kornel-1
13.02.03, 18:39
...minął rok... Łykanie ćwiartek tabletek spodobało się staruszkowi,
podreptał więc do lekarza po kolejny słoiczek. Dostał ich trochę mniej
(powiedzmy ok. 91). Dalej cytuję andy'ego:
"Lekarz przepisał pacjentowi słoiczek tabletek, które ma brać po ćwiartce
dziennie. Pacjent przyjął następującą strategię: wyciąga codziennie tabletkę
i jeżeli jest to cała tabletka (tak będzie na pewno pierwszego dnia) dzieli
ją na połowy, jedną połówkę odkłada do słoiczka, drugą połówke dzieli na
ćwiartki, ćwiartkę odkłada do słoiczka, a ćwiartkę łyka.
Jeżeli wyciągnie połówkę to dzieli ją na ćwiartki, z których jedną odkłada do
słoiczka, a drugą połyka. Jeśli wyciągnie ćwiartkę to po prostu ją połyka.
Zakładamy, że cały czas rozkład tabletek w słoiczku jest przypadkowy (każdego
dnia słoiczek jest dokładnie wstrzasany)."
Staruszek łyka ćwiartki od początku roku, OSTATNIĄ ćwiartkę zażyje 31 grudnia
(zakładamy, że dożyje).
Przeprowadziłem trochę symulacji i widzę, że w początkach marca tabletek
każdego rodzaju będzie (mniej więcej) po równo, zaś maksimum ćwiartek
wypadnie na Wielkanoc. Całe tabletki są w słoiku i po Bożym Narodzeniu...
Dzielenie tabletek jako żywo przypomina mi reakcje następcze:
A ---> B ---> C ze znanymi funkcjami opisującymi ich kinetykę (i zmiany
stężenia tabletek w czasie. Najciekawsza jest jednak (jak w życiu) końcówka
terapii.
A teraz zmodyfikowane pytanie: jakie jest prawdopodobieństwo, że 30 grudnia
na dnie słoiczka ujrzy połówkę tabletki?
pozdr.,
Kornel