Dodaj do ulubionych

poronienie

17.04.07, 13:07
mam 20 lat. dwa tygodnie temu miałam wypadek samochodowy, ktory był przyczyna
poronienia.nie moge sie po tym wszystkim pozbierac.sama nie wiem czego
chce.raz nie mam ochoty rozmawiac z moim mezem,drazni mnie jego dotyk a za
chwile chce by mnie przytulił.nie mam ochoty wstawac z luzka i zyc.
Obserwuj wątek
    • Gość: adelajda Re: poronienie IP: *.chello.pl 17.04.07, 13:26
      nie chce sie madrzyc. nie jest ani psychologiem ani kobietą doswiadczona w tym
      temacie.
      czytalam jednak troche o tym, slyszalam wypowiedzi psychologow. musisz to sobie
      na spokojnie poukladac. moze warto udac sie do psychologa lub jakiejs grupy
      wsparcia? maz jesli jest madry zrozumie ze masz zmienne nastroje. musisz
      przejsc swoj czas zaloby po tym dziecku. to normalne. pamietaj jednak ze jemu
      tez na pewno jhest ciezko. nie win sie za to ze na nic nie masz ochoty lub ze co
      chwila chcesz czegos innego. masz do tego prawo. przezylas cos ciezkiego.
      najwazniejsze jest wsparcie. musisz je miec. rodzina? przyjaciele?
      pozwol sobie na przezycie tej zalozy. nie warto chyba udawac ze nic sie nie
      stalo iprbowac byc taką jak zawsze, jak przedtem. daj sobie troche czasu. i na
      pewno wrocisz do dawnej formy. zycze Ci wszystkiego dobrego. trzymaj sie dzielnie.
      • aska204 Re: poronienie 17.04.07, 13:47
        mam wsparcie tylko ja nie chce z nimi o tym rozmawiac.wczoraj postanowiłam nie
        wiem sama dlaczego ze nie bede spała z mezem.cała swoja zlosc i zal wykrzykuje
        mu w twarz. widze ze jego tez to strasznie dotkneło i boli mnie to bardziej.
        nie umiem panowac nad soba. czuje sie beznadziejna.
        • Gość: adelajda Re: poronienie IP: *.chello.pl 17.04.07, 14:04
          wiesz, mnie sie wydaje ze Ty mozesz sie tak teraz czuc. jak nie chcesz to nie
          rozmawiaj z nikim-wsparcie to nie tylko rozmowa. wsparcie to tez bycie przy
          kims. tylko bycie. ze masz swiadomosc ze jak jednak bedziesz chciala sie
          wyplakac i porozmawiac to ten ktos jest. a teraz badz sama jesli tak wolisz. i
          to naprawde normalne w tej sytuacji ze podjelas decyzje o oddzielnej sypialni.
          masz do tego wszystkiego prawo. jesli jednak poczujesz ze kompletnie nie radzisz
          sobie ze swoimi emocjami-naprawde warto pomyslec o psychologu.
          no i z jednej strony chcialabym ci powiedziec ze w takiej sytuacji masz rowniez
          prawodo tego zeby sie na mezu 'wyladowac'...z drugiej jednak strony-pamietaj ze
          to jest tez i jego tragedia. nie mozesz mu tez dodatkowo 'dowalac'.
    • agatka_to_ja Re: poronienie 17.04.07, 14:02
      Wsparcia i pomocy mozesz poszukac na forum PORONIENIE
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11916
      bardzo ci wspolczuje... poszukaj pomocy czy na forum czy u psychologa, bo
      mozesz zniszczyc twoje malzenstwo..
      Pamietaj, ze nie tylko ty ponioslas strate - to tez bylo jego dziecko..
      • aska204 Re: poronienie 17.04.07, 14:14
        byłam u psychologa jutro 3 wizyta rozmawiam z nim i jest ok.a jak tylko wracam
        do domu to jest to samo.moj maz tez postanowił i chodzi.
        • aska204 Re: poronienie 17.04.07, 14:19
          miałam nawet wczoraj ochote sie z nim kochac.ale jak wszedł do łozka nie mogłam
    • aska204 Re: poronienie 17.04.07, 14:21
      dziekuje za zrozumienie adelajdo
    • Gość: mała Re: poronienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.07, 16:03
      Głowa do góry. Wiem, że to trudne, ale jesteście młodzi i wszystko przed
      Wami.Ja trzymam kciuki i życzę wszystkiego dobrego.
    • summerlove Re: poronienie 17.04.07, 17:07
      naprawde szczerze Ci wspolczuje. ale z czasem bol minie i bedzie lepiej. masz
      meza, ktory napewno jest Twoim oparciem. musicie wspierac sie nawzajem w
      trudnych chwilach i nie zaominac, ze mimo straty dziecka, caly czas macie
      siebie. porozmawiaj z nim szczerze, opowiedz o swoich uczuciach. jemu tez
      napewno nie jest latwo. ale razem napewno dacie sobie rade.
    • aska204 Re: poronienie 17.04.07, 20:14
      to powiedz mi agatko co mam zrobic zeby nie cierpiec i nie rozwalac
      małzenstwa.ok. moze znasz na to lekarstwo.
      • agatka_to_ja Re: poronienie 17.04.07, 21:39
        Tak naprawde najlepszym lekarstwem jest.... czas.... to banal, ale i prawda..
        Twoje rany sa bardzo swieze, to wydarzylo sie zaledwie 2 tygodnie temu i nikt
        nie moze miec do ciebie pretensji, ze jeszcze sobie z tym nie radzisz...
        Ale pamietaj, ze nie mozna zyc latami w zalobie i rozdrapywac ran, ktore
        powinny sie zablizniac. Dlatego warto zebys kontynuowala wizyty u lekarza, moze
        zebys poszukala wsparcia chociazby na forum o poronieniu - tam jest wiele
        kobiet, ktore przezyly to, co ty, ktore rozumieja twoj bol, twoj zal, twoja
        niechec do meza i calego swiata.. z tego, co wiem - takie wsparcie osob w
        podobnej sytuacji bywa bardzo pomocne. Moze one pomoga zrozumiec ci twoje
        uczucia, emocje, depresje... moze doradza, jak wyjsc z dolka, jak znow obdarzyc
        meza zaufaniem i miloscia...

        WIem, ze wiele kobiet "odżywa" po tym traumatycznym przezyciu, kiedy ponownie
        zachodza w ciaze i rodza piekne , zdrowe dzieci.. i tego ci zycze najbardziej :)
    • gamn witaj 17.04.07, 23:57
      bardzo Ci wspolczuje i jednoczesnie wiem przez co przechodzisz Joasiu, ja w maju
      zeszlego roku poronilam <organizm po porstu nie przyjal ciazy>...

      dlugo sie zastanawialam czy ci odpisac bo przeczytalam ze juz ktos Ci podal link
      do forum o poronieniach i zapewne tam znalazlas jako-takie pocieszenie, mimo to
      jesli pozwolisz dodam swoje, przyslowiowe 3 grosze

      Asiu moze moje pytanie wyda Ci sie dziwne ale czy wyplakalas sie juz
      wystarczajaco? moja ciaza nie byla planowana, a nawet powiem wiecej ze przyszla
      w zlym czasie ale bardzo odczulam jej strate, nadal nie moge o tym zapomniec,
      powiem tylko ze z czasem bedzie Ci lepiej tylko daj sobie i mezowi ten czas....
      powiedz mu ze jest ci ciezko, nie obwiniaj go o strate tym bardziej ze to bylo
      tez i jego dziecko
      moja frustracje , zal i zlosc po stracie dzielnie przyjmowala mama, to tez ona
      kazala mi sie wziasc w garsc i miala racje
      wiesz, ja dalam sobie 1 dzien <a raczej dobe> na wyplakanie sie, plakalam
      praktycznie przez 24h, po tym czasie powiedzialam sobie koniec zalu, trzeba
      zaczac nowe zycie bo swiat sie nie zatrzymal przez moje nieszczescie
      Joasiu, Tobie moze potrzeba wiecej czasu na placz, zatem placz z mezem, z
      rodzina, z najblizsza przyjaciolka, placz w samotnosci - zobaczysz to Cie
      oczysci a z czasem zaczniesz przechodzic kolejne etapy zaloby

      pozdrawiam serdecznie i trzymam za Ciebie oraz Twojego meza kciuki, wierze ze
      dacie sobie razem i wspolnie przetrwacie ten kryzys

      p.s. juz to ze chodzicie do specjalisty znaczy ze powoli zaczynasz wracac do
      siebie, wizyty u psychologa to byla madra decyzja
      • aska204 Re: witaj 18.04.07, 09:48
        gamn nie weszłam na to forum bo nie mam jakos odwagi. ja tez nie planowałam tej
        ciazy.mimo ze pracuje i ucze sie strasznie sie z mezem cieszylismy, lecz nasza
        radosc trwała chwilke w piatek wieczorem sie dowiedziałam za jestem w ciazy a w
        sobote ze poroniłam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka