mgieleczka
22.01.05, 22:07
tak myślę i chyba nie da się już tego zmienić ... niedługo byłyby dwa lata,
pokochałam go całym sercem, mieszkamy razem ... szybko zleciał czas, za
szybko ... starałam się, dawałam z siebie co tyko mogłam ... swoim ciepłem i
dobrem walczyłam przyciwko jego złu, którym jest przepełniony .. okazało się,
że już się mną nabawił i nie jestem mu już potrzebna ... codziennie a nawet
kilka razy dziennie zabawia się oglądając przeróżne zboczone filmiki, które
wciąż siąga razem z trojanami ... co do panienek, które oglądał - to mogłam
to jeszcze jakoś przeżyć ale jak zaczął ściągać filmiki ze zwierzętami i
facetami to już mi się zacząło przelewać ...
wczoraj powiedział mi, że jestem jego służącą - i tu właśnie przegiął ...
wróciłam z pracy i zajęłam się sprzątaniem, chciałam coś upitrasić ale
zobaczyłam, że już jadł ... ja, najedzona nerwami nic nie mogę przełknąć od
wczoraj, więc dałam sobie spokój z gotowaniem o godz. 19 .. a on oglądnął
sobie film (oczywiście sam), nie odzywając się do mnie ani słowem ... potem
ubrał się i na moje pytanie gdzie idzie? odpowiedział, że coś zjeść na
mieście ... no i znikł ... domyśleć się tylko mogę, że poszedł wyrwać sobie
jakąś łatwą panienkę .. a co innego mogę sobie pomyśleć ... sama nie wiem ...
a może go spakuję i wystawię wszystko do przedpokoju a jak wróci w nocy to
wręczę mu tobrę ... znów piszę bzdury, wcale tak nie zrobię !!!
pomóżcie .. wiem, że sama muszę pojąć decyzję ale jak możecie coś
podpowiedzieć ...