Dodaj do ulubionych

Belkot znakologiczny.

14.11.08, 11:05
ILE TU WIDZISZ ZNAKOW?
Obserwuj wątek
    • inguszetia_2006 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 11:27
      Witam,
      Wszystko fajnie, tylko po co kierowca ma wymieniać znaki, które
      właśnie widział?;-)Czy to ma być test na pamięć krótkotrwałą?
      Znaki się najczęściej czyta bezwiednie. Widzisz znaki i one układają
      się jak puzzle;-)Wyłowić można łatwiej znak źle postawiony, bo wtedy
      mózg powie; "prrr, coś tu nie gra", niż sto znaków ustawionych
      poprawnie. Śmiem twierdzić, że dopóki sto znaków na jednej drodze
      czytelnie układa się w całość, to nikt ich nie zapamięta. Z kolei
      jeden bałamutny znak w szeregu i cała reszta idzie w zapomnienie, a
      pamięta się tego jednego dziwoląga.
      Zgadzasz się?;-)
      Dlatego raczej nie w nadmiarze znaków problem, lecz w tym, jak ich
      logiczny szereg jest porozrywany dziwolągami i burzy układ.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 11:46
        Nie zgodze sie.

        Znaki, jako, ze nie stanowia ciaglego przekazu (kazdy znak stanowi odrebna calosc i nie potrzebuje kontynuacji), nie tworza "puzzla", bo zaden element nie pasuje do drugiego. Wyjatkiem jest to cos malo u nas popularnego, czyli powolnego, przy pomocy kilku znakow, wyhamowywania ruchu z np. 90 do 40 km/h - to znakolodzy sa nad wyraz skapi i zadowalaja sie jednym znakiem. W innych miejscach maja za to "slowotok", ktory powoduje to, ze kierowca ma za malo czasu na zassanie tresci znakow.

        Jezeli znajde chwilke, to przejade sie warszawskim Walem Miedzeszynskiem i cykne fotke lasu znakow przy kazdym wjezdzie i zjezdzie z walu przeciwpowodziowego. Tu jest smieszniej niz na fotkach z artykulu - do znakow ustawionych "buzka" do kierowcy, dochodza tez szare lizaczki widoczne od tylu. Najbardziej spektakularnie wyglada to w dzien o gorszej widocznosci, bo na pierwszy rzut oka z wiekszej odleglosci trudno odszukac znaki, do ktorych trzeba sie stosowac (tym bardziej, ze z glownej drogi widoczne sa tez te, ktore dotycza strategicznego - bo niestrategicznego nikt by nie obsadzal lasem znakow :-P - zjazdu z walu przeciwpowodziowego).
        • inguszetia_2006 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 12:10
          Witam,
          A ja się upieram przy puzzlach;-)
          Bo tak; masz znak; ustąp pierwszeństwa, znak z rozrysowaną drogą
          główną, znak; uwaga niebezpieczny zakręt w lewo, znak; uwaga
          piesi,bo obok jest szkoła, znak; zakaz wjazdu, bo obok drogi jest
          ślepa uliczka. Wszystkie te znaki układają się w logiczną całość.
          Masz ustapić pierwszeństwa, masz uważać przy tym na dzieci, nie
          wywrócić się na zakręcie i nie wjeżdżać w ślepą uliczkę.
          To jest właśnie puzzle.
          I kto ci powiedział, że puzzle masz układać do końca świata?;-)
          Układasz jedne, bierzesz się za drugie;-)
          A co to znaczy, że kierowca ma za mało czasu, by wessać znaki?
          Przecież nie musi ich nazywać, rozkładać na czynniki pierwsze, ma
          tylko mrugnąć okiem, a mózg robi resztę.
          No chyba, że kierowca jedzie za szybko;-)
          Ale wtedy to podchodzi pod "niedostosowanie" i nie chodzi o
          niedostosownaie do limitu obowiazującego,tylko do limitu własnego.
          Znaczy się; jedź tak, by znaki nie zamieniały się w kolorową masę
          bez wyrazu. Dotyczy to w szczególności miasta, bo tu i tak dużo się
          dzieje w kwestii kolorystycznej.
          Pzdr.
          Inguszetia

          • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 12:14
            inguszetia_2006 napisała:

            > Witam,
            > A ja się upieram przy puzzlach;-)
            > Bo tak; masz znak; ustąp pierwszeństwa, znak z rozrysowaną drogą
            > główną, znak; uwaga niebezpieczny zakręt w lewo, znak; uwaga
            > piesi,bo obok jest szkoła, znak; zakaz wjazdu, bo obok drogi jest
            > ślepa uliczka. Wszystkie te znaki układają się w logiczną całość.
            > Masz ustapić pierwszeństwa, masz uważać przy tym na dzieci, nie
            > wywrócić się na zakręcie i nie wjeżdżać w ślepą uliczkę.
            > To jest właśnie puzzle.

            Ale te puzzle to ponad siły jego . Obawiam się że moje żarty z jego prawa do
            jazdy mają uzasadnienie . Ciekawe jak wypadł na badaniach psycho????
    • edek40 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 11:30
      Oznakowanie zostalo zatwierdzone przez czynniki, jest zgodne z przepisami oraz,
      co najwazniejsze, z zatwierdzeniem, swietnie wyglada na mapie.

      Czegoz jeszcze Ci trzeba?
      • nazimno No i firma od stawiania znakow dobrze sie ma. 14.11.08, 11:38
        Bezrobocie spada.
      • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 12:07
        W całej Europie można takie zagęszczenie znaków i sygnalicji zaobserwować .
        • kozak-na-koniu Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 12:47
          Jak zwykle, kłamiesz. Nie wiesz nawet co znaczy napis "rappel",
          umieszczany pod znakiem.
          • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 12:53
            Ponieważ skrzyżowanie odwołuje to rappel ponawia . U nas jest to prostsze
            • kozak-na-koniu Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:01
              Taaak, to jest typowe dla przygłupa: nie wie, ale napisze i z uporem
              maniaka będzie "dowodził", że to on ma rację. Byle tylko "jego było
              na wierzchu".:D
              • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:04
                Mieszkałem we Francji troche i przepisy nie są mi obce . Rappel jest
                przypominajką , zresztą bezsensowną , że we wsi mamy jechać m.in. 50km/h
                • kozak-na-koniu Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:18
                  Nie neguję faktu mieszkania. Niestety, nie idzie on w parze z
                  koniecznością znajomości języka, przepisów, obyczajów...:D
                  • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:19
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > Nie neguję faktu mieszkania. Niestety, nie idzie on w parze z
                    > koniecznością znajomości języka, przepisów, obyczajów...:D

                    To co jest niewłaściwego w moim opisie rappela ?
                    • kozak-na-koniu Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:24
                      habudzik napisał:

                      > To co jest niewłaściwego w moim opisie rappela ?

                      Prawie wszystko.
                      • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:25
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > habudzik napisał:
                        >
                        > > To co jest niewłaściwego w moim opisie rappela ?
                        >
                        > Prawie wszystko.

                        To dokładnie co on oznacza ?
                        • kozak-na-koniu Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:31
                          Że jest to znak przypominający - że wciąż znajdujemy się w strefie
                          obowiązywania ograniczenia lub zakazu. Dzięki takim między innymi
                          rozwiązaniom na francuskich drogach tylko wyjątkowo zdarza mi się
                          mieć jakiekolwiek wątpliwości. Poza tym, u nich odwołuje znak
                          odwołujący, nigdy skrzyżowanie. Jasne, źróbku?
                          • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:34
                            kozak-na-koniu napisał:

                            > Że jest to znak przypominający

                            Przecież dawno temu pisałem że to przypominajka .O co chodzi ?

                            Poza tym, u nich odwołuje znak
                            > odwołujący, nigdy skrzyżowanie. Jasne, źróbku?

                            A kał prawda .
                            • kozak-na-koniu Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:36
                              Paj podstawę prawną, przygłupie - tylko żadnego bełkotu o raportach
                              KE, kanałach Bretania - Tuluza oraz szykanach i minirondach na
                              autostradach.
                              • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 20:20
                                Francuski kodeks drogowy .
                                • kozak-na-koniu Re: Belkot znakologiczny. 17.11.08, 08:50
                                  Wisz, przygłupie co to jest podstawa prawna? Pomogę Ci: aktprawny
                                  jest tu:
                                  www.legifrance.gouv.fr/affichSarde.do?idSarde=SARDOBJT000007109163
                                  A teraz artykuł (nie w "Wysokich obrotach") - szybko...:DDD
                                  • kozak-na-koniu Re: Belkot znakologiczny. 17.11.08, 08:55
                                    Ewentualnie, poszukaj tu:
                                    www.legifrance.gouv.fr/affichCode.do?cidTexte=LEGITEXT000006074228&dateTexte=20081117
                                  • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 17.11.08, 22:22
                                    Jaki artykuł ? Oh....jałeś ?
                  • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:20
                    Co do obyczajów : co robisz gdy znajomi zaproszą Cię na kolacje ? Co ze sobą
                    zabierasz ???
                    • kozak-na-koniu Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:25
                      Flaszkę - albo dwie.
                      • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:25
                        Ty barani ogonie . Wiecej by Cie nie zaprosili .
                      • tomek854 Re: Belkot znakologiczny. 17.11.08, 19:52
                        To jak we Francji, to skucha ;-)
        • tomek854 Re: Belkot znakologiczny. 17.11.08, 19:51
          A można spytać gdzie dokładnie w tej Europie?

          Podróżuję po niej często, i jak na razie nie widziałem takiego zagęszczena
          znaków ani w UK, ani we Francji ani we Włoszech, ani w Szwajcarii, ani w
          Austrii, ani w krajach Beneluxu, ani w Niemczech, ani w Czechach, ani na
          Słowacji, ani na Węgrzech, ani w Słowenii, ani w Chorwacji, ani w Serbii, ani w
          Bułgarii ani w Turcji.

          Więc może przegapiłem? Czy to po prostu w tych pozostałych krajach Europy w
          których jeszcze nie byłem tak jest?
    • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 12:02
      Nie jest to bełkot tylko skrót przez zastosowanie celowo bardzo długiej
      ogniskowej . Te znaki sa rozstrzelone na długości przynajmniej 100 metrów i jest
      ich raptem 4-5
      • tiges_wiz Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 12:17
        Inflacja oznakowania…
        Wbrew pozorom znaki drogowe nie są tanie. W XXI wieku znak nie jest
        malowany pędzlem na blasze, lecz wykonany ze specjalnej odblaskowej
        folii. Pojedynczy zestaw (słupek plus znak) to koszt nawet tysiąca
        złotych, a często więcej, bo na jednym słupku wiesza się często trzy
        lub cztery znaki. Mimo to stawiamy znaków na potęgę – na każdym
        kilometrowym odcinku ulicy w mieście jest ich od 40 do nawet 80.

        „Znaki drogowe traktowane są jako tańsza alternatywa przebudowy
        drogi” – tłumaczy Marek Wierzchowski z Krajowej Rady Bezpieczeństwa
        Ruchu Drogowego. Wciąż taniej jest postawić znak „niebezpieczny
        zakręt”, niż ten zakręt przebudować, tak by przestał być
        niebezpieczny. Całe szczęście, że odczuwalny wzrost budżetu drogowców
        spowodował, że coraz rzadziej widujemy inny „kwiatek” – ograniczenie
        prędkości ze względu na dziurawą nawierzchnię. Wciąż jednak są takie
        miejsca, jak liczący kilkanaście kilometrów odcinek drogi krajowej 62
        pomiędzy Włocławkiem a Inowrocławiem (kujawsko-pomorskie), gdzie na
        całej długości obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h właśnie z
        powodu dziur.

        Prawdziwym przekleństwem polskich dróg są jednak ograniczenia
        prędkości wprowadzane na zasadzie pełnej dowolności. Wśród ekspertów
        od bezpieczeństwa ruchu drogowego od lat krąży ponury dowcip o
        najczęstszym uzasadnieniu ograniczenia prędkości do 40 km/h w środku
        małej wioski, bo... „sołtysowi psa przejechali”.

        „Wnioski o ograniczenia prędkości są zatwierdzane automatycznie, bo
        przecież w Polsce każdy zna się na ruchu drogowym i wie, że od tego
        będzie bezpieczniej” – dodaje sarkastycznie Marek Wierzchowski. Co
        gorsza, raz ustawione ograniczenie, będące na przykład reakcją na
        pojedynczy wypadek z ofiarami śmiertelnymi, bardzo rzadko jest
        likwidowane. Dlaczego? Tego już nikt nie chce powiedzieć oficjalnie,
        ale wygląda na to, że urzędnicy po prostu boją się wziąć
        odpowiedzialność za takie decyzje.

        Przykładem może być kilkumiesięczna walka warszawskiej policji o
        podniesienie dopuszczalnej prędkości na dwóch stołecznych
        przelotówkach (Trasy Siekierkowska i Łazienkowska), które swoimi
        parametrami – dwa razy po trzy pasy ruchu oraz skrzyżowania
        bezkolizyjne – w niczym nie ustępują drogom ekspresowym. Urzędnicy
        miejscy nie chcieli przyjąć do wiadomości, że podniesienie
        ograniczenia z 60 i 70 km/h do 80 km/h nie spowoduje regularnych
        karamboli, bo przecież kierowcy i tak najczęściej jeżdżą tam nawet
        100-110 km/h.

        "Drugi problem to fakt, że znaki ustawia zarządca drogi.
        W Polsce drogi krajowe to mniej niż 10 proc. wszystkich dróg,
        pozostałe są rozparcelowane między 16 województw, 379 powiatów i 2478
        gmin. Trudno, żeby blisko 3 tys. decydentów prowadziło spójną
        „politykę znakową”. Sytuację nieco ratuje scentralizowana policja,
        której funkcjonariusze co roku dokonują przeglądu oznakowania
        polskich dróg. Przykłady błędnego oznakowania idą w tysiące, nawet w
        przypadkach tak groźnych, jak określenie pierwszeństwa przejazdu
        przez skrzyżowanie. Do tego trzeba doliczyć ponad tysiąc znaków,
        które ustawiono na czas remontu, po zakończeniu którego nikt nie
        zawraca sobie głowy ich uprzątnięciem. Wbrew pozorom takie
        „pozostałości” też są groźne, bo wyrabiają w kierowcach zły nawyk
        traktowania ograniczeń z przymrużeniem oka."

        • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 12:29

          • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 12:39
            No właśnie nie wiem co jest grane .
            • tiges_wiz Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:05
              a nie przeraza cie ze policja stwierdzila ponad 80 000 bledow w
              oznakowaniu z czego ponad 1000 dotyczy zapomnianych ograniczen?\

              raport byl dostepony na stronach policyjnych i pewnie niedlugo bedzie
              nowy.
              • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:06
                Przepraszam ale moja odpowuiedz najwyraźniej gdzieś przepadła .
                Od kiedy to policja umie liczyć ?????
                • tiges_wiz Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:10
                  > Od kiedy to policja umie liczyć ?????
                  sorki, ale tak to mozesz sobie z kozakiem dyskutować..
                  • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:11
                    No to po wuja piszesz bzdury ? Jakie policja ma kwalifikacje do oceny gdzie i
                    jaki znak powinien stać ?????
                  • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:12
                    Czy jak stoi znak z przekreślona trąbką to policja bada na goniometrze dzieki
                    jakie wydają samochody ??????
                    • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:21
                      habudzik napisał:

                      > Czy jak stoi znak z przekreślona trąbką to policja bada na goniometrze dzieki
                      > jakie wydają samochody ??????

                      Dobry zwyczaj jest aby nie używać słów których znaczenia się nie zna lub nie
                      rozumie.
                      • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:22
                        To znaczy którego i dlaczego ?
                        • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:26
                          Odpowiedź: Goniometr.

                          Goniometr jest dosyć specyficznym miernikiem w akustyce ale na 100% do tego o
                          czym piszesz się nie nadaje.
                          • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:27
                            No popatrz a ja w pracy mam to urządzenie i jakoś można je do tego wykorzystać .
                            • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:29
                              To w skrócie napisz mi do czego go używasz a ja sprawdzę z wiedzą moja -
                              oczywiście opartą na wikipedii ;)
                              • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:32
                                No i jeszcze aders ma Ci podać ? Przepraszam ale goniometry rozróżniaja dzwieki .
                                • kozak-na-koniu Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:34
                                  habudzik napisał:

                                  > Przepraszam ale goniometry rozróżniaja dzwieki
                                  > .

                                  ...A chlebak, jak sama nazwa wskazuje - służy do noszenia granatów.:D
                                  • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:35
                                    kozak-na-koniu napisał:

                                    > habudzik napisał:
                                    >
                                    > > Przepraszam ale goniometry rozróżniaja dzwieki
                                    > > .
                                    >
                                    > ...A chlebak, jak sama nazwa wskazuje - służy do noszenia granatów.:D

                                    Oczywiście bo się w nim granaty chlebotaja ;)
                                  • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:36
                                    No tak bo goniometr nie został stworzony z myślą o badaniu zasadności
                                    postawienia znaku z trąbką . Masz racje .
                                • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:36
                                  habudzik napisał:

                                  > No i jeszcze aders ma Ci podać ? Przepraszam ale goniometry rozróżniaja dzwieki
                                  > .

                                  Goniometry nie rozróżniają dźwięków, one tylko mierzą (uwaga kolejne trudne
                                  słowo) korelację ;)
                                  • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:39
                                    jaki71 napisał:

                                    > habudzik napisał:
                                    >
                                    > > No i jeszcze aders ma Ci podać ? Przepraszam ale goniometry rozróżniaja d
                                    > zwieki
                                    > > .
                                    >
                                    > Goniometry nie rozróżniają dźwięków, one tylko mierzą (uwaga kolejne trudne
                                    > słowo) korelację ;)

                                    Do tego służy korelator . Goniometr potrafi dużo wiecej .
                                    • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:47
                                      To jeszcze raz - goniometr stosowany jest do pomiarów dźwięków wielokanałowych,
                                      na nic nie zda się do pomiaru pojedynczego źródła dźwięku, nawet modulowanego
                                      czy dwutonowego jakim jest klakson.
                                      • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 16:59
                                        jaki71 napisał:

                                        > To jeszcze raz - goniometr stosowany jest do pomiarów dźwięków
                                        wielokanałowych,
                                        > na nic nie zda się do pomiaru pojedynczego źródła dźwięku, nawet
                                        modulowanego
                                        > czy dwutonowego jakim jest klakson.


                                        Jaknajbardziej jest możliwy pomiar z pojedynczego źródła , robie to
                                        codziennie i nie chce się z Tobą kłócić . Proponowałbym nie posilać
                                        się wikipedią bo ona opisuje tylko ogólnie np : "magnetowid"-to
                                        urządzenie do nagrywania i odtwarzania wizji i fonii a przecież tak
                                        nie jest .
                                        • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 17:11
                                          To że goniometr może mieć dodatkowy miernik analizujący pojedyncze źródło
                                          dźwięku nie znaczy że to coś dodatkowe jest goniometrem ;)
                                          Wiki i google to moi przyjaciele ;)
                                          • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 19:01
                                            Aaaa rozumiem o co Ci chodzi . Zewnętrzny generator tonu ref na
                                            gonoimetrze będzie niewidoczny ?
                                            • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 19:13
                                              Będzie widoczny ale co goniometr o nim powie? Załóżmy że jest 1 kanałowy...
                                              • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 20:20
                                                Powie nam jaki jest poziom dzwięku . Zapamieta go , jak i X liczbę
                                                innych i w dowolnej chwili wywołania bedziemy mogli porównać X
                                                liczbę dzwieków . A co nam wiecej potrzeba ?
                                                • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 20:35
                                                  To co nam zmierzy poziom to nie jest goniometr tylko miernik poziomu. To
                                                  dodatkowa funkcja dodana do goniometru ;) Goniometr robi coś innego ;)
                                                  • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 20:41
                                                    Nie . Goniometr zmierzy nam poziom dzwieku . Na np: 5.1 wykres
                                                    przypominał domek i wielkość tego "domku" jest uzależniona od
                                                    poziomu dzwięku
                                                  • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 21:34
                                                    Goniometr ma służyć oglądaniu kształtu tego domku, chmurki czy co tam wyjdzie a
                                                    nie w mierzeniu jego/jej wielkości.
                                                  • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 15.11.08, 00:07
                                                    jaki71 napisał:

                                                    > Goniometr ma służyć oglądaniu kształtu tego domku, chmurki czy co
                                                    tam wyjdzie a
                                                    > nie w mierzeniu jego/jej wielkości.

                                                    A czy ja pisałem że gonoiometr został pomyslany do pomiaru dzwieków
                                                    klaksonu . Napisałem że mozna przy jego pomocy to zmierzyć bo
                                                    rozróżnia dzwięki . Kształt tego "domku" pochodzi właśnie
                                                    bezpośrednio od poziomu dziwieku w każdym z kanałów . Jeśli w lewym
                                                    kanale bedzie nizszy poziom to "domek" będzie miał krzywe ściany i
                                                    baza "przesunie" się w prawo . O to w tym wszystkim właśnie chodzi
                                                    by za pomoca jednego monitora wiedzieć prawie wszystko o dzwieku .
                                                    Można sobie odsłuch wyłaczyc i po samym kształcie dobry słuchacz
                                                    będzie wiedział czy dzwięk napienicza czy tylko szemrze .
                                  • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:41
                                    Korelator widzisz czasmi za plecami prowadzącego Teleexpress. Takie mruganie
                                    • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:48
                                      Powiem ci że wystarczy że się z miejsca ruszę i nie zrobię nawet 10 kroków a
                                      będę stał przed goniometrem DK-Audio ;) Ale ni o tym była dyskusja.
                  • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:13
                    Czy policja wie przy jakich warunkach na moście powstaje gołoledź , znają się na
                    tym ?????
                  • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:15
                    Niech Ci policjant wytłiumaczy w fachowym języku co oznacza akwaplaning
                    • tiges_wiz Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:23
                      spraw jest prosta .. jest przepis i rozporzadzenie ...
                      jezeli znak jest postawiony niezgodnie, to znaczy ze jest postawiony
                      zle .. dotyczy to takze innych statystyk policyjnych.

                      jezeli brakuje znaku (np. ustap pierwszenstwa), to znaczy ze
                      oznakowanie jest zle .. jezeli linie pokazuja cos innego, a znaki cos
                      innego, to znaczy ze oznakowanie jest zle.
                      • nazimno Kubus Puchatek powiedzialby: 14.11.08, 13:27

                        "jezeli z oznakowania wynika, ze jest ono zle, to jest ono zle,
                        chocby pszczoly bzykaly inaczej"
                      • habudzik Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:29
                        I co , przepis mówi że na drodze nr 1500 2900 ma taki to a taki znak stać a
                        skoro go nie ma to jest to bła ????
                        • tiges_wiz Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:37
                          "Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie radzi sobie nawet
                          ze stawianiem znaków drogowych, więc nie ma co marzyć o tym, że
                          wybuduje autostrady - twierdzi Najwyższa Izba Kontroli w raporcie, do
                          którego dotarł Dziennik."

                          Przepisy mowia o tym jak i gdzie mozna stawiac znaki.
                          o np.
                          Ustawa: Dz.Ust. nr 220 z 2003: a tam m.innymi:
                          art. 5.2.48.2 Ustalenie granic obszaru zabudowanego.
                          "Granica obszaru zabudowanego wyznaczonego znakiem D-42 powinna być
                          powiązana z występującą wzdłuż drogi zabudową o charakterze
                          mieszkalnym i występującym na drodze ruchem pieszych.
                          Znak D-42 powinien być umieszczony w pobliżu miejsca, w którym
                          następuje wyraźna zmiana charakteru zagospodarowania otoczenia drogi.
                          Znak D-42 powinien być powiązany z takimi elementami
                          zagospodarowania drogi, jak :
                          - początek chodnika,
                          - wyjazdy bramowe z posesji,
                          - pas postojowy lub parking wyznaczony wzdłuż jezdni,
                          - skrzyżowanie.
                          Jako obszar zabudowany nie powinny być oznakowane miejsca, w których:
                          - zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie jest z nią
                          związana,
                          - strefy przedmieść, w których zabudowa ma charakter handlowo-
                          usługowy (hurtownie, warsztaty, duże sklepy), jeżeli nie wiążą się z
                          nią intensywny ruch pieszych w pobliżu drogi,
                          - występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji przystanku
                          autobusowego, skrzyżowania dróg lub ma charakter sezonowy."
                          • edek40 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 15:39
                            Zadnych konkretow. A to widac na drogach. Szkoda tylko, ze tak rzadko nasi znakolodzy analizuja ostatnie akapity, mowiace o pieszych. Pieszych w mniejszych miasteczkach, wsiach czy pobrzezach miast jak na lekarstwo, bo ludziska samochody pokupowali. Ale teren ma radykalny charakter, ma powiazania, czasem chodniki (z reguly puste z ww. przyczyn). Ja rozumiem, ze tym chodnikiem dziateczki ze szkol wracaja. Diabli, wymyslono juz elektroniczne zegary i tablice swietlne. Mozna to dranstwo ustawic odpowiednio i oradarowac. A nie kazac jechac przez 30 km 50 km/h, bo miedzy 7.15 a 7.30 i 14.00 do 15.00 walesaja sie dzieci i to nie wszedzie.

                            Ale moglbym stawiac znaki. A tak! Przy takiej przejrzystosci przepisow kazdy idiotyzm da sie obronic...
                  • kozak-na-koniu Nono! 14.11.08, 13:20
                    Wypraszam sobie. Ktoś tu kiedyś zarzucał mi zamiłowanie spółkowania
                    z budzikiem w temacie tworzenia "strumieni świadomości" - i co???:P
                    • kozak-na-koniu Re: Nono! 14.11.08, 13:21
                      To jest oczywiście odpowiedź na ten post:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=87204792&a=87210538
      • edgar22 Re: Belkot znakologiczny. 18.11.08, 07:42
        habudzik napisał:
        > Nie jest to bełkot tylko skrót przez zastosowanie celowo bardzo
        > długiej ogniskowej

        Dokładnie. Takie zdjęcie nie jest rzetelnym materiałem do dyskusji.
        • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 18.11.08, 10:43
          edgar22 napisał:

          > habudzik napisał:
          > > Nie jest to bełkot tylko skrót przez zastosowanie celowo bardzo
          > > długiej ogniskowej
          >
          > Dokładnie. Takie zdjęcie nie jest rzetelnym materiałem do dyskusji.

          Ale juz zawarta w tekscie informacja, ze przez 12 sek. mija sie tam znaki co sekund WYDAWALA mi warta dyskusji... (Tym bardziej, ze to rejon skrzyzowania i przejscia dla pieszych). Zapomnialem jednak o znieczulajacej sile przyzwyczajenia :-P
          • edgar22 Re: Belkot znakologiczny. 18.11.08, 10:53
            > Ale juz zawarta w tekscie informacja, ze przez 12 sek. mija sie
            > tam znaki co sekund WYDAWALA mi warta dyskusji...

            No fakt, tekstu nie chciało mi się przeczytać.
            Co sekundę 1 znak? Przez 12 sekund? Myślę, że mózg przeciętnego kierowcy nie ma z tym problemu - przetwarza je automatycznie. Chyba nie powiesz mi, że nad każdym z nich musisz się zastanowić, przetworzyć. Ale jeśli tak, to rzeczywiście - masz problem.
            • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 18.11.08, 12:03
              edgar22 napisał:

              > No fakt, tekstu nie chciało mi się przeczytać.

              ;-)

              > Co sekundę 1 znak? Przez 12 sekund? Myślę, że mózg przeciętnego
              > kierowcy nie ma z tym problemu - przetwarza je automatycznie.
              > Chyba nie powiesz mi, że nad każdym z nich musisz się zastanowić,
              > przetworzyć.

              Musze zarejestrowac, a potem "sie zastanawic, przetworzyc", zeby wiedziec, ze nie musze "sie zastanawiac, przetwarzac" :-) I tak co sekunde przez 12 sekund. Czy w tym czasie nie odwracam uwagi od drogi...?

              Zdjecie ilustrujace tekst jest nieco tendencyjne. Ale nie dlatego, ze cykniete dlugim okiem, a dlatego, ze znaczna czesc informacji tam zamieszczonych jest dosc istotna. (Choc z cala pewnoscia daloby sie znaki rozrzucic tak, zeby kierowca nie jechal kilkanasie sek. wsrod migajacegu mu na poboczu szpaleru lizaczkow - czesc znakow z cala pewnoscia moznaby pogrupowac, a co najmniej jeden wywalic w ogole poza obreb skrzyzowania).

              Sa jednak miejsca bedace przejawem kompletnej glupoty (i niewiedzy!) znakologa - w tym watku pisalem o oznakowaniu zjazdow i wjazdow na wal przeciwpowodziowy tak, jakby byly to ruchliwe skrzyzowania (a obowiazuje na tych technicznych drozynkach zakaz ruchu...), co owocuje kilkunastoma znakami, ktorych czesc jest tylem, czesc na ukos, a tylko znikoma czesc dotyczy dwujezdniowej trasy, ktora MOGA jezdzic "cywilne" auta. W warunkach gorszej widocznosci wyglada to szalenie malowniczo. Hm... Jak sie zastanowic, to w warunkach dobrej widocznosci tez - taki zagajniczek :-)
              • edgar22 Re: Belkot znakologiczny. 18.11.08, 12:14
                > Musze zarejestrowac, a potem "sie zastanawic, przetworzyc", zeby
                > wiedziec, ze nie musze "sie zastanawiac, przetwarzac" :-) I tak co
                > sekunde przez 12 sekund. Czy w tym czasie nie odwracam uwagi od
                > drogi...?

                Nie sądzę, by w tym przypadku (ze zdjęcia) rzeczywiście natłok informacji był tak duży, by oderwać uwagę kierowcy od drogi. Oczywiście każdy ma inną percepcję, więc trudno się tu spierać.

                > - czesc znakow z cala pewnoscia moznaby pogrupowac

                Myślę, że w przypadku problemów, o których piszesz, grupowanie byłoby jeszcze gorsze. Teraz masz sekundę na jeden znak (uważam, że to sporo czasu). Po zgrupowaniu znaków będziesz miał jeszcze większą zagwozdkę - kilka znaków do "zarejestrowania, sie zastanowienia i przetworzenia" naraz. Wtedy to już chyba będzie kompletny sajgon...
    • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:25
      Ale o co Tobie chodzi bo nie rozumiem? Co jest nie tak w tym oznakowaniu?
      Ktoś zmyślnie zmanipulował zdjęcie stosując taki to a nie inny obiektyw. Nie
      widzę tu zbędnego znaku. Ty chyba masz jakąś fobię.
      • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 14:25
        jaki71 napisał:

        > Nie widzę tu zbędnego znaku. Ty chyba masz jakąś fobię.

        A tekst czytal, czy tylko obrazki obejrzal?

        No to przypomne:
        "Osobną kwestią jest, czy obserwując rozmieszczone średnio co 20 metrów tablice (przy prędkości 70 km/h mijamy kolejną co... sekundę i tak przez 12 sekund!) mamy czas dostrzec na jezdni coś jeszcze, w tym wypadku np. samochody wyjeżdżające z drogi podporządkowanej".

        Ponial?

        A poza tym mysle, ze daloby sie czesc oznakowania przesunac - np. NIEZBEDNA w tym gaszczu informacje o (chyba - inne znaki zaslonily) stacji benzynowej i parkingu. Mysle, ze zdecydowana wiekszosc kierowcow te informacje moglaby zassac nieco wczesniej lub nieco pozniej niz w strefie skrzyzowan i przejsc dla pieszych...
        • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 14:39
          Już Ci ktoś napisał że przeciętny kierowca z przeciętnym stażem widzi znaki,
          stosuje się do nich i jedzie dalej. Ale jakbyś go zapytał jakie były trzy
          ostatnie znaki to by nie pamiętał nawet jednego. Nie doceniasz ludzkiego mózgu.
          Dodatkowo nikt nikomu nie każe jechać z prędkością wymalowaną na znaku (a pewnie
          jeszcze plus przysłowiowy VAT)
          jeśli nie nadąża z czytaniem znaków.

          Znak informujący o parkingu czy stacji benzynowej jest jak najbardziej ważnym
          znakiem. Informuje on o możliwości że orzeł polskich dróg nagle wyhamuje z 160
          do 20 bo mu się sikać chce.
          • kozak-na-koniu Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 14:54
            Tak się składa, że znam to miejsce i jakoś nie za często widuję
            tam "orłów" zmuszanych do wyhamowywania ze 160... Wprawdzie plany
            się nieco nałożyły, zapewne z powodu długiej ogniskowej, jednak
            prawdą jest, że nagromadzenie znaków (pionowych u poziomych) na
            stosunkowo krótkim odcinku w tym miejscu niebezpiecznie zbliża się
            do granicy absurdu, a to oznacza, że jadąc z rozsądną prędkością
            (nie 160 i nie 30 km/godz.) zauważenie i zastosowanie się do
            wszystkich może się okazać trudne...
            • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 15:09
              Patrząc na pierwsze zdjęcie:
              Widzę że każdy znak jest postawiony zgodnie z przepisami, a nie według widzi
              misie jakiegoś pana Mietka.
              Prawnikiem nie jestem i nie wiem czy można zrezygnować np. z tablic przed
              drogowskazowych lub drogowskazowych (dalej tak się to nazywa?)? Ale pewnie
              założyciel wątku by stwierdził że on do "Pipidówy Dużej" trafić przez to nie może.

              Istnieje pewien kraj na świecie, w którym na znakach nie widuje się piktogramów
              a wszystko jest napisane w języku Shakespeare'a i nawet analfabeci nadążają je
              czytać.
              Nie przesadzajmy rzucasz okiem na skrzyżowanie, kontem oka widzisz znaki i
              wszystko jest jasne. Nie ma jakiś kosmicznych czasów czytania pojedynczego
              znaku. Jeśli ktoś nie nadąża to niech zwolni.
              • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 15:23
                jaki71 napisał:

                > Istnieje pewien kraj na świecie, w którym na znakach nie widuje się
                > piktogramów a wszystko jest napisane w języku Shakespeare'a i nawet
                > analfabeci nadążają je czytać.

                No tos Pan pojechal...

                Nie bede wiec Twego rozumku trudzil tekstami o widzeniu i dostrzeganiu oraz o innych glupotach. Bo przeciez amerykanscy analfabeci umieja czytac :-P :-D
                • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 15:29
                  Oczywiście posiadłeś wiedzę akademicką o tym ile człowiek jest w stanie
                  świadomym przeczytać ile w stanie podświadomym i na które zareagować. Jeśli tak
                  to się podziel tą wiedzą tajemną. Bo jakoś jesteś w mniejszości w narzekaniu na
                  ilość znaków. trochę mniej zawziętości a więcej logiki i dojdziesz do paru prawd
                  objawionych.
                  Wybacz ale Twoja "religia" mnie nie porywa.
                  • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 15:39
                    jaki71 napisał:

                    > Oczywiście posiadłeś wiedzę akademicką

                    Nie posiadam wiedzy akademickiej, ale to w niczym nie przeszkadza (moge miec wiedze nieakademicka, ale rowne duza).

                    Ale byc moze trzeba miec akademickie wyksztalcenie, zeby przyswoic informacje atakujace moj mozg co sekunde przez 12 sekund... (Czy w tym wyliczeniu wzieto pod uwage znaki poziome? A co z obserwacja drogi?).

                    Wyglada na to, ze zwykly szary obywatel nie moze jezdzic po Polskich drogach i trzeba dla kierowcow prowadzic psychotesty identyczne jak dla pilotow. Z psychotestow zwolnieni byliby tylko akceptujacy kazdy kretynizm uczestnicy tego forum :-P Wam one nie potrzebne - i tak na nic nie zwracacie uwagi, skoro nic Wam nie przeszkadza :-P
                    • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 15:58
                      W du...pie mam to forum. Już drugi raz naciskam wyślij a tu czysty formularz, a
                      tyle sie opisałem. to może na krótko:

                      Mimo że piszemy po polskiemu to się za pierona nie rozumiemy. Albo ja źle piszę
                      albo ty nie chcesz zrozumieć.

                      Ja także jak i Ty chciałbym żeby drogi były bezpieczne a skrzyżowania bezkolizyjne.
                      Nie wiem dlaczego Polska to kraj w którym przez dwadzieścia lat nie dało się
                      wybudować tysięcy kilometrów autostrad. Może się dało, może nie. Nie da się też
                      przebudować skrzyżowań, ani wybudować kładek czy ciągów komunikacyjnych dla
                      pieszych oddzielonych od ruchu kołowego. Ale jak długo ich nie ma tak długo
                      zgadzam się na wszystkie restrykcje, znakologię itp. byle przeżyć na
                      istniejących drogach w przeciwieństwie do Ciebie, który masz o te restrykcje i
                      nadmiar znaków pretensję.

                      Może ja inny jestem ale jeszcze nie miałem takiego przypadku żeby nadmiar znaków
                      mnie przytłoczył, z drugiej strony nie pamiętam jakie znaki stoją na mojej
                      drodze z domu do pracy i odwrotnie. I chyba o to chodzi żeby sobie głowy nie
                      zaprzątać znakami ale je widzieć i się stosować do nich. Ja ich nie analizuję,
                      ja się stosuję.
                      • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 16:08
                        jaki71 napisał:

                        > (...) Ale jak długo ich nie ma tak długo zgadzam się na wszystkie
                        > restrykcje, znakologię itp. byle przeżyć na istniejących drogach w
                        > przeciwieństwie do Ciebie, który masz o te restrykcje i nadmiar
                        > znaków pretensję.

                        Wszystko dlatego ze ja WIEM (mimo, ze nie mam akademickiego wyksztalcenia, umiem OBSERWOWAC stan faktyczny), ze nadmiar znakow zamiast ulatwiac, czesto utrudnia jazde w warunkach jakie byles uprzejmy bardzo syntetycznie opisac. I to utrudnia nie na bezpiecznych prostych "przelotach", a w miejscach, w ktorych uwaga pierwszy raz jadacego w danym miejscu kierowcy i tak musi byc bardzo skupiona, a nie rozpraszana pi.rdolami - vide NIEZBEDNA informacja o parkingu.
                        • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 16:15
                          Ale właśnie o to chodzi. Szukasz drogi to nie zapieprzasz ile fabryka
                          przepraszam znaki pozwalają, jak jedziesz dalej prosto to wystarczy ci tablica
                          przed drogowskazowa, ograniczenie prędkości i pierwszeństwo, reszta znaków jest
                          jak gdyby uzupełnieniem i dociera do świadomości chociaż ich nie pamiętamy.
                          Jeśli skręcamy w tej sytuacji to zwalniamy i zwracamy uwagę na drogowskaz i
                          stacje benzynowa żebyśmy tam nie skręcili. ograniczenie prędkości w tej sytuacji
                          jest nieistotne. To są właśnie wspominane puzzle. W jednej sytuacji wypatrujemy
                          z gąszczu jednych znaków, w innej innych.
                          Generalnie wszystkie są spostrzegane.
                          • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 16:21
                            jaki71 napisał:

                            > W jednej sytuacji wypatrujemy z gąszczu jednych znaków, w innej
                            > innych.

                            A ja wole WIDZIEC, a nie byc zmuszanym do WYPATRYWANIA. I mysle, ze tak woli zdecydowana wiekszosc.

                            > Generalnie wszystkie są spostrzegane.

                            Oko widzi kazdy obraz, ktory padnie na siatkowke. Klopot w tym, ze widzimy mozgiem, ale malo ktory znakolog zadaje sobie trud przejrzenia PODSTAWOWYCH prawidel widzenia i postrzegania. Bo ze Ty nie zadajesz sobie trudu, to Twoj problem - to ze nie zadaje sobie znkolog, to NASZ problem, bo nawet jezeli jestes pilotem oblatywaczem, to mozesz trafic na kogos nieco mniej (nomen omen) lotnego, a bedacego na kursie kolizyjnym :-)
                            • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 16:32
                              Temu mniej lotnemu nikt nie każe jechać z maksymalna dopuszczalną prędkością i z
                              obserwacji widzę że tak jest. Ktoś jak jest niepewny to jedzie zdecydowanie
                              wolniej.

                              Jedyne co mi się nie podoba w oznakowaniu to drogowskazy. Zdecydowanie wcześniej
                              powinny być informacje o kierunkach na danych pasach czy skrzyżowaniach. Tym
                              wcześniej im bardziej karkołomnie rozwiązane jest skrzyżowanie.

                              Co do jednego się zgadzam: od paru miesięcy obserwuję ogromny przyrost znaków na
                              polskich drogach. Szczególnie poziomych ale pionowych też przybywa, oraz nagły
                              rozrost obszarów zabudowanych. Nawet mnie to zastanawia z czego się to wzięło ;)
                              Czyżby przygotowanie infrastruktury pod tysiące nowych fotoradarów?
                              • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 17.11.08, 10:55
                                jaki71 napisał:

                                > Ktoś jak jest niepewny to jedzie zdecydowanie wolniej.

                                Raczej bym na to nie liczyl...

                                To znaczy sa dwie opcje zachowan w gaszczu oznakowania (w tym rowniez fatalnych drogowskazow - to tez sa znaki). Jazda z predkoscia pieszego albo jazda "jak zawsze" i gwaltowne hamowania jak cos robi sie nie tak.

                                Wczoraj, w mzawce, w nocy, na drodze praktycznie nie rozmalowanej cwiczylem, jako jadacy z tylu (!), obie opcje. Kilka razy malo nie narznalem w zbroje...

                                No ale przeciez moglem "dostosowac" - stanac, rozejrzec sie, przewidziec, ze ktos przede mna dosc gwaltownie bedzie robil to samo... :-P
            • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 15:50
              kozak-na-koniu napisał:

              > prawdą jest, że nagromadzenie znaków (pionowych u poziomych) na
              > stosunkowo krótkim odcinku w tym miejscu niebezpiecznie zbliża się
              > do granicy absurdu, a to oznacza, że jadąc z rozsądną prędkością
              > (nie 160 i nie 30 km/godz.) zauważenie i zastosowanie się do
              > wszystkich może się okazać trudne...

              ... i niebezpieczne. Jeden zassie ograniczenie i postanowi zahamowac, wiedza innego skonczy sie na szalenie istotnej informacji o parkingu i skonczy sie na bum - bo na obserwacje drogi w takim lesie znakow nie ma czasu.

              Szczegolne jak jest wiekszy ruch zlozony przeciez w znaczniej czesci z kierowcow nie znajacych tego miejsca - to nie jest lakalna drozyna, ktora prawie kazdy zna jak wlasna kieszen.
              • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 15:59
                emes-nju napisał:

                > kozak-na-koniu napisał:
                >
                > > prawdą jest, że nagromadzenie znaków (pionowych u poziomych) na
                > > stosunkowo krótkim odcinku w tym miejscu niebezpiecznie zbliża się
                > > do granicy absurdu, a to oznacza, że jadąc z rozsądną prędkością
                > > (nie 160 i nie 30 km/godz.) zauważenie i zastosowanie się do
                > > wszystkich może się okazać trudne...
                >
                > ... i niebezpieczne. Jeden zassie ograniczenie i postanowi zahamowac, wiedza in
                > nego skonczy sie na szalenie istotnej informacji o parkingu i skonczy sie na bu
                > m - bo na obserwacje drogi w takim lesie znakow nie ma czasu.
                >
                > Szczegolne jak jest wiekszy ruch zlozony przeciez w znaczniej czesci z kierowco
                > w nie znajacych tego miejsca - to nie jest lakalna drozyna, ktora prawie kazdy
                > zna jak wlasna kieszen.
                >
                Proponuje zatrudnić prywatnego szofera jeśli taka ilość znaków jest nie do
                przeskoczenia.
                • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 16:12
                  jaki71 napisał:

                  > Proponuje zatrudnić prywatnego szofera jeśli taka ilość znaków jest
                  > nie do przeskoczenia.

                  Ta jesss, panie oblatywaczu!

                  A teraz zejdz, prosze, na ziemie i zastanow sie nad zdolnoscia czlowieka do przyjmowania informacji. Moze poczytasz o tym...?

                  Moze potem napiszesz, ze nadmiar znakow JEDNAK moze wiecej szkody niz pozytku przyniesc? :-P
                  • jaki71 Re: Belkot znakologiczny. 17.11.08, 05:18
                    emes-nju napisał:

                    > jaki71 napisał:
                    >
                    > > Proponuje zatrudnić prywatnego szofera jeśli taka ilość znaków jest
                    > > nie do przeskoczenia.
                    >
                    > Ta jesss, panie oblatywaczu!
                    >
                    > A teraz zejdz, prosze, na ziemie i zastanow sie nad zdolnoscia czlowieka do prz
                    > yjmowania informacji. Moze poczytasz o tym...?
                    >
                    > Moze potem napiszesz, ze nadmiar znakow JEDNAK moze wiecej szkody niz pozytku p
                    > rzyniesc? :-P
                    >
                    Odnośnie oblatywania i percepcji średnio przeciętnego uczestnika ruchu to
                    korzystając z tego że sobie przez weekend pojeździłem poobserwowałem także znaki
                    w kontekście ich mnogości lub bełkotu.
                    Wiele miejsc mijałem z zawrotna prędkością około 95km/h gdzie stało od 5 do 10
                    znaków, tablic i drogowskazów. Nie stwierdziłem problemów z ich obserwacją.
                    Jeden rzut oka pozwalał na zorientowanie się o pierwszeństwie, o układzie
                    skrzyżowania i o wioskach w okolicy. Wszystko układało się w pewien obraz.
                    Mijając to miejsce miałem problem z przypomnieniem sobie jakie tam znaki stały.
                    Mam niejasne przeczucie że nie jestem jakimś geniuszem spostrzegawczości ani nie
                    mam jakiś nad przeciętnych czasów reakcji. Miałem kiedyś robione psychotesty dla
                    kierowców zawodowych i nie odbiegałem od przeciętnej. Dlatego twierdzę że
                    większość ludzi na drogach postrzega znaki tak samo. A ci co mówią że znaków
                    jest za dużo i nie są w stanie ich ogarnąć najprawdopodobniej nie wyrobili sobie
                    nawyku patrzenia na znaki albo nie powinni za kierownicą siadać.

                    Śmiem twierdzić że nie ma czegoś takiego jak czas potrzebny na każdy znak z
                    osobna na jego zobaczenie i zrozumienie. To jest jak z czytaniem. Ucząc się
                    czytać zastanawiasz się nad każdym wyrazem. Z czasem i nabieraną umiejętnością
                    czytania wyrazów nie pamiętasz w zdaniu ale sens zdania do ciebie dociera.

                    Jeśli u przeciętnego kierowcy jest inaczej to mogę być zwany oblatywaczem, a co
                    mi tam...
                    • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 17.11.08, 11:01
                      W Twoim wywodzie jest jeden slaby punkt.

                      Jezeli jakiegos znaku nie zarejestrowales i nic sie z tego powodu nie wydarzylo, to NIE WIESZ, ze tego znaku nie zarejestrowales! No bo i skad mialbys wiedziec, ze znaku nie zauwazyles, skoro go nie zauwazyles? I jedziesz swoje 95 km/h z pelna, choc bledna swiadomoscia, ze wszystko widzisz...
    • inguszetia_2006 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 13:49
      Witam ponownie;-)
      Mam jeszcze kilka spostrzeżeń niejako obok tematu.
      Otóż,co by nie powiedzieć o znakach, tak naprawdę wielu z nas
      jeździ "na pamięć";-)A zatem, gdy znaki nastręczają problemów
      (zawężam rozważania do realiów miejskich), to robią to zazwyczaj
      tylko raz. Bo jak człek już się doczyta, czego nie zauważył, czy
      przegapił itd., to jest mądry i zapamiętuje "układ" na przyszłość.
      I w ten oto sposób warto,jadąc w nowy teren, trochę zwolnić i
      pożerać znaki wszystkimi zmysłami;-)Łatwiej jest znając układ z
      przeszłości nauczyć się też nowego,który zawsze może zaskoczyć;-) A
      teraz taka anegdota na temat jazdy na pamięć.
      Otóż, obok ulicy Poleczki była druga ulica i to ona miała znak z
      pierwszeństwem. Moża było wyjeżdżać z niej na Poleczki a korek
      stawał i wpuszczał.
      I jadę kiedyś tą ulicą, patrzę; zmienili znak. Teraz ja mam ustapić.
      I co się dzieje? Ci z Poleczki mnie wpuszczają, bo nie chciało im
      się zerknąć na jeden, słownie jeden znak; czyli zmianę
      pierwszeństwa. Jechali "na pamięć";-)
      Taki stan rzeczy trwał chyba ze trzy dni, ku mojej uciesze zresztą.
      Jak się już kapnęli, o co idzie, to trzeba było długo się łasić, by
      wpuścili;-)Tak więc z tymi znakami to różnie bywa;-)
      Pzdr.
      Inguszetia
      • emes-nju Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 14:27
        inguszetia_2006 napisała:

        > Otóż,co by nie powiedzieć o znakach, tak naprawdę wielu z nas
        > jeździ "na pamięć";-)A zatem, gdy znaki nastręczają problemów
        > (zawężam rozważania do realiów miejskich), to robią to zazwyczaj
        > tylko raz.

        Nooo... I ten PIERWSZY raz, jezeli oznakowanie jest bledne albo "tylko" nieczytelne moze najbardziej bolec. Rowniez miejscowych...
    • rapid130 Re: Belkot znakologiczny. 14.11.08, 15:13
      Foty do tematu są zrobione z lekka tendencyjnie, tzn. na długiej
      lufie.

      A tak po prawdzie, to jedyny całkowicie zbędny znak w serii
      widocznej na pierwszej focie, to informacja o stacji paliw i
      parkingu. To znaczy, mógłby swodobnie stać gdzie indziej.

      Rekord z mojej okolicy, to 7 znaków na niecałych 100 metrach. :P
      Były tak ciasne ustawione, że zasłaniały się nawzajem i
      osłabiały "moc" najważniejszego w tym towarzystwie - STOP.

      Na szczęście rekord jest niebyły.
      Drogowcy zmodyfikowali ustawienie, rozciągnęli na większym odcinku.
      Parę lat po moim wrednym artykule na ten temat. ;))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka