Dodaj do ulubionych

Europejski kodeks drogowy

30.03.08, 17:16
W Europie od wielu lat trwają wciąż nieudane próby stworzenia
zunifikowanych przepisów drogowych, tak samo obowiązujących w całej
UE. Niestety, podróżując po tym mniej lub bardziej zjednoczonym
kontynencie, wciąż jesteśmy narażeni na lokalne pułapki, w postaci
przepisów obowiązujących tylko lokalnie, i tak:
- w GB i Irlandii przechodzenie przez jezdnię w każdym miejscu,
nawet na czerwonym świetle nie jest wykroczeniem;
- tudzież, ciężarówkom wolno zajmować tylko 2 lewe pasy
wielopasmowych dróg (wiadomo, ruch lewostronny);
- dopuszczalny poziom alkoholu wynosi 0,8 promila (w Skandynawii i
Rumunii 0,0 promila);
- we Francji wymagania wobec pieszych są dość podobne do tych,
obowiązujących w Polsce, tylko restykcje cięższe;
- tudzież, ciężarówki poza terenem zabudowanym oraz w tunelach muszą
utrzymywać odległość od poprzedzającego co najmniej 50 metrów;
- w Niemczech nie ma limitów prędkości na autostradach; w Austrii
zniesiono obowiązek całorocznej jazdy na światłach (w GB i irlandii
włącza się je tylko wtedy, gdy widoczność spada poniżej 100 metrów);
we Włoszech i Hiszpanii podobno do szczęśliwego zakończenia zbliża
się dyskusja o podwyższeniu limitu prędkości na autostradach do 150
km/godz; we Włoszech, Grecji itp., itd..
U nas natomiast, od czasu do czasu wybucha zażarta dyskusja w
stylu: " w Szwecji to jest tak i tak, natomiast w dzikiej Polsce -
tak i tak, więc zróbmy jak w Szwecji, to wtedy już napewno Polacy -
ten naród brudasów, złodziei, leni oraz piratów drogowych, którzy
nic, tylko myślą jak tu przekroczyć dozwoloną prędkość, wyprzedzić
na trzeciego oraz nie przepuścić pieszego już napewno zaczną się
zachowywać jak ludzie cywilizowani".
Czy znacie jeszcze jakieś ciekawostki w temacie przepisów oraz
obyczajów, panujących "gdzie indziej"? Szczególnie takich, które w
tamtych, "innych krajach" przyjęły się już dawno, nikomu nie
przeszkadzają i gdzie jakoś nikt nie wrzeszczy: "macie to zmienić,
bo w USA i Japonii, to jest ta a tak - i tak jest lepiej"...
Obserwuj wątek
    • dipolzg Re: Europejski kodeks drogowy 30.03.08, 18:15
      Z tym limitem promili, to nie dokładnie tak -
      www.alkomat.biz/21,61,Limity_promili_w_Europie.html
      A w Norwegii np prędkości są bardzo limitowane - 50/80/90/90. Co ciekawe ludzie
      biorą sobie te ograniczenia do serca, bo takie wykroczenia, zależnie od skali
      skutkują słonymi karami pieniężnymi, nie wykluczając odebrania prawka i pobytu w
      "pace". Dodam, że odległości w tym kraju są ogromne, mimo to, rzadko kiedy ktoś
      się tu spieszy.
    • crannmer Re: Europejski kodeks drogowy 30.03.08, 18:59
      kozak-na-koniu napisał:

      > W Europie od wielu lat trwają wciąż nieudane próby stworzenia
      > zunifikowanych przepisów drogowych,

      Nic mi o takich probach nie wiadomo. Przepisy odn. ruchu drogowego leza w gestii
      suwerennych panstw-czlonkow uni.

      Zreszta taka 100 % unifikacja nie ma sensu. Wiele regulacji ma podloze w
      lokalnych i historycznych warunkach danego kraju i wlasciwosci jego
      infrastruktury oraz tradycji prawnych.

      > tak samo obowiązujących w całej
      > UE. Niestety, podróżując po tym mniej lub bardziej zjednoczonym
      > kontynencie, wciąż jesteśmy narażeni na lokalne pułapki, w postaci
      > przepisów obowiązujących tylko lokalnie, i tak:

      ZAcznijmy moze od tego:
      - ruch lewostronnych obowiazujacy gdzieniegdzie (w polaczeniu z angielskim, a
      nie metrycznym systemem miar na znakach)


      > " w Szwecji to jest tak i tak, natomiast w dzikiej Polsce -
      > tak i tak, więc zróbmy jak w Szwecji,

      Szwecja Szwecja, ale akurat polskie prawo o ruchu drogowym wymaga gruntownego
      remontu w celu zarowno usuniecia legionu dwuznacznosci, jak i dostosowania do
      rozwoju infrastruktury.

      I do tego remontu mozna z powodzeniem uzywac dobrze sprawdzonych cegielek z
      innych kodeksow. Niekonicznie wszystkich.
      • kozak-na-koniu Re: Europejski kodeks drogowy 31.03.08, 08:53
        crannmer napisał:

        > Nic mi o takich probach nie wiadomo. Przepisy odn. ruchu drogowego
        leza w gesti
        > i
        > suwerennych panstw-czlonkow uni.
        >
        > Zreszta taka 100 % unifikacja nie ma sensu. Wiele regulacji ma
        podloze w
        > lokalnych i historycznych warunkach danego kraju i wlasciwosci jego
        > infrastruktury oraz tradycji prawnych.
        >
        > > tak samo obowiązujących w całej
        > > UE.

        eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?
        uri=OJ:C:2005:157:0034:0041:PL:PDF
        • kozak-na-koniu Re: Europejski kodeks drogowy 31.03.08, 08:56
          Przykro mi, link się nie zmieścił, nie wiem jak go skrócić. Trzeba
          zrobić "kopiuj - wklej".
          • tiges_wiz skracajka 31.03.08, 09:08
            tinyurl.com
            • kozak-na-koniu Re: skracajka 31.03.08, 09:36
              Rzeczywiście, dzięki!

              tinyurl.com/25efqy
    • edek40 Re: Europejski kodeks drogowy 30.03.08, 19:04
      Na przyklad w tej bezpiecznej Szwecji juz na zjezdzie na autostrade obowiazuje 110 km/h, co owocuje plynnym wlaczaniem sie do ruchu. Oczywiscie zjazd na autostrade nie ma walorow autostrady, wiec dla naszych gosci od znakow wydaloby sie nie mozliwe, ze waziutka jednopasmowka nalezy jechac tak szybko. U nas zjazdy z reguly maja predkosc nizsza lub duzo nizsza niz na drodze, w ktora sie wlacza.

      Nie wiem jak teraz, ale gdy ja podrozowalem po Szwecji uwage zwracalo ustawianie znakow. Tam ograniczenie predkosci nie jest odwolywane przez skrzyzowania, co zwalnia kierowce z oceniania czy polna droga odwoluje czy nie. Tam jedzie sie z dana predkoscia, az do zaobserwowania nowego znaku. Tak wiec gdy wyjezdzamy ze strefy 30 km/h, znak informujacy o wjezdzie w strefe o innej predkosci stoi PRZED skrzyzowaniem. Znajac nasza systematycznosc w ustawianiu znakow uznalem, ze to ryzykowne. Ale nie w Szwecji. Tu nawet wyjazd z drogi na szutry owocuje odpowiednimi znakami. Mozna jechac caly dzien po zadupiu i na koniec zostac poinformowany o wlasciwej predkosci obowiazujacej na drodze, w ktora wjezdzam.
      • kozak-na-koniu Re: Europejski kodeks drogowy 31.03.08, 09:57
        edek40 napisał:

        > Ale nie w Szwecji. Tu nawet wyjazd z drogi na szutry owocuje od
        > powiednimi znakami.

        U nas też:
        www.www.ezamosc.pl/forum/viewtopic.php?t=43&sid=db7bed0ae69da5cbc035715cf67929bc

        :-D
    • habudzik Re: Europejski kodeks drogowy 30.03.08, 20:15
      Widzisz , jak chcesz to potrafisz . Beda z Ciebie jescze ludzie .
      A co do tematu to wydaje mi się że te różne przepisy wynikają po pierwsze z
      różnic geograficznych . Szwecja i jej północne rejony to często miejsca gdzie
      światła naprawdę sa potrzebne , Szwajcaria nie ma ani jednej chyba drogi (żarcik
      taki) prostej po horyzont itd itp . Po drugie obyczaje - wprowadzenie takiego
      obyczaju odnośnie przechodzenia przez przejście na czerwonym jakie jest we
      Francji w Polsce i Bałtach zaowocowałoby maskarą .
      • kozak-na-koniu Re: Europejski kodeks drogowy 31.03.08, 14:12
        O czym ty znów bredzisz, chory człowieku? Nie dość że teren
        zabudowany myli ci się ze strefą zamieszkania, to jeszcze przepisy z
        obyczajami? Przeczytaj sobie (oczywiście jeśli znasz język) art.
        R412-34 do R412-43 i R415-11.
        • kozak-na-koniu Re: Europejski kodeks drogowy 31.03.08, 14:13
          www.legifrance.gouv.fr/affichCode.do?cidTexte=LEGITEXT000006074228&dateTexte=20080331
          • Gość: melmire Re: Europejski kodeks drogowy IP: *.fbx.proxad.net 31.03.08, 14:30
            Zawsze sie czlowiek uczy, nie wiedzialam ze na wozku inwalidzkim mozna jezdzic
            ulica, i ze mozna przechodzic poza wyznaczonym przejsciem jesli takowego nie ma
            w odleglosci 50 metrow. Dowiedzialam sie tez ze moge pchac ulica kredens, jesli
            pchanie go po chodniku przeszkadzloby pieszym :)
        • habudzik Re: Europejski kodeks drogowy 31.03.08, 15:38
          W którym miejscu pomyliłem teren zabudowany ze strefą zamieszkania , poza
          oczywiście użyciem złego słowa ( kazdy byka może walnąć )
          • kozak-na-koniu Re: Europejski kodeks drogowy 02.04.08, 08:44
            Użyce złego słowa jest pomyłką. Teren zabudowany nie jest strefą
            zamieszkania tak samo, jak beknięcie nie jest pierdnięciem (nie
            dotyczy tych, u których głowa i doopa zamieniły się miejscami).
            • Gość: Poll Re: Europejski kodeks drogowy IP: 195.245.213.* 02.04.08, 10:56
              Oczywiscie że jest pomyłką . Tobie sie one nie zdarzają ? Nie da się
              wpaść na pomysł że ktos nieopacznie zamienił KM/h z km/h lub weście
              z wyjściem ???
    • simon921 Re: Europejski kodeks drogowy 31.03.08, 11:48
      Ja bym jeszcze dodał przepis obowiązujący w kilku krajach, że
      rowerzysta jadący drogą rowerową równolegle do głównej drogi ma
      pierszeństwo przed pojazdami z tej drogi skręcającymi. Obecny
      przepis to kuriozum - rower ma pierszeństwo jak jest na przejeździe,
      ale jak jeszcze na niego nie wjechał, to pierszeństwo ma samochód.
      Czyli zasada kto pierwszy ten lepszy - mocno niebezpieczna.
      A i tak wiele aut puszcza rowerzystów zanim z głównej zjedzie, to
      byłoby to po prostu zapisanie stanu istniejącego.
    • inguszetia_2006 Re: Europejski kodeks drogowy 31.03.08, 13:20
      Witam,
      Szczerze mówiąc, to dopiero teraz dowiaduję się, że w GB można łazić
      do woli po ulicy i to bezkarnie;-) Szkoda że nie wiedziałam o tym
      wcześniej. Też bym z chęcią połaziła;P
      Pzdr.
      Inguszetia
      • kozak-na-koniu Re: Europejski kodeks drogowy 31.03.08, 14:15
        Karać - podobno nie karzą ale chyba lepiej za bardzo nie próbować,
        szczególnie w gęstym ruchu...
    • Gość: przyszlyczas Re: Europejski kodeks drogowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.08, 23:54
      Czas najwyższy rozpocząć pracę nad takim aktem prawnym, który
      zastąpiłby konwencję genewską, wiedeńską, przeróżne nieznane
      przepisy i zachowania w poszczególnych państwach.
      Z gąszczu rozwiązań można wybrać najtrafniejsze i je upowszechnić.

      Przepisy winny wyprzedzać przewidywany rozwój infrastruktury na
      minimum 20 lat do przodu a nie tak jak obserwujemy aktualnie, że
      stosuje się rozwiązania nie sprecyzowane w przepisach!

      pozdr
      • crannmer Ani troche 03.04.08, 08:03
        Gość portalu: przyszlyczas napisał(a):

        > Czas najwyższy rozpocząć pracę nad takim aktem prawnym,

        Ani troche. A naklad sil i srodkow na:
        a) negocjacje ogolnego zestawu przepisow
        b) negocjacje zezwolen na lokalne obostrzenia/zalagodzenia/wyjatki
        c) wprowadzenie w zycie na calym obszarze
        d) edukacje _wszystkich_ uczestnikow i nauczenie ich wprowadzonych zmian

        nijak nie stoi w proporcji do ewentualnych zyskow calej akcji.

        > który
        > zastąpiłby konwencję genewską, wiedeńską, przeróżne nieznane
        > przepisy i zachowania w poszczególnych państwach.
        > Z gąszczu rozwiązań można wybrać najtrafniejsze i je upowszechnić.

        Juz to widze.
        Przez pol wieku EU nie udalo sie zharmonizowac normy elektrycznych gniazdek
        sciennych czy zlaczek do strazackich wezow na wode, a tu mialoby sie udac
        zharmonizowane kompletnych kilkusetstronnicowych aktow prawnych? Powstalych na
        bazie roznych systemow?

        Nie za mojego zycia. I nie za zycia moich dzieci.

        Zaprawde sa znacznie sensowniejsze metody tracenia pieniedzy podatnikow
        europejskich.
        • kozak-na-koniu Re: Ani troche 03.04.08, 09:20
          Niestety, ale taka jest konieczność i nic tu nie pomoże lament i
          bełkot pismaków i forumowych trolli. Komunikacja i ruch drogowy
          rosną na całym świecie i rosnąć będą jeszcze długo, takie są po
          prostu tendencje na całym świecie... Każdy federacyjny,
          konfederacyjny czy choćby wspólnotowy, ponadnarodowy twór nie może
          funkcjonować bez mniej więcej ujednoliconego systemu norm i praw -
          nieważne, czy są to USA, UE, Federacja Rosyjska, Kanada,
          Australia... Śrubka wyprodukowana w Polsce musi pasować do roweru
          zmontowanego w Szwecji, mrożona pizza wyprodukoana we Włoszech musi
          być konserwowana preparatami dopuszczonymi także w Finlandii i w
          takich samych dawkach, lek wyprodukowany we Francji musi być
          dopuszczony także w Grecji a przepisy, zasady ruchu oraz oznakowanie
          dróg wszędzie musi być zbliżone i spójne. Nie chodzi tu bynajmniej o
          koszty tego przedsięwzięcia, bo straty już są ogromne a ich
          następstwa zauważane późno długotrwałe. Wyobrażasz sobie prawo
          morskie lub przepisy regulujące ruch lotniczy, różne w różnych
          częściach świata???
          • habudzik Re: Ani troche 03.04.08, 10:12
            kozak-na-koniu napisał:
            Śrubka wyprodukowana w Polsce musi pasować do roweru
            > zmontowanego w Szwecji, mrożona pizza wyprodukoana we Włoszech musi
            > być konserwowana preparatami dopuszczonymi także w Finlandii i w
            > takich samych dawkach, lek wyprodukowany we Francji musi być
            > dopuszczony także w Grecji

            I tu tez się z Toba nie zgodze . Przysłowiowa śróbka z Polski musi ( poza
            wygladem ) musi się różnić dla Szwedów i Greków bo pracuje w zupełnie innym
            środowisku . Leki o tym samym składzie inaczej bedą wpływały na bardziej
            narażonych na depresje "Fińczyków" niż na wesołków z południa itd itp .





            a przepisy, zasady ruchu oraz oznakowanie
            > dróg wszędzie musi być zbliżone i spójne.

            Tak ale ten sam znak bedzie inaczej postrzegany przez Włocha a inaczej przez
            Polaka i jeszcze Inaczej przez Szweda . To są różnice wynikajace z folkloru
            właśnie .
          • crannmer Re: Ani troche 03.04.08, 14:20
            kozak-na-koniu napisał:

            > Niestety, ale taka jest konieczność i nic tu nie pomoże lament i
            > bełkot pismaków i forumowych trolli. Komunikacja i ruch drogowy
            > rosną na całym świecie i rosnąć będą jeszcze długo, takie są po
            > prostu tendencje na całym świecie... Każdy federacyjny,
            > konfederacyjny czy choćby wspólnotowy, ponadnarodowy twór nie może
            > funkcjonować bez mniej więcej ujednoliconego systemu norm i praw -
            > nieważne, czy są to USA, UE, Federacja Rosyjska, Kanada,
            > Australia... Śrubka wyprodukowana w Polsce musi pasować do roweru
            > zmontowanego w Szwecji,

            Przed dalsza kontynuacja podobnych beklotow sprobuj wetknac angielska,
            belgijska, albo standardowa angielska, dunska, albo wloska (o szwajcarskiej
            nawet nie wspominam) wtyczke z uziemieniem do polskiego czy niemieckiego gniazdka.

            A jak ci sie to uda i jak naklonisz Anglikow, zeby jezdzili po prawej stronie,
            to pogadamy znowu.

            BTW rzekome ogromne straty wynikajace z roznych kodeksow drogowych wlasnie
            wyssales z brudnego palca.

            BTW II wbrew powyzszemu belkotowi zdecydowana wiekszosc ustaw krajow
            czlonkowskich nie jesz harmonizowana, lecz lezy wylacznie w gestii suwerennych
            panstw.
            • crannmer Errata 03.04.08, 14:21
              Jest:
              > Przed dalsza kontynuacja podobnych beklotow sprobuj wetknac angielska,
              > belgijska, albo standardowa angielska, dunska, albo wloska (o szwajcarskiej
              > nawet nie wspominam) wtyczke z uziemieniem do polskiego czy niemieckiego gniazd
              > ka.

              Winno byc:
              > Przed dalsza kontynuacja podobnych beklotow sprobuj wetknac
              > standardowa angielska, dunska, albo wloska (o szwajcarskiej
              > nawet nie wspominam) wtyczke z uziemieniem do polskiego czy
              > niemieckiego gniazdka.
              • Gość: na zimno Nie zoladkuj sie, nic nie zmienisz,szkoda watroby IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.04.08, 11:21

                Niemiecka wtyczka nowszej konstrukcji wchodzi do polskiego gniazdka,
                czyz nie? Ale polska wtyczka nie wchodzi juz do niemieckiego.

                Jedne gniazdka wypadaja z umocowania w scianie inne dobrze sie tam
                trzymaja.

                Popatrz, ile jeszcze pracy przed inzynierami.





                • crannmer Re: Nie zoladkuj sie, nic nie zmienisz,szkoda wa 07.04.08, 12:36
                  Ja sie nie zoladkuje, ja tylko pisze, jak jest.

                  Gość portalu: na zimno napisał(a):
                  > Niemiecka wtyczka nowszej konstrukcji wchodzi do
                  > polskiego gniazdka, czyz nie?

                  CEE 7/4 (Schuko bez dziurki) nie wchodzi do polskiego gniazdka z uziemieniem,
                  wchodzi natomiast do polskiego gniazdka bez uziemienia (co dla urzadzen
                  wymagajacych uziemienia ochronnego jest fatalne).

                  CEE 7/7 (Schuko z dziurka) dziala poprawnie z polskim gniazdkiem z uziemieniem,
                  ale niestety da sie tez wlozyc do polskiego gniazdka bez uziemienia.

                  Poza tym w obu przypadkach brak zaglebienia w wielu polskich gniazdkach
                  umozliwia dotkniecie palcem bolcow lekko wetknietej wtyczki.

                  > Ale polska wtyczka nie wchodzi juz do niemieckiego.

                  Jesli polski producent mysli i zna sie, to stosuje wtyczki CEE 7/7 (z
                  uziemieniem), CEE 7/17 (wtyczka konturowa bez uziemienia dla uzadzen podwojnie
                  izolowanych), albo dla malych urzaden (< 2,5 A) plaska wtyczke euro CEE 7/16.

                  Te wtyczki pasuja w wiekszosci (dalej nie we wszystkich!) panstwach EU. W tym i
                  w Polsce, i w Niemczech.

                  Ale sa inne panstwa (np. Wlochy, Dania czy UK), ktorych istniejace jeszcze
                  systemy gniazdek z uziemieniem nijak nie sa kompatybilne do wyzej opisanego systemu.

                  > Jedne gniazdka wypadaja z umocowania w scianie inne dobrze sie tam
                  > trzymaja.

                  To jest sprawa elektryka (albo uzytkownika, ktory sie za elektryka sam uznal).

                  > Popatrz, ile jeszcze pracy przed inzynierami.

                  Inzynierzy ten problem juz dawno rozwiazali. Teraz pilka lezy na politycznej
                  stronie boiska.
                  • Gość: na zimno Politycy i tak nic sobie z tego nic nie robia. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.04.08, 13:11

                    Malo tego, oni nic z tego nie kapuja, bo i po co!
                    Zyja z czego innego.

                    Ale na przyklad obrzucany blotem "potwor od oprogramowania pecetow"
                    doprowadzil do unifikacji wielu "wtyczek" nazwanych z angielska
                    interface`mi i to nie tylko na poziomie mechanicznym, ale
                    rowniez na poziomie driverow (sterownikow), za co mu sie naleza
                    dobre slowa. Bez tego nie byloby portu drukarki, portu szeregowego,
                    zlacza USB, WiFi i tak dalej.

                    Zamiast interface´u uzywam tez slowa "MIEDZY-MORDZIE".
                    I to ono dokladnie okresla to, czego politykom brakuje,
                    aby momgli sie ze soba komunikowac.

                    Nie sadze, abysmy dozyli wprowadzenia takiego standardu kiedykolwiek.








                    • kozak-na-koniu Uprasza się szanowną publikę... 07.04.08, 13:58
                      ...O roztrząsanie podobnych sporów na forach:
                      - "Elektryka w domu i zagrodzie"
                      - "Kompiutry w teorii i w praktyce"
                      - "Polityka nie tylko dla politruków"
                      Tu jest mowa o przepisach drogowych w Europie - kurna mać!
                      • Gość: na zimno No, pryncypialnie przylozyl - kurna mac! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.04.08, 14:05

                        Wszystkie te tematy maja wspolne "miedzymordzie", a mianowicie
                        UNIFIKACJE standardow roznych.

                        Pryncypialne walenie butem w pulpit mownicy zdarzylo sie nawet w ONZ-
                        cie, ale nic nie dalo.

                        Dygresja jest katalizatorem dyskusji, n´est pas?


            • kozak-na-koniu Re: Ani troche 04.04.08, 10:29
              Co innego wtyczki, co innego miliony ludzi i miliony ton towarów,
              jakie corocznie przewozi się drogami z jednego końca na drugi i po
              wszystkich zakamarkach Europy. Wiadomym jest, że wydanie
              ogólnoeuropejskiegfo kodeksu drogowego na razie nie wchodzi w grę,
              jednak proces ulednolicania trwa już od wielu lat. Jest
              niedopuszczalne, by np. coś, co w jednym kraju uważane jest za
              przestępstwo, w innym nie było nawet wykroczeniem (np. poziom
              alkoholu we krwi) albo takie samo rozwiązanie ruchu było oznakowane
              na różne sposoby. Ruch lewostronny i prawostronny? Na pewno nie
              będzie łatwo namówić Anglików lub resztę kontynentu do zmiany
              nawyków, jednak to jest możliwe. Przykładem może być choćby burza
              wywołana zmianą żółtych (mniej oślepiających) żarówek w reflektorach
              na białe (lepiej oświetlające) 20 lat temu we Francji: zburzyło to
              błogostan wielu pokoleniom tamtejszych użytkowników dróg...
              BTW Z żywnością, lekami a także z przepisami, również unijnymi to ja
              trochę mam doczynienia i wyssane z brudnego palucha ogólniki w
              stylu: "zdecydowana wiekszosc ustaw krajow czlonkowskich nie jesz
              harmonizowana, lecz lezy wylacznie w gestii suwerennych panstw"
              tylko mnie śmieszą.
              • crannmer Re: Ani troche 07.04.08, 09:47
                Jednego habudzika na tym forum mi starczy.
                Nie bede sie jeszcze z drugim uzeral.

                Zycze przyjemnego dnia.
                • kozak-na-koniu Re: Ani troche 07.04.08, 10:31
                  1/ Niedawna dyskusja o trzymaniu się lewego pasa i możliwości
                  wyprzedzania z prawej też pasuje do tego tematu.

                  2/ Wzajemnie - a z habudzikiem prosz mnie nie łączyć, bo mi to
                  uwłacza. Mogęewentualnie robić za prowokatora.:-P
    • Gość: edzia Re: Europejski kodeks drogowy IP: *.sta.asta-net.com.pl 10.04.08, 11:01
      dlaczego we włoszech za wykroczenie drogowe np.wyjechanie autem pod zakaz lub
      zasniecie za kierownica i uderzenie o balustrade policja zabiera prawo jazdy
      ?pomimo otrzymania mandatu
      • habudzik Re: Europejski kodeks drogowy 10.04.08, 11:18
        Bo w cywilizowanych krajach często eliminuje sie kierowców którzy
        nie spełniaja wymogów . Nie ma kszanienia żem zaspany , wqrwiony itd
      • kozak-na-koniu Re: Europejski kodeks drogowy 10.04.08, 15:04
        Nie tylko we Włoszech, w Polsce również może się to zdarzyć. Mandat
        jest karą za wykroczenie a zatrzymanie prawa jazdy (np. po wypadku)
        jednym z elementów procedur (np. w celu skierowania kierowcy na
        badania lekarskie). Po wyjaśnieniu sprawy powinni je zwrócić.
    • Gość: edzia Re: Europejski kodeks drogowy IP: *.sta.asta-net.com.pl 10.04.08, 14:30
      skoro włoska policja zabiera prawo jazdy to gdzie sie dowiedzieć jak mozna go
      odzyskać.gosc pracuje jako zawodowy kierowca ganiany przez szefa aby
      szybciej,szybciej,nie dosypia ma kolizje i prosze..zostaje pozbawiony prawa
      jazdy jego chleba powszedniego i nie wie co ma dalej robic/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka