angiaa
02.09.05, 17:54
Jadac dzis na testy na prawko tak sobie myslalam, ze jak nie zdam nie bede
miala takiego dylematu- po prostu nie umowie sie z nikim z racji tego, ze
bede miala zly humorek i nie bedzie mi sie chcialo nic robic w tak "piekny"
dzien.. Jednak okazalo sie inaczej- zdalam te testy i juz w tej chwili nie
mam sily sie nawet z tego cieszyc:(
Wracajac z Ciechanowa napisalam meska do mojego kotusia, ze dalam- bardzo
sie ucieszyl, nie widzielismy sie ok. 2ch dni wiec zaproponowal mi spotkanie
na dzis wieczor.. Zgodzilam sie..(myslalam, ze spotkam sie z nim jutro, ale
sprawy sie skomplikowaly i jutro wyjezdzam az do wtorku).I teraz zaczynaja
sie schodki, otoz umowilam sie takze na dzis wieczor z moja przyjaciolka-
Helka..Wiec, zeby pogodzic te dwie sprawy (spotkac sie z moim kotuniem i
przyjaciolka) napisalam do niej, ze Kamil dzisiaj przyjezdza, ze moglybysmy
sie spotkac tak do 22 i ze ja bardzo przepraszam bo dopiero zobaczylabym sie
z nim we wtorek (a to dla mnie troche za dlugo sie z nim tyle nie
widziec://). Ona na to- fajnie, ze mnie wystawilas i takie
podobne..Probowalam jej jakos wytlumaczyc, ze nie mam innego wyjscia, ze
musze sie dzis z nim spotkac..bo tak to bym go tydzien nie widziala:(-no ale
niestety..nie ma jak duma. Postawilam sie w kropce:(:(:(- w miedzy czasie
napisalam meska do Kamila- ze mozemy sie spotkac tak ok 22,a moj kotus na to-
czemu tak pozno?-i wielka zazdrosc sie w nim odezwala..
Juz sama tego wszystkiego nie moge zrozumiec:/ chcialam dobrze.. Chcialam
sie spotkac i z nia(w koncu sie z nia umawialam) i z nim-bo te kilka dni to
dla mnie wiecznosc.. a oni robia mi jakies awantury..:(