frezja66
28.09.05, 16:36
W sobotę miałam iśc z moja przyjaciółka na imprezę do klubu, ponieważ
rozstałam się z chłopakiem, i mój dobry kolega wyjechał daleko na studia,
miałam zły humor i chciałam z nia pogadać i w ogóle, wiecie jak to jest między
przyjaciólkami.
Pojechałam do niej a ona na to, że nie idzie nigdzie ze mna bo jej nowy
chłopak,który nie mógł z nami iśc (jest z nim od około 3 tygodni) wkurzył sie,
bo jej mama mu powiedziała, że my idziemy na dyskoteke tylko dlatego, że jej
były tam jest i ona na pewno cos wywinie...(wróci do tamtego, a bardzo przez
niego cierpiała)
początkowo jej facet namawiał ja aby ze mna szła, wiedział, że chciałam sie
oderwac od tych wszystkich głupich mysli, a z przyjaciółką najlepiej wtedy
pogadać i w ogóle,a gdy juz zostałyśmy same, to ona mówi, że nigdzie ze mną
nie idzie bo on sie zdenerwował i jest mu przykro chociaz tego nie pokazał po
sobie, i żebym szła sama na imprezę, a ona mu tym udowodni, że jej na nim zalezy
ja jej powiedziałam, że ten jeden raz, kiedy wie, że jest mi cholernie źle
mogłaby iśc ze mną, bo obydwie wiedziałysmy, że nie idziemy tam na podryw, i
że kolejne razy mogłaby spędzać ze swoim facetem, jednak mnie olała i
zostawiła samą...
wiem, że to wszystko jest pogmatwane, ale nie chcę zamulać opisując krok po
kroku całe zajście
mam pytanie: czy tak postepuje prawdziwa przyjaciółka??? bo ja na jej miejscu
poszłabym na te imprezę chiciaz na prae godzin. W ońcu poszłam do domu i teraz
jest mi jeszcze bardziej przykro, bo myslałam, że moge na nia liczyć...
;-(((((