IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 06.09.02, 03:44
Czy prawdą jest, że polskie rolnictwo ciężko zapłaciło za dopuszczenie do
zalewu dotowanej żywności z Unii?

Jest to niestety fakt niepodważalny. Zygmunt Królak pisał w książce
pt. "Polska wobec wyzwań XXI wieku" (Warszawa 1999, s. 97-98), iż: "Saldo
dodatnie obrotów artykułami rolno-spożywczymi, wynoszące w roku 1990 ok. 900
mln USD, przekształciło się w roku 1998 w saldo ujemne w wysokości 515 mln
USD. Ustalona w roku 1991 w układzie stowarzyszeniowym z UE, nazywanym
Układem Europejskim, zasada asymetrii dostępu do rynku z korzyścią dla strony
polskiej, szczególnie w zakresie towarów rolno-spożywczych, przekształciła
się w swoje przeciwieństwo i działa na korzyść krajów Unii Europejskiej. Stąd
jako słuszne należy uznać stwierdzenia zawarte w (...) opracowaniu
FAPA: 'Unia Europejska, będąc głównym partnerem handlowym Polski, stała się
największym beneficjentem liberalizacji handlu wprowadzonej w 1990 r.
Korzyści UE zostały wzmocnione postanowieniami Układu Europejskiego. W
efekcie na formalnej asymetrii dostępu do rynku zapisanej w Układzie bardziej
od Polski skorzystała Unia Europejska'.
Do tej asymetrii na korzyść krajów UE dochodzi jeszcze fakt, że w Układzie
Europejskim zawartym przez Polskę w roku 1991 zabrakło protokołu finansowego.
Na podstawie takich protokołów finansowych towarzyszących podobnym umowom
stowarzyszeniowym z Irlandią, Grecją, Hiszpanią i Portugalią, kraje te
otrzymały olbrzymią pomoc finansową przeznaczoną w znacznym stopniu na
wsparcie rolnictwa".
Zachodni autorzy M. Smith i J. Reed pisali na łamach brytyjskiego "Financial
Times" w czerwcu 2000 r., iż: "Subsydia wpłacane farmerom
zachodnioeuropejskim w ramach Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) pozwalają
im 'podcinać' niższymi cenami konkurentów zarówno na rynku krajowym, jak i na
rynkach zagranicznych, wskutek czego Polska odnotowuje deficyt w handlu
towarami rolnymi w wysokości pół miliarda dolarów (...). I nawet wtedy, kiedy
UE nalega na zmodernizowanie polskiego rolnictwa, jednocześnie wstrzymuje
przekazanie 150 mln dolarów pomocy technicznej, dlatego że rząd polski nie
powołał do życia - w należyty sposób - potrzebnych w tym celu instytucji
zarządzających. I wreszcie Bruksela naciska na Polskę, aby wprowadziła w
pełni tzw. acquis communautaire w sferze rolnictwa - to znaczy dosłownie
setki dyrektyw, z których wiele nie będzie ani tanich, ani politycznie
łatwych do przyjęcia, i to jeszcze przed przystąpieniem do Unii. Bruksela
nalega na to, mimo że jednocześnie dąży do odłożenia dostępu Polski do
pełnych subsydiów WPR na okres aż 11 lat po przyjściu tego kraju do Unii. W
uzasadnieniu swej postawy UE twierdzi, że Polska potrzebuje dogłębnej
modernizacji swojego rolnictwa, zanim będzie mogła otrzymywać subsydia WPR.
Ale nie tak właśnie UE zachowywała się w przeszłości. Grecja - ze swoim dużym
i zacofanym rolnictwem - zaczęła otrzymywać subsydia w pełnym wymiarze niemal
natychmiast po przystąpieniu do Unii w 1981 r." (cyt. za "Forum" z 25 czerwca
2000 r.).
Dodajmy do tego, co przyznawano na łamach amerykańskiego tygodnika "Newsweek"
w 1999 r.: "Europa nie wydaje się usatysfakcjonowana tym, iż jej nadwyżki w
handlu żywnością z Polską są aż tak duże. W ubiegłym roku, po załamaniu się
gospodarki Rosji, Unia przejęła część polskiego eksportu żywności do tego
kraju. Polacy nie przegrali konkurencji wolnorynkowej, lecz padli ofiarą
poważnych subsydiów eksportowych UE" (cyt. za "Wprost" z 26 grudnia 1999 r.).
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka