kodem_pl
17.04.08, 18:44
Czytalem dzisiaj jak codzien wiadomosci i naszly mnie pewne smutne przemyslenia...
biznes.onet.pl/5,1481954,prasa.html
Przeciez to wszystko jakis ku****** zart. W Polsce 'na wczoraj' potrzeba
ladnych kilku tysiecy kilometrow autostrad. a tutaj pokazuje sie 63 km
ukonczone, czy start kolejnych 14km... Co za roznica czy zrobia 60 czy 15km,
to i tak jest NIC. KOMPLETNIE NIC. Jak ma sie te kilka tysiecy km to niecalej
setki? NIJAK.
Uwazam, ze przy tak kompromitujacej nieudolnosci wszystkich rzadow powinno sie
calkowicie zarzucic pomysl budowy jakichkolwiek autostrad i czekac... W
zawrotnym tempie 100km rocznie (nieosiagalnym) sensowna ilosc autostrad bedzie
u nas za jakies... pol wieku. POL WIEKU. Do tego czasu sa duze szanse, ze
transport bedzie korzystal z innych srodkow komunikacji, w wyniku jakiejs
wojny inny kraj zajmie Polske czy cokolwiek innego. W pol wieku stac sie moze
wszystko. Po co sie calkiem kompromitowac? Juz lepiej wrzucic kase idaca na
autostrady w jakies ciekawsze sprawy... moze program kosmiczny? Bedzie
podobnie niedorzecznie, ale smieszniej.
Dlaczego uwazam, ze autostrady sa nam potrzebne? Bo to jedyna droga na
ograniczenie liczby smiertelnych wypadkow bez stopniowego zabijania transportu...
(tu gratka dla Habudzika)
Jezdzac po kraju, gdzie autostrady prowadza wszedzie jezdze zdecydowanie
wolniej, niz jezdze po Polsce. Dlaczego? Bo w Polsce jadac jak wariat wytykany
palcami moja srednia i tak bedzie nizsza, niz srednia w normalnym kraju. Nie
musze spieszyc sie w miescie na wylocie do autostrady, nie musze przejezdzac
jak wariat przez tereny zabudowane czy wyprzedzac na podwojnych ciaglych, a z
miasta do miasta (do punktow w srodku miast, nie rogatek) i tak dojezdzam ze
srednia wieksza niz 100km/h (przy trasie rzedu 150km+). W Polsce to w zasadzie
nieosiagalne... nawet majac w wiekszosci zabudowanych >70 i >150 na
niezabudowanych... Swiatla, przejscia, przejazdy, traktory, tiry... O stopniu
zmeczenia po dojechaniu nawet nie wspomne...