos komendanta, ze 40% wypadkow
                    to predkosc). czy "szybki ale bezpieczny" wyciagnie z tego jakies wnioski?
                  • Gość: :)))) Re: Teorie bezwzględności IP: *.acn.waw.pl 05.10.06, 12:24
                    Zacząłeś już, drogi mejsonie, walkę na słowa. Nie ma to nic wspólnego z sensem. Ja nie podejmuję
                    rzuconej onucy. Hej.
                    • mejson.e Sens onucy 05.10.06, 13:06
                      Gość portalu: :)))) napisał(a):

                      "Zacząłeś już, drogi mejsonie, walkę na słowa. Nie ma to nic wspólnego z sensem.
                      Ja nie podejmuję rzuconej onucy."

                      No tak - Ty nie walczysz na słowa.

                      A tutaj Ci się wypsnęło?

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=46503352&a=49183497
                      Nie walczę, po prostu nie cierpię wciskania ciemnoty.
                      Mimo że "nie chce mi się z Tobą rozmawiać"...

                      Pozdrawiam,
                      Mejson
                      --
                      Automobil
                      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • Gość: FIDEL na polskich drogach jest pełno wariatów IP: *.85-237-173.tkchopin.pl 25.09.06, 19:45
      www.starsclub.pl/pg_filmy.php?idf=397
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka