Dodaj do ulubionych

milosc na odleglosc

14.01.06, 17:17
czy wedlug was jest to mozliwe czy warto pakowac sie w taki zwiazek
Obserwuj wątek
    • agatka_to_ja Re: milosc na odleglosc 14.01.06, 17:34
      mozliwe, ale trudne do utrzymania.. czesto takie zwiazki sie rozpadaja... ale
      wiele ludzi wytrzymuje rozlake i potem zyja "dlugo i szczesliwie".

      Pytanie: czy milosc jest na tyle wielka, ze wytrzyma brak obecnosci, rozmowy
      seksu...
      • all_she Re: milosc na odleglosc 14.01.06, 17:44
        wcale nie chcialam sie w to wpakowac ale serce nie sluga...on jest za granica i
        ja rowniez tylko ze w calkiem innych miejscach...:( proboje go tu sciagnac do
        mnie ale nie wiem czy wypali...najgorsza jest ta tesknota...kiedy wokol sie
        przytulaja, caluja, sa szczesliwi a ty masz ta swiadomosc ze jeszcze dlugo
        musiasz na takie chwile czekac...brak rozmowy da sie przezyc;) mozna
        dzwonic,esemesowac wiem ze to nie to samo co rozmowa ale juz podnosi na
        duchu...brak sexu- jakos sobie radze, czasami sama musze zadbac o
        zaspokojenie;) trzeba miec silna wole.wiele razy mialam okazje zdradzic, bo
        mialam ochote na sex czy jakiekolwiem zblizenie ale jakos sie trzymam.na duchu
        podtrzymuje mnie ta mysl ze on tez teskni.milosc na odleglosc jest
        mozliwa,jezeli rozlaki nie trwaja za dlugo...i jezeli sie naprawde kocha
    • Gość: mel Re: milosc na odleglosc IP: *.gdc.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.06, 18:28
      strasznie jest życ od jego przyjazdy do kolejnego, po spodkaniu pare dni nie
      umiem sie pozbierac ale tak bardzo go kocham że wytrzymam wszystko, wiec
      wpakowała bym sie w to jeszcze raz.
    • lida82 Re: milosc na odleglosc 14.01.06, 18:41
      jak potrafisz zaufac facetowi nie widzac go...czekac tesknic to sie pakuj
      szczerze to nie polecam facet to wzrokowiec tyle pieknych pokus spotyka..
      • all_she Re: milosc na odleglosc 14.01.06, 18:44
        moze i spotyka ale ja tez spotykam tylu fajnych facetow.ale i tak nic z tego i
        z mojej strony i z jego(zrymowalo mi sie:))), za bardzo sie kochamy zeby nie
        dac rady
      • Gość: kali Re: milosc na odleglosc IP: *.ztpnet.pl 14.01.06, 21:09
        jak potrafisz zaufac kobiecie nie widzac jej...czekac tesknic to sie pakuj
        szczerze to nie polecam kobieta to wzrokowiec tyle przystojnych pokus spotyka..
        • all_she Re: milosc na odleglosc 14.01.06, 21:10
          kali czy cos cie ugryzlo??;)
          • Gość: kali Re: milosc na odleglosc IP: *.ztpnet.pl 14.01.06, 21:17
            Skad. Ale bezsensu jest takie pitolenie.
            • all_she Re: milosc na odleglosc 14.01.06, 21:20
              dla Ciebie bez sensu- dla niej z sensem;)
              • Gość: kali Re: milosc na odleglosc IP: *.ztpnet.pl 14.01.06, 21:24
                To zostanie stara panna. Chyba, ze lubi byc zdradzana.
    • Gość: xxx Re: milosc na odleglosc IP: *.tvgawex.pl 15.01.06, 00:53
      Witaj! Od niedawna jestem z kims kto mieszka za granica i najgorsza jest ta
      tesknota za Nim i mysl ze nie moge miec Go przy sobie:(ale mysle ze takie
      zwiazki maja szanse przetrwac...przynajmniej chce w to wierzyc.Dobija mnie mysl
      ze zobacze Go dopiero za miesiac,ale wytrzymam:) Pozdrawiam Cie
      serdecznie.Trzymaj sie cieplutko.
    • Gość: mai_mai Re: milosc na odleglosc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.06, 00:05
      Oczywiscie, ze warto. Tez zyje obecnie w takim zwiazku, ale dzielnie
      wytrzymalam ponad miesiac...Teraz zostal mi tylko niecaly tydzien. Najgorsza
      jest ta niepewnosc, ale skoro kocha to poczeka i nie zdradzi. Najwazniejsze
      jest zaufanie!!!!
      • nightangel Re: milosc na odleglosc 26.01.06, 18:41
        proste ze jest mozliwe. ja teraz mieszkam w innym miescie, co moj chlopak i
        gadamy cale dnie na skypie, zasypiamy przy niej i budzimy sie tez podlaczeni :)
        prawie czuje sie jakby byl obok mnie :P a za to jak juz sie spotkamy to ostro
        nadrabiamy fizyczną rozłąke :P
        • Gość: alicia kiss Re: milosc na odleglosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 19:40
          skąd ja to znam... mój kotek jest bardzo daleko i nie wiem co byśmy zrobili,
          gdyby nie internet! codziennie się widzimy i rozmawiamy, czasem jakiś mały
          wirtualny seksik ;) to bardzo podkręca temperaturę i jak już wreszcie
          przyjeżdża, to nie możemy się od siebie odkleić! Net to zbawienie dla miłości
          na odległość, ale tylko jeżeli jest szczera i prawdziwa. teraz to już będzie z
          8 m-cy jak wyjechał i widzieliśmy się przez ten czas tylko 5 razy, bo wracał na
          kilka dni! a tak wogóle, to on jest w iranie i strasznie się o niego martwię.
          ale on o mnie chyba nawet bardziej! czasami jest ciężko... wracaj do mnie kotku!
    • Gość: zosia Re: milosc na odleglosc IP: *.ipt.aol.com 26.01.06, 19:52
      mam dwa takie zwiazki za soba i niestety z doswiadczenia - nie ma sily, nie
      utrzymasz.
      bylam z facetem prawie 4 lata, widywalismy sie raz w miesiacu, na weekend,
      czasami i dluzej. kosztowalo mnie to wiele lez, te rozlaki, potem byly coraz
      czestsze klotnie na telefon, zazdrosc, w koncu juz w ogole nie umielismy sie
      dogadac, cos sie wypalilo. jak powstal problem, gdzie zamieszkac, u niego czy u
      mnie - rozstalismy sie...

      a moj drugi zwiazek? bylismy ok roku razem, bylo super, myslalam ze to ten...
      potem wyjechal na pol roku na staz za granice. byl wielki placz, ale
      myslelismy, ze przetrzymamy. w koncu nie mialo byc na wieki, tylko na pol roku.
      przyjechal w tym czasie jeden raz, po trzech miesiacach. i wtedy zaczelo sie
      cos psuc. wydawal mi sie taki obcy, jakby go te 3 miesiace tam zmienily. jak
      wracal z powrotem, to nawet nie plakalam... potem byly klotnie. ze on sie
      zmienil, wszystko mu bylo obojetne, nie tesknil, nie zalezalo mu by dzwonic,
      rozmawiac.
      nie wytrzymalismy do konca. miesiac przed jego powrotem rozstalismy sie.

      teraz, o!ironio - to chyba jakas klatwa - poznalam faceta, ktory zamierza
      studiowac drugi fakultet w innym miescie, 250 km ode mnie. narazie jest jeszcze
      tu, ale od pazdziernika... nie wiem czy sie w to pakowac, kolejny zwiazek na
      odleglosc - co jak skonczy sie jak pozostale?
      • alicia_kiss Re: milosc na odleglosc 26.01.06, 20:32
        mi też czasami wydaję się jakiś inny, zmieniony... obcy?
      • nightangel Re: milosc na odleglosc 26.01.06, 22:51
        ja mieszkam ponad 300 km od swego faceta i w sumie ta odleglosc nie jest taka
        duza, juz nawet obmyslilismy sposob jak strasznie chcemy sie spotkac umawiamy
        sie w polowie trasy :)
    • Gość: kajol Re: milosc na odleglosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 20:21
      to zalezy jak czesto mozecie sie spotykac, bo czasem trudno wytrzymac, ale moja
      odpowiedz brzmi TAK!!!
    • Gość: MPDorota Jesli dlugosc > odleglosc to TAK IP: *.pwpw.pj / 217.168.193.* 27.01.06, 08:27
    • Gość: aneta1020 Re: milosc na odleglosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 12:39
      Zdecydowanie TAK!!!:))))))))))))
    • Gość: Aliszia Re: milosc na odleglosc IP: *.itelekom.pl 27.01.06, 19:39
      Sama się od kilku dni nad tym zastanawiam. Z moim obecnym chłopakiem jestem
      dopiero 3 miesiące, aż dwa tygodnie temu zdecydował się pojechać na pół roku do
      Anglii tam szukać pracy. Bardzo się bałam tej sytuacji, nie chciałam kończyć
      tego związku. Bałam się, że ze względu na nasz nie długi "staż" to po prostu nie
      wyjdzie. Po wspólnej rozmowie doszliśmy do wniosku, że oboje będziemy się starać
      żeby to przetrwało. To mi dodało sił i wiem że jestem w stanie wytrwać to
      wszystko i czekać na niego aż wróci. Jednak teraz...teraz jest inaczej a minęło
      tylko 2 tygodnie.Ja nie zmieniłam zdania na ten temat i wciąż jestem w stanie
      czekać cierpliwie. Jednak problem polega na tym, że od czasu wyjazdu dostałam od
      niego 1 sms.Gdyby nie jego siostra z którą się kontaktuje nie miałabym pojęcia
      co się u niego dzieje.Wiem, że jeszcze nie ma swojej karty angielskiej do
      komórki i że każda rozmowa kosztuje, w jego sytuacji to dużo.Jednak mimo to
      ciągle myślę o tym wszystkim i uważam, że gdyby mu bardzo zależało to znalazłby
      sposób aby się ze mną skontaktować! Z drugiej strony, tłumaczę sobie jak umiem
      to wszystko i wciąż wierzę, że jeszcze będzie dobrze, że musi minąć czas zanim
      się tam urządzi.Wiem jednak jak bardzo potrzebuję kontaktu z nim jakiegokolwiek,
      że w końcu musi się chyba odezwać. Znam go trochę, mamy wspólnych znajomych więc
      wiem że taka cisza bez powodu nie jestt w jego stylu. W każdym razie cierpię
      okropnie, a na każdy dzwonek telefonu staję na równe nogi, oczywiście za każdym
      razem niepotrzebnie.Ja jednak jeszcze jestem cierpliwa i jeszcze daję temu
      szansę. Związek na odległość na pewno ma szansę powodzenia, pod warunkiem
      obustronnego zaangażowania. I ja w to gorąco wierzę, choć sama nie wiem co
      sadzić o swojej sytuacji.:/
      • aluchelek Re: milosc na odleglosc 01.02.06, 15:46
        olej gościa...
        • Gość: Aliszia Re: milosc na odleglosc IP: *.itelekom.pl 01.02.06, 23:17
          Dzięki za radę!:) Trochę sytuacja się odmieniła, w końcu zadzwonil, wytłumaczył
          dlaczego sie nie odzywał więc wszystko jest na dobrej drodze.Ktoś pomyśli, że
          jestem naiwna...może ale cóż poradzić. Z tym olewaniem więc jeszcze może
          poczekam:) Nadal podtrzymuję swoją decyzję, że wszystko się da tak naprawdę.
          Zobaczymy co dalej będzie, ale wierzyć trzeba. Zwłaszcza jak się kocha. Choć
          tęsknota doskwiera okropnie i ten brak ukochanej osoby w zwykłych codziennym
          czynnościach choćby.
      • Gość: Sylwia Re: milosc na odleglosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 10:44
        Anglia .. zle mi sie kojarzy :( Ja byłam z ówczesnym chłopakiem 5 miesiecy i
        wtedy postanowił pojechać do Anglii w poszukiwaniu pracy (na jakies 4-6
        miesiecy) Wszyscy mi mówili, ze to nie ma szans przetrwać, że jesteśmy razem za
        krótko. Ja dzielnie czekałam. Przyjechał po 2 miesiacach na kilka dni. Było
        bosko. Utwierdziłam sie w przekonaniu ze chce na niego czekac i wytrwam. Po 5
        miesiacach przyjechal i oznajmił, ze chce tam zostac na jeszcze pół roku.
        Tlumaczyl ale juz nic z tego. Rozstalismy sie, on wyjechał. Nawet nie byłam
        załamana, nie było ogrooomnego żalu. Mysle ze to wlasnie przez to ze przez te 5
        miesiecy nie bylismy naprawde blisko. Teraz wiem ze dobrze sie stalo.
    • Gość: karinka Re: milosc na odleglosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 23:00
      moim zdaniem taka miłość nie jest możliwa. miałam faceta z daleka i nic z tego
      nie wyszło bo za rzadko sie widywaliśmy............ ale jestem taka że
      potrzebuję ciągłego kontaktu:))))
    • Gość: Paula Re: milosc na odleglosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 18:01
      Jestem w takim zwiazku.Jesli ci na kims zalezy i kochasz tego kogos to taki
      zwiazek na odleglosc moze przetrwac.Nie zawsze jest rozowo jak sie bardzo
      teskni ale jak fajnie jest po powrocie...Wystarczy chciec.
      • Gość: kulka-1983 Re: milosc na odleglosc IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 02.02.06, 19:37
        Widzę że jest wiele osób w podobnej sytuacji do mojej. Również jestem w związku
        an odległość....ale nie umiem odpowiedzieć na pytanie czy warto i czy ma to
        jakiś sens. Znaliśmy się ok 3-4 miesięcy...poznaliśmy się za granicą i mój
        pobyt tam dobiegł końca. Musiałam wracać na studia. Od tamtej pory widzielismy
        się raz...spędziliśmy razem 5 dniowego Sylwestra (utrzymujemy kontakt przez
        neta , czasem zadzwoni).Za miesiąc jade do niego na tydzień czasu a potem
        zostaje jeszcze 2 miesiące rozłąki...i spowrotem bedziemy razem na ok.4-5
        miesięcy. Nie wiem czy to ma jaki kolwiek sens. Jestem osobą która się bardzo
        przywiązuje do ludzi...Jest ciężko...czasem wydaje mi się że nie dam rady już
        dłużej ale nie podejmuje żadnych decyzji czekam jak to się wszytko rozwinie.
        Najgorsza jest ta nie pewność jutra...brak drugiej osoby tego fizycznego
        wsparcia...:| Mimo wszytko staram się odnaleść jakiś pozytywny aspekt w tej
        całej sytuacji...
      • alisziaa Re: milosc na odleglosc 02.02.06, 22:52
        Fajnie jest przeczytać, że ktoś ma pozytywne nastawienie. To mi samej dodaje
        wiary. <Pisalam wczesniej jako Aliszia> Tesknota jest straszna, zwlaszcza rano
        po przebudzeniu i wieczór przed snem...ale nie tylko. Brakuje tej najblizszej
        Osoby w ciągu dnia, gdy chce się zwyczajnie ponarzekać na coś, opowiedzieć o
        jakims zdarzeniu, przytulić się i po prostu czuć bliskość ukochanej osoby. To
        jest wielki problem ale myślę, że i to można przetrwać. Ja z moim Osiołkiem nie
        widziałam się już miesiąc odkąd wyjechał do Anglii i tesknie za Nim straszliwie,
        a może być i tak że nie zobaczymy się jeszcze kilka miesięcy. Kontakt mamy
        utrudniony, gdyż niestety może dzwonić tylko w weekendy i też niewiadomo czy w
        każde, ja posyłam mu codziennie sms`y aby wiedział, że wciąż o nim myślę i
        czekam. Wiem, mimo iż nie ma jak odpisac, że jest to dla niego ważne. I mnie
        jest lepiej gdy mogę mu w ten sposób o wszystkim mówić. Wiadomo, że czasem jest
        ciężko i to bardzo, że brak tej osoby tu na miejscu powoduje smutek, czasem
        poleją się i łzy:) Znajomi pytają się mnie czy warto tak czekać tyle czasu..nie
        wiem, ale jeśli nie poczekam to nigdy się nie dowiem tego. Chcę czekać, chcę
        znaleźć w sobie tyle siły aby to przetrwac. Mam nadzieję, że On myśli tak samo.
        I jeśli tak to myślę, że sukces już murowany!:) W ciągu najbliższego miesiąca
        mam w planie do niego polecieć na kilka dni, nie wiem czy to wypali ale mam na
        to ogromną nadzieję. Wtedy czas jego nieobecności tu w Polsce będzie wydawał mi
        się dużo krótszy i łatwiej będzie TO utrzymać. I wszystkim "żyjącym na
        odległość" życzę tej wiary i wytrwałości!!:)
        • Gość: oleandra Re: milosc na odleglosc IP: *.attu.pl 02.02.06, 23:04
          eh najgorzej jest rano wlasnie, albo wieczorem, zasypiamy sobie zazwyczaj maks
          przytuleni (ehhhhh - nie ma to jak zasypiac w jego ramionach)a tu patrze ew. kot
          jak zechce to przyjdzie do mnie :/ tak naprawde coraz bardziej uswiadamiam sobie
          ze nie tu moje miejsce (to nie tylko chodzi o niego) i wierze ze czas przyniesie
          mi dobre rozwiazanie :) pozdro
          • alisziaa Re: milosc na odleglosc 02.02.06, 23:28
            Napewno przyniesie:) Należy przynajmniej być dobrej myśli i nie zakładać z góry
            najgorszego. Ja dowiedziałam się o Jego wyjeździe z dnia na dzień<On sam też z
            resztą>, wszystko niby oka aż tu nagle słyszysz "Wyjeżdżam do Anglii - muszę",
            no i następnego dnia już się z Nim żegnasz...Tak naprawdę przez pierwszy tydzień
            nie docierało to jeszcze do mnie. Później, gdy dotarło na dobre, zaczęła się
            rozpacz, brak nastroju, który potęgował dodatkowo całkowity brak kontaktu<1
            otrzymany sms w ciągu 2 tygodni>. Aż w końcu dzwoni...i wszystko jest już
            dobrze, mniej się martwię o niego , o NAS o wszystko. Ale tęsknię strasznie.
            Myślałam, że największym problemem będzie zazdrość o niego i myśli o tym, że tam
            kogoś sobie znajdzie, ale nie...z tym sobie radzę o dziwo znakomicie. Oczywiście
            , że czasem się tego obawiam, ale wolę nie tracić czasu na takie myśli. Lepiej
            pomyśleć o tym co dobre, co było i co mam nadzieje będzie. No i o tym rzecz
            jasna jak to wspaniale będzie gdy się w końcu zobaczymy<mam nadzieję, że
            niebawem, ale jak będę musiała to wytrzymam do tego czerwca...jakoś>;) Pozdro:)
    • Gość: oleandra Re: milosc na odleglosc IP: *.attu.pl 02.02.06, 21:53
      eh i ja mam taka sytuacje... tez poznalam faceta za granica, po 4 miesiacach
      wrocilam do domu, na studia :( powoli docieralo do mnie jakie on ma dla mnie
      znaczenie, a ja dla niego, jak wyjezdzalam plakalam bo nie wiedzialam co bedzie
      dalej, ale stwierdzilam ze najwyzej bede miec piekne wspomnienia... wrocilam
      koniec wrzesnia, na dlugi weekend polecialam do niego na tydz, na swieta/sylwka
      tez, na 2 tyg, a teraz juz za 2 tyg on przylatuje do mnie, ale potem niestety az
      49 dni do swiat, kiedy sie znow zobaczymy (kalendarz mam juz w glowie)... z
      kazda wizyta kocham go coraz baardziej, on mnie chyba tez... chcialabym go miec
      blizej, wiadomo, ale nie rozpaczam z tego powodu, tu w polsce tez mam ciekawe
      zycie, po prostu umiem sobie zajac czas tym co lubie, a i on tam tez zyje
      intensywnie... dzwonimy do siebie raz w tyg, choc bez przymusu, on raczej smsow
      nie pisze, bo nie lubi (woli porozmawiac, jak mowi nigdy nie wie co w tym smsie
      ma napisac:))), a jak juz napisze to cos wspanialego (kupilam mu ksiazke do
      nauki polskiego, i stara se czegos nauczyc, i pisze np misu - slodko hehehe :))
      o necie nie ma mowy, bo nie ma w domu, maili tez nie pisze, bo tez nie lubi...
      ale da sie z tym zyc, ja wierze ze ten zwiazek przetrwa, bo ma solidne podstawy
      :) poza tym staram sie o przeniesienie na studia do WB, to nie jest co prawda
      tam gdzie on mieszka, ale spelnienie marzen o studiowaniu za granica, no i z
      Londynu wszedzie blisko (znaczy wszedzie lataja!!!); tak wiec czasem mam ochote
      wyc do ksiezyca, np jak mi sie cos nie uda, cos mnie boli i takie tam, ze czemu
      do kurki nedzy go tu nie ma, nie ma mnie kto przytulic, poglaskac, itp ale potem
      mowie spoko, poradzisz sobie sama, poza tym jeszcze 2 tyg wytrzymasz, bedziesz
      dzielna!!
      sumujac - ja jestem pozytywnie nastawiona na ten zwiazek i wierze w to, ze jak
      sie chce, to sie uda!!!
      • Gość: slonecko Re: milosc na odleglosc IP: *.e-wro.net.pl 04.02.06, 12:36
        heh..to dziwne,nie mialam pojecia ze az tak wiele osobek znajduje sie w
        podobnej sprawie jak moja...:( otoz mam najwspanialszego chlopaka na swiecie
        (oczywiascie jak dla mnie:)jestesmy ze soba od 2 lat,zaznaczajac ze od 07.09
        2005 ON studiuje w Angli...pieknego dnia gdy bylam na wyjezdzie dowiedzialam
        sie ze On wyjezdza do Angli...nawet nie wracalam z zagranicy zeby Go
        pozegnac,bo to za bardzo bolalo:(stwierdzzilam ze chce dla Niego jak najlepiej
        i moje lzy nie pomoga MU.. Od pazdziernika probowalam uswiadomic sobie Jego
        brak i zyc bez Niego,nawet przygotowalam sobie rozmowe z nim jak wroci na
        swieta w grudniu:)wyjechalam sama tez na 3 tygodnie do Niemiec,zeby nie byc z
        Nim az Tak dlugo a potem jak wroce zeby Mu powiedziec ze nie chce Go
        wiezic,chce BY byl wolny,a jezeli po czasie rozlaki dalej bedziemy sie kochacc
        to bedziemy razem:)...(studia to minimum 3 lata,a jak nie 5)
        tyle ze jak wrocilam..to zadne z Nas nie chcialo rozmawiac o rozstaniu:)te 4
        miechynieobecnosci znikly amy czulismy sie tak jakbysmy zawsze byli razem:)nasz
        zwiaze przetrwal wiele burz...i wiem ze ta tez moze,jzeli bedziemy tego
        pragnac:)i jezeli tak ma byc:)wg planu Tego Tam na gorze:)
        od 2 dni nie plakalam...:)to wielki postep,co prawda pierwsze dni mialam
        wielkiego dola ale dzieki Jego rodzicom i Rodzince,daje rade:)
        teraz czekam na czerwiec..lipiec i czas razem spedzany:)
        3majcie sie WIARY W MILOSC!!:)Bo warto:)
        bede czekac na Moje Kochanie,wiemze warto!!!
        papaciatka:*
    • Gość: miss sauron Re: milosc na odleglosc IP: *.dsV.agh.edu.pl 05.02.06, 20:48
      sama jestem w takim zwiazku juz sporo ponad rok; nie jest latwo; zwlaszcza ze
      to taki typ faceta, ze nawet jak mielismy do siebie 2 km to widywalam go
      srednio raz na miesiac; we wrzesniu wyjechal do wroclawia, uczy sie w szkole
      podoficerskiej, ja wyjechalam do kraka na studia; od tamtej pory widzielismy
      sie raz (jakis miesiac temu); potem przez tydzien nie moglam sie pozbierac, bo
      okazalo sie, ze zalezy nam na sobie bardziej niz sie tego spodziewalam; mial
      przyjechac wczoraj, strasznie sie napalilam na to spotkanie, ale w koncu nie
      udalo mu sie wyrwac; i mimo tego, ze widuje go tak rzadko, i ze potrafi nie
      odzywac sie calymi tygodniami, to ja wiem ze to jest facet dla mnie i ze warto
      na niego czekac; dlatego walcze o ten zwiazek, chociaz przyznam, ze powoli
      zaczyna brakowac mi sil; ale sierpien juz nie tak daleko :) moj ksiaze bedzie
      mial urlop i w koncu bede miala go tylko dla siebie; a potem zobaczymy...
    • alisziaa Re: milosc na odleglosc 10.02.06, 21:17
      My tu wszyscy gadu gadu...wiele z was znajduje sie w takiej sytuacji ale
      wiekszosc z was czeka na swojego ukochanego najwyzej kilka tygodni. A ja sie
      wlasnie zastanawiam jak przetrwac, gdy juz dzis wiem ze zobacze sie z nim
      dopiero w czerwcu o ile nie pozniej:( Mialam poleciec do Niego za rowniutki
      miesiac, niestety ze wzgledow od nas niezaleznych nie jest to mozliwe. A wiec co
      dalej? Jak zyc "razem" gdy nie bedziemy mogli sie zobaczyc az tyle miesiecy? Czy
      to przetrwa? Czy jest jakas metoda by tak strasznie nie tesknic?? Czy rozmowy
      przez telefon raz w tygodniu wystarcza aby to sie nie rozpadlo?? Moze Wy znacie
      odpowiedzi na te pytania, bo ja doszukac sie nie moge. Staram sie wciaz byc
      optymistka, ale chwilami to takie trudne...zastanawiam sie nawet czasami czy nie
      byloby latwiej zakonczyc tego zwiazku, mimo ze ja go tak bardzo kocham...ale mam
      nadzieje, ze jednak przetrwamy ten czas i ta odleglosc
      • Gość: Sarka Re: milosc na odleglosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 23:25
        Hej!!! Ja też jestem w takim związku na odległość. Jest nam ze sobą dobrze, wiem
        i czuję, że to jest to, a On jest osobą, na którą czekałam całe życie...
        Jesteśmy razem prawie 4 lata. Poznaliśmy się na czacie pewnego pięknego
        poniedziałku... I tak się zaczeło, od meili, przez listy, smsy, rozmowy, aż po
        spotkanie. Na początku tej znajomości nie byłam za bardzo pewna, nie chciałam
        się za bardzo angażować, bo bałam się porażki. W życiu jestem perfekcjonistką,
        może to najbardziej przyczyniało sie do tego, że zbyt duże wymagania stawiam
        sobie, a potem, gdy się nie udaje - boli jak cholera. Nie na darmo się mówi, że
        upadek z wysoka bardziej boli... Jednak z biegiem czasu okazało się, że On jest
        wspaniały. Naprawdę i z dnia na dzień, choć nie było Go przy mnie, uświadamiałam
        sobie, że kocham Go coraz bardziej. Ja mieszkam na jednym, On na drugim końcu
        Polski, między nami 500 km przeszkody, 7 godzin jazdy pociągiem... Nie zawsze
        jest łatwo, nie zawsze tak różowo, jakby się wydawało. Kiedyś nie widzieliśmy
        się pół roku!!! To nie są dwa tygodnie, tylko 6 bitych miesięcy... Ale dałam
        radę, zacisnęłam zęby i powiedziałam sobie : "Nie ma płakania, musisz być silna,
        przecież ty Go do cholery kochasz!!!"...Poza tym, jeśli chodzi o kwestie
        zaufania, to ufam Mu bezgranicznie. Nigdy mnie nie okłamał, nigdy nie zawiódł.
        Wiem, że mam w Nim oparcie, że zawsze mi pomoże i pocieszy. Jesteśmy nie tylko
        kochankami, ale przede wszystkim Przyjaciółmi... Kiedyś zastanawiałam się, czy
        to ma sens, ta wieczna tęsknota, czekanie... Ale jestem silna, bo wierzę w
        miłość. A jeśli jest prawdziwa, to ani odległość, ani cokolwiek innego jej nie
        zniszczy. Teraz widujemy się co dwa-trzy miesiące. Jest dobrze. Staramy się
        jakoś "uciszać" tę tęsknotę. Jest rzecz jasna telefon, smsy, gg, skype... i
        przede wszystkim to przeświadczenie, że On o mnie myśli...
        Pozdrawiam i życzę wytrwałości, bo ona jest cholernie potrzebna!!!
    • marika2005 Re: milosc na odleglosc 10.02.06, 23:25
      moim zdaniem jest to możliwe-ale zależy też na jak długo będziecie "na
      odległość" -czy to kwestia kilku miesięcy,roku czy np 5 lat-im dłużej tym
      trudniej napewno ale moim zdaniem i tak warto-warto próbować-jeśli miłośc jest
      silna,prawdziwa czy nazwij to jak chcesz to przetrwa:)
      pozdrawiam
    • miss_kodak Re: milosc na odleglosc 10.02.06, 23:34
      sprobowalam ,odchorowalam, kiedy mnie rzucil, wiecej takich akci nie planuje.
      powodem bylo to , ze`przerosl go zwiazek na odleglosc`. potrzebowal wiecej
      kontaktu, nie chodzi o mentalny- bo online rozmawialismy co dzien.
    • Gość: Ciasteczka Re: milosc na odleglosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 22:03
      Myśle ,ze jest mozliwa, szkoda tylko, ze ludzia sie nie chce o nia walczyc......
      • alisziaa Re: milosc na odleglosc 19.02.06, 14:45
        Chce się o nią walczyć, tylko jaki to ma sens kiedy walczy o nią tylko jedna z
        dwóch osób?Co wtedy?Walczyć czy dać sobie spokój?
    • Gość: Pysiaczek/Demolka Re: milosc na odleglosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.06, 19:03
      Warto ale strasznie ciężko jest.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka