Gość: ROXY Re: Serce mi peka! IP: *.pu.kielce.pl 24.04.06, 11:52 Waldek dla mnie sprawa jest prosta: 1) rozwód z żonką (nudnawą jak wynika z Twoich relacji) 2) powrót do ukochanej,której tak naprawdę do końca nie poznałeś i właśnie to Cię kręci,a żonka no cuż widocznie nie potrafiła Cię tak zafacynować jak tamta...po co się męczyć??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Porcupine cierpienie IP: *.proton.net.pl / *.proton.net.pl 27.04.06, 13:18 Wbrew ogólnej opinii, miłość nie daje cierpienia. Cierpienie daje instynkt posiadania, który jest przeciwieństwem miłości. (Antoine de Saint - Exupery) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia21 Re: cierpienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 22:39 Powinienes zapomniec o niej natychmiast!!! Rozkazuje Ci nawet!! Wyjedz gdzies na jakis czas, potem pomysl za kim najbardziej teskniles i o kim myslales!! Mysle ze to da Ci do myslenia!! To jest złudzenie, to co czujesz do yhmmm Junko(?) To niezła kokietka Odetnij sie od swiata i zrozum ,zastanow sie z kim chcesz sie zestarzec, kto Cie bedzie wspierał w ciezkich chwilach, kto bedzie Ci mowil "Kocham CIe kotku"codziennie gdy bedziecie zasypiac Kogo widzisz w takiej sytuacji? masz bardzo dobra zone, jezeli myslisz o tamtej to znaczy ze jej nie kochasz (albo dostatecznie bardzo nie kochasz), mozesz wziasc z nia rozwod ale nie szukaj tej ktorą "niby kochasz" i myslissz o niej,ja wiem na 100%ze to złudzenie , chociaz Cie nie znam.... Mam "troche" mniej lat niz Ty (21)ale bylam z chlopakiem przez 5 lat, teraz mam chlopaka od 1,5 roku i chcemy sie pobrac, nie tesknie za poprzednim chlopakiem. Pozdrawiam i trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
waldek1610 Re: cierpienie 29.04.06, 09:47 Kasia, Nie teskinisz za poprzednim chlopakiem bo go mialas, sprawdzilas, przetestowalas. Na pewno mieszkal blisko, prawda? Moja milosc do Junko byla trzeba to przyznac dosc tragiczna, bo po swietnym poczatku, zamiast normalnego kontynuowania randek byla znajomosc na ogleglosc, wiec pozostalo wiele niespelnionych marzen...Jednam mysle ze wlasnie przez te odleglosc, znalismy sie wystarczajaco dlugo zeby zobaczyc jak ja i ona znosilismy rozlake...Teraz wiem ze ona co najwyzej mnie bardzo lubila, a ja zakochalem sie w niej, troche niepotrzebnie. Ale coz, ciekawe to bylo doswiadczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia21 Re: cierpienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 11:03 Tak, to co piszesz to prawda, ale nie mozna w nieskonczonosc tesknic, nie ma wyjscia, ona Cie zle traktuje, potraktowala, potym o tym zupelnie inaczej, "zakochaj sie" od nowa w kochajacej zonie...... nie mozna tak zyc, mozesz tylko zalowac straconych lat... przykro mi ze tak jest u Ciebie, pomysl ze to bylo zauroczenie, a jakbys ja teraz spotkal, to bys powiedzial ze nie dorownuje Twojej zonie, zrob sobie taką przerwe, wyjedz na "ferie".... to naprawde dobre rozwiazanie, chetnie z Toba moge porozmawiac, ale dopiero za dwa dni, bo mnie teraz nie bedzie... Mysl przez te dwa dni tylko i wylacznie o tym co dobre w Twojej zonie i co do niej czujesz........... Prosze Cie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia21 Re: cierpienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 14:12 Powiedz czy cos się zmienilo w Twojej sytuacji?? Odpowiedz Link Zgłoś
waldek1610 Junko napewno nie kocham ale ona mnie zmienila! 04.05.06, 00:20 Gość portalu: Kasia21 napisał(a): > Powiedz czy cos się zmienilo w Twojej sytuacji?? Tak, doszedlem do wniosku ze nie kocham Junko ale nie kocham tez mojej zony...owszem nie moge powiedziec ze jej nie lubie, bo jest naprawde "kochana" dla mnie, ale jakos ja nie widze w niej tego co ona widzi we mnie. Gdy patrze na moja zone to widze, zakochana kobiete ktorej oczy blyszcza z milosci do mnie, a ja wcale nie czuje tego samego. Moze tak jak kiedys Junko byla "non-commital" czyli zalezalo jej tylko na seksie i na powierzchownej znajomosci z ze mna. tak samo ja pod wplywem moich doswiadczen teraz jestem troche nieczuly, i chyba chce luznego zwiazku...tak jak to bylo z Junko. Jesli chcesz wiecej przeczytac na ten temat to pisze o tym na forum na angielskojezycznej stronie www.jref.com poswieconej Japoni. Pisze pod pseudo/nickiem "Wally S." w forum "Love and Relationship" i "Culture shock", tam dyskusja jest raczej bardziej obiektywna bo jest tam wielu japonczykow i ludzi ktorzy mieli zwiazki z nimi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia21 Re: Junko napewno nie kocham ale ona mnie zmienil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.06, 00:37 Nie wytrzymal bys długo w takim luznym związku, to takie złudzenie. Równie dobrze moglbys spotkac inna dziewczyne, ktora podobnie by Cie omotala, by byla jeszcze piekniejsza i bardziej pociagajaca niz Junko i co? Nie daj sie!! Znam sie na kobietach bo sama jestem jedna z nich,a z taka kobieta jak Junko nie wytrzymalbys miesiąca lub krocej...(potem bys tylko zalowal) Mowisz ze jej nie kochasz (odetchnelam) ,wiec Cie omotala i...to wszystko.Nie warto nawet myslec o niej. Jesli mialaby powstac milosc miedzy Toba a Junko (milosc nie opiera sie tylko na pożadaniu jak wiesz) to juz by to dawno nastąpilo..Piszesz ze miala 19 lat jak sie czesto spotykaliscie? To nic,ze 19,dziewietnastoletnia kobieta to KOBIETA i mysli racjonalnie w tym wieku juz, wiedziala co robi, taki charakterek. Co do żony to szkoda mi jej, ale musisz liczyc sie z tym,ze pozadanie do zony spada po kilku latach(lub wszesniej-zalezy) mieszkania razem, moze nie odrzucaj jej jeszcze? Ja mieszkam z narzeczonym rok i kocham go ale to nie to samo co kiedys-nie miekną mi kolana na jego widok, nie chce sie czesto kochac, pozadanie mija, ale bardzo go kocham... ZAstanow sie czy ją kochasz jeszcze raz, czy tylko widzisz ją jako dobrą,kochaną osóbkę,ale co z tego ze kochana, nie wszyscy zenią sie z kobietami ktore są niesamowicie dobre, opiekuncze itd, ale dla milosci, po prostu. Jak sie czules podczas waszego slubu? Co czules? WArto to drastycznie zabic?(rozerwac wasz związek)? CZy chcesz z nią sie zestarzec? Pamietaj ze nie ma czegos takiego jak pożądanie aż do smierci(milosc tak-pozadanie nie). Odpowiedz Link Zgłoś
waldek1610 Re: Junko napewno nie kocham ale ona mnie zmienil 04.05.06, 06:11 Gość portalu: Kasia21 napisał(a): > Nie wytrzymal bys długo w takim luznym związku, to takie złudzenie. > Równie dobrze moglbys spotkac inna dziewczyne, ktora podobnie by Cie omotala, > by byla jeszcze piekniejsza i bardziej pociagajaca niz Junko i co? Nie daj > sie!! Znam sie na kobietach bo sama jestem jedna z nich,a z taka kobieta jak > Junko nie wytrzymalbys miesiąca lub krocej...(potem bys tylko zalowal) Kasia, Doceniam twoja obiektywnosc, inne kobiety jedynie widza interes mojej zony, a przeciez ja nie moge uszczesliwic jej gdy sam nie czuje sie szczesliwy. Wiesz gdybym chcial znalezc nowa Japonska dziewczyne, to w tutaj w USA jest ich masa, ale nie o to mi chodzi. Ja zakochalem sie w Junko, bo mnie pociagala..byla subtelna na zewnatrz, i goraca w lozku. > Mowisz ze jej nie kochasz (odetchnelam) ,wiec Cie omotala i...to wszystko.Nie > warto nawet myslec o niej. Jesli mialaby powstac milosc miedzy Toba a Junko > (milosc nie opiera sie tylko na pożadaniu jak wiesz) to juz by to dawno > nastąpilo..Piszesz ze miala 19 lat jak sie czesto spotykaliscie? To nic,ze > 19,dziewietnastoletnia kobieta to KOBIETA i mysli racjonalnie w tym wieku > juz, wiedziala co robi, taki charakterek. Masz racje, mysle ze Junko widziala we mnie przystojnego bialego faceta z zachodu, a dla mlodych japonek seks i randki z nami to "fashion statement" czyli cos bardzo porzadanego z czego moga byc dumne. Ja niestety nie bardzo zdawalem sobie z tego sprawe gdy ja spotkalem wiec bylem zdziwiony gdy Junko sama zasugerowala sex, i zamiast do normalnego hotelu zaprowadzila mnie do tzw "Love hotel" gdzie pary spotykaja sie zeby miec swobodny seks, bo w domu sciany cienkie i ludzie mieszkaja w ciasnych mieszkaniach w Japoni wiec nawet pary malzenskie tam chodza.... To prawda Junko co najwyzej bardzo mnie lubila, i zreszta sama powiedziala mi ze mozemy byc "lovers" (kochankami) co dla japonek bardziej oznacza chlopak z ktorym ma sie seks i chodzi na randki, nie koniecznie...kogos w kim sa zakochane... Zreszta dowiedzialem sie ze Junko do dzis jest panna (ma 27 lat)..i dalej studjuje na studjach wyzszych w Seattle. Wiec dla niej zawsze niezaleznosc i kariera byly wazniejsze. Na pewno nie bylbym z nia szczesliwy. > Co do żony to szkoda mi jej, ale musisz liczyc sie z tym,ze pozadanie do zony > spada po kilku latach(lub wszesniej-zalezy) mieszkania razem, moze nie > odrzucaj jej jeszcze? Ja mieszkam z narzeczonym rok i kocham go ale to nie > tosamo co kiedys-nie miekną mi kolana na jego widok, nie chce sie czesto > kochac, pozadanie mija, ale bardzo go kocham... Zwierzylem sie zonie z moich rozterek z Junko, poczatkowo byla zalamana, ale zrozumiala mnie co czuje. Nawet powiedziala mi ze jesli chce to moge miec seks z Japonkami, jesli pozwoli mi to rozladowac moj niedosyt ktory pozostal ze znajomosci z Junko...Tylko zebym z nia zostal. > ZAstanow sie czy ją kochasz jeszcze raz, czy tylko widzisz ją jako > dobrą,kochaną osóbkę,ale co z tego ze kochana, nie wszyscy zenią sie z > kobietami ktore są niesamowicie dobre, opiekuncze itd, ale dla milosci, po > prostu. Jak sie czules podczas waszego slubu? Co czules? WArto to drastycznie > zabic?(rozerwac wasz związek)? CZy chcesz z nią sie zestarzec? Pamietaj ze > nie ma czegos takiego jak pożądanie aż do smierci(milosc tak-pozadanie nie). Z zona mamy jedynie slub cywilny, i nie mamy jeszcze dzieci, mysle ze to jest probu dla nas, ale nie wiem co zrobie, bo nie chce byc z kobieta ktorej nie kocham. Wiem na pewno ze nie mozna utrzymywac zwiazku na sile. Narazie dajemy sobie oboje szanse, nie jest wykluczone ze nie odejde od zony. Zreszta przyzwyczailem sie do zwiazkow mieszanaych i moja polska zona jest zbyt dobra i .."normalna" dla mnie, jakos przyzwyczailem sie do zwiazkow z azjatkami, bo najpierw byla Junko a potem mialem 2 letni zwiazek z Taika ktora wychowala sie w USA, i ta znajomosc byla wiele bardziej spelniona, nawet mieszkalismy ze soba i praktycznie bylismy nieformalnym malzenstwem. Ale z nia tez nie moglem zostac bo chciala mnie wykorzystywac, i nie byl to zwiazek zupelnie partnerski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia21 Re: Junko napewno nie kocham ale ona mnie zmienil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.06, 12:23 odpowiedz Twojej zony mnie rozwalila....... Teraz to ja juz nie wiem co pisac...... Decyzja nalezy do Ciebie (ale teraz po tym co napisales mysle ze to koniec waszego malzenstwa) Odpowiedz Link Zgłoś
waldek1610 Re: Junko napewno nie kocham ale ona mnie zmienil 04.05.06, 12:39 Gość portalu: Kasia21 napisał(a): > odpowiedz Twojej zony mnie rozwalila....... > Teraz to ja juz nie wiem co pisac...... > Decyzja nalezy do Ciebie > (ale teraz po tym co napisales mysle ze to koniec waszego malzenstwa) Kasia, Ty naprawde sadzisz ze fakt ze facet przespal sie z inna dla samego seksu, jest koncem malzenstwa? Jesli robil bym to kosztem mojej zony, poswiecal bym innym kobieta czas ktory nie spedzilem z zona, i bez wiedzy zony, to zgodze sie z toba. Jesli nie masz nic przeciwko temu zeby twoj chlopak wyszedl z kolegami na mecz i spedzil tam pol dnia, albo pojechal na ryby na caly weekend, to jaka roznica gdy chlopak spedzi 2 godziny kochajac sie z inna, chyba go nie ubedzie? Wydaje mi sie ze lepiej wyladowac swoje potrzeby seksualne, a nie niszczyc malzenstwa...bo to wcale nie jest potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_to_ja Re: Junko napewno nie kocham ale ona mnie zmienil 04.05.06, 12:47 waldek1610 napisał: > Jesli nie masz nic przeciwko temu zeby twoj chlopak wyszedl z kolegami na mecz i spedzil tam pol dnia, albo pojechal na ryby na caly weekend, to jaka roznica gdy chlopak spedzi 2 godziny kochajac sie z inna, chyba go nie ubedzie? to jest KOLOSALNA RÓŻNICA KRETYNIE!!!!!!!!!! ty nie rozumiesz po co istnieje malzenstwo!!!!!!!!! ciekawe, czy tak latwo uzyczalbys swoją zone, zeby twoi kumple mogli ją rżnąc... juz widze, jak mowisz "pa kochanie, milego dupczenia!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Porcupine Re: Junko napewno nie kocham ale ona mnie zmienil IP: *.proton.net.pl / *.proton.net.pl 04.05.06, 14:41 agatka_to_ja napisała: > ciekawe, czy tak latwo uzyczalbys swoją zone, zeby twoi kumple mogli ją > rżnąc.. No właśnie Waldi by "użyczył", ponieważ i tak nie kocha żony, więc ON nie widziałby w tym żadnego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia21 Re: Junko napewno nie kocham ale ona mnie zmienil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.06, 15:40 Tu nie chodzi o czas, tylko o wiernosc.... Przespanie sie "dla samego seksu" jest dla mnie koncem malzenstwa jesli o to chodzi, nie wiedzialam lub nie zrozumialam ze spales z inna kobieta gdy juz byles zonaty, to zmienia postac rzeczy. Nie toleruje u ludzi takich zachowan Odpowiedz Link Zgłoś
waldek1610 Re: Junko napewno nie kocham ale ona mnie zmienil 05.05.06, 05:53 Kasia, Nigdy zony nie zdradzilem bo do tej poryu nie mialem watpliwosci ze kocham zone, ale ostatnio zastanawialem sie czy ja naprawde kocham. A gdy sie kogos nie kocha to chyba wiernosc osobie ktorej nie kochamy nie ma wiele sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_to_ja Re: Junko napewno nie kocham ale ona mnie zmienil 05.05.06, 09:31 waldek1610 napisał: A gdy sie kogos > nie kocha to chyba wiernosc osobie ktorej nie kochamy nie ma wiele sensu. > mylisz sie! w takim wypadku nalezy sie ROZWIEŚĆ! jak chcesz bzykac wszystko, co sie rusza i na drzewo i nie ucieka - to najpierw rozwiedz sie z zoną!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
waldek1610 Re: Junko napewno nie kocham ale ona mnie zmienil 05.05.06, 10:18 Byc moze i sie rozwiode, ale wazne ze zona wie ze jestem z nia szczery i ze mam watpliwosci, bo powiedizalem jej wszystko o Junko, (choc ona juz nie jest kwestia teraz) chodzi o to ze chyba jednak nie jestem gotowy na taki scisly zwiazek, i troche teraz upodobnilem sie do Junko i Chanieng, choc przedtem jak z nimi bylem to chcialem kogos na stale i bylem w stanie z jedna i potem druga sie ozenic, ale zwlaszcza Junko wolala luzny zwiazek. Ale gdy znalazlem moja zone to teraz, juz tego nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojczym_apsika Re: Serce mi peka! IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 04.05.06, 07:18 ty zboczku jeszcze zyjesz? ze ciebie czlon nie strzeli Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Walduś Kiepski zmień forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.06, 12:43 . Odpowiedz Link Zgłoś
solej23 Re: Serce mi peka! 05.05.06, 10:43 Mamy tylko jedno życie, więc nie traćmy tej szansy i rób my tak aby żyć szczęśliwie. Nie można siebie poświęcać. Jedni powiedzą, że to egoizm, drudzy, że to słuszne wyjście. Prawda jest taka, ze w miłości nie powinno byc miejsca na poświęcanie się i na żałowanie innych. Nie mam na myśli sprawiania drugim celowo bólu,przykrości i cierpienia. Przecież im szybciej podejmiemy decyzje np o rozstaniu,tym lepiej i jeśli są dzieci, nie powinni ludzie kierować się myślami, że dla dobra dzieci bedą razem. Tak nie jest! Mamy tylko jedno zycie wiec korzystajmy z niego na tyle na ile się da najlepiej. Czas leczy wszystkie rany. Odpowiedz Link Zgłoś
waldek1610 To byla jej decyzja 05.05.06, 11:05 solej23 napisała: > Mamy tylko jedno życie, więc nie traćmy tej szansy i rób my tak aby żyć > szczęśliwie. Nie można siebie poświęcać. Jedni powiedzą, że to egoizm, drudzy, > że to słuszne wyjście. Prawda jest taka, ze w miłości nie powinno byc miejsca > na poświęcanie się i na żałowanie innych. Nie mam na myśli sprawiania drugim > celow o bólu,przykrości i cierpienia. Takim wlasnie sposobem myslenia sie poslugiwalem gdy podjalem decyzje ze nie mozna zawiesic swojego zycia na 2 lata, bo nasza znajomosc stala w miejscu i nie rozwijala sie nawet tak jak mogla nawet na odleglosc. Ja pisalem listy milosne do niej, ale drugi problem to byla przepasc kulturowa pomiedzy mna i nia. Nie zdawalem sobie zupelnie wtedy sparawy ze Japonki przez swoja subtelnosc i unikanie bezsopsrednich konfrontacji, nigdy prawie nie mowia "Kocham Cie" tylko pokazuja to poprzez czyny. Dla nas moze wydaje sie to szokujace ale tak jest. Bo gdy bylismy razem w Japoni to ona mowila ze chce byc moja kochanka/dziewczyna i zebym na nia czekal, ale gdy wyjechalem to w listach ona pisala o wszystkim tylko nie o swoich uczuciach do mnie...Wiec to bylo problemem, bo jej listy nie wydawaly mi sie wystarczajaco czule. > Przecież im szybciej podejmiemy decyzje np o rozstaniu,tym lepiej i jeśli są > dzieci, nie powinni ludzie kierować się myślami, że dla dobra dzieci bedą > razem. Tak nie jest! Mamy tylko jedno zycie wiec korzystajmy z niego na tyle > na ile się da najlepiej. Czas leczy wszystkie rany. To facet mowisz bardzo madrze i realnie, to prawda ze nie mozna zmusic sie byc z zona nawet ze wzgledu na dzieci, co prawda my nie mamy jeszcze dzieci wiec nie ma problemu. Natomiast mysle ze przez te prawie 2 lata mojej znajomosci z Junko, choc 80% czasu spedzilismy na odleglosc, to mielismy okazje pokazac milosc i pamiec, zwlaszcza gdy sie jest daleko. Ja zawsze wszystko jej pisalem ze ona wiedziala co mysle tak jak na dloni, Ona natomiast zupelnie nie poruszala spraw uczuciowych, jedynie sugerowal ze mnie lubi w inny sposub. I glownie zapewniala mnie ze sie spotkamy jeszcze i zebym na nia czekal...teraz gdy dowiedzialem sie wiecej o kulturze z ktorej ona pochodzi to wiem ze dla niej te slowa byly rownoznaczne z tym jakby powiedziala ze mnie "Kocha". Ale ja jakos nie wyobrazalem sobie bycia z dziewczyna ktora przez 1 i pol roku pisania listow nigdy nie zebrala sie na napisanie mi slow; "Tesknie za Toba"...niezaleznie od kultury...Potem udowodnila mi ze nie jestem dla niej najwazniejszy gdy wybrala college w USA, na przeciwnym wybrzerzu...4 tys mill odemnie. i to ze chciala mnie zobaczyc po dwoch latach na 7-9 dni podczas feri zimowych nie moglo uratowac naszego zwiazku. Mysle ze to ona podjela decyzje o koncu naszego zwiazku gdy zdecydowala sie studiowac tak daleko odemnie...Wiem ze jej wystarczalo miec chlopaka "na wakacje" ale mi to nie wystarczalo. Chyba nie moze mnie za to winic? Odpowiedz Link Zgłoś