Dodaj do ulubionych

ranking NEWSWEEKa

IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 01.10.04, 14:21
Analiza Rankingu Szkół Językowych Newsweeka

Piotr Steinbrich


Niniejszy artykuł ma na celu analizę ankiety wysyłanej do szkół językowych,
na podstawie której tygodnik Newsweek opublikował Ranking Szkół Języka
Angielskiego w numerze 39/2004. Analiza ta jest próbą odpowiedzi na pytanie
czy i do jakiego stopnia ankieta była rzetelnym narzędziem oceny jakości
procesu dydaktycznego w szkołach językowych. Jest ona również próbą
odpowiedzi na szereg kontrowersyjnych pytań oraz zarzutów w stosunku do
rankingu, bądź to na forum internetowym Newsweeka, bądź to podczas
zorganizowanego przez tygodnik czatu, w którym na pytania osób
zainteresowanych odpowiadali redaktorzy Newsweeka odpowiedzialni za efekt
końcowy rankingu.

W artykule poprzedzającym ranking autorzy napisali, że pytania
podzielono na pięć kategorii: charakterystyki szkoły, kadry, wyposażenia,
procesu dydaktycznego oraz studentów. Kategorie te były punktowane
odpowiednio: szkoła - 15 punktów, kadra - 42 punkty, wyposażenie - 10
punktów, proces dydaktyczny - 21 punktów, studenci - 20 punktów. W sumie
szkoła mogła otrzymać maksymalnie 108 punktów. Po wysłaniu ankiety do firmy
zajmującej się procesowaniem danych, część szkół (ok. 20%) została
zweryfikowana przez anonimowych ankieterów udających potencjalnych klientów.
W przypadku, gdy dane podane w ankiecie nie zgadzały się ze stanem
rzeczywistym, szkoła taka nie została uwzględniona w rankingu. Stąd
najprawdopodobniej ilość szkół uczestniczących w ankiecie podanych w artykule
wstępnym (364) nie zgadza się ze stanem rzeczywistym (340 faktycznie
uwzględnionych w rankingu). Odpowiedzi udzielane przez szkoły były punktowane
przez zespół niezależnych metodyków z Ministerstwa oraz szkół wyższych
(informacja ta została podana przez redaktorów Newsweeka podczas czatu).

Spróbujmy teraz przyjrzeć się pytaniom zawartym w ankiecie.
Szczególną uwagę poświęcimy na przeanalizowanie aspektów dotyczących
trafności i rzetelności poszczególnych zagadnień, czyli atrybutów zwykle
przypisywanych testom. Z grubsza rzecz ujmując, chodzi o to, na ile test, a w
naszym przypadku ankieta, sprawdza to, co ma sprawdzać, oraz na ile
miarodajne są jej wyniki.

Część pierwsza - charakterystyka placówki

W części tej znajduje się jedenaście pytań, część o charakterze
czysto informacyjnym, część to tak zwane pytania punktowane, czyli te, za
które szkoły mogły zyskać lub stracić punkty. Skoncentrujemy się na drugim
typie pytań, czyli na pytaniach punktowanych.

Pytanie 4: Czy szkoła posiada filie, przedstawicielstwa?
Pytanie 5: Jeżeli tak, to proszę podać ich liczbę.

Pytania te promują duże szkoły, tzw. sieciówki. Autorzy ankiety
najprawdopodobniej wyszli z założenia, że im szkoła większa, tym lepsza.
Szkoły mniejsze, które być może z założenia nie chcą otwierać filii, czy to
ze względów organizacyjnych, czy to przez przywiązanie słuchaczy do danego
miejsca, zostały programowo ukarane przez nieotrzymanie punktów. W tym
miejscu należy stwierdzić rzecz oczywistą, że to nie ilość filii świadczy o
jakości świadczonych usług. Zarówno szkoły sieciowe z dużą ilością filii, jak
i te małe świadczą usługi na różnych poziomach, o czym zapewne wiedzą
słuchacze, którzy, wybierając daną szkołę, kierują się całą gamą kryteriów,
do których ilość filii czy przedstawicielstw raczej się nie zalicza. Można tu
spekulować o dostępności szkoły dla potencjalnego słuchacza (im więcej filii
tym większa dostępność), ale w takim przypadku można by się pokusić również o
sprawdzenie ilości połączeń autobusowych, tramwajowych lub trolejbusowych do
każdej placówki, zbadanie jaki dystans dzieli statystycznego słuchacza od
miejsca zamieszkania do szkoły, czy szkoła ma parking, itp. Jest to
oczywiście absurd pociągnięty do granic możliwości, ale podobnym absurdem,
niestety, wydaje się punktowanie ilości filii czy placówek.

Pytanie 6: Proszę podać, od ilu lat działa szkoła

W tym pytaniu, szkoła zaznaczała jedną z czterech odpowiedzi:
- od 1 roku do 2 lat
- dłużej niż 2 lata - do 5 lat
- dłużej niż 5 lat - do 10 lat
- dłużej niż 10 lat

Newsweek zastrzegł sobie, że szkoły, które działają krócej niż rok i
zatrudniają mniej niż trzech lektorów zostały wykluczone z rankingu. Jest to
działanie zrozumiałe i przesłanie jest czytelne - macie za mało doświadczenia
i was nie chcemy. Zbudujcie sobie markę i do zobaczenia za rok. Niemniej
jednak w rankingu znalazły się szkoły, które na rynek dopiero wchodzą, czyli
zaczynają zajęcia z początkiem obecnego roku szkolnego. Poddaje to w
wątpliwość jakość procesu weryfikacji szkół przez sopocką agencję, a w
rezultacie wyniki całego rankingu. Ale wróćmy do naszego pytania. Rozum
podpowiada, że szkoły znajdujące się na rynku dłużej przetrwały próbę czasu i
warto im za ten fakt dać parę punktów. Niby prawda, ale jednak... Wyobraźmy
sobie sytuację, że istnieje na rynku szkoła X, która od początku swojej
działalności, czyli od dwóch i pół roku, radzi sobie jako tako. Plasuje ją to
w drugim zakresie (od dwóch do pięciu lat) i dzięki temu szkoła zdobywa
jakieś punkty. Z drugiej strony, mamy szkołę Y, która wprawdzie działa na
naszym rynku krócej niż dwa lata (dostaje mniej punktów), ale która ma
doświadczenie na rynkach innych krajów europejskich, na których to działa już
od ponad pół wieku. Szkoła ta zatrudnia dyrektora, który się sprawdził,
powiedzmy w Hiszpanii, oraz wybitnych metodyków i nauczycieli, których
podkupiła drogą headhuntingu z innych szkół, kusząc ich wyższymi zarobkami,
atrakcyjnymi szkoleniami, lepszymi warunkami pracy, itp. Która więc jest
lepsza, X, czy istniejąca krócej Y? Otóż nie wiadomo, bo fakt istnienia na
rynku przez jakiś okres czasu nijak nie przekłada się na jakość procesu
dydaktycznego, a właśnie jakość powinna być clou rankingu. Jak ocenić (według
kryterium wieku) szkołę, która działa 10 lat (trzeci zakres), a jak taką,
która prowadzi kursy językowe od lat 11 (czwarty zakres)? Czym się te szkoły
różnią? Po co w ogóle to punktować?

Pytanie 7: Proszę podać liczbę grup językowych, które w ubiegłym roku miały
zajęcia w Państwa szkole.

W tym pytaniu mamy podane trzy zakresy, z których wybieramy jeden.
Pierwszy to 1-5, drugi 6-10, a trzeci powyżej 10. Podobnie, jak w przypadku
Pytania 6, nasuwa się myśl, że im więcej grup tym więcej punktów. Niestety,
ci, którzy z zarządzaniem szkół językowych mają cokolwiek wspólnego, wiedzą,
że nie jest to takie proste. Po pierwsze, fakt posiadania 10 (zakres drugi)
czy 11 grup (zakres trzeci) nie odzwierciedla żadnych różnic, a punkty lecą.
Po drugie, zakres trzeci jest, delikatnie rzecz ujmując, nieostry. Tu z kolei
różnica pomiędzy jedenastoma grupami a, dajmy na to, sześćdziesięcioma jest
już olbrzymia. I nie w ilości tkwi problem, tylko w tym, jak te 11 czy 60
grup jest zarządzanych. Można to zweryfikować na przykład przez zbadanie
struktury szkoły (np. ilość DOSów przypadających na poszczególne grupy, czy
ilość tzw. senior teachers - starszych wykładowców, sprawujących opiekę nad
nauczycielami z mniejszym bagażem doświadczeń). W takim przypadku jest
możliwość sprawdzenia, czy ilość przechodzi w jakość, ponadto przestajemy
bezmyślnie szafować punktami. Wprawdzie taka propozycja burzy koncepcję
podziału ankiety na pięć kategorii, o których była mowa wcześniej, należy
jednak postawić sobie podstawowe pytanie, co ma czemu służyć: czy ankieta ma
weryfikować jakość nauczania w poszczególnych szkołach, czy może ma być
łatwym w obsłudze narzędziem, której wyniki są mało miarodajne i w rezultacie
niczemu nie służą. Kolejny pajacyk.

Pytanie 8: Czy w Państwa szkole jest podział na grupy wiekowe?
Pytanie 9: Jeżeli TAK, to proszę określić, jakie grupy wiekowe kształciła
Państwa szkoła.

O ile Pytanie 8 jest klarowne (wypełniający zaznacza jedną z trzech
odpowiedzi: tak, nie, nie wiem), to Pytanie 9 nasuw
Obserwuj wątek
    • Gość: Madonna Re: ranking NEWSWEEKa (continued...) IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 01.10.04, 14:22
      O ile Pytanie 8 jest klarowne (wypełniający zaznacza jedną z trzech odpowiedzi:
      tak, nie, nie wiem), to Pytanie 9 nasuwa pewne podejrzenia o kompetencje osób
      odpowiedzialnych za dobór pytań. W punkcie tym szkoła zaznacza typy grup
      wiekowych, które kształci (uczniowie klas I - III szkoły podstawowej, uczniowie
      klas IV - VI szkoły podstawowej, uczniowie gimnazjum, uczniowie szkół
      ponadgimnazjalnych, studenci szkół wyższych, dorośli). Podział ten, szczególnie
      w przypadku poziomów wiekowych odpowiadających szeroko pojętym wiekom szkolnym,
      odpowiada realiom szkół podlegających kuratoriom, czyli szkołom państwowym,
      publicznym, społecznym, prywatnym, itp., ale nie językowym. Skąd taki podział?
      Dlaczego dzieci w wieku siedmiu i dziewięciu lat traktowane są jako jedna
      grupa, podczas gdy różnice w rozwoju kognitywnym, osobowościowym, językowym i
      intelektualnym są w tym przedziale wiekowym ogromne? Gdzie przedszkolaki?
      Dlaczego jeden podpunkt zawiera się w drugim? Studenci to przecież dorośli -
      jeżeli zaznaczę, że uczę dorosłych a nie uczę studentów, to czy mówię
      nieprawdę, czy może są to dane niepoprawne merytorycznie? A może po prostu jest
      to kolejne nieprzemyślane pytanie?

      Pytanie 10: Czy w Państwa szkole jest podział na grupy ze względu na stopień
      znajomości języka angielskiego?
      Pytanie 11: Jeżeli TAK, to proszę podać jakie grupy kształciła Państwa szkoła.

      W Pytaniu 10, podobnie, jak w Pytaniu 8, szkoła zaznacza jedną z trzech
      możliwych odpowiedzi (tak, nie lub nie wiem). Kolejne to miła niespodzianka -
      szkoła może napisać coś od siebie. Pytania typu otwartego są oczywiście trudne
      do jednoznacznego zinterpretowania, jednakże niezależny zespół metodyków
      najwyraźniej był w stanie ustalić kryteria oceny tegoż. Pozostaje jednak pewien
      niedosyt, że nastąpiło to dopiero przy ostatnim pytaniu w kategorii
      charakterystyka placówki. Kontrowersje może jednak budzić niejasne
      sformułowanie tego pytania: jakie grupy kształciła Państwa szkoła. Można się
      domyślać, że autorom chodziło o podział na poziomy ze względu na stopień
      znajomości języka, co sugeruje Pytanie 10. Niemniej jednak fakt, że pytanie
      jest sformułowane w sposób niejasny może budzić niepewność co do tego, jak będą
      interpretowane odpowiedzi. W ankiecie tego typu, pytania, w których syndrom co
      autor miał na myśli jest kluczowy przy ocenie powinny zostać automatycznie
      zdyskwalifikowane. Być może dobrym rozwiązaniem na przyszłość będzie powołanie
      komisji niezależnych ekspertów, która zweryfikuje wyniki pracy podlegającej jej
      innej komisji niezależnych ekspertów, którzy ankietę popełnili. Oczywiście
      obydwie komisje mogą pozostać anonimowe, bo tak bezpieczniej. Głupio byłoby
      śmiać się z niekompetencji znajomych metodyków, a tak po prostu będzie ogólny
      śmiech, bez osobistych wycieczek.

      Część druga - kadra

      W tej części znajduje się dziesięć pytań dotyczących kwalifikacji kadry
      nauczycielskiej. Jest to najbardziej punktowana kategoria - można za nią
      uzyskać maksymalnie 42 punkty.

      Pytanie 12: Ilu nauczycieli/lektorów non-native speakers natrudniała Państwa
      szkoła w roku szkolnym 2002/2003.

      Należało wpisać liczbę nauczycieli non-native speakers zatrudnionych w
      szkole. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że punkt ten miał na celu wykluczenie
      tych szkół, które zatrudniają mniej niż trzech nauczycieli. Jako, że kryteria
      oceny nie są ogólnie dostępne, można założyć, że jednak ilość nauczycieli
      polskojęzycznych miała wpływ na ocenę szkoły w tej kategorii. Trudno jednak
      powiedzieć jaki.

      Pytanie 12A: Proszę napisać, ilu non-native speakers posiada dyplom: mgr
      filologii angielskiej, ukończone wyższe studia na innym kierunku oraz
      kwalifikacje do nauczania języka angielskiego, dyplom typu CELTA lub DELTA
      połączony z Cambridge Proficiency in English, licencjat NKJO, nie posiadają
      wyżej wymienionych kwalifikacji, przygotowanie pedagogiczne.

      Należy przyjąć, że niektóre z podpunktów w tym pytaniu punktowane są
      wyżej niż inne. Jednakże, trudno wnioskować, jak taka punktacja mogłaby być
      stosowana. Magister filologii angielskiej teoretycznie powinien być punktowany
      najwyżej, a to z racji tego, że oprócz kursów z metodyki nauczania języka
      angielskiego, psychologii i pedagogiki, osoba taka ma największą ogładę
      językową, czy to z racji całej gamy kursów literackich czy kulturoznawczych,
      czy to z racji ogromnej ekspozycji językowej spowodowanej pięcioletnim tokiem
      studiów. Pojawia się jednak problem: duża część polskich anglistyk daje swoim
      studentom możliwość wyboru specjalizacji, a metodyka nauczania zalicza się do
      specjalizacji nauczycielskiej. Może się więc okazać, że magister filologii
      angielskiej ma specjalizację translatorską i nie wie nic o nauczaniu języka
      angielskiego ponad to, czego sam doświadczył jako uczeń lub student. W takim
      wypadku, rozsądną opcją wysoko punktowaną wydaje się licencjat NKJO: absolwenci
      kolegiów nauczycielskich są trenowani jako przyszli nauczyciele języka obcego i
      zajęć z metod nauczania mają niewspółmiernie więcej niż absolwenci filologii.
      Trzeci podpunkt, dotyczący posiadania przez nauczyciela dyplomu CELTA lub DELTA
      połączony z egzaminem Cambridge Proficiency in English (notabene od dwóch lat
      zwanym Certificate of Proficiency in English) jest równie kontrowersyjny. Po
      pierwsze, przepaść jaka dzieli kursy CELTA i DELTA można porównać do jazdy
      fiatem 126p na mało uczęszczanej drodze z jazdą bolidem formuły 1 na torze
      Monte Carlo. Podobnie, egzamin CPE można zdać na A, B lub C i w każdym
      przypadku jest to egzamin zdany. Ponadto, poziom C2, odpowiadający poziomowi
      egzaminu CPE, (według standardów CEFR), który odzwierciedla wysoką kompetencję
      językową (a w zasadzie szereg kompetencji) na poziomie biegłości, jest jak
      worek bez dna. Jako, że jest to najwyższy poziom z gamy CEFR, osoba go
      prezentująca może posługiwać się językiem na poziomie biegłości dostatecznym,
      ale spełniającym wymogi tego egzaminu, lub też może prezentować kompetencje
      równe rodzimym użytkownikom języka, albo nawet je przewyższające. Kolejny
      niejasny podpunkt to ten dotyczący nauczycieli, którzy ukończyli studia wyższe
      na innym kierunku i posiadają kwalifikacje do nauczania języka angielskiego. Tu
      znowu logika podpowiada, że osoby takie będą punktowane niżej niż - na
      przykład - absolwenci anglistyk czy kolegiów językowych. Jednakże zgodnie z
      rozporządzeniem ministra edukacji narodowej i sportu, nauczyciel taki,
      posiadając odpowiednie kwalifikacje (egzamin CPE oraz ukończony kurs
      kwalifikacyjny lub studia podyplomowe) traktowany jest na równi z
      nauczycielem "pełną gębą". W tym przypadku oczywiście mówimy o szkołach
      państwowych, ponieważ szkoły językowe nie podlegają MENiS. Jednakże chciałbym
      tu wykazać pewną niekonsekwencję szanownych ekspertów, którzy w jednym miejscu
      ankiety wyraźnie nawiązują do realiów szkół MENiS podlegających, a w innym się
      od tego odżegnują. Piąty podpunkt jest jasny: nauczyciel nie posiada wyżej
      wymienionych kwalifikacji. Ale już szósty jest kolejną niespodzianką:
      nauczyciel posiada przygotowanie pedagogiczne. Konia z rzędem temu, kto będzie
      w stanie poprawnie zinterpretować intencje autora. Czy podpunkt ten zawiera się
      w pozostałych (oczywiście za wyjątkiem piątego), czy może stanowi odrębną
      całość? Co w takim wypadku oznacza "przygotowanie pedagogiczne"? Czy chodzi o
      kurs z pedagogiki, studia podyplomowe, czy może coś z elementami dydaktyki
      nauczania języka angielskiego? W końcu, czy "przygotowanie pedagogiczne"
      oznacza również znajomość języka angielskiego na jakimkolwiek poziomie, czy
      może jest to mało istotny szczegół? W każdym przypadku, czy interpretacja
      będzie taka czy inna, nie jest dobrze: mamy do czynienia albo z przypadkiem,
      gdy jeden punkt zawiera się w drugim, albo z pojęciem totalnie nieostrym.

      Pytanie 13: Proszę podać liczbę native speakers of English zatrudnionych w roku
      szkolnym
      • Gość: Madonna Re: ranking NEWSWEEKa (continued...) IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 01.10.04, 14:24
        Pytanie 13A: Jeśli Państwa szkoła zatrudnia native speakers, proszę zaznaczyć,
        ilu z nich posiada następujące kwalifikacje: dyplom MA in TEFL lub MA in
        English lub Linguistics, dyplom BA in TEFL lub BA in English lub Linguistics,
        dyplom RSA DTEFLA lub DELTA, dyplom kursu metodycznego CTEFLA lub CELTA,
        Trinity College lub też innego kursu obejmującego nie mniej niż 80 godzin
        zajęć, w tym minimum 6 godzin obserwowanej praktyki w formie zajęć
        dydaktycznych, nie posiadają ww. kwalifikacji.

        W przypadku tych dwóch pytań wszystko wydaje się jasne. Kontrowersje
        jedynie może budzić umieszczenie w pierwszych dwóch podpunktach
        sformułowania "lub MA/BA in English lub Linguistics". Kto studiował, wie o co
        chodzi. Co ciekawe, nie ma tu pytania o przygotowanie pedagogiczne - czyli
        nieważne, czy native speaker takie przygotowanie ma.

        Pytanie 14: Czy w ciągu ostatnich 5 lat zmieniła się kadra w Państwa szkole?

        Tutaj istnieje możliwość zaznaczenia jednej z czterech opcji:
        - Tak, kilka razy w semestrze
        - Tak, po semestrze
        - Tak, po roku pracy
        - Nie, w ciągu ostatnich 5 lat kadra jest stała

        Pytanie kuriozum. Po pierwsze, co oznacza zmiana kadry? Czy chodzi o wymianę
        wszystkich nauczycieli, czy może tylko jakiejś części kadry? A jak tak, to
        jakiej? Dwóch, trzech, siedemnastu? Czy jest różnica, gdy zmienia się czterech
        nauczycieli w ciągu roku z ogółu dwudziestu, czy dwóch z dziesięciu? Co oznacza
        termin "stała kadra"? Czy zastrzyk kilku młodych nauczycieli to dobrze czy źle?
        Czy jak się kadra nie zmienia to oznacza, że wszystko działa super, czy, że
        jest to towarzystwo wzajemnej adoracji skostniałych wapniaków? Jak się to
        przekłada na jakość nauczania? Niestety, pomimo dużego doświadczenia jako
        metodyk w szkole językowej nie jestem w stanie odpowiedzieć na żadne z tych
        pytań. Oznacza to dość dużą dowolność podczas interpretacji odpowiedzi. A to
        źle. Bardzo źle.

        Pytanie 15: Czy nauczyciele brali udział w ubiegłym roku w jakiejkolwiek formie
        doskonalenia zawodowego?
        Pytanie 16: Jeżeli TAK, proszę napisać w jakich?

        W przypadku tej pary pytań, 15. ponownie jest jasne (wypełniający
        zaznacza tak, nie lub nie wiem). Natomiast kolejne, zgodnie z
        tradycją "drugiego" pytania, nastręcza pewne wątpliwości. Jakie szkolenia są
        bardziej wartościowe od innych? Przyjrzyjmy się więc typom szkoleń
        organizowanych przez i dla szkół językowych, oraz takich, które organizowane są
        poza szkołą, ale na które lektorzy mają prawo lub obowiązek uczęszczać.
        Najbardziej typowe szkolenia to takie, które są organizowane i prowadzone przez
        metodyka zatrudnionego w szkole. Najczęściej, tematy takich szkoleń obejmują
        zagadnienia istotne dla problemów, z jakimi borykają się nauczyciele danej
        szkoły. Szkolenia te często również dotyczą jakiś nowinek ze świata ELT, czy to
        prezentując nowe trendy w nauczaniu, czy to służąc prezentacji i wymianie
        ćwiczeń, które w danym lokalnym kontekście (czyli dla konkretnej szkoły)
        powinny się sprawdzić. Szkolenia takie są więc najbardziej wartościowe z punktu
        widzenia zarówno szkoły (dbanie o rozwój zawodowy kadry, tzw. teacher
        development), jak i słuchaczy - ich celem jest bowiem rozwiązywanie problemów
        tu i teraz. Innym typem szkolenia jest zapraszanie gości z zewnątrz,
        najczęściej znanych i poważanych w światku nauczycielskim metodyków, lub też
        przedstawicieli wydawnictw językowych. W pierwszym przypadku, szkoła zazwyczaj
        zleca temat szkolenia, pozostawiając metodykowi wolną rękę. Jeżeli porównamy
        takie szkolenia ze szkoleniami wewnątrzszkolnymi, czyli organizowanymi
        wyłącznie przez i dla szkoły, w zasadzie niczym się one nie różnią. W zasadzie,
        bo z pewnością istotnym faktem będzie to, że osoba z zewnątrz będzie miała
        inne, być może świeże spojrzenie na omawiane zagadnienia, z czego z pewnością
        lektorzy danej szkoły mogą tylko skorzystać. Jak więc widzimy, trudno jest
        jednoznacznie ocenić, które szkolenia są więcej warte. Z kolei przedstawiciele
        wydawnictw językowych, prowadzący szkolenia czysto komercyjne, mają na celu
        zaprezentowanie kadrze oferty handlowej wydawnictwa. I pomimo, że szkolenie
        takie nie jest szkoleniem per se, bo sprowadza się do zaprezentowania oferty
        danego wydawnictwa, jego zalety są również bardzo wymierne: metodycy i kadra,
        podczas krótkiej, zazwyczaj godzinnej prezentacji, mają okazję zaznajomić się z
        materiałami dydaktycznymi, które mogą uatrakcyjnić ich zajęcia, czy
        wypełnić "luki programowe" spowodowane używaniem takiego czy innego podręcznika
        (pamiętajmy, że podręczniki są zwykle produkowane na rynek globalny, co
        sprawia, że używanie ich w kontekstach lokalnych zazwyczaj powoduje potrzebę
        wzbogacenia ich dodatkowymi materiałami). Inne szkolenia, to uczestnictwo w
        różnego rodzaju konferencjach metodycznych, seminariach, forach czy warsztatach
        organizowanych przez instytucje do tego powołane (np. IATEFL, British Council,
        INSETT, DOS, itp.) lub wydawnictwa, które, dbając o swój wizerunek, często
        zapraszają znamienitych gości lub autorów podręczników. Być może nie
        uwzględniłem wszystkich typów szkoleń, bo w zasadzie każda szkoła może
        organizować takie szkolenia, jakie jej się podoba i nie jest możliwe ogarnięcie
        ich wszystkich. Jednakże, z perspektywy naszej ankiety, szkolenia (lub ich
        brak) powinny być jakoś punktowane. Być może powinniśmy zrobić ukłon w stronę
        analizy ilościowej, ale wiemy, że nie zawsze ilość przechodzi w jakość. Analiza
        jakościowa daje równie niezmierzalne wyniki - w takim wypadku musielibyśmy
        wiedzieć dokładnie, co działo się na każdym szkoleniu w każdej szkole, a
        następnie w taki sposób ustawić kryteria oceny, aby wynik końcowy był jak
        najbardziej miarodajny. Ale do tego potrzebowalibyśmy sztabu ekspertów
        wielkości małej armii, więc ta metoda również odpada. Jeżeli jednak
        pomyślimy "na chłopski rozum" o możliwości zweryfikowania odpowiedzi na to
        pytanie, dojdziemy do wniosku, że jest to praktycznie niemożliwe - jako
        dyrektor szkoły, mógłbym puścić wodze fantazji, odpowiednio przeszkolić kadrę i
        personel w razie kontroli i odwalić niezłych rozmiarów esej opisujący co to się
        w szkole nie działo. Takie ankietowe filipiki. Mucha nie siada. Niech mi ktoś
        udowodni, że kłamię. Sens? Pozostawiam odpowiedź na to pytanie w gestii
        szanownego czytelnika.

        Pytanie 17: Jaki wpływ miało doskonalenie lektorów na podniesienie jakości
        pracy szkoły na efektywność kształcenia?

        Ogromny wpływ miało. Nóż się w kieszeni otwiera i ręce opadają. Temat
        na rozprawę doktorską. Najpierw trzeba opracować kryteria do tego pytania: co
        chcę dokładnie wiedzieć. Czy chodzi, na przykład, o zagadnienia związane z
        procesami nauczania i uczenia się, czy może coś związane z psychologią
        edukacyjną, czy może coś jeszcze innego. Zakładam, że interesuje mnie zależność
        między sposobem wprowadzania nowego materiału przez nauczyciela a tempem
        akwizycji tego materiału wśród uczniów. Ale na jakim poziomie? Czy mogę
        porównywać w tej samej grupie nową strukturę gramatyczną na poziomie
        elementarnym i wyżej średnio zaawansowanym? A wiek studentów? Aha, czyli muszę
        zrobić kilka podziałów, ze względu na stopień zaawansowania języka i wiek
        uczniów. Następnie opracowuję temat szkolenia, załóżmy Sposoby wprowadzania
        nowego materiału gramatycznego i dokładnie analizuję, co na takim szkoleniu
        powinno się znaleźć. Wybieram nauczyciela "świnkę morską", czy jak kto
        woli, "królika doświadczalnego" i obserwuję tegoż według sprawdzonego
        paradygmatu "przed i po". Wyciągam wnioski. Mam jedno szkolenie opracowane,
        mogę więc wpisań parę zdań w odpowiednie miejsce w ankiecie. Ale pojawiają się
        problemy. Załóżmy, że szkoła prowadzi kursy na siedmiu poziomach zaawansowania,
        co jest zgodne ze standardami Europejskiego Systemu Opisu Kształcenia
        Językowego (poziomy od A1 do C2 plus poziom początkujący, tzw. pre-A1), ma
        podział na grupy wiekowe, powiedzmy te zawarte w Pytaniu 9
        • Gość: Madonna Re: ranking NEWSWEEKa (continued...) IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 01.10.04, 14:31
          załóżmy Sposoby wprowadzania nowego materiału gramatycznego i dokładnie
          analizuję, co na takim szkoleniu powinno się znaleźć. Wybieram
          nauczyciela "świnkę morską", czy jak kto woli, "królika doświadczalnego" i
          obserwuję tegoż według sprawdzonego paradygmatu "przed i po". Wyciągam wnioski.
          Mam jedno szkolenie opracowane, mogę więc wpisań parę zdań w odpowiednie
          miejsce w ankiecie. Ale pojawiają się problemy. Załóżmy, że szkoła prowadzi
          kursy na siedmiu poziomach zaawansowania, co jest zgodne ze standardami
          Europejskiego Systemu Opisu Kształcenia Językowego (poziomy od A1 do C2 plus
          poziom początkujący, tzw. pre-A1), ma podział na grupy wiekowe, powiedzmy te
          zawarte w Pytaniu 9 w ankiecie Newsweeka, zatrudnia 10 nauczycieli i
          przeprowadziła sześć sesji szkoleniowych w roku szkolnym 2003/2004. Aby w miarę
          sensownie odpowiedzieć na opisywane pytanie mam, jako metodyk, 2520 (słownie
          dwa tysiące pięćset dwadzieścia) zmiennych do przeanalizowania i opisania. A
          dziesięciu lektorów i sześć sesji szkoleniowych to nie jest wcale tak dużo. I
          wychodzi kolejny absurd. W innym wypadku, odpowiedź na to pytanie jest
          najzwyczajniej przykładem gdybania, bo nie jest poparta wiedzą. Czyli znowu
          folgujemy imaginacji. Pytanie kompletnie nieprzemyślane, dające duże możliwości
          interpretacyjne, które można tak łatwo podważyć, jak samo pytanie. Równie
          nieostre, jak obraz w dwudziestoletnim telewizorze marki rubin. Być może
          zainspirowane tematyką motoryzacyjną, np. Jaki wpływ miało zainstalowanie w
          Pańskim wartburgu poduszki powietrznej dla pasażera? Tylko tu o konkretną
          odpowiedź nietrudno: Żeby żonie było miękko, jak ABS nie zadziała.

          Pytanie 18: Czy w szkole zatrudniony jest metodyk/dyrektor metodyczny?
          Pytanie 19: Jeśli TAK, to od kiedy taka osoba jest zatrudniona w Państwa szkole?

          W Pytaniu 18 mamy, jak zwykle, trzy możliwości (tak, nie, nie wiem).
          Swoją drogą, ciekawe, czy któraś ze szkół wybrała trzecią opcję? Pytanie 19, z
          kolei, daje możliwość wyboru jednej opcji:
          - Od początku istnienia szkoły, lecz od co najmniej 2 lat
          - Więcej niż 4 lata
          - Od 2-3 lat
          - Od roku

          Ponownie, nie rozumiem przyjętej metodologii. Nie widzę też logiki w doborze
          opcji. Ale po kolei. Newsweek postanowił ocenić szkoły działające od co
          najmniej roku: zapraszamy do ankiety ale w kilku kategoriach obetniemy wam
          punkty, bo maluczkich to my mamy w poważaniu - duże szkoły górą, brzmi hasło.
          Czy przypadkiem pierwszy punkt nie zawiera się w drugim (i odwrotnie)? Jeżeli
          szkoła istnieje więcej niż cztery lata i od początku swojej działalności
          zatrudnia metodyka, w dodatku tę samą osobę, to który punkt należy wybrać (bo
          można tylko jeden)? Jeżeli szkoła istnieje dwa lata, to czy nastąpiła korelacja
          między Pytaniem 6 (Proszę podać, od ilu lat szkoła działa na rynku) a Pytaniem
          19? Czy okres, w którym zatrudniony jest metodyk/dyrektor metodyczny, ma wpływ
          na jakość nauczania w ocenianym w ankiecie roku szkolnym 2003/2004? Czy jeśli
          szkoła zatrudniła nowego metodyka na początku ubiegłego roku szkolnego (w takim
          wypadku zmuszona jest zaznaczyć odpowiedź Od roku), mimo, że metodyk był szkole
          od zawsze, to dobrze, czy źle? Pytania, pytania, pytania.

          Pytanie 20: Proszę krótko scharakteryzować dorobek zawodowy metodyka/dyrektora
          metodycznego.

          Znowu pojawia się pytanie O co chodzi? O jaki dorobek? Ilość szkół, w
          których dana osoba pracowała jako DOS, publikacje, konferencje, szkolenia,
          sukcesy w obecnym miejscu pracy? Jeżeli autorzy ankiety mieli jakiekolwiek
          kryteria oceny tego punktu, powinny zostać one wymienione w tym pytaniu.

          Pytanie 21: Proszę krótko opisać, co należy do obowiązków metodyka/dyrektora
          metodycznego.

          Pytanie (chyba) jasne. Niemniej jednak, po analizie poprzednich
          punktów, niczego nie można być pewnym. The truth is out there, jak to mawiał
          agent Moulder. Nie wiadomo na przykład, czy jeśli część obowiązków
          administracyjnych wykonuje inna osoba to dobrze, czy źle?

          Część trzecia - baza

          W tej części szkoły opisywały zaplecze lokalowo-dydaktyczne. W kategorii tej
          można uzyskać maksymalnie 10 punktów.

          Pytanie 22: Czy szkoła ma własną siedzibę (własny lub wynajmowany budynek,
          gdzie mieści się zaplecze administracyjne i sale zajęciowe)?

          W tym pytaniu zaznaczamy odpowiedź tak lub nie. Proszę zauważyć, że
          jeżeli szkoła wynajmuje dwa piętra w budynku trzypiętrowym, to powinna
          zaznaczyć opcję nie. W innym wypadku kłamie i po weryfikacji powinna zostać
          usunięta z rankingu. Niby szczegół, a cieszy. Być może ktoś przez pomyłkę
          usunął lub lokal, związek frazeologiczny charakteryzujący się w ostatnim czasie
          skłonnością do znikania z różnych dokumentów.

          Pytanie 23: Proszę krótko scharakteryzować bazę szkoły.

          Pytanie to zawiera w sobie pięć podpunktów:
          - liczba pomieszczeń
          - liczba sal lekcyjnych
          - biblioteka
          - medioteka
          - inne elementy (Proszę podać nazwy i liczbę)

          W pierwszym podpunkcie do ilości sal lekcyjnych możemy dodać sekretariat,
          liczbę korytarzy, toalet, składzików, piwnic, itp. Gratuluję poczucia humoru.
          Podobno śmiech to zdrowie. Liczba sal lekcyjnych też nam niewiele mówi o
          jakości procesu dydaktycznego w danej szkole. Zazwyczaj, szkoły dostosowują
          swoje możliwości do ilości sal, tak więc, w zasadzie, każda ilość powinna dawać
          szkole maksymalną liczbę punktów, niezależnie od tego, czy w szkole tych sal
          jest pięć czy pięćdziesiąt. Chyba, że chcemy promować duże szkoły. Biblioteki,
          z kolei, znajdują się w wielu szkołach. Fakt posiadania przez szkołę biblioteki
          z pewnością pozwoli szkole zarobić kilka dodatkowych punktów. Ale biblioteki
          mogą być różne. Czy, na przykład, dwadzieścia pozycji, to już jest biblioteka,
          czy jeszcze nie? Jakie przyjmujemy kryteria oceny, jeśli biblioteka ma pozycji
          pięćdziesiąt, a jakie, gdy ma dwa tysiące? Czy nie jest to biblioteka dla
          lektorów, do której studenci nie mają dostępu? O wiele bardziej poważny problem
          stanowi posiadanie medioteki. Mimo mało dogłębnej wiedzy z zakresu prawa, mam
          przeczucie, że posiadanie takowej, a co za tym idzie, udostępnianie słuchaczom
          jej zasobów, jest nie do końca zgodne z ustawą o ochronie praw autorskich. Ale
          mogę się mylić. Inne elementy, które powinniśmy wyszczególnić w tym punkcie
          sugerują, że znowu idziemy na ilość. Im więcej tym lepiej?

          Pytanie 24: Czy szkoła posiada wymienione niżej środki dydaktyczne:
          tablice
          telewizory
          magnetowidy
          magnetofony
          rzutniki pisma
          rzutnik multimedialny
          komputery
          skanery
          drukarki
          inne, jakie?

          Dziwi brak na liście odtwarzaczy CD i DVD, zastanawia obecność rzutnika
          multimedialnego. Ale rozumiem, że taki rzutnik może służyć jako pomoc
          dydaktyczna zarówno podczas zajęć, jak i szkoleń. Skanery takie ważne? No
          dobrze, może się czepiam. Niemniej jednak, kolejne pytanie to znów popis
          nonszalancji:

          Pytanie 25: Proszę podać, które z wymienionych środków znajdują się w każdej
          sali.

          I tu obecność rzutnika multimedialnego zaczyna mnie jednak zastanawiać.
          Zdrowy rozsądek podpowiada mi, że koszty poniesione przy wyposażeniu każdej
          sali w rzutnik, są niewspółmierne do ewentualnych korzyści. Ja odejmowałbym
          punkty za niegospodarność. Ale, o ile rzutnik w każdej sali może zastanawiać,
          to skaner, czy drukarka na wyposażeniu każdej sali po prostu śmieszy. Idąc
          dalej, proponuję w przyszłorocznej ankiecie wzbogacić listę wyposażenia każdej
          sali o zszywacze, spinacze, kserokopiarki, komplet obcęgów, glebogryzarkę i
          automat z prezerwatywami. Nigdy nic nie wiadomo.

          Pytanie 26: Jeżeli NIE, to jaka jest możliwość korzystania z nich przez
          nauczycieli i studentów?

          Mamy do wyboru trzy możliwe odpowiedzi:
          - nie ma takiej możliwości
          - nauczyciele korzystają wymiennie
          - studenci i nauczyciele mogą korzystać w każdej chwili po zgłoszeniu
          takiej potrzeby

          Tu znowu należy wrócić do listy z wyposażeniem, bo pojawia nam się następne
          kuriozum. Jeżeli nie ma możliwości skorzystania, na prz
          • Gość: Madonna Re: ranking NEWSWEEKa (continued...) IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 01.10.04, 14:32
            Tu znowu należy wrócić do listy z wyposażeniem, bo pojawia nam się następne
            kuriozum. Jeżeli nie ma możliwości skorzystania, na przykład, z magnetowidu, to
            po co on w ogóle znajduje się w szkole i czy fakt posiadania takowego, w
            świetle nowych faktów, przysporzy szkole punktów w Pytaniu 24? Jeżeli, z kolei,
            istnieje możliwość skorzystania z danego sprzętu w każdej chwili po zgłoszeniu
            takiej potrzeby, to czym różni się ten punkt od punktu, który mówi o
            wyposażeniu każdej sali w dany sprzęt? Z punktu widzenia praktycznego, różnica
            jest żadna. Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie wymienne korzystanie z
            tablic?

            Pytanie 27: Czy sale lekcyjne wyposażone są w materiały poglądowe (np. plakaty,
            plansze wykresy)?
            Pytanie 28: Jeżeli TAK, to jakie? (plakaty, mapy, plansze, prace wykonane przez
            studentów, inne (Proszę podać nazwę))

            To, czy na ścianach znajdują się mapy czy plakaty nie świadczy o
            jakości nauczania w danej szkole. Plakatowanie ścian na przykład listami
            czasowników nieregularnych, jakkolwiek atrakcyjnie by one nie wyglądały, może
            mieć efekt odwrotny do zamierzonego. Co napisać, jeśli w jednej sali są
            plakaty, a w innej nie? Zastanawiam się również, jakie "wykresy" autor miał na
            myśli.

            Część czwarta - proces dydaktyczny

            Część ta dotyczy programów nauczania i metod pracy. W tej kategorii
            można było otrzymać 21 punktów.

            Pytanie 29: Jakie programy nauczania wybrano w Państwa szkole?

            W tym pytaniu mamy cztery możliwe odpowiedzi:
            - z listy MENiS
            - zmodyfikowane programy z listy MENiS
            - własne programy autorskie
            - inne (proszę poniżej wpisać jakie)

            Po pierwsze, programy z listy MENiS dotyczą szkół MENiS podlegającym. Po
            drugie, większość podręczników dostępnych na rynku ma rekomendację MENiS z
            odpowiednim numerem. Po trzecie, szkoły często opierają swoje programy o
            sylabusy podręcznikowe, tak więc, czy tego chcą, czy nie, opierają się na
            programach zatwierdzonych przez MENiS. Po czwarte, co to znaczy zmodyfikowane?
            Modyfikować można na różne sposoby z różnym skutkiem. Po piąte, termin własne
            programy autorskie nic nie znaczy, dopóki się tych programów nie oceni (a
            weryfikacja następowała po zakończeniu procesu oceniania szkół, jak wiemy,
            przez pracowników sopockiej agencji udających klientów, nie było więc szans na
            rzetelną ocenę programów autorskich). Po szóste, kategoria inne jest równie
            informatywna co *patrz Po piąte. Po siódme wiem, że nic nie wiem. Na szczęście
            są mądrzejsi ode mnie.

            Pytanie 30: Które z wymienionych czynników miały wpływ na wybór programu
            nauczania?

            W tym przypadku mamy aż siedem opcji:
            - Opinia doradcy metodycznego, konsultanta, pracownika ośrodka
            doskonalenia nauczycieli
            - Sugestie dyrektora szkoły
            - Przystępna cena
            - Ciekawa koncepcja programowa
            - Sposób prezentacji programu przez wydawcę
            - Własna analiza koncepcji programowej
            - Inne (proszę poniżej wpisać jakie)

            Jeżeli dobrze zrozumiałem pytanie, to ocenie podlega wpływ. Jeżeli dobrze
            zrozumiałem pytanie, to dalsze pisanie wydaje się bezsensowne. Ale, żeby
            sprawiedliwości stało się zadość, pozwolę sobie je zilustrować bardziej
            przyziemnym przykładem: dwa lata temu kupiłem sobie buty. Buty okazały się
            bardzo wygodne i praktycznie niezniszczalne. Wyglądają prawie jak nowe, są
            niezawodne i po prostu je lubię. Pasują do mojego jednorzędowego garnituru typu
            tenis. Na ulicy zatrzymuje mnie ankieter i zadaje pytanie dotyczące wyboru
            obuwia: Co miało wpływ na wybór akurat tej pary? Po głowie chodzi mi kilka
            odpowiedzi (korelujących z odpowiedziami sugerowanymi w ankiecie):
            - Opinia znajomego szewca. Mówił, że to świetne buty, to kupiłem. Dobra
            odpowiedź.
            - Szef powiedział mi, żebym kupił sobie takie buty, to będę się lepiej
            prezentował. Chyba dobra odpowiedź.
            - Były stosunkowo niedrogie, a że pasowały mi do garnituru, to kupiłem.
            Odpowiedź chyba dobra, na pewno racjonalna.
            - Miały niespotykany krój. Chyba nikt takich nie ma. Odpowiedź dobra, ale
            może być niebezpieczna. Ankieterowi krój się może nie spodobać. I może
            pomyśleć, że jestem arogancki.
            - Świetna reklama była. To wziąłem, bo pomyślałem, że jak firma ma taką
            reklamę to i produkt musi być dobry. Odpowiedź zła. Wiadomo dlaczego. Ale buty
            dobre.
            - Takie buty mi się zamarzyły pewnego dnia, nigdzie nie mogłem dostać.
            Wszędzie to samo, a ja wiem czego chcę i to co jest średnio mi odpowiada. Aż tu
            nagle, idę do pracy, a na wystawie widzę dokładnie to, o co mi chodziło.
            Wziąłem bez namysłu. Odpowiedź chyba dobra, z pewnością świadcząca o zapędach
            indywidualistycznych właściciela.
            - Inne: Podobały się żonie. Jak wiadomo, z żoną lepiej nie dyskutować.

            Porównanie programów nauczania z parą butów może być odebrane jako obraźliwe,
            jednakże celem takiego porównania jest pokazanie, w uproszczonej formie,
            mechanizmów decyzyjnych oraz ich ewentualnego odbioru, dodajmy bardzo
            subiektywnego, oraz tego, jaki wpływ podejmowanie decyzji ma na jakość produktu
            końcowego. Pomimo tego, że odpowiedź na temat produktu - w naszym przypadku
            programów nauczania, została zawarta w Pytaniu 29, ankieter czuje się
            niespełniony, dopóki nie dowie się dlaczego wybrałem konkretny program.
            Niestety, wspomniany ankieter dalej nie wie, jaki to program (a w zasadzie
            programy), bo o to się nie pytał. Bardziej przerażające jest jednak to, że
            ankietera w ogóle nie interesuje sposób aplikacji tych programów. Reasumując:
            ankieter nie wie dokładnie o co pyta, nie wie, jakie są implikacje tego, o co
            pyta, bo nie wie, o co pyta, interesuje go tylko, co wpłynęło na wybór tego, o
            co pyta, a i tak nie wie o co pyta. I wszystko jest jasne.

            Pytanie 31: Proszę krótko opisać, jakie metody i formy pracy na zajęciach
            nauczyciele stosują najczęściej.

            Zbywając kolejną uwagę dotyczącą nieostrości pytania milczeniem,
            pozwolę sobie tylko zaznaczyć, że a) odpowiedź można spisać z jednego z
            podręczników do metodyki (osobiście polecałbym Metodykę nauczania języków
            obcych profesor Hanny Komorowskiej, bo wszystko jest i do tego po polsku), b) i
            tak tego nikt nie sprawdzi, bo się nie da. No comments.

            Pytanie 32: Czy w Państwa szkole badana jest efektywność kształcenia?
            Pytanie 33: Jeżeli TAK, to w jaki sposób?

            Podobnie, jak w poprzednich parach pytań, w pierwszym wybieramy jedną z
            trzech opcji (tak, nie, nie wiem). W drugim, mamy do wyboru siedem opcji z
            możliwością zaznaczenia więcej niż jednej:
            - przeprowadza się próbne sprawdziany / egzaminy
            - powołano zespół do opracowania narzędzi pomiaru
            - systematycznie przeprowadza się badania osiągnięć na poszczególnych
            etapach kształcenia
            - Jeśli TAK, proszę wpisać, jak często?:
            - przeprowadza się diagnozowanie wstępne
            - powołano zespół ds. diagnozy edukacyjnej
            - regularnie bada się przyrost wybranych umiejętności
            - Jeśli TAK, proszę wpisać, jakich:
            - w inny sposób (Proszę wpisać, jaki):

            Dwie uwagi: jedna natury merytorycznej, druga zdroworozsądkowa.
            Diagnozowanie wstępne nie bada efektywności kształcenia w danej szkole. Jest to
            narzędzie niezbędne do zakwalifikowania kandydata na odpowiedni poziom
            nauczania. Może ono ewentualnie badać efektywność kształcenia w instytucji lub
            instytucjach, z których usług kandydat korzystał wcześniej. Co do drugiej
            uwagi, pojawiają nam się w Pytaniu 33 dwa zespoły: do opracowywania narzędzi
            pomiaru i ds. diagnozy edukacyjnej. Na potrzeby rankingu zespoły takie można
            powołać, żeby zarobić parę punktów. I tak tego nikt nie sprawdzi. Co takie
            zespoły powinny robić, a w zasadzie co robią, ankieterów i tak nie obchodzi.
            Taki przerost formy nad treścią.

            Pytanie 34: Czy działania podejmowane przez szkołę wpłynęły w Państwa opinii na
            stosunek uczniów do samokształcenia?
            Pytanie 35: Jeżeli TAK, to w jaki sposób?

            Ten zestaw pytań darzę żywym uczuciem. W pierwszym pytaniu zaznaczamy
            jedną z trzech opcji (tak, nie, nie wiem). W drugim wypełniamy tabelkę, która
            wygląda następująco:
            • Gość: Madonna Re: ranking NEWSWEEKa (continued...) IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 01.10.04, 14:34
              w kolumnie pionowej, zatytułowanej Uczniowie, mamy następujące zdania:
              - samodzielnie poszukują nowych informacji
              - samodzielnie korzystają z różnych źródeł informacji
              - korzystają z konsultacji nauczycieli
              - dociekają przyczyn popełnionych przez siebie błędów
              - proszą o wyjaśnienia
              - w inny sposób, (Proszę poniżej wpisać, jaki):

              Kolumna pozioma dzieli się na trzy grupy: częściej, tak, jak dotychczas,
              rzadziej. Działania podejmowane przez szkołę w pierwszym pytaniu to
              sformułowanie dość niefortunne. Czy chodzi o badanie efektywności kształcenia,
              czy może o szeroko pojęty proces dydaktyczny? Czy może chodzi o coś zakrojonego
              na szerszą skalę? O jakim okresie mówimy? Ankieta ocenia szkoły za rok
              2003/2004. Jeżeli więc postęp nastąpił przed tym okresem, to niedobrze dla
              szkoły, bo albo nie dostanie punktów, albo skłamie. Jeżeli, z kolei przełom w
              stosunku uczniów do samokształcenia nastąpił w roku ocenianym, to wtedy dopiero
              zaczyna się zgaduj-zgadula. Po pierwsze, bez odpowiednio przygotowanej
              metodologii badań, odpowiedź na to pytanie (a właściwie zestaw pytań) jest
              praktycznie niemożliwa. Znowu, podobnie jak w przypadku Pytania 17, mamy do
              czynienia z podejściem stricte akademickim. Pomimo dużego doświadczenia jako
              dyrektor metodyczny w szkole językowej oraz równie dużego jako pracownik
              naukowy jednej z anglistyk, nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie z
              przekonaniem, że nie kłamię. Samo sformułowanie pytań, budzi mnóstwo
              niejasności. Czy, jeżeli uczniowie korzystają z konsultacji nauczycieli, to są
              bardziej, czy mniej samodzielni? Czy prośby o wyjaśnienia nie świadczą o
              dociekliwości uczniów, pewnych stylach uczenia się, profilów osobowościowych,
              lub być może niewłaściwym zaprezentowaniu materiału przez nauczyciela? Co
              oznacza termin samodzielnie poszukują nowych informacji? Gdzie poszukują? Bo
              jak samodzielnie, to nie w szkole. A jak nie w szkole i mi się nie pochwalą, to
              skąd mam wiedzieć? I jak to można zmierzyć? Chętnie się dowiem, bo szczerze
              powiedziawszy, nie wiem.

              Pytanie 36: Czy szkoła uzyskuje informacje zwrotne na temat opinii i
              satysfakcji swoich klientów?
              Pytanie 37: Jeżeli TAK, to w jaki sposób?

              Konstrukcja tych pytań budzi szereg kolejnych wątpliwości. W Pytaniu
              37, mamy cztery opcje, które nie pozwalają ankietowanemu wybrać odpowiedniej,
              jeżeli typ informacji zwrotnej nie wpasuje się w szablon proponowany w
              ankiecie. Do wyboru mamy:
              - regularnie i kilkakrotnie w ciągu roku przeprowadzane są ankiety wśród
              studentów i rodziców oraz rozmowy ze studentami
              - co semestr przeprowadzane są ankiety wśród studentów oraz rozmowy ze
              studentami
              - raz w roku przeprowadzane są ankiety wśród studentów i rozmowy ze
              studentami
              - ankieta wśród studentów

              Załóżmy, że w szkole raz w roku przeprowadzane są ankiety wśród studentów i
              rozmowy z rodzicami. I totalna klapa. Nie ma takiego numeru. A takie przykłady
              można mnożyć.

              Część piąta - studenci

              Część ta, jak sama nazwa wskazuje, dotyczy studentów. W tej kategorii
              można było uzyskać maksymalnie 20 punktów.

              Pytanie 38: Proszę podać liczbę studentów uczęszczających na zajęcia w roku
              szkolnym 2003/2004.

              Jakość kształcenia? Najlepsze szkoły? W takim razie, mam nadzieję, że
              pytanie to nie było punktowane, bo liczba studentów o niczym nie świadczy.

              Pytanie 39: Czy studenci uzyskali w ubiegłym roku szkolnym certyfikaty
              językowe, np. PET, KET, FCE, CAE, CPE, TEOFL (zachowana oryginalna pisownia) i
              inne?
              Pytanie 40: Jeżeli TAK, to jaki procent studentów Państwa szkoły uzyskał
              certyfikaty językowe?

              Pytanie pierwsze standardowo zakłada trzy możliwości (tak, nie, nie
              wiem). Drugie, z kolei, powinno mieć chyba inne brzmienie. Jeżeli w jakiejś
              szkole 15 procent ogółu studentów uzyskało certyfikaty, a w innej było to 50
              procent, to i tak dalej nic nie wiemy. Certyfikaty są indywidualną sprawą
              zdających i szkoły nie powinny wpływać na fakt podchodzenia przez kandydatów do
              egzaminów, chociażby ze względów etycznych. O wiele bardziej sensowne wydaje
              się pytanie o procent zdawalności egzaminów wszystkich kandydatów, którzy
              podchodzili do egzaminów. Należałoby wtedy wykluczyć egzaminy TOEFL, IELTS oraz
              TELC, a to z tego względu, że w przypadku pierwszych dwóch kandydaci otrzymują
              punkty, a nie oceny (tak, jak na przykład w przypadku tzw. egzaminów
              Cambridge), nie można więc takiego egzaminu nie zdać, TELC z kolei zakłada
              możliwość powtórzenia tych części egzaminu, na których kandydatowi powinęła się
              noga - trudno więc w takim przypadku mówić o całym egzaminie zdanym lub
              niezdanym.

              Pytanie 41: Proszę podać średnią liczebność grup językowych.

              Pytanie to znajduje się w kategorii studenci, należy więc założyć, że
              informacje uzyskane w ankiecie powinny przekładać się na informacje, które
              interesują potencjalnego studenta. Nie sądzę, żeby ktokolwiek myślący o
              zapisaniu się na kurs byłby zainteresowany średnią liczebnością grup
              językowych. Jeżeli szkoła daje możliwość wyboru zapisania się do grupy
              czteroosobowej za większą opłatą, a jako standard proponuje grupy
              szesnastoosobowe, to, zakładając, że ilościowo grupy rozkładają się po 50
              procent, średnia liczebność grup wynosi 10. Ale rzeczywistość okazuje się
              bardziej bolesna. Racjonalne więc wydaje się pytanie o maksymalną ilość osób w
              grupie oraz czy szkoła daje studentowi możliwość wyboru co do liczebności grupy.

              Pytanie 42: Czy Państwa szkoła stosuje: rabaty, stypendia za wyniki w nauce,
              raty, stałe opłaty miesięczne, inne (Proszę wpisać poniżej, jakie).

              Pytanie może istotne z punktu widzenia studenta, jednakże mało mówiące
              o jakości procesu dydaktycznego. Poza tym, nagminne jest reklamowanie mnóstwa
              różnych rabatów i usług "darmowych" dla uzyskania efektu wyłącznie
              psychologicznego, a płaci się i tak tyle, ile trzeba.

              Pytanie 43: Proszę krótko scharakteryzować ofertę edukacyjną Państwa szkoły -
              ile i jakie poziomy zaawansowania, adresaci, specjalizacje.

              Kolejna niejasność. Ankieta oceniała szkoły za rok szkolny 2003/2004.
              Szkoły ją otrzymały w połowie czerwca. Czyli najprawdopodobniej chodziło o
              ofertę na rok 2004/2005. Ale wtedy, pytanie to nie powinno być punktowane. A
              jeżeli chodziło o rok poprzedni, to pytanie to powiela pytania 9 i 11.

              Pytanie 44: Proszę krótko opisać, co uznają Państwo za największy sukces szkoły
              w mijającym roku szkolnym 2003/2004.

              Zastanawia fakt, czy pytanie to jest punktowane, czy też nie. Jeżeli
              tak, to punktujemy subiektywną opinię, a nie fakty. Istnieje więc
              niebezpieczeństwo różnych interpretacji. Jeżeli nie, to nie powinno się w
              ankiecie w ogóle znaleźć. W każdym razie, pytanie to jest przykładem klasycznej
              zapchajdziury - nie dało się zrobić solidnego badania studentów na próbce
              populacji z danego regionu, to spytamy o coś innego i będzie dobrze. Niech żyje
              radosna twórczość.



              Podsumowanie

              Tu chyba nic podsumowywać nie trzeba. Ranking jaki jest, każdy widzi.
              Widać to, co widać, a czego nie widać, to widać. Trochę szkoda. Szkoda dobrych
              szkół, które, pomimo starań o ulepszanie jakości nauczania zostały zepchnięte
              do trzeciej ligi i muszą odbudowywać swoje zaufanie do klientów. Szkoda rynku,
              który Newsweek zepsuł jednym pstryknięciem. Szkoda w końcu Newsweeka, bo przez
              ten cały ranking narobił koło siebie niezłego smrodku. Nie szkoda za to
              rankingu. Jego przyszłość stoi pod dużym znakiem zapytania. Osobiście mam
              nadzieję, że zejdzie śmiercią naturalną. Jeśli nie, ja w tej żenadzie w
              przyszłym roku na pewno udziału nie wezmę.





              __________________________________________


              Piotr Steinbrich jest Dyrektorem Metodycznym A1 Szkoły Języków Obcych w
              Lublinie. Jest również wykładowcą metodyki na Filologii Angielskiej KUL. Jest
              autorem ponad dwudziestu publikacji z zakresu metodyki nauczania języka
              angielskiego oraz autorem, współautorem lub konsultantem materiałów
              dydaktycznych dla
              • Gość: Madonna Re: ranking NEWSWEEKa (continued...) IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 01.10.04, 14:35
                Był głównym edytorem magazynu dla nauczycieli, metodyków i trenerów Network,
                wydawanego przez British Council. Jako metodyk, przeprowadził ponad 300 sesji
                szkoleniowych dla nauczycieli języka angielskiego w kraju i za granicą (m.in. w
                Wielkiej Brytanii, Rosji i Meksyku). Regularnie zapraszany jako prelegent na
                konferencje, warsztaty i seminaria dla nauczycieli (m. in. IATEFL Poland,
                IATEFL World, Young Learners Conference, Amazing Young Minds Forum, Teacher
                Forum, British Council Seminars).

                W obecnym rankingu, kadra Szkoły A1(głównie lektorzy anglistyki i nauczyciele
                akademiccy z dużym doświadczeniem, część z nich to egzaminatorzy ESOL lub
                TELC), do której Piotr Steinbrich również należy, otrzymała 3 punkty z 42
                możliwych, czyli nieco ponad 7%. Szkoła otrzymała łączną notę 21 punktów na 108
                możliwych, co uplasowało ją na ostatnim miejscu w Lublinie i w pierwszej piątce
                najgorszych szkół językowych w kraju. W rankingu Newsweeka w 2002 r. Szkoła A1
                zajęła pierwsze miejsce w Lublinie.

                • Gość: anwoz Re: ranking NEWSWEEKa (continued...) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 15:25
                  Piotr Steinbrich to świetny anglista (znam go z okresu studiów na lubelskim
                  UMCS), ale to nie musi oznaczać, że szkoła A1 jest najlepsza w Lublinie. Jest
                  duża konkurencja na rynku szkoleń i kursów językowych i tylko najlepsze szkoły
                  przetrwają. Zdecydują o tym klienci.
                  • Gość: gość portalu Re: ranking NEWSWEEKa (continued...) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 18:53
                    Nikt nie mówi, że A1 jest najlepsza, ale na pewno nie jest najgorsza. A to
                    wynika z Newsweeka...
                  • Gość: JK Re: ranking NEWSWEEKa IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.10.04, 20:34
                    Gość portalu: anwoz napisał(a):
                    Piotr Steinbrich to świetny anglista (znam go z okresu studiów na lubelskim
                    UMCS), ale to nie musi oznaczać, że szkoła A1 jest najlepsza w Lublinie. Jest
                    duża konkurencja na rynku szkoleń i kursów językowych i tylko najlepsze szkoły
                    przetrwają. Zdecydują o tym klienci.

                    Dlaczego wychodzisz z założenia, że P.S. chodziło tylko o jego szkołę? Ta
                    analiza jest naprawdę przemyślana i dokładnie pokazuje, że cały ten ranking
                    jest kpiną (delikatnie mówiąc). Nie czytałam go w Newsweeku, bo od pierwszego
                    numeru jest to dla mnie po prostu brukowiec (właśnie ze względu na niesolidność
                    swoich artykułów), ale czytam i słyszę opinie ludzi. Nie znam nikogo, kto
                    zgadza się z wynikami ich rankingów czy wypocinami na różne tematy. Piszą takie
                    bzdury, że głowa mała (przynajmniej to, co kiedyś jeszcze czytywałam z
                    nadzieją, że czegoś się dowiem i to, o czym obecnie słyszę od ludzi, którzy
                    czytują Newsweeka).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka