Dodaj do ulubionych

Prawo (prawie) prawej

08.08.09, 17:20
Zasada prawej ręki jest może prosta i tania, bo wymaga mniej znaków, a czasem nie wymaga ich wcale.

Problem pojawia się jednak nie tylko, gdy ktoś zniszczy znak.

Problem robi się znaczny, gdy małe, boczne uliczki, kiedyś piaszczyste i nieutwardzone, sprawny zarządca znienacka utwardzi i zaleje asfaltem.

Z bocznej ścieżki robi się nagle droga z pierwszeństwem przejazdu!

Niby zasada jest prosta - z prawej strony droga utwardzona.
Ale czy utwardzona w całości, czy tylko w obrębie skrzyżowania?

Naprawdę musimy zwalniać przed KAŻDYM skrzyżowaniem z boczną drogą?
A co jeśli nawet nie widać, że to droga, bo z naszej perspektywy widać tylko dziurę w żywopłocie?

Pewnie "noga z gazu, panie kierowco" sprawę załatwi?

Na załączonym filmie widać, jak można zgłupieć na lokalnych dróżkach, gdzie asfalt pojawia się czasami szybciej niż zmiana oznakowania.

Wiozłem kiedyś kolegę długo mieszkającego w Kanadzie.
Mówił, że tam robią to prościej - z czterech stron znaki STOP - kto pierwszy przyjechał, pierwszy rusza.

Ciekawe, jak u nas dałoby się udowodnić, kto był pierwszy... ;-)


Pozdrawiam,
Mejson
Obserwuj wątek
    • black.tiguan Re: Prawo (prawie) prawej 08.08.09, 18:15
      Dobre :)

      Choć w tym przypadku akurat widać brak wyobraźni zarządcy drogi.

      Ulice, których wylotu nie widać niezależnie od własnej prędkości (bo
      dostrzegamy je na 5m przed "skrzyżowaniem"), powinny być
      podporządkowane.
      Albo powinny być znaki STOP przed każdym takim
      hmm.. "skrzyżowaniem".

      PS. Chyba, że tam rządzi lobby blacharzy ;)
      • mejson.e Re: Prawo (prawie) prawej 08.08.09, 20:12
        black.tiguan napisał:

        > Ulice, których wylotu nie widać niezależnie od własnej prędkości (bo
        > dostrzegamy je na 5m przed "skrzyżowaniem"), powinny być
        > podporządkowane.
        > Albo powinny być znaki STOP przed każdym takim
        > hmm.. "skrzyżowaniem".

        Zgadza się - po co zgadywać, wahać się, szarpać, gdy znak wyjaśniłby wszystko.

        Dopóki by go nie ukradli...

        Ale poczekaj na inne wpisy - pewnie się dowiemy, że nie ma problemu, wystarczy dostosować prędkość. ;-)


        Pozdrawiam,
        Mejson
    • habudzik Re: Prawo (prawie) prawej 08.08.09, 21:20
      Dla mnie nie ma tu żadnego problemu z prawnym uzasadnieniem . Pierwszeństwo
      kierowca ma ale musi miec pewność że wszyscy o tym wiedzą . Pierwszeństwo to ,
      jak pisałem , tylko coś takiego co ustala kto ma przejechać pierwszy a
      nie kto może się nie zatrzymać . Ideałem byłoby żeby każdy dojeżdżał do
      skrzyżowania po czym się zatrzymał , sprawdził zasadę ruch na nim i dopiero w
      odpowiedniej konfiguracji ruszył . Oczywiście to upierdliwe ale dopiero wtedy
      wyczerupuje znamiona pierwszeństwa z prawej zgodnej z PoRD .
      Jednym słowem - nie latamy na przyrządy .
      • mobile5 Re: Prawo (prawie) prawej 08.08.09, 21:27
        habudzik napisał:
        Ideałem byłoby żeby każdy dojeżdżał do
        > skrzyżowania po czym się zatrzymał , sprawdził zasadę ruch na nim i dopiero w
        > odpowiedniej konfiguracji ruszył .

        Bardzo ciekawy pomysł, to będa drogi szczególnego zaufania.
        • staszek585 Re: Prawo (prawie) prawej 08.08.09, 21:52
          U nas panuje takie sobie udawanie.
          Skrzyżowanie równorzędne może nie być oznaczone żadnym znakiem. I wszystko cacy, bo przecież ten z prawej ma pierwszeństwo.
          To, że nie do rozróżnienia czy droga z prawej była utwardzona na 19 metrach czy na metrach 22 ? Nikogo to nie interesuje, no chyba, że trzeba komuś udowodnioć winę.
          I tak się to toczy, udawanie, udawanie.
          Faktycznie rację ma niestety Habudzik, ale sami widzimy jak to jest odległe od rzeczywistości.
          Taki kraj absurdów: coś obowiązuje, ale nie całkiem. Ktoś ma ustąpić pierwszeństwa, ale nie zawsze. Są skrzyżowania równorzędne, ten z prawej ma pierwszeństwo, ale skrzyżowania nie da się zauważyć.
          I tak się bawimy, udając, albo rzeczywiście nie wiedząc o co w tym chodzi.
          • mobile5 Re: Prawo (prawie) prawej 08.08.09, 21:59
            Na "przeznakowanie" są środki, na czytelne oznakowanie skrzyżowań tak żeby kierowca nie musiał szukać oznakowania na drodze poprzecznej, nie ma. Ale nie ustąpienie pierwszeństwa to tylko 10% ofiar.
          • habudzik Re: Prawo (prawie) prawej 09.08.09, 00:18
            staszek585 napisał:

            > U nas panuje takie sobie udawanie.
            > Skrzyżowanie równorzędne może nie być oznaczone żadnym znakiem. I wszystko c
            > acy, bo przecież ten z prawej ma pierwszeństwo.

            Tak jest w wielu miejscach na świecie . To nie ewenement .



            > To, że nie do rozróżnienia czy droga z prawej była utwardzona na 19 metrach
            > czy na metrach 22 ? Nikogo to nie interesuje, no chyba, że trzeba komuś udowodn
            > ioć winę.
            > I tak się to toczy, udawanie, udawanie.
            > Faktycznie rację ma niestety Habudzik, ale sami widzimy jak to jest odległe od
            > rzeczywistości.
            > Taki kraj absurdów: coś obowiązuje, ale nie całkiem. Ktoś ma ustąpić pierws
            > zeństwa, ale nie zawsze. Są skrzyżowania równorzędne, ten z prawej ma pierwszeń
            > stwo, ale skrzyżowania nie da się zauważyć.
            > I tak się bawimy, udając, albo rzeczywiście nie wiedząc o co w tym chodzi.
            • staszek585 Re: Prawo (prawie) prawej 09.08.09, 09:53
              Habudziku, tym razem masz rację.
              Ale naśladować, uczyć się warto od mądrzejszych. Dlaczego powielać złe wzory?
              PS:
              Mamy mnóstwo znaków. I to zarówno wzorów tablic znaków jak i faktycznie stojących przy drogach. I nie można czytelnie oznaczyć skrzyżowań!!!!!
              Interrpretacji mamy mnóstwo. Mądrych, głupich, takich sobie. I nie potrafimy zachować się w związku ze znakiem STOP czy Ustąp pierwszeństwa ?
              Narzekamy na przejścia dla pieszych. Oznaczone kiepsko, pasy często niewidoczne. I równocześnie mamy mnóstwo dróg z ciągnącą się po horyzont podwójną ciągłą.
              Kto znajdzie w tym jakąkolwiek logikę?
      • black.tiguan Habudzikowa dialektyka 10.08.09, 00:03
        W przepisach jest mowa tylko o "ustąpieniu pierwszeństwa", a nie
        o "skorzystaniu z pierwszeństwa". I korzystający z pierwszeństwa nie
        musi się upewniać, czy wszyscy o tym pierwszeństwie wiedzą, no bo
        jak miałby to zrobić?
        Zasada ograniczonego zaufania nie jest aktem normatywnym.

        Zatem nie można naruszyć przepisów, kiedy się z pierwszeństwa
        korzysta. Korzystający z pierwszeństwa nie ma obowiązku zatrzymywać
        się przed skrzyżowaniem.

        Habudzik zaś twierdzi, że zatrzymywać się powinno, nawet jeśli
        skrzyżowania nie widać. A ściślej, jeśli nie wiemy, czy to, do czego
        dojeżdżamy jest skrzyżowaniem w rozumieniu PoRD czy też nie.

        Przezorność godna pochwały, jednakowoż nie wierzę, żeby ktokolwiek
        tak jeździł.

        Upierałbym się, że obowiązkiem zarządcy drogi jest takie jej
        oznakowanie, żeby nie zostawiać miejsca na wątpliwości co do jej
        przebiegu i ew. podporządkowania ruchu.

        Gdyby w przedstawionej sytacji doszło do kolizji, wina wcale nie
        musiałaby być przypisana (żadnemu) kierowcy. Szczególnie, jeśli
        zachował wymaganą przepisami ostrożność, czyli poruszał się z
        prędkością znacznie niższą od dopuszczonej na tym odcinku.


        Swoją drogą jest w KK art. o winie sprowadzenia powszechnego
        niebiezpieczeństwa w ruchu i ja bym się nie wahał powiadomić
        prokuratury o oznakowaniu tych skrzyżowań urągającym wszelkim
        zasadom bezpieczeństwa.
        • habudzik Re: Habudzikowa dialektyka 12.08.09, 21:07
          black.tiguan napisał:

          > W przepisach jest mowa tylko o "ustąpieniu pierwszeństwa", a nie
          > o "skorzystaniu z pierwszeństwa". I korzystający z pierwszeństwa nie
          > musi się upewniać, czy wszyscy o tym pierwszeństwie wiedzą, no bo
          > jak miałby to zrobić?

          Musi a robi to w bardzo prosty sposób upewniając się że wszyscy ustapili mu
          pierwszeństwa . W innym przypadku facet w rozpędzonym walcu drogowym mógłby
          sobie pomyśleć : pierwiastkuję wszystkich bo mam pierwszeństwo i jade mimo że
          widzę gościa który ewidentnie się zagubił i nie wie kto ma pierwszeństwo
          .O
          tym czy możesz wjechać na skrzyżowanie czy nie nie decyduje przepis . Przepis
          decyduje o tym kto pojedzie pierwszy .




          >
          > Zatem nie można naruszyć przepisów, kiedy się z pierwszeństwa
          > korzysta. Korzystający z pierwszeństwa nie ma obowiązku zatrzymywać
          > się przed skrzyżowaniem.

          Właśnie że ma jeśli sytuacja tego będzie wymagała ( przykład z walcem drogowym ).



          > Habudzik zaś twierdzi, że zatrzymywać się powinno, nawet jeśli
          > skrzyżowania nie widać.

          No chyba oczywiste że jeśli nie widzisz rozkładu skrzyżowania to musisz się
          zatrzymać



          > Przezorność godna pochwały, jednakowoż nie wierzę, żeby ktokolwiek
          > tak jeździł.

          Ja też nie wierzę w to co nie zmienia postaci rzeczy .



          > Upierałbym się, że obowiązkiem zarządcy drogi jest takie jej
          > oznakowanie, żeby nie zostawiać miejsca na wątpliwości co do jej
          > przebiegu i ew. podporządkowania ruchu.

          A jeśli wandal zniszczym 5 minut temu oznakowanie to co ? To zabijesz kierowcę w
          mniejszym samochodzie tylko dlatego że znaku nie ma ?????



          > Gdyby w przedstawionej sytacji doszło do kolizji, wina wcale nie
          > musiałaby być przypisana (żadnemu) kierowcy.


          Obawiam się że winni mogli by zos tać obaj kierowcy . Zgodnie z zasadą że mimo
          pierwszeństwa masz zasrany obowiązek uważać , rozumiesz chyba że uważać
          ale nie na laski na chodniku ?




          Szczególnie, jeśli
          > zachował wymaganą przepisami ostrożność,

          Przed chwila pisałeś że pierwszeństwo oznacza że nie musisz się zatrzymać przed
          skrzyżowaniem bo właśnie masz pierwszeństwo.


          >
          > Swoją drogą jest w KK art. o winie sprowadzenia powszechnego
          > niebiezpieczeństwa w ruchu i ja bym się nie wahał powiadomić
          > prokuratury o oznakowaniu tych skrzyżowań urągającym wszelkim
          > zasadom bezpieczeństwa.

          Nie miał byś szans . One sa oznaczone prawidłowo . Nawet gdy nie sa oznaczone
          wcale .
          • black.tiguan Habudzikowa dialektyka - potwierdzenie 18.08.09, 13:54
            Szczerze mówiąc, niczego więcej się po habudziku nie spodziewałem ;)
            Zaprzecza faktom i przekręca wypowiedzi, żeby wyszło na jego wersję.

            facet w rozpędzonym walcu drogowym mógłby sobie
            pomyśleć :pierwiastkuję wszystkich bo mam pierwszeństwo i jade mimo
            że widzę gościa
            - tutaj kluczowe, panie habudzik, jest słowo
            "widzę", czego nie ma w omawianym przykładzie - widać tylko
            dziurę w żywopłocie.

            Nad pomysłem z walcem rozpędzonym do 5km/h nie będę się pastwił.


            No chyba oczywiste że jeśli nie widzisz rozkładu skrzyżowania to
            musisz się zatrzymać
            - ciekawa wykładnia korzystania z
            pierwszeństwa, ale niestety bez najmniejszego oparcia w przepisach.
            Poza tym napisałem że nie widać samego skrzyżowania, a nie
            jego "rozkładu" (cokolwiek to znaczy).


            A jeśli wandal zniszczym 5 minut temu oznakowanie to co ? -
            tak, i posadzim żywopłot, maskując istnienie skrzyżowania ;)


            One sa oznaczone prawidłowo . Nawet gdy nie sa oznaczone wcale .
            - klasyka dialektyki habudzika - co tu można dodać? ;)


            Zgodnie z zasadą że mimo pierwszeństwa masz zasrany obowiązek
            uważać
            , rozumiesz chyba że uważać ale nie na laski na chodniku ?
            - oj, nerwowy pan habudzik... wyciął z mojej wypowiedzi
            fragment o zachowaniu ostrożności (w PoRD nie ma pojęcia "uważać),
            żeby się w brzydki i kłamliwy sposób dopieprzyć do reszty zdania.

            >> Szczególnie, jeśli zachował wymaganą przepisami ostrożność
            ,

            Przed chwila pisałeś że pierwszeństwo oznacza że nie musisz się
            zatrzymać przed skrzyżowaniem bo właśnie masz pierwszeństwo


            Panie habudzik - wymóg zachowania ostrożności nie oznacza
            konieczności zatrzymywania
            się przed każdym skrzyżowaniem z
            podporządkowaną, zielonym światłem, pustym przejściem dla pieszych
            itp. Pokaż nam pan taką wykładnię przepisów, z której by to wynikało.
            Pisałem wyraźnie o jeżdzie z prędkością dużo poniżej dopuszczalnej.


            Cała dyskusja w wątku jest o braku oznakowania niewidocznych
            skrzyżowań. A tu się dowiadujemy, że oznakowanie jest dobre, bo go
            nie ma wcale, a w Świecie wg habudzika kierowca ma być co
            prawda jasnowidzem, ale jednak zatrzymywać się przed niewidocznymi
            (zwykłym śmiertelnikom) skrzyżowaniami, nie ufając w swoje zdolności
            jasnowidzenia.

            Panie habudzik, jasnowidz wie, że nic nie jedzie z boku ;)
    • hrderduch Re: Prawo (prawie) prawej 09.08.09, 10:25
      mejson.e napisał:

      > Mówił, że tam robią to prościej - z czterech stron znaki STOP - kto pierwszy pr
      > zyjechał, pierwszy rusza.

      W Stanach też tak jest, pierwszy przejeżdża ten który pierwszy podjechał, po
      cyklu zgodnie ze wskazówkami zegara.
      Zapomniał jednak pewnie Ci opowiedziec że jest to wyłacznie na drogach
      osiedlowych lub innych o minimalnym ruchu. Nie wolno też zapominać że tam jeżdżą
      praktycznie same "automaty", a ludzie ruszają dynamicznie. U nas w polskim
      skansenie zanim wąsaty pan w swojej Skodzie dotoczy się do takiego skrzyżowania,
      poooowooooli zatrzyma, poooroozglądaaaa, przypomni gdzie ma jedynkę, zacznie
      rozpędzać swój bolid... Katastrofa!
      • habudzik Re: Prawo (prawie) prawej 09.08.09, 11:00
        hrderduch napisała:

        Nie wolno też zapominać że tam jeżdż
        > ą
        > praktycznie same "automaty", a ludzie ruszają dynamicznie.

        Bzdura . 90-letni starzec rusza jak go klaksonem obudzisz . A jeździ tam takich
        sporo .
    • mariner4 W Polsce liczba dróg z pierszeństwem 09.08.09, 11:28
      przejazdu jest nadużywana do tego stopnia, że tracimy zasadę pierwszeństwa z
      prawej. Zamiast odruchowo ją stosować, staramy się dostrzec trójkąt na bocznej
      drodze.
      Tylko drogi główne w pełnym tego słowa znaczeniu powinny być uprzywilejowane.
      M.
      • dogberry Re: W Polsce liczba dróg z pierszeństwem 09.08.09, 14:39
        Jest dokładnie odwrotnie. Skrzyżowania równorzędne również powinny być
        oznakowane. Jest przecież odpowiedni do tego znak "skrzyżowanie dróg
        równorzędnych". Skrzyżowań nieoznakowanych niczym nie powinno być, powinny być
        traktowane jako wyjazd z obiektu przydrożnego. Wtedy takie dylematy zniknęły by.
        Nie ma znaku = włączasz się do ruchu = ustępujesz pierwszeństwa.
    • edek40 Re: Prawo (prawie) prawej 10.08.09, 11:11
      Dotychczas chyba tylko raz widzialem bardzo dobre rozwiazanie - wyniesienie
      skrzyzowania wraz z przejsciami nad poziom jezdni. To wprawdzie drozsze niz rura
      kanalizacyjna postawiona na drodze w szczerym polu, ale tu przeciez chodzi o
      bezpieczenstwo, o ktore, jakoby, szalenie dbamy.

      Na osiedlowych uliczkach, malych miejscowosciach na ich bocznych (nie
      tranzytowych) uliczkach to rowniez swietne rozwiazanie - nie przegapisz
      skrzyzowania zaslonietego krzakami na przyklad. Najlepsze jest to, ze zadne
      znaki nie sa tu potrzebne, bo widac to z daleka. Niestety, poza cena,
      rozwiazanie ma jeszcze jedna powazna wade - nie ma sensu stawianie fotoradaru :(
      Nie zwroci sie.
    • emes-nju Re: Prawo (prawie) prawej 10.08.09, 11:16
      mejson.e napisał:

      > Zasada prawej ręki jest może prosta i tania, bo wymaga mniej
      > znaków, a czasem nie wymaga ich wcale.

      I waaadza korzysta z tego w mysl starej zasady, ze jak czegos nie
      widac, to wazne, zeby latwo bylo ustalic winnego nieuniknionej
      kolizji :-/

      Znacznej czesci tych skrzyzowan po prostu nie widac. Nie nie widac,
      kto ma pierwszenstwo, a nie widac, ze ktokolwiek mialby miec powod
      do posiadania pierwszenstwa.

      No ale jak wyszyscy "dostosuja" do tego, czego nie widac, bedzie
      git. Najlepszy do tego jest facet (nieglupio by bylo, zeby z
      czerwona flaga) biegnacy przed autem jako "szpica" :-P
    • tipper Dla stuknietych 10.08.09, 23:37
      Swietne miejsce dla szukajacych jelenia (albo paniusi) do naprawy
      lewej strony.
      Trzeba tylko uwazac, by nie podstawic drzwi kierowcy pod zderzak
      hummera :-)

      pzdr
    • mejson.e Rezygnacja z prawa 11.08.09, 21:01
      Rezygnacja z pierwszeństwa przejazdu czasami może mocno skomplikować sytuację na skrzyżowaniu.
      Im dłużej tym gorzej - coraz mniej wiadomo, o co chodzi.

      Na tym filmie nie widać, jak na skrzyżowaniu równorzędnym ustąpiłem pierwszeństwa przejazdu samochodowi z prawej strony.
      Nadjeżdżający z prawej, zatrzymał się i zawahał - chciał skręcić w lewo - w ulicę, z której ja wyjeżdżałem.
      W międzyczasie podjechał kolejny samochód z mojej lewej, więc z przeciwka tego "mojego" z prawej i też się zatrzymał, bo z kolei mnie ustępował pierwszeństwa.

      Doszło do sytuacji, gdy NIKT nie miał pierwszeństwa...

      Musiałem przerwać ten pat i mimo ryzyka, że temu z prawej się odwidzi, przejechałem zostawiając ich w sytuacji z ustalonym (na razie) pierwszeństwem.

      Że też prostą sytuację można tak skomplikować...
      • rekrut1 Re: Rezygnacja z prawa 12.08.09, 15:14
        To co w takim razie proponujesz? Z powodu gamonia oznakować
        wszystkie skrzyżowania? Gamoń nawet na oznakowanym skrzyżowaniu się
        pogubi, taka jego uroda. A ulice i drogi są i tak nadmiernie (często
        bez sensu)upstrzone znakami poprzetykanymi reklamami.
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • mejson.e Re: Rezygnacja z prawa 12.08.09, 16:24
          rekrut1 napisał:

          > To co w takim razie proponujesz? Z powodu gamonia oznakować
          > wszystkie skrzyżowania? Gamoń nawet na oznakowanym skrzyżowaniu się
          > pogubi, taka jego uroda.

          Co proponuję?

          Uczyć się przez całe życie i umieć podejmować właściwe decyzje, zgodne nie tyle
          z przepisami co ze zdrowym rozsądkiem.
          I porzucić nadzieję, że stosując się do przepisów uda się rozwiązać każdą
          łamigłówkę... ;-)
          • rekrut1 Re: Rezygnacja z prawa 12.08.09, 16:53
            W jednym z wątków nazimno napisał: jedni wyciągają wnioski, innym
            trzeba je wyciągać(luźny cytat).
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • staszek585 Re: Rezygnacja z prawa 12.08.09, 20:22
              Warto pojechać do naszych zachodnich sąsiadów.
              Mniej znaków, ale na skrzyżowaniu i wiadomo kto ma pierwszeństwo i kierowcy
              uważają. Tak, ze nawet ktoś kto się zagapi ma szansę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka