Dodaj do ulubionych

wspólne mieszkanie

17.06.08, 23:47
Mamy dopiero po 20 lat i juz niebawem bedziemy razem mieszkac.
Jestesmy razem od 3 lat prawie. Troche mnie to przeraża.
Macie jakies rady, wskazowki jak postepowac? Jak robic,aby sie soba nie
znudzic za szybko i nie bawic w dom?
co z podzialem obowiazkow i wszystkim dookola:D
jestem skołowana i podniecona.
Obserwuj wątek
    • Gość: kali Re: wspólne mieszkanie IP: *.ztpnet.pl 18.06.08, 03:44
      > Troche mnie to przeraża.

      I slusznie.
      Bedziesz sluchala jego bakow, chrapania, patrzyla jak drapie sie po dzwonach.
      Zobaczysz, ze nosi skarpety kilka dni te same.
      On ujrzy cie bez tapety i odkryje, ze kobiety tez robia kupe.
      Przesrane.
      • Gość: nie i nie Re: wspólne mieszkanie IP: *.ksknet.pl 18.06.08, 09:04
        szczerze odradzam wspolne zamieszkanie nawet jesli bylibyscie ze soba juz 10
        lat...masz dopiero 20 wiosen dziecko drogie. nie popelniaj tego bledu ktory ja
        zrobilam 2x. za kazdym razem wyszlam z tego z podarta psychika. mieszkalam z
        gosciem jak mimalam 20 lat a z drugim 22. nie radze.... na to jeszcze bedziesz
        miała czas. uwierz mi.!!!
        wyszalej sie, mieszkaj sama, wiedz ze w razie klotni wracasz do siebie i
        oddychasz..a nie spisz obok. wez to pod uwage., ja tez zamieszkalam z 1
        chlopakiem po 3 latach,,,,skonczylo ise rok pozniej..z wielkimi poretensjami i
        ranami w obie strony,mialam dokladnie 20 lat gdy nastapil koniec..
        • li_lah Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 09:10
          ja tez odradzam, tez zamieszkalam jako 20 latka z chlopakiem i nie wspominam
          tego najlepiej. noramlnie w zwiazku bylo super, milo i dobrze, po zamieszkaniu
          razem powoli zaczal sie horror. jesli chcesz juz wychodzic za mąż i przekonac
          sie czy to aby na pewno TEN facet to owszem zamieszkaj sobie z nim,, ale licz
          sie z tym co pisza dziewczyny wyzej----poznasz go od innej strony--tej bardziej
          denerwującej, odkryjesz wiele rzeczy o ktorych nie mialas pojecia, i bedziesz z
          nim 24/h. on bedzie Cie np pilnowal, rozliczal z wyjsc itp no chyba ze jest tak
          wspanialy ze naprawde tego chcesz.
          i jeszcze jedno...jak wnioskuje masz 20 lat,,, tobie wydaje sie ze jestes
          dorosla(i slusznie bo jestes)ale na zabawe w dom,,,jakkolwiek tto nazwac moim
          zdaniem jest za wczesnie.. zrob co uwazasz, to tylko moje/nasze zdanie.. u mnie
          nie bylo rozowo i bardzo zaluje zmarnowanych lat---studenckich
      • skoonx Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 12:08
        Można jeszcze poszukać gościa ze zwieraczem po operacji (z jakiegoś tam powodu),
        eunucha i takiego, który chodzi w sandałach. Ale wyobrażam sobie kobietę "w
        tapecie", z majtkami w kroku jak rączka od walizki...współczuję szczerze.
        • Gość: kali Re: wspólne mieszkanie IP: *.ztpnet.pl 18.06.08, 13:36
          Ja chodze w sandalach. Siara?
      • Gość: xyz Re: wspólne mieszkanie IP: *.chello.pl 18.06.08, 12:27
        dokladnie, przesrane
      • Gość: maxwel3 Re: wspólne mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 13:43
        nie puszcza przy mnie bąków, skarpety zmienia codziennie, woli mnie bez makijażu
        wiec prosze bez takich durnych komentarzy, ja sie naprawde troche boje tego co
        napisałam w poscie;]
        • dmira Re: wspólne mieszkanie 25.06.08, 14:55
          gwarantuję Ci, że zacznie!!! Nie będzie miała biedny gdzie uciec i w
          końcu się przy Tobie spierdzi....
          • cantucci Re: wspólne mieszkanie 25.06.08, 15:01
            Nie, no spierdzi się kiedyś na bank :) nieuniknione :)
          • Gość: Krzysztof 23 Re: wspólne mieszkanie IP: 217.97.184.* 20.07.08, 10:35
            macie chora wyobraznie albo psychike albo nie dorośliście do życia wspólnie
            uważacie że życie polega na pięknych spędzonych ze sobą chwilach albo wyjsicach
            do kina to jest ta przyjamna strona z zycia a puszczanie bakow i chodzenie do
            toalety to chyba normalny odruch człowieka.do zucia trzeba poprostu dorosnąć.
      • Gość: Radek Re: wspólne mieszkanie IP: 195.205.202.* 18.06.08, 17:45
        Gość portalu: kali napisał(a):

        > kobiety tez robia kupe.


        ku.. mać, nie pomyślałem o tym :///
    • agatka_to_ja Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 10:02
      A ja ci radze DOROSNAC.
      Piszesz "Jak robic,aby sie soba nie znudzic za szybko i nie bawic w
      dom?" ... to CO chceszrobic, jak nie bawic sie w dom?????? Przeciez
      na tym polega wspolne mieszkanie!!! Na tym, ze jest sie ze soba non
      stop, ze widzisz go nie na randkach, ale i przed i po i jak spi i
      jak je i jak "drapie sie po dzwonkach, chrapie i puszcza baki" (jak
      to kali poetycko zobrazował). Czy jestes na to gotowa? Bo to nie
      tylko kwestia bąków czy chrapania, ale i podzialu obowiazków,
      pieniedzy, pracy, spedzania wolnego czasu.. To sie nazywa ZYCIE, a
      nie zabawa w dom.
      Jak sie chcesz bawic w dom to radze wrocic do czasow przedszkola. A
      jak chcesz z nim mieszkac - to wiedz, ze to prawdziwe zycie i
      dorosłość.
      Wiec zastanow sie, czy jestes gotowa na wyzwanie wspolnej
      codziennosci, czy wolisz randkowac i spotykac sie, gdy chcesz, a nie
      gdy musisz...

      A rady praktyczne? Podzielcie obowiazki, ustalcie, co z pieniedzmi,
      co ze wspolnym czasem, z randkami.. i trzymacie sie tego, korygujac
      oczywiscie co jakis czas te ustalenia.. takie wspolne zycie to
      szkola kompromisu...
    • agatka_to_ja Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 10:05
      Acha,m czy wspolne mieszkanie wyklucza randki, chodzenie do kina,
      romantyczne kolacje? nie, wrecz przeciwnie... mozna robic duzo
      wiecej - nie spieszyc sie, nie bac, ze rodzice nakryja itp.
      Naprawde nie wiem, jakich rad oczekujesz.. wystarczy sie po prostu
      postarac.
      • pan_i_wladca_mx Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 13:31
        a ja uwazam, ze wspolne mieszkanie to ostateczny test dla zwiazku, musisz byc
        gotowa ze doprowadzi cie do szalu i rozstaniecie sie po kilku miesiacach, albo
        zobaczysz ze potraficie dochodzic do konsensusu i generalnie zyje wam sie
        dobrze. ryzykujesz no ale no risk no fun. dla pocieszenia po tych postach
        powiem, ze ja po roku bycia razem zamieszkalam ze swoim chlopem, jest naprawde
        lepiej niz sie spodziewalam, a mam 21 lat, wiec najstarsza tez nie jestem.
        powodzenia.
        • Gość: maxwel333333 Re: wspólne mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 13:54
          Jejkuuuu, spokojnie! dlaczego się wszysyc na mnie rzuciliście?
          Ustalilismy,ze jedzenie każdy swoje, kasa każdy swoja,plus jakies wspolne
          pieniadze na wyjazd, ze kazdy po sobie bedzie sprzatal, wychodzic tez bedziemy
          razem, bo lubimy to samo, muzea, galerie, chociazby glupie zakupy.
          Boje sie tylko,ze kiedy bedziemy ze soba (tak wczesnie) mieszkac, szybko sie
          soba znudzimy.
          Albo ze z przesytu zaczną się kłótnie o rzeczy niepotrzebne.

          Z chęcia zamieszkałabym z koleżanką, ale ani ja ani on nie znamy odpowiednich
          osob z ktorymi moglibysmy zamieszkac, dlatego postanowilismy ze skoro znamy
          siebie bardzo dobrze i swoje nawyki to lepiej zamieszkac z kims sprawdzonym niz
          z osoba z ogloszenia :)

          nie planujemy na razie wpsolnego życia, ślubu itd tak jakby mogło się wam zdawać.

          Mójk chłopak jest na razie moim przyjacielem, z którym jeśli się nie pozabijamy
          po 3 miesiach zycia razem wyniknie może coś więcej.
          Bardzo nam na sobie zależy i dlatego się boję, że może się popsuć przez to że to
          tak wcześnie.


          Wiem, że będzie mnie kontrolował (już to robi ;) ), że w praktyce to i tak ja
          będę musiała sprzątać więcej, że ja będę musiała mu przypominac o rachunkach do
          zapłacenia.

          Oczekuje raczej praktycznych rad jak z nim rozmawiac na tematy, ktore beda
          drazliwe i nie wpadać w furię..

          Bo napewno będą chwile zwątpienia. I wtedy co? Jak będę chciała spedzic troche
          czasu sama nie wyjde i nie pojde do siebie spac (tak jak ktos napisal)tylko bede
          musiała z nim spać.
          A rano do pracy. Do tej samej pracy oboje.

          Nawet jak sie kogos bardzo kocha mozna miec watpliwosci widzac taki scenariusz:
          24godz na dobe...



          • pan_i_wladca_mx Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 14:03
            no ale wiesz, nie znamy twojego faceta ani ciebie, skad mamy wiedziec jak z nim
            rozmawiac? jedyna rada ode mnie, nawet jezeli ci sie wydaje, ze tylko ty
            ogarniasz dom, zmywasz, sprzatasz to powstrzymaj sie od komentarzy typu "bo ja
            tylko sprzatam/zmywam etc", na mnie takie rzeczy dzialaja jak plachta na byka bo
            rzadko druga osoba zauwaza, ze ty scieralas kurze czy ukladasz koszule
            (kolorystycznie :P). i moze tyle, jak bedziesz chciala go zatluc itp? wyjdz na
            spacer, trzasnij drzwiami skoro to ma pomoc, wroc za 4 godziny, inaczej na to
            spojrzysz, to ze sie mieszka razem nie oznacza bycia `skazanym` na siebie.
            zawsze mozesz `zwiac` na miasto, zjesc obiad w restauracji czy pojsc na zakupy,
            zreszta sama na pewno wiesz co ci pomaga w zlosci. nie ma nic gorszego niz
            siedzenie w 2 pokojach czyli 2 frontach i dasanie sie na siebie.
            • Gość:   Re: wspólne mieszkanie IP: 195.69.82.* 29.06.08, 22:51
              > no ale wiesz, nie znamy twojego faceta ani ciebie

              No i to jest wlasnie kwintesencja, przychodza tu takie idiotki i
              pytaja obce osoby o zyciowe porady. OBCE OSOBY. To juz nie maja
              znajomych, rodziny ktorzy potrafiliby doradzic? Ja pierdxxx
          • catherine_durango Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 14:05
            Wiesz,wg mnie skoro każde z Was będzie miało nawet oddzielne
            jedzenie to jest to odrobine chore..sama mam 19 lat i mieszkam z
            chłopakiem ale tylko w wekendy,pozostałą część tygodnia spędza w
            innym mieście,bo robi tam aplikacje,więc nie jest to uciążliwe a
            wręcz przeciwnie,inna sprawa,ż w moim wypadku zaważył też aspekt
            ekonomiczny, mój chłopak płaci prawie wszystkie rachunki.Na razie
            traktuje to jak jakiś etap w życiu i to raczej miły.Życze Ci
            powodzenia,uważaj żeby nie stać się rozgoryczoną babą gdy będziesz
            musiała zbierać jego skarpety.
            • pan_i_wladca_mx Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 14:29
              i dokrecanie zatyczek do tubek pasty do zebow. ("przeciez za 3 godziny bede
              znowu uzywal, wiec po co zakrecac"), na pewne rzeczy argumentu brak :)
            • agiee1988 Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 14:43
              ja sie dziwie ze dziewczyny ktora maja 20 lat juz mieszkaja ze swoimi facetami,
              a 17 latki tez maja sie wyprowadzic z domu bo chodza razem 4 lata?
              ja np chce zamieszkasz z facetem jak bede miala z 24 lata, a nie przeliczam
              "mus" na liczbe wspolnych lat.

              ja sie zastanawiam czy wy dobrze zarabiacie bo
              trzeba sie liczyc z tym ze mozesz z niektorych rzeczy zrezygnowac.trzeba sie
              dokladac do rachunkow do zakupow/zywienie. wcale tak rozowo moze nie byc.

              ale chlopak mi opowiadal o malzenstwie obydwoje po 21-22 lata (nie maja dziecka,
              jesli chodzi o slub po wpadce). wzieli slub bo chcieli. moze nie mieszkaja w
              najldniejszym miejscu(kamienica, gdzie znajduja sie czasami pijacy, ze strach
              wyjsc czasami na ulice po nocy, maja w poblizu burdel itd) i nie zarabiaja tak
              duzych kokosow ale sa razem.

              ja np wyliczylam ze musialabym z chlopakiem zarabiac m.in po 1500 zl, zeby
              wynajac razem mieszkanie i oplacic rachunki
              --
              zrob cos dla mnie
              1) nie oraj sie tak moja osoba, sposobem zycia itd....
              2) Ogólnopolska akcja "IDŹTA W CH.JA"
              • Gość: maxwel Re: wspólne mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 14:55
                ja mam przychod miesieczny ok 2 tys, chlopak troche mniejszy.
                Dlatego nie zadam aby mnie sponsorował i sadze ze podzial kasy i jedzenia jest
                dobrym rozwiazaniem, zeby przypadkiem nie wyszlo na to,ze to ja mam go utrzymywac:)
                obiadki jakies z domu od rodziny beda oczywiscie wspolne, to chyba normalne.

                boje sie raczej o to,jak go nauczyc czytosci, czy zakrecania tej przyslowiowej
                pasty do zebow:D :D:D

                pozdrawiam;)
                • majka_bee Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 17:34
                  Nie wiem. Nie znam Twojego faceta. Z mojego doświadczenia: zamieszkałam z
                  chłopakiem na 5 roku studiów, po 4 latach bycia razem. Nie żałuję niczego! Jest
                  naprawdę super. Ale nie rozumiem trochę jak można mieć osobne jedzenie? Osobne
                  półki w lodówce i dwa koszyki na zakupach? Raz ja robię zakupy raz on. Kwoty są
                  porównywalne, o parę złotych nie rozliczamy się. Facet je oczywiście więcej ale
                  nie wyobrażam sobie wypominania mu zjedzenia dwóch kanapek więcej ode mnie :]
                • Gość: julie_od_romeo Re: wspólne mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 18:14
                  ja uważam, że kupowanie osobnego jedzenia to głupota. Mieszkam z facetem dwa
                  lata, raz ja robię zakupy, raz on, nie wyobrażam sobie żeby mieć osobne
                  jedzenie. Wiadomo są rzeczy, których ja nie jadam np. jakieś mięso, i są rzeczy,
                  których on nie jada np. moje jogurty, ale kupujemy te rzeczy o ile są potrzebne
                  w domu, nie rozliczamy się, ale myślę, że wydajemy podobne kwoty. Jeśli chodzi o
                  sprzątanie, wybacz, ale pomysł każdy sprząta po sobie to też głupota. Rozumiem,
                  że będziesz odkurzała tylko swoją część podłogi??? My mamy podział - ja zmywam,
                  on robi pranie:), gotujemy na zmianę (zależy kto ma na to czas). Sprzątamy
                  wspólnie (jeden dzień w tyg. kiedy oboje mamy czas i wtedy wspólne duże
                  sprzątanie). Radzę wszystko ustalić, a potem w miarę przyzwyczajenia się do
                  siebie i przybywania obowiązków możecie co nieco zmieniać.
              • pan_i_wladca_mx Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 18:25
                agiee1988 napisała:

                > ja np wyliczylam ze musialabym z chlopakiem zarabiac m.in po 1500 zl, zeby
                > wynajac razem mieszkanie i oplacic rachunki
                > --
                > zrob cos dla mnie

                sorry, co to za problem zarobic 1500 zl w duzym miescie oczywiscie ? w
                mcdonaldzie tyle wyciagniesz, nie mowiac o normalnej pracy
                • Gość: agiee1988 Re: wspólne mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 20:48
                  no czasami jest problem. mojemu chlopakowi proponowali np 1000 zl w normalnej
                  pracy, 1200 w drogiej restauracji.trzeba dobrze trafic.jak chcesz smierdziec
                  olejem i nie chcesz byc 20 godzin w domu to sobie idz do maca. nie sadze zebys
                  wyciagnal w macu na 8 godzin 5 razy w tygdniu 1500 zl. mam harowac kilkanascie
                  godzin dziennie zeby utrzymac dom w ktorym nie spedze kilku godzin? no sory ale
                  to chyba jest chore i bez sensu

                  pozatym nie mowie ze chce sie wyprowadzic, to tylko byly takie zalozenia.nie
                  wyprowadzam sie z domu tylko dlatego ze z kims jestem 3 lata. chyba ze bede
                  konczyc studia, to wtedy
                  • Gość: agiee1988 Re: pozatym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 21:07
                    co mi to da ze sie wyprowadze i z chlopakiem zamieszkam jak bede (przykladowo)
                    studiowac dziennie. a jak on tez bedzie studiowal dziennie? nie mamy szans
                    zebysmy normalnie pracowali, tylko w weekendy. niechetnie zatrudniaja gdy
                    studiujesz zaocznie. i ile zarobimy miesiecznie lacznie 1000 zl? samo wynajecie
                    kosztuje 600 zl przy dobrych wiatrach.

                    bedziemy sie mijac w ciagu dnia, w weekendy praca. bedziemy sie widziec
                    wieczorami. powiedz jaki to jest sens razem mieszkac.
                    • Gość: agiee1988 niechetnie przyjmuja studiujacych dziennie* IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 21:09
                  • Gość: Alator Re: wspólne mieszkanie IP: 195.205.202.* 19.06.08, 21:14
                    Gość portalu: agiee1988 napisał(a):

                    > chyba ze bede
                    > konczyc studia, to wtedy


                    co też Ty możesz studiować? pewnie ochrone środowiska na PCz, bo tam przyjmują wszystkich
          • Gość:   Re: wspólne mieszkanie IP: 195.69.82.* 29.06.08, 22:48
            Gość portalu: maxwel333333 napisał(a):

            > Jejkuuuu, spokojnie! dlaczego się wszysyc na mnie rzuciliście?

            A spier­dalaj jak ci sie nie podoba!
      • eve81 Re: wspólne mieszkanie 14.07.08, 09:27
        U mnie wspólne zamieszkanie wykluczyło randki, i nie bąki czy
        chrapanie jest najstraszniejsze, ale nsze ciągłe kłótnie..:(((
        Pomalu nienawidze naszego mieszkanka...
        • Gość: Dee Re: wspólne mieszkanie IP: *.gprs.plus.pl 15.07.08, 13:17
          Zamieszkałam z NIM po półrocznej znajomości ( notabene poznaliśmy
          się przez internet) miłość płomienna i jest mi z nim cudownie:
          pierze sam swoje rzeczy, sam prasuje, zmienia skarpetki, majtki
          codziennie... ale..no właśnie, bez ale się nie obędzie: to już nie
          czas randek: po przyjściu z pracy garnitur idzie na bok i zaczyna
          się chodzenie w bokserkach i drpanie po jajkach. Skarpety owszem, są
          zmieniane codziennie ale znoszone leżą na podłodze w łazience: chyba
          że położę mu je na laptopie..no i właśnie: jego druga miłość czyli
          komputer: zajmuje większość czasu wspólnego, mam w nim ostrą
          rywalkę, ale walczę tak samo jak z bałaganiarstwem: konkretnie
          spokojnie i rzeczowo: mieszkanie z kimś to kompromis i nie wyobrażam
          sobie, żebym nagle zaczęła mieszkać w chlewie i mu popuszczać tylko
          dlatego, że go kocham.. i mam małe, ale mam efekty: rozmowa wszystko
          jest w stanie dźwignąć, byle na bieżąco a nie jak uzbiera ci się
          tak, że tylko ostra kłotnia oczyści atmosferę. No i nie zapominajcie
          o poczuciu humoru: tylko to jest w stanie ochronić wasze
          nerwy..powodzenia, i dasz radę: nie bierz tego tak bardzo poważnie,
          ale jako wyzwanie: nie uda się to trudno !
    • Gość: mmaupa Re: wspólne mieszkanie IP: 163.1.80.* 18.06.08, 15:29
      Mieszkalam z chlopakiem przez 9 miesiecy (wiek: ja 22, on 24), bylismy przedtem
      ze soba ok. 5 mies, wiec krotko. Dzielilismy pokoj z lazienka (fakt, ze duzy). O
      dziwo bylo fantastycznie, zupelnie nie wchodzilismy sobie w parade, jedzenie
      kupowalismy wspolnie (on placil wiecej, bo zzera 3x tyle co ja), ja troche
      czesciej gotowalam, za to on czesciej robil pranie. Ciagle jestesmy razem, mimo
      ze juz mieszkamy osobno (nie chcielismy dluzej dzielic pokoju, a na wlasne
      mieszkanie nas nie stac). Ogolnie rzecz biorac bardzo fajne doswiadczenie.
      • Gość: :) Re: wspólne mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 16:54
        dlaczego juz nie chcieliscie dzielic razem pokoju?
        • mmaupa Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 17:21
          Bo mam zbyt duzo ciuchow :). Niestety jedna szafa to troche malo. Poza tym
          dzielilismy kuchnie z raczej niemilymi ludzmi i w ogole chcielismy opuscic
          lokum. A taniej wyszly dwa osobne pokoje i rachunki dzielone ze wspollokatorami
          niz wlasne mieszkanie.
    • catherine_durango Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 17:13
      Musze jeszcze raz dorzucić swoje 3 grosze..;)
      Z ich nawykami to jest tak jak z uczeniem szczeniaka siusiania na
      dworze, metodą prób i błędów niestety.Nie będzie chciał zakręcać
      pasty to mu ją schowaj, w końcu nie będzie ciągle kupował nowej,a
      będzie się wstydził chodzić do pracy z nieświeżym oddechem.
      To prostacka metoda ale w stosunku do facetów subtelności na nic się
      zdają
    • Gość: ja Re: wspólne mieszkanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.08, 18:02
      Zamieszkałam z moim facetem (teraz mężem) po ośmiu latach "chodzenia" i okazało
      się, że zupełnie go nie znam. Dla mnie zamieszkanie razem stało się próbą
      miłości - czy kocham go tak bardzo, że jestem w stanie tolerować pewne rzeczy.
      Jak widać, udało się, ale wymagało to wielu kompromisów od nas obojga.
      • pan_i_wladca_mx Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 18:29
        i super, parki ktore randkuja 5 lat, spotykaja sie w restauracjach, na obiadkach
        u mamus i chodza do zoo to nie sa zwiazki, potem taka dziunia wprowadza sie do
        misia i okazuje sie, ze mis zapomina spuszczac wody czy myc zebow. proste. po
        to kosciol zabrania ludziom mieszkac razem przed slubem, zeby potem nie bylo
        odwrotu :) a tak, spróbujesz, zobaczysz czy to jest sposob w jaki chcesz zyc i
        decyzja tak/nie.
        • Gość: GM Re: wspólne mieszkanie IP: 195.205.202.* 18.06.08, 18:37
          pan_i_wladca_mx napisała:


          > to kosciol zabrania ludziom mieszkac razem przed slubem, zeby potem nie bylo
          > odwrotu


          Kościół nie zabrania mieszkać razem przed ślubem, tylko współżyć, to tak jeśli
          chodzi o ścisłość, a poza tym i tak nikt nie słucha kościoła w tej kwestii, więc
          nie pie..głupot
          • Gość: maxwel3 Re: wspólne mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 19:08
            nie mowa tu o kościele przeciez;)

            Ja swojego chlopaka znam ponad 2 lata i tyle tez razem jesteśmy. Nie jest to
            związek ktory polega na obiadkach u mamusi, ani chodzeniu raz na tydzień na spacer.
            Czesto u siebie spimy, wyjeżdzamy razem na wakacje, znamy każdy swój pieprzyk i
            przyzwyczajenie. Nie o to się boję, że niedługo zamiast chłopaka bede widziala
            prostaka.

            Chodziło mi raczej o podział obowiązków w mieszkaniu.
            Nie pisalam też o rozliczaniu się z każdej kanapki, czy zmywaniu swojej czesci
            podłogi ;)

            Ale to chyba oczywiste, że facet je wiecej od kobiety i co innego lubimy.
            Ja na przykład żywie się jogurtami, płatkami i jedną ciemną bułką, serkami itd.
            wiec nie sadze, aby mój męzczyzna się tym najadł. Jesli bedzie miał ochote to
            sobie wezmie, tak samo jak ja cos jego.
            Ale w tej sytuacji to chyba madre rozwiazanie,zeby kazdy kupowal sobie to co
            lubi, a zawsze sie mozna podzielic.

            może ktoś jeszcze sie wypowie co do wspolnego zycia w tak mlodym wieku, jak nie
            dac sie zwariowac i zrobić z siebie młodą kurę domowa;)

            jak wy sie rządzicie?:)
            • majka_bee Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 22:22
              Ale jaka młoda kura domowa? U nas jest tak, że prawie wszystko robimy wspólnie.
              Sprzątanie, pranie, gotowanie - wszystko :] wiem, wiem trafiłam na ideał ;]
              kurcze, nie przejmuj się na zapas. Jeżeli się kochacie to wszystko powinno się
              samo układać. U mnie był inny problem - moi rodzice. Teraz już wiedzą, że dobrze
              zrobiliśmy. Ale to temat na inny wątek. Pozdr! Będzie OK :] zobaczysz.
            • Gość: Klarisson Re: wspólne mieszkanie IP: *.ramtel.pl 18.06.08, 22:28
              Ja zamieszkałam z chłopakiem, jak pojechaliśmy na studia. Wcześniej byliśmy
              razem 3 lata - tak jak Ty. Bałam się tego mieszkania, tego że się okaże, że
              wcale nie jest tak fajnie być razem non-stop, że nie ma gdzie pójść jak się
              pokłócimy... A okazało się, że jest fajnie. Co do kasy na jedzenie, to mieliśmy
              wspólną, ale on dawał więcej, bo więcej jadł. Wspólnie robiliśmy pranie
              sprzątaliśmy itp. A codziennie wieczorem 'kładł' mnie spać (każdy miał swój
              pokój) i często czytał mi wieczorem książki. Było super! Żadnych problemów z
              pastą, skarpetkami itp. :)) Teraz jesteśmy już po studiach, pracujemy, więc
              trochę się podział obowiązków się zmienił - ja robię śniadania, a on obiady
              (muszę powiedzieć, że ciepły obiad na stole po pracy to super sprawa ;)), kasą
              dzielimy się mniej więcej na pół (jedna strona robi opłaty, druga zakupy). Mi
              się bardzo podoba, mimo że na początku miałam wątpliwości.
            • nighthrill Re: wspólne mieszkanie 18.06.08, 22:28
              Ja mam prawie trzydziestkę i z obecnym zamieszkałam po kilku miesiącach
              znajomości, ale byliśmy pewni, że to jest to, że chcemy być razem. Trwa to już
              trzy lata i mieszka się ok (zmieniliśmy już kilka mieszkań i miasto, zawsze się
              wspieramy i jakoś sobie radzimy - żadnej pomocy od rodzin).
              Pierwszy raz zamieszkałam z facetem mając 19 lat, ale to było dzielenie pokoju w
              akademiku. Pierwsze wspólne mieszkanie mieliśmy, gdy skończyliśmy 20 (jak wy) i
              to był niewypał - zarówno lokum, jak i nasze wspólne życie. Facet był za młody,
              nie zarabiał, były też problemy seksualne. Nie rozstaliśmy się, ale wróciliśmy
              do akademika i każdy zamieszkał w innym pokoju.
              Mając 24 lata popełniłam straszny błąd i zamieszkałam z młodszym o 3 lata
              kolesiem, którego pzonałam przez internet i rok jeździliśmy do siebie w weekendy
              (inne miasta). Ja pracowałam, on studiował, miał mało zajęć, ale nic nie robił w
              domu, w dodatku truł mi dupę, że tęskni za rodzicami (mieszkali w tym samym
              mieście!). Porzuciłam go po dziewięciu miesiącach takiego życia. Do tej pory mam
              alergię na facetów, którzy po powrocie do domu siedzą przy kompie lub zanurzają
              nos w gazetę. Nie można być 24h na dobę skoncentrowanym na drugiej osobie, ale
              brak rozmów wszystko psuje.

              Co do was - zastanów się czy macie jakieś wspólne plany, tzn. chcecie mieszkać
              na próbę/bo taniej, czy jest to dla was naturalny krok w rozwoju związku,
              pogłębienie go? Jeśli nie jesteś pewna (przynajmniej na ten moment) czy to ten
              facet, to potem może być problem z rezygnacją z mieszkania/podzieleniem rzeczy,
              gdy kogoś poznasz lub gdy zacznie wam gorzej iść...Jeśli to ma być tylko
              współlokator, to może lepiej z koleżanką?
              Po kilku miesiącach czar pryska - będziesz go widziała chorego, nieświeżego,
              będziesz nosiła na sobie większą odpowiedzialność niż dawniej (on oczywiście
              też). Ale na tym też polega miłość.
              • Gość: :) Re: wspólne mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 00:05
                chcemy byc razem na stale, jestesmy dobrze dopasowani.
                na razie do konca wrzesnia bedziemy wynamowac duuuzy pokój u kolezanki w
                mieszkaniu, ona tez tam bedzie w wakacje. jesli sie nam uda i nie zabijemy się
                po 2 tygodniach to bedziemy dalej mieszkac:)

            • Gość: portofino Re: wspólne mieszkanie IP: *.aster.pl 19.06.08, 10:18
              ja zamieszkałam z moim facetem jak miałam 20 lat, on 32. Już 5 lat razem mieszkamy:)
              Z kasą podział jest prosty: zrzutka na domowe potrzeby to znaczy: opłaty za
              mieszkanie, jedzenie, środki czystości itp. A resztę każdy ma swoją i nie
              rozliczamy się z tego. Jeśli mogę ci jako doświadczona;) kobieta coś poradzić,
              to bardzo wazne jest przy wspólnym mieszkaniu zachowac prywatność. przynajmniej
              dla mnie to sprawa kluczowa. Chodzi o taką prywatną przestrzeń typu: moje
              biurko, moja szuflada, moja szafka, mój telefon, komputer, konto bankowe - rózne
              to można wyznaczać. Ale uważam,że nie można się zatracać w "my", odrebnosć jest
              zdrowa i potrzebna.

              Jesli chodzi o dzielenie się obowiązkami domowymi to on robi wszystko a ja
              właściwie nic:)Czasem pranie nastawiam i od czasu do czasu coś ugotuję.
              • lellapolella Re: wspólne mieszkanie 19.06.08, 14:49
                Miałam 20 lat, gdy zamieszkałam z chłopakiem, którego znałam trzy
                miesiące(nie byłam w ciąży)- w tym roku obchodzimy
                dwudziestopięciolecie małżeństwa i jest naprawdę super. Zgadzam się
                całkowicie z portofino w kwestii zachowania prywatności i wspólnej
                kasy na sprawy domowe. Jedzenie jest dużą i paraseksualną
                przyjemnoscią- nie warto jej rozdzielać. Musisz wiedzieć czy
                naprawdę chcesz z nim mieszkać, czy tylko kalkulujecie- w tym drugim
                wypadku będzie ciężej.
                • Gość: maxwel :) IP: *.sdl.vectranet.pl 20.06.08, 01:18
                  oczywiscie,ze chcemy. Oboje bardzo. Ale zanim wszystko sie zacznie musialam
                  spytac o rade doswiadczonych dziewczyn;) i sobie wszystko poukladac.
                  nie chodzi o kalkulowanie, tylko o to zeby bylo w miare po równo:)

                  dziś odbylimsy rozmowę i wydaje mi się, że niepotrzebnie sie stresuję.
                  napisze za miesiac jak to wyglada w praktyce;)
            • Gość: aliss Re: wspólne mieszkanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.08, 21:49
              hej mimo ze jestem starsza od ciebie o 2 lata i moj zwiazek ma 2i
              pół roku,(od pół roku jesteśmy zareczeni)to moj facet zaczyna cos
              przebąkiwać o zamieszkaniu-razem.ja sama nie wiem czy to dobry
              pomysl-jestem za mloda i leniwa by zastać etatową kurą domową,poza
              tym nie stac mnie na taki wydatek-mimo tego ze on gada ze bedzie
              oplacal wiekszosc(poki sie ucze)mimo wszystko nie jestem przekonana
              czy tego wszystkiego chce(choć czasem wydaje mi sie ze mogłoby by
              być fajnie).takze nie przejmuj sie nie jestes sama...pozdrawiam
    • Gość: jealousgirl Re: wspólne mieszkanie IP: *.zdnet.com.pl 23.06.08, 16:14
      super super super.
      z tego to sie cesz, ze bedziecie razem mieszkac.
      jestes mloda, w razie gdyby cos nie wyszlo bedziesz miala jeszcze duzo czasu,
      zeby znalezc kogos innego.
      podzial obowiazkow? wszystko razem ;p
      ty zmywasz, on wyciera. :)
      ty myjesz okna, a on podlogi.
      zasady najlepiej ustalic na poczatku, zeby pozniej nie bylo klotni o to, ze ktos
      ma balagan w szafce.

      a klotnie sa fajne, bo pozniej nastepuje faza godzenia i to dopiero jest
      "podniecajace". :)
    • Gość: adria_the_witch Re: wspólne mieszkanie IP: *.chello.pl 23.06.08, 23:03
      Ja zamieszkalam z chlopakiem bardzo szybko. Poznalismy sie przez net w listopadzie trzy lata temu, spotkalismy w maju nastepnego roku (on mieszkal w innym miescie, przyjezdzal do mnie na kilka dni, w koncu przyjechal w czerwcu na dwa tygodnie, w wakacje mieszkalismy razem w wynajetej kawalerce, w pazdzierniku zamieszkalismy we wlasnym mieszkaniu). Czasami jest ciezko - ja pracuje na caly etat, on jest muzykiem i siedzi w domu. Wlasciwie ja zarabiam na mieszkanie i oplaty, on sie dorzuca jak gdzies ma granie (jest muzykiem i ma bardzo nieregularne dochody - od 300zl miesiecznie do 1500 EUR). Jak nie ma kasy to nie ma problemu, jemy kanapki z pasztetem :p
      Mamy 9 kotów (4 idą do adopcji jak dorosną), dwa komputery, stara rosyjska lodowke. Nie jestem wlasciwie pewna, czy dalismy rade zyc razem, czasami sie klocimy o porzadki (oboje jestesmy strasznymi balaganiarzami, koty tez). On gotuje, robi zakupy i pranie, ja zazwyczaj sprzatam jak on gdzies jedzie - jezdzi w weekendy, ja nie pracuje tylko w niedziele i wtedy mam czas cos zrobic. Nic nie jest jasno okreslone, wiec na wszelki wypadek robimy to, na co mamy ochote :p Nigdy w zyciu nie dzielilismy kasy, na pewno wplyw ma na to fakt, ze nie mamy rownych dochodow, nikomu z nas to nie przeszkadza. Na pewno nie zaluje zamieszkania razem. Na pewno mniej wychodzimy gdzies razem, powodem jest przede wszystkim praca i moje zmeczenie pozniej, dodatkowo mieszkamy w miejscowosci strasznie rozciagnietej, na jednym krancu jej i do centrum mamy 15km i prawie godzine tluczenia sie autobusami.
      Na pewno pomoglo nam w mieszkaniu razem to, ze jako studentka tulalam sie kilkaset km od domu w wynajetych pokojach, z bardzo roznymi ludzmi i za kazdym razem trzeba bylo rozwiazywac zawilosci mieszkaniowo - wspolnotowe.
      Na pewno jak zamieszkacie razem to bedzie mnosto rzeczy, ktore sie zmienia - na lepsze i na gorsze. Bedziecie musieli wypracowac roznorodne kompromisy, pozrecie sie o pierdoly 486705 razy, spedzicie mnostwo fajnych weekendow. Wszystko wlasciwie zalezy od nastawienia i od tego, jak sobie poradzicie z nowa sytuacja.
      I tak naprawde kazda sytuacja jest inna, dopoki nie sprobujesz to nie bedziesz widziala :) Po tym watku mozna dojsc do wniosku, ze kazda sytuacja moze sie zdarzyc - niektorym wspolne mieszkanie wyszlo, innym nie - a jak bedzie u was to tylko czarnoksieznik z oz moze wiedziec :)
      Pozdrawiam!
    • parowkowa Re: wspólne mieszkanie 30.06.08, 00:06
      20 lat i chcesz sie w kierat bycia czyjaś kura domowa wbijac? zastanow sie dziewczyno co robisz. Jemu to na reke, ma mleko nie kupujac krowy, a ty jaka masz korzysc z tego ze bedziesz z nim zyc?? chyba ze korzyscia nazwiesz pranie jego gaci i mycie garow po nim. O partnerstwie zapomnij, po paru miesiacach mu sie znudzi (przyjmujac ze wogole przez chwile bedzie udawal "partnerstwo"), a jak sie burzyc bedziesz to cie zaciazy i dopiero wtedy wpadniesz jak sliwka w kompot.
      • Gość: kali Re: wspólne mieszkanie IP: *.ztpnet.pl 30.06.08, 01:28
        > 20 lat i chcesz sie w kierat bycia czyjaś kura domowa wbijac?

        Moze tez sie wbic w posiadanie koguta domowego.
    • Gość: nyame Re: wspólne mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.08, 11:39
      zamieszkalam z chlopakiem gdy mialam niecale 20 lat:) wspolny pokoj w akademiku,
      o powierzchni 10m potrafi naprawde polaczyc;)
      zakupy-kwoty zapisujemy w arkuszu w kompie, gdy widze ze np on jest duzo do
      przodu to ja biore portfel gdy idziemy na zakupy i na odwrot:) nie rozliczamy
      sie co do zlotowki ale staramy sie po prostu utrzymywac wydatki na jednakowym
      poziomie.
      pranie robimy wspolnie-sznurki sa wysoko wiec on rozwiesza, ja chowam wysuszone,
      paruje, rozdzielam kolorami.
      za sprzatanie odpowiadam ja-mam kilka swoich dziwnych nawykow wiec po kilku
      probach jego sprzatania spadlo to na mnie bo mi cos zawsze nie pasowalo...za to
      on odpowiada za wszystkie naprawy (a ja mam dar do psucia:/) i opiekuje sie moim
      komputerkiem;)
      ogolnie zyje sie nam dobrze, o dziwo nie mielismy nigdy zadnych wiekszych spiec,
      a juz napewno nie o rzeczy, ktore wynikaja ze wspolnego mieszkania...dlatego ja
      to wszystkim polecam-wtedy naprawde mozesz poznac druga osobe:)

      a i jeszcze jeden duzy dla mnie plus-gdy ide sama na impreze i nie mam stamtad
      dojazdu i kasy na taksowke to dzwonie i chlopak odbiera mnie rowerem:D tak,
      zycie studenckie, nocne jazdy po krakowie na ramie roweru to jest to:)
      • zuz-awa Re: wspólne mieszkanie 02.07.08, 05:22
        Ja mam 23 lata,mieszkam i pracuję z moim chłopakiem w
        Anglii.Pracujemy w jednej firmie więc przebywamy ze sobą 24h na dobę
        i w dodatku mieszkamy na 15m kw.Uwierz mi-to naprawdę uczy
        kompromisów.Jak się pokłócimy to i tak zaraz się godzimy bo żadne z
        nas nawet nie może wyjść do drugiego pokoju...chodzi o to żebyś się
        zastanowiła czego naprawdę oczekujesz od tego chłopaka-jesli chcesz
        za niego wyjść to bardzo dobrze że razem zamieszkacie natomiast
        jeśli nie macie takich planów wobec siebie to tylko uważaj
        żebyście "nie wpadli".Tylko ze ja na to może troszkę inaczej patrzę
        bo my wszystko zawsze robiliśmy razem(a jesteśmy razem 5 lat) mamy
        jednych znajomych więc jak jedno z nas nie szło na imprezę to drugie
        także itp.Dlatego myślę że ja to tak bardziej właśnie "bawię się w
        dom"-ale mi to jak najpardziej odpowiada.A z tymi bąkami i bekaniem
        to prawda-zapewniam Cię że nie będzie miał oporów.Najpierw Cie to
        będzie szokowało,potem złościło,następnie śmieszyło aż dojdzie do
        tego że sama tak będziesz robiła przy nim,w końcu kobieta też
        człowiek hi,hiPozdrawiam
    • ogier_gangu_diablo Re: wspólne mieszkanie 30.06.08, 19:16
      chlopie zwal konia sobie albo cos bo jakis spiety jestes ;)
      • Gość: kali Re: wspólne mieszkanie IP: *.ztpnet.pl 30.06.08, 21:33
        A to na podstawie jednego postu wyzej czy ogolny wniosek?
    • 0skar Re: wspólne mieszkanie 02.07.08, 09:33
      To może z własnego podwórka: z facetem to trochę jak z dzieckiem.
      Musisz wymagać i pilnować by polecenia były spełniane bowiem wbrew
      wszelkim pseudopostępowym zabobonom o partnerstwie, w domu rządzi
      kobieta. Jeżeli zaczniesz już od początku po nim sprzątać, układać
      porozrzucane skarpetki albo myć kibelek to potem będą konflikty gdy
      powiesz dość i będziesz chciała to zmienić. A wtedy jest ciężko bo
      facet sobie myśli 'była taka dobra a teraz ma focha i się awanturuje
      o pierdoły. chyba się rozstanę z tą wiedźmą bo się zmieniła'.

      Pozdrawia Cię dobrze prowadzony przez Małżonkę Oskar :)

      • agatka_to_ja Re: wspólne mieszkanie 02.07.08, 10:04
        0skar napisał:

        > To może z własnego podwórka: z facetem to trochę jak z dzieckiem.
        > Musisz wymagać i pilnować by polecenia były spełniane bowiem wbrew
        > wszelkim pseudopostępowym zabobonom o partnerstwie, w domu rządzi
        > kobieta. Jeżeli zaczniesz już od początku po nim sprzątać, układać
        > porozrzucane skarpetki albo myć kibelek to potem będą konflikty
        gdy
        > powiesz dość i będziesz chciała to zmienić. A wtedy jest ciężko bo
        > facet sobie myśli 'była taka dobra a teraz ma focha i się
        awanturuje
        > o pierdoły. chyba się rozstanę z tą wiedźmą bo się zmieniła'.
        >
        > Pozdrawia Cię dobrze prowadzony przez Małżonkę Oskar :)


        BRAWO! Zgadzam sie w 100%. Od poczatku powinny byc wyznaczony pewien
        podzial obowiazkow, ktorego trzeba sie trzymac, ktory mozna
        oczywiscie z czasem modyfikowac. Ale nie wolno pozwolic, aby druga
        strona wyreczala pierwsza, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

        Czesto kobiety mysla "zrobie wszystko, bedzie idealnie, czysciutko,
        pachnaco, ugotowane, podane - to luby będzie mi wdzieczny...".. NIC
        BARDZIEJ MYLNEGO! Do dobrego czlowiek przyzwyczaja sie momentalnie.
        I staje sie to dla niego codziennoscia, czyms zwyczajnym, za co nie
        trzeba dziekowac ani byc wdziecznym. A jak nagle gacie sa
        niewyprane, obiad nieugotowany to wielkie zdziwienie i pretensja...
        • Gość: mmaupa Re: wspólne mieszkanie IP: 163.1.80.* 02.07.08, 13:08
          Czytam to powyzej i sie zastanawiam, czy to ja jestem leniwa, czy wszystkie inne
          kobiety nadgorliwe... Z luboscia abdykowalam z roli domowej bogini.
          • Gość: bazylia20 Re: wspólne mieszkanie IP: *.adsl.inetia.pl 02.07.08, 18:08
            Powiem Wam tak: Dziewczyny nie ładujcie się w mieszkanie z facetem w
            najlepszych latach swojego życia!!! Na prawdę, mam 20 lat mieszkam z
            chlopakiem już 1,5 roku i jestem załamana, myślę o rozstaniu, ale to
            nie takie łatwe teraz. Może to co powiem jest straszne acz realne,
            decyzję utrudniają mi meble, rzeczy w mieszkaniu, nie wiem jak sobie
            z tym poradzić? jak wyprowadzić pozabierać to wszystko... Poza
            uczuciami niestety też ważne są te inne aspekty. Teraz już wiem, że
            mam miała racje mówiąc: córeczko jeszcze masz czas na takie rzeczy,
            całe życie spędza się z mężczyzną, a teraz baw się!!! Załuję, że nie
            słuchałam mądrej mamy. Zamiast z koleżankami korzystać z życia, bo
            to przyjaźń jest najważniejsza, to wolałam bawić się w dom, gotować,
            sprzątac... mimo, że obowiązki domowe razem wypełnialiśmy. Jednym
            słowem czuję, że straciłam masę czasu. Jestem nadal z moim
            chłopakiem, ale poważnie zastanawiam się by się rozstać... ale to
            takie trudne, wszelkie relacje rodzine... na prawdę strasz nie mi
            źle. Najbardziej chciałabym wyjechac do ciepłych krajów z jakąś
            koleżanka popracować i korzystać z życia...
            • Gość: Ex-Bazyli20 Re: wspólne mieszkanie IP: *.adsl.inetia.pl 02.07.08, 18:45
              Wtedy byś była tylko Ty i Twój Albańczyk
            • strong.ben Re: wspólne mieszkanie 02.07.08, 19:14
              Gość portalu: bazylia20 napisał(a):
              > słowem czuję, że straciłam masę czasu.

              1,5 roku to faktycznie masa czasu
            • Gość: portofino Re: wspólne mieszkanie IP: *.aster.pl 02.07.08, 22:19
              po pierwsze: skąd wiesz że te lata są najlepsze?
              po drugie: dlaczego nie możesz mieszkając z facetem bawić się czy dbać o
              przyjaźń? Ja mieszkam z moim mężczyzną już długo, zaczęłam mając 20 lat. nie
              przeszkodziłó mi to nigdy w spędzaniu czasu z przyjaciółkami, we wspólnych
              wyjazdach, imprezkach czy babskich wieczorach.
        • Gość: portofino Re: wspólne mieszkanie IP: *.aster.pl 02.07.08, 22:17
          ja tam od podziału obowiązków zdecydowanie wolę sytuacje, ze to mój facet
          wszystko robi:)
          • Gość: maxwel3 juz mieszkamy;) IP: *.sdl.vectranet.pl 08.07.08, 23:56
            Moje obawy jak na razie wydaly sie niepotrzebne. Moj chlopak to
            skarb. Zobaczymy, czy pozniej tez bedzie tak dobrze, ale jak na
            razie jest super:)
            gdy przyszlismy do mieszkania zastalismy wielki syf. zabralam sie za
            sprzatanie, chlopak pomogl bez zastanowienia, wyszorowal lazienke,
            kuchnie..poodkurzal.smieci mi nie pozwoli wyrzucic-bo to nie dla
            kobiety.
            Jedzenie robimy wspolnie, jesli ja robie on sprzata, albo na odwrot.
            zakupy robie raz ja, raz on. ustalilismy,ze zawsze jest to kwota ok
            40 zl. tak,aby w miare bylo po rowno:)

            za jakis miesiac napisze czy wciaz jest tak slodko:)

    • Gość: jasia Re: wspólne mieszkanie IP: 217.98.19.* 13.07.08, 16:21
      A ja mieszkam z chlopakiem juz rok a mam 21 lat i jest super. Nie wiem co za
      świnie a nie chlopaków maja niektóre tu piszace dziewczyny ze nie zmieniaja
      skarpetek i takie tam. Moze nieodpowiedni facet. Wszystko zalezy od was, waszych
      charakterów a nie wieku.
      A moje rady: napisze jak jest u nas. Pieniadze kazdy ma swoje chociaz duzo
      rzeczy dzielimy, np raz ja zrobie zakupy, raz on. Sprzatamy wspolnie. Jesli ja
      gotuje to on zmywa. Zawsze w weekend przynosi świeże bułeczki rano. Nie
      przestraszyl sie gdy zobaczył mnie bez makijażu bo twierdzi ze rozczochrana i
      nieumalowana rano jestem najpiekniejsza.
      A poza tym to nie zamykajcie sie w swoim swiecie. Wychodzcie czesto zarówno we
      dwoje jak i ze znajomymi. Wychodzcie równiez osobno, ty na jakies pogaduchy z
      klezankami, on z kumplami.
      Takie wspolne mieszkanie moze okazac sie pozytywnym doswiadczenie. Nie wiem na
      kogo niektóre dziewczyny trafialy ale jesli masz fajnego faceta to bedzie dobrze
      :) jesli nie to przynajmniej dowiesz sie tego poki mloda jeste
      pozdrawiam
    • Gość: luta Re: wspólne mieszkanie IP: 217.98.19.* 13.07.08, 16:24
      A czy mieszkajac z facetem nie mozna sie bawic. Ja sie bawie swietnie. Czasem z
      nim, czasem ze znajomymi.
      Ktos napislal ze to nie czas na zabawe w dom, pranie, gotowanie. Ja tam pralam i
      gotowalam rownież jak bylam sama. Niektorym trzeba faceta zeby zaczely żelazka
      używać.
      • sznytka.pl Re: wspólne mieszkanie 15.07.08, 18:18
        Nie daj sobie zrobic malenstwa. Gowniarze sa czasem nieodpowiedzialni.
        • Gość: aha Re: wspólne mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.08, 19:08
          mamy oboje 22 lata, mieszkamy oficjalnie w wynajmowanym przez nas mieszkaniu od
          5 miesięcy dopiero (a wcześniej mieszkaliśmy u niego, miał dobre warunki), oboje
          studiujemy i pracujemy. on zarabia dużo więcej, a że nasz stosunek do pieniędzy
          jest bardzo beztroski, nie rozliczamy się z zakupów, tylko kupuje ta osoba,
          która akurat może. jak nie może nikt, zamawiamy jedzenie z dostawą do domu. ;)

          mój facet jest dojrzały i odpowiedzialny. ma przy tym wpojone pewne zasady,
          które umożliwiają nam spójne współżycie. nigdy nie musiałam go prosić, by po
          sobie sprzątał, czy zamykał tę nieszczęsną pastę do zębów.
          obowiązki domowe są podzielone. ja sprzątam mieszkanie i myję naczynia (jestem
          straszliwą pedantką), on najczęściej gotuje i robi pranie. sprzeczki się
          zdarzają, najczęściej o zwyczajne głupoty.

          decyzji o wspólnym zamieszkaniu nie cofnęłabym. co prawda żadnych niespodzianek
          o moim lubym nie odkryłam (bo znałam je wcześniej), ale możliwosc wrócenia do
          domu ze świadomością, że mogę rozwalić się na własnej kanapie, nie będąc
          uzależnioną od rodziców jest wspaniała. a zyskuję przy tym wszystkim jeszcze
          cudownego faceta.

          lepiej być nie może. :)
          • Gość: Asia_22 Re: wspólne mieszkanie IP: 195.245.213.* 22.07.08, 09:09
            ja mam 22 lata, mój chłopak 23.
            Mieszkamy razem w jego mieszkaniu od kwietnia. Nie liczymy pieniędzy
            ale to może dlatego, że oboje dużo zarabiamy. Sprzątam ja bo lubię,
            chociaż On też nie stroni. Zmywamy na zmianę. Ja piorę on rozwiesza.
            Śmieci wyrzuca on - to takie męskie;-) Zakupy robimy wspólnie.
            Obiady jemy w pracy a w weekendy gotowanie wspólne jest zabawą i
            przyjemnością. Ciasta piekę ja.
            Mieszkanie wspólne wiele nas nauczyło. Wiem że mogę na niego liczyć
            o każdej porze. Gdy byłam chora jechał do apteki o 3 nad ranem. Rano
            opowiada mi końcówki filmów na których w nocy zasypiam.
            Mam przyjaciółke, mam swój świat w pracy, mam swój fitnes, rower i
            rolki.
            Co do fizjologii to coż - ja też pierdzę, po cąłym dniu moje
            skarpetki pachną i zdaża się, że po wypiciu coli beknę. To jest
            normalne i tylko dzieci w przedszkolu nie zrozumieją.

            Powodzenia!
            • Gość: zaintrygowany Re: wspólne mieszkanie IP: 195.205.202.* 22.07.08, 12:36
              Gość portalu: Asia_22 napisał(a):
              > po cąłym dniu moje
              > skarpetki pachną

              to znaczy, im dłużej nosisz, tym bardziej pachną?
              • Gość: Asia_22 Re: wspólne mieszkanie IP: 195.245.213.* 22.07.08, 15:31
                dokładnie. pachną.

                znasz to powiedzenie? "jeden lubi pomarańcze, drugi jak mu nogi
                śmierdzą".
                • Gość: zaintrygowany Re: wspólne mieszkanie IP: 195.205.202.* 22.07.08, 15:38
                  Gość portalu: Asia_22 napisał(a):

                  > dokładnie. pachną.

                  po prostu fascynujące...
                  • Gość: Asia_22 Re: wspólne mieszkanie IP: 195.245.213.* 23.07.08, 08:24
                    nie. po prostu normalne.
                    • Gość: zaintrygowany Re: wspólne mieszkanie IP: 195.205.202.* 23.07.08, 21:01
                      Gość portalu: Asia_22 napisał(a):

                      wychodzi na to, że żyłem w kompletnej nieświadomości, zawsze mi sie wydawało, że
                      im dłużej skarpety są noszone, tym bardziej śmierdzą
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka