Dodaj do ulubionych

Kocham żonatego

07.06.03, 21:08
Poswiecilam dla niego wszystko...Nie dociera do mnie to, ze dla niego znaczę
tak niewiele...Ja tylko czekam.Kazdy wieczor, to kolejne godziny cierpienia w
samotnosci.Zaczelo sie od niewinnej przyjazni na tle zawodowym.Wspolne
imprezy, pod wplywem alkoholu stawal sie coraz bardziej otwarty, smialy..
Bylo tyle cudownych chwil.Nie jestem juz nowoscia, moze miec mnie w kazdej
chwili, wiec piekne chwile juz sie nie zdarzaja.A ja cierpie.Wykorzystal moja
naiwnosc i odrzucil.Znosilam upokorzenie, usmiechalam sie do jego nic nie
wiedzacej zony, zajmowalam sie dziecmi.Ma dwoch synkow.Nigdy nie pozwolilabym
mu skazac ich na cierpienie.Moglam byc ta druga, byle tylko.....
Nigdy nie rozmawialismy o tym, ze cos nas laczy, ani tez nie zostalo
wypowiedziane ani jedno slowo, kiedy przestalo....Widujemy sie niemalze
codziennie, nie mam odwagi spojrzec mu w twarz.Unikamy swojego towarzystwa...
Kocham go pomimo wszystko.Jest dla mnie wszystkim.Zyje nadzieją....
Obserwuj wątek
    • zalotnica Re: ???????? 07.06.03, 22:00
      aapje napisała:

      > ...Wykorzystal moja
      > naiwnosc i odrzucil. Znosilam upokorzenie, usmiechalam sie do jego nic nie
      > wiedzacej zony, zajmowalam sie dziecmi...
      > ...Nigdy nie rozmawialismy o tym, ze cos nas laczy, ani tez nie zostalo
      > wypowiedziane ani jedno slowo, kiedy przestalo....Widujemy sie niemalze
      > codziennie, nie mam odwagi spojrzec mu w twarz.Unikamy swojego towarzystwa...
      > Kocham go pomimo wszystko. Jest dla mnie wszystkim.Zyje nadzieją....


      Czy Ty tak naprawde jestes juz dorosla...? wydaje mi sie jednak, ze nie...
      Dobrze chociaz , ze przyznalas sie , ze jestes naiwna, bo jestes bardzo...
      Jesli sama pozwolilas na to , aby mezczyzna Cie upokarzal...do kogo
      chcesz miec teraz pretensje ? Przeciez on Cie nigdy juz teraz nie uszanuje.
      ...i jak w ogole mezczyzna moze wykorzystac kobiete ? bez jej wiedzy?
      (jesli klamie ...to mozemy tak powiedziec...)
      Jedno mnie zastanawia, tu go kochasz , tam mu nie chcesz spojrzec w twarz,
      tu na niego jednak czekasz, on cie unika ...wszystko bez sensu.
      Zapomnij o nim jak najszybciej i nigdy nie siegaj po cudze...


      • wiktoria21 Re: zalotnico - łatwo poiedzieć,prawda???n/t 12.06.03, 14:40
        zalotnica napisała:


        > Czy Ty tak naprawde jestes juz dorosla...? wydaje mi sie jednak, ze nie...
        > Dobrze chociaz , ze przyznalas sie , ze jestes naiwna, bo jestes bardzo...
        > Jesli sama pozwolilas na to , aby mezczyzna Cie upokarzal...do kogo
        > chcesz miec teraz pretensje ? Przeciez on Cie nigdy juz teraz nie uszanuje.
        > ...i jak w ogole mezczyzna moze wykorzystac kobiete ? bez jej wiedzy?
        > (jesli klamie ...to mozemy tak powiedziec...)
        > Jedno mnie zastanawia, tu go kochasz , tam mu nie chcesz spojrzec w twarz,
        > tu na niego jednak czekasz, on cie unika ...wszystko bez sensu.
        > Zapomnij o nim jak najszybciej i nigdy nie siegaj po cudze...
        >
        >
        >
        • zalotnica Re: ...a po co siegamy po cudze...???n/t 13.06.03, 05:14

          • wiktoria21 czasami człowiek nie ma na to wpływu,n/t 13.06.03, 07:49
            • zalotnica Re: jestes w wielkim bledzie... 14.06.03, 19:21

              jesli siegam, to ze swiadomoscia, wiec mysle i wiem
              co z tego moze byc...
              • Gość: 17tka Re: jestes w wielkim bledzie...podpisuje sie pod . IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 14.06.03, 21:45
                zalotnica napisała:

                >
                > jesli siegam, to ze swiadomoscia, wiec mysle i wiem
                > co z tego moze byc...
                zgadzam sie z Toba calkowicie!Nie mozna zyc zgodnie ze wszystkimi
                przykazaniami....chodzi o nasze dobro i to my ponosimy konsekwencje

                • Gość: twarze małolata nie zrozumiałas..won do lekcji... IP: *.acn.waw.pl 30.06.03, 10:30
                  a nie na tematy powazne dyskutowac! i to jesczze tak bredzic!
              • wiktoria21 Re:to Ty jestes w wielkim bledzie... 16.06.03, 08:40
                zalotnica napisała:

                >
                > jesli siegam, to ze swiadomoscia, wiec mysle i wiem
                > co z tego moze byc...

                gdyby zawsze tak było nie byłoby tego typu problemów na świecie
                • zalotnica Re:bezmyslnosc nie jest wytlumaczeniem...n/t 17.06.03, 05:41
    • Gość: Alicjaa Re: Kocham żonatego IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 08.06.03, 16:59


      > Kocham go pomimo wszystko.Jest dla mnie wszystkim.Zyje nadzieją....
      jestem w identycznej sytuacji.Wiekszosc zonatych korzysta z okazji, bierze co
      ma wziac i wraca do zony udajac kochajacego meza i ojca....wiekszosc z zon, nie
      ma nawet pojecia o zdradach.A prawda jest taka, ze KAZDY facet
      zdradza...kazdy.A my, zupelnie inaczej pojmujace slowo zdrada, nie zdajemy
      sobie z tego sprawy, nie mamy zadnych podejrzen, bo nigdy nie bylysmy w skorze
      faceta....
      • anulex Re: Kocham żonatego 08.06.03, 21:25
        Nie kazdy facet zdradza. Nie wmawiaj nam tego. Mezczyzna tak samo jak my moze
        kochac. Czasem kocha tak, ze nawet nie patrzy na inne kobiety. A ze ci, ktorzy
        maja kochanki "biora i odchodza"... Bardzo wspolczuje, szczegolnie jesli ich
        kochacie. Ale jednoczesnie nie mozna budowac szczescia na cudzym nieszczesciu.
        I nie ma za bardzo na co liczyc interesujac sie TYM rodzajem mezczyzn...
        • Gość: Bea (Szwecja) Re: Kocham żonatego IP: 194.68.23.* 12.06.03, 15:20
          anulex napisała:

          > Nie kazdy facet zdradza. Nie wmawiaj nam tego. Mezczyzna tak samo jak my
          moze
          > kochac. Czasem kocha tak, ze nawet nie patrzy na inne kobiety. A ze ci,
          ktorzy
          > maja kochanki "biora i odchodza"... Bardzo wspolczuje, szczegolnie jesli ich
          > kochacie. Ale jednoczesnie nie mozna budowac szczescia na cudzym
          nieszczesciu.
          > I nie ma za bardzo na co liczyc interesujac sie TYM rodzajem mezczyzn...

          Podpisuje sie, masz calkowita racje! Tamta dziewczyna co pisala ze kazdy facet
          zdradza musiala miec wiele niemilych przezyc z chlopakami. Wspulczuje jej...
      • undercover_brother Re: Kocham żonatego 23.06.03, 01:26
        Czuje sie obrazony Twoimi slowami. Mialas kazdego, ze wydajesz takie osady?
    • Gość: Misia Re: Kocham żonatego IP: 213.17.136.* 08.06.03, 20:49


      > Poswiecilam dla niego wszystko...

      no właśnie a tego kochanie nie powinnaś robić.


      > Kocham go pomimo wszystko.Jest dla mnie wszystkim.Zyje nadzieją....


      no właśnie Żyjesz nadzieją, ale nadzieją na co?? na to że może kiedyś??.
      pamiętaj możesz mieć w jego związku jedną rolę, rolę kochanki...a uwierz mie
      nie jest łatwo mieć taką rolę znam to z własnego doświadczenia. Tylko że mnie
      się udało...ale w takim sensie że on sam chciał odejść od żony. byćmoże miałam
      w tym jakiś udział, ale generalnie do niego należało ostatnie słowo.jeśli
      chcesz bliżej poznać moją sytuację to znajdź sobie forum pt:"Kochałam żonatego
      faceta" tam jestem pod tym samym nickiem i poczytaj sobie o mojej sytuacji i
      syt. mojej rozmówczyni nieŻony...
      • aapje Re: Kocham żonatego 08.06.03, 21:48
        wiem, ze od niej nie odejdzie.Nigdy tego nie oczekiwalam.jest po prostu dla
        mnie wszystkim, nie potrafie bez niego zyc.On wciaz daje mi nadzieje, liczy na
        latwy seks.A ja...nie spalam z nim...Byly po prostu niesamowite chwile miedzy
        nami,wręcz magiczne...Te spojrzenia, gesty, zachowanie, wciaz o czyms
        swiadcza...
        A co do zdrad...nie mozna wszystkich facetow zaszufladkowac, ale niestety,
        zdarza im sie to zbyt czesto.Seks z inna kobieta, nie jest dla nich zdrada...a
        jeszcze gdy w gre wchodzi alkohol...wtedy juz nie maja zadnych zahamowan...
        Wiem, ze ma wiele kobiet...nie traktuje ich powaznie, mnie rowniez.....
      • Gość: Misia Re: Kocham żonatego IP: *.pronet.lublin.pl / 192.168.0.* 15.07.03, 20:26
        bbbbb
    • Gość: 17latka Re: Kocham żonatego IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 08.06.03, 22:27
      aapje napisała:

      >Znosilam upokorzenie, usmiechalam sie do jego nic nie
      > wiedzacej zony, zajmowalam sie dziecmi.Ma dwoch synkow.Nigdy nie pozwolilabym
      > mu skazac ich na cierpienie.Moglam byc ta druga, byle tylko.....

      Byle właśnie co?????Byle spedzić upojne chwile, tak ulotne?Podziwiam kobiety
      ktore zgadzaja sie zyc jako ta druga.Podziwiam.Uwazam, ze sa bardzo silne i
      odporne.Kazda z nas dla milosci jest w stanie poswiecic wiele, dlatego nie
      uwazam, ze robią cos zlego.Po prostu bardzo im wspolczuje,bo samowolnie
      zgadzaja sie na cierpienie.
      Meska natura pozostanie, dla nas, kobiet zagadka.Nigdy do konca nie rozgryziemy
      faceta, chociaz myslimy nie raz inaczej.Mam wielu,takze zonatych kolegow i
      doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze facet jest mistrzem kamuflarzu.Nigdy
      nie zgodzilabym sie zyc w roli kochanki.Tak , kochanki.Bo ta druga, zawsze,
      bedzie postrzegana w swietle negatywnym, jako ta od....
      to przykre, bo czasami zdaza sie, ze malzenstwo jest pomylka, dwojka ludzi jest
      ze soba ze wzgledu na dzieci czy wspolny interes..na wlasna reke szukaja
      szczescia, znajduja...
      pozdrawiam
      • romance Re: Kocham żonatego 09.06.03, 04:39
        Gość portalu: 17latka napisał(a):

        > Byle właśnie co?????Byle spedzić upojne chwile, tak ulotne?Podziwiam kobiety
        > ktore zgadzaja sie zyc jako ta druga.Podziwiam.Uwazam, ze sa bardzo silne i
        > odporne.Kazda z nas dla milosci jest w stanie poswiecic wiele, dlatego nie
        > uwazam, ze robią cos zlego.Po prostu bardzo im wspolczuje,bo samowolnie
        > zgadzaja sie na cierpienie.

        Wyjasnij mi, dlaczego zakochuja sie wlasnie w zonatym, nigdy tego nie
        potrafilam zrozumiec.

        >Meska natura pozostanie, dla nas, kobiet zagadka.Nigdy do konca nie rozgryziemy
        >faceta, chociaz myslimy nie raz inaczej.Mam wielu,takze zonatych kolegow i
        > doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze facet jest mistrzem kamuflarzu.

        tez sie zawsze zastanawiam, dlaczego to robia ?

        >Nigdy nie zgodzilabym sie zyc w roli kochanki.Tak, kochanki.Bo ta druga,
        >zawsze, bedzie postrzegana w swietle negatywnym, jako ta od....

        a moze kazda tak mowi, dopoki na nia nie padnie ?

        >to przykre, bo czasami zdaza sie, ze malzenstwo jest pomylka, dwojka ludzi jest
        > ze soba ze wzgledu na dzieci czy wspolny interes...na wlasna reke szukaja
        > szczescia, znajduja...

        hmmmm...wiesz, nigdy nie zastanawialam sie wczesniej , ze tak to
        tez moze wygladac. Bardziej pasuje wersja, wykorzysta i zostawi...
        • Gość: 17latka Re: Kocham żonatego IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 16:15

          >
          > Wyjasnij mi, dlaczego zakochuja sie wlasnie w zonatym, nigdy tego nie
          > potrafilam zrozumiec.
          > Nie potrafisz zrozumiec?co w tym dziwnego?Trafiamy właśnie na taką osobę i
          wszystkie rzeczy nie sa wazne..liczy sie tylko nasze uczucie.To tzw pierwsze
          stadium, nastepnie kiedy emocje opadają, pojawiają sie pierwsze problemy i
          wątpliwosci zaczyna do nas docierac beznadziejnosc sytuacji...
          > >Meska natura pozostanie, dla nas, kobiet zagadka.Nigdy do konca nie rozgryz
          > iemy
          > >faceta, chociaz myslimy nie raz inaczej.Mam wielu,takze zonatych kolegow i
          > > doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze facet jest mistrzem kamuflarzu.
          >
          > tez sie zawsze zastanawiam, dlaczego to robia ?
          > Dla własnego dobra...tak, zeby nie byc podejrzanym...Ma zone, codziennie
          wyprasowane koszule, sniadanko, obiad...poznaje inna kobiete, wspanialy sex,
          przyjemnosc, wracając z upojnej nocy kupuje żonie piekny bukiet,tylko po to,
          zeby ta, byla pewna uczuc meza...
          > >Nigdy nie zgodzilabym sie zyc w roli kochanki.Tak, kochanki.Bo ta druga,
          > >zawsze, bedzie postrzegana w swietle negatywnym, jako ta od....
          >
          > a moze kazda tak mowi, dopoki na nia nie padnie ?
          > Nie kazda...nie jestesmy identyczne.a ja...juz taka jestem
          > >to przykre, bo czasami zdaza sie, ze malzenstwo jest pomylka, dwojka ludzi
          > jest
          > > ze soba ze wzgledu na dzieci czy wspolny interes...na wlasna reke szukaja
          > > szczescia, znajduja...
          >
          > hmmmm...wiesz, nigdy nie zastanawialam sie wczesniej , ze tak to
          > tez moze wygladac. Bardziej pasuje wersja, wykorzysta i zostawi...
          > A są i takie przypadki, zainteresowanie miedzy ludzmi gasnie, ale
          pozostaja dzieci czy interes...Facet szuka szczescia gdzie indziej...błedne
          kolo...
      • Gość: Bea (Szwecja) Re: Kocham żonatego IP: 194.68.23.* 12.06.03, 15:34
        Ale ty jestes pomyleniec! Nic dziwnego 17 latka... Ta baba nie szanuje siebie
        ani zony tego drania! Jak by sie dowiedziala to by rozwod byl faktem!
        Jak ty mozesz podziwiac cos takiego? Ciekawe czy tak samo bedziesz myslala za
        kilka lat kiedy twoj maz (moze) cie zdradzi! Powodzenia w zyciu! (bedziesz
        tego potrzebowala)
        • Gość: 17latka Re: Kocham żonatego-do BEA IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 16:08
          Gość portalu: Bea (Szwecja) napisał(a):

          > Ale ty jestes pomyleniec!
          Z jakiej raacji nazywasz mnie pomylencem?Panuj nad sobą...
          Nic dziwnego 17 latka... -a co, zazdroscisz mi wieku?
          Ta baba nie szanuje siebie -o kogo chodzi???
          > ani zony tego drania! Jak by sie dowiedziala to by rozwod byl faktem!-w
          jakiej ty utopi zyjesz????
          > Jak ty mozesz podziwiac cos takiego? Ciekawe czy tak samo bedziesz myslala za
          > kilka lat kiedy twoj maz (moze) cie zdradzi!->>pewnie Ciebie zdradza....nie
          dziwie mu sie...taka upierdliwa baba... a co do mojej osoby- zaden facet nie
          odwazy sie mnie zdradzic....Powodzenia w zyciu! nie dziekuje, powodzi mi sie i
          to za dobrze(bedziesz
          > tego potrzebowala)>>chyba nie....zawsze osiagam swoj cel...jestem ladna,
          zgrabna, bogata, inteligentna... >>Nigdy nie zgodzilabym sie zyc w roli
          kochanki.
          Tak, kochanki.Bo ta druga,
          > >zawsze, bedzie postrzegana w swietle negatywnym, jako ta od....(to napisalam
          wczesniej)
          Wiec na drugi raz postaraj sie dokladnie i ze zrozumieniem czytac posty.
          A co do zonatych,szacunku do nich samych i ich zon....dlaczego mam szanowac
          kobiety, ktore siebie same nie szanuja???

          • Gość: Bea Re: Kocham żonatego-do BEA IP: 194.68.23.* 13.06.03, 15:25
            Po prosnu roznie sie na ten temat rozumiemy, moze i przeczytalam twoj post za
            szybko ale i tak wpelnie tak jak ty nie mysle. Sorry ze cie tak urazilam...
            • Gość: 17tka Re: Kocham żonatego-do BEA IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 16:48
              Masz racje, kazda moze miec inne zdanie.PEACE!!!
              • Gość: Bea Re: Kocham żonatego-do BEA IP: 194.68.23.* 13.06.03, 17:17
                PEACE :))
          • undercover_brother Re: Kocham żonatego-do BEA 23.06.03, 01:40
            Ech ladna, zgrabna i bogata dziewczynko - jakaz jestes jeszcze mlodziutka, glupiutka i jak malo wiesz o zyciu... ktore jeszcze porzadnie moze skopac Twoja pupke.
      • undercover_brother Re: Kocham żonatego 23.06.03, 01:34
        Gość portalu: 17latka napisał(a):

        > Meska natura pozostanie, dla nas, kobiet zagadka.Nigdy do konca nie
        > rozgryziemy faceta, chociaz myslimy nie raz inaczej.

        Alez to proste: myslimy ciagle o seksie, samochodach i gdzie sie uchlac w najblizszy wolny dzien :D. A tak powazniej to dzieje sie tak pewnie dlatego, ze proces myslowy kobiety nie przebiega w sposob logiczny :D. Cholera, a mialo byc powazniej. No trudno - jakos mi wesolo :).
    • Gość: Bea (Szwecja) Re: Kocham żonatego IP: 194.68.23.* 12.06.03, 15:14
      Boze kobieto troche szacunku dla samej siebie!!!
      Trudno on ma zone zostaw go w spokoju.
      • Gość: 17tka -czy powiedziec jego zonie o zdradach? IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 15.06.03, 20:36
        wlasnie bylam swiadkiem jak moj zonaty kumpel zdradzal swoja zone.Zadzwonil do
        niej i powiedzial:skarbie, musze jeszcze zostac pare godzzin w zwiazku z
        jutrzejsza konferencja.tak nie chce, tak bardzo Cie kocham......
        Ona nie ma zielonego pojecia.I byc moze wiekszosc z nas ma podobna sytuacje..
        mam dylemat...znam jego zone...czu powinnam jej o tym powiedziec?Chyba ma prawo
        o tym wiedziec....z drugiej strony,mam ryzykowac dobro jej i coreczki????
        rozmowa z tym kolesiem nie przyniesie zadnego skutku.wielokrotnie mu grozilam
        ze powiem o wszystkim jego zonie, przekonywalam, prosilam...Zawsze odpowiadal,
        musze z nia byc, rzygam nia, chce sie bawic, chce zyc....
        co zrobic????
    • ladyinred2 Re: Kocham żonatego 16.06.03, 10:55
      Skończ z tym jak najszybciej. Myśle, ze juz czas przestać życ nadzieją i
      łudzić się. Od żony i synków na pewno nie odejdzie. Narawdę chcesz być tą
      drugą, zawsze na telefon, do jego dyspozycji? Przejrzyj na oczy, poznaj kogoś
      innego, bo szkoda Twojego czasu. Zycie toczy się własnym torem i szkoda byłoby
      zmarnować je czekając na telefon od żonatego...
      • aapje Re: Kocham żonatego 16.06.03, 21:30
        Nie potrafie zapomniec.Zasypiam i budze sie myslac o nim.Czesto sie widujemy,on
        tylko rozpala moje nadzieje.Caly czas zyje nadzieją!Nie chce, zeby odszedl od
        zony, ale moge sie ponizyc i zyc jako ta druga.Zeby tylko z nim byc.Na zadna
        rozmowe sie nie odwaze.Nie chce mu mowic o swoich uczuciach, wierze, ze on sam
        do tego dojdzie i dokona wyboru...
        Jaka ja jestem naiwna...dziewczyny, co ja mam zrobic?Jak wyrzucic go z serca?
        • Gość: zambra Re: Kocham żonatego IP: *.lancut.sdi.tpnet.pl 18.06.03, 12:34
          Nie krzywdz sama siedzie.......mowisz ze zyjesz nadzieje o chwilach z nim...a
          co jak ich nie ma. W głownej mierze czas spedzasz sama...myslac o nim czy jest
          teraz z zona? co robi? dziewczyno sama sobie wyrzadzasz krzywde ...bylam w
          podobnej sytuacji ale udałom i sie podniesc i uwerzyc w swoja godność.Miej
          szacunek do siebie jako człowieka.Napisz sobie za i przeciw.Jak masz chwile
          zwatpienia czytaj do bolu.Z nim zycia sobei nei ułożysz.....odejdzie od ziny i
          co pózniej myslisz ze nagle wybuchnie milosc do Ciebie zapomni o zonie
          dzieciach dotychczasowym zyciu?? zastanów sie nad tym .....zyjesz nadzieja ze
          co ze bedziecie razem ok...... ale co pozniej? tak pieknie i kolorowo???/
          zastanów sie nad tym ?? niek rzywdz sama siedzie ani nei pozwól na to innym.
          Jak to mowia niektórzy "tego kwiata jest pół swiata":) Masz jedno zycie i
          przezyj je szcześlwie!! Pomysl..........
        • Gość: beatrix Re: Kocham żonatego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 20:24
          kochanie, ja wiem ze to nie jest latwe, wiem ze myslisz ze niemozliwe, bo on...
          no tak... zasypiasz sie i budzisz myslac o nim.. znam to.. tez bylam ta
          druga.. kochalam tak mocno ze... bolalo strasznie bolalo przed dlugi czas...
          myslalam ze nie przestane go kochac i w sumie sentyment do niego zawsze bedzie
          we mnie.. sloneczk to minie... wiem ze trudno uwierzyc ale minie. z czasem.. u
          mnie trwalo to potwornie dlugo.. nie da sie wyrzucic kogos kogo sie kocha od
          tak z serca..chocbys nie wiem jak mocno chciala nie dasz rady... wierz mi czas
          zrobi swoje... poczekaj, nie patrz na swiat przez pryzmat jego osoby, nie
          rozpamietuj spedezonych chwil, skoncentruj sie na chwili obecnej, staraj sie
          zyc kazda sekunda i rozajrzyj sie wokolo.. jestes warta lepszego faceta!!!
          takiego dla ktorego bedziesz pierwsza...ta jedyna.. kazda z nas jest tego
          warta. trzymaj sie cieplutko. bedzie dobrze
          • aapje Dziewczyny, dziekuje Wam bardzo.... 22.06.03, 21:51
            Do tej pory zylam sama z tym problemem.Nie uslyszalam od nikogo miłego
            słowa,spotykalam sie tylko z potepieniem.Dziekuje Wam bardzo za zrozumienie i
            cieple słowa.Dzieki nim, jest mi lepiej.Dodalyscie mi sily i wiary.
            Staram sie ograniczyc z nim kontakty,walcze z tym uczuciem,ale dalej, co
            noc,zasypiam, myslac o nim....Jest moim pierwszym "prawdziwym mezczyzna"...
            Jeszcze raz bardzo , bardzo WAM DZIEKUJE!
            • Gość: beatix Re: Dziewczyny, dziekuje Wam bardzo.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 22:14
              nie czuj sie sama. jest nas wiele i jestesmy z Toba, a napewno ja! zobaczysz
              dasz rade. juz jestes dzielna ze chcesz z tym walczyc! jeszcze uplynie niejedna
              noc.. ale wierz mi to dla mnie tez byla pierwsza wielka milosc, wielka
              fascynacja odkrywaniem swiata sexu. nie mowie ze przestanie calkiem bolec. bo i
              we mnie czasem jakis zal i bol sie odzywa, ale potrafie na to patrzec juz z
              dystansem, co wiecej bez zalu, pretensji, wyrzutow do samej siebie, teraz
              wspominam dobe ,szzesliwe chile... zobaczysz Ty kiedys tez tak bedziesz..
              jestem z Toba. buziaki
          • Gość: Tija Re: Kocham żonatego IP: *.ac / 172.16.0.* 22.06.03, 22:45
            wiesz, napisalas te slowa nie dla mnie, a jednak dla mnie..
            Ja Tobie tez dziekuje za cieplo i pocieche plynace z Twojego listu.
            Ja z zasady omijam zonatych z daleka, ten byl (i jest) w separacji z zona od
            kilku lat (ba, ona nawet mieszka z innym w innym kraju), wiec nie widzialam
            problemu.... a teraz mam zlamane serce, zal i zawod rozdzieraja mi piersi, a
            konca lez nie widac... naprawde nie warto, nie mozna pozwolic sobie na
            zakochanie sie w zonatym facecie, ani w zadnym innym, ktory nie zdobyl sie na
            zamkniecie i poprzedniego rozdzialu swojego zycia i na uporzadkowanie swoich
            spraw
            dziekuje raz jeszcze
            • zalotnica Re: Kocham żonatego 23.06.03, 01:08
              Gość portalu: Tija napisał(a):

              >> Ja z zasady omijam zonatych z daleka..
              > .... a teraz mam zlamane serce, zal i zawod rozdzieraja mi piersi, a
              > konca lez nie widac... naprawde nie warto, nie mozna pozwolic sobie na
              > zakochanie sie w zonatym facecie, ani w zadnym innym, ktory nie zdobyl sie na
              > zamkniecie i poprzedniego rozdzialu swojego zycia i na uporzadkowanie swoich
              > spraw

              Bo w zyciu wlasnie trzeba umiec wybierac ...szczescie...albo lzy...
              • Gość: 17tka Re: Kocham żonatego-Zalotnica IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 08:26

                > Bo w zyciu wlasnie trzeba umiec wybierac ...szczescie...albo lzy...
                Umiec ....Dlaczego mamy wybierac?I skad od razu wiemy, czy czekaja nas lzy, czy
                szczescie?Ja wybieram MIŁOŚĆ.Raz lzy, raz szczescie,a miłość do
                żonatego ...przeciez to milosc.Jak zwykle na poczatku czysta utopia.Wiec nie
                dziw sie zalotnico, ze kobiety decyduja sie na taki zwiazek.Nie ma reguly, ze z
                takim mezczyzna nie mozna sobie ulozyc zycia....
                • zalotnica Re: Kocham żonatego-Zalotnica 25.06.03, 04:29
                  Gość portalu: 17tka napisał(a):

                  > >>zalotnica napisala :
                  > > Bo w zyciu wlasnie trzeba umiec wybierac ...szczescie...albo lzy...


                  > Umiec ....Dlaczego mamy wybierac?

                  *Dlatego , ze mamy rozum...

                  >I skad od razu wiemy, czy czekaja nas lzy, czy szczescie?

                  * To sie nazywa intuicja...

                  > Ja wybieram MIŁOŚĆ.Raz lzy, raz szczescie,a miłość do
                  > żonatego ...przeciez to milosc.

                  * Dziecko, ty musisz jeszcze dorosnac...

                  >Jak zwykle na poczatku czysta utopia.Wiec nie
                  >dziw sie zalotnico, ze kobiety decyduja sie na taki zwiazek.Nie ma
                  >reguly, ze z takim mezczyzna nie mozna sobie ulozyc zycia....

                  * Wybacz, ze sie dziwie , bo na jakiej bazie bedzie budowane to
                  przyszle "szczescie"... ?
                  • Gość: 17tka Re: Kocham żonatego-Zalotnica-zazdrosnica IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 08:10
                    zalotnica napisała:

                    > Gość portalu: 17tka napisał(a):
                    >
                    > > >>zalotnica napisala :
                    > > > Bo w zyciu wlasnie trzeba umiec wybierac ...szczescie...albo lzy...
                    >
                    >
                    > > Umiec ....Dlaczego mamy wybierac?
                    >
                    > *Dlatego , ze mamy rozum...
                    > *czy to rozum dyktuje warunki miłości.Zalotnico,ty jestes chyba wrozka.Nigdy
                    pewnie nie bylas w takiej sytuacji, masz za malo zyciowego doswiadczenia, wiec
                    moze nie udzielaj sie wiecej w temacie, o ktorym nie masz zielonego
                    pojecia.krzywdzisz slownie dziewczyny, ktore naprawde cierpia , rzucasz pustymi
                    frazesami...i po co?
                    > >I skad od razu wiemy, czy czekaja nas lzy, czy szczescie?
                    >
                    > * To sie nazywa intuicja...O!Od kiedy w zyciu kieruje sie tylko intuicją?
                    >
                    > > Ja wybieram MIŁOŚĆ.Raz lzy, raz szczescie,a miłość do
                    > > żonatego ...przeciez to milosc.
                    >
                    > * Dziecko, ty musisz jeszcze dorosnac...
                    juz taka jetsem.i nigdy sie nie zmienie.takie jest moje myslenie, taki mam
                    charakter.Powtorze setny raz:daruj sobie uszczypliwosci zwiazane z
                    wiekiem.Zazdrosnico!
                    >
                    > >Jak zwykle na poczatku czysta utopia.Wiec nie
                    > >dziw sie zalotnico, ze kobiety decyduja sie na taki zwiazek.Nie ma
                    > >reguly, ze z takim mezczyzna nie mozna sobie ulozyc zycia....
                    >
                    > * Wybacz, ze sie dziwie , bo na jakiej bazie bedzie budowane to
                    > przyszle "szczescie"... ?
                    na milosci
                    • zalotnica Re: Kocham żonatego-Zalotnica-zazdrosnica 25.06.03, 10:52
                      Gość portalu: 17tka napisał(a):

                      >Nigdy pewnie nie bylas w takiej sytuacji, masz za malo zyciowego
                      >doswiadczenia, wiec
                      > moze nie udzielaj sie wiecej w temacie, o ktorym nie masz zielonego
                      > pojecia.

                      *Masz racje , nigdy nie bylam i nigdy nie bede sie pakowala
                      w takie "szczescie". A wiesz dlaczego ? ...bo mam rozum...

                      >krzywdzisz slownie dziewczyny, ktore naprawde cierpia ,

                      *No widzisz, cierpia, a nie miluja. Czy tak po Twojemu powinna
                      wygladac milosc ...?



                      > > * Wybacz, ze sie dziwie , bo na jakiej bazie bedzie budowane to
                      > > przyszle "szczescie"... ?

                      > na milosci

                      * Na milosci ? I coz sie z nia stalo ? Poczytaj uwaznie co autorka pisze ...
                      • Gość: beatrix Re: Kocham żonatego-Zalotnica-zazdrosnica IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 11:18
                        przepraszam z sie wtrace... tego sie przeciez nie planuje. samo przychodzi.
                        nawet sie nie wie kiedy. malo kto pakuje sie w takie zeczy swiadomie. nie wiem
                        czy rozum Cie obroni.. mozesz sie zdziwic jeszcze kiedys. wszyscy chca milawac
                        a nikt nie chce cierpiec, wierz mi ze kazda z nas ma rozum..
                  • betty-bt do zalotnicy 26.06.03, 23:12
                    zalotnica napisała:
                    >
                    > * Wybacz, ze sie dziwie , bo na jakiej bazie bedzie budowane to
                    > przyszle "szczescie"... ?

                    na bazie naiwnosci takich pyskatych madralinskich jak ty, wiesz???
                    co wszystkie rozumy pozjadala!
                    • zalotnica Re: do zalotnicy 27.06.03, 03:00
                      betty-bt napisała:


                      > co wszystkie rozumy pozjadala!


                      ...a chcialas mi powiedziec, ze Twoj tez zjadlam...? o;
                      (sorry , ale nie czytalam Twoich postow...)
                      • betty-bt Re: do zalotnicy 27.06.03, 14:22
                        zalotnica napisała:

                        >
                        > ...a chcialas mi powiedziec, ze Twoj tez zjadlam...? o;
                        > (sorry , ale nie czytalam Twoich postow...)

                        za to ja twoje czytalam i jedyne co mi przyszlo do glowy to taki glupawy
                        tekscik. ale nie chce sie klocic. ty chyba tez nie powinnas, bo (jak sama
                        pisalas) nie bylas nigdy w takiej sytuacji. no i jests przekonana, ze nie
                        bedziesz (co sie jeszcze okaze).
                        wydaje mi sie, ze kazda z tych dziewczyn/kobiet zdaje sobie sprawe z tego iz
                        nie postepuje najmadrzej pakujac sie w takie bagno i kazda z pewnoscia, zanim
                        sama nie poczula na wlasnej skorze byla twojego zdania i tak samo by
                        argumentowala w dyskusji.
                        tylko, ze na nic to gdy w gre wchodza uczucia. nie ma to nic wspolnego z
                        wiekiem.
                        no i moim zdaniem milo jest poczytac o tym, ze 17-letnia dziewczyna zdaje sobie
                        sprawe z tego, ze w zyciu nie wszystko uklada sie po naszej mysli i na nie
                        wszystko mamy wplyw. co nie znaczy, ze nie mamy wcale uzywac glowki na karku,
                        bo to nam to COS na szyjce wyroslo :-)
                      • Gość: 17tka Re: do zalotnicy IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 22:55
                        zalotnica napisała:

                        > betty-bt napisała:
                        >
                        >
                        > > co wszystkie rozumy pozjadala!
                        >
                        >
                        > ...a chcialas mi powiedziec, ze Twoj tez zjadlam...? o;
                        > (sorry , ale nie czytalam Twoich postow...)
                        buhaha, to mialo byc dowcipne czy tez blyskotliwe?
                        Zalotnico spłyń do kanału ...
                • Gość: Carpe diem Jak tak możesz? IP: *.chello.pl 26.10.03, 19:37
                  Gość portalu: 17tka napisał(a):

                  >
                  > > Bo w zyciu wlasnie trzeba umiec wybierac ...szczescie...albo lzy...
                  > Umiec ....Dlaczego mamy wybierac?I skad od razu wiemy, czy czekaja nas lzy,
                  czy
                  >
                  > szczescie?Ja wybieram MIŁOŚĆ.Raz lzy, raz szczescie,a miłość do
                  > żonatego ...przeciez to milosc.Jak zwykle na poczatku czysta utopia.Wiec nie
                  > dziw sie zalotnico, ze kobiety decyduja sie na taki zwiazek.Nie ma reguly, ze
                  z
                  >
                  > takim mezczyzna nie mozna sobie ulozyc zycia....
                  ************************************************************
                  Posłuchaj - nie ty jedna na świecie i w historii znalazłaś sie w takiej
                  sytuacji. Ale wiele z was jednak postanowiło poświęcić się dla tej innej
                  kobiety, której szczęście mogą zniszczyć z egoizmu. Rozumiem - serce nie sługa,
                  kochacie tego faceta. On największy bład popełnił, że w ogóle patrzyłna inną
                  kobietę kiedy ma dzieci i żonę, która wiele mu w życiu poświęciła.
                  Ona kocha tego faceta dłużej niż ty, żyją więcej i oni już zbudowalisobie życie
                  szczęsliwe chyba, mają rodzinę i dlaczgo miałby dla niepewnego romansu
                  zniszczyć stabilny i bezpieczny układ?
                  Ona jest z nim szczęsliwa. Poświęca mu swoje życie. Są razem dłużej, znają się
                  lepiej... prędzej ich związek przetrwa niż wasz.
                  Nie będę mówić przez szablon. Może sie okazać, że ona jest zła żoną itd. itp.
                  Może się okazać to i owo. Nie mogę cię określać, bo cię nie znam.

                  .:ALE POSŁUCHAJCIE - JAK BYŚCIE SIĘ CZUŁY, GDYBY PO DŁUGIM ZWIĄZKU W KTÓRE
                  WŁOŻYŁYŚCIE CAŁE ŻYCIE, CAŁE NADZIEJE I CAŁA DUSZĘ POJAWIŁA SIĘ DZIEWCZYNA INNA
                  I ZABRAŁA WAM GO, A WY POTEM POZOSTAŁYBYŚCIE NIEPOTRZEBNYMI I ZUŻYTYMI?:.


                  Ale wam, też współczuję. Serce nie sługa i niestety przygnało was do zajętego
                  faceta. Wielu z mężczyzn to świnie i z waszych uczuc zadrwią i zrobią z was
                  seksualną przygodę, albo lekką zmianę w związku by po odświerzonym duchu wrócić
                  do żonki która mu zrobi obiadek. Zdarza się, że on pokocha jedną z was, ale
                  tylko wtedy, kiedy związek poprzedni będzie juz zniszczony wcześniej. Jeśli zaś
                  woli być z nią, zrobi z was tylko seksualne zabawki. Jeśli ją kocha, wykorzysta
                  was albo zrobi to dla odświerzenia swoich relacji z nią, albo po prostu ona go
                  nie zaspokaja a jednak on chce się rżnąć z kimś. Ale prawdziwy meżczyzna jeśli
                  kocha, to nie zdradzi.
                  Obie kobiety w tej sytuacji zostają zranione i wykorzystane. Mężczyzna jednak
                  pozostaje macho men i wielki bossu. Jaka tu sprawiedliwość?
                  Lepiej trzymać się więć zdala od facetów zajętych.

                  Do kochanek - rozumiem, że go kochacie ale pozostawanie z takim mężczyznom
                  tylko sprawi wam ból i upokorzenie, a oprócz tego zrani tą kobietę po drugiej
                  stronie tego drani.
                  Do żon i zdradzanych - wiem, co czujecie. Czujecie się zranione i jakby ktoś
                  chwycił w pięść wasze serca i wycisnął z nich niemiłosiernie krew. Jak tylko
                  dowiecie się, że ma kochankę - albo zastosujcie numer z przebijaniem igłą trzy
                  razy palącej się świecy mówiąc jego imię, aby rócił, albo zostawcie go, gdyż to
                  drań. Wiem, że będzie wam ciężko ale to lepsze niż ból i upokorzenie.
                  *************
                  Facet, który jest z dwoma kobietami na raz jest wielki i szef, jeśli kobieta
                  robi to samo, to jest dziwką. Jaka tu sprawiedliwość? - Lil Kim w moim
                  tłumaczeniu.
              • Gość: Mewa Re: Kocham żonatego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.10.03, 19:22
                Łatwo jest osądzać innych i pisać o wyborach, kiedy samej nie było się w takiej
                sytuacji....Kiedy się zakochujesz,to przestajesz myśleć logicznie...nawet
                czasami wręcz nie chcesz myśleć rozsądnie...ja też jestem zakochana w
                mężczyźnie,który jest "zajęty"...jest księdzem... Pozdrawiam wszystkie
                babeczki...






          • Gość: mika Re: Kocham żonatego IP: 207.218.68.* 31.10.03, 17:46
            Zgadzam sie z toba w 100%
            Ja nie bylam z zonatym ale z facetem ktory ma dziecko z inna i z nia mieszkal.
            Tak naprawde to byl to moj chlopak i rozdzielil nas moj wyjazd na pol roku i on
            w tym czasie byl z tamta a ja o tym nie wiedzialm
            Potem bylo jego dziecko z nia
            Bardzo cierpialam
            Ale teraz po czasie jestem szczesliwa bo znalazlam wreszcie szczescie przy boku
            cudownego faceta
            I to ja jestem teraz ta najwazniejsza, pierwsza
    • Gość: Ala Re: Kocham żonatego IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 18.06.03, 12:19
      Jestem w tylko nieco podobnej sytuacji. Spedzam mnóstwo czasu z żonatym
      mężczyzną. Nie jest to fair z moim sumieniem, bo rozum mówi mi co innego, ale
      jakaś cząstka mnie nadal ciągnie do niego. Różnica polega na tym, że od
      początku naszej znajomości powtarzałam sobie: "nie zakochuj sie, nie możesz".
      Mimo że jego małżeństwo nie układa się zbyt dobrze, życze by stał sie jakiś cud
      i wszystko zaczęło mu sie dobrze wieść z żoną. Facet jest super, ale o miłości
      nie ma mowy. Będzie smutno gdy skończą się nasze upojne chwile i godziny
      niesamowitych rozmów, ale trzeba cieszyć się chwilą, jak jest fajnie niech
      trwa, jeśli któraś ze stron zaczyna cierpieć to trzeba to skończyć. Nie
      komplikujmy innym życia.
      Rada: trzeba cieszyć sie że wogóle było, a nie żałować.
      • Gość: beatrix Re: Kocham żonatego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 20:29
        zgadzam sie w pelni...
        • aapje Re: Kocham żonatego-marionetka żonatego 25.06.03, 20:12
          Jeszcze raz dziekuje za cieple slowa.
          Obiecywalam sobie ze z nim skoncze, usypiajac staralam sie myslec o inny
          facetach.Niestety.Rzeczywistosc jest inna.Nie potrafie bez niego zyc.
          Za bardzo go kocham, ulozylam zycie wg niego i teraz nie moge inaczej
          funkcjonowac.staram sie odnalezc w sobie sile, resztki godnosci,docieraja do
          mnie brutalne fakty.Bylam odskocznia.Bylam, bo sie znudzilam, odstawil mnie na
          bok...
          To, ze owocem zwiazku z zonatym, przynajmniej w moim przypadku, jest
          cierpienie, nie decyduje stan cywilny.To wina charakteru FACETA.Nie kazdy
          zwiazek z zonatym tak wyglada.Coraz czesciej zdazaja sie malzenstwa z
          przymusu,a kiedy wypalaja sie resztki zainteresowania, obie strony pragna
          znalezc milosc.i maja do tego absolutne prawo.Dlatego, drogie cosmodziewczyny,
          jezeli pokochacie zaobraczkowanego faceta, przeanalizujcie sytuacje.Milosc
          wygrywa...odwzajemniona.
          Pozdrawiam
          marionetka żonatego
          • Gość: beatrix. Re: Kocham żonatego-marionetka faceta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 21:02
            masz sporo racji. to zalezy od charaktru,ale mnie sie tez wydaje ze to jest tez
            kwestia ,no nie wiem jak to ujac przyzwyczajenia. faceci sa slabi. kazdy z nas
            wie jak latwo sie do czegos przyzwyczajic, zmiany wymagaja sily.. nie
            raz ,czulam sie jak marionetka, w sumie wiedzialm ze jestem tylko odskocznia..
            no bo co sie dziwic jeden telefon a ja bylam gotowa rzuciac wszystko byle tylko
            sie z nim zobczyc, a nie ukrywajmy ze moje slonko(o sorry byle slonko) dzwonilo
            jak chcialo mu sie... marionetka to dobre slowo. w sumie nie powinam miec
            pretensji, bo nic sobie nie obiecywalismy, nie rozmawialismy o wielkich
            uczuciach, po prostu dobrze sie bawilismy.. no ale kobiety tak maja,tzn ja tak
            mam ze z czasem nagle bach uwiadomlam sibie ze moje zycie to czekanie na jego
            smsa,ciagle mysli o nim.. wracajac do przywyczajenia, faceci sa egoistami
            niestety. nawet nie przecza temu. wiec jak sie dobrze ustawia to po co cos
            zmieniac jak mozna miec i to i to.. wiem ze bylam kukielka, zabawka na
            sznureczkach w jego rekach, ale wiem ze jemu tez zalezalo, ale w momencie gdy
            zaczol sie angazowac zaczal sie odemnie odsuwac.. uszanowalm to choc dzis
            czasem mysle ze wszytko moglo wygladac inaczej, moglam o niego zawalczyc.. byl
            tylko zareczony.. moze moglo to wygladac inaczej.kochalam go , mysle ze gdzies
            tam zawsze bede go kochac... w sobote sie zeni...................... gdy o tym
            pisze lza mi sie kreci w oku, nawet nie wiem czemu... bylam na kazde jego
            skonienie, jeden telefon i juz jestem.. znudzilam sie pewnie a do niej jest
            przyzwyczajony i chyba zbyt przywyczil sie do tego ze bylam jego marionetka..
            zgodze sie jak najbardzie ze nawet nie chodzi o stan cywilny to sila charakteru
            ma znaczenie... odwaze sie powidziec : milosc nie zawsze wygrywa...nawet
            odwzajemniona...
            • Gość: siostra 17tki Re: Kocham żonatego-marionetka faceta IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 22:08
              Beatrix!
              Do soboty zostalo malo czasu.Czy masz mozliwosc zmiany ale czy jest w tym sens?
              Moze trzeba uswiadomic sobie ze to juz KONIEC.Zawsze pozostana mysli, iz mozna
              to bylo inaczej rozegrac, tak, by ta sobota byla dla ciebie zwykła....
              W tym dniu, zycze Ci duzo pewnosci siebie, wiary ....
              Przytocze jakze banalne, non stop powtarzane okreslenie:NIE BYL CIEBIE WART!
              3maj sie cieplo:):)
              • Gość: beatrix do siostry 17tki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.03, 20:45
                :)dziekuje Ci bardzo za cieple slowa. wiem ze nie byl wart..i nie jest wart ani
                jednej mysli mojej.. nniestety sobotni fatk, swiadomosc tego co sie wydarzy
                strasznie mnie absorbuje. bronie sie , nie chce myslec, ale to trudne. nie to
                nie mialoby zadnego sensu, zreszta nie chcialabym tego. NIE BYL I NIE JEST MNIE
                WART! (staram sie nie zapominac o tym ale... dziekuje Ci ze przypomnialas mi
                to) bardzo duze znaczenie mial dla mnie fakt ,ze do mnie napisalas. dzis jest
                mi bardzo ciezko ale twoje slowa dodaja otuchy..
                dzieki wielkie i pozdrawiam goraco!
                • Gość: Tija Re: do siostry 17tki IP: *.ac / 172.16.0.* 28.06.03, 11:01
                  beatrix, ja tez jestem z Toba, trzymaj sie !!!
                  Wczesniej dziekowalam Ci za Twoje pokrzepiajace slowa, dzis Ty potrzebujesz
                  wsparcia. Co do tego, ze mozna bylo rozegrac inaczej, coz... Moze mozna bylo,
                  ale to i tak byloby nie to samo, co JEGO WLASNY WYBOR z wlasnej checi.
                  Brzmi to brutalnie, ja sama cierpie, kiedy o tym pomysle w odniesieniu do mojej
                  sytuacji, ale mezczyzna wszystko potrafi, kiedy chce.
                  Wiec moze to jednak nie to, nie ten. Nie wystarczy, ze jedna strona kocha i
                  chce, tu musi byc symetria
                  Przytulam Cie serdecznie do serca. Trzymaj sie
                  • Gość: beatrix Re: do siostry 17tki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.03, 23:04
                    dziekuje.......... nawet nei wiesz ile to dla mnie dzis znaczy... dziekuje...
    • Gość: didi Re: Kocham żonatego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.03, 14:35
      ja też. niestety... poznałam go jadąc stopem do wAwy. między nami jest duża
      różnica wieku: ja
      • Gość: 17tka Re: Kocham żonatego-d Didi-WALCZ!!!!!! IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 22:58
        Didi,
        ten zwiazek ma szanse...Jesli kochasz, to walcz!Ludzkim zjawiskiem jest to, ze
        uczucia wygasaja, wiec nie mysl o jego zonie, nie zadreczaj sie.Czlowiek ma
        prawo wyboru.I dlaczego ma rezygnowac z szczescia i milosci, tylko dlatego ze
        popelnil kiedys blad?Nie ogladaj sie na uczucia innych.Najwazniejsza jestes TY!
        powodzonka
    • Gość: foresta Re: Kocham żonatego IP: 81.210.53.* 28.06.03, 11:16
      aapje napisała:

      > Poswiecilam dla niego wszystko...Nie dociera do mnie to, ze dla niego znaczę
      > tak niewiele...Ja tylko czekam.Kazdy wieczor, to kolejne godziny cierpienia w
      > samotnosci.Zaczelo sie od niewinnej przyjazni na tle zawodowym.Wspolne
      > imprezy, pod wplywem alkoholu stawal sie coraz bardziej otwarty, smialy..
      > Bylo tyle cudownych chwil.Nie jestem juz nowoscia, moze miec mnie w kazdej
      > chwili, wiec piekne chwile juz sie nie zdarzaja.A ja cierpie.Wykorzystal moja
      > naiwnosc i odrzucil.Znosilam upokorzenie, usmiechalam sie do jego nic nie
      > wiedzacej zony, zajmowalam sie dziecmi.Ma dwoch synkow.Nigdy nie pozwolilabym
      > mu skazac ich na cierpienie.Moglam byc ta druga, byle tylko.....
      > Nigdy nie rozmawialismy o tym, ze cos nas laczy, ani tez nie zostalo
      > wypowiedziane ani jedno slowo, kiedy przestalo....Widujemy sie niemalze
      > codziennie, nie mam odwagi spojrzec mu w twarz.Unikamy swojego towarzystwa...
      > Kocham go pomimo wszystko.Jest dla mnie wszystkim.Zyje nadzieją....

      Czy nie lepiej postawic sprawe wprost.
      Powiedz mu co czujesz i spytaj jak jest z jego strony. Na co mozesz konkretnie
      liczyc? To moze byc trydne i bolesne. Ale wtedy tylko Twoja nadzieja nie bedzie
      iluzja.
      foresta

      • aapje Re: Kocham żonatego-co mu powiedziec? 28.06.03, 15:12

        Foresto!
        Boje sie mu cokolwiek powiedziec.Obawiam sie jego reakcji.Nie chce go stracic
        jako przyjaciela.Wole cierpiec i miec go kolo siebie, niz ujawniac uczucia i
        narazac sie na jego calkowita strate....
        Chociaz zdaje sobie sprawe, ze nie wytrzymam i mu powiem.zapewne bedzie to na
        jakiejs imprezie, pod wplywem alkoholu-inaczej sie nie odwaze.Tylko co mu
        powiedziec?
    • Gość: Agnieszka Re: Kocham żonatego IP: *.grojec.sdi.tpnet.pl 28.06.03, 15:37
      Moja Droga. To syndrom tej drugiej kobiety - kochanki. Tak było zawsze i będzie. Faceci to tchórze, którzy boja sie zmian. Nie wazne dla nich sa uczucia. Ja bardzo lubie facetów - co podkreslam. ale nigdy w swoim zyciu nie spotkałam takiego, który zostawiłby żonę. Mój były facet miał kochanke. rozstałam sie z nim. I coż? Proponuje mi spotkanie, kawe.... ma dosyc jasne intencje. Żona jakby sie o niej nie wyrażał zostanie zawsze dla niego najwazniejsza, bo ja kiedyś wybrał podejmujac decyzję o ślubie. Fajnie być z drugiej strony kochanka. też lubie ten stan. Kochanka zonatego faceta. Po rozstaniu z moim facetem miałam kilka takich przygód. Opierałam je na ustalonej umowie, wszystko w tajemnicy, i bez uczuć typu miłóść. bo wtedy kończy się przyjemność a zaczyna tragedia i dramat. Cierpisz, w imie czego? nie wolno sie zakochać! Nie wolno się przyzwyczaić! to on niech czeka na ciebie! Tęskni!
      • aapje Re: Kocham żonatego 28.06.03, 22:32
        Zawsze zastanawialam sie, dlaczego nie jestem obiektem westchnien dla
        facetow.juz taka mam nature, ze nie potrafie na dlugo oczarowac mezczyzny.
        Nigdy zaden facet za mna nie tesknil, nie cierpial.To ja zawsze dawalam z
        siebie wszystko...
        na poczatku romansu z zonatym czerpalam przyjemnosci bez glebszego wnikania.
        Zylam chwila,jedyna wartoscia grajaca role w tym zwiazku byl szacunek.
        Szybko sie jednak znudzilam.Kiedy emozcje przestaly gorowac, uswiadomilam
        sobie, ze wszystkim do czego w zyciu dazylam jest ON, ze nie potrafie myslec o
        nikim innym, ze ...jest mi bardziej potrzebny od powietrza.
        Widujemy sie codziennie, na stopie zawodowej.Kazdy dzien to kolejna porcja
        nadziei, w jego spojrzeniu czy gescie.Wspolne imprezy, czy tez wyjazdy w
        delegacje-kolejne okazje, ktorych nie wykorzystuje jak na poczatku,
        poniewaz "to" przestalo byc dla mnie przyjemnoscia, lecz głęboką miłoscią.Owy
        żonaty nie zna prawdy.Nie wie o moich uczuciach.Uwaza, ze to co kiedys bylo
        jest dla mnie tylko milym wspomnieniem bez jakichkolwiek szans rozwoju.Jest
        zupelnie inaczej...zawsze kiedy jestem juz gotowa, by wyznac cala prawde, przed
        oczami pojawia mi sie ten sam obrazek-dzieci, zona...Nie potrafie sobie
        wybaczyc, ze kiedy mnie to zupelnie nie obchodzilo.Teraz, by wyrwac sie z
        cierpienia stoi mi na drodze obraz jego rodziny i wyrzuty sumienia.
        Nie doszlam do zadnego wniosku, nie posunelam sie ani o jeden krok do przodu.
        sama sie zadreczam, sprowadzam wszystko do tego, by zainscenizowac wspolny
        wypad.Kiedy jestesmy juz razem, gram i to z duzym powodzeniem role kobiety
        wyzwolonej, a co najgorsze szczesliwej....
        Zapewne wiekszosc z Was pomysli, ze jedynym ratunkiem dla mnie jest dluga sesja
        u psychiatry....
        • betty-bt Re: Kocham żonatego 28.06.03, 22:41
          hej, glowka do gory! nie jestes sama! tez siedze w tym g... po same uszka
          (zreszta nie tylko ja). pisalam juz o tym w watku "kochalam zonatego..." i
          jeszcze kilka innych kobiet. moze rzuc okiem na te posty, bo tam kobietki
          opowiadaja o tym jak sobie z tym poradzily.
          • betty-bt Re: Kocham żonatego 28.06.03, 22:44
            .. i skad ci przyszlo do glowy, ze zaden facet za toba nie wzdycha???
            mezczyzni nie sa nazbyt wylewni, wiec nawet gdyby... to pewnie dowiesz sie po
            latach :-) wiem z wlasnego doswiadczenia!
        • Gość: beatix Re: Kocham żonatego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.03, 22:58
          jaka wizyta u psychiatry?! czys Ty zglupiala?! jezeli ktos tak mysli to nie
          rozumie i ie powinien sie wypowiadac!!! sloneczko dzis przezywam najgorszy
          dzien mego dotychczasowego zycia zycia,,boli tak straszliwie ale jestesmy
          silne..jestesmy...nic innego nam nie pozostalo... ja rycze teraz... ale
          wszystko sie ulozy..Tobie, mnnie kazdej z nas.. choc akurat dzi pisze i
          momentami niue wierze... ciezka sprawa jezeli jestescie skazani na siebie nawet
          w stosunkach firmowych.. ja dzis postanowilam ze sie z nim wiecej nie spotkam..
          tak moze bedzie lepiej a moze nie... nie wiem.. ciezko mi dzis tak
          straszliwie... ale wszystko bedzie dobrze .. zobaczysz... przytulam Cie
          goraco...
    • Gość: siostra17tki Re: Kocham żonatego-Beatrix..... IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 29.06.03, 12:46
      Kochana Cosmolasko!!!!
      dzisiaj jest juz po wszystkim....Na pewno to bardzo ciezko przezylas...
      Jesli tylko chcialabys sie wygadac, napisz do mnie:zoszek@wp.pl
      3maj sie ciepluutko
      3mam kciuki:)
    • Gość: 17tka Dlaczego taka milosc szokuje???? IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 29.06.03, 21:56
      Dlaczego jest taki ogromny problem z tolerancja spoleczna w takich zwiazkach?
      Przeciez to ludzkie, ze cos moze wygasnac , ze czlowiek pragnie odnalezc
      szczescie.Oczywiscie pod warunkiem, ze nie zaniedba obowiazkow-np dzieci.
      Podziwiam kobiety ktore potrafia(?)panowac nad miloscia
      , ale wiekszosc z nas nie potrafi przekreslic faceta i nawet zloty krazek na
      palcu nie robi wielkiego wrazenia.Po prostu nam zalezy .I to jest calkowiecie
      ludzkie.nie nalezy tepic takich kobiet.Bo przeciez one nie podejmuja decyzji za
      facetow!czemu maja byc wszystkiemu winne???
      AApje-niczemu winna.Sprawia wrazenie wrazliwej, w koncu jak pisze, poswiecila
      dla niego wiele.Ale uwazam, ze jego sytuacja rodzinna miala tylko niewielki
      wplyw na wyglad tego zwiazku.Po prostu trafila na szubrawca, ktory nie szanuje
      kobiet i potrafi nimi rewelacyjnie manipulowac.Prosty przyklad-nic nie wiedzaca
      zona, kochanka(przepraszam) i zapewne bogate zycie towarzyskie.Poznal w zyciu
      smak wszystkiego-wolnosci, stabilizacji..I na niczym mu juz specjalnie nie
      zalezy.Dlatego wykorzystuje.Nie wiem, jak bym postapila na miejscu Aapje.To
      przykre, bo moze w zyciu juz nigdy nie zaufac facetowi.Moze miec problemy w
      przyszlych zwiazkach-bo tkwi w jej sercu zbyt duza rysa...
      AApje, Beatrix ..postarajcie sie zmienic tryb zycia, rozwinac zycie towarzyskie-
      poczujecie wtedy, ze swiat na nim sie nie konczy, ze mozna zyc dalej.Trzeba
      sily, wiary i checi do godnego zycia.Bo nie zasluzylyscie na cierpienie!!!!!!!
      • betty-bt Re: Dlaczego taka milosc szokuje???? 29.06.03, 23:24
        wydaje mi sie, ze to byloby juz ciut za duzo tolerancji. w koncu to nie jest
        nic, czym moznaby sie poszczycic. i jakby na to nie patrzec- jest niemoralne.
        malzenstwo jest dla wielu swietoscia. nawet dla tych mniej wierzacych. a
        szczegolnie dla malzonkow powinno byc swiete. bylam kochanka i nie powiem zeby
        mi z tym dobrze bylo.
        coz, milosc jest slepa i dlatego tez obraczek nie widzi.
        • Gość: smutna Re: Dlaczego taka milosc szokuje???? IP: 194.145.64.* 01.07.03, 12:27
          Mi sie wydaje,ze jest jedna szansa na milion, ze sie taki zwiazek uda. Mi sie
          nie udalo:(
      • Gość: twraze ale ty jestes bezdennie głupia! a moze ty jestes IP: *.acn.waw.pl 30.06.03, 10:33
        facetem co sobie jaja robi! i pewnie sam sie dziwisz ze tak dziecinne
        wypowiedzi ktos bierze serio! wiec jeszcze raz - won do rodzicow, opowiedz im
        to co tu wypisujesz dadza ci po dupie to moze zmadrzejesz!
        • Gość: 17tka Re: ale ty jestes bezdennie głupia! a moze ty jes IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 10:39
          Gość portalu: twraze napisał(a):

          > facetem co sobie jaja robi! i pewnie sam sie dziwisz ze tak dziecinne
          > wypowiedzi ktos bierze serio! wiec jeszcze raz - won do rodzicow, opowiedz im
          > to co tu wypisujesz dadza ci po dupie to moze zmadrzejesz!
          ????
          autor(?)ka tego listu na bardzow wysokim poziomie...A jaka blyskotliwosc,
          inteligencja...!
          • anillina Re: 17tko!! 01.07.03, 16:41

            Wiesz, jak miałam te 17 lat, to świat był piękny, miłość wszechobecna i tak
            łatwa do osiągnięcia. Wszystko było jasne i proste.
            Teraz mam 22 lata. Przez te 5 lat dostałam od życia porządne baty, mój stosunek
            do miłości się zmienił, zmieniło się nastawienie do wszystkiego.
            Tak czytam Twoje posty i nie wiem czy chce mi się śmiać, czy płakać (nie
            odbierz tego źle, to nie obraza...) nad wspomnieniem samej siebie sprzed 5 lat.
            Za kilka lat możesz puknąć się w głowę i nie przyznać się do swoich wypowiedzi.
            A może będziesz z nich wciąż dumna - czego Ci z całego serca życzę.

            A co do tematu wątku... Ktoś kto kocha, nie urazi kochanej osoby czynem ani
            słowem. Ponieważ tyle w nas miłości, ile jej potrafimy okazać. Pytanie: ile
            jest miłości w tym żonatym mężczyźnie.
            Nienawidzę zdradzających mężczyzn.

            Pozdrawiam
            • Gość: 17tka Re: 17tko!! IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 22:44
              Nigdy zycie mnie nie rozpieszczalo.Swiat w moim pojeciu nie jest piekny i
              kolorowy.Dostalam wiele razy, porzadnie w tylek.Zgadnijcie, jaki jest powod, ze
              odwiedzam ten watek?Bo dalam sie wykorzystac zonatemu.Jestem naiwna,przez moje
              zaangazowanie.Nie byl moim pierwszym, starszym facetem.Trwalo to ok osmiu
              miesiecy.Zawalilam przez niego wszystko-szkole, przyjaciol, zapomnialam o
              sobie.I to on spowodowal, ze nie zaufam juz nikomu, ze stracilam mlodosc...Nie
              jestem pogodna nastolatka.Sama jednak wyszlam z ciezkiej depresji.Ale on jest
              tak blisko...
              Prosze mnie nie atakowac.Nie jestem nastolatka zyjaca w neonowkach dyskotek.Z
              najlepsza przyjaciolka widzialam sie 3 miesiace temu.Na pomoc rodziny nie mam
              co liczyc.Daja tylko kase i nigdy ich nie ma.Pozostalo mi samotne siedzenie w
              domu i odwiedziny tego forum.Wiec pomozcie mi uwierzyc, ze jestem cos warta...
              • betty-bt do 17-nastki !!! 01.07.03, 22:56
                to chyba nie mial byc atak, ten post powyzej. jak chcesz to napisz do mnie
                prosze na poczte betty-bt@gazeta.pl
                pozdrawiam
                • anillina Re: do 17-nastki !!! 01.07.03, 23:38

                  Bo to nie był atak!! :D Podziwiałam jedynie Twoje twarde poglądy, których tak
                  zaciekle bronisz!! I jednocześnie czytając Twoje posty poczułam jak coś ściska
                  mnie w "dołku". No wiesz... jakieś głupie wspomnienia i sentymenty... :-)
                  Dotknęło mnie jedynie Twoje entuzjastyczne i hurra-optymistyczne podejście do
                  tego tematu. Bo ja osobiście nienawidzę tego typu mężczyzn. Wiem, że jest ich
                  wielu. Sama miałam okazję niektórych z nich poznać (czy to żonaci, czy w
                  stałych, długoletnich związkach). Człowiek, który okłamuje swojego partnera i
                  bawi się innymi ludźmi, jest dla mnie zerem. Stąd moje trzy grosze.
                  Nie spodziewałam się takiej reakcji z Twojej strony.
                  Przepraszam, jeśli Cię uraziłam, nie to było moim zamiarem!!
                  Pewnie, że jesteś warta - warta tego żeby żyć, żeby kochać, żeby czuć, a nawet
                  tego, by pisać na tym Forum :-) Tego prawa nie odmówi Ci nikt.


                  Pozdrawiam!!!!
              • Gość: beatrix. Re: 17tko!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.03, 09:23
                ...jestes warta i to nawet nie wiesz jak wiele... mam niewiele wiecej lat niz
                Ty i moj swiat tez nie byl kolorowy... nigdy nie zaufam zadnemu facetowi.. wcia
                musze walczyc z tym co bylo bo wciaz to we mnie jest.. z calego serca pragne Ci
                pomoc... napisz do mnie : daryjek@wp.pl
    • Gość: gruszka10 Re: Kocham żonatego IP: 217.153.73.* 02.07.03, 00:07
      WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY
      • betty-bt Re: Kocham żonatego 02.07.03, 00:23
        Gość portalu: gruszka10 napisał(a):

        > WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY

        ciekawe czy tak samo bedziesz krzyczec, jak twojego lubego kiedys te galy wezma
        (czego ci nie zycze)? albo jak twoje "galy" wezma sobie kiedys to, co do ciebie
        nie nalezy.
        • Gość: gruszka10 Re: Kocham żonatego IP: 217.153.73.* 02.07.03, 01:09
        • Gość: gruszka10 do Beti IP: 217.153.73.* 02.07.03, 01:20
          Ty naprawde nie bardzo rozumujesz to co ktoś pisze.Kiedys te "gały"tez mi się
          do mego męża dobrały i też się nad sobą dziewczyna użalała jak mój mężulek
          kopnął ją w tyłek.Ona wiedziała że jestem ja żona jest nasz syn i że nigdy nie
          będzie mogła mieć go dla siebie.Była na tyle zdesperowana że złożyła sprawę do
          sądu o ustalenie ojcostwa.oczywiście przegrała bo mój niewierny złożył o
          badanie genetyczne.to w skrócie.I dlatego w żadnym wypadku nie mam
          usprawidliwienia dla takich szlochów pt.ja go kocham itp.itd.Oczywiscie nie mam
          usprawidliwienia dla mężów wiarołomnych ale to osobny temat.ten jest o
          wzdychającej pannie i dlatego o niej pisze.
          • betty-bt Re: do Beti 02.07.03, 01:29
            wiesz, ja tez bylam mezatka i zgadnij dlaczego juz nnie jestem
            ... z czego jestes dumna, ze zatrzymalas go przy sobie? walczylas, tak?
            walczylas o swojego faceta?
            ...obys sie na wlasnej skorze nie przekonala jak to jest z tej drugiej strony.
            tego nikomu nie zycze.
            • Gość: gruszka10 Re: do Beti IP: 217.153.73.* 02.07.03, 01:41
              kto powiedział że jestem dumna ? czy ty widzisz tutaj jakiś powód do dumy?bo ja
              nie.i nie walczyłam o swojego męża,bo nie musiałam co było do przewidzenia to
              on sie płaszczył i wił jak piskorz.A co do roli kochanki to nawet mi się nie
              śni żeby się wczuć w jej role bo tak jak powiedziałam widziały gały... Mogła
              myśleć zanim dobierała się do jego rozporka o konsekwencjach swego wyboru.A
              wogóle to wnioskuje z tego co piszesz że ty tez lubowałas się byc tą "drugą" i
              też byłas żoną który miał tę "drugą" ,więc proste koło fortuny.
              • betty-bt Re: do Beti 02.07.03, 02:08
                wlasnie! proste! jezeli juz tak debilnie na to patrzec, jezeli inaczej nie
                mozna do ciebie dotrzec i tylko w tak prymitywny sposob do ciebie dociera -
                prosze: dlaczego ja mam oszczedzac czyis mezusiow, skoro z mojego tez
                korzystano. i tak sie zamyka blendne kolo.
              • betty-bt Re: do Beti 02.07.03, 02:14
                Gość portalu: gruszka10 napisał(a):

                >... Mogła
                > myśleć zanim dobierała się do jego rozporka o konsekwencjach swego wyboru
                nie zauwazylam, zeby ktoras tu pisala o pociagu sexualnym (no moze z jednym
                wyjatkiem). i nie zauwazylam zeby ktoras z tych kobiet/dziewczyn redukowala
                obiekt swych westchnien do rozporka.
                • Gość: gruszka10 Re: do Beti IP: 217.153.73.* 02.07.03, 12:12
                  napewno żadna z nich nie myślała o seksie łącznie z tobą tylko wzdychaliście
                  sobie z facetem do księżyca prawda? a jeżeli odnieść się do twojej pierwszej
                  wypowiedzi to mam wrażenie że dyskutuje z jakąś zadziorną gówniarą która wciela
                  w życie zasade"jak oni mi tak ja im",z reguły taką tendencje mają dzieci.
                  • betty-bt Re: do Beti 02.07.03, 12:38
                    Gość portalu: gruszka10 napisał(a):

                    ...a jeżeli odnieść się do twojej pierwszej
                    > wypowiedzi to mam wrażenie że dyskutuje z jakąś zadziorną gówniarą która
                    wciela
                    >
                    > w życie zasade"jak oni mi tak ja im",z reguły taką tendencje mają dzieci.

                    nie jestem ani zadziora, ani gowniara. "jak oni mi tak ja im" wyszlo spod
                    twoich paluszkow. troche to wyolbrzymilam. nie ma sensu wyklocac sie na ten
                    temat, bo oczywiste jest, ze inaczej na to patrzy zdradzana zona, a inaczej
                    kochanka. chcialam jedynie poinformowac iz sama bylam juz po obu stronach i
                    wiem, ze w obu przypadkach kazda ze stron ma racje z jej punktu widzenia. nie
                    mozna obwiniac kobiety za to, ze broni i walczy o swoj zwiazek, bo kocha. tym
                    samym nie powinno sie obrzucac blotem kobiety, ktora z milosci jest w stanie
                    przymknac oczy na obraczke. tytul watku brzmi "kocham zonatego" a nad uczuciami
                    nie jest latwo zapanowac.
                    • Gość: Aś Re: do Beti IP: *.chrzanow.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 15:14
                      Kobiety!! zapanujcie nad sobą!
                      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.Jak świat światem są zdradzane i te,
                      które zdradzają!
                      Jedna tylko uwaga! czy któraś z was zadaała sobie pytanie; dlaczego mężowie
                      pozwalają dobierać się innym kobietom do swoich rozporków? i dlaczego sami
                      dobierają się do innych spudniczek?
                      A może to wina żon? brak seksu, miłości i wyrozumiałości?
                      a zdrugiej strony patrząc1 Jeżeli wybiera inną spudniczkę to dlaczego mu na to
                      nie pozwolić?
                      Ja też byłam po dwóch stronach i trudniej być tą drugą niż zdradzaną żoną!!
                      Ta druga ma wiele dylematów! I nie łatwo jest powiedzieć sobie a co mnie "ona"
                      obchodzi.Każdy z nas jest egoistą i walczy o swoje! A walczy tym mocniej im
                      mocniej kocha!
                      Można długo i namiętnie na ten temat dywagować....
                    • Gość: gruszka10 Re: do Beti IP: 217.153.73.* 02.07.03, 20:21
                      spod moich paluszków akurat to nie wyszło.Piszesz o miłości kochanki itd.itp.a
                      sama pakujesz się z butami w czyiś związek z premedytacją bo jak napisałaś"sama
                      byłaś zdradzona to nie masz skrupułów" więc o miłości tu mowy nie
                      ma.Usprawiedliwiasz te kobiety które są tymi drugimi,że kochają,że miłość nie
                      wybiera.Ajednak wybiera,bo miłość od pierwszego wejrzenia zdarza się baaaardzo
                      rzadko.najpierw jest zauroczenie.I inaczej to wygląda w parach wolnych,a jeśli
                      kochanka jest dłużej z czyimś mężem to chyba doskonale wie ile on jej czasu
                      poświęca,że nieodchodzi od żony bo zawsze jest jakiś powód i takie inne
                      duperele.Więc rozkochuje się na własne życzenie.I jeśli jes"Matką Teresą.." i
                      lubi cierpieć na własne życzenie to już jej sprawa.Nie zbuduje się szczęścia na
                      innym nieszczęściu-to się odnosi do kobiet i także do mężczyzn.
                      • betty-bt Re: do Beti 03.07.03, 12:49
                        nie bede sie rozpisywac, bo jestem na urlopie i szkoda mi czasu, ale nie moge
                        sie powstrzymac, zeby zapytac cie, czy ty przypadkiem nie jestes troszke
                        zestresowana??? radzilabym terapie po takich przejsciach. z jaka
                        premedytacja??? chyba za duzo cosmo.. czytasz, albo wcale nie potrafisz
                        czytac! prawdopodobnie nie czytalas wcale postow w tym watku (a szczegolnie
                        moich), albo probowalas i ci nie wyszlo. dyskusja z toba nie ma sensu, bo
                        przekrecasz i nadinterpretujesz kazde slowo. jesli maz ci zrobil QQ to to miej
                        pretensje do niego, bo to on jest winien. ja mu sie "do rozporka nie
                        dobieralam", dlatego na tym koncze i zycze udanych wakacji.

    • Gość: ... Re: Kocham żonatego IP: *.stnet.pl 03.07.03, 23:47
      I mnie to tez spotkalo i nadal trwa... tylko ze u mnie sytuacja jest inna, on
      jest stardzy ode mnie o prawie 20 lat, ma zone, prawie dorosle dzieci. kocham
      go i tu nie chodzi o dobieranie sie do rozporka, bo na samym poczatku byly
      rozmowy i nadal sa. wiem ze on mnie kocha, spedza ze mna duzo czasu, jesli moze
      sobie na to pozwolic. wiem jaki jest smutny gdy mnie widzi, nie da sie tego
      ukryc. wiem co czuje, jak cierpi gdy czasami lzy leca po moich policzkach i on
      jest tego swiadkie, widze to w jego oczach, cierpiernie spowodowane niemoca.
      widze jak sie cieszy z kazdej chwili spedzonej ze mna, jak male dziecko. czy
      jestem naiwna? czy to normalne by bylo, jakby mu nie zalezalo, ze planujemy ile
      bedziemy mieli wspolnych dzieci, jak beda sie nazywaly, kto bedzie chrzestnym,
      ze chcielibysmy spedzic ze soba reszte zycia, bo wiemy ze taka milosc nie co
      dzien sie zdarza??? fakt, meczy mnie bardzo ten caly zwiazek, ukrywanie sie,
      ale wiem ze jemu tez nie jest latwo. gdyby mogl, mial mozliwosci bylibysmy
      razem. narazie mowi ze chce przedluzyc to wszystko jak najdluzej, ze wzgledu ze
      sie jeszcze ucze, ale wiem ze bedzie mi ciezko, coraz ciezej jest, bo z dnia na
      dzien coraz bardziej go kocham. i nieraz widzialam jak jego oczy zachodzily
      mgla na mysl ze nie moze byc ze mna? facet chyba nie potrafi tak udawac, jestem
      tego pewna. a i jeszcze jedno co zapamietalam, kiedy mu powiedzilam ze slabo
      sie czuje i od razu dodalam: "nie martw sie nie jestem w ciazy" a wiecie co on
      odpwiedzial: "wcale bym sie nie martwi, bo wtedy szybciej bylibysmy ze soba"...
      • Gość: Tija Re: Kocham żonatego IP: *.devs.ac-net.pl 04.07.03, 01:00
        a wiesz ile ja sie nasluchalam o naszej wspolnej przyszlosci, ile razy bylam
        przedstawiana jego znajomym jako przyszla zona, ile slyszalam zaklec i
        zapewnien, widzialam tez lzy i wiem, ze byly szczere, wiem, ze oddalby za mnie
        zycie. Ale dzialania rozwodowe jakos go przerazaly, sama mysl o podziale
        majatku paralizowala. I wcale nie chodzilo o to, ze moze nie chce, ze moze zone
        jeszcze kocha. Nie. Zona opuscila go kilka lat wczesniej, zyla z kochankiem w
        innym kraju. Wiec jemu bylo wygodnie mowic, ze NIE MA zony. Zwazcie, ze te
        pozornie niewinne slowa (no bo fizycznie rzeczywiscie jej nie bylo przy nim),
        niosly wielkie konsekwencje: nie mam==> nie istnieje problem==>nic nie musze z
        tym robic! A ja slyszalam coraz nowe zapewnienia, deklaracje milosci i
        opowiadania jakim to bedziemy wzorcowym malzenstwem, jak to bedzie, kiedy
        bedziemy juz po slubie. I ZERO dzialania, a pardon, rozmawial z ksiedzem i
        dowiedzial sie, ze ma spore szanse na uniewaznienie slubu koscielnego. Od
        czasu, gdy sie poznalismy wkrotce mina 3 lata, a o wspolnym zyciu i malzenstwie
        mowil po 3 tygodniach znajomosci.
        Wiesz, ja mysle, ze jak ktos nie umie dokonac wyboru i nie jest w stanie
        zamknac poprzedniego rozdzialu swojego zycia, to chyba jednak nie chce. A
        mezczyzni sa bardzo wygodni. Po co podejmowac decyzje, skoro mozna miec
        dotychczasowa zone i dom i kochanke. A lzy bolu - tak, bo on wie, ze nie
        bedziesz chciala trwac w pozycji tej drugiej, stale czekajacej, wiecznie i ze
        te chwile szczesliwe sie skoncza. Bo musza sie skonczyc!!!!!!!
        Ty angazujesz sie coraz bardziej i coraz wiecej bedzie lez, czekania i
        cierpienia i goryczy. Czy warto ????? Ja twierdze, ze nie warto.
        • Gość: gruszka10 Re: Kocham żonatego IP: 217.153.73.* 04.07.03, 01:08
          w pełni popieram zdanie poprzedniczki,a co do wypowiedzi betti na mój temat to
          nie jestem sfrustrowana bo lata temu to było ale patrzę realnie jak kobiety na
          własne zyczenie cierpią a facet ma to w nosie z wygodnictwa zakodowanego od
          wieków
          • betty-bt Re: Kocham żonatego 05.07.03, 10:01
            Gość portalu: gruszka10 napisał(a):

            > w pełni popieram zdanie poprzedniczki,a co do wypowiedzi betti na mój temat
            to
            > nie jestem sfrustrowana bo lata temu to było ale patrzę realnie jak kobiety
            na
            > własne zyczenie cierpią a facet ma to w nosie z wygodnictwa zakodowanego od
            > wieków

            a czy ty myslisz, ze ja sie z tym nie zgadzaam? tak jak i wieksza czesc
            (doroslych) kobiet bedacych w roli kochanek. kazda wie chyba juz od
            podstawowki. zdawalam sobie sprawe z tego juz w momencie kiedy sie w to
            pakowalam. a nawet wczesniej! i zanim "to" wszystko sie zaczelo, tez patrzalam
            na te rzeczy tak "realnie" jak ty i do tej pory nie jetem sama ze soba w
            zgodzie i nie potrafie zrozumiec dlaczego tak sie stalo. przeczytaj sobie od
            poczatku nasze przepychanki (bo rozmowa to nie byla) to moze zrozumiesz
            dlaczego w pewnym momencie tak zareagowalam.
            • Gość: gruszka10 do Beti IP: 217.153.73.* 05.07.03, 13:39
              sama zmieniasz zdanie ,wcześniej piszesz że robisz to z rozmysłem bo ty też
              byłaś zdradzana i że serce nie sługa,a potem że doskonale wiedziałaś w co się
              pakujesz i że nie jest ci z tym dobrze.od początku atakowałaś moje zdanie na
              ten temat i w pełni popierałaś wszystkie kochanki,a ja od początku twierdze że
              bycie kochanką to nie jest powód do dumy i zawsze ona będzie tą drugą.ale
              mniejsza o to nawet jak teraz odpiszesz to nie będe reagować bo nie masz
              własnego zdania. prawda jest taka że dlatego są i będą kochanki bo was poCIĄGA
              to że nie możecie miec tego mężczyzny na stałe taka pewna doza adrenaliny co
              będzie,czy się wyda itp.a tak naprawde to gdyby on zostawił swoją żonę[co żadko
              się zdarza]to wy już nie były byście tak zafascynowane,bo zaczęła by się zwykła
              codzienność.albo może niepotraficie znależć sobie wolnego mężczyzny bo jest na
              nich deficyt?[pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi]
              • betty-bt Re: do Beti 05.07.03, 14:22
                ani razu nie napisalam, ze robie to z rozmyslem! ani razu! raz ty
                zasugerowalas,
                ze to robie, a ja ironicznie przytaknelam! uczepilas sie tego jak pchla psiego
                ogona. zwroc uwage na jaki twoj post padla taka odpowiedz ode mnie! ani razu
                nie napisalam, ze dobrze
                sie z tym czulam i ze bycie kochanka jest powodem do dumy! skad ty to
                wzielas??? chyba mylisz moje posty z innymi. ja sie zawsze loguje tylko i
                wylacznie jako betty-bt. a w poprzednim poscie napisalam, ze od poczatku bylam
                swiadoma tego, ze taki zwiazek jest do bani i do niczego nie prowadzi, co
                jednak nie powstrzymalo mnie od spotykania sie z tym facetem. bylam zakochana
                i nie mialam dosyc sily aby sie na niego wypiac. i dlatego wlasnie jestem w
                stanie zrozumiec kobiety, ktorym tez to sie zdarzylo. nie musisz pisac co
                chwile jak bardzo glupie i naiwne to jest, bo sama o tym wiem, ale kazdy
                popelnia blendy, z ktorych wyciaga konsekwencje. mam to juz za soba i nikomu
                nie zycze aby przekonal sie na wlasnej skorze. choc pewnie jest to
                nieuniknione.
                pozdro
    • aapje Re: Kocham żonatego 04.07.03, 11:52
      Dziewczyny!Dzieki Wam odnalazlam w sobie sile!!!!!!!
      Potrafie juz spokojnie zasnac..jego widok sprawia dalej, ze moje serce szaleje,
      ale zaciskam zeby i daje rade!
      Najwazniejsze odnalezc siebie
      dziekuje i zycze wszystkim z Was szczescia!

      • Gość: ... Re: Kocham żonatego IP: *.stnet.pl 04.07.03, 13:53
        nie twierdze ze bede zyla w takim zawieszeniu 3 lata, nie znioslabym tego i w
        pewnym momencie kaze mu podjac te ostateczna decyje. ale narazie nawet nie ma
        warunkow zeby byc razem, ze wzgledu na szkole. ale wiem jedno, nie mam zamiaru
        trwac w takim stanie zawsze. i wiem ze narazie nie mam prawa zadac od niego,
        wyprowadzaj sie z domu, bierz rozwod i mam gdzies czy sobie poradzisz czy nie.
        ale mowie bedzie taki dzien ze wybor zostanie dokonany, albo przez niego albo
        przeze mnie, nie wazne czy bede plakac z radosci czy ze smutku, i to nie bedzie
        za 3 lata, bo nie mam zamiaru tak zyc caly czas! :-)
        • Gość: Tija Re: Kocham żonatego IP: *.devs.ac-net.pl 04.07.03, 16:59
          to sie dopiero okaze.... bedziesz czekala od jednego dobrze brzmiacego powodu
          zwloki do nastepnego....zawsze beda jakies "excusy" i nadzieja, ze to na pewno
          juz ostatnia przeszkoda. Przeciez kochasz i ufasz i przeciez on cie tak
          kocha...nawet nie przyjdzie Ci do glowy, ze on nie zdecyduje sie poswiecic dla
          Ciebie wszystkiego... a czas plynie... i watpliwosci coraz wieksze co do jego
          uczucia i zmeczenie tym dreptaniem w miejscu.. i nieustajacym czekaniem ...

          moze Cie to nie spotka, daj Boze, ale na wszelki wypadek pomysl nad ciagiem
          dalszym tej historii
          • Gość: ... Re: Kocham żonatego IP: *.antoniuk.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 18:09
            nie martw sie, nie mam zamiaru czekac i czekac, nie bede wyszukiwala i potulnie
            sluchala powodow ze nie moze. narazie sama tego jeszcze nie chce, nie jestem
            gotowa. ale jak bedzie wymyslal, to bede wiedziec co to znaczy, bo zyc tak
            dalej nie bede chciala i powiem mu to otwarcie i to nic ze bedzie mi serce
            bolec, bede ryczec pare nocy pod rzad, ale wolalabym to niz zyc w nicosci...
            dzieki za slowa, ale mysle ze sobie poradze :-)
            -----------
            pozdrawiam
      • Gość: bliźniaczka Re: Kocham żonatego IP: 212.160.131.* 18.07.03, 15:57
        Ze mna było dość podobnie... Tło zawodowe, kontkty osobiste bardzo rzadkie ale
        utrzymywaliśmy kontakt telefoniczny... Pokochał mnie, ja jego... Ma żone, dwoje
        ślicznych dzieci... Ale wspólnie doszliśmy do wniosku, że w życiu są rzeczy
        ważne i ważniejsze... On kocha swoją rodzinę, żonę, dzieci, psa... Obiecalismy
        sobie, że będziemy razem za 20 lat, jak dzieci będą już dorosłe :-) Utrzymujemy
        bardzo rzadkie kontakty, które są bardzo ciepłe i serdeczne... Kochamy się, ale
        jako przyjaciele... i tak sobie tłumaczymy, że inaczej poprostu być nie może...
        A Tobie dziękuję, że nie rozbiłaś jego małżeństwa :-) Głowa do góry, jeszcze
        słoneczko i dla nas zaświeci :-)
      • Gość: druunka Re: Kocham żonatego IP: *.wielkopole.sdi.tpnet.pl 21.10.03, 13:46
        oops hihihi a jednak czytała
        pozdro 4all
    • Gość: aninia Re: Kocham żonatego IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.03, 17:10
      daj sobie z nim spokój!!!!!
      • Gość: 17tka Re: Kocham żonatego IP: *.szczawnica.sdi.tpnet.pl 07.07.03, 21:15
        najbardziej wpieprza mnie to, jesli ktos nie ma wiele do powiedzenia na dany
        temat, ale musi sie wpieprzyc i zostawic po sobie gowno.aninia czy jakas tam.
        myslenie jest przyszloscia narodu...
        • Gość: beatrix Re: Kocham żonatego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 12:37
          no wlasnie. latwo se tak palnac! ludzie myslcie czasami to nie boli....
          • aapje POWIEDZIALAM NIE!!!! 19.07.03, 00:15
            dokladnie 15 minut temu.Odruchowo wlaczylam komputer..i pisze do Was.
            Powiedzialam NIE, gdy zapytal czy ma zostawic rodzine.W jego oczach widzialam
            desperacje i milosc....jednoczesnie uswiadomilam sobie, jak bedzie cierpiec
            jego zona, dzieci.Cos mnie powstrzymalo....wyrzuty sumienia?dopiero teraz?JAK
            MOGŁAM wczesniej ....
            kocham go i nic tego nie zmieni.Potrafie w sobie zdusic wszystkie uczucia, byle
            tylko miec pewnosc, ze jego dzieci beda miec szczesliwe dziecinstwo.w koncu sa
            czescia jego.....
            Czeka mnie kolejna nie przespana noc.Jutro zobaczymy sie w pracy.
            Nie moge pozwolic, by ujrzal na mojej twarzy slady lez.Dla dobra wszystkich.
            Pozdrawam Was wszystkie...wspieramy sie jakos nawzajem-jednoczesnie uczac....
            Blizniaczko!Nasza sytuacja jest szczegolnie podobna....
            WIerze w NAS WSZYSTKIE!!!!

          • Gość: Dominika Re: Kocham żonatego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 09:01
            Czasami wystarczy pomyśleć dziwko!!! Wydaje Ci się, że jestem wulgarna, jeżeli
            chodzi o takie jak Ty to bym nie miała nic przeciwko Twojej ŚMIERCI. Czy Ty w
            ogóle pomyślałaś (pytanie retorycze) jaką krzywdę robisz jego żonie i synom?
            Pewnie nie, no bo od dawna wiadomo, że dziwki zamiast mózgu mają kisiel w
            gaciach. ŻYGAĆ MI SIĘ CHCE JAK KTOŚ TAKI JESZCZE UDAJE ŻE NIE CHCE SKRZYWDZIĆ
            JEGO RODZINY. Idź się powiesić - zapewniam, że nikt nie będzie płakać!!!!
    • Gość: Weronika Re: Kocham żonatego IP: *.private.ramtel.pl 11.07.03, 10:26
      Dopiero czytając te wszystkie listy uświadamiam sobie jakwiele kobiet jest w
      takiej samej sytuacji.Jak wiele kobiet czeka , myśli i tęskni gdy on jest z nią.
      Ja też zapadłam na tą chorobę cztery lata temu ,choruje do dziś czasami
      przychodzi taka chwila że chciałobysię wycofać zacząć żyć niormalnie tylko jak
      tozrobić gdy pracuje się razem ? gdy codziennie go widzisz gdy kochasz ?.W
      sobotę wraca z wakacji z rodzinką żoną i synkiem niewiem czy jeszcze będzie
      chciał spotykać się dalej czy wspólne wakacje nie zmieniły jego stosunku do
      mnie.Wiem że mnie kocha ale kocha też ją .Nienawidzę go. Nienawidzę za to że
      pozwolił mi się pokochać że pokazał jak może być razem dobrze.Bycie razem
      bardziej boli niż osobno więc dlaczego tak trudno odejść.Męczy mnie to
      poidwójne życie te kłamstwa wsród znajomych, rodziny w pracy.Jak ty to sobie
      wszystko tłumaczysz?
      • Gość: ... Re: Kocham żonatego IP: *.stnet.pl 12.07.03, 19:06
        mnie tez meczy to glupie podwojne zycie, ze nie moge sie nim cieszyc wsrod
        znajomych wszystkich, tylko ze u mnie sytuacja jest troche inna. ja wiem ze on
        jej nie kocha, powiedzial jej to wprost, ma ciagle klutnie w domu. i wiem ze
        nie traktuje mnie jako zabawke czy tez tymczasowa atrakcje, wiem ze mnie kocha
        i chce ze mna byc, bo dluzej mu sie nie chce zyc tak jak zyl...
        • aapje Re: Kocham żonatego 13.07.03, 16:14
          Drogie Dziewczyny!
          Myslalam, ze udalo mi sie pozbierac i zaczac zyc na nowo.Pragnelam tego,uwolnic
          sie od cierpienia...Niestety kolejne spotkania, imprezy.Wciaz dookola slysze
          glosy, iz jej nie kocha, ze ONA mu wszystko wybacza,z milosci do niego.metlik.
          mowi i robi na odwrot.juz sama nie wiem, o co mu chodzi...na ostatniej imprezie
          okazywal zazdrowsc, zainteresowanie, troske.jednoczesnie tlumaczac,iz obydwoje
          musimy dorosnac....
          I z powrotem siedze w tym gownie po szyje.Nie ruszam sie z domu.W pracy zajecia
          wykonuje machinalnie, nie pamietam o terminach czy o praniu w pralce...
          Stracilam ochote do imprez, spotkan towarzyskich.Nie chce nikogo widziec, mysle
          tylko o tym, ze sie poloze i wtedy wszystko od poczatku analizuje.Mysle o tym w
          kolko.Analizuje kazdy gest, kazde slowo.za kazdym razem dochodze do nowych
          wnioskow.gubie sie w tym wszystkich.pozostaje mi czekac...
          Tlumacze sobie , ze milosc nie wybiera.pokochalam go i nie jest to moja wina.
          jezeli jest sie dla niego czyms wiecej jak odskocznia, jezeli ma to charakter
          zwiazku,to nie nalezy tego tlumaczyc.Tego zycze Wam wszystkim....Chociaz w moim
          wypadku raczej tak nie jest.raczej...ostatnie zdzblo nadziei...
    • Gość: mery Re: Kocham żonatego IP: 212.244.75.* 13.07.03, 17:23
      JA TEZ KOCHAM ŻONATEGO. NIE MOGE POGODZIĆ SIE Z MYSLA ZE ON WIECZORAMI WRACA
      DO DOMU DO ŻONY ZE Z NIA ZYJE ZARABIA NA NIA PIENIADZE. CZUJE SIE BARDZO
      UPOKORZONA ALE Z DRUGIEJ STRONY NIE UMIEM TEGO PRZERWAĆ. ON TEZ JESZCZE NIE
      UMIE SIE NA NIC ZDECYDOWAĆ. CHOĆ WIEM ZE SA MAŁE SZANSE ZEBY ODSZEDŁ OD RODZINY
      NASDAL CZEKAM I ZYJE NADZIEJA...
    • Gość: Weronika Re: Kocham żonatego IP: *.private.ramtel.pl 14.07.03, 11:34
      Tylko jak długo my wszystkie będziemy żyć nadzieją że z nami będzie ,że od niej
      odejdzie ile lat jeszcze stracimy czekając i wreszcie ile czasu minie zanim
      sobie uświadomimy że życie nam ucieka i oczekujemy od niego troszeczkę więcej
      niż pare minut wieczorem czy jedna noc w tygodniu ! Nienawidze jego i siebie za
      to że tak bardzo się kochamy że tęsknie i myśle. Skończyłam 25 lat i nie mam
      pojęcia jak to jest w normalnym związku gdy święta spędza się razem ,razem
      jeżdzi na wakacje i ma oparcie w każdej chwili.Jaki to ma sens gdy miłość
      sprawia więcej bólu niż przyjemności.Nienawidze tego co czuje !
      • ann_lee Re: Kocham żonatego 14.07.03, 21:20
        ninawidzi sie tego stanu, a jednak chce sie kochac... zycie jest brutalne
    • Gość: Weronika Re: Kocham żonatego IP: *.private.ramtel.pl 16.07.03, 13:48
      A czy w tym przypadku same nie jesteśmy sobie winne?
    • Gość: kami Re: Kocham żonatego IP: *.pop.e-wro.net.pl 21.07.03, 17:22
      nie chce stawac przeciwko tobie, ale opowiedz o tym jak najwiekszej ilosci
      osob, bedzie to przestoga dla innych kobiet, zeby nie wiazac sie z zonatym, bo
      pozostaja zludne marzenia, ze on kiedys cie pokocha itp. nic bardziej
      mylnego,on nigdy nie bedzie cie kochal ani sie martwil,w koncu ozenil sie z
      tamta kobieta,jak myslisz dlaczego? bo ja KOCHAL! moze to przykre ale on cie
      wykorzystal dla kilku uniesien i przyjemnosci fizycznej, ale masz nauczke,
      zapomnij o nim chociaz to trudne i poszukaj sobie wolnego faceta i badz
      przestroga dla reszty puszczalskich dziwek, ktore nie maja zasad moralnych.
      • ann_lee Re: Kocham żonatego 24.07.03, 23:58
        widocznie nie wiesz co to milosc, a szkoda, i jak uwazasz ze facet kocha sie
        tylko z kobieta dla jej "dupy", to pewnie twoj tak somo robi z toba, jest tylko
        dlatego ze "jestes jego kurewka" i ma cie kiedy chce. bardzo dorosle podejscie,
        a co jesli facet sie ozenil pare lat temu, a teraz dopiero sie zakochal, a co
        wczesniej wydawalo sie miloscia, bylo tylko zludzeniem? pewnie uwazasz, ze
        mezczyzna nie potrafi kochac, a tak uwazasz bo jak juz wczesniej napisalam
        nawet nie masz pojecia co to jest milosc, prawdziwa milosc. szkoda mi ciebie...
        • Gość: Yes Re: Kocham żonatego IP: *.devs.ac-net.pl 25.07.03, 00:39
          alez popis PYCHY - tak, kochana, ty jestes najmadrzejsza i tylko ty wiesz co to
          prawdziwa milosc!
    • Gość: basia20 Re:JAK JEST SIE KURWĄ TO TAK SIE MA! IP: *.pop.e-wro.net.pl 24.07.03, 16:14
      NIE POŻĄDAJ CUDZEGO! nie wiesz ze prawie zawsze tak jest, ze facet wraca do
      rodziny? jemu chodzilo o twoją dupę, a w koncu z tamta sie ozenil! Durna
      jestes ze myslalas, że cie wybierze, dawaj dalej dupy
      zonatym facetom to tak bedziesz miala! i badz nauczką dla innych kurewek,
      ktore nie maja zasad moralnych. pomysl co ty bys czula gdyby facet to ciebie
      zostawil dla jakiejs tam innej dupy! Dobrze ci tak! i placz teraz!


      • inusia0 Re:prostaczko! 21.10.03, 11:56
        Gość portalu: basia20 napisał(a):

        > NIE POŻĄDAJ CUDZEGO! nie wiesz ze prawie zawsze tak jest, ze facet wraca do
        > rodziny? jemu chodzilo o twoją dupę, a w koncu z tamta sie ozenil! Durna
        > jestes ze myslalas, że cie wybierze, dawaj dalej dupy
        > zonatym facetom to tak bedziesz miala! i badz nauczką dla innych kurewek,
        > ktore nie maja zasad moralnych. pomysl co ty bys czula gdyby facet to ciebie
        > zostawil dla jakiejs tam innej dupy! Dobrze ci tak! i placz teraz!

        Nie jestem autorką postu,ale odpowiem Ci może Twoim językiem!!
        Po pierwsze-nie obrażaj innych!!!!!!!!!!
        Po drugie-jakbym miała takiego męża,który zdradza mnie z inną po czym chciałby
        do mnie 'wrócić'skopałabym mu dupe i w zadnym razie nie byłabym już z takim
        DRANIEM i męską DZIWKA!!!!!
        Na pewno zrozumiłaś,przecież sama używasz takich określeń,uwazaj,może Twój mąż
        teraz zabawia się z inną....
    • Gość: basia20 Re:JAK JEST SIE KURWĄ TO TAK SIE MA IP: *.pop.e-wro.net.pl 24.07.03, 16:15
      NIE POŻĄDAJ CUDZEGO! nie wiesz ze prawie zawsze tak jest, ze facet wraca do
      rodziny? jemu chodzilo o twoją dupę, a w koncu z tamta sie ozenil! Durna
      jestes ze myslalas, że cie wybierze, dawaj dalej dupy
      zonatym facetom to tak bedziesz miala! i badz nauczką dla innych kurewek,
      ktore nie maja zasad moralnych. pomysl co ty bys czula gdyby facet to ciebie
      zostawil dla jakiejs tam innej dupy! Dobrze ci tak! i placz teraz!


    • Gość: druuna Re: Kocham żonatego IP: *.wielkopole.sdi.tpnet.pl 21.10.03, 13:45
      aleś rozpętała lawinę któa ciągnie się juz chyba ze 2 miesiące <?>
      lekka przesada z tą debatą - choc potrafie zrozumieć tą która kocha żonatego -
      hmmm - ale czy to nie oczywiste , ze trzeba sobie dac siana - a wiecie co ja
      myslę, ze dziewczyna napisała pod wpływem impulsu coś takiego a potem sie
      rozpętała burza - było jej źle - i napsałą - i pewnie nawet nie czytała co
      ludzie o niej myślą - siem ubawiałm ;)
      kissy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka