enerde99
15.01.08, 13:50
Witam, od razu przejde do rzeczy...
Niedawno, mniej wiecej miesiac temu poznalem dziewczyne, jest na prawde super, bombowa, zarowno z wygladu (na prawde laska) jak i charakteru.
Od samego poczatku jestem pod jej wielkim wrazeniem, nie widze zadnych wad, widujemy sie na prawde czesto, spedzamy fajnie czas itp.
Ja mam 24 lata i oczywiscie nie jest to moja pierwsza dziewczyna :)
Ja nie jestem jej pierwszym facetem :)
I mam problem. Gdy dochodzi co do czego ja nie moge. Masakra. Zdarzylo mi sie to juz kiedys, dawno temu z jedna nowo poznana dziewczyna, po alkoholu, ale RAZ.
Z tą natomiast zdarza się notorycznie. Bez alkoholu. Czuje sie sprawsznie podniecony, wszystko jest w porzadku i... nic, po prostu nie staje na wysokosci zadania. Co prawda po jej malych zabiegach wszystko jest w porzadku, ale trwa to troche, kurde, jakie to jest zenujace! Porazka!!!! Przeciez zawsze do tej pory bylem w gotowosci jeszcze przed zdjeciem spodni a teraz co? NIC. Czuje sie jak impotent, to jest straszne :(
Malo tego. Jak juz jest wszystko "ok" a ona chce sie kochac (oczywiscie ja tez) to przy zakladaniu gumki jest znowu to samo.
Juz nie wiem co robic, jestem strasznie zly na siebie, wiem, ze sam sie nakrecam, jedno niepowodzenie a potem myslisz caly czas o tym i to powoduje nastepne. Wiem, ale to mam zrobic...
Moze to dlatego, ze strasznie mi na niej zalezy? Na prade poza lozkiem wszystko jest super, idealnie wrecz, jeszcze jej nie mowilem, ale wydaje mi sie, ze ja kocham.
Naprawde czuje sie zle ze soba, jak jakis impotent, jestem zly na siebie, nie wiem co robic, pomocy ;(