kfoczunia
05.06.07, 22:48
krotko - facet byl moim przyjacielem, luzak zupelny. pewnego razu troszke sie
zapomnielismy i ... no tak pojechalismy w czulych objeciach. na 1 razie sie
nie skonczylo, ale on obiecywal, ze to nic nie zmieni. jako facet jest
nieodpowiedzialny i ucieka od problemow, ale jako przyjaciel boski - do tej
pory zawsze moglam na niego liczyc. tylko, ze teraz jest cisza z jego strony,
a ja wariuje, bo bardzo go potrzebuje - oczywiscie jako przyjaciela. o zadnym
wiekszym uczuciu nie ma mowy. ani z mojej, ani jego strony.
co robic ?
i dlaczego tak sie dzieje ?