Dodaj do ulubionych

że STOP nie zawsze jest STOPem...

IP: *.net.autocom.pl 07.01.08, 11:37
Miałam ostatnio taką sytuację: jadę drogą podporządkowaną, zbliżam
się do głownej dwupasmowej, przed skrzyzowaniem jest STOP i linia
bezwzględnego zatrzymania się. Widoczność jest tam dobra, widać czy
któs nadjeżdża czy nie, było pusto, ale mam taki nawyk że jak jest
stop to się zatrzymuję i tyle. Zatrzymałam sie i co - i bach,
kierowca za mną nie zatrzymał się i wjechał mi w tył. Tłumaczenie -
no przecież było pusto, to po co sie k...a zatrzymujesz? W końcu
przyznał się do winy i zakończyło się pokojowo. Ale po tym zdarzeniu
tata zaczyna mi tłumaczyć, że on tak jak i inni doświadczeni
kierowcy jak widzą, że jest pusto to jadą, tylko zwalniając, a nie
zatrzymując się. A mnie na to szlag trafia, bo dla mnie stop jest
stopem i nie ważne czy widzę że ktoś nadjeżdża czy nie. co o tym
sądzicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: prawdziwy tebe a co ma piernik do wiatraka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.08, 11:46

      skoro ty stanelas przed stopem i bylo "bach", to wina ewidentnie
      jego, co nie znaczy, ze jest jakikolwiek sens w zatrzymywaniu sie
      przed stopem, jesli na glownej nic nie jedzie.
    • edek40 Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 07.01.08, 11:48
      Masz 100% racji.

      A od opisanej sytuacji bedziesz miec, wskazany u nas, nawyk spogladania w lusterko, gdy hamujesz. Niestety wielu kierowcow interpretuje znaki, co jest spowodowane ich niewatpliwym nadmiarem. W USA sprawa jest prosta - kola maja sie nie krecic przez 3 sekundy. U nas nikt nie zadal sobie trudu sprecyzowania, wiec niektorzy zwalniaja, w mylnym przeswiadczeniu, ze "prawie" sie zatrzymali.

      Z tym patrzeniem to w ogole mocno polecam. Gdy puszczasz pieszego, patrz czy ktos nie ma zamiaru Cie wyprzedzic. W razie czego trab jak oszalala, bo tylko tak mozesz uratowac zycie pieszego. Gdy zwalniasz przed swiatlami czy stopem tez patrz. Twoja stluczka to drobiazg. Gorzej, gdy jakis "interpretujacy" wepchnie Cie pod ruch poprzeczny. Czasem lepiej jest dac w gaz i przeskoczyc nawet na poczatku czerwonego.
      • bwv1004 Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 07.01.08, 16:11
        edek40 napisał:

        > W USA sprawa jest prosta - kola maja sie nie k
        > recic przez 3 sekundy.

        Ile????? Wiesz, ile to są 3 sekundy? Zapewniam Cię, że w praktyce
        zwykle nawet nie ma 100% zatrzymania, albo jest na ułamek sekundy. I
        jakiś link może do takiego przepisu?
        • edek40 Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 07.01.08, 16:24
          Link mieszka w Chicago. Swoja wiedze czerpie z jego wypowiedzi.

          Ale wiem ile to jest 3 sekundy. To akurat tyle czasu, aby dokladnie przyjrzec sie sytuacji na jezdni. Jesli znak ustawiony jest dokladnie tam, gdzie powinien, czyli w miejscu o kiepskiej widocznosci, to te 3 sekundy to sprawa zycia lub smierci. W Polsce czesto przez stawiaczy znakow mylony jest ze znakiem odwroconego trojkata. Z reszta te pomylki dzialaja w obie strony.
          • bwv1004 Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 07.01.08, 17:38
            edek40 napisał:

            > Link mieszka w Chicago. Swoja wiedze czerpie z jego wypowiedzi

            www.cyberdriveillinois.com/publications/rules_of_the_road/rr_chap07.html

            Tu dla niekumatych po angielsku:
            www.cyberdriveillinois.com/publications/pdf_publications/dsd_a1523.pdf

            Nic tu nie widzę o 3 sekundach, chyba link żyje mitami.


            > Jesli znak ustawiony jest dokladnie tam, gdzie powinien,
            > czyli w miejscu o kiepskiej widocznosci,

            W USA ten znak jest stawiany na większości wjazdów z drogi
            podporządkowanej, jak również na skrzyżowaniach równorzędnych (STOP
            4-WAY/ALL-WAY). Odwrócony trójkąt jest raczej rzadszy.
            • mejson.e Żywy mit 09.01.08, 19:14
              bwv1004 napisał:

              "Nic tu nie widzę o 3 sekundach, chyba link żyje mitami."

              A żyje, i to z powodzeniem. ;-)

              Wygląda na to, że przekonanie o obowiązku zatrzymania się przed znakiem STOP na
              3 sekundy (3-seconds rule) jest w USA powszechne.
              Prawdopodobnie chodzi o zasadę 3 sekund przy zmianie cyklu sygnalizacji
              świetlnej - po zmianie sygnału na czerwony, czerwony dla drugiego kierunku
              świeci się jeszcze przez 3 sekundy.

              Znalazłem w sieci sporo dyskusji i interpretacji na ten temat.
              Oto jedna z interpretacji:

              www.trafficticketsolutions.ca/stopsign.php
              Mit mitem ale wole takie mity niż niż takie, które mówią o dwukrotnie krótszej
              drodze hamowania z dwukrotnie większej prędkości nowoczesnego BMW i małego fiata...

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • bwv1004 Re: Żywy mit 09.01.08, 19:35
                mejson.e napisał:

                > www.trafficticketsolutions.ca/stopsign.php

                Ciekawa ta informacja, że amerykańska policja jakoby wierzy w ten
                mit...
          • habudzik Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 07.01.08, 23:09
            edek40 napisał:
            Jesli znak ustawiony jest dokladnie tam, gdzie powinien,
            > czyli w miejscu o kiepskiej widocznosci, to te 3 sekundy to sprawa zycia lub s
            > mierci.

            Znowu blefujesz . Znak stop nie musi stać dokładnie w miejscu słabej czy
            kiepskiej ( jak to napisałeś ) widoczności bo nie zatrzymujesz się na samym
            znaku , równo z nim .
            • edek40 Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 08.01.08, 15:56
              Czy spotkales sie kiedys z takim zwiazkiem frazeologicznym jak "skrot myslowy"? Spiesze wiec rozjasnic mrok twojego braku myslenia. Piszac "dokladnie tam" mialem na mysli dokladnie takie skrzyzowanie, gdzie jest to potrzebne. Aby dalej precyzowac, chodzi mi naturalnie o droge podporzadkowana, a nie glowna. Droga glowna powinna byc naturalnie, co w Polsce jest raczej rzadkoscia, oznakowana znakiem rombu, aby jadacy nia nie odnosil wrazenia, ze wjezdza oto na skrzyzowanie rownorzedne.
    • emes-nju Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 07.01.08, 11:51
      Gość portalu: basia napisał(a):

      > A mnie na to szlag trafia, bo dla mnie stop jest
      > stopem i nie ważne czy widzę że ktoś nadjeżdża czy nie. co o tym
      > sądzicie?

      Sadze, ze jak jest STOP, to trzeba sie zatrzymac.

      Sadze tez, ze znak ten jest czesto bardzo mocno naduzywany - wlasnie w miejscach o dobrej widocznosci.

      Co ciekawe znakolodzy chyba maja deputat i jak postawia STOP w miejscu watpliwym, to nie starcza im znakow na miejsca, gdzie taki znak by sie przydal... W samej Warszawie znam kilka skrzyzowan, przez ktore bez zatrzymania sie nie przejade, a STOPu nie ma :-/
      • Gość: kaqkaba Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... IP: 193.238.200.* 07.01.08, 14:10
        Jeżeli jeżdżę w znanym sobie miejscu to "ustąp" i "stop" interpretuję w
        zależności od widoczności. Głównie dlatego, że ci co je stawiali to mieli
        chwilową zaćmę albo byli ździebełko pijani.
        • tiges_wiz Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 07.01.08, 14:18
          ale masz na tyle rozsądku w czaszce, żeby się spodziewać, że ktoś przed tobą
          może się zatrzymać na "stopie"?
          • Gość: kaqkaba Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... IP: 193.238.200.* 07.01.08, 16:24
            Owszem. Mam na tyle rozsądku w czaszce aby wiedzieć, że nad jadącym przede mną
            nie przeskoczę.
            Mam również wystarczająco dużo rozsądku w czaszce aby zatrzymać się na ustąp
            jeżeli widoczność nie jest wystarczająca. Mam na tyle rozsądku w czaszce aby
            wiedzieć, że po skręcie może być przejście dla pieszych i wiem, że to oni mają
            pierwszeństwo.
            Przepisy powstały po coś, a skoro ich stosowanie jest ułomne to bardziej myślę o
            celu.
          • Gość: na zimno Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.01.08, 18:14

            Zeby moc sie spodziewac, ze ktos zatrzymac sie moze przed znakiem
            stop, trzeba najpierw wiedziec, co taki obrazek oznacza.

            Poza tym "stop" to tak naprawde jakis obcy wyraz, wiec nie kazdy
            musi wiedziec, co znaczy.

            Jest wysoce prawdopodbne, ze obaj kierowcy nie wiedza, o co biega.
            W tym wypadku sluszny jest jedynie rachunek prawdopodobienstwa.
            A wtedy jest fifty/fifty.

            (zatrzyma sie albo nie, nikt tego nie wie)





          • kozak-na-koniu Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 08.01.08, 09:05
            Zgadza się, jednak rozsądek obowiązuje wszystkich, bez wyjątku -
            szczególnie w sytuacji takiej, jaką pokazało nam kilka ostatnich
            dni. Gdy jest bardzo ślisko, jadący za nami może mieć problemy z
            zatrzymaniem się, nawet jeśli prędkość jest minimalna a odległości
            prawidłowe...
        • dorociula_77 Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 07.01.08, 22:48
          też tak interpretowałam ten znak - do dziś do godziny 18.40:-))
          teraz już wiem, że "jak jest STOP to samochód musi się zatrzymać! po
          czym kierowca, po uprzednim upewnieniu się, że nie ma
          niebezpieczeństwa kolizji podczas włączania się do ruchu, wrzuca
          jedynkę i rusza przed siebie" - cytat z pouczenia (chwała
          Najwyższemu, że na tym się skończyło:-)) jakie kilka godzin temu
          wysłuchałam od miłych panów z policji drogowej. od tego czasu
          postanowiłam interpretować znak jednoznacznie, jak STOP to stop.
          • tbernard Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 09.01.08, 13:33
            Jeśli cytat jest dokładny, to mam wątpliwości, czy panowie milicjanci sami
            przepisy znają. Dokładnie chodzi o pojęcie włączania się do ruchu.
            Co nie zmienia faktu, że zatrzymać się należy. Tym niemniej ja stosuję zasadę,
            którą ktoś już opisał: jak znam skrzyżowanie i jestem pierwszym dojeżdżającym i
            widoczność znacznie lepsza niż w wielu miejscach, gdzie takiego znaku nie ma i
            jest czysto, to nie zatrzymuję całkiem do zera. Zdaję sobie sprawę, że święty
            nie jestem (i pan milicjant mógłby się na mnie obrazić:), tak jak doskonały nie
            jest ten co zadecydował o tym aby znak stał przy dobrej widoczności, a nie
            dopatrzył się takiej potrzeby w miejscach gdzie ta widoczność jest o wiele
            bardziej ograniczona. Niemniej jednak niedopuszczalne jest zakładanie, że ten
            przede mną nie zatrzyma się, bo ja widzę, że nic nie jedzie.
    • iberia.pl Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 07.01.08, 11:55
      STOP jest sTOP i koniec dyskusji.Inna kwestia jak pisal Emes, ze
      czesto gesto tam gdzie powinien byc stop to jest trojkat i na
      odwrot, niestety.
    • Gość: Puchatek Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.08, 16:50
      Hi hi...

      Miałem kumpla, co też był taki mądry i zawsze mówił, że "to trzeba rozsądnie, bo jak widać, że nic nie jedzie, to po co..." i tak dalej. I kiedyś o mały włos nie zginął - nie zatrzymał się na "STOP", tylko wolno wjechał na skrzyżowanie... I dopieri wtedy dowiedział się (empirycznie), że to NIE JEST zwykłe skrzyżowanie, tylko z boku, z prawej, dochodzi jeszcze jedna droga - pod takim kątem, że jak się nie zatrzymasz i uważnie nie rozjerzysz, to jej nie widzisz.

      Przeżył, bo jadąca nią ciężarówka jechała tylko 50-60 km/h. Ale spędził miesiąc w szpitalu, a jego autko odeszło do Krainy Wiecznych Autostrad... Od tego czasu ZAWSZE staje na "STOP", nawet na ksryżowaniach, które świetnie zna... :-)
      • iberia.pl Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 07.01.08, 17:19
        Gość portalu: Puchatek napisał(a):

        >Od tego czasu ZAWSZE staje na "STOP", nawet na ksryżowaniach, które
        świetnie zna... :-)

        mam nadzieje, ze nie stosuje tego w przypadku gdzie jest
        sygnalizacja swietlna i on ma zielone.....
      • Gość: prawdziwy tebe Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... IP: *.aster.pl 07.01.08, 19:08

        bajkowe rzeczy opowiadasz. kumpel wjechal na skrzyzowanie nie
        wiedzac jak przebiega droga glowna? a moze nie bylo znaku t-6?
        musi takowy byc, jesli przebieg drogi z pierszenstwem nie jest
        "zwykly").
      • tbernard Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 09.01.08, 13:40
        No to jednak nierozsądnie skoro nie znał i nie zatrzymał się .
    • kontik_71 Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 07.01.08, 21:15
      W tzw "normalnych" krajach, uwielbianych przez wielu forumowiczow,
      istnieje pojecie "roll stop". Jest ono stosowane przez policje,
      ktora ukrywa sie w jakis krzaczorach i czeka na delikwentow, ktorzy
      uwazaja, ze jesli jest pusto to stop przestaje byc stopem... Auto ma
      sie zatrzymac bez wzgledu na to czy jest pusto czy nie..
      • emes-nju Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 08.01.08, 15:48
        kontik_71 napisał:

        > W tzw "normalnych" krajach, uwielbianych przez wielu forumowiczow,
        > istnieje pojecie "roll stop". Jest ono stosowane przez policje,
        > ktora ukrywa sie w jakis krzaczorach i czeka na delikwentow, ktorzy
        > uwazaja, ze jesli jest pusto to stop przestaje byc stopem...

        W Polsce tez policja CZASAMI lapie za cos innego niz predkosc.

        Moj znajomy kiedys zalapal sie na takim STOPie i zaplacil mandat. Przede wszystkimi dlatego, ze po tym jak policjant zapytal (cytuje) Czy kierowca wie jak wykonac znak STOP (koniec cytatu) zaczal od (cytuje) Bierze sie odpowiedni kawalek blachy aluminiowej... (koniec cytatu). Autentyk :-D

        PS STOP byl tam jak najbardziej niezbedny, bo widocznosc byla doskonala i ograniczona tylko krzakami na trawniku (w pewnej odleglosci od jezdni), za ktorymi czekali panowie z patrolu pieszego, ktorzy go zatrzymali.
    • Gość: Kodem_PL Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... IP: *.cable.ubr14.brad.blueyonder.co.uk 08.01.08, 02:24
      Hmm, sa tu poruszone dwie osobne kwestie.

      1) bardzo czesto zdarzaja sie stluczki polegajace na wjechaniu w auto, ktore
      mogloby spoko przeechac i kierowca, ktory wjechal sam chcial przeskoczyc
      (patrzyl w lewo i prawo czy nic nie jedzie, nie przed siebie bo uznal, ze my
      przejechalismy). Tu niestety nic nie pomoze: taki zdarzenia byly, sa i beda.

      2) jak znam droge i wiem jak co wyglada, to stop traktuje jak znak ustap
      pierwszenstwa. Sa np w pewnym miejscu w Gdansku tory po ktorych chyba od II WW
      nic nie jechalo, a przed nimi dumnie postawiono stop (co wiecej widocznosc w
      lewo i prawo niczym nie skrepowana). Wybacz, ale zatrzymac sie przed tym znakiem
      byloby obraza dla mojej inteligencji... To smutna prawda.
    • viking2 Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 08.01.08, 04:51
      Gość portalu: basia napisał(a):
      > przyznał się do winy i zakończyło się pokojowo. Ale po tym zdarzeniu
      > tata zaczyna mi tłumaczyć, że on tak jak i inni doświadczeni
      > kierowcy jak widzą, że jest pusto to jadą, tylko zwalniając, a nie
      > zatrzymując się. A mnie na to szlag trafia, bo dla mnie stop jest

      Nic sie, Basia, nie martw. Ktoregos dnia za stopem bedzie stal glina, schowany w
      krzakach. I tata tylko zwolni, widzac, ze nic nie jedzie. A potem poleci dwie
      stowy i pare punktow karnych i tata przyjdzie i powie: "Basiu, mialas racje"...
    • kozak-na-koniu Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 08.01.08, 08:52
      Cóż, w zasadzie masz rację: przy znaku "Stop" _zawsze_ należy się
      zatrzymać. Przyznam jednak, że nie zawsze tego przestrzegam, jeśli
      np. widzę taki znak przed mało ruchliwym skrzyżowaniem o dobrej
      widoczniści lub przejazdem przez dawno nieczynny tor kolejowy,
      zwykle tylko zwalniem i się rozglądam...
      • seydlitz Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 08.01.08, 14:51
        Kiedyś w Hiszpanii.
        Dojeżdżamy do Burgos właśnie skręciliśmy w prawo na skrzyżowaniua i z samochodu
        stojącego kilknaście metrów dalej (na polskich numerach)wybiega młodzieniec.
        Prosi nas o pomoc ma spotkanie z Policją i słabo mu językowo idzie. Moja żonka
        zdecydowała się na tłumaczenie. Cóż się okazało. Dojazd do skrzyżowania kończył
        się znakiem stop. Droga była pustawa więc mlodzieniec przejechał. Niestety
        panowi stali. Nic nie pomogło tłumaczenie 250 euro poszlo.
        Dla lubiących się nie zatrzymywać życzę bezwypadkowości.
        • Gość: na zimno Powiedzonko: "za glupote trzeba zaplacic" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.01.08, 15:30

          w tym konkretnym przypadku sprawdza sie z dokladnoscia do 250€.
          (w Polsce jest pewnie ciagle jeszcze taniej)


    • st1545 Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 10.01.08, 13:13
      Witam,
      Dodam jeszcze (zgadzając się z większością wcześniejszych opinii), że - cytuję:
      > inni doświadczeni
      > kierowcy
      nie uderzają w tył auta zatrzymującego się przy znaku STOP; przed zieloną
      strzałką w prawo zresztą też.

      A Ty, Basiu?
      > A mnie na to szlag trafia, bo dla mnie stop jest
      > stopem i nie ważne czy widzę że ktoś nadjeżdża czy nie
      Czy czerwone światło jest dla Ciebie zawsze czerwone i zatrzymujesz się przed
      skrętem w prawo na zielonej strzałce, nieważne czy ktoś przechodzi przez
      przejście czy nie?
      pozdrawiam, tomek

      ps. ja nie należę do świętych, ale apeluję o więcej spokoju - lepiej by nikogo
      na drodze szlag nie trafiał z powodu jakiegoś zauważonego wykroczenia
      tomek
    • wichura Re: że STOP nie zawsze jest STOPem... 15.01.08, 22:19
      STOP = ustąp pierwszeństwa. Jeśli jest potrzeba to można się
      zatrzymać*
      * jest to moja, "praktyczna" interpretacja tego znaku i nieco różni
      się od kodeksowej :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka