Dodaj do ulubionych

Farbą po samochodzie

29.01.09, 08:56
Hmmm, ciekawy sposób egzekwowania przepisów :

www.smog.pl/wideo/23629/1_5_metra_dla_pieszych_tyle_byc_powinno/

I co Wy na to ?
Obserwuj wątek
    • misiania Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 08:58
      a jak pieszy w niedozwolonym miejscu przejdzie przez ulicę to co?
      serią z cekaemu go skosić?
      • jane14 Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 09:25
        No moze nie, ale jak sie pieszy połozy na jezdni to go możesz smiało
        pomalować, albo chociaż trójkat postawić.

        A pomysł swietny choc zapewne ktos się może czepiac o "uszkodzenie
        mienia".
        Dokładnie jak z tymi z Włodowa czy jakoś tak.
        Albo Policja i SM sie tym zajma na poważnie albo ludzie się tym
        zajmą a przy okazji i policją i SM.
        Zdecydowana wiekszość, żle zaparkowanych aut, to jednak nie problem
        ciasnoty, ale niedbalstwa, egoizmu czy braku umiejetnosci kierowców.
        A gospodarze miast też mogliby np taką linie (na chodniku)
        namalowac "wyprzedzająco" w miejscach gdzie wolno parkować.
        • trypel Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 09:45
          jane14 napisał:

          > No moze nie, ale jak sie pieszy połozy na jezdni to go możesz smiało
          > pomalować, albo chociaż trójkat postawić.

          Więcej - nawet mozesz go przejechać i o ile jesteś trzeźwy to kary nie poniesiesz.
          • tiges_wiz Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 09:57
            no zalezy kiedy, ale w nocy czesto kierowca jest uniewinniany ..

            co do akcji, to mam bardzo mieszane uczucia ... wiadomo, ze jest to problem, na
            ktory nalezy zwrocic uwage, ale czy w taki sposob?

            Kilku kierowcom powinni tam odpuscic, jak im 1 cm zabraklo, bo ich przyrzad tez
            nie byl dokladny co do 1 mm pewnie.
          • jane14 Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 09:57
            trypel napisał:

            > Więcej - nawet mozesz go przejechać i o ile jesteś trzeźwy to kary
            nie poniesie
            > sz.

            No i dlatego idac twym tokiem myslenia oni maluja farbą.
            Ale widac nie do końca sa z toba w zgodzie, bo mogliby
            pojechać "bejsbolem" po masce" przeciąć auto palnikiem, czy walnąc
            kierowce w pusty łeb płytą chodnikową. No nie ?
            • trypel Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 10:02
              to nie jest mój tok myslenia tylko moje doświadczenie.
              Faktycznie w nocy (jak napisał Tigez) jesli wjedziemy w pieszego lub byłego
              rowerzyste spiącego na ulicy (to nie takie rzadkie) to kary nie poniesiemy w 99%.
              • trypel sorry za błąd - Tiges oczywiscie 29.01.09, 10:03

                • nioma Re: sorry za błąd - Tiges oczywiscie 29.01.09, 10:06
                  pomysl swietny
                  wczoraj np widzialam debila ktory zaparkowal na pasach dla pieszych,
                  nie mozna bylo przejsc, z checia bym takiemu debilowi pomalowala
                  caly samochod.
                  a moze np oliwa wymazywac cale szyby?
                  • emes-nju Re: sorry za błąd - Tiges oczywiscie 29.01.09, 11:03
                    nioma napisała:

                    > moze np oliwa wymazywac cale szyby?

                    Nalac mleka do kratki zasysajacej powietrze do dmuchawy. Teraz moze
                    malo skuteczne, ale jak przyswieci sloneczko... Mmmmmm... No, palce
                    lizac ;-)
                    • trypel Re: sorry za błąd - Tiges oczywiscie 29.01.09, 11:14
                      mi kiedyś kocur podsikał kratkę, ze 3 msc z tym walczyłem.
                      A parkowałem wtedy przyzwoicie wiec nie wiem za co :)
                      • emes-nju Re: sorry za błąd - Tiges oczywiscie 29.01.09, 12:01
                        A ja kiedys myslalem, ze mi kot naszczal, a to klej, ktorym ktos
                        kiedys skleil obudowe dmuchawy tak (po nagrzaniu) smierdzial :-)

                        Skonczylo sie na wymianie.
                        • trypel Re: sorry za błąd - Tiges oczywiscie 29.01.09, 12:13
                          u mnie to nie był klej
                          zresztą w tym samochodzie obudowa dmuchawy była blaszana i skrecana z tego co
                          pamiętam www.geocities.com/richardirl/greenr4_web.jpg
                          a kot nasikał akurat na ta kratkę pod przednią szybą, świnia jedna
                          • jane14 Re: sorry za błąd - Tiges oczywiscie 29.01.09, 12:57
                            To nie mógł byc przypadek, to mi wyglada na osobistą zemste...
                            Może chce wymusic haracz... kup mu kity-ket.
                            • trypel Re: sorry za błąd - Tiges oczywiscie 29.01.09, 13:07
                              już sie zemsciłem - przeżyłem go. To było jakieś 17 lat temu :)
                  • eventhorizon Dokarmiajcie ptaki zimą! 29.01.09, 19:56
                    nioma napisała:
                    > nie mozna bylo przejsc, z checia bym takiemu debilowi pomalowala
                    > caly samochod. a moze np oliwa wymazywac cale szyby?

                    Garść ziarna dla gołębi wysypana na dachu i masce zazwyczaj załatwia sprawę dość
                    skutecznie. Tzn. gołębie załatwiają sprawę. Znaczy się. ;)

                    Nieźle się tez sprawdza nasypanie toneru od drukarki laserowej w kratkę
                    wentylacyjną. No ale to jest już dość brutalne a poza tym, toner jest
                    trudniejszy w obsłudze niż pszenica. No i można sobie ręce pobrudzić.
                    A dokarmianie ptaszków to takie pożyteczne zajęcie ;)

            • zimnokrwisty Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 10:09
              > No i dlatego idac twym tokiem myslenia oni maluja farbą.
              Idąc ich tokiem myslenia każdy domorosły ormowiec powinien
              zaopatrzyc sie w pistolet do paintaballa i zaczynamy akcję:
              Strzelamy do:
              - pieszych przechodzacych na czerwonym swietle lub w miejscu
              niedozwolonym
              - pieszych łażących po drogach rowerowych
              - rowerzystów jeżdżących po chodnikach
              - właścicieli piesków niesprzatajacych kupek swoich pupilków
              - pełnosprawnych inaczej parkujacych na miejscach dla
              niepełnosprawnych
              .....
              .....
              Potem idziemy dalej z akcją i wyposażamy straż miejską w kubełki z
              farbą i pędzle. I zamiast zakładać blokady to strażnicy zamalowują
              autka. Również zamalowują babcie handlujące pietruszką czy
              sznurowadłami bez zezwolenia.
              Policja oprócz suszarek dostaje już strzelby paintballowe dużego
              kalibru i zamiast zatrzymywać "szybkich i wściekłych" nasuwaja do
              nich farbą (gorzej jak im sie amunicja pomyli).
              Wszystkie fotoradary zamiast robic fotki będa miały automatyczne
              działka i ostrzelaja seriami kazdego przekraczającego predkość.
              Od razu zrobi sie weselej i bardziej kolorowo w naszym kochanym
              kraju.
              • tbernard Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 11:07
                > farbą i pędzle. I zamiast zakładać blokady to strażnicy zamalowują
                > autka. ...

                Blokady to głupi pomysł. Jeśli ktoś parkuje nieprawidłowo stwarzając zagrożenie
                lub utrudniając innym, to jego pojazd powinien być odholowany błyskawicznie.
                • zimnokrwisty Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 13:27
                  > Blokady to głupi pomysł.
                  Niedokońca taki głupi. Auto stwarzające zagrożenie powinno byc
                  natychmiast odholowane. Tu pełna zgoda. Ale niedawno widziałem pod
                  Manufakturą w Łodzi jakiegos opelka z piękną zółtą blokadą stojącego
                  na środku chodnika. Chodnik ma tam z 5 m szerokości, ludzi nie za
                  wiele, nikomu nie przeszkadzał. Ale zakaz był razem z tabliczka
                  informująca o odholowywaniu. I slusznie, bo inaczej cały chodnik
                  byłby natychmiast zastawiony autami (choc parkingi wokół sa
                  wielkie). A tak stał sobie samotny opel przez kilka godzin ku
                  przestrodze innym. W tym przypadku blokada pełniła funkcję
                  wychowawaczą coś w stylu pręgierza stosowanego w średniowieczu.
                  Chyba skutecznie :-)
                  • tbernard Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 11:11
                    A możesz uzasadnić zakaz w miejscu, gdzie parkowanie nie utrudnia nikomu
                    poruszania się?
                    • zimnokrwisty Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 11:17
                      > A możesz uzasadnić zakaz w miejscu, gdzie parkowanie nie utrudnia
                      > nikomu poruszania się?
                      Mogę :-) Gdyby nie ten zakaz,to cały ten chodnik byłby szczelnie
                      zastawiony autami których kierowcy zamiast zasuwać per-pedes 100 czy
                      200m od miejsca gdzie stoi auto na parkingu do drzwi sklepu
                      parkowaliby w samych drzwiach.
              • jane14 Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 11:18
                Wbrew pozorom to moze być całkiem nieodległa przyszłośc.
                Jeśli powołane do tego przez państwo (nas: kierowców/pieszych/mamy z
                wózkami itd czyli obywateli) służby takie jak wymienione już nie
                potrafia dopilnować porzadku nawet na poziomie podstawowym no to ...
                Czas brać sprawy w swoje rece !!!

                Co do "kupek" to paintballa ja bym załadował pociskiem z tą "kupką"
                • zimnokrwisty Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 11:29
                  > Czas brać sprawy w swoje rece !!!
                  Jednak prawo Lyncha nie znalazło szerszego zastosowania w
                  cywilizowanych krajach. Nawet jego prekursorzy czyli amerykanie
                  odeszli od jego stosowania. I chyba musiał byc po temu jakiś powód.
                  • jane14 Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 11:50
                    zimnokrwisty napisał:

                    > Jednak prawo Lyncha nie znalazło szerszego zastosowania w
                    > cywilizowanych krajach. Nawet jego prekursorzy czyli amerykanie
                    > odeszli od jego stosowania. I chyba musiał byc po temu jakiś powód.

                    Oczywiście jest.
                    Spróbuj tam zostawić żle zaparkowane auto, to się przekonasz.
                    • zimnokrwisty Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 11:56
                      > Oczywiście jest.
                      > Spróbuj tam zostawić żle zaparkowane auto, to się przekonasz.
                      I co, pomalują mi je farbą lub wybiją szyby?
                      • jane14 Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 12:53
                        zimnokrwisty napisał:

                        > I co, pomalują mi je farbą lub wybiją szyby?

                        Trudno przesądzic, jak bedziesz zwlekał z "wykupieniem", to moze i
                        pomalują, ale przy złomowaniu napewno wybija szyby.
                        • trypel Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 12:56
                          złomowaniu na nielegalnym złomowisku z pominięciem prawa - policji?
                          na pewno tam tak sie działa? że drugi obywatel zabiera nielegalnie zaparkowany
                          samochód i sam złomuje?
                          • jane14 Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 13:05
                            Z tego co wiem, bo nie praktykowałem, jeśli własciciel nie odbierze
                            auta co podobno czesto sie zdarza, bo opłaty za hol i parking bywa
                            przekraczaja wartośc auta, to zgodnie z prawem autko przepada. Nikt
                            tam nie czeka tak jak u nas bodaj dwa lata na decyzje sądu.
                            Ale policji to ominać sie nie da, mandat i tak zapłacisz.
                            • trypel Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 13:08
                              zgodnie z prawem czyli nie jest to prawo sędziego Lyncha bo nie ma nic wspólnego
                              z samosądem :)
    • inguszetia_2006 Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 10:10
      Witam,
      Sposób nie jest ciekawy.
      Idiotyzm tej "akcji malarskiej" polega przede wszystkim na sztywnym
      i formalistycznym podejściu do przepisów. Panowie z farbą mieszczą
      się z powodzeniem na chodniku, mają wystarczająco dużo miejsca, by
      się poruszać, a nawet podskakiwać, a mimo to przeszkadza im samochód.
      Bo ma być 1,5 metra i już. Nie rozumiem takiej upierdliwości.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • trypel Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 10:13
        zwłaszcza że pewnie każdy z nich wejdzie na czerwonym bo "przeciez nic nie
        jedzie" i wtedy to jest OK :)
        • habudzik Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:47
          trypel napisał:

          > zwłaszcza że pewnie każdy z nich wejdzie na czerwonym bo "przeciez nic nie
          > jedzie" i wtedy to jest OK :)

          Tyle że w dalszym ciągu za błedy oni płacić będą wiekszą cene
          • trypel Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 14:34
            habudzik napisał:


            > Tyle że w dalszym ciągu za błedy oni płacić będą wiekszą cene

            A jakie to ma znaczenie????????? po raz kolejny zapytam.
            Debil włażący na czerwonym pod samochód i zdajacy sobie sprawę że on zapłaci
            większą cenę jest tym bardziej debilem.

            Mam jeszcze propozycję żeby kolej wypłacała odszkodowania kradnącym przewody
            trakcyjne jak sie któryś złodziej prądem porazi - bo on płaci wyższą cenę.
            • habudzik Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 17:49
              trypel napisał:

              > habudzik napisał:
              >
              >
              > > Tyle że w dalszym ciągu za błedy oni płacić będą wiekszą cene
              >
              > A jakie to ma znaczenie?????????

              Ano takie że nie zawsze włażący na czerwonym wie co robi .


              >po raz kolejny zapytam.

              ...i po raz kolejny dostałeś odpowiedź .

              > Debil włażący na czerwonym pod samochód i zdajacy sobie sprawę

              a jesli sobie nie zdaje sprawy to co ?????


              że on zapłaci
              > większą cenę jest tym bardziej debilem.

              Co nie oznacza że debili należy usypiać . Upośledzenie umysłowe nie kwalifikuje
              gościa do wymierzenia mu kary śmierci . Były już w historii ludzkości postaci
              które zalecały lub kazały wymordować wszystkich uposledzonych w tym i umysłowo .
              Zaliczasz sie do nich ???



              > Mam jeszcze propozycję żeby kolej wypłacała odszkodowania kradnącym przewody
              > trakcyjne jak sie któryś złodziej prądem porazi - bo on płaci wyższą cenę.

              Kradną złodzieje i Klemens1 . Tacy sa zazwyczaj sprytni i wiedzą co robią
              • trypel Re: Farbą po samochodzie 01.02.09, 10:15
                Dzieci i osoby o upośledzonej poczytalności mają swoich prawnych opiekunów
                (zawsze!), odpowiedzialność zbiorowa nie sprawdziła sie już pare razy na tym łez
                padole :)
                Jak mi dziecko włoży widelec do kontaktu to winna jest elektrownia czy ja?
                Ty uważasz że elektrownia powinna uważac a ja że jednak rodzice.
                • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 01.02.09, 11:39
                  trypel napisał:

                  > Dzieci i osoby o upośledzonej poczytalności mają swoich prawnych
                  opiekunów
                  > (zawsze!),

                  Nie zawsze. Jest taka choroba umysłowa, zwana kleptomanią. Jeśli
                  pozostaje nierozpoznana - złodziej nie jest złodziejem, tylko chorym
                  człowiekiem i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Ja żądam,by objąć
                  prawną opieką biednych złodziei przewodów trakcyjnych, bo być może
                  przecież nie wiedzą co czynią. Karać - ale tylko maszynistów
                  kolejowych, którzy przecież przechodzą wszystkie wymagane badania,
                  więc nie mają prawa się pomylić.;)
        • habudzik Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:51
          Na Ksawerów biała Astra I straciła lusterko tzn "ktoś" je oderwał i grzecznie
          położył na podszybiu .
      • tomek854 Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 10:23
        Bo panowie z farbą to są młodzi sprawni ludzie, którzy idą tamtędy w nocy gdy na
        chodzniku nie ma ruchu. Nie są oni babcią z balkonikiem próbującą wyminąć się z
        wózkiem dziecięcym jadącym z naprzeciwka.

        Czytałem gdzieś, że jest to farba bez problemu zmywalna - dla mnie w tym
        momencie pomysł jest przedni (ale tylko pod tym warunkiem).

        A kilku faktycznie mogliby odpuścić. Nie każdy nosi ze sobą półtorametrowy patyk
        do mierzenia
        • babaqba Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 14:09
          tomek854 napisał: >Nie są oni babcią z balkonikiem próbującą wyminąć
          się z
          > wózkiem dziecięcym jadącym z naprzeciwka.

          I jeszcze dwóch facetów z szafą. Tak, tak. Znamy te argumenty "matka
          twoja"...
          • tomek854 Re: Farbą po samochodzie 31.01.09, 01:33
            Z tym że akurat tam to miasto nie jest z kartonu postawione na potrzeby akcji.
    • emes-nju Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 10:58
      maarta1972 napisała:

      > I co Wy na to ?

      To znaczy, ze juz moge tylko wlaczac wycieraczki (zamiast hamowac)
      ja zobacze pieszego przechodzacego na czerwonym swietle?
      • st1545 Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 15:03
        emes-nju napisał:
        > maarta1972 napisała:
        > > I co Wy na to ?
        > To znaczy, ze juz moge tylko wlaczac wycieraczki (zamiast hamowac)
        > ja zobacze pieszego przechodzacego na czerwonym swietle?
        Jeśli Twój zderzak będzie tak samo łatwo zmyć z pieszego jak farbę z maski, to tak.

        Ludzie! To już było na wszystkich forach. Farba jest zmywalna wodą. Dokładność
        "co do centymetra" jest celowa. Tu nie chodzi o wymierzanie jakiejś kary, ale o
        zrobienie happeningu i szumu. Cel: przekazanie konkretnej wiedzy. Kierowcom
        wydaje się, że powinni zostawić tyle miejsca, żeby "było przejście". Błąd.
        Przepis mówi wyraźnie: półtora metra. To trzeba zapamiętać i choć raz samemu
        sprawdzić naocznie, ile to jest.

        Alternatywa w postaci wezwania Straży Miejskiej to mrzonka i utopia. Zanim
        strażnicy obfotografują zgodnie z procedurą choćby połowę łamiących przepisy,
        miną wieki. Zanim prześlą mandaty - tysiąclecia. A potem każdy z ukaranych i tak
        pomyśli, że się go "waaadza niesłusznie czepiła". Straż może działać skutecznie
        dopiero wtedy, gdy świadomość społeczna już będzie a przypadki łamania zasad
        będą pojedyncze.

        pozdrawiam, tomek

        ps. Sorry emes, że się akurat Ciebie czepiam, ale odwracanie kota ogonem to
        najbardziej typowa reakcja na akcje takie jak ta. Wymyśl jak walczyć z pieszymi
        w sposób, który równie skutecznie dotrze do mediów - a wtedy Ciebie również
        poprę (-:
        tomek
        • emes-nju Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 15:24
          Kierowcom sie nic nie wydaje. Kierowcy wiedza ile maja zostawic
          miejsca i z jakichs powodow czesc nie robi uzytku z tej wiedzy -
          zreszta czesc tych zamalowanych "uchybilo" lusterkiem albo
          pojedyncze centymetry. Ciekawe czy ci malarze byliby szczesliwi
          gdyby dostawali mandaty za to, ze 2 cm ich podeszwy wyszlo poza
          wyznaczone przejscie dla pieszych.

          Ale ok. Niech se bedzie happening. Tylko jak mi ktos zamaluje
          kawalek auta (zostawiam miejsce pieszym i jedyna moja wina moze
          polegac na tym, ze nie mam miarki w oku i zamiast 150 cm zostawilem
          145), to uprzejmie poprosze, zeby zostawil mi pieniadze na myjnie.
          Bo to, k... mac (!), moj samochod (moja wlasnosc - chroniona
          prawem), a od wymierzania sprawiedliwosci (jezeli naruszylem prawo)
          sa odpowiednie organa, a nie owladniete mania "czynienia dobra"
          gnojki.
          • jureek Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 18:21
            emes-nju napisał:

            > Ale ok. Niech se bedzie happening. Tylko jak mi ktos zamaluje
            > kawalek auta (zostawiam miejsce pieszym i jedyna moja wina moze
            > polegac na tym, ze nie mam miarki w oku i zamiast 150 cm zostawilem
            > 145), to uprzejmie poprosze, zeby zostawil mi pieniadze na myjnie.

            Zawzięty jesteś. Nie ma co.
            Przecież to nie jest żaden samosąd, czy niszczenie mienia (farba łatwiutka do
            zmycia), tylko zwrócenie uwagi. Jak mi ktoś zwraca uwagę, że coś nie tak
            zrobiłem, to przyjmuję to z pokorą do wiadomości i nie jest ważne, czy zwraca mi
            uwagę ważny przedstawiciel waaadzy, czy jakiś gnojek, jak to raczyłeś nazwać.
            Ważne jest, czy był powód do zwrócenia uwagi. Jeżeli zostawiłem po zaparkowaniu
            tylko 45 cm chodnika, to powód był.
            Jura
            • misiu-1 Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 21:40
              jureek napisał:

              > Zawzięty jesteś. Nie ma co.

              Mnie się wydaje, że jeśli ktoś w tej sprawie jest zawzięty, to właśnie gnojek z
              farbą.

              > Przecież to nie jest żaden samosąd, czy niszczenie mienia (farba
              > łatwiutka do zmycia)

              To JEST samosąd i niszczenie mienia, bo te kilkanaście złotych wydane na myjnię
              jest mieniem właściciela pojazdu. Jeśli z premedytacją ochlapię Ci płaszcz
              sokiem z buraków, to fakt, że plamy z buraków schodzą w praniu bez trudu, nie
              będzie dla mnie żadnym usprawiedliwieniem. To jest wybryk chuligański i tak
              powinien być traktowany. Właściciel pojazdu powinien dostać 100PLN mandatu za
              złe parkowanie, jeśli zostawił wyraźnie mniej niż trzeba, lub pouczenie, jeśli
              "wjechał w miedzę" na trzy palce. Za to "malarz" powinien zabulić 500PLN za
              samosąd + nawiązkę w wysokości dwóch wizyt w myjni.

              > tylko zwrócenie uwagi. Jak mi ktoś zwraca uwagę, że coś nie tak
              > zrobiłem, to przyjmuję to z pokorą do wiadomości i nie jest ważne,
              > czy zwraca mi uwagę ważny przedstawiciel waaadzy, czy jakiś gnojek

              Zwrócenia uwagi dokonuje się słowem, a nie pędzlem. Jak gnojek chce komuś
              zwrócić uwagę, to niech na niego poczeka i jak się doczeka, wtedy zwraca.
              • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 01:06
                A kartkę za wycieraczką ze zwróceniem uwagi zaakceptowałby pan szanowny, czy i w
                tym doszukałby się pan szanowny niszczenia mienia.
                Chyba jednak pan szanowny by nie zaakceptował, bo żeby ją tam włożyć, trzeba
                dotknąć ukochany samochód będący własnością pana szanownego. A co jakiś gnojek
                ukochany samochód pana szanownego dotykał będzie.
                Jura
                • misiu-1 Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 07:42
                  jureek napisał:

                  > A kartkę za wycieraczką ze zwróceniem uwagi zaakceptowałby pan
                  > szanowny, czy i w tym doszukałby się pan szanowny niszczenia
                  > mienia.

                  A kartka za wycieraczką, w towarzystwie kilku reklam bezpruderyjnych panienek,
                  handlarzy samochodów, okien i drzwi, prawdopodobnie niezauważona powędrowałaby
                  do kubełka na śmieci. :-)

                  > Chyba jednak pan szanowny by nie zaakceptował, bo żeby ją tam
                  > włożyć, trzeba dotknąć ukochany samochód będący własnością pana
                  > szanownego. A co jakiś gnojek ukochany samochód pana szanownego
                  > dotykał będzie.

                  Słusznie prawisz. Co jakiś gnojek z ambicjami na posterunkowego Straży Miejskiej
                  szanowny samochód dotykał będzie? Najsamprzód trochę kultury osobisty, dopiero
                  potem z łapami. Jeśli ktoś takiej siły w sobie nie czuje, żeby nie dotykać, to
                  niech omija z daleka, na miasto niech idzie, wsiądzie do tramwaju i tam se dotyka.
            • emes-nju Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 10:49
              jureek napisał:

              > Przecież to nie jest żaden samosąd, czy niszczenie mienia (farba
              > łatwiutka do zmycia)

              I musze za to zaplacic, bo nie wolno myc auta pod domem...

              > tylko zwrócenie uwagi.

              Zwrocieles uwage na to, co napisalem? Zapewne nie. Napisalem, ze
              mnie mogliby zlapac na drobiazgu. Tak jak tych, ktorym malowano
              lusterka albo pare cm - nie mam miarki w oku.

              Tak naprawde to najbardziej mnie te gnoje wkur.ily wlasnie tymi
              lusterkami i drobiazgami. Nie wspominajac o hipokryzji - ewidentnie
              lamiac prawo, usiluja, przy pomocy "smieszniutkiego" happeningu,
              naklonic kierowcow do przestrzegania prawa.
              • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 11:46
                emes-nju napisał:

                > jureek napisał:
                >
                > > Przecież to nie jest żaden samosąd, czy niszczenie mienia (farba
                > > łatwiutka do zmycia)
                >
                > I musze za to zaplacic, bo nie wolno myc auta pod domem...

                Przesadzasz. Pamiętam, że jak miałem auto, to i tak myłem je od czasu do czasu,
                mimo, że nikt mi go nie malował farbą.

                > > tylko zwrócenie uwagi.
                >
                > Zwrocieles uwage na to, co napisalem? Zapewne nie. Napisalem, ze
                > mnie mogliby zlapac na drobiazgu. Tak jak tych, ktorym malowano
                > lusterka albo pare cm - nie mam miarki w oku.
                >
                > Tak naprawde to najbardziej mnie te gnoje wkur.ily wlasnie tymi
                > lusterkami i drobiazgami.

                Oczywiście, że zwróciłem uwagę. Właśnie dlatego, że drobiazgi, to TYLKO
                zwrócenie uwagi. I jeżeli nie jestem w porządku, to nawet w przypadku drobiazgu
                przyjmuję do wiadomości zwrócenie mi uwagi. Gdyby to nie były drobiazgi, gdyby
                ktoś z parkujących zawłaszczył bezprawnie z pół metra chodnika, to nie miałbym
                żadnych oporów, żeby wezwać odpowiednie służby do odholowania delikwenta na
                parking strzeżony.

                > Nie wspominajac o hipokryzji - ewidentnie
                > lamiac prawo, usiluja, przy pomocy "smieszniutkiego" happeningu,
                > naklonic kierowcow do przestrzegania prawa.

                Jakie tam wielkie łamanie prawa, jeśli nawet z oskarżenia publicznego ścigane to
                nie jest.
                Jura
                • emes-nju Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:01
                  jureek napisał:

                  > Przesadzasz. Pamiętam, że jak miałem auto, to i tak myłem je od
                  > czasu do czasu, mimo, że nikt mi go nie malował farbą.

                  A ja zaplacilem mandat za OPLUKIWANIE woda auta (nie zmywanie z
                  niego farby) na podjezdzie domu, w ktorym mieszkalem. Doniosl na
                  mnie jakis przechodzien - nawet widzialem jak dzwonil.

                  > > Tak naprawde to najbardziej mnie te gnoje wkur.ily wlasnie tymi
                  > > lusterkami i drobiazgami.
                  >
                  > Oczywiście, że zwróciłem uwagę. Właśnie dlatego, że drobiazgi, to
                  > TYLKO zwrócenie uwagi.

                  Nie. Eskalacja wzajemnej niecheci. Nie sadze, zeby ktos, komu jakis
                  gnoj usmarowal lusterko poczul sie slusznie ukarany. Bedzie tylko
                  wkurw.ony. I slusznie...

                  > I jeżeli nie jestem w porządku, to nawet w przypadku drobiazgu
                  > przyjmuję do wiadomości zwrócenie mi uwagi.

                  Albo jestes swiety, albo, z braku tego typu doswiadczen, mylisz sie.
                  Stawiam na to drugie.

                  > Gdyby to nie były drobiazgi, gdyby ktoś z parkujących zawłaszczył
                  > bezprawnie z pół metra chodnika, to nie miałbym
                  > żadnych oporów, żeby wezwać odpowiednie służby do odholowania
                  > delikwenta na parking strzeżony.

                  Ja tez. Ale na lusterko BEZPRAWNIE :-P zawlaszczajace 2 cm chodnika
                  nikt NORMALNY nie powinien nawet zwrocic uwagi. Zapewne dlatego,
                  nikt normalny nie chcodzi z miarka i nie sprawdza :-P

                  > > Nie wspominajac o hipokryzji - ewidentnie
                  > > lamiac prawo, usiluja, przy pomocy "smieszniutkiego" happeningu,
                  > > naklonic kierowcow do przestrzegania prawa.
                  >
                  > Jakie tam wielkie łamanie prawa, jeśli nawet z oskarżenia
                  > publicznego ścigane to nie jest.

                  Ale to nie znaczy, ze prawo nie jest lamane.
                  • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:25
                    emes-nju napisał:

                    > A ja zaplacilem mandat za OPLUKIWANIE woda auta (nie zmywanie z
                    > niego farby) na podjezdzie domu, w ktorym mieszkalem. Doniosl na
                    > mnie jakis przechodzien - nawet widzialem jak dzwonil.

                    Chyba się nie zrozumieliśmy. CHodziło mi o to, że auto tak czy inaczej od czasu
                    do czasu trzeba umyć. Na myjni oczywiście.

                    > Nie. Eskalacja wzajemnej niecheci. Nie sadze, zeby ktos, komu jakis
                    > gnoj usmarowal lusterko poczul sie slusznie ukarany. Bedzie tylko
                    > wkurw.ony. I slusznie...

                    No to sądzisz po sobie. Ja bym się raczej nie wku...ł, tylko przyjął do
                    wiadomości, że pomyliłem się w oszacowaniu wolnej szerokości i nawet był
                    wdzięczny, że ktoś zadał sobie trud, żeby pokazać mi, ile to jest naprawdę 1,5
                    metra. Taka wiedza może się przydać.

                    > Albo jestes swiety, albo, z braku tego typu doswiadczen, mylisz sie.
                    > Stawiam na to drugie.

                    Nie jestem święty, ale też nie uważam siebie, ani tym bardziej mojego auta
                    (którego zresztą nie mam) za pępek świata.
                    A doświadczenia ze zwracaniem uwagi owszem miałem. Jechałem np. rowerem po
                    chodniku, co prawda z prędkością pieszego i ludzi na chodniku też nie było
                    prawie wcale, ale mimo to ktoś zwrócił mi uwagę. Przyjąłem do wiadomości i
                    zsiadłem z roweru, bo mimo, iż gościu czepiał się wyraźnie, to formalnie miał
                    rację.
                    Jura
                    • emes-nju Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:35
                      jureek napisał:

                      > przyjął do wiadomości, że pomyliłem się w oszacowaniu wolnej
                      > szerokości i nawet był wdzięczny, że ktoś zadał sobie trud, żeby
                      > pokazać mi, ile to jest naprawdę 1,5 metra. Taka wiedza może się
                      > przydać.

                      Nie moze.

                      Nastepnym razem albo bedziesz latal z miarka i mierzyl, albo
                      niezaleznie od odebraniej wczesniej "nauki", mialbys szanse na
                      ponowne popelnienie kilkucentymetrowego bledu. Oceniania odleglosci
                      nie da sie nauczyc co do centymetra...

                      > A doświadczenia ze zwracaniem uwagi owszem miałem. Jechałem np.
                      > rowerem po chodniku, co prawda z prędkością pieszego i ludzi na
                      > chodniku też nie było prawie wcale, ale mimo to ktoś zwrócił mi
                      > uwagę.

                      Ale nie zamalowal? ;-)
                      • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:52
                        emes-nju napisał:

                        > Nie moze.
                        >
                        > Nastepnym razem albo bedziesz latal z miarka i mierzyl, albo
                        > niezaleznie od odebraniej wczesniej "nauki", mialbys szanse na
                        > ponowne popelnienie kilkucentymetrowego bledu. Oceniania odleglosci
                        > nie da sie nauczyc co do centymetra...

                        Może. Następnym razem w razie wątpliwości nie zaparkuję. A miarkę mam z sobą
                        zawsze. Wystarczy położyć się w poprzek chodnika, jeżeli się zmieszczę, to na
                        pewno jest to kilkadziesiąt centzmetrów ponad wymagane 1,5 m.

                        > > A doświadczenia ze zwracaniem uwagi owszem miałem. Jechałem np.
                        > > rowerem po chodniku, co prawda z prędkością pieszego i ludzi na
                        > > chodniku też nie było prawie wcale, ale mimo to ktoś zwrócił mi
                        > > uwagę.
                        >
                        > Ale nie zamalowal? ;-)

                        Chodziło o przyjmowanie uwag zwracanych za pierdoły.
                        Jura
                        • emes-nju Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:03
                          jureek napisał:

                          > emes-nju napisał:
                          >
                          > > Nie moze.
                          > >
                          > > Oceniania odleglosci nie da sie nauczyc co do centymetra...
                          >
                          > Może. Następnym razem w razie wątpliwości nie zaparkuję.

                          Klopot bedzie gdy nie bedziesz mial watpliwosci, a pomiar wykaze, ze
                          sie myliles.

                          > > Ale nie zamalowal? ;-)
                          >
                          > Chodziło o przyjmowanie uwag zwracanych za pierdoły.

                          A mi chodzilo o FORME zwracania uwagi. Czy uwazalbys za uzasadnione
                          chlasniecie Cie (latwo zmywalna :-P ) farba po twarzy, w ramach
                          zwracania uwagi, ze po chodniku nie powienienes jezdzic na rowerze?
                          A moze zwykle, nie scigane prawem, zniszczenie opony...?

                          Wydaje mi sie, ze zasmarowywanie farba kilka cm za gleboko
                          zaparkowane auto, to strzelanie z armaty do wrobli i nie sluzy
                          NICZEMU oprocz eskalacji "konfliktu" kierowcy-piesi.
                          • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:22
                            emes-nju napisał:

                            > Wydaje mi sie, ze zasmarowywanie farba kilka cm za gleboko
                            > zaparkowane auto, to strzelanie z armaty do wrobli i nie sluzy
                            > NICZEMU oprocz eskalacji "konfliktu" kierowcy-piesi.

                            Strzelaniem z armaty do wróbli byłoby wezwanie w przypadku nieznaczniego
                            przekroczenia odpowiednich służb w celu wyegzekwowania prawa. I zauważ, że
                            byłoby to najzupełniej zgodne z prawem.
                            Naprawdę nie rozumiem tej histerii z powodu farby, którą zmyje pierszy deszczyk.
                            To już bardziej szkodliwe dla lakieru jest jakże powszechne mazanie palcem na
                            brudnym aucie napisu "brudas", ale z tego powodu nie ma histerii. Dla mnie taki
                            sygnał zmywalną farbą to pikuś, a traktowane jest to prawie jak naruszenie
                            nietykalności cielesnej (choćby Twoje porównanie do chluśnięcia farbą w twarz).
                            Ludzie! Auto to tylko rzecz, ono nie odczuwa bólu!
                            Jura
                            • emes-nju Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:30
                              Ok.

                              Zaczynam wiec akcje zupelnie niegroznego "zwracania uwagi" pieszym,
                              ktorzy czekajc na zielone wchodza na jezdnie. Jak bedzie mokro, to
                              bede ich ochlapywal, zamiast wyczyniac sztuczki magiczne, zeby tego
                              nie zrobic.

                              To przeciez zupelnie nieszkodliwe i nikt nie powiniem miec mi
                              takiego "happeningu" za zle. Wiecej - ochlapani piesi powinni byc mi
                              wdzieczni, bo otrzymali nauke, dzieki ktorej beda mieli wieksza
                              szanse na unikniecie gorszych konsekwencji wchodzenia na jezdnie na
                              czerwonym :-P
                              • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:39
                                A tak niedawno coś o eskalacji pisałeś :)
                                Zauważ poza tym, że samochody, które zostawiały więcej niż 1,5 metra nie były
                                malowane, a Ty ochlapałbyś wszystkich - winnych i niewinnych.
                                Jura
                                • emes-nju Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:40
                                  Tak!

                                  O eskalacji pisalem...
              • shp80 Re: Farbą po samochodzie 31.01.09, 12:58
                emes-nju napisał:

                > jureek napisał:
                >
                > > Przecież to nie jest żaden samosąd, czy niszczenie mienia (farba
                > > łatwiutka do zmycia)
                >
                > I musze za to zaplacic, bo nie wolno myc auta pod domem...

                Jest jedno ale: nie sądzę, by ktoś, kto parkuje tak, jak na filmie,
                przejął się tym, że nie wolno myć samochodu pod domem..

                > Tak naprawde to najbardziej mnie te gnoje wkur.ily wlasnie tymi
                > lusterkami i drobiazgami. Nie wspominajac o hipokryzji -
                ewidentnie
                > lamiac prawo, usiluja, przy pomocy "smieszniutkiego" happeningu,
                > naklonic kierowcow do przestrzegania prawa.

                Kiedyś próbowałem interweniować u Straży Miejskiej w podobnej
                sprawie - panowie strażnicy uciekli do samochodu i odjechali..
          • inguszetia_2006 Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 20:40
            Witam,
            A ja zgadzam się z Emesem.
            Nie będzie jakiś gnojek mazał mi po samochodzie, bo mi centymetra
            zabrakło do półtora metra i się akurat nawinęłam na drodze.
            Najfajniej jest rozporządzać cudzą własnością, bo jest cudza.
            A przecież istotna jest nie sama idea "półtora metra", tylko fakt,
            czy na chodniku zmieszczą się piesi i czy będą mogli komfortowo
            przejść.
            Pzdr.
            Inguszetia
          • jane14 W imieniu gnojków ... 29.01.09, 21:08
            emes-nju napisał:

            > Bo to, k... mac (!), moj samochod (moja wlasnosc - chroniona
            > prawem),... gnojki.

            WOW !!!
            Samochód to moze i twój ale chodnik juz nie EMINENCJO !!!.
            Wiec jak ten samochód taki ważny dla ciebie to se go wsadź do ... domu oczywiście.
            A pochodniku to se możesz Eminencjo pospacerować razem z nami "gnojkami", jeśli
            Eminencji chora mania wielkości pozwoli.

            PS. Jak Eminencja jedna z drugą ma problem, ile to 1,5 metra to niech sobie
            najmie giermka z miarką. A jak giermek jest niedysponowany, a na drugiego nie
            stać, bo kryzys to niech zostawi 2m. Wtedy jak się pomyli Eminencja o
            2,5,10,15,25 cm to i tak będzie poza "linią".
            • zimnokrwisty Re: W imieniu gnojków ... 30.01.09, 09:26
              Nie rozumiesz najważniejszej rzeczy. Państwo ustanawia pewne prawa i
              państwo powołuje okreslone słuzby do egzekwowania tych praw. Jesli
              obywatele maja prawo do egzekwowania prawo, to procedury sa ściśle
              okreslone. Egzekowanie prawo poza tymi procedurami to słynne prawo
              Luncha. Zaczęło się też niewinnie, chyba od przymusowego wcielenia
              do armii. A skończyło się na wieszaniu ludzi.
              Dzisiaj jeden ormowiec maluje farba (chocby i wodną) lusterko auta
              bo zabraklo 2 cm do przepisowego 1,5m, a jutro jakis wkurzony
              obywatel wleje wiadro farby plakatowej sąsiadce do wózka z
              niemowlakiem, bo dziecko płakało całą noc i spać nie dało. Ewidentne
              naruszenie przepisów o ciszy nocnej po 22:00. Taką akcję też byś
              popierał?
              • jane14 Re: W imieniu gnojków ... 30.01.09, 10:31
                zimnokrwisty napisał:

                > Nie rozumiesz najważniejszej rzeczy. Państwo ustanawia pewne
                prawa i
                państwo powołuje okreslone słuzby do egzekwowania tych praw.

                Państwo to my i powołaliśmy je do życia (ponad 1000 lat temu
                przynajmniej oficjalnie) aby własnie był porządek i ludzie
                rezspektowali dobre obyczaje. Te dobre obyczaje spisano jako
                prawo ...

                > ...obywatele maja prawo do egzekwowania prawo...

                Właśnie dokładnie maja ...

                > ...to procedury sa ściśle okreslone.

                Procedury maja byc przede wszystkim skuteczne. Jeśli nie są, są nic
                nie warte i trzeba je zmienic.
                Owszem w naszej rzeczywistości zapewne bardziej szwankuja wykonawcy
                procedur niz same procedury ale to nie zmienia faktu ze coś z tym
                trzeba robić.

                > Egzekowanie prawo poza tymi procedurami to słynne prawo
                Luncha.

                Prawo Lyncha nie funkcjonowało poza procedurami ale właśnie było
                jedna z procedur.
                Korzenie wyjasnił Tiges poniżej (choc nie wiem czemu ten post
                zniknął?) wiec już wiesz że chodzi o własnoreczne wyegzekwowanie
                obowiazujacego prawa.
                To nie była zemsta czy cos w tym rodzaju, ale poprostu
                wyegzekwowanie prawa przez obywateli/społecznośc, tam gdzie
                oficjalne struktury państwa zawodziły, czy jak w przypadku USA
                poprostu nie docierały lub były słabe.
                I jak wiesz przez wiele lat to tam funkcjonowało, a nawet było
                oficjalnie aprobowane prze Państwo.
                Zostało to zreszta do dziś usankcjonowane np. w zupełnie innym niż u
                nas podejsciu np. do tzw. "Obrony koniecznej".
                Ponieważ nasz kraj jeśli chodzi o szeroko pojęty "wymiar
                sprawiedliwości" coraz bardziej przypomina "dziki zachód"
                niewykluczone, że samosad czy jak kto woli "prawo Lyncha" może w
                niedalekiej przyszłości stać się powszechne w naszym kraju. O ile
                ktos sie wreszcie nie obudzi na szczytach tej naszej władzy.

                Ta dygresja nie dotyczy rzeczonej akcji. Tu nie mamy do czynienia z
                egzekwowaniem prawa ale protestem przeciw jego nagminnemu łamaniu.
                W ramach tego protestu moze i zostało uszkodzone mienie ale z uwagi
                na zakres szkody (~20Pln na myjnie) nawet nie mozna żadać od policji
                ścigania tych Pań i Panów.
                Tego typu wykroczenie kwalifikuje sie do postepowania cywilnego
                przed sadem.
                No cóż to działą w dwie stronu. Słabość władzy wykorzystują kierowcy
                ale ta słabość wychodzi bokiem gdy z "łamiacych prawo" staja sie
                ofiarami bezprawia.
                Myśle ze to by było nawet niezłe jakby własciciele tych aut masowo
                złozyli pozwy przeciw organizatorom. To nadałoby sprawie jeszcze
                wiekszego rozgłosu i zapewne o to jak ktoś słusznie zauwazył tu
                chodzi.

                > Dzisiaj jeden ormowiec maluje farba (chocby i wodną) lusterko auta
                > ... jutro jakis wkurzony
                > obywatel wleje wiadro farby plakatowej sąsiadce do wózka z
                > niemowlakiem, bo dziecko płakało całą noc i spać nie dało.
                > Ewidentne
                > naruszenie przepisów o ciszy nocnej po 22:00. Taką akcję też byś
                > popierał?

                Nie koniecznie ale :

                A. Płacz dziecka nie jest ewidentnym naruszeniem ciszy nocnej a
                nawet wogóle nie jest.
                B. To byłoby już ścigane z urzedu "narazenie zycia lub zdrowia"
                oczywiście dziecka.
                C. Porównanie dziecka z samochodem rzeczywiście utwierdza mnie w
                przekonaniu że mamy "dziki zachód" czy wschod jak kto woli...
                • trypel Re: W imieniu gnojków ... 30.01.09, 11:03
                  jane14 napisał:

                  >
                  > W ramach tego protestu moze i zostało uszkodzone mienie ale z uwagi
                  > na zakres szkody (~20Pln na myjnie) nawet nie mozna żadać od policji
                  > ścigania tych Pań i Panów.

                  Zakładajac że przeciętna opona w rowerze tez kosztuje niewiele więc widząc
                  rowerzystę bez oswietlenia w nocy też powinienem przeciąc mu tą oponę za pomocą
                  noża-tapeciaka?
                  Nikt mnie ścigac nie będzie rozumiem?
                  To bedzie taka obywatelska postawa - bo nikt sie tym nie zajmuje przecież. Tak
                  samo jak rowerzysta bedzie jechał chodnikiem? Albo jak mi ktos wlezie na
                  czerwonym to przynajmniej ochlapać wjazdem w kałużę :) jakie to obywatelskie....
                  • emes-nju Re: W imieniu gnojków ... 30.01.09, 11:16
                    trypel napisał:

                    > jane14 napisał:
                    >
                    > > W ramach tego protestu moze i zostało uszkodzone mienie ale z
                    > > uwagi na zakres szkody (~20Pln na myjnie) nawet nie mozna żadać
                    > > od policji ścigania tych Pań i Panów.
                    >
                    > Zakładajac że przeciętna opona w rowerze tez kosztuje niewiele
                    > więc widząc rowerzystę bez oswietlenia w nocy też powinienem
                    > przeciąc mu tą oponę za pomocą noża-tapeciaka?

                    O! Niezly pomysl! A jak bezpieczensto sie poprawi :-)

                    Rozszerzylbym akcje na podeszwy pieszych. Jak zejda z wyznaczonego
                    im miejsca na jezdni (przejscie), to wycinac im tyle podeszwy, ile
                    rozmineli sie z obowiazujacym (i potwierdzonym malowaniem) prawem :-
                    P Tez nie bedzie to podlegalo sciganiu (obywatelu sierzancie Jane -
                    dziekujemy za uswiadomienie nas w kwestiach prawnych :-P ), bo
                    przeciez piesi maja na nogach buty uzywane, a te nie przedstawiaja
                    zadnej wartosci :-P
                  • jane14 Re: W imieniu gnojków ... 30.01.09, 11:25
                    trypel napisał:


                    > Zakładajac że przeciętna opona w rowerze tez kosztuje niewiele
                    więc widząc...

                    > Nikt mnie ścigac nie będzie rozumiem?

                    No prawie napewno chyba ze dojdzie do szamotaniny i "uszkodzenia
                    ciał trwajacego powyżej 7dni" czy jakoś tak.

                    > To bedzie taka obywatelska postawa - bo nikt sie tym nie zajmuje
                    przecież.

                    No wiec jeśli uda ci się nadać temu rozgłos i osiagnac jakiś efekt
                    to bedzie postawa obywatelska, jeśli jednak skończysz na koledze
                    którego nie lubisz ... to bedzie zemsta.

                    PS. W dawnych czasach Milicjo/policja radziła sobie z rowerzystami
                    (nieoświetlonymi, pijanymi, bez karty rowerowej, bo taka była
                    wymagana, itd) w prosty sposób. Wykrecała wentylek i... trzeba było
                    drałować do domu piechotą.
                    Moze i samochodom spuszczać powietrze skoro malowanie wywołało tyle
                    protestu.
                    "Albo się nauczysz parkować, albo pompować"
                    • trypel Re: W imieniu gnojków ... 30.01.09, 11:28
                      Pamiętam te czasy bo raz tak drałowałem do domu ze 4 km. Ale nauczka była!
                      I tu sie zgadzamy. Wypuszczenie powietrza byłoby bardzo skuteczne. Niczego nie
                      niszczy a jednocześnie jest zdecydowanie skuteczną karą.

                      Tylko jak sobie poradzić z pieszymi? co im spuszczać? wpierdziel to chyba nie bardzo
                • zimnokrwisty Re: W imieniu gnojków ... 30.01.09, 11:49
                  > Państwo to my i powołaliśmy je do życia (ponad 1000 lat temu
                  > przynajmniej oficjalnie) aby własnie był porządek i ludzie
                  > rezspektowali dobre obyczaje. Te dobre obyczaje spisano jako
                  > prawo ...
                  Acha...
                  > > ...obywatele maja prawo do egzekwowania prawo...
                  > Właśnie dokładnie maja ...
                  Poza drogą sadową lub poprzez wyznaczonych funkcjonariuszy? Podaj
                  podstwę prawną.
                  > Procedury maja byc przede wszystkim skuteczne. Jeśli nie są, są
                  > nic nie warte i trzeba je zmienic.
                  Dokładnie. Czyli najpierw zmieniasz procedure a potem postepujesz
                  zgodnie z nową. Nigdy odwrotnie.
                  > Prawo Lyncha nie funkcjonowało poza procedurami ale właśnie było
                  > jedna z procedur.
                  Na poczatku było poza procedurami. Potem to tolerowano ale widząc
                  skutki takiej działalności bezwględnie tego zakazano.
                  wiadomosci.polska.pl/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=255632
                  > To nie była zemsta czy cos w tym rodzaju, ale poprostu
                  > wyegzekwowanie prawa przez obywateli/społecznośc, tam gdzie
                  > oficjalne struktury państwa zawodziły, czy jak w przypadku USA
                  > poprostu nie docierały lub były słabe
                  > I jak wiesz przez wiele lat to tam funkcjonowało, a nawet było
                  > oficjalnie aprobowane prze Państwo.
                  I widząc skutki takiej działalnosci bezwglednie tego zakazano. To
                  daje do myslenia, nie?
                  > Zostało to zreszta do dziś usankcjonowane np. w zupełnie innym niż
                  > u nas podejsciu np. do tzw. "Obrony koniecznej".
                  Te zasady sa równiez precyzyjnie ustalone. Sprubuj zastrzelić
                  człowieka który przechodzi na skróty przez Twój nieogrodzony trawnik
                  i depcze go. Nie wywiniesz się od pierdla. Ale jesli w takim Texasie
                  zastrzeliłbys człowieka który z premedytacja niszczy Ci auto to
                  mógłbys się wykrecić z konsekwencji.
                  > Ponieważ nasz kraj jeśli chodzi o szeroko pojęty "wymiar
                  > sprawiedliwości" coraz bardziej przypomina "dziki zachód"
                  > niewykluczone, że samosad czy jak kto woli "prawo Lyncha" może w
                  > niedalekiej przyszłości stać się powszechne w naszym kraju.
                  Prawo Lynczha to w prostej drodze kontynuacja średniwiecznego
                  zwyczaju, gdy lokalny oficjel ustanawial prawo i wykonywał je.
                  Sądzisz, że powinniśmy wrócić do średniowiecza? To może wyposażymy
                  prokuratury w "żelazne dziewice" i inny sympatyczny sprzęt?
                  > Tego typu wykroczenie kwalifikuje sie do postepowania cywilnego
                  > przed sadem.
                  Gdyby sądy działały sprawnie i juz po jednej szybkiej rozprawie
                  byłby wyrok to czemu nie. Ale sądy dziaaja jak działają. Więc
                  zgodnie z Twoja tezą bierzemy prawo w swoje ręce. I w ramach
                  happeningu kierowcy wspólnie łapia malarza i przez lejek wlewają mu
                  do gardła całą zawartość puszki z farbą (wodną). Fajnie jest...
                  > A. Płacz dziecka nie jest ewidentnym naruszeniem ciszy nocnej a
                  > nawet wogóle nie jest.
                  A jak grupa nastolatków robi imprezke i drze się po nocy to tez nie?
                  to tez dzieci (z punktu widzenia prawa)
                  > B. To byłoby już ścigane z urzedu "narazenie zycia lub zdrowia"
                  > oczywiście dziecka.
                  Jeśli wiadro farby zastąpisz kubeczkiem wylanym na kocyk to nie.
                  > C. Porównanie dziecka z samochodem rzeczywiście utwierdza mnie w
                  > przekonaniu że mamy "dziki zachód" czy wschod jak kto woli...
                  I oto w tym chodzi. Dla niektórych pomalowanie auta to pryszcz. Ale
                  inni wezmą i obleją farbą palacza na przystanku tramwajowym. To też
                  mozna zrozumieć. Ale wtedy znajdzie się idota który obleje dziecko.
                  A do tego nie można dopuscić. I dlatego trzeba zatrzymac cały proces
                  na początku czyli scigać juz tych co malują auta. Bo potem moze być
                  za późno.




              • emes-nju Re: W imieniu gnojków ... 30.01.09, 11:06
                zimnokrwisty napisał:

                > Dzisiaj jeden ormowiec maluje farba (chocby i wodną) lusterko auta
                > bo zabraklo 2 cm do przepisowego 1,5m

                Znacznie czesciej samozwanczy ormowcy posluguja sie czyms ostrym
                (chocby dlatego, ze nie maja pod reka farby i zmyslnego urzedzenia
                pomiarowego - zapewne porownanego przed rozpoczeciem wymierzania
                sprawiedliwosci z wzorcem metra z Sevre :-P ). Wtedy nie konczy sie
                na myjni...
            • emes-nju Re: W imieniu gnojków ... 30.01.09, 11:00
              jane14 napisał:

              > Samochód to moze i twój ale chodnik juz nie EMINENCJO !!!.

              Taaa jessss, OBYWATELU sierzancie :-P
              • jane14 Re: W imieniu gnojków ... 30.01.09, 11:14
                emes-nju napisał:

                > Taaa jessss, OBYWATELU sierzancie :-P

                Jak już to Panie poruczniku, w końcu odsłuzyło się swoje na
                poligonach PRL
                Ale ogólnie to tak trzymac, beda z ciebie ludzie, jak sie bedziesz
                starał !
                • emes-nju Re: W imieniu gnojków ... 30.01.09, 11:27
                  jane14 napisał:

                  > Jak już to Panie poruczniku, w końcu odsłuzyło się swoje na
                  > poligonach PRL

                  No to jestem lepszy.

                  Mnie z woja wyrzucili po 5 tygodniach. Zorientowali sie, ze
                  generalowie nie odsluguja swojego na poligonach :-P
    • hazd Re: Farbą po samochodzie 29.01.09, 22:53
      Rozumiem ze to jest jakas akcja mlodziezy no ale trzeba miec jakies granice. Farba po samochodzie??? Owszem ludzie przesadzaja z parkowaniem i trzeba im to pokazac ale chyba nie tedy droga.Moze jakas tasma albo czyms podobnym byle nie niszczyc komus rzeczy na ktora czlowiek moze ciezko pracowac. Ja bym sie bardzo zdenerwowal i raczej nie pomoglobymi to zrozumiec ze zle robie. pozdrawiam

      Zobacz koniecznie: czytniki kodów kreskowych
    • mejson.e Wandalizm 29.01.09, 23:14
      Cel uśmierdza środki...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 01:21
      Jeszcze jedna rzecz symptomatyczna. Wszyscy rzucili się na artystę z zarzutem o
      rzekome niszczenie nieprawidłowo zaparkowanych samochodów.
      Padały głosy, że powinien ponieść karę i zapłacić za umycie.
      A co z niszczeniem chodnika? To nikogo nie obchodzi, że chodnik też został
      pomalowany, a nie tylko autka?
      Ech, ludzie, ludzie! Gdybyście swoje żony tak kochali, jak swoje samochody, to
      byłyby one najszczęśliwszymi kobietami na świecie.
      Jura
      • jane14 Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 08:23
        jureek napisał:

        > A co z niszczeniem chodnika? To nikogo nie obchodzi, że chodnik
        też został
        > pomalowany, a nie tylko autka?

        Obchodzi tyle, że jak i z samochodem ta farba to pryszcz.
        Jak wygladaja chodniki, kraweżniki, pasy zieleni itd w miejscach
        gdzie nagminnie parkuja auta to cyba kazdy wie.
        Przy okazji w ramach tej akcji też odnawiano te pasy zieleni, wiec
        zarzut o wandalizm co niektórzy "kierowcy" to chyba do siebie
        kierowali.
        Moim zdaniem tej "wojny" nie da się zakończyć rozejmem.
        Czas na interwencje wojsk rozjemczych. Na poczatek proponuje
        bezwzgledny zakaz parkowania na chodnikach (wycofanie "wojsk" na
        pozycje zprzed konfliktu).
        Jeśli gdzies jest na tyle szeroki chodnik, że mozna parkować
        zostawiajac stosowne miejsce dla ludzi, to wyznaczyć liniami i
        znakami parking (ta razą już nie zmywalny) a przy najblizszej okazji
        remontowej zrobic zatoke parkingowa (uznanie potrzeb aut, ale
        poprowadzenie nowych granic z rozsadnym umiarem).
        • emes-nju Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 11:37
          jane14 napisał:

          > Na poczatek proponuje bezwzgledny zakaz parkowania na chodnikach

          Eeeee... Nie wiem czy wiesz, ale w Polsce jest bardzo duzo osiedli,
          ktore owladnieci wizja obywateli bez samochodow (jak rowniez kuchni
          i lazienek) komunisci, "zapomnieli" wyposazyc w cos wiecej niz waska
          drozynka dla "czarnej wolgi". ZERO parkingow, waskie chodniczki,
          duzo samochodow.

          Masz jakas koncepcje?

          Moze eksmisje zmotoryzowanych...?
      • emes-nju Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 11:32
        jureek napisał:

        > A co z niszczeniem chodnika? To nikogo nie obchodzi, że chodnik
        > też został pomalowany, a nie tylko autka?

        A wiesz... Tak sobie pomyslalem, ze w tym happeningu najlepsza
        rzecza wlasnie bylo owo "niszczenie" chodnika. Przynajmniej
        jednoznacznie zostala zaznaczona granica ;-)
      • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:02
        Czy przyszło Ci do głowy, że od egzekwowania przepisów jest policja,
        straż miejska, różne inspekcje, urzędy itd., a nie banda narwanych
        entuzjastów? Ta linia zaznacza baaardzo cienką ostatnio granicę
        pomiędzy przworządnością a sobiepaństwem i anarchią...
        • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:28
          kozak-na-koniu napisał:

          > Czy przyszło Ci do głowy, że od egzekwowania przepisów jest policja,
          > straż miejska, różne inspekcje, urzędy itd., a nie banda narwanych
          > entuzjastów?

          Toteż oni nie egzekwują prawa. Nie nakładają mandatów, nie zakładają blokad -
          oni tylko zwracają Ci uwagę, że zaparkowałeś nieprawidłowo. Jura
          • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:37
            Więc co w takim razie mam zrobić, jeśli na przykład jakiś debil znów
            zaparkuje na trawniku pod moim oknem - by o czwartej rano uruchomić
            silnik i przez kilka minut smrodzić, czas ten wykorzystując na
            przecieranie okien; albo notorycznie zastawia wejście do klatki
            schodowej wiedząc, że ani policja, ani straż nie zareaguje? Zrzucić
            mu z trzeciego piętra na łeb cegłę? Butelkę z benzyną? Poprzebijać
            opony? Porysować gwoździem karoserię? Pobić jego wrzeszczące po
            22.00 dzieci?
            • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:54
              Zawsze możesz zwrócić mu uwagę. I na pewno nie napiszę wtedy, że sam egzekwujesz
              prawo zamiast odpowiednich służb.
              Jura
              • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:58
                Nie odwracaj kota ogonem, tamci ormowcy jakoś nie pomyśleli o
                zwróceniu uwagi - tylko od razu farbą, bo oni przepisy egzekwują. Ja
                też tak chcę! Co, może ja gorszy???:P
                • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:25
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > Nie odwracaj kota ogonem, tamci ormowcy jakoś nie pomyśleli o
                  > zwróceniu uwagi - tylko od razu farbą, bo oni przepisy egzekwują. Ja
                  > też tak chcę! Co, może ja gorszy???:P

                  Egzekwowaliby przepisy, gdyby nakładali mandaty, czy blokady. Taki znaczek
                  farbą, że zabrałeś za dużo chodnika, to właśnie forma zwrócenia uwagi, a nie
                  żadne egzekwowanie prawa.
                  Jura
                  • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:35
                    Toż, ja właśnie wylewając mu rzeczoną farbę na łeb oraz przyklejając
                    na super glue do czoła karteczkę z wyjaśnieniem dlaczego, delikatnie
                    zwróciłbym jego uwagę, że tak się nie robi, bo to zwykłe chamstwo -
                    nie mniejsze, a nawet większe jak zabranie przez nieuwagę paru
                    centymetrów chodnika.:)
                    • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:38
                      ...A w ogóle, to jak komuś w mieście za ciasno - niech się
                      przeprowadzi na wieś, jako i ja zrobiłem. I przestrzeń będzie miał i
                      świeże powietrze i pszczółki będą mu bzyczały do snu...:P
            • jane14 Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:56
              kozak-na-koniu napisał:

              > Więc co w takim razie mam zrobić, jeśli na przykład jakiś debil
              znów
              > zaparkuje na trawniku pod moim oknem - by o czwartej rano
              uruchomić
              > silnik i przez kilka minut smrodzić...

              Wsadź mu np. kartofel albo zimą kulke sniegu w rurę wydechową
              powinien przestać.
              • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:07
                To stare jak świat i dziecinada. Takie kawały robiłem, jak miałem 8
                lat. Jak heppenyng, to heppenyng, żeby choć można było takiemu
                nasypać cukru do zbiornika paliwa...
                • jane14 Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:17
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > To stare jak świat i dziecinada.

                  I w pewnym sensie o to tu chodzi.
                  Czasem lepiej osmieszyć niz ukarac.
                  Wyobrazasz sobie co takiego goscia czeka jak zajedzie do pracy czy
                  pod dom takim autkiem z pasem.
                  A co za podśmichujki czekaja twego sasiada jak bedzie krecił sie pod
                  blokiem z pól godziny nie wiedzac czemu nie pali.
                  Możesz nawet zagadac :
                  Patrz Pan a ja staje zawsze rurą w strone jezdni i pali z kopa!!!
                  • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:30
                    Wracając do tematu: zauważyłem, że ogromna większość zaparkowanych
                    samochodów nie blokowała przejścia, a naruszenia przepisowej
                    odległości przeważnie były centymetrowe - przecież nikt nie ma
                    miarki w oczach. Po skończonym "heppenyngu" debil powinien wszystkim
                    zafundować myjnię gratis (hurtem wyszłoby taniej - poniżej 20 PLN od
                    sztuki) i wszyscy "śmichem żartem" oraz kulturalnie byliby
                    uświadomieni i zadowoleni. Prawda?:P
    • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 11:58
      Co tak słabo??? Przepisy nalepiej egzekwuje się gwoździem, albo
      jeszcze lepiej z kopa i nożem, ewentualnie można jeszcze oblać
      benzyną i podpalić. Na przykład, ja niedawno widziałem jak jeden
      gość wyegzekwował przepisy od jednej mamusi, która wysadziła dziecko
      na siusiu pod jego oknem - po prostu, wyszedł i kopnął ją w dupę.
      • inguszetia_2006 Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:11
        kozak-na-koniu napisał:

        > Co tak słabo??? Przepisy nalepiej egzekwuje się gwoździem, albo
        > jeszcze lepiej z kopa i nożem, ewentualnie można jeszcze oblać
        > benzyną i podpalić. Na przykład, ja niedawno widziałem jak jeden
        > gość wyegzekwował przepisy od jednej mamusi, która wysadziła dziecko
        > na siusiu pod jego oknem - po prostu, wyszedł i kopnął ją w dupę.
        Witam,
        Chyba żartujesz z tym kopem w d...?
        I jak szybko przyszedł tatuś z kamieniami?;-D
        Pzdr.
        Inguszetia
        • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:32
          Tak, to było coś w rodzaju żartu. Po prostu - szlag mnie trafia na
          widok takich ormowców - amatorów od naprawiania świata wedle
          własnego uznania i mało mnie obchodzi, że dziś niektórzy nazywają
          to "obywatelską postawą". Ciekawe, co powiedziałby ten domorosły
          egzekutor, gdyby ktoś własnoręcznie wyegzekwował od niego przepisy
          dotyczące niszczenia mienia (na przykład oblewając go jego włsną
          farbą "od stóp do głów")?:)
          • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 12:57
            Znaj proporcjum mocium panie! Farba spłukiwalna zimną wodą i wielkie niszczenie
            mienia! Zagwarantujesz, że nigdy w życiu nikogo nie ochlapałeś przejeżdżając
            przez kałużę? To mniej więcej takie samo niszczenie mienia, jeśli nie gorsze nawet.
            Jura
            • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:10
              Staram się nikogo nie ochlapywać, choć oczywiście nie zawsze się
              uda... Co do tego debila natomiast - przecież farba podobno była
              zmywalna, miałby więc okazję się umyć! Jeszcze powinien mi
              podziękować...:P
    • habudzik Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:49
      Co ja na to ? Ano to że nie byłbym zadowolony ale na pewno nie odpowiadałbym że
      "a jak oni wlezą na czerwonym to co?" Goowno . Tez tak parkuje choć rzadko bo
      zwykle na strzeżonych , służbowych itp .
    • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 13:57
      Myślałem, że tylko Niemcy są tacy popieprzeni, że bardziej kochają swoje auta
      niż żony. Ale widzę, że u nas jeszcze gorzej jest. Gdyby w XVII wieku już auta
      istniały, to pewnie nie jeden szlachcic wzywałby na pojedynek na szable
      drugiego, za to, że ten obraził, albo dotknął jego auto. Bardzo śmieszny wątek w
      sumie.
      Jura
      • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 14:02
        Nie o takie rzeczy, jak powozy szlachciury szablami uszy sobie w
        pojedynkach obcinały... Poczytaj na przykład "Pamiętniki Paska" - to
        się dowiesz.
      • emes-nju Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 14:03
        jureek napisał:

        > Myślałem, że tylko Niemcy są tacy popieprzeni, że bardziej kochają
        > swoje auta niż żony.

        Samochody nie pyskuja ;-)

        W swojej ocenie wez pod uwage to, ze dla przecietnego Polaka, nawet
        uzywany samochod, to bardzo znaczna pozycja w domowym budzecie.
        ZDECYDOWANIE wieksza niz dla przecietnego Niemca...

        Niemcy sa bardziej popieprzeni od nas?
        • jureek Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 14:14
          emes-nju napisał:

          > jureek napisał:
          >
          > > Myślałem, że tylko Niemcy są tacy popieprzeni, że bardziej kochają
          > > swoje auta niż żony.
          >
          > Samochody nie pyskuja ;-)
          >
          > W swojej ocenie wez pod uwage to, ze dla przecietnego Polaka, nawet
          > uzywany samochod, to bardzo znaczna pozycja w domowym budzecie.

          Przypomniał mi się stary dowcip o zderzeniu Polaka w Syrence z Niemcem w
          Mercedesie. POlak płacze nad rozbitą Syrenką, że całe życie na nią pracował, a
          teraz tylko kupa złomu została. A Niemiec na to: "To po coś pan taki drogi
          samochód kupował?"

          > ZDECYDOWANIE wieksza niz dla przecietnego Niemca...
          >
          > Niemcy sa bardziej popieprzeni od nas?

          Jeśli wziąć poprawkę na stosunek ceny auta do zarobków, to tak. Są jeszcze
          bardziej popieprzeni w tym pucowaniu i dopieszczaniu swoich autek. Chociaż
          normalni też się zdarzają. Widziałem raz auto z naklejką "Ein sauberes Auto ist
          ein Zeichen für einen kranken Geist" (czysty samochód świadczy o chorej duszy).
          Jura
          • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 14:42
            To nie ma NIC wspólnego z narodowością i jej cechami, ani ze
            stosunkiem cena samochodu/zarobki. Wycieraczka nie kosztuje drogo,
            jednak napaskudzenie na cudzą wycieraczkę, nawet w mniemaniu
            paskudzącego uzasadnione, byłoby źle odebrane pod każdą szerokością
            geograficzną. Jeśli debilowi wydaje się, że ma do spełnienia misję -
            niech zostanie księdzem i z ambony poucza parafian.:P
    • fa-fik Zniszczenie mienia - przestepstwo 30.01.09, 14:32
      To co robią te mlode palanty to najzwyczajniejsze przestepstwo.
      Jeżeli już chcą być tacy PRAWI I SPRAWIEDLIWI to niech zgłoszą sie
      do policji lub sm.
      Ciekawe jak by sie tłumaczyli gdyby ktoś z właścicieli tych
      pomalowanych samochodów ich zlapal i zawiadomił policje.
      Gdyby to był moj samochód to z przyjemnością bym zaplacił 100 zl
      mandatu za złe parkowanie. Ale zobaczyć ich mine ... BEZCENNE
      • jureek Re:no to złóż zawiadomienie o przestępstwie 30.01.09, 14:40
        Autorzy filmu nie są przecież anonimowi.
        Jak mnie ochlapiesz wjeżdżając w kałużę, to też zniszczysz mi mienie. Uważasz,
        że takimi ochlapaniami też powinna się prokuratura jak przestępstwami zajmować?
        Gó...arzami malującymi palcem napis "brudas" powinien się sąd rodzinny zająć?
        Jura
        • kozak-na-koniu Re:no to złóż zawiadomienie o przestępstwie 30.01.09, 14:47
          Przypadkowe ochlapanie kogoś przeważnie jest zdarzeniem losowym,
          któremu nie zawsze da się zapobiec (chyba, że takie rzeczy robisz
          umyślnie). Wysmarowanie czyjegoś samochodu ma wszelkie znamiona
          działania umyślnego i celowego, które łatwo jest zakwalifikować
          prawnie oraz wyciągnąć odpowiednie prawne konsekwencje.
    • a_weasley Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 14:58
      Najlepiej by zrobił, gdyby się nie bawił w happeningi i nie niszczył ludziom
      mienia (przypominam, wykroczenie do 250 zł, powyżej przestępstwo, lakierowanie
      kosztuje 300 zł/element), tylko po prostu malował te kreski na chodnikach. Każdy
      zatrybi, o co chodzi.
      Mnie wielokrotnie szlag trafiał, że takich kresek nie ma. Wóz mam spory, staram
      się wykorzystywać te 1,5 m co do milimetra, żeby nie wystawać na ulicę.
      Kreski powinny być z założenia, przez miasto malowane. Koszt nieduży. Tylko po
      co się pozbawiać dochodów z mandatów nałożonych na kierowców, którzy nie mają
      miary w oku i zaparkowali 1,4 m od ściany? Albo zaparkowali 1,6 m, tylko się pan
      straszak uparł, że tu jest 1,35?
      Jeszcze pół biedy, jak chodnik wyłożony dużymi płytkami, one akurat mają po pół
      metra, więc łatwo ocenić.
      • st1545 Re: Farbą po samochodzie 30.01.09, 18:42
        a_weasley napisał:

        > Najlepiej by zrobił, gdyby się nie bawił w happeningi i nie niszczył ludziom
        > mienia (przypominam, wykroczenie do 250 zł, powyżej przestępstwo, lakierowanie
        > kosztuje 300 zł/element), tylko po prostu malował te kreski na chodnikach.

        No nie mógł malować na chodniku, bo był zastawiony autami... Wymagasz od gościa,
        by po nocach to robił?

        Poza tym, ludzie nie wiedzą, że należy zostawić 1,5m miejsca. Zapytaj swoich
        kolegów, koleżanek...

        Coraz zabawniejsze są też posty gości, którym nie chce się czytać całego wątku i
        wciąż piszą o "wandalizmie", "chuligaństwie", "kosztach lakierowania"... No a
        "dochody z mandatów" to już całkowite przegięcie. Weź zadzwoń na policję lub
        straż miejską i poproś o interwencję w sprawie choćby jednego samochodu, który
        całkowicie zablokował chodnik. O jakich to wielkich dochodach miasta piszesz,
        jeżeli nikt prawie w ogóle takich wykroczeń nie ściga?

        pozdrawiam, tomek
        • kozak-na-koniu Re: Farbą po samochodzie 31.01.09, 11:38
          Widzisz, są pewne zachowania, które są społecznie akceptowane; są
          też i takie, które nie są. Gdyby debilom przyszło do łepetyn
          cichaczem wysmarować komuś kredową farbą drzwi i okna w ramach "pół
          postu" - zapewne by to zostało uznane za głupi - bo głupi, ale
          nieszkodliwy i uświęcony wielopokoleniową radycją kawał. Gdyby
          natomiast coś podobnego, jak zadano w wątku zdarzyło się w mojej
          okolicy - jestem prawie pewien, że szybko pojawiłoby się paru
          kolesi, którzy debilowi - malarzowi wsadziliby wiadro farby na łeb,
          a debilowi z kamerką - parę kopów, bo tu ludzie nie lubią takich
          zabaw, a porachunki załatwiają między sobą. Co to w ogóle miało
          być??? Jakaś nowa nagonka na panoszących się bogaczy - właścicieli
          samochodów, tym razem w wykonaniu rozwydrzonych, zapewne nigdzie
          niepracujących - więc znudzonych życiem goowniarzy?:P
        • a_weasley Re: Farbą po samochodzie 01.02.09, 14:24
          St1545 napisał:

          > No nie mógł malować na chodniku, bo był
          > zastawiony autami... Wymagasz od gościa
          > by po nocach to robił?

          By co robił? Na chodniku i tak nie namalował, tylko na aucie. A cudzych aut bez
          zgody właściciela malować nie wolno.
          Jakbym takiego spotkał przy moim wozie, tobym tak w rzyć przykopał, że by się
          nogami nakrył. I miałbym prawo. Obrona konieczna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka