Gość: +++IGNOR IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 09.08.02, 12:20 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: europejczyk Re: ty chyba jestes pojeb!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.kat.forthnet.gr 10.08.02, 18:59 od kiedy to golasy moga finansowac ubranych? napelnij najpierw swoj pusty zoladek i wloz jakis ciuch na siebie zebys nie wygladal jak ubogi krewny jak cie wreszcie dopuscimy do naszych progow. ty tumanie slowianski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polimer odp IP: *.it-net.pl 10.08.02, 19:22 Ty, może byś otworzył jakiś fundusz i sfinansował nam pare gajerków, "polaku" eksportowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: +++IGNOR Już pisałem, że elokwencją słabo u federastów... IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 10.08.02, 19:40 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polimer grecka cywilizacja IP: *.it-net.pl 11.08.02, 11:43 Jak jedno z państw UE "więzi" polskich obywateli Dyplomacja na mieliźnie Mija już pół roku, odkąd trzech polskich marynarzy pracujących u cypryjskiego armatora zawitało do małego greckiego portu Astakos. Obiecywano im, że nie będą mieli problemów z wyjazdem - nie mogą wyjechać do dziś. Marynarze nie wierzą w zapewnienia rządu i polskiej ambasady, iż te dokładają wszelkich starań, by rozwiązać patową sytuację. Nie pomogła im nawet wizyta w Atenach szefa polskiej dyplomacji. Historię trójki polskich marynarzy pływających u cypryjskiego armatora pierwszy raz opisaliśmy przed kilkoma tygodniami. Przypomnijmy - polscy obywatele od początku lutego przebywają na greckich wodach terytorialnych w porcie Astakos, nie znajdując się jednocześnie formalnie na terenie tego państwa. Ich paszporty zarekwirowała miejscowa policja imigracyjna, która twardo trzyma się stanowiska, że w tym porcie, zgodnie z układem z Schengen, nie może zostać dokonana odprawa paszportowa. Marynarze nie mogą również opuścić portu, ponieważ nie pozwala na to stan techniczny statków. Stanowisko jest twarde, choć były od niego odstępstwa - w tym samym porcie odprawiono do domu 25 osób z tej załogi. Ostatecznym rozwiązaniem sprawy miał zająć się podczas wizyty w Grecji minister Włodzimierz Cimoszewicz. Ustalił z greckim ministrem spraw zagranicznych, że cała sprawa zostanie szybko rozwiązana przy udziale polskiej ambasady w Atenach. Było to 10 lipca, ale do pierwszych rozmów w tej sprawie doszło dopiero dwa tygodnie później. Jak dowiedzieliśmy się w resorcie spraw zagranicznych, Grecy obiecali wówczas, że polscy marynarze będą mogli wrócić do kraju najpóźniej za 14 dni. Nikt jednak nie zadzwonił z tą informacją do czekających na wyjazd marynarzy. - Do nas w ogóle nikt nie dzwoni, to my się upominamy o informacje - zaznacza jeden z marynarzy, Jacek Betiuk. Jedyny sygnał, jaki tego dnia otrzymali marynarze, to faks przesłany z Ambasady RP w Nikozji via ateńska ambasada. Z dokumentu wynika, że starania w celu uwolnienia Polaków podejmuje ich armator. On też otrzymał zapewnienie od greckich władz, że sprawa zostanie rozwiązana w ciągu dwóch tygodni. Wczoraj w biurze prasowym MSZ usłyszeliśmy, że rozmowy z władzami odbędą się we wtorek oraz że Grecy nie wywiązali się z obiecanego terminu i na polecenie ministra Cimoszewicza sprawą osobiście zajmie się ambasador Grzegorz Dziemidowicz. Ale marynarze nie chcą już słyszeć o kolejnych terminach. - Cały czas mówią nam: wtorek, piątek, następny wtorek, a my tylko chcemy poznać dzień naszego wyjazdu - twierdzą. Żalą się, że jedyne, na co stać było ambasadę, to rada, by nie robić rozgłosu wokół sprawy i nie rozdrażniać Greków. - Siedzieliśmy cicho, ale ile można? - pytają dziś. W wydanym oświadczeniu Iwo Wichert, Tadeusz Fryc i Jacek Betiuk piszą, że "stali się ofiarami bezprecedensowego przypadku łamania praw człowieka w kraju należącym do Unii Europejskiej". "Jesteśmy polskimi obywatelami, którym odmawia się prawa do legalnego powrotu do Ojczyzny (...) zostaliśmy zakładnikami granicznych przepisów unijnych, dowolnie interpretowanych" - napisali zdesperowani mężczyźni w specjalnym oświadczeniu. Mikołaj Wójcik Za dwa tygodnie... W jednej z amerykańskich komedii główny bohater kupuje z żoną ogromny dom po okazyjnej cenie. Później okazuje się, że to waląca się rudera. Mężczyzna zleca remont firmie budowlanej. Gdy co pewien czas pyta, kiedy wszystko będzie gotowe, wciąż słyszy powtarzające się jak zaklęcie słowa "za dwa tygodnie". A tym czasem na jego oczach budynek niszczeje. Ta scena jako żywo przypomina sytuację, jakiej doświadczają polscy marynarze w Astakos. Wciąż słyszą o kolejnych terminach powrotu do Polski. Za każdym razem okazuje się, że do wyjazdu jest równie daleko, jak z Aten do Warszawy. Trudno to racjonalnie wytłumaczyć, ale jeśli unijne prawo (a wszystko wskazuje na to, że tak) jeszcze w innych miejscach jest równie nieprecyzyjne i komplikujące życie ludziom, to bez wątpienia nie jest to punkt dla zwolenników UE. Mikołaj Wójcik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teo Re: grecka cywilizacja a polski burdel !!!!!! IP: *.kat.forthnet.gr 24.08.02, 00:56 polimer cos pierdzielisz a nieb solisz gdzie jest polska ambasada ? gdzie jest ten byly komuch a obecny wielki katolik cimoszewicz ? ja ci odpowiem na spotkaniu z bialym papa !!!!!!!!!!!!! do kogo ty masz pretensie ze sciana jest prosta ? ty wez sie w garsc czlowieku i nie mieszaj nie matacz !!!!!!!!!!!!!!!! jakby tacy czysci byli to dawno by wyjechali a jesli ten byly komuch ich olewa to znaczy ze sami sobie przesrali sprawe !!!!!!!!!!!! tylko ciekawe co przemycali nie chce mi sie tego sprawdzac ale jak mie polaskoczesz to to zrobie Odpowiedz Link Zgłoś