Gość: ollesia
IP: wiatraczna:* / 10.48.102.*
01.07.03, 20:34
Mam 24 lata. I jeszcze nigdy się nie seksowałam ;)
W ogóle pierwszego, nazwijmy go "prawdziwego", czyli branego na poważnie
kolesia miałam w wieku 18 lat, przez rok...Ale kończyło się na zabawach
macanych :) Potem zajęłam się chudnięciem, nie miałam żadnych kolesi,
i ..obudziłam się się teraz, jako panna prawie 24 letnia... i...cholera, nie
dość, że nie mam faceta, wstydzę się, że jestem jeszcze nienaruszona, a w
końcu - w latach...Mam fobię upływu czasu, mam przeświadczenie, że przez
anoreksję straciłam 4 lata życia...:(( Czy 24 lata to dużo? ja wyglądam na
17...Tak też się czuję...Ale metryka gasi każdego :((
To okropne, czuję upływ każdej chwili, zdaje mi się, ze zmarnowałam najlepsze
lata mego życia, cierpię patrząc na zegarek, boleśnie uświadamiając sobie
upływ chwil, niepowtarzalnych momentów...A to jest silniejsze ode mnie, boję
się czasu, paraliżuje mnie świadomość jego upływu - co zrobić, żeby o tym
zapomnieć?! ciągle wydaje mi się, że żyję za mało intensywnie, że mija mój
najlepszy czas w życiu, a ja go spędzam beznadziejnie, że on sięnie wróci, że
reszta ludzi w moim wieku żyje na pełnych obrotach, a ja? impreza na 2
tygodnie...i to klubowa...
Coraz trudniej mi poznawać nowych ludzi, czuję się cholernie zagubiona w tym
wszystkim...
A lektura Cosmo jeszcze bardziej mnie utwierdza w mojej
beznadziejności...Bezskutecznie staram się znaleźć faceta. Wiem, że to by
zmieniło moje życie, ale -nie umiem. Chodzę na imprezy, kręcę siępo mieście,
nie siedzę bynajmniej w domu - a tu NIKOGO...
No i to wszystko razem, jak tak czasem na mnie spadnie, to...Ehh, beczę w
poduszkę, no bo co mam zrobić??
Mam 23 lata i 10 miesięcy... To dużo czy mało? Czy zmarnowałam moje najlepsze
lata?..