Dodaj do ulubionych

o ograniczeniach predkosci slow kilka...

21.01.07, 21:05
Jak powszechnie wiadomo ograniczenia predkosci zaczeto wprowadzac w USA
podczas kryzysu paliwowego jako cos tymczasowego. No i tak juz zostalo, jak
wiadomo prowizorki sa najtrwalsze.

W Montanie jednak prowadzono nie tak dawno temu eksperyment. Polegal on na
zniesieniu ograniczen predkosci za dnia. Gdy wrocono do starych ograniczen:

1. After the new Speed Limits were established, interstates fatal accidents
went up 111%. From a modern low of 27 with no daytime limits, to a new high of
56 fatal accidents with speed limits.

2. On interstates and federal primary highways combined, Montana went from a
modern low of 101 with no daytime limits, to a new high of 143 fatal accidents
with speed limits.

3. After a 6 year downward trend in the percentage of multiple vehicle
accidents on its 2 lane primary highways, multiple vehicle accident rates
increased again.

4. With the expectation of higher speed when there was no daytime limit,
Montana’s seat belt usage was well above the national average on its highways
without a primary law, lane and road courtesy increased, speeds remained
relatively stable and fatal accidents dropped to a modern low. After the new
limits, fatal accidents climbed to a modern high on these classifications of
highway, road courtesy decreased and flow conflict accidents rose again.

Jak ktos nie zna angielskiego to z checia przetlumacze, napiszcie tylko.

W celu wiekszej ilosci danych wpiszcie w google montana speed limit albo cos w
ten desen.

Co o tym sadzicie?;-)
Obserwuj wątek
    • kodem_pl Dodam jeszcze... 21.01.07, 21:18
      Ze sam w swoim zyciu mialem jedna stluczke i jedno trafienie zwierzaka. Oba
      wydarzenia przy baaardzo niskiej predkosci (cos kolo 30km/h). Dlaczego? Bo nie
      chcialo mi sie 'cisnac' jak to mam zwykle w zwyczaju i jechalem wolno majac w
      dupie wszystko. Jak zobaczylem tego dzika, to zanim w ogole zareagowalem minely
      z dwie sekundy. A wracalem sobie wylonczony od dziewczyny, srodek nocy, zero
      ruchu, moznaby przycisnac:-D Stluczka to samo, zero ruchu, zero predkosci... a
      akurat zmienili organizacje ruchu na jednej ulicy w zwiazku z remontem. Jakos
      nie zauwazylem znaku, ale jechalem ostroznie, wolno i w ogole jak pan bog
      przykazal (tam bylo ogr. do 40, czesto mam ponad 80 bo fajna droga).
      • mejson.e Re: Dodam jeszcze... 21.01.07, 22:17
        kodem_pl napisał:

        "mialem jedna stluczke i jedno trafienie zwierzaka. Oba wydarzenia przy baaardzo
        niskiej predkosci (cos kolo 30km/h). Dlaczego? Bo nie chcialo mi sie 'cisnac'
        jak to mam zwykle w zwyczaju i jechalem wolno majac w dupie wszystko. Jak
        zobaczylem tego dzika, to zanim w ogole zareagowalem minely z dwie sekundy."

        Ja też zaliczyłem obcierkę przy niewielkiej prędkości - obniżona koncentracja...

        Poruszyłem kiedyś kontrowersyjny temat, że wolno wcale nie równa się
        automatycznie bezpiecznie:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=29913413&a=29913413
        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: Kodem Re: Dodam jeszcze... IP: *.hor.brad.ac.uk 21.01.07, 23:39
          • Gość: Kodem_PL Re: Dodam jeszcze... IP: *.hor.brad.ac.uk 21.01.07, 23:42
            Znam ten watek i lubie;-)

            Generalnie jestem jak najbardziej za brakiem ograniczen na wiekszosci autostrad,
            w miescie... Z zasady wierze w zdrowy rozsadek ludzi, ale juz pare razy sie na
            nim przejechalem. Ale o tym w kolejnej odpowiedzi;-)
    • mejson.e Amerykańska specyfika 21.01.07, 22:13
      W pierwszej chwili podane dane wydają się absurdalne, bo jak wytłumaczyć, że
      powrót do ograniczeń prędkości spowodował wzrost wypadków?

      Myślę, że tu akurat może być sytuacja wyjątkowa, związana ze specyfiką ruchu
      drogowego w USA.
      Otóż tam powszechne stosowanie się do drastycznych ograniczeń prędkości na
      szerokich, bezpiecznych drogach, powoduje ogólną monotonię, znudzenie i co za
      tym idzie zmniejszenie koncentracji większości kierujących.
      Reakcja na jakąkolwiek niespodziewaną sytuację na drodze kierującego znudzonego,
      ospałego, używającego tempomatu, może być bardzo spóźniona.

      Szybsza jazda, na własną odpowiedzialność, powoduje pewnie naturalny wzrost
      koncentracji i ożywienie, z tym że prędkości pewnie nie rosną wiele, a szerokie,
      bezpieczne drogi bezpiecznie wchłoną podniesienie ryzyka, bo margines
      bezpieczeństwa jest pewnie bardzo szeroki. Stąd też pewnie wynika
      powszechniejsze zapinanie pasów bezpieczeństwa.
      Myślę, że ograniczenia zdjęto tylko poza obszarami zabudowanymi?

      Na coś takiego w naszych siermiężnych polskich warunkach nie ma szans - zdjęcie
      ograniczeń pozwalające pędzić stokilkadziesiąt km/h po wąskich,
      nieodseparowanych od ruchu lokalnego, wyboistych drogach, zaowocowałoby
      ogólnonarodową masakrą...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • hamlet1111 Re: Amerykańska specyfika 22.01.07, 01:11
        mejson.e napisał:

        > W pierwszej chwili podane dane wydają się absurdalne, bo jak wytłumaczyć, że
        > powrót do ograniczeń prędkości spowodował wzrost wypadków?
        >
        > Myślę, że tu akurat może być sytuacja wyjątkowa, związana ze specyfiką ruchu
        > drogowego w USA.
        > Otóż tam powszechne stosowanie się do drastycznych ograniczeń prędkości na
        > szerokich, bezpiecznych drogach, powoduje ogólną monotonię, znudzenie i co za
        > tym idzie zmniejszenie koncentracji większości kierujących.


        Skąd masz informację że w Stanach na autostradach powrzechnie stosuje się do
        ograniczenia szybkości? Ja jeździłem w Stanach po autostradach i wiem jedno: To
        jest mit. Amerykanie tak samo przekraczają szybkość i się ścigają jak w Polsce.
        To już Niemcy pod tym względem są bardziej przepisowi.
      • Gość: prawdziwy tebe bolszewik - mejson, kolejne dowody IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.07, 09:25

        > Na coś takiego w naszych siermiężnych polskich warunkach nie ma szans -
        > zdjęcie ograniczeń pozwalające pędzić stokilkadziesiąt km/h po wąskich,
        > nieodseparowanych od ruchu lokalnego, wyboistych drogach, zaowocowałoby
        > ogólnonarodową masakrą...

        bolszewik, bo uwaza, ze ludzie sa pozbawieni wlasnego rozumu, i jak ograniczen
        nie ma, to pedal wciskaja do podlogi.

        mejson, kukielko, kto by jechal szybciej: dziadek, co teraz jedzie na typowej
        polskiej drodze 60 km/h, czy ten, co teraz jedzie 140? ktorego podejrzewasz o
        brak wlasnego rozumu i kurczowa sluzalczosc wobec bolszewickich wymyslow?
        • mejson.e Re: bolszewik - mejson, kolejne dowody 22.01.07, 09:35
          services.eng.uts.edu.au/~benr/personal/wiersze/tuwim/fraszki.htm#na_pewnego
          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • klemens1 Re: bolszewik - mejson, kolejne dowody 22.01.07, 11:03
            Tebe pisze ostro, ale ma niestety rację. Gdyby u nas wprowadzono taki eksperyment, to ludzie wcale by nie zaczęli jeździć szybciej. Widać to na drogach gdzie PODWYŻSZONO dozwoloną prędkość. Statystyczny Polak jedzie tak jak mu się podoba i na ile pozwala mu wyobraźnia i odpowiedzialność (które są osobnym tematem dyskusji), a nie jak wskazują ograniczenia prędkości. Ograniczenia są tylko dla policji, nie dla kierowców.
            Kilku fanatyków, którzy przestrzegają każdego ograniczenia, a którzy by nieco przyspieszyli, nie zrobiłoby żadnej różnicy.
            • mejson.e Eksperyment 22.01.07, 11:42
              klemens1 napisał:

              "Tebe pisze ostro, ale ma niestety rację. Gdyby u nas wprowadzono taki
              eksperyment, to ludzie wcale by nie zaczęli jeździć szybciej. Widać to na
              drogach gdzie PODWYŻSZONO dozwoloną prędkość. Statystyczny Polak jedzie tak jak
              mu się podoba i na ile pozwala mu wyobraźnia i odpowiedzialność (które są
              osobnym tematem dyskusji), a nie jak wskazują ograniczenia prędkości.
              Ograniczenia są tylko dla policji, nie dla kierowców.
              Kilku fanatyków, którzy przestrzegają każdego ograniczenia, a którzy by nieco
              przyspieszyli, nie zrobiłoby żadnej różnicy."

              Na poziomie Tebe dyskutować nie zamierzam, ale Tobie muszę przyznać częściowo rację.

              To prawda, że u nas większość uważa, że poza ograniczeniami dodatkowymi,
              ustalanymi za pomocą znaków, na reszcie polskich dróg hasać można wedle uważania.
              Prawie normą jest jazda po gładkich drogach, szczególnie tych z szerokim
              poboczem, z prędkością licznikową rzędu 120 km/godz. Tak się jakoś przyjęło, że
              jak autem nie rzuca, da się utrzymać na swoim pasie, to gnać można. To samo
              zresztą dzieje się na drogach ekspresowych i autostradach - tu się przyjęła
              jazda wedle temperamentu ograniczona tylko samopoczuciem kierujących i mocą
              silnika ich pojazdów.

              Ale na pytanie, czy rezygnacja (w Polsce) z takich "ustawowych" ograniczeń (90,
              100, 110, 130) spowodowałaby wzrost liczby wypadków, z przekonaniem
              odpowiedziałbym, że ... tak!

              O ile teraz większość przekracza te prędkości o ok. 3o km/godz., licząc poniekąd
              słusznie na to, że nie będą za to ścigani przez zdroworozsądkowych policjantów,
              to świadomość braku smyczy może powodować wzrost prędkości na takich szybszych
              trasach do rzędu 150 km/godz., bo ograniczać ją będzie już tylko świadomość
              własnych umiejętności, a te jak wiadomo, wszyscy mamy najlepsze...

              Dlatego jestem przekonany, że to, co udało się na gładkich, szerokich
              bezkolizyjnych amerykańskich drogach, po których jeżdżą wielkie, nowoczesne
              samochody, nie udałoby się na naszych dziurawych, porżniętych koleinami duktach,
              na których spotkasz i ferrari, i traktor, i pijanego rowerzystę.

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • emes-nju Re: Eksperyment 22.01.07, 12:13
                mejson.e napisał:

                > To prawda, że u nas większość uważa, że poza ograniczeniami dodatkowymi,
                > ustalanymi za pomocą znaków, na reszcie polskich dróg hasać można wedle
                > uważania.


                NIGDY nie widzialem radaru poza dodatkowymi ograniczeniami. No to chyba ligiczne, ze nikt nie bedzie sobie zawracal glowy patrzeniem na zegar...


                > Ale na pytanie, czy rezygnacja (w Polsce) z takich "ustawowych" ograniczeń
                > (90, 100, 110, 130) spowodowałaby wzrost liczby wypadków, z przekonaniem
                > odpowiedziałbym, że ... tak!


                Ja nie jestem pewien. Natomiast jestem pewien, ze zmniejszenie liczby, przez nikogo i tak nie przestrzeganych, ograniczen dodatkowych, nie spowodowaloby wiekszej zmiany. I tak nikt nie przestrzega nasr... na naszych co kilkaset metrow ograniczen. A moze jakby ich tyle nie bylo, wzroslby szacunek i przestrzeganie innych ograniczen...?

                Zdaje sie, ze kiedys pisales, ze czesto jezdzisz droga nr 79. Jest to droga nie naznaczona mrowcza dzialanoscia "znakologow". Zauwazyles jak plynnie, spokojnie i bezpiecznie po tej drodze sie jezdzi? Nawet w terenie zabudowanym (niemalo tego tam...) wiekszosc zwalnia. Moze nie do 50 km/h, ale 60-65 km/h jest lepsze niz 100-120 km/h ;-) Na odcinkach bez ograniczen i poza terenem zabudowanym malo kto przekracza 100 km/h. Jedzie sie relaksowo - szczegolnie teraz jak pokonczyli remonty. Az boje sie pisac, bo jakis niewyzyty "znakolog" moglby to przeczytac...
                • mejson.e Eksperyment dodatkowy 22.01.07, 13:36
                  emes-nju napisał:

                  "NIGDY nie widzialem radaru poza dodatkowymi ograniczeniami. No to chyba
                  ligiczne, ze nikt nie bedzie sobie zawracal glowy patrzeniem na zegar..."

                  Ani poszukiwaniem radaru ;-)
                  To, że go nie widziałeś, nie znaczy, że go tam nie było.
                  Może po prostu nigdy nie przekroczyłeś progu "opłacalności", bo np. nie zwykłeś
                  jeździć po normalnych drogach 150 km/godz. ;-)

                  "jestem pewien, ze zmniejszenie liczby, przez nikogo i tak nie przestrzeganych,
                  ograniczen dodatkowych, nie spowodowaloby wiekszej zmiany. I tak nikt nie
                  przestrzega nasr... na naszych co kilkaset metrow ograniczen. A moze jakby ich
                  tyle nie bylo, wzroslby szacunek i przestrzeganie innych ograniczen...?"

                  Z tym akurat się zgodzę, dobrze by było gdyby inwencje osób odpowiedzialnych za
                  poprawę bezpieczeństwa w określonym miejscu nie kończyły się na zmniejszeniu
                  dopuszczalnej prędkości, tylko przeanalizowaniu przebudowy newralgicznego miejsca.

                  "Zdaje sie, ze kiedys pisales, ze czesto jezdzisz droga nr 79. Jest to droga nie
                  naznaczona mrowcza dzialanoscia "znakologow". Zauwazyles jak plynnie, spokojnie
                  i bezpiecznie po tej drodze sie jezdzi? Nawet w terenie zabudowanym (niemalo
                  tego tam...) wiekszosc zwalnia. Moze nie do 50 km/h, ale 60-65 km/h jest lepsze
                  niz 100-120 km/h ;-) "

                  Ta droga jest specyficzna, bo ma dużo mniej terenów zabudowanych, mniej zakretów
                  niż np także prowadząca na południe droga 801 po drugiej stronie Wisły, przez
                  Dęblin i Puławy. 79 dopiero od niedawna jest krajową, wcześniej to nawet nie
                  była droga wojewódzka (poza odcinkami 723 i 731)

                  Aż trzeba zapytać rapida130, czy nie ma jej na przedwojennej mapce...

                  Poza tym droge tę wybierają trochę inni kierowcy - większość SB woli z
                  przyzwyczajenia gnać na Rzeszów teoretycznie ważniejszą trasą przez Radom i
                  Ostrowiec Sw.

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
                  --
                  Automobil
                  Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                  • emes-nju Re: Eksperyment dodatkowy 22.01.07, 13:57
                    mejson.e napisał:

                    > emes-nju napisał:

                    > > Zdaje sie, ze kiedys pisales, ze czesto jezdzisz droga nr 79.
                    >
                    > Ta droga jest specyficzna, bo ma dużo mniej terenów zabudowanych, mniej
                    > zakretów


                    Jak gdzie! Sa tam zakrety o wiecej niz 90 st. i, O ZGROZO!, nie ma tam ograniczen do 30 czy 40 km/h. W jednej z miejscowosci jest takie ograniczenie w miejscu, w ktorym nie bardzo da sie pojechac szybciej, a do tego za zakretem jest przejscie dla pieszych. I to wszystko. Znakujacy te droge, zupelnie pod prad polskich tendencji, pozwala kierowcom korzystac z glow...

                    Za to pod Warszawa coraz wiecej miejscowosci "funduje sobie" chodniki, oswietlenie i niejako przypadkiem, zeby pojc za ciosem, stawia sobie ograniczenie do 40 km/h, czesto z towarzyszacym zakazem wyprzedzania. Nie przestrzega tego nikt, z tybylcami, dla ktorych to podobno sie robi, na czele.
                • Gość: Kodem_PL Moje zdanie: IP: *.hor.brad.ac.uk 22.01.07, 14:04
                  Przez pierwszy miesiac, moze dwa, z cala pewnoscia wzroslaby liczba wypadkow.
                  Kazdy chcialby sie popisac co to nie on itp. Pozniej calkiem prawdopodobne, ze
                  spadlaby.

                  Jak jest teraz? Gdy jechalem np. teraz po swietach do UK jedynie usmiech na
                  mojej twarzy wzbudzilo ogr. 40 na skonczonej budowie (gdy mialem ~150). Pewna
                  fajna droga z dwoma pasami w kazda strone oddzielonymi barierkami w trojmiescie
                  tez bardzo sklania mnie do przestrzegania ograniczenia 110 o ile pamietam tam
                  bedacego. Nie raz mialem tam sporo ponad 200. Jak jezdze swoim autem to jestem
                  ograniczony tylko iloscia paliwa w baku i mozliwosciami swojego auta = vmax to
                  190. Brzmi tragicznie, ale to przekroczone 200 mialem zawsze grubo po 23, gdy
                  nie ma zadnego ruchu. Za dnia, gdy ruch jest spory nie przekraczam 160. Bo po
                  prostu chce zyc... I to jest wlasnie IMO ten klucz kluczy: kazdy chce przezyc i
                  to go bedzie ograniczac.
              • klemens1 Re: Eksperyment 22.01.07, 15:23
                > O ile teraz większość przekracza te prędkości o ok. 3o km/godz., licząc
                > poniekąd słusznie na to, że nie będą za to ścigani przez zdroworozsądkowych
                > policjantów,

                I z tym się absolutnie nie zgadzam - takich jest nikły procent. Większość nie analizuje czy przekracza o 10 czy o 50 km/h - po prostu każdy jedzie tak, jak uważa za słuszne (pomijając to czy taka jazda jest akurat słuszna).
                Gdyby ograniczenia znieść, jeździliby TAK SAMO. I powtarzam - widać to na każdym kroku gdzie podniesiono dozwoloną prędkość - rzeczywista prędkość pojazdów w ogóle nie wzrosła.
                • Gość: Kodem_PL Re: Eksperyment IP: *.hor.brad.ac.uk 22.01.07, 18:21
                  Moim zdaniem nieco by wzrosla. Ale jakies max 10km/h tam, gdzie ograniczenia
                  byly na prawde z dupy i kilku przepisowych blokowalo tysiace 'normalnych'. Bez
                  ogr ci przepisowy jechaliby pewnie nieco szybciej. Bo co do reszty to sie
                  zgadzam... Sam nie czy przekraczam o 20 czy 120 ograniczenie, ale robilem tak na
                  poczatku. To byl moj drugi etap po zdaniu prawka, pierwszy to jazda przepisowa,
                  trzeci - obecny to jazda tak, jakby z naprzeciw jechal taki jak ja i tak, aby
                  dojechac bezpiecznie do celu.
      • Gość: :)))) Re: Amerykańska specyfika IP: *.acn.waw.pl 22.01.07, 14:47
        mejson.e napisał:

        > Na coś takiego w naszych siermiężnych polskich warunkach nie ma szans - zdjęcie
        > ograniczeń pozwalające pędzić stokilkadziesiąt km/h po wąskich,
        > nieodseparowanych od ruchu lokalnego, wyboistych drogach, zaowocowałoby
        > ogólnonarodową masakrą...

        Są wyniki badań. Nie trzeba posługiwać się tu chłopskim rozumem. Wyniki są dla "bezpiecznych"
        kierowców i polskich znakologów zaskakujące: na danym odcinku trasy kierowcy poruszają się z
        prędkością uznawaną przez siebie za bezpieczną i jest to niezależne (sic!) od istnienia tam ograniczeń
        lub ich nieistnienia. Ciekawe wnioski płyną z tych badań: pierwszy jest taki, że kierowcy generalnie
        mają w dupie ograniczenia prędkości a drugi jest taki, że największy wpływ na liczbę wypadków ma
        konstrukcja drogi, jakość infrastruktury. Liczbę wypadków potrafi na przykład zwiększyć zamontowany
        fotoradar (takie są wyniki badań w UK).
        A w Polsce nadal trwa spowalanianie ruchu drogowego. Jeszcze parę lat idiotycznej działalności "dla
        bezpieczeństwa" i trupów będzie tyle samo, za to podróż z miasta do miasta będzie trwała trzy dni.
        Będziemy jeść tylko polskie jedzenie, bo transport z zagranicy nie będzie miał sensu: żarcie
        ześmierdnie zanim dotrze. I o to Lepperowi chodzi. Już teraz chodząc po sklepach w Berlinie i
        Warszawie widzę, że ciuchy wychodzą z mody zanim zostaną dowiezione do centrów handlowych
        stolicy. Ciekawe, czy to za sprawą ograniczeń do 40 km/h przy każdym terenie zabudowanym
        wychodkiem?
        • emes-nju Re: Amerykańska specyfika 22.01.07, 14:52
          Gość portalu: :)))) napisał(a):

          > Są wyniki badań. Nie trzeba posługiwać się tu chłopskim rozumem. Wyniki są
          > dla "bezpiecznych" kierowców i polskich znakologów zaskakujące: na danym
          > odcinku trasy kierowcy poruszają się z prędkością uznawaną przez siebie za
          > bezpieczną i jest to niezależne (sic!) od i stnienia tam ograniczeń
          > lub ich nieistnienia. Ciekawe wnioski płyną z tych badań: pierwszy jest taki,
          > że kierowcy generalnie mają w dupie ograniczenia prędkości a drugi jest taki,
          > że największy wpływ na liczbę wypadków ma konstrukcja drogi, jakość
          > infrastruktury.


          Zgadza sie to z moimi prywatnymi obserwacjami (choc ni ejestem tak radykalny w wyciaganych wnioskach). Czy potrafisz podac jakies zrodlo, zebym mial czym podpierac sie w czasie polemik z forumowymi swietoszkami Co To Przestrzegaja Wszystkich Ograniczen?
    • mejson.e Popularnośc wątku (o/t) 22.01.07, 11:59
      Swoją drogą znamienne, jakim powodzeniem cieszy się ten bliźniaczy wątek na
      forum Auto-Moto.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=55918566
      A zdawać by się mogło, że argumenty za zniesieniem ograniczeń prędkości
      przypadną do gustu SzybkimAleBezpiecznym czytelnikom tego forum...


      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • simr1979 Re: Popularnośc wątku (o/t) 22.01.07, 12:34
        mejson.e napisał:


        > A zdawać by się mogło, że argumenty za zniesieniem ograniczeń prędkości
        > przypadną do gustu SzybkimAleBezpiecznym czytelnikom tego forum...

        Z pewnością by przypadły - gdyby tylko byli w stanie ów wątek przeczytać...;)
        • Gość: Kodem_PL Re: Popularnośc wątku (o/t) IP: *.hor.brad.ac.uk 22.01.07, 13:55
          To specjalnie dla was go podbije;-)
    • piort Re: o ograniczeniach predkosci slow kilka... 22.01.07, 14:21
      Blisko 40 lat temu przeprowadziłem własny eksperyment. Odwoziłem Mikrusem
      córeczkę do 1-szej klasy, sadzałem ją sobie na kolanach, a ona kierowała.
      Jeździliśmy boczną uliczką z prędkością niewiele wyższą od pieszego i córeczka
      kierowała od krawężnika do krawężnika pozdrawiając koleżanki i kolegów ze
      szkoły. Oczywiscie pedały obsługiwałem ja, w razie czego hamowałem oraz
      kręciłem kierownicą, ale jazda była pijacka. Pewnego dnia postanowiłem jechać
      nieco szybciej, może około 20 km/h i córeczka zaczęła poprawnie kierować, nie
      zwracała uwagi na to kto idzie chodnikiem tylko na utrzymaniu kierunku
      samochodu. Chyba podobnie jest z prędkością.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka