Gość: YO-anna
IP: *.pl / 217.153.7.*
24.02.04, 13:18
Mam gigantyczny problem... jestem z chłopakiem dwa lata i jest tak jak być
powinno jestem kochana i dopieszczana w każdym sensie tego słowa... Ale...
czy ja kocham? wydawało mi się że tak... Do momentu jak spotkałam ostatnio
gościa który od momentu naszego poznania /5 lat temu/ nie pozwalał mi o sobie
zapomnieć... Szalałam by móc z nim być ale dał mi jasno do zrozumienia że
możemy być przyjaciółmi bo on teraz nie myśli o związkach a poza tym dzieli
nas 400 km I tak minęły prawie dwa lata aż się spotkaliśmy znowu na pewnej
imprezie... jak byłam w jego okolicach Cały wieczór był dla mnie jak nigdy
wcześniej Powiedział mi że niestety wie że nie ma na co liczyć bo mam
chłopaka a on czuje że nareszcie dorósł do decyzji bycia z kimś i ma problem
bo jedyną osobą o której myśli jestem ja!!!! i co ja mam biedna zrobić Kiedy
czuję że kocham ich obu!!!!! a oni oboje dają mi tyle samo powodów żeby ich
kochać! Czy mogę zaprzepaścić 2 lata bycia z kimś kto mnie uszczęśliwiał?
albo z góry skreślić kogoś kto mieszka wprawdzie 400 km ode mnie ale zawsze
był wobec mnie szczery i kogo ciągle kocham kto mnie intryguje ale nie ma na
tyle siły by walczyć o mnie ? poza tym że czeka aż sama coś postanowie?? ktoś
będzie cierpiał A ja cierpię i nie wiem czy miłość to taka fajna sprawa
Pomocy!!!!