Gość: basia
IP: *.net.autocom.pl
07.01.08, 11:37
Miałam ostatnio taką sytuację: jadę drogą podporządkowaną, zbliżam
się do głownej dwupasmowej, przed skrzyzowaniem jest STOP i linia
bezwzględnego zatrzymania się. Widoczność jest tam dobra, widać czy
któs nadjeżdża czy nie, było pusto, ale mam taki nawyk że jak jest
stop to się zatrzymuję i tyle. Zatrzymałam sie i co - i bach,
kierowca za mną nie zatrzymał się i wjechał mi w tył. Tłumaczenie -
no przecież było pusto, to po co sie k...a zatrzymujesz? W końcu
przyznał się do winy i zakończyło się pokojowo. Ale po tym zdarzeniu
tata zaczyna mi tłumaczyć, że on tak jak i inni doświadczeni
kierowcy jak widzą, że jest pusto to jadą, tylko zwalniając, a nie
zatrzymując się. A mnie na to szlag trafia, bo dla mnie stop jest
stopem i nie ważne czy widzę że ktoś nadjeżdża czy nie. co o tym
sądzicie?