Dodaj do ulubionych

JA, 24 LETNIA DZIEWICA

IP: wiatraczna:* / 10.48.102.* 01.07.03, 20:34
Mam 24 lata. I jeszcze nigdy się nie seksowałam ;)
W ogóle pierwszego, nazwijmy go "prawdziwego", czyli branego na poważnie
kolesia miałam w wieku 18 lat, przez rok...Ale kończyło się na zabawach
macanych :) Potem zajęłam się chudnięciem, nie miałam żadnych kolesi,
i ..obudziłam się się teraz, jako panna prawie 24 letnia... i...cholera, nie
dość, że nie mam faceta, wstydzę się, że jestem jeszcze nienaruszona, a w
końcu - w latach...Mam fobię upływu czasu, mam przeświadczenie, że przez
anoreksję straciłam 4 lata życia...:(( Czy 24 lata to dużo? ja wyglądam na
17...Tak też się czuję...Ale metryka gasi każdego :((
To okropne, czuję upływ każdej chwili, zdaje mi się, ze zmarnowałam najlepsze
lata mego życia, cierpię patrząc na zegarek, boleśnie uświadamiając sobie
upływ chwil, niepowtarzalnych momentów...A to jest silniejsze ode mnie, boję
się czasu, paraliżuje mnie świadomość jego upływu - co zrobić, żeby o tym
zapomnieć?! ciągle wydaje mi się, że żyję za mało intensywnie, że mija mój
najlepszy czas w życiu, a ja go spędzam beznadziejnie, że on sięnie wróci, że
reszta ludzi w moim wieku żyje na pełnych obrotach, a ja? impreza na 2
tygodnie...i to klubowa...
Coraz trudniej mi poznawać nowych ludzi, czuję się cholernie zagubiona w tym
wszystkim...
A lektura Cosmo jeszcze bardziej mnie utwierdza w mojej
beznadziejności...Bezskutecznie staram się znaleźć faceta. Wiem, że to by
zmieniło moje życie, ale -nie umiem. Chodzę na imprezy, kręcę siępo mieście,
nie siedzę bynajmniej w domu - a tu NIKOGO...
No i to wszystko razem, jak tak czasem na mnie spadnie, to...Ehh, beczę w
poduszkę, no bo co mam zrobić??
Mam 23 lata i 10 miesięcy... To dużo czy mało? Czy zmarnowałam moje najlepsze
lata?..
Obserwuj wątek
    • Gość: Mareek Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.futuro.pl 01.07.03, 20:41
      To najlepszy wiek dla kobiety , jestes mloda i juz nie jestes dzieckiem , nie
      ma nic lepszego, wiec glowa do gory :)))
      • independent-girl Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA 01.07.03, 21:32
        Ja może troszkę odejdę od tematu. Mogłabyś podzielić się tym wycinkiem życia
        dotyczącym odchudzania. Jak to było? Ile ważyłaś? Dlaczego się na to
        zdecydowałaś? Czy nie było wokół Ciebie nikogo kto by Ci tego
        regularnie "zakazywal"? Jak wyglądał powrót z "chudej rzeczywistości" do
        normalnego życia? Żałujesz tego? Może przez to nie spotkałaś nikogo godnego
        Twojej uwagi na Twojej drodze?
        Przepraszam, że tyle pytań, ale w moim otoczeniu, wśród moich znajomych nie
        mam nikogo, kogo dopadła anoreksja. Sama wiele razy podejmowałam odchudzanie,
        nigdy mi się nie udawało. Chcę znowu spróbować, tym razem na dłużej. Czy się
        boję? Bardzo :(
        Jeśli nie chciałabyś pisać tutaj to proszę na maila: chogolisa@wp.pl

        Pozdrawiam
        Kasia (też dziewica) :-)
        • Gość: ollesia DO: IndependentGirl IP: wiatraczna:* / 10.48.102.* 02.07.03, 19:33
          Żałuję. Jakbym wiedziała, że to tak będzie wyglądać, to bym się w to nie
          pakowała. To na pewno "odcięło" mnie od reality, imprez, znajomków - były to
          lata zagłębiania się w samą siebie, w swoją psyche, motywy postępowania, powrót
          do dzieciństwa...Z jednej strony było mi to potrzebne i chyba musiałam to
          przejść, z drugiej - mogłam wybrać sobie inną na to metodę ://
          Czy ktoś mi tego zakazywał? heh, a kto mógł mi coś powiedzieć? miałam 18 lat,
          highlife. Pewnego razu mój facet stwierdził, że "mogłabym popracować nad
          nogami". I tyle mi wystarczyło.
          Facet poszedł w odstawkę, a ja zaczęłam nad sobą "pracować".
          No i się, kurde, wypracowałam co niemiara! ;/
          Tiaa, teraz moje nóżki są bez zarzutu. Ale co mam w zamian ?!
    • Gość: Spoza JA, 22-LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 01.07.03, 21:51
      Rozumiem, że taki "status anatomiczny" może być pewną udręką. Ale na Boga, nie
      pojmuję, skąd ten kompleks, skąd poczucie istnienia społecznego nakazu
      uprawiania seksu!...
      Ogólnie raczej protestuję, gdy pisze się "Czekajcie, aż będziecie gotowe", bo
      doprawdy, to nie jest zawsze wybór i pragnienie, by to się stało, nie musi
      mieć nic wspólnego z owym rzekomym społecznym nakazem.
      U mnie, sądzę, nie ma. Ale cierpię bardzo. Miłości duchowej i fizycznej - czy
      raczej cielesno-duchowej, bo to nie jest odrębne, świat nie jest pocięty -
      pragnę tak samo mocno, jak wzór "kobiety wyzwolonej". Mam swoje potrzeby
      erotyczne. Ale żadnej możliwości spełnienia. Ja w sferze miłości nie zaznałam
      niemal dosłownie nic. Zakochanie wiele razy, raz związek na odległość przez
      dwa miesiące... i nawet jednego, jedynego razu - choćby pocałunku. Zamknięta
      pod kloszem, uwiązana na smyczy.
      Nie wybrałam. Nie wiem, co sprawiło, że nie umiem nawiązywać znajomości, że
      jestem w-oczach-innych aseksualna i na-zawsze-dotąd Niepragniona. Ale cierpię.
      Czuję się po prostu pozbawiona dostępu do tej sfery życia. Za nic na świecie
      nie chciałabym mieć mniej lat i nie chodzi o to, że "moje koleżanki już...
      (uzupełnić), a ja..." itd. Mam "instynkt antystadny" i nie czuję potrzedby
      bycia podobną do kogokolwiek oprócz siebie. Ale to nie znaczy, że obce mi jest
      pożądanie.
      • Gość: facet Re: JA, 22-LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.waw.pl 11.07.03, 21:08
        Gość portalu: Spoza napisał(a):

        > Rozumiem, że taki "status anatomiczny" może być pewną udręką. Ale na Boga,
        nie
        > pojmuję, skąd ten kompleks, skąd poczucie istnienia społecznego nakazu
        > uprawiania seksu!...

        moim zdaniem to taki bardzo powierzchowny tworzony przez media schemat! na
        szczescie powieszchowny - bo czesciej ludzie o tym mowia niz robia!

        > Ogólnie raczej protestuję, gdy pisze się "Czekajcie, aż będziecie gotowe", bo
        > doprawdy, to nie jest zawsze wybór i pragnienie, by to się stało, nie musi
        > mieć nic wspólnego z owym rzekomym społecznym nakazem.

        ja rozumiem ze mowi sie "czekajcie" - bo wiesz nie znałem dziewczyny która nie
        miała by mozliwosci tylko sporo sobie tego nie uswiadamia! Wam, kobietom jest
        duzo łatwiej bo prawie KAZDY facet byłby chetny- najbrzydsza dziewczyna która
        znałem zaliczyło 22 kolesi według tego co mi mowiła :) poprostu była
        wystarczajaco łatwa i miała małe wymagania! PONIEWAZ KOBIETOM TAK ŁATWO JEST
        ZNALESC PARTNERA DLATEGO FACECI TAK CENIA DZIEWICE!!!

        > U mnie, sądzę, nie ma. Ale cierpię bardzo. Miłości duchowej i fizycznej - czy
        > raczej cielesno-duchowej, bo to nie jest odrębne, świat nie jest pocięty -
        > pragnę tak samo mocno, jak wzór "kobiety wyzwolonej". Mam swoje potrzeby
        > erotyczne. Ale żadnej możliwości spełnienia.

        :) rusz głowa, masz przeciez takie piekne rece ;)

        Ja w sferze miłości nie zaznałam
        > niemal dosłownie nic. Zakochanie wiele razy, raz związek na odległość przez
        > dwa miesiące... i nawet jednego, jedynego razu - choćby pocałunku. Zamknięta
        > pod kloszem, uwiązana na smyczy.
        > Nie wybrałam.

        WYBRAŁAŚ - W KAZDEJ CHWILI MOZESZ, JAK TYLKO OPUSCISZ POPRZECZKE- UZNASZ ZE NIE
        MUSISZ KOCHAC, ITP. ALE TEGO NIE ROBISZ I TO JEST CENNE!!!

        Nie wiem, co sprawiło, że nie umiem nawiązywać znajomości, że
        > jestem w-oczach-innych aseksualna i na-zawsze-dotąd Niepragniona.

        z meskiego punktu widzenia - nie ma takich kobiet!

        Ale cierpię.
        > Czuję się po prostu pozbawiona dostępu do tej sfery życia. Za nic na świecie
        > nie chciałabym mieć mniej lat i nie chodzi o to, że "moje koleżanki już...
        > (uzupełnić), a ja..." itd. Mam "instynkt antystadny" i nie czuję potrzedby
        > bycia podobną do kogokolwiek oprócz siebie. Ale to nie znaczy, że obce mi
        jest
        > pożądanie.

        moze chiała bys moj mail? :) przystojny, wykszatłącony, jak to sie ładnie mowi
        z klasa i pozycja, i wielka ochotą na Ciebie

        i zapewniam ze nie jestem jedynym facetem dla którego jestes pociagajaca...to
        ze Ty tego nie widzisz nie znaczy ze tak nie jest
        • Gość: Spoza Re: JA, 22-LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 12.07.03, 21:32
          Wiesz, ja mam takie jedno zupełnie podstawowe wymaganie: muszę kochać
          delikwenta.
          A jak już kochałam, to żaden nie okazał wzajemności...
          Niekochany chęci zresztą też nie okazał.
          • Gość: facet Re: JA, 22-LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.waw.pl 14.07.03, 14:25
            Gość portalu: Spoza napisał(a):

            > Wiesz, ja mam takie jedno zupełnie podstawowe wymaganie: muszę kochać
            > delikwenta.

            i to czyni Cie osoba wspaniała :)

            > A jak już kochałam, to żaden nie okazał wzajemności...

            to sie zdarza KAZDEMU!!!

            > Niekochany chęci zresztą też nie okazał.

            i tu sie mylisz - WIELU jest chetnych na układ bez miłosci i zobowiazan!!! to
            TY decydujesz ze tak nie chcesz...i SŁUSZNIE!!!
            w poprzednim liscie napisałem ze ja jestem chetny i zapewniam Cie ze dotyczy to
            olbrzymiej czesci facetów!
            • Gość: Spoza Re: JA, 22-LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 14.07.03, 14:27
              Na seks z kimś, kogo nie kocham, nie pójdę. Ale chcę Cię wystawić na próbę.
              Oferowałeś, że podasz swój mail - podaj.
              • Gość: facet Re: JA, 22-LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.waw.pl 15.07.03, 00:38
                michalmat@polbox.pl zeby sie przekonac czy jest prawdziwy musiała bys cos
                napisac :)

                pozdrawiam serdecznie
                m&m
    • Gość: nieśmiałość JA, 24 LETNI PRAWICZEK IP: *.acn.pl / 10.70.4.* 02.07.03, 11:45
      Ja też mam 24 lata i jestem jeszcze "nienaruszony":) Nie mam co prawda żadnych
      kłopotów ze zdrowiem czy wyglądem (w opinii koleżanek jestem atrakcyjny), ale
      za to jestem poważnie nieśmiały. Poza tym nie chodzę na imprezki nawet raz na 2
      tygodnie. Ale nie przejmuję się tym, życie jest piękne niezależnie od tego czy
      jest w nim seks czy też go nie ma. Pozdrawiam.

      • Gość: ciekawa Re: JA, 24 LETNI PRAWICZEK IP: *.voltronik.pl 02.07.03, 14:07
        Fajnie, ze poruszyles temat dziewctwa u facetow - ze tak to nazwe. mam 18 lat i jestem z facetem, ktory
        jest prawiczkiem (25 lat). Ja juz dawno nie jestem dziewica. Wiele raz probowlaimsy, ale nigdy to nie bylo
        to o czym marzylimsy. Wiem, tez ze nie moze hyc idelanie. Ale on jakby w ogole unika tego tematu i
        wstydzi sie. Boje sie, ze moze byc to problem w przyszlosci. Jestem zalamana. Pomoz!
        • Gość: nieśmiałość Re: JA, 24 LETNI PRAWICZEK IP: *.acn.pl / 10.70.4.* 02.07.03, 17:40
          Cóż, we mnie też jest sporo obaw odnośnie seksu i mimo że jestem już w
          tak "zaawansowanym" wieku, wcale mi się nie spieszy. Z wiekiem dociera do mojej
          świadomości, że z seksem wiąże się sporo zagrożeń i problemów (zagrożenie
          wpadką, chorobami itp.) Myślę, że gdy człowiek jest młodszy wchodzi w to
          bardziej naiwnie i ufnie. Potem jest już trudniej...
        • Gość: 21letnia dziewica Re: JA, 24 LETNI PRAWICZEK IP: *.xtra.pl 02.07.03, 17:48
          wyobraz sobie ze ja bylam 3 lata z chlopakiem ktory nie mial erekcji za kazdym
          razem kiedy mialo miedzy nami do czegosc dojsc... a np jak jechal w autobusie
          po brukowanej ulicy to jakos jego penis nie chcial byc spokojny ;) mam teraz 21
          lat i sie rozstalismy... nie moglam tego zniesc bo oczywiscie obwinialam za to
          siebie... rok czasu zajelo mi ponowne nabranie ochoty na mezczyzne... czekam...
          ale nie szukam... nie popadam ani w kompleksy ani w paranoje... moze taka karma
          nasza
        • Gość: twarze Re: JA, 24 LETNI PRAWICZEK IP: *.acn.waw.pl 14.07.03, 14:28
          wiesz, nie wiem czy jest przed wami przyszłosc- masz 18 lia i juz dawno nie
          jestes dziewica a on 25 i jest prwiczkiem? mysle ze dla takiego faceta jestes
          troche za łatwa zeby ciał budowac z toba zwiazek
      • Gość: Olesia Re: JA, 24 LETNI PRAWICZEK IP: wiatraczna:* / 10.48.102.* 02.07.03, 18:44
        Dzięki za ansłer :)
        Wiesz, ja raczej też nie grzeszę nieurodą - zdaje mi się, że mogę robić
        wrażenie takiej..pewnej siebie? Wiesz, taka poza...obronna chyba. No bo teraz
        już to się po prostu zaczynam obawiać "co by było, gdyby". Stupido, wiem, no
        ale cóż...Chyba powoli zatracam umiejętność poznawania facetów, a tym bardziej
        facetów w moim wieku. Może to ten mój "młodzieńczy" ;) wygląd?
        Fajnie,że masz takie a nie inne podejście - żyłam w przekonaniu, że jestem
        rodzynkiem :)
        Jakbyś miał chęć pomailować, dawaj na olesia1@wp.pl.
        Pozdrówka.
        OLL
      • Gość: Frytka Re: JA, 24 LETNI PRAWICZEK IP: *.eu.org 02.07.03, 19:45
        "Ale nie przejmuję się tym, życie jest piękne niezależnie od tego czy
        jest w nim seks czy też go nie ma" świetnie napisane!
    • aneczka2003 Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA 02.07.03, 20:19
      JA NA TWOIM MIEJSCU CIESZYŁABYM SIE ZE JESTEM JESZCZE NETKNIETA
      TO BARDZIEJ KRECI FACETÓW , A NA TEGO JEDYNEGO POCZEKAJ SPOKOJNIE, NA PEWNO
      SIE POJAWI. PREDZEJ CZY POZNIEJ UWIERZ MI
      AHA I NIGDY NIE MYSL ZE MARNUJESZ SWOJE ZYCIE. ONO JEST NA TO ZA KRÓTKIE.
      ZAWSZE RÓB TO CO CHCESZ
      :)
      • Gość: Spoza Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 03.07.03, 08:33
        aneczka2003 napisała:

        > TO BARDZIEJ KRECI FACETÓW

        Nie kwestionuję ogólnego przesłania, tylko - czy na pewno? Że znów wspomnę o
        dość głupim wątku "Czy mężczyźni wolą dziewice?" - szanowny pan Titus Flavius
        tam wypisał takie rzeczy, że włos się jeży. Jak to nietknięta powyżej ok. 27
        lat ma na pewno jakieś problemy emocjonalne.
        Myślę, że wyraz "kręcić" wiąże się raczej z "miłością" czysto fizyczną, niż z
        miłością cielesno-duchową. A jeżeli facetowi chodzi tylko o - excusez le mot,
        ja do takiej postawy mam stosunek pełen dezaprobaty - kiszenie ogóra, to nie
        będzie mu się chciało użerać.
        Dziewictwo ma sens tylko w perspektywie seksu jako wyrazu miłości. Jakby co,
        ja uważam, że sens ma. Ale traci go całkowicie w perspektywie hedonistycznej.
        Może dlatego inteligentna swoją drogą Natalie Angier w "Kobiecie - geografii
        intymnej" o tym zagadnieniu wspomina... cztery razy na ponad 300 stron.
        • verka.w Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA 03.07.03, 09:11
          Gość portalu: Spoza napisał(a):

          > Nie kwestionuję ogólnego przesłania, tylko - czy na pewno? Że znów wspomnę o
          > dość głupim wątku "Czy mężczyźni wolą dziewice?" - szanowny pan Titus Flavius
          > tam wypisał takie rzeczy, że włos się jeży. Jak to nietknięta powyżej ok. 27
          > lat ma na pewno jakieś problemy emocjonalne.
          > Myślę, że wyraz "kręcić" wiąże się raczej z "miłością" czysto fizyczną, niż z
          > miłością cielesno-duchową. A jeżeli facetowi chodzi tylko o - excusez le mot,
          > ja do takiej postawy mam stosunek pełen dezaprobaty - kiszenie ogóra, to nie
          > będzie mu się chciało użerać.
          > Dziewictwo ma sens tylko w perspektywie seksu jako wyrazu miłości. Jakby co,
          > ja uważam, że sens ma. Ale traci go całkowicie w perspektywie hedonistycznej.
          > Może dlatego inteligentna swoją drogą Natalie Angier w "Kobiecie - geografii
          > intymnej" o tym zagadnieniu wspomina... cztery razy na ponad 300 stron.

          Vitam!!!
          Niestety musze sie zgodzic ale tylko czesciowo z przedmowczynia. Spotkalam
          kiedys faceta, mial 34 lata a ja bylam 21-letnia dziewica. Niestety w pewnym
          momencie zycia zorientowalam sie, ze chyba jestem jakims dziwnym zjawiskiem
          jezeli jeszcze nie "uprawialam sexu". No wiec postanowilam, ze to moze byc on,
          przystojny, bardzo mnie pociagal i co wazniejsze doswiadczony, wiec, ze tak
          powiem z nim to byloby OK. W pewnym momencie wyladowalismy w lozku ale jakos
          tak pomyslalam, ze powinnam mu powiedziec, ze jeszcze TEGO nie robilam. Nawet
          pomyslalam, ze facet sie ucieszy a on poprostu powiedzial, ze nie sypia z
          dziewicami. Skonczylo sie na wspolnych przytulaniach i pieszczotach. NA koniec
          powiedzial jeszcze, ze to nie jest tak zeby znalezc pierwszego lepszego
          przystojniaka tylko dlatego, ze otoczenie chce zeby dziewic ponad 20 letnich
          niebylo. Ja mysle, ze faceci poprostu boja sie "rozdziewiczac".
          Z drugiej strony, znam tez faceta, ktory wrecz szczyci sie tym ile "zaliczyl
          dziewic", dla niego to jak polowanie na mamuta dla neandertalczykow.
          Pozdrovionka - Verka
          • Gość: Spoza Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 03.07.03, 10:03
            Jeżeli o mnie chodzi... Seks bez miłości po prostu moralnie wykluczam, co
            najwyżej uznaję wariant nie miłości, ale przyjacielskiego przywiązania. Ale
            nie ma i nie było nikogo, kto by mnie czy kochał, czy pragnął. I tak na
            szczęście nie zbłądzę, bo facet, który chce ot, "przespać się z dziewczyną",
            nie zechce dziewczyny brzydkiej; do tego potrzeba, by kochał jej intelekt i
            wiedział, że no może obiektywnie piękna nie jest, ale i tak "dla niego jednego
            ja jestem miss ziemia" (M. Pawlikowska-Jasnorzewska). Tylko tracę nadzieję, że
            to się zdarzy. Ja wiem, lat nie mam wiele, ale CZUJĘ.

            "Wody - uczy pragnienie.
            Brzegu - morskie przestrzenie.
            Ekstazy - ból tępy jak ćwiek -
            Pokoju - o Bitwach pamięć -
            Miłości - nagrobny Kamień -
            Ptaków - Śnieg."
            (Emily Dickinson)
        • Gość: facet Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.waw.pl 16.07.03, 11:07
          dziewictwo kobiety z perspektywy faceta ma sens dwojaki. Po pierwsze w miłość
          jak to jułeas duchowo-cielesnej bo mowiac brzydko nikt nie chce na
          stałe "egzemplazry uzywanych" (mowie ze panowie "wolą" na stałe kobiety
          jaknajczystrze co nie oznacza ze NIE zwiarza sie z kobieta z jakimis
          doswiadczeniami tylko z tego powodu) Po drugie w wymiarze czysto cielesnym -
          dziewice bardziej podniecaja. Co nie oznacza ze facet nie bedzie sie potrafił
          zachowac tak zeby jej nie skrzywdzic(mam na mysli krzywde psychiczna)
          • Gość: Richelieu* oj facet, z ciebie to chłoptaś nie facet IP: *.localdomain / 192.168.0.* 16.07.03, 13:24
            Gość portalu: facet napisał(a):

            > dziewictwo kobiety z perspektywy faceta ma sens dwojaki. Po pierwsze w
            miłość
            > jak to jułeas duchowo-cielesnej bo mowiac brzydko nikt nie chce na
            > stałe "egzemplazry uzywanych" (mowie ze panowie "wolą" na stałe kobiety
            > jaknajczystrze co nie oznacza ze NIE zwiarza sie z kobieta z jakimis
            > doswiadczeniami tylko z tego powodu) Po drugie w wymiarze czysto cielesnym -
            > dziewice bardziej podniecaja. Co nie oznacza ze facet nie bedzie sie potrafił
            > zachowac tak zeby jej nie skrzywdzic(mam na mysli krzywde psychiczna)



            Dziewictwo z perspektywy samca ma sens, ale nie z perspektywy myślącego
            człowieka. Gadasz facet głupoty Spoza, ale jak widzę, Spoza jest za mądrą
            dziewczyną żeby wierzyć takich chłopcom jak Ty. Dziewictwo jest zupełnie bez
            znaczenia. To właśnie samce znaleźli powód dla którego mogą mierzyć wartość
            dziewczyny. Mwisz, że nie jest tak, że nie związałbyś się z nie dziewicą, ale
            jednak wolisz dziewice. Bo mają kawałek błony. A czym starsza tym pewnie
            lepsza.

            To jest idiotyczne, zamiast modlić się do jakichś swoich bogów módl się bo
            błony dziewiczej, w końcu to ona wskazuje Ci najlepszą drogę. I te gadanie o
            użytej dziewczynie, spytam się jeszcze raz, jak tam z Twoim użyciem,
            prawiczkiem jesteś?
            I pewnie znowu nie odpowiesz. Bo to jest tak. Ty możesz się kurwić na lewo i
            prawo, ale partnerka ma myć tylko Twoja, przedmiot kupiony, zapłacony i już na
            Twój wyłączny użytek.
            Dziewica świadoma swojej wartości nie zwróci uwagi na takich szkrabów jak Ty,
            bo takich ma na pęczki. Szuka miłości, a nie amatora jej dziewictwa, jakby było
            to danie do zjedzenia.
            Można mieć swoją ideologię życiową: chcę tylko dziewice. wow, jak Smok
            Wawelski ;), ale ideologia wymaga tego samego i od niej i od niego. A
            prawiczkiem nie jestś tylko porządnym ludziom w głowie mącisz.
            • Gość: facet byłbys smieszny gdybys nie był załosny... IP: *.acn.waw.pl 16.07.03, 15:18
              Gość portalu: Richelieu* napisał(a):
              > Dziewictwo z perspektywy samca ma sens, ale nie z perspektywy myślącego
              > człowieka.

              a skad ty niby wiesz co ma sens z perspektywy myslacego człowieka, koledzy ci
              mowili?

              Gadasz facet głupoty Spoza, ale jak widzę, Spoza jest za mądrą
              > dziewczyną żeby wierzyć takich chłopcom jak Ty.

              i tym sie pocieszaj...


              Dziewictwo jest zupełnie bez
              > znaczenia.


              o prosze - dzieki ci wielki yntelektualisto za wskazanie jedynej własciwej
              oceny...
              naprwade tak uwazasz? smieszny jestes - chesz mi powiedziec ze zupełnie nie
              robi ci roznicy czy twoja kobieta to dziewica czy np. prostytutka?

              To właśnie samce znaleźli powód dla którego mogą mierzyć wartość
              > dziewczyny.

              oczywiscie - tylko ze sam zaprzeczasz temu co napisałes "ze jest bez
              znaczenia" bo skoro faceci mierza tak wartosc dziewczyny to ma chyba jakies
              znaczenie - co rybenko?


              Mwisz, że nie jest tak, że nie związałbyś się z nie dziewicą, ale
              > jednak wolisz dziewice. Bo mają kawałek błony.

              nie, bo nie dały "pupy" innemu - a to oznacza ze nie sa łatwe bo maja jakis tam
              system wartosci...a ty gadasz zupełnie jak łatwa panna ktora sie
              usprawiedliwia...

              A czym starsza tym pewnie
              > lepsza.

              bo to znaczy dziecko drogie ze nie wystarczy jej postawic "drinka" i przez
              tydzien mowic ze ma piekne oczy zeby rozłozyła nogi...

              >
              > To jest idiotyczne, zamiast modlić się do jakichś swoich bogów módl się bo
              > błony dziewiczej, w końcu to ona wskazuje Ci najlepszą drogę.

              kolzeko ty masz powane problemy ze soba - co ty prostytutka jeste ze tak ciw
              wkurzaja dziewice??


              I te gadanie o
              > użytej dziewczynie, spytam się jeszcze raz, jak tam z Twoim użyciem,
              > prawiczkiem jesteś?

              raz jeszcze? czyzbys juz pytał a ja nie odpowiedziałem? o sorry, doroga pani...
              widocznie olałem twoje czesniejsze listy - widze zreszta ze słusznie. odpowiedz
              NIE, nie jestem prawiczkiem...

              > I pewnie znowu nie odpowiesz. Bo to jest tak. Ty możesz się kurwić na lewo i
              > prawo,

              to za duzo powiedziane - ale tak, mi wolno wiecej niz jej! bo bystrzaku inne
              sa kryteria oceny - jak w sporcie kobiety konkuruja z kobietami a faceci z
              facetami...

              i chocbys sie nie wiem jak prezył wyzej zadu nie podskoczysz - w ocenie kobiet
              bardzo waznym kryterium jest to czy sa "łatwe" czy nie a w przypadku facetow
              nie... bo sa zupenie inne kryteria...


              ale partnerka ma myć tylko Twoja, przedmiot kupiony, zapłacony i już na
              > Twój wyłączny użytek.

              DOKŁADNIE! z ta drobna roznica ze jak jestesmy razem to ja tez jestem TYLKO na
              JEJ uzytek!!!

              > Dziewica świadoma swojej wartości nie zwróci uwagi na takich szkrabów jak Ty,
              > bo takich ma na pęczki.

              ty chyba zgłupiałas do reszty- mowisz dokładnie to co pisałem...
              a tak na marginesie - takie nic jak ty zdecydowanie niczego nie znajdzie -
              pozostaje ci agenturka...

              Szuka miłości, a nie amatora jej dziewictwa, jakby było
              >
              > to danie do zjedzenia.

              wszytkie moje posty o tym mowia - ty chyba nie rozumiesz co czytasz...

              > Można mieć swoją ideologię życiową: chcę tylko dziewice. wow, jak Smok
              > Wawelski ;),

              - mozna miec inna - chce tylko prostytutki...tylko co niby ma z tego wynikac?

              >ale ideologia wymaga tego samego i od niej i od niego.

              to akurat zalezy od ideologi :)

              A
              > prawiczkiem nie jestś tylko porządnym ludziom w głowie mącisz.

              nie jestem, ale nie mace bo wychwalam zalety dziewictwa!
              a ty namawiasz je do zmiany swiatopogladu...

              p.s. nastepnym razem proponuje dyskusje bez wycieczek osobistych - bo choc je
              niewatpliwie lubie to zaciemniaja dyskusje jesli ma byc merytoryczna.
              chyba ze masz ochote troche "niemerytorycznie" :)
            • Gość: Spoza Sens dziewictwa IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 16.07.03, 15:31
              Ja jednak uważam, że jakiś sens w tym jest. Określam to słowami "próba
              pragnienia". W końcu to często boli, a w praktyce zawsze oznacza pewien stres.
              A więc dla jakiej wartości jest się człowiek gotów świadomie wystawić na
              niedogodność?
              Gorzej, że z samej w sobie przyjemności zrobiono wielką wartość, a o miłości
              mówi się tylko, że to chemia. A ja w to nie uwierzę. Świadomie wybieram, że w
              tej kwestii będę wierzyć poezji, a nie nauce.
              • Gość: facet słusznie :) IP: *.acn.waw.pl 16.07.03, 18:35
                masz racje :)
                • Gość: Richelieu* gdyby facet wiedział, że nie należy IP: *.localdomain / 192.168.0.* 16.07.03, 18:50
                  gdyby facet wiedział, że nie należy do mnie mówić koleżko, tylko koleżanko,
                  mało, gdybym powiedziała, że jestem dziewicą to ukląkłby bo jego chuć na
                  dziewice nie pozwala mu czysto myśleć.
                  nie jestem dziewicą, ale moim partnerem był jeden jedyny chłopak z którym byłam
                  5 lat. I tylko dlatego, że kochałam go, kochałam się z nim. To jest ideologia
                  prostytucji?

                  widzę facet, że nie dość, że rozróżniasz tylko dziewice i prostytutki,
                  zróżncowanego środka już nie, to jeszcze gadasz głupoty, że facetowi wolno
                  więcej. A ja powtórzę, jeżeli Ty byłbyś prawiczkiem z powodu Twojej wiary czy
                  wartości, które wyznajesz, to tego samego możesz oczekiwać od partnerki. Ale Ty
                  prawiczkiem nie jesteś, mimo tego wymagasz aby partnerka dziewicą była, bo
                  mężczyznom więcej wolno. 100 lat temu było więcej wolno, urodziłeś się
                  widocznie 100 lat za późno, taki już Twój nieszczęsny los. Ale kobieta musi być
                  nieprzytomnie zakochana , bo wtedy umysł wariuje, aby zgodzić się na taki
                  układ. Kobiecie wolno dokładnie to samo co mężczyźnie, a jeśli są jakieś
                  środowiska, które wykluczją kobietę z pewnych norm to są to środowiska
                  patologiczne.
                  • Gość: facet kobieto skup sie... IP: *.acn.waw.pl 17.07.03, 18:17
                    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                    a prosiłem bez osobistych wycieczek - w paru miejscach nawet ci racje
                    przyznałem...a ty dalej swoje...


                    > gdyby facet wiedział, że nie należy do mnie mówić koleżko, tylko koleżanko,

                    faktycznie, po przeczytaniu pierwszego postu nie wiedziałem z kim mam do
                    czynienia...

                    > mało, gdybym powiedziała, że jestem dziewicą to ukląkłby bo jego chuć na
                    > dziewice nie pozwala mu czysto myśleć.


                    nie pij tyle bo zaczynasz bredzic...twoim szalonym zdaniem szacunek dla
                    czyjejs postawy to CHUC??? to zupełnie jak z ta blondynka co to uzywała słow
                    ktorych nie rozumiała...

                    > nie jestem dziewicą, ale moim partnerem był jeden jedyny chłopak z którym
                    byłam
                    >
                    > 5 lat. I tylko dlatego, że kochałam go, kochałam się z nim.

                    gratuluje

                    To jest ideologia
                    > prostytucji?

                    a tak twierdze?

                    >
                    > widzę facet, że nie dość, że rozróżniasz tylko dziewice i prostytutki,
                    > zróżncowanego środka już nie,

                    bład...

                    to jeszcze gadasz głupoty, że facetowi wolno
                    > więcej.

                    bo wolno - i to ze akurat bedziesz sie z tego powodu zalewac piana niczego nie
                    zmieni...a moim osobistym zdaniem to w całokształcie facet ma gorzej...

                    A ja powtórzę, jeżeli Ty byłbyś prawiczkiem z powodu Twojej wiary czy
                    > wartości, które wyznajesz, to tego samego możesz oczekiwać od partnerki.

                    absolutnie bełedne wniskowanie - jesli ja mam platfusa to ona tez musi miec?
                    zaskocze cie, moze przez 5 lat zwiazku tego nie zauwarzyłas ale facet od
                    kobiety "troszke" sie rozni...to by wyjasniało przyczyne rozpadu tego
                    zwiazku ...

                    no teraz, to juz byłem wredny - ale samam mnie sprowokowałas a ja traktujac cie
                    jak rownozednego partnera nie dałem ci taryfy ulgowej...

                    Ale Ty
                    >
                    > prawiczkiem nie jesteś, mimo tego wymagasz aby partnerka dziewicą była, bo
                    > mężczyznom więcej wolno.

                    TAK!

                    100 lat temu było więcej wolno, urodziłeś się
                    > widocznie 100 lat za późno, taki już Twój nieszczęsny los.


                    i tak sie pocieszaj...

                    Ale kobieta musi być
                    >
                    > nieprzytomnie zakochana , bo wtedy umysł wariuje,

                    jak widac na niektorych przykładach - nie tylko wtedy!

                    aby zgodzić się na taki
                    > układ. Kobiecie wolno dokładnie to samo co mężczyźnie,

                    NIEZUPEŁNIE - oczywiscie nikt nniczego kobietom nie ma prawa zabraniac... w
                    swerze seksu TEZ,( w kazdym okresie historycznym funkcjonowały prostytki - jak
                    kobieta chce to moze i to mogła zawsze) ALE kazdy ma tez prawo do swobodnej
                    oceny zachowania innych...A to oznacza kotku ze nikt Ci nie zaroni zajac sie
                    np. najstarszym zawodem swiata jesli wpadniesz na taki pomysł ALE ty nikomu nie
                    zabronisz oceniac Cie wtedy tak a nie inaczej...czy wyjasniłem sie jasno?
                    mowiłem kotku o normach społecznych, ktore zwłaszcza u nas sa duzo
                    kozystnijesze dla kobiet niz dla meszczyzn.



                    a jeśli są jakieś
                    > środowiska, które wykluczją kobietę z pewnych norm to są to środowiska
                    > patologiczne.

                    nic nie dorowna feministkom...
                    • Gość: Spoza Ja się skupiam IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 17.07.03, 22:03
                      o tak, skupiam się bardzo, bo racjonalizm nie zakrywa mi oczu w debacie
                      moralnej, a więc ponad-racjonalnej. ;)
                      Absolutnie nie zgadzam się, że mężczyźnie więcej wolno. Nie wiem, co ma
                      oznaczać, że w takim układzie "facetom i tak jest gorzej", ale przywołam
                      pewien przykład z literatury.
                      Austriacki dramaturg Arthur Schnitzler napisał niegdyś komedyjkę "Korowód" -
                      poszczególne sceny nie są wcale śmieszne, rozbawienie i politowanie wywołuje
                      tylko efekt końcowy. Są to sceny z życia erotycznego wiedeńczyków na przełomie
                      wieków (oczywiście, XIX i XX) - rozmowa i zastąpiony przerywaną linią sam akt.
                      Bohaterów jest dzesięcioro i widzimy kolejno: Dziewkę z Żołnierzem, Żołnierza
                      z Pokojówką, Pokojówkę z Paniczem, Panicza z Młodą Mężatką, Mężatkę z
                      Małżonkiem, Małżonka ze Słodką Dziewczyną, Dziewczynę z Poetą, Poetę a
                      Aktorką, Aktorkę z Hrabią i ostatecznie Hrabiego z Dziewką.
                      Istotą tej sztuki jest właśnie ironiczne odsłonięcie obłudy i
                      konwencjonalności. W każdym razie w jednej ze scen Małżonek mówi do swej
                      żony: "Wy, kobiety, macie... o wiele czystsze spojrzenie na miłość.
                      Wychodzicie nam naprzeciw czyste, przynajmniej do pewnego stopnia
                      nieświadome...".
                      Do żony, która wróciła niedawno od kochanka i po co? by usprawiedliwić własne
                      hulaszcze życie przed i po ślubie.

                      Coś w tym stylu prześwituje dla mnie z Twojej wypowiedzi o tym, że "facetom
                      jest trudniej". Ale tak nie jest. Żyjemy w czasach, w których prawo daje
                      ludzkiej seksualności bardzo dużą swobodę - np. zdrada małżeńska nie jest już
                      karana, jest sprawą między małżonkami. A więc ograniczenia są przede wszystkim
                      w sferze norm, kultury, stereotypów. I niestety, jeżeli do dziś kultura jednej
                      płci daje nieporównanie mniejszą swobodę ruchu - nie można mówić, że tej płci
                      jest łatwiej.
                      I zupełnie mi nie chodzi o prawo do "rozwydrzenia", tylko o ludzkie prawo do
                      miłości. I dlatego np. Richelieu postąpiła dobrze, źle zaś czyni osoba,
                      która "idzie" na jednonocną przygodę.
                      W moim odczuciu, jak piszę, sens dziewictwa jest inny - nie fetysz i główny
                      dowód wartości kobiety, tylko próba. Problemem nie jest, czy dziewczyna ma ów
                      skrawek śluzówki, czy nie; tylko, czy jej podejście teoretyczne i/lub
                      praktyczne do seksualności respektuje powagę (w sensie: nie-bezproblemowość)
                      należną tej sferze życia.
                    • Gość: Richelieu* Re: kobieto skup sie... IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.07.03, 22:24

                      > to jeszcze gadasz głupoty, że facetowi wolno
                      > > więcej.
                      >
                      > bo wolno - i to ze akurat bedziesz sie z tego powodu zalewac piana niczego
                      nie
                      >
                      > zmieni...a moim osobistym zdaniem to w całokształcie facet ma gorzej...


                      Pomijając resztę którą lepiej pominąc milczeniem niezgody, to zdanie bardzo
                      mnie zainteresowało. Dlaczego Twoim zdaniem facet w całokształcie ma gorzej?


                      >
                      > A ja powtórzę, jeżeli Ty byłbyś prawiczkiem z powodu Twojej wiary czy
                      > > wartości, które wyznajesz, to tego samego możesz oczekiwać od partnerki.
                      >
                      > absolutnie bełedne wniskowanie - jesli ja mam platfusa to ona tez musi miec?
                      > zaskocze cie, moze przez 5 lat zwiazku tego nie zauwarzyłas ale facet od
                      > kobiety "troszke" sie rozni...to by wyjasniało przyczyne rozpadu tego
                      > zwiazku ...
                      >
                      > no teraz, to juz byłem wredny - ale samam mnie sprowokowałas a ja traktujac
                      cie
                      >
                      > jak rownozednego partnera nie dałem ci taryfy ulgowej...
                      >


                      Brawo, facet, dlaczego miałbyś dawać mi taryfę ulgową? pierwsze słyszę
                      a On pojechał do New Heaven bo najpierw polubił pewną kobietę, która właśnie
                      tam potrafi osłonić swoje wdzięki, a teraz kiedy już tam trochę jest
                      stwierdzam, że się z nią ożenił. Z neurochirurgią. Ale ja odpłacilam kochanemu
                      draniowi ;) dokładnie tym samym, choć jeszcze ślubu nie wzięłam to jednak
                      zaczynam mieć coraz intensywniejsze stosunki z urbanistyką (sic, urbanistyka to
                      kobieta)



                      > Ale Ty
                      > >
                      > > prawiczkiem nie jesteś, mimo tego wymagasz aby partnerka dziewicą była, bo
                      >
                      > > mężczyznom więcej wolno.
                      >
                      > TAK!
                      >


                      Czyli mądre kobiety, które sypiają się tylko z tymi, których kochają, nawet z
                      jednym czy dwoma najwyżej są dla takiego rodzaju męskiego jak Ty skreślone. A
                      co z rozwódkami i wdowami? Ba, też się tym pocieszę, bo w następnym zdaniu
                      odowiadadsz, że kobieta może się kochać z kim chce i wtedy nazywana jest
                      prostytutką, a kiedy face kocha się z kim chce wtedy jest normalnym facetem.
                      Otóż nie. Bo taka kobieta rzeczywiście jest prostytutką, ba, pogardzaną kurwą,
                      ale i facet, który kocha się z kim chce jest kurwiarz, bawidamek, żigolak.



                      > aby zgodzić się na taki
                      > > układ. Kobiecie wolno dokładnie to samo co mężczyźnie,
                      >
                      > NIEZUPEŁNIE - oczywiscie nikt nniczego kobietom nie ma prawa zabraniac... w
                      > swerze seksu TEZ,( w kazdym okresie historycznym funkcjonowały prostytki -
                      jak
                      > kobieta chce to moze i to mogła zawsze) ALE kazdy ma tez prawo do swobodnej
                      > oceny zachowania innych...A to oznacza kotku ze nikt Ci nie zaroni zajac sie
                      > np. najstarszym zawodem swiata jesli wpadniesz na taki pomysł ALE ty nikomu
                      nie
                      >
                      > zabronisz oceniac Cie wtedy tak a nie inaczej...czy wyjasniłem sie jasno?
                      > mowiłem kotku o normach społecznych, ktore zwłaszcza u nas sa duzo
                      > kozystnijesze dla kobiet niz dla meszczyzn.
                      >
                      >


                      i daj sobie spokój z tym kotkiem, właśnie poluję na okazję nabycia w promocji
                      maine coona bez rodowodu, a to jest wielkie metrowe bydle ;) i dla mnie nie ma
                      kotka, jest kot


                      >
                      > a jeśli są jakieś
                      > > środowiska, które wykluczją kobietę z pewnych norm to są to środowiska
                      > > patologiczne.
                      >
                      > nic nie dorowna feministkom...


                      załóż stowarzyszenie maskulinistów, ba, zbierz podpisy i zostań posłem ( albo
                      sfałszuj, to teraz modne i nie ma żadnych konsekwencji, ale musisz posiadać w
                      oczach kurwiki) i wtedy będziesz mógł swoje propozycje zgłosić jako projekt
                      ustawy. dam głowę, że Giertych i c.o. poprą Twoje zapatrywania na temat
                      feminizmu i kobiety, bo co prawda Lepper to następny kwiatek, ale on poprze
                      Twój projekt tylko wtedy gdy na ulice wyjdą
                      protesującepożalsiębożeporządnekobiety pod hasem "precz ze stosunkami" i "precz
                      z łapami". będziesz miał wtedy poczucie dobrze spełnionego obowiązku, a nie te
                      durne feministki, babo-chłopy tu się rządzą, fuj, normalnie.
    • Gość: Isztar Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 20:50
      Dziewictwo nie jest grzechem, jest zaleta (ja tak uwazam).
      "Zycie jest za krotkie, zeby sie zamartwiac" (albo jakos podobnie) napisal mi
      moj przyjaciel po moim rozstaniu z chlopakiem.
      Wiec USZY DO GÓRY!!! :)))
      Buziaki
      Isztar
    • Gość: MHM Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.03, 21:34
      Seks jest naprawdę BARDZO fajny. Wierzcie mi. A jak się za dużo myśli, a mało
      robi to najprostsze rzeczy stają się ogromnymi problemami.
      Nie mam nic przeciw dziewicom, ale jak siebie zaczynają definiować przez swoje
      dziewictwo, to już świadczy o tym, że coś nie gra.
      • Gość: Spoza Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 04.07.03, 08:39
        Może zabrzmię buńczucznie. Ale ja naprawdę wierzę, że życie nie musi
        koniecznie być proste, robienie sobie problemów jest lepsze od
        bezrefleksyjności, a głębokie rozgryzanie niby prostych spraw może dobrze o
        człowieku świadczyć. Oczywiście o jego skłonnościach filozoficznych,
        społecznie myślenie jest niedobre. ;)
        • Gość: MHM Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 09:34
          No jak ktoś lubi cierpieć bez powodu, to czemu nie?
          A z drugiej strony, to seksualna frustracja chyba nie jest równoznaczna z
          refleksyjnym podejściem do świata...
      • Gość: olka Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: wiatraczna:* / 10.48.102.* 11.07.03, 20:45
        Widzisz, tu nie chodzi o wymyślanie sobie problemów.Ja po prostu zaczynam się
        bać!no wiesz,czas leci, a ja stoję w miejscu.I nic z tym nie umiem zrobić!
        Chadzam na imprezy,do kina,spotykam się ze znajomymi,ale nikogo nie poznaję.Nie
        wiem,dlaczego.Chyba co najmniej duży wpływ wywarł na mnie okres anoreksji.To
        bardzo wpływa na kwestię postrzegania siebie i świata,naprawdę.
    • Gość: puszczalska Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.03, 13:51
      cze!!
      ha, ha mozna by rzec!!!
      ale do nie dawna miałam ten sam problem, mam 23 lata i doniedawna ogromny
      problem.......
      byłam dziewicą !!!ale warto było poczekac na tego jedynego, wybranego.
      dziwnie sie wszystko toczyło poniewaz jestem ładna, zgrabna, inteligentna i
      miałam wielu " chłopcow" a racxzej adoratorów lecz z zadnym z nich wiecej
      oprócz pocałunków mnie nie łączyło. lecz osoby postronne nie wtajemniczone
      miały mnie za wielce doswiadczoną.
      nie przejmuj sie, i czekaj az poznasz tego jedynego , wtedy to poczujesz i
      przestaniesz byc dziewicą.
      do konca zycia będe wspominac 14 lutego - mój pierwszy raz!!!
      • Gość: twarze Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.waw.pl 11.07.03, 20:57
        naprawde fajne to co napisałas :) pozdarwiam
      • Gość: sexii Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 12:29
        Gość portalu: puszczalska napisał(a):

        > cze!!
        > ha, ha mozna by rzec!!!
        > ale do nie dawna miałam ten sam problem, mam 23 lata i doniedawna ogromny
        > problem.......
        > byłam dziewicą !!!ale warto było poczekac na tego jedynego, wybranego.
        > dziwnie sie wszystko toczyło poniewaz jestem ładna, zgrabna, inteligentna i
        > miałam wielu " chłopcow" a racxzej adoratorów lecz z zadnym z nich wiecej
        > oprócz pocałunków mnie nie łączyło. lecz osoby postronne nie wtajemniczone
        > miały mnie za wielce doswiadczoną.
        > nie przejmuj sie, i czekaj az poznasz tego jedynego , wtedy to poczujesz i
        > przestaniesz byc dziewicą.
        > do konca zycia będe wspominac 14 lutego - mój pierwszy raz!!!
        zostaw sobie te Twoje sugestie na potem, dziewczyna jest zalamana, a Ty
        przechwalasz sie soba, oczywiscie warto czekac na tego jedynego, ale to
        wystarczy
    • Gość: ida Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.range81-152.btcentralplus.com 04.07.03, 14:50
      Nic na sile, bo to rodzi frustracje. Dlaczego nie jestes dumna z siebie? Sex
      jest pekny tylko wtedy, kiedy sie jest gotowym, Ty nie bylas. Nie szukaj
      kogokolwiek na sile, usmiechnij sie! Zycie to nie tylko faceci! Naucz sie
      cieszyc drobiazgami: swieci slonce, czytasz dobra ksiazke, zobaczylas fajny
      film w kinie, a tak w ogole to lubisz tamte drzewo w parku... Prawdziwy czas
      jest dopiero przed Toba. I, uwierz mi, zycie jest pelne niespodzianek...
      Powodzenia!!!
      • Gość: Spoza Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 04.07.03, 15:58
        Dodam tylko, że jest jeden problem: moim zdaniem dumnym można być tylko z
        tego, co się zawdzięcza własnym staraniom.
    • Gość: Marta Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: 213.199.233.* 04.07.03, 16:18
      Jak ja chciałabym być na twoim miejscu!!!! Straciłam dziewictwo w wieku 19 lat
      z facete, . z którym myślałam , ze będę do końca życia - myliłam się - pod
      dwóch miesiącach zostawił mnie - przeżyłam szok....... bo w końcu oddałam mu
      najcenniejszą rzecz, jaką posiadałam. Teraz mam kochanego faceta, z którym
      jestem dwa lata i mam wyrzuty sumienia, z powodu tego, ze tak wczesnie to
      zrobilam. Ciężko mi z tym - naprawde - i musze ci powiedzieć, że jesli mogłabym
      cofnąć czas, byłabym dziewicą do dzisiaj. z pozdrowieniami M.
    • Gość: facet FACECI KOCHAJ DZIEWICE!!! wiem co mówie:) IP: *.acn.waw.pl 11.07.03, 20:56
      olej ta załosna gazetke - jej sposob na zycie który propnuje to puszczanie sie,
      które konczy sie tym ze facet kozysta a potem wychodzi!a nie tego chyba chcesz?
      prawda? nie ucieka ci czas! teraz budujesz swoj kapitał na przyszłosc - to nie
      jest tak ze w 24 urodziny umrzesz! musisz najpierw zdobyc wykształcenie,
      dojrzec, pamietasz te kolezanki które tylko imprezowały w liceum? zobacz gdzie
      teraz sa? one juz nigdzie nie zajda! warto pobawic sie 2/3 latka a potem całe
      zycie byc ekspedyjentka w sklepie?

      a co do facetów to wierz mi ZADEN FACET NIE CHCE PRZECHODZONEJ KOBIETY NA
      ŻONE!!! oczywiscie co innego mówimy jak chcemy was zaciagnac do łuzka...wtedy
      mowimy o dojząłosci i inne teksciki:) ale zawsze szanujemy i bardziej powanie
      traktójemy dziewczyny które sie szanuja!
      • Gość: olka Re: FACECI KOCHAJ DZIEWICE!!! wiem co mówie:) IP: wiatraczna:* / 10.48.102.* 11.07.03, 20:58
        No to, powiem Ci, na duchu mnie podniosłeś :) I chwała Ci za to :))
        • Gość: facet/twarze Re: FACECI KOCHAJ DZIEWICE!!! wiem co mówie:) IP: *.acn.waw.pl 14.07.03, 14:21
          ciesze sie:) trzymaj sie - pozdrawiam
    • Gość: Richelieu* JA, 24 LETNIA DZIEWICA no i co z tego IP: *.localdomain / 192.168.0.* 11.07.03, 23:02
      Ollesia. Masz 24 lata? Mam rok więcej i jakoś nie poznaję. Bardziej do tej 24-
      letniej kobiety przystaje mi Spoza choć ona jest młodsza. Ale z drugiej strony
      obliczono, że najprostszy, najbardziej podstawowy zasób słów liczy 2000. Taki
      przeciętny 7500. A potem to już leci szybko w górę. Nie na temat baba ględzi?
      racja, choć rozczarował mnie ten tekt 24-latki.
      żeby nie powiedzieć; kurde ;)


      jesteś dziewicą. I co z tego. Jeden mały kawałek błony ułożyło to durne
      społeczeństwo na ołtarzu. Facet powiedział, że mężczyźni nie lubią naruszonych
      (czy jakoś tak), w innym wątku mówił o nieświeżości. ollesia, to nie ma żadnej
      różnicy czy jesteś dziewicą czy nie, gorzej, że ten problem tak głęboko zapadł
      Ci w duszę, że swoją seksualność postrzegasz przez bycie dziewicą.
      Mówisz, że wyglądasz na 17 lat, ale gdy spojrzą w metrykę to zaraz ich gasi.
      Kogo gasi? Nastoletnich dzieciaków? Podejrzewam, że mając lat 24 masz też
      życiowe wymagania 24-latki. Więc nie szukaj swoich adonisów w pryszczatych i
      zażelowanych łepetynach tylko w rówieśnikach albo w starszych. Ty chcesz być
      chyba czyjąś dziewczyną, nie niańką.

      Ja mam 25 lat, a bez makijażu i w stroju bambetlowoprostozwyrka wyglądam na 15-
      16. Autentycznie. Listonosze przynoszące emeryturę rodzicom mają wątpliwości i
      to duże, czy skończyłam 18 lat. Oczywiście strój, fryzura i makijaż dokonuje
      cudów. I.. nie chodzę na dyskoteki dla małolatów tylko do klubów od 21 r.ż
      gdzie wiek jest szczegółowo sprawdzany. Może i kupuję od czasu do czasu ciuch w
      Orsay, ale na to zakładam obowiązkowo marynarkę. Zacznij czytać poważniejsze
      gazety nż Cosmo, a jeśli Cosmo bardzo lubisz to czytaj je głęboko zakopana w
      domu, a nie rozłożona w ogródku piwnym na największym deptaku w mieście. Może
      swoim ubiorem, fryzurą i co najważniejsze zachowaniem wyglądasz na 17 lat jak
      powiedziałaś i dlatego przyciągasz 17 latków i im pobobnych, którzy po
      dowiedzeniu się że nie masz 17 a 24 lata uciekają czym prędzej. A Tych na
      których czekasz nie ma bo jak taki 30-ltakiek może zainteresować się 17-latką.
      Na czole wieku nie masz napisanego. Też nie chodzisz i nie gadasz sama do
      siebie by dać dowód swojej elokwencji, oczytania i pięknej polszczyzny. Choć z
      tym gadaniem bardzo pomocne są takie znajome czy znajomi, z którymi można
      porozmawiać, a nie tylko pagadać. Wtedy Cię słychać, nie tylko widać.
      Wydoroślej wyglądem, a przynajmniej stwórz pozory dorosłości.
      Lubisz babskie gazety? To minimum Twój styl choć to też byle co. Chodzisz do
      jakiejś szkoły, czy gdzieś pracujesz, to czytuj pisma branżowe wtedy gdy Cię
      widzą. A nawet jakieś Polityki czy inne Wprosty też są bardzo bardzo na
      kolanach gdy jedziesz pociągiem na przykład. Wtedy jest ogromna szansa na
      zainteresowanie Tobą takiego 30-latka na przykład dla którego pojęcie
      przemijania ma zupełnie inny wymiar.
      Często słyszy się 'upływ czasu' od osób, którym jak najdalej do snucia tego
      rodzaju dywagacji. 24 lata i upływ czasu? Durnota. Ale jeszcze nie tak dawno
      sama mówiłam; Jezu, to już ćwierćwiecze, też durnota. Jak widać i mi do
      dystansu do własnego wieku jeszcze dużo brakuje.
      Najlepsze lata zmarnowałaś? Na co najlepsze? Na chlanie po kątach piątego
      moskiewskiego piwa i chwalenie się, że pawia puściło się dopiero po szóstym.
      Czy najlepsze lata na to aby wykombinować jak tu najprostszym sposobem zdać
      egzamin nie pisząc nawet ściągi. Nie ma czegoś takiego jak najlepsze lata. Bo
      każdy wiek jest odpowiedni żeby robić to co się zamarzyło. Każdy dorosły wiek.
      Masz ochotę mieć dzieci jako 40-latka? Kto to powiedział, że 20-latka jest
      lepszą matką? Fizycznie lepszą, ale na pewno nie psychicznie.
      Reszta ludzi na pełnych obrotach? Jaka reszta? Jeśli w Twoim środowisku normą
      jest impreza co tydzień ( bo dla Ciebie co 2 tygodnie to za rzadko) to zmień
      towarzystwo. Widocznie Ty imprez nie potrzebujesz w takiej częstotliwości, a
      widząc innych nabierasz przekonania, że oni są lepsi bo są częściej. To coś jak
      z tym piwem; on jest lepszy bo wypił 5 butelek a ja tylko 4. I znowu. szukasz
      być może Jego wśród tych imprezowiczów, którzy niby to ustalają normę zachowań.
      Zacznij szukać gdzie indziej.
      A na dziewictwo jeśli to taki fetysz dla Ciebie to pierwszemu Twojemu
      kochankowi powiedz, że będąc wartościowym człowiekiem szukałaś wartociowego
      człowieka. A, że wokól dotąd była sama chołota to już nie Twoja wina. On zaś
      powinien docenić, że mimo tego, że byłaś zagubiona jak ta igła w stogu
      potrafiłaś zostać ze swoimi walorami, a nie zostać wchłonięta przez durnotę.
      Ot, taki mój scenariusz
      • Gość: FECET ZWRACAM HONOR!!! IP: *.acn.waw.pl 16.07.03, 15:25
        ZGADZAM SIE W 95% Z TyM CO NAPISAŁŚ !!! i to tez miały mowic moje posty. z tym
        ze akurat w kwetii wartosci dziewictwa pozostane przy swoim :) co do reszty
        100% racji
    • Gość: Kici Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.chello.pl 13.07.03, 09:20
      A ja uwazam, ze na kazdego przyjdzie pora. I nie ma co na sile przyspieszac. Ja
      mam 21 lat i jestem virgin. Mialam z tego powodu kompleksy, ale tak sie dziwnie
      stalo, ze poznalam chlopaka, ktory potrafi to docenic. Juz sie nie moge
      doczekac. A Wy dziewczynki- uszy do gory, na pewno Wam tez uda sie znalezc
      kogos, kto to doceni.
    • chattte Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA 14.07.03, 15:56
      Mam 21 lat i też jestem dziewicą. Powiem ci, że do niedawna myślałam podobnie
      jak ty. Wydaje mi się jednak, ze bardziej niż sexu kobieta, która nigdy
      wcześniej tego nie robiła, potrzebuje miłości, czułości i ciepła. Ja zbyt
      szybko zaangażowałam się w związek z człowiekiem nie dla mnie i omal nie
      oddałam mu tego co dla mnie najcenniejsze. Mam silny charakter i nie jestem
      wcale grzeczną dziewczynką którą te tematy przyprawiają o rumieńce ale
      pierwszy raz powinien być przemyślany i z odpowiednim partnerem, a takiego nie
      znajduje "na szybko". Nawet zwykły pocałunek nie smakuje tak cudownie i nie
      jest tak namiętny jeśli zrobisz to dlatego, ze masz już 19 lat i obciach
      dłużej czekać (ja tak własnie zrobiłam). Jak znajdę odpowiedniego faceta to z
      pewnością "odbiję sobie" te "zmarnowane na czekanie" lata ;)................oj
      biedny będzie !!!!!!!!!!!! Na koniec dodam, że podziwiam NAS - dziewice XXIw -
      szczególnie te, z duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuużym jak ja temperamentem. Czasem
      jest strasznie ciężko !!!!!!!!!!!
      • Gość: Spoza Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 14.07.03, 16:19
        Zgadzam się z Tobą poza punktem, że dziewictwo jest najcenniejsze (na litość
        Boską? a wiedza, wrażliwość, umysłowość, WOLNOŚĆ? To są prawdziwe wartości!).
        Ale jestem "radykalnie niezaznawsza", a też pragnę mocno. Tyle że bez
        wzajemności. A zasady moralne mam i miłość jest dla mnie święta.
      • Gość: Kici Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.chello.pl 14.07.03, 21:39
        Jakby Ci to powiedziec. Nie kochaliśmy sie jeszcze, a na moim palcu jest juz
        pierscionek zareczynowy. Jemu naprawde na mnie zalezy. Moze to i szybko
        wszystko sie dzieje, ale moi rodzice mieli podobnie. Sa juz malzenstwem od 30
        lat, i przyznam sie ze nie znam bardziej zakochanych ludzi niz oni. A co do
        piwerwszych uczuc, pocalunkow- masz racje. Nic tak nie smakuje jak ten
        pierwszy, przemyslany, niepowtarzalny raz. Ja do tej pory wspominajac moj
        pierwszy pocalunek, czuje zapach unoszacy sie wtedy w powietrzu. I tak mi sie
        cieplo na sercu robi:). A wracajac do mojego chlopaka (slub na pewno
        niepredko) - to jest po prostu TO. TO sie czuje :). I wlasnie ja czuje, ze TOP
        czuje, hehe. I zycze tego uczucia wszystkim! Pozdrawiam.
      • Gość: facet Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA -prawde mowisz ! IP: *.acn.waw.pl 16.07.03, 10:58
        trzeba zrozumiec jedno - presja srodowiska to presja facetów ktorzy chca
        Was "zaliczyc" oraz kobiet ktore dąły sie zaliczyc i przeciez nie chca sie
        przyznac ze to był bład !

        p.s. zupełnie inaczej smakuje miłosc a inaczej pusty seks...
    • Gość: Ewelina Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.03, 20:29
      WOW... Ja tyle nie wytrzymam:] Haha...
      Ale no cóż... TYLKO PODZIWIAĆ! Osobiście uważam, że (OCZYWIŚCIE) nie ma nic
      złego w tym, że w wieku 24 lat jest się dziewicą, albo prawiczkiem... To nawet
      dobrze i 1000 razy lepiej niż stracić dziewistwo w wieku 13 lat!
      To w jakim wieku "odbędzie się" ten nasz PIERWSZ RAZ zależy od każdego z nas i
      jest to sprawą indywidualną. Do tego trzeba dojrzeć...
      Nie załamuj się. Miłość sama zapuka do Twojego serduszka w odpowiednim czasie...
      • Gość: Olesia a 30-letnia..? IP: wiatraczna:* / 10.48.102.* 18.07.03, 17:54
        Do JAKIEGO wieku można czekać??
        Czy np. 30-letnia dziewica to...wstyd?..
        • Gość: Spoza Re: a 30-letnia..? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 18.07.03, 17:56
          To nie jest żaden wstyd, w żadnym wieku. Tylko cierpienie, jeżeli się pragnie,
          a nie ma się możliwości.
          • Gość: Richelieu* Re: a 30-letnia..? IP: *.localdomain / 192.168.0.* 18.07.03, 19:02
            Gość portalu: Spoza napisał(a):

            > To nie jest żaden wstyd, w żadnym wieku. Tylko cierpienie, jeżeli się
            pragnie,
            > a nie ma się możliwości.



            Spoza, ogromnie przypominasz mnie samą z czasów liceum i trochę później.
            Dlatego mam sentyment.
            Cierpienie.. wiem, że to głupio zabrzmi i że się wymądrzam, ale może cierpienie
            masz wypisane a twarzy.
            Ja byłam dziewczynką bardzo nieśmiałą, nawet nie wiedziałam skąd ta nieśmiałość
            się bierze. To stąd, że wpajany prze całe dzieciństwo kult piątki w szkole
            przerosł nawet oczekiwania rodziców i utkwił w mojej głowie jak wartość
            naczelna. Kujon byłam i czasu na koleżnki i kolegów nie miałam. Bo a nuż
            następnego dnia przyniosę -5. Mało tego, jako osoba o nieregularnych rysach,
            delikatnie mówiąc, a mówiąc prosto z mostu brzydka jak noc listopadowa, zawsze
            uważałam, że kto jak kto, ale ja to tylko mogę się do końca życia w książkach
            zakopać. No i przez kilka lat rysy wcale mi się nie zmieniły, ba, dalej
            wyglądam jak szesnastka, to jednak kilka dni temu mój kolega mówi, żebym
            zgasiła oczy bo wyglądam ja po zjedzeniu jakiegoś dorodnego samca w potrawce.
            Bo chodzę i się uśmiecham do ludzi, a nawet tego nie wiem. Niewygodne jest to
            wieczorem bo kiedy niezdając sobie sprawy z lubieżnego spojrzenia (które jest
            zupełnie nieśwadome) to mogę oczekiwać różnych takich przystawiających się,
            których trzeba ukłuć szpikulcem w przyrodzenie lub przydusić plecakiem.
            Ale pomijając moją gadkę, za dużo gadam, wiem, może wystarczy mimo płaczu
            uśmiechnąć się, ale uśmiechem zachęcającym ( ale tylko w biały dzień ). Bo
            cierpienie choć ubogaca człowieka niesłychanie, to jednak ci, którzy mają non
            stop cierpienie przestają je dostrzegać uznając za normę. A normą kiedy chce
            się zwrócić uwagę na siebie jest pogodne , wręcz wesołe spojrzenie zachęcające,
            a nie odpychające.

            To takie moje dywagacje brzydkiej jak noc listopadowa, ale za to z kurwikami w
            oczach
            • Gość: Spoza Re: a 30-letnia..? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 18.07.03, 19:32
              U mnie nikt nie spostrzegł żadnego przyciągania. Raczej tylko brak urody. Ja
              akurat twarz mam ładną, to jak najbardziej. Natomiast jestem tęga i mam
              straszliwą alergię skórną, nieuleczalną.
              Fakt - nie uśmiecham się na co dzień. Nie umiem. Uśmiecham się, jak mi wesoło,
              a mój nastrój zwyczajny nie jest wesoły, tylko "zatopiony-w-myślach".
              Gdybyż mnie ktoś za dar Słowa był w stanie kochać...
              • Gość: Richelieu* Re: a 30-letnia..? IP: *.localdomain / 192.168.0.* 18.07.03, 21:37
                Gość portalu: Spoza napisał(a):

                > U mnie nikt nie spostrzegł żadnego przyciągania. Raczej tylko brak urody. Ja
                > akurat twarz mam ładną, to jak najbardziej. Natomiast jestem tęga i mam
                > straszliwą alergię skórną, nieuleczalną.
                > Fakt - nie uśmiecham się na co dzień. Nie umiem. Uśmiecham się, jak mi
                wesoło,
                > a mój nastrój zwyczajny nie jest wesoły, tylko "zatopiony-w-myślach".
                > Gdybyż mnie ktoś za dar Słowa był w stanie kochać...


                no tak, tęgość w porównaniu do mojej szesnastoletniej niemal nerwicowej
                anoreksji w dzisiejszym lustrze durnej mody jakoś się nie odbija, chociaż...
                Znam kilka kobiet nawet nie tęgich, po prostu grubych bez żadnej zaznaczonej
                talii,bo ktoś mógłby się do odniesienia rubensowskiego doczepić, które mają
                duże owodzenie z powodu radości życia właśnie. Nikt nie patrzy już na grubość,
                ba, ich wielbiciele powtarzają wszem i wobec, że ich wybranki są prawdziwymi
                kobietami, a takie szczapy jak ja są przeciwne naturze. Po drugie można ubiorem
                jakoś wyeksponować to co ładne, a zakryć np. szerokie biodra czy grube uda,
                bardzo łatwo.
                Mówisz, że masz ładne rysy, ale z dodatkiem alergii skórnej. Jeśli żadne leki
                nie są w stanie pomóc to spróbuj intensywniejszym podkładem. Nie wiem jak
                intensywna jest alergia i na czym polega wzrokowo, ale mocno kryjący podkład
                jest wspaniały. Jeśli nie lubisz się malować to cóż, ja też się nie lubiłam,
                jakoś się przyzwyczaiłam.

                Zatopienie w myślach. U mądrej osoby to zatopienie ujawnia się na twarzy jako
                inteligentno-rozmarzony wyraz. Sto razy lepszy niż nerwowy chichot. Można
                wywoływać sztucznyą wesołość jak ja, bo mi zwykle z za przeproszeniem moim
                pieprzonym życiem nie jest wesoło, ale można i..
                za dar słowa kochać. dobre są studia humanistyczne bo tam na seminariach się
                dyskutuje 5 dni w tygodniu. Tam mieć dar słowa to mieć prawo głosu (a więc
                deszcz plusów, piątka z ćwiczeń na koniec i zwolnienie z egzaminu ;). A wśród
                dyskutantów też są chłopcy.
                Wieczorki literackie czy spotkania pospektalowe czy choćby antrakt w operze to
                wszystko okazje do podzielenia się słowem, do powiedzenia ładniej o tym samym.
                Mając zdolności oratorkie jest się w takim towarzystwie gwiazdą wieczoru. I
                wtedy nie patrzy się czy ktoś tęgi czy chudy, czy ma buty za 100zł czy za 500.
                Bo to wszystko jest dodatkiem zaledwie do słowa.
                A nawet wśród zupełnie młodych ludzi są środowiska gdzie się ceni, a nie
                wartościuje. Na przykład lwia częśc tych co przyjechała dziś do Cieszyna na
                przegląd filmowy to fascynaci sztuki, pod każdym względem. Też dla
                zaimprezowania, ale filmy w Cieszynie nie są lekkie, łatwe i przyjemne, są
                odciskające się więc i poważnie myślących widzów mieć muszą.
                • Gość: Spoza Re: a 30-letnia..? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 19.07.03, 00:02
                  Jakby co - makijaż odpada, w ogóle nie mogę używać żadnych kosmetyków
                  kolorowych/ozdobnych. A poza tym na twarzy to najmniej widać, ręce mam za to
                  niekiedy niemal przerażające.
                  A na studiach jakoś wszystkich odrzuca moja nadpobudliwość...
                  • Gość: Richelieu* Re: a 30-letnia..? IP: *.localdomain / 192.168.0.* 19.07.03, 00:57
                    Gość portalu: Spoza napisał(a):

                    > Jakby co - makijaż odpada, w ogóle nie mogę używać żadnych kosmetyków
                    > kolorowych/ozdobnych. A poza tym na twarzy to najmniej widać, ręce mam za to
                    > niekiedy niemal przerażające.
                    > A na studiach jakoś wszystkich odrzuca moja nadpobudliwość...


                    ja akurat nie znam się na kosmetykach dla cery mocno alergicznej, nie wiem czy
                    są. Za kupę pieniędzy pewnie są, ale takie normalne trzeba by poszukać. Co do
                    rąk, noś rękawiczki. Nawet cienkie. Ja tak zrobiłabym gdybym miała bardzo
                    widoczne zmiany skórne na dłoniach. (mam zmiany ale na paznokciach, które od 20
                    lat obgryzam ;). Takie rękawiczki, z cienkiej skórki na jesień, z grubej skórki
                    na zimę, z lycry na ciepłą wiosnę czy babie lato mogą wydawać się nie na
                    miejscu. Jednak może to okazać się Twoją wizytówką, ot, taki Twój styl,
                    rękawiczki. A ściąganie i zakładanie tego fatałaszka to cała ceremonia. Ja
                    kiedyś wymyśliłam sobie krawat, że na zajęcia przyjdę. Mówię sobie, że taki
                    obciach, ale miałam ochotę. Więc przyszłam w Kubusiu Puchatku na krawacie.
                    Rozczulali się jaki Kubuś słodki, zachwycali się oryginalnością pomysłu. Potem
                    zaczęłam nosić rawaty normalne, nie śmieszne i już nikt się nie dziwił.
                    Wcześniej zaczęłam tak nosić marynarki, najpierw coś marynarkopodobnego, potem
                    sportowe.

                    ekscentryczny luzak ze mnie trochę, dlatego niekoniecznie to co ja zrobiłabym
                    może komuś odpowiadać, jednak jeśli mają żyłę złota we wlasnym piórze czy
                    klawiaturze nie jest się wystarczająco interesującym aby móc pozwolić sobie na
                    ekstrawagancję rękawiczek to nie wiem co mogłoby być równie mocnym argumentem.

                  • Gość: vida boa Re: a 30-letnia..? IP: *.tvsat364.lodz.pl 19.07.03, 01:24
                    Zaczytalam sie...i tak trafiłam na Waszą prywatną rozmowę. Spoza , pomyslałam,
                    ze napisze Ci o kosmetykach Avene, chociaz moze juz wszystko wiesz na ten
                    temat? Są w aptekach i jest też w ofercie kolorówka, może akurat cos dla siebie
                    znajdziesz :).
                    Richelieu, bardziej polubiłam Cię taką jak teraz... już po zażartej dyskusji z
                    Facetem, łagodniejszą i wrażliwą...i dobrą :), takie sprawiłas na mnie
                    wrazenie. Pozdrawiam.
                    • Gość: Richelieu* Re: a 30-letnia..? IP: *.localdomain / 192.168.0.* 19.07.03, 02:13
                      Gość portalu: vida boa napisał(a):

                      > Zaczytalam sie...i tak trafiłam na Waszą prywatną rozmowę. Spoza ,
                      pomyslałam,
                      > ze napisze Ci o kosmetykach Avene, chociaz moze juz wszystko wiesz na ten
                      > temat? Są w aptekach i jest też w ofercie kolorówka, może akurat cos dla
                      siebie
                      >
                      > znajdziesz :).
                      > Richelieu, bardziej polubiłam Cię taką jak teraz... już po zażartej dyskusji
                      z
                      > Facetem, łagodniejszą i wrażliwą...i dobrą :), takie sprawiłas na mnie
                      > wrazenie. Pozdrawiam.


                      Bo traktuję dyskutantów tak jak na to zasługują. Być delikatnym dla motyla i
                      ostrzyć kopie dla byka. A dyskutować i tak lubię, a czym trudniejszy dykutant
                      (nie mylić z chamem) tym bardziej się wciągam. Może to jakiś nałóg? ;)
        • Gość: Spoza Re: a 30-letnia..? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 19.07.03, 13:04
          P.S.
          Moja znajoma ma 36 lat, też niezaznawsza, a ma to nieszczęście, że chciałaby
          mieć dziecko. W którymś momencie już się nie da (jakby co, jestem przeciwna
          sztuczkom medycznym pozwalającym nawet 50-latce na urodzenie dziecka, bo to
          oznacza skazywanie go na bycie sierotą przez większą część życia). Z tego
          punktu widzenia mi jest zdecydowanie łatwiej, bo jestem całkowicie pewna, że w
          ogóle nie chcę mieć dzieci. Zaś pierwszy raz, jak ktoś się uprze, można i w
          wieku 50 lat przeżyć, szansa nie stracona, chociaż wtedy zapewne będzie boleć
          jeszcze bardziej, niż bolałoby w wieku lat 20.
          Gorzej, że ja po prostu nie widzę szans, by nie umrzeć z głodu, gdybym miała
          tyle czekać; spłonę we własnym ogniu, bez ujścia...
    • Gość: sexii Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 12:27
      najlepsze lata dopiero przyjda!!! chlopak sam Cie znajidzie, nie narzucaj sie,
      oni tego nie lubia, badz soba. to co bylo, to przeszlosc, teraz nadejda obfite
      lata.ucz sie, pracuj, nie mysla o problemach, nie mozesz sie nimu zadreczac, to
      nic nie da, bedziesz miala dola cale zycie, bo cos tam sie stalo w mlodosci???
      bylas glupia, uczymy sie na bledach, juz go nigdy nie powtorzysz, teraz to
      wiesz. Jak zawsze zaluje za swoje bledy, ciesze sie, ze zrobilam to teraz, a
      nie potem, jak bede juz starsza, mam to za soba, w przyszlosci w podobny sposob
      nie zniszcze ani siebie ani nikogo innego. Zacznij zyc!
      Co do facetow, to 24 lata to bardzo malo. teraz ludzie maja kompleksy, bo
      czytaja o Sexie w kazdej gazecie, lae uwierz mi, to bardzo malo, wszystko przed
      Toba. Mam mase osob, ktore zrobily to po 30 i sa szczesliwe.pozdrawiam
    • kosmyk Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA 19.07.03, 19:11
      właśnie marnujesz najlepsze lata życia na zamartwianie się. mam 34 lata i 10
      lat temu płakałam w poduszkę tak jak ty. dziś mi wstyd jak sobie przypomnę. i
      dopiero od kilku lat mam świadomość, że metryka to złudzenie, wyglądam na 26
      tak się czuję , reszta naprawdę nie ma znaczenia!
    • Gość: Ola Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.infinity.waw.pl / 192.168.1.* 20.07.03, 00:45
      Ja tez mialam 24 lata jak pierwszy raz sie kochalam.Troche trudno bylo
      powiedziec mezczyzni ze bylam dziewica.ALe on sie ucieszyl i wiedzial ze nie
      zrobilam tego przed nim, bo nie mialam z kim to zrobic, tylko dla tego, ze
      czekalam na tego jednego, na wymazonego i kochanego.Mysle ze bycie dziewica to
      jest najmniejszy problem, ktory w zyciu bedziesz musiala rozwiazac.My biezemy
      slub za miesiac, a kocxhac sie zaczelismy po zareczynach.On dzielnie na mnie
      czekal i mnie nie popedzal do seksu.Glowa do gory.Twoj facet tez doceni ze
      czekalas na niego i ze bedziesz tylko jego.On juz na ciebie czeka.
    • Gość: natalia Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.rrz.Uni-Koeln.DE 20.07.03, 22:30
      anorektyczki tak maja...a z tego co widze,to nia bylas(jestes)
    • Gość: kami Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.pop.e-wro.net.pl 21.07.03, 16:01
      kobieto! jestes mlodziutka osoba, cale zycie przed toba a ty sie zamartwiasz
      tym co bylo kiedys? zapomnij o tym, TERAZ wlasnie sa najlepsze twoje lata,
      jestes juz madrzejsza niz w wieku 17 lat i wiesz czego chcesz, poza tym to ze
      jestes dziewica to tylko twoja chluba, zobaczysz ze znajdziesz kogos kto doceni
      to ze nie puszczalas sie po kazdej dyskotece z nowo poznanym chlopakiem. teraz
      zaczyna sie twoje zycie! ale pozytywne nastawienie to polowa sukcesu, nie wolno
      ci siedziec i plakac ze cos minelo, bo wtedy wlasnie cos mija. moze jakis facet
      czeka na ciebie gdzies a ty siedzisz i placzesz. wyjdz do ludzi bo jestes mloda
      i cale zycie przed toba! i uwierz mi: faceci roznie mowia o dziewicach, ale jak
      juz zaczynasz z kims na powaznie, to okazuje sie ze wolalby zebys byla ta
      dziewica. bo mezczyzni sa zazdrosni, chyba jeszcze bardziej niz my. wiec jesli
      facetowi nie podoba sie ze jestes dziewica, to znaczy ze nic do ciebie nie
      czuje tylko chce cie przeleciec, a jak zalezy mu na tobie to bardzo mu
      zaimponuje ze nie jestes latwa dziwka. na koniec jeszcze jedno zdanie: kobieta
      ma tyle lat na ile sie czuje!
    • Gość: kami Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.pop.e-wro.net.pl 21.07.03, 17:48
      cytuje wypowiedz moze nieco prosta i bezpruderyjna, ale szczera pewnego piotra,
      co do tego ze jestes dziewica:
      "Powiem Wam szczerze. Patrzymy na Was jak na sedesy, do ktorych mozna spuscic
      swoja s?perme. Im bardziej prowokujaco sie ubieracie (stringi, brak stanika,
      mini itp) , tym chetniej zaciagniemy was do lozka, a potem pochwalimy sie
      kumplom.NIGDY ZADEN FACET sie nie ozeni z latwa dziewczyna, ani z taka, ktora
      widac, ze miala juz kilku facetow. Wlasnie jedna "d.upa"czyni mi zale, ze jej
      nie szanuje. Najpierw zaswiecila mi stringami, potem cyckami...a potem sie
      dzwiwi. Nigdy sie nie ozenie z LATWA.
      Piotr"




      • Gość: lessie Re: naprawdę...? IP: 195.136.67.* 21.07.03, 21:17
        Po co powtarzasz takie prymitywne słowa?
        Sam nie chcesz sie do nich przyznać ,chyba sie wstydzisz:ale cytujesz... niby!
      • Gość: Spoza Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 22.07.03, 08:36
        Mimo wszystko wypowiedź jest żenująca. Stereotyp z jednej strony - no muszę
        użyć wulgaryzmu - kurwy, a z drugiej "tylko dziewicy na żonę" (zapewne jeszcze
        do tego się uważa za katolika?). Ktoś, kto zaciąga panienki do łóżka, puszcza
        się (sic!) z pierwszą lepszą, gardzi kobietami - w ogóle nie powinien się
        żenić. Bo nie ma moralnego prawa przysięgać wierności i szacunku ani oczekiwać
        takiej przysięgi od kogoś innego.
    • karolcia100 Re: JA, 24 LETNIA DZIEWICA 24.07.03, 07:07
      nie zalamuj sie
      24 lata to naprawde nie duzo
      ja tez do 24 roku zycia z nikim nie spalam, nie chodzilam na zadne imprezy, nie
      mialam duzo przyjaciol, ale to wszystko sie odmienilo kiedy poznalam tego
      jednego, zaczelam nabierac pewnosci siebie. I wlasnie od 2 lat przezywam
      najpiekniejsze lata swojego zycia. I kiedys tez zalowalam ze trace swoje lata
      mlodosci, ale juz nie teraz. Napewno poznasz jeszcze niejednego chlopaka ktory
      bedzie w Tobie zakochany po uszy. Ja do 24 roku zycia nie mialam duzego
      powodzenia wsrod chlopakow, a teraz tylko wybieram i przebieram i jest swietnie.
      Tak wiec, i Ty uwierz ze najpiekniejsze lata jeszcze przed Toba!!! :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka