Dodaj do ulubionych

ceny po wejściu do UE

IP: 213.76.135.* 13.05.03, 15:24
Przytaczam bardzo ciekawy wpis zamieszczony wczoraj na wątku heimera.
Oczywiście nikt z eurofobów nie raczył się do niego odnieść.

Gość: Robert 12-05-2003 17:19 odpowiedz na list odpowiedz cytując

Czesc cen rzeczywiscie spadnie. Poza tym: (to jest moj cytat bo pisze o
tym po
raz kolejny wiec nie obraz sie, jest i cena mleka dzisiaj w UE /Robert)

Po pierwsze, kto troche jezdzi po UE to widzi ze juz teraz ceny
sa bardzo porownywalne. Ten kto nie jezdzi moze sie nabrac na
taki "argument".

Przebywam na stypendium w Holandii (nie jestem synem ministra,
nie dzialam w zadnej partii/mlodziezowce, itp. a JEDNAK Polak
potrafi!!! :nn). Podam przyklad cen holenderskich (jednego z
bogatszych krajow UE).

(1 euro=4.36 zl)

- chleb krojony paczkowany: 0,44 euro= 1,90 zl

- mleko 1L karton, UHT, 2%: 0,45 euro= 1,95 zl
>>>>>> No i mamy mleko w UE (Holandia)



- kielbasa 250g: 0,77 euro = 3,08 euro/kg = 13,86 zl/1 kg

- ser zolty: 3,7 euro/kg = 16,13 zl/ 1 kg (troche drozszy niz w
PL ale to produkt na mleku - wiecej pieniedzy (doplaty!!!)
pojdzie do kieszeni polskiego rolnika!!!)

- znaczek na list priorytetowy: 0,39 euro= 1,70 zl

- papier toaletowy, 8 rolek: 0,67 euro=2,92 zl

- sok pomaranczowy, karton 1 litr: 0,55 euro=2,40 zl

- piwo 0,5 L, markowe: 0,6 euro = 2,32 zl

- piwo jw. niemarkowe: 0,3 euro= 1,31 zl

- piwo 0,4 l, w pubie: 1 euro= 4,36 zl

- wino francuskie markowe (nie mylic z jabolem!!!!): niecale 10
zl (nie pamietam dokladnej ceny w euro)

- zel p/prysznic+szampon (2 w jednym, 300 ml)= 0,59 euro= 2,58 zl

- mydlo kostka: 0,29 euro=1,26 zl, z tym ze jest to kostka 150
gram, po przeliczeniu na kostki polskie (100 gram)= 0,84 zl

- olej napedowy na stacji benzynowej: 0,67 euro=2,92 zl
itp,itd.

Dla zainteresowanych niedowiarkow: przeslijcie maila na
rg88@wp.pl a przesle wam zeskanowany rachunek ze sklepu.

Po drugie, ceny w UE w zadnym razie nie sa jednolite. Sa kraje,
ktore sa bardzo drogie (W.Brytania) i takie ktore sa tansze
(Portugalia, Hiszpania). UE nie narzuca jakie maja byc ceny w
jakim kraju. Tym rzadza inne zasady: tam gdzie ludzie zarabiaja
wiecej (stac ich na drozsze zakupy) ceny sa wyzsze. W krajach
mniej bogatych (takich jak Portugalia, Hiszpania) ceny sa
nizsze. Zeby nie byc goloslownym, bylem w Portugalii w wakacje.
Oto przykladowe ceny (miasto Porto):

- kawa w kawiarni=0,50 euro= nieco ponad 2 zl
- jogurt maly=0,25 euro (1 zl)

Ciekawy jest tez przyklad benzyny, ktory obrazuje czy ceny w UE
(nawet ze wspolna waluta!) rzeczywiscie sa takie same (w domysle
wyrownane do kraju najdrozszego). Oczywiscie NIE.
Benzyna Eurosuper w Portugalii=0,80 euro/litr. Belgia=1,00/litr,
Holandia 1,30 euro/litr.

Wniosek: mimo ze wszystkie kraje sa w UE, ceny sa rozne. Tam
gdzie poziom zycia jest wyzszy i ceny sa wyzsze. W biedniejszej
Portugalii (choc jest bogatsza od nas!) ceny juz sa takie same
jak w PL.

Tak jak w Portugalii ceny sa portugalskie, w Holandii
holenderskie a w Belgii belgijskie, tak w Polsce po
przystapieniu do UE pozostana na swoim (dotychczasowym) polskim
poziomie. Argument przeciwnikow o cenach - NIEPRAWDA.

Pozdrawiam

Robert
rg88@wp.pl


Ostatnio byłem w złowrogiej Brukseli. Obiad w arabskiej restauracyjce
(olbrzymia poracja kebaba plus duże piwo) - 4€. Francuskie markowe wino (typ
Cote du Rhone) w supermarkecie - 3,20 €, kanapka z serem i szynką w kafejce -
1.05€.

Zawrotne ceny no nie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Tomasz Re: ceny po wejściu do UE IP: *.*.*.* 13.05.03, 15:38
      "Zawrotność" cen potwierdz moja rodzina, która na stałe mieszka i LEGALNIE
      pracuje w Niemczech.
      • heimer Re: ceny po wejściu do UE 13.05.03, 15:46
        Gość portalu: Tomasz napisał(a):

        > "Zawrotność" cen potwierdz moja rodzina, która na stałe mieszka i LEGALNIE
        > pracuje w Niemczech.

        Ja mieszkam i pracuje legalnie w Niemczech.
        I twierdze, ze zycie w Niemczech NIE JEST DROGIE.
        Niektore ceny sa moze i wyzsze, ale rownowaza to wyzsze zarobki.

        Mysle, ze zycie w Niemczech jest nawet tansze.
        Z mojej niemieckiej pensji stac mnie na utrzymanie dwoch domow (rodzina w
        Polsce (3 osoby) i ja w Niemczech), kupno nowego (w salonie) usportowionego VW
        Golfa, na paliwo na comiesieczne wyjazdy do Polski, i jadam co chce.
        • Gość: Tomasz Re: ceny po wejściu do UE IP: *.*.*.* 13.05.03, 15:50
          No heimer, nie ulega wątpliwości, że siła nabywcza Twoich pieniędzy jest wyższa.
          Najwiekszą różnicę w cenach pomiędzy Polską a Niemcami zauważyłem w usługach.
          • heimer Re: ceny po wejściu do UE 13.05.03, 15:52
            Gość portalu: Tomasz napisał(a):

            > No heimer, nie ulega wątpliwości, że siła nabywcza Twoich pieniędzy jest
            > wyższa.
            > Najwiekszą różnicę w cenach pomiędzy Polską a Niemcami zauważyłem w usługach.

            Jak juz wspomnialem, nie wazne sa ceny, ale realacje pomiedzy cenami a
            zarobkami. Uslugi i owszem sa drozsze.
            • Gość: Tomasz Re: ceny po wejściu do UE IP: *.*.*.* 13.05.03, 15:56
              Byłeś w Niemczech w momencie przechodzenia na euro? Jeżeli tak, czy zauważyłeś
              niekorzystną zmianę w tych relacjach po wejściu wspólnej waluty?
              • heimer Re: ceny po wejściu do UE 13.05.03, 16:00
                Gość portalu: Tomasz napisał(a):

                > Byłeś w Niemczech w momencie przechodzenia na euro? Jeżeli tak, czy
                > zauważyłeś niekorzystną zmianę w tych relacjach po wejściu wspólnej waluty?

                Bylem. Zauwazylem. Ale nie wynikalo to z mechanizmow monetarnych systemu euro,
                tylko z nieuczciwych sprzedawcow, ktorzy zawyzali zaokraglenia.
                Ale my na razie nie wchodzimy do unii monetarnej, tylko do UE.

            • Gość: heliov Re: ceny po wejściu do UE IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 13.05.03, 16:05
              heimer napisał:

              > Gość portalu: Tomasz napisał(a):
              >
              > > No heimer, nie ulega wątpliwości, że siła nabywcza Twoich pieniędzy jest
              > > wyższa.
              > > Najwiekszą różnicę w cenach pomiędzy Polską a Niemcami zauważyłem w usługa
              > ch.
              >
              > Jak juz wspomnialem, nie wazne sa ceny, ale realacje pomiedzy cenami a
              > zarobkami. Uslugi i owszem sa drozsze.


              Ostatnio w kwietniu byłem we Włoszech i weróciłem obłowiony w artykuły
              spożywcze i inne:
              Otóz wymienię tylko ten towar, który był tańszy:
              makarony, owoce i warzywa, słodycze, wina, alkohole wyżej oprocentow., pasty
              do zębów, proszki do prania, buty , kupiłem też magnetofon z cd i rowery,
              chciałem tez kupic mamie TV ale miejsca mi zbrakło ... tak to jest z tymi
              cenami, które są "droższe"
              • Gość: Nika Re: ceny po wejściu do UE IP: *.chello.pl 13.05.03, 22:07
                Gość portalu: heliov napisał(a):

                > Ostatnio w kwietniu byłem we Włoszech i weróciłem obłowiony w artykuły
                > spożywcze i inne:
                > Otóz wymienię tylko ten towar, który był tańszy:
                > makarony, owoce i warzywa, słodycze, wina, alkohole wyżej oprocentow., pasty
                > do zębów, proszki do prania, buty , kupiłem też magnetofon z cd i rowery,
                > chciałem tez kupic mamie TV ale miejsca mi zbrakło ... tak to jest z tymi
                > cenami, które są "droższe"

                Ile z tego kupiłeś w supermarkecie, a ile w San Marino?

                Ja byłam we Włoszech i Hiszpanii na rok przed wprowadzeniem euro, a potem pół
                roku po euroizacji. Jeśli chodzi o ceny "po", to były już mniej wesołe
                niż "przed".
                • Gość: heliov Re: ceny po wejściu do UE IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 14.05.03, 09:50
                  Gość portalu: Nika napisał(a):

                  > Gość portalu: heliov napisał(a):
                  >
                  > > Ostatnio w kwietniu byłem we Włoszech i weróciłem obłowiony w artykuły
                  > > spożywcze i inne:
                  > > Otóz wymienię tylko ten towar, który był tańszy:
                  > > makarony, owoce i warzywa, słodycze, wina, alkohole wyżej oprocentow., pas
                  > ty
                  > > do zębów, proszki do prania, buty , kupiłem też magnetofon z cd i rowery,
                  > > chciałem tez kupic mamie TV ale miejsca mi zbrakło ... tak to jest z tymi
                  > > cenami, które są "droższe"
                  >
                  > Ile z tego kupiłeś w supermarkecie, a ile w San Marino?
                  >
                  > Ja byłam we Włoszech i Hiszpanii na rok przed wprowadzeniem euro, a potem
                  pół
                  > roku po euroizacji. Jeśli chodzi o ceny "po", to były już mniej wesołe
                  > niż "przed".

                  Moja droga już Ci odpowiadam. Nie byłem w San Marino , byłem w miejsowości
                  Montebeluna między Wenecją i Padwą u mojej kuzynki , którą co jakiś czas
                  odwiedzam . Zgadzam się z Tobą ceny wzrosły w pewnym stopniu po wprowadzeniu
                  euro ale nie na tyle aż , żeby te produkty , które wymieniłem stały sie
                  droższe niż w Polsce . Towar, który zakupiłem był wysokiej jakości a nie zaden
                  chłam.
                  Ciągle wiele towarów opłaca się kupić i przywieźć do Polski.


                  Najbardziej nie mogę zrozumieć , że Ty jeździsz po Europie , utrzymujesz
                  kontakty! a zastanawiasz się w ogóle nad głosowaniem na tak?!. Przecież jeśli
                  zagłosujemy przeciw unii to z pewnością zostaną wprowadzone utrudnienia dla
                  Polaków w podróżowaniu po Europie!!! . Naprawde nie przeszkadza Ci to?, nie
                  przeszkadza to Wam, zwracam się do przeciwników?
                  pozdrawiam
                  • Gość: Nika Re: ceny po wejściu do UE IP: *.chello.pl 14.05.03, 10:40
                    Gość portalu: heliov napisał(a):

                    > Moja droga już Ci odpowiadam. Nie byłem w San Marino , byłem w miejsowości
                    > Montebeluna między Wenecją i Padwą u mojej kuzynki
                    [...]
                    > Towar, który zakupiłem był wysokiej jakości a nie zaden chłam.

                    Aha, to w Polsce tylko chłam można kupić? To gdzie Ty robisz zakupy?


                    > Ciągle wiele towarów opłaca się kupić i przywieźć do Polski.

                    Bardzo proszę, nikt nikomu tego nie zabrania. Ja sama przy okazji przywożę
                    sobie np. oliwę, bo w Hiszpanii i Włoszech jest tania jak barszcz. Ale
                    osobiście nie widzę potrzeby zaopatrywania się w co innego, bo w Polsce
                    wszystko jest, nawet zachodnie marki, jeśli już nie chcesz polskich.


                    > Najbardziej nie mogę zrozumieć , że Ty jeździsz po Europie , utrzymujesz
                    > kontakty! a zastanawiasz się w ogóle nad głosowaniem na tak?!.

                    Heliov, to przecież proste. Swoboda podróżowania to śmiesznie niska korzyść za
                    cenę utraty suwerenności i powrotu do socjalistycznego zarządzania gospodarką.
                    Poza tym układ z Schengen, który daje tę swobodę, można negocjować oddzielnie,
                    nie musimy być członkiem UE. Wspominałam o tym na tym forum w innym wątku, że
                    nie trzeba kupować browaru, żeby napić się piwa.


                    Przecież jeśli
                    > zagłosujemy przeciw unii to z pewnością zostaną wprowadzone utrudnienia dla
                    > Polaków w podróżowaniu po Europie!!! .

                    "Z pewnością" jest tylko smierć i podatki. Jak wspomniałam powyżej, możemy
                    negocjowac sam układ z Schengen, żeby Cie zadowolić :-)


                    > Naprawde nie przeszkadza Ci to?,

                    Jak widzisz, Twój argument był nieco bezzasadny.
                    • barabas Honor 14.05.03, 10:46
                      Czy ktos bedzie chcial zawierac z Polska uklad w Schengen? I czy Polska
                      dostanie wtedy pomoc z Brukseli przy podniesieniu jakosci ochrony swoich granic?

                      Jaki zysk ma obywatel z tego, ze jego panstwo jest suwerenne? Poza Honorem...
                      oczywiscie...
                    • Gość: Tomasz Re: ceny po wejściu do UE IP: *.*.*.* 14.05.03, 11:06
                      Gość portalu: Nika napisał(a):

                      > Gość portalu: heliov napisał(a):
                      >
                      > > Moja droga już Ci odpowiadam. Nie byłem w San Marino , byłem w miejsowości
                      >
                      > > Montebeluna między Wenecją i Padwą u mojej kuzynki
                      > [...]
                      > > Towar, który zakupiłem był wysokiej jakości a nie zaden chłam.
                      >
                      > Aha, to w Polsce tylko chłam można kupić? To gdzie Ty robisz zakupy?
                      >
                      >
                      > > Ciągle wiele towarów opłaca się kupić i przywieźć do Polski.
                      >
                      > Bardzo proszę, nikt nikomu tego nie zabrania. Ja sama przy okazji przywożę
                      > sobie np. oliwę, bo w Hiszpanii i Włoszech jest tania jak barszcz. Ale
                      > osobiście nie widzę potrzeby zaopatrywania się w co innego, bo w Polsce
                      > wszystko jest, nawet zachodnie marki, jeśli już nie chcesz polskich.
                      >
                      >
                      > > Najbardziej nie mogę zrozumieć , że Ty jeździsz po Europie , utrzymujesz
                      > > kontakty! a zastanawiasz się w ogóle nad głosowaniem na tak?!.
                      >
                      > Heliov, to przecież proste. Swoboda podróżowania to śmiesznie niska korzyść
                      za
                      > cenę utraty suwerenności i powrotu do socjalistycznego zarządzania
                      gospodarką.
                      > Poza tym układ z Schengen, który daje tę swobodę, można negocjować
                      oddzielnie,
                      > nie musimy być członkiem UE. Wspominałam o tym na tym forum w innym wątku, że
                      > nie trzeba kupować browaru, żeby napić się piwa.
                      >
                      >
                      > Przecież jeśli
                      > > zagłosujemy przeciw unii to z pewnością zostaną wprowadzone utrudnienia dl
                      > a
                      > > Polaków w podróżowaniu po Europie!!! .
                      >
                      > "Z pewnością" jest tylko smierć i podatki. Jak wspomniałam powyżej, możemy
                      > negocjowac sam układ z Schengen, żeby Cie zadowolić :-)
                      >
                      >
                      > > Naprawde nie przeszkadza Ci to?,
                      >
                      > Jak widzisz, Twój argument był nieco bezzasadny.

                      Nika, przyjmujmy w końcu pewne założenie, że nie będziesz sobie dowolnie
                      dobierała wariantów optymistycznych i pesymistycznych w zalezności od tego co
                      chcesz udowodnić. Dyskusja z Tobą w takim wypadku nie ma sensu.
                      Czym przejawia się powrót do socjalistycznego zarządzania gospodarką???

                      • Gość: kai Re: ceny po wejściu do UE IP: 213.76.135.* 14.05.03, 11:12
                        Gość portalu: Tomasz napisał(a):


                        > Nika, przyjmujmy w końcu pewne założenie, że nie będziesz sobie dowolnie
                        > dobierała wariantów optymistycznych i pesymistycznych w zalezności od tego co
                        > chcesz udowodnić. Dyskusja z Tobą w takim wypadku nie ma sensu.
                        > Czym przejawia się powrót do socjalistycznego zarządzania gospodarką???
                        >

                        Unia znacjonalizuje fabryki, odbierze kupcom sklepy tworząc ogolnounijną sieć
                        Społem, zamknie giełdy w Londynie i Frankfurcie, wznowi wydobycie węgla i
                        produkcję stalu a Zagłębiu Ruhry, zastapi euro transferowym euro, etc, etc.

                        Tomasz, nie dyskutuj z ki ktoi niewielki pojęcie o gospodarce.
                        • Gość: jacek#jw Re: ceny po wejściu do UE IP: 213.25.190.* 14.05.03, 11:20
                          Gość portalu: kai napisał(a):

                          > Unia znacjonalizuje fabryki, odbierze kupcom sklepy tworząc ogolnounijną sieć
                          > Społem, zamknie giełdy w Londynie i Frankfurcie, wznowi wydobycie węgla i
                          > produkcję stalu a Zagłębiu Ruhry, zastapi euro transferowym euro, etc, etc.

                          Nie, tu masz przykład regulacji rynku metodami unijnymi przez dekretowanie,
                          ustalanie limitów, certyfikatów czy cen skupu.

                          www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,1471621.html
                          • heimer Re: ceny po wejściu do UE 14.05.03, 11:26
                            Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                            > Gość portalu: kai napisał(a):
                            >
                            > > Unia znacjonalizuje fabryki, odbierze kupcom sklepy tworząc ogolnounijną
                            > > sieć Społem, zamknie giełdy w Londynie i Frankfurcie, wznowi wydobycie
                            > > węgla i produkcję stalu a Zagłębiu Ruhry, zastapi euro transferowym euro,
                            > > etc, etc.
                            >
                            > Nie, tu masz przykład regulacji rynku metodami unijnymi przez dekretowanie,
                            > ustalanie limitów, certyfikatów czy cen skupu.
                            >
                            > www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,1471621.html

                            No i coz Ty chciales powiedziec powolujac sie na ten artykul?

                            Cytat:

                            "Tymczasem o rynku zbóż decyduje sytuacja w hodowli, a tu mamy ogromną
                            nadprodukcję świń i drobiu. Było więc jasne, że świnie przejedzą znaczną część
                            zboża i nadwyżek wcale nie będzie (Teraz rolnicy potwierdzają: - Zboże zżarły
                            świnie)"

                            I co to ma z UE?


                            Cytat:
                            "Trzeba też otworzyć rynek na bezcłowy import z Unii. To na wypadek, gdyby
                            jednak zboża w prywatnych magazynach nie było i ARR zabrakło ziarna na
                            studzenie rynku."

                            Ale nikt nas nie zmusza. TO NA WYPADEK.. !

                            Nie rozumiem o co Ci chodzi.
                            • Gość: jacek#jw Re: ceny po wejściu do UE IP: 213.25.190.* 14.05.03, 11:30
                              heimer napisał:

                              > No i coz Ty chciales powiedziec powolujac sie na ten artykul?
                              >
                              > Cytat:
                              >
                              > "Tymczasem o rynku zbóż decyduje sytuacja w hodowli, a tu mamy ogromną
                              > nadprodukcję świń i drobiu. Było więc jasne, że świnie przejedzą znaczną
                              część
                              > zboża i nadwyżek wcale nie będzie (Teraz rolnicy potwierdzają: - Zboże zżarły
                              > świnie)"
                              >
                              > I co to ma z UE?
                              >
                              >
                              > Cytat:
                              > "Trzeba też otworzyć rynek na bezcłowy import z Unii. To na wypadek, gdyby
                              > jednak zboża w prywatnych magazynach nie było i ARR zabrakło ziarna na
                              > studzenie rynku."

                              A odróżniasz przyczynę od skutku?

                              >
                              > Ale nikt nas nie zmusza. TO NA WYPADEK.. !
                              >
                              > Nie rozumiem o co Ci chodzi.
                              • heimer Re: ceny po wejściu do UE 14.05.03, 11:37
                                Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                                > heimer napisał:
                                >
                                > > No i coz Ty chciales powiedziec powolujac sie na ten artykul?
                                > >
                                > > Cytat:
                                > >
                                > > "Tymczasem o rynku zbóż decyduje sytuacja w hodowli, a tu mamy ogromną
                                > > nadprodukcję świń i drobiu. Było więc jasne, że świnie przejedzą znaczną
                                > > część zboża i nadwyżek wcale nie będzie (Teraz rolnicy potwierdzają: -
                                > > Zboże zżarły świnie)"
                                > >
                                > > I co to ma z UE?
                                > >
                                > >
                                > > Cytat:
                                > > "Trzeba też otworzyć rynek na bezcłowy import z Unii. To na wypadek, gdyby
                                > > jednak zboża w prywatnych magazynach nie było i ARR zabrakło ziarna na
                                > > studzenie rynku."
                                >
                                > A odróżniasz przyczynę od skutku?

                                No przyczyna brakow jest to, ze zboze zzarly swicie,
                                I co to ma z UE?
                                • Gość: jacek#jw Re: ceny po wejściu do UE IP: 213.25.190.* 14.05.03, 11:45
                                  heimer napisał:

                                  > No przyczyna brakow jest to, ze zboze zzarly swicie,
                                  > I co to ma z UE?

                                  I po co zawieszasz zdanie o dyskutowaniu z ludźmi znającymi się na gospodarce,
                                  skoro motywujesz braki na rynku świńskim apetytem?
                                  • Gość: Tomasz Re: ceny po wejściu do UE IP: *.*.*.* 14.05.03, 11:48
                                    Przyczyną jest brak rozeznania ile czego w polskim rolnictwie się produkuje.
                                    Wczoraj rozmawiałem z przedstawicielem firmy eksportującej na amerykański
                                    rynek. Także musieli zdobyć kupę certyfikatów i pozwoleń oraz dostosować się do
                                    amerykańskich norm. Twierdzą, że wcale nie było lekko.
                                  • heimer Re: ceny po wejściu do UE 14.05.03, 11:53
                                    Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                                    > heimer napisał:
                                    >
                                    > > No przyczyna brakow jest to, ze zboze zzarly swicie,
                                    > > I co to ma z UE?
                                    >
                                    > I po co zawieszasz zdanie o dyskutowaniu z ludźmi znającymi się na
                                    > gospodarce, skoro motywujesz braki na rynku świńskim apetytem?

                                    No przeciez CALY artykol o tym mowi.
                                    A to TY podales link do tego znakomitego artykulu, w ktorym pokazano jak
                                    to "UE sie nad nami zneca".
                                    • Gość: jacek#jw Re: ceny po wejściu do UE IP: 213.25.190.* 14.05.03, 12:13
                                      heimer napisał:

                                      > Gość portalu: jacek#jw napisał(a):
                                      >
                                      > > heimer napisał:
                                      > >
                                      > > > No przyczyna brakow jest to, ze zboze zzarly swicie,
                                      > > > I co to ma z UE?
                                      > >
                                      > > I po co zawieszasz zdanie o dyskutowaniu z ludźmi znającymi się na
                                      > > gospodarce, skoro motywujesz braki na rynku świńskim apetytem?
                                      >
                                      > No przeciez CALY artykol o tym mowi.
                                      > A to TY podales link do tego znakomitego artykulu, w ktorym pokazano jak
                                      > to "UE sie nad nami zneca".

                                      Przyczynę podał nieco powyżej Tomasz. Odpowiedzialną instytucją za owo
                                      rozeznanie była Agencja Rynku Rolnego, która została powołana i działa zgodnie
                                      ze stadardami unijnymi wykorzystując podobne mechanizmy regulacji rynkowej.
                                      Twoje na pozór słuszne rozumowanie, że wystarczy pomanipulować cłami rozsypuje
                                      się w przypadku wstąpienia do UE, gdyż nie będzie jak. Problem metod regulacji
                                      i jej skutków natomiast pozostaje. Wątpię jednak, by ktoś kto stosuje w swoim
                                      rozumowaniu świńską logikę był w stanie to pojąć.

                                      Pozdr / Jacek
                                      • heimer Re: ceny po wejściu do UE 14.05.03, 12:17
                                        Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                                        > Przyczynę podał nieco powyżej Tomasz. Odpowiedzialną instytucją za owo
                                        > rozeznanie była Agencja Rynku Rolnego, która została powołana i działa
                                        > zgodnie ze stadardami unijnymi wykorzystując podobne mechanizmy regulacji
                                        > rynkowej.

                                        To juz kompletna demogagogia.
                                        Nieudolnoscia jakichs tam pracownikow Agencji obarczac UE to demagogia czystej
                                        postaci.
                                        • Gość: jacek#jw Re: ceny po wejściu do UE IP: 213.25.190.* 14.05.03, 12:32
                                          heimer napisał:

                                          > Gość portalu: jacek#jw napisał(a):
                                          >
                                          > > Przyczynę podał nieco powyżej Tomasz. Odpowiedzialną instytucją za owo
                                          > > rozeznanie była Agencja Rynku Rolnego, która została powołana i działa
                                          > > zgodnie ze stadardami unijnymi wykorzystując podobne mechanizmy regulacji
                                          > > rynkowej.
                                          >
                                          > To juz kompletna demogagogia.
                                          > Nieudolnoscia jakichs tam pracownikow Agencji obarczac UE to demagogia
                                          czystej
                                          > postaci.

                                          Świńska logika i nieumiejętność czytania pozwala na wyciąganie tego typu
                                          wniosków.
                                          • heimer Re: ceny po wejściu do UE 14.05.03, 15:16
                                            Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                                            > > To juz kompletna demogagogia.
                                            > > Nieudolnoscia jakichs tam pracownikow Agencji obarczac UE to demagogia
                                            > > czystej postaci.
                                            >
                                            > Świńska logika i nieumiejętność czytania pozwala na wyciąganie tego typu
                                            > wniosków.

                                            Widze, ze masz niespotykanie rozwinieta znajomosc swinskiej logiki.
                                            To Twoja rodzina?
                                            Chowales sie przy korycie?
                                            • Gość: jacek#jw Re: ceny po wejściu do UE IP: 213.25.190.* 14.05.03, 15:57
                                              heimer napisał:


                                              > Widze, ze masz niespotykanie rozwinieta znajomosc swinskiej logiki.

                                              No cóż, staram się rozwijać swoje umiejętności.

                                              > To Twoja rodzina?
                                              > Chowales sie przy korycie?

                                              Długo masz zamiar w ten sposób się odszczekiwać, bo znudziło mi się otwierać
                                              Twoje posty.
                                              • Gość: heimer Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.05.03, 17:43
                                                Gość portalu: jacek#jw napisał(a):


                                                > Długo masz zamiar w ten sposób się odszczekiwać, bo znudziło mi się otwierać
                                                > Twoje posty.


                                                Polska to wolny kraj. Nie musisz czytac czego nie chcesz.

                                      • Gość: Tomasz Re: ceny po wejściu do UE IP: *.*.*.* 14.05.03, 12:19
                                        Jacek, my od lat nie wiemy ile żywności produkujemy. Pamiętasz spory na temat
                                        kwotowania mleka? To był skandal, żeby podawać dane różniące się o
                                        kilkadziesiąt procent. UE próbuje wymusić na ARR stworzenie systemu kontroli
                                        produkcji.
                                        Poczytaj także jak to zrobiono w N. Zelandii.
                                        • Gość: jacek#jw Re: ceny po wejściu do UE IP: 213.25.190.* 14.05.03, 12:33
                                          Gość portalu: Tomasz napisał(a):

                                          > Jacek, my od lat nie wiemy ile żywności produkujemy. Pamiętasz spory na temat
                                          > kwotowania mleka? To był skandal, żeby podawać dane różniące się o
                                          > kilkadziesiąt procent. UE próbuje wymusić na ARR stworzenie systemu kontroli
                                          > produkcji.

                                          To typowe unijne działanie.

                                          > Poczytaj także jak to zrobiono w N. Zelandii.
                                          A masz jakiś link?
                                          • Gość: Tomasz Re: ceny po wejściu do UE IP: *.*.*.* 14.05.03, 13:47
                                            może znajdziesz na stronach rp, ale odkąd trzeba płacić za archiwum może z tym
                                            być problem.
                        • Gość: Tomasz Re: ceny po wejściu do UE IP: *.*.*.* 14.05.03, 11:44
                          No, toś mnie kai ucieszył. Znaczy to, że RM zaraz poprze nasze wejście do UE.
                      • Gość: Nika Już Ci tłumaczyłam IP: *.chello.pl 14.05.03, 14:24
                        Gość portalu: Tomasz napisał(a):

                        > Nika, przyjmujmy w końcu pewne założenie, że nie będziesz sobie dowolnie
                        > dobierała wariantów optymistycznych i pesymistycznych w zalezności od tego co
                        > chcesz udowodnić.

                        O jakich "wariantach" mówisz???

                        O tym, że jestem przeciw, a tu wspominam o negocjowaniu samego układu z
                        Schengen?
                        - przypomnę, że to była odpowiedź na zarzut Heliova, że będąc poza UE nie
                        będziemy mogli po niej swobodnie podróżować. Czyli po prostu dyskutujemy, nie?

                        O tym, że pisałam o wzroście cen, a tu piszę, że kupowałam oliwę w Hiszpanii?
                        - zwracam łaskawie uwagę, że w Polsce oliwę sie importuje, a nie produkuje.
                        Towar jest zwykle tańszy tam, gdzie jest wytwarzany. Nie przywożę z zagranicy
                        makaronu i proszku do prania, tak jak Heliov.


                        > Dyskusja z Tobą w takim wypadku nie ma sensu.

                        Czy dlatego, że próbuję zachęcić Was do pomyślenia o czymś od innej strony? (bo
                        na przekonanie Was nie liczę) Już Ci to tłumaczyłam, jesli nie w tej, to w
                        innej dyskusji.


                        > Czym przejawia się powrót do socjalistycznego zarządzania gospodarką???

                        Niekoniecznie nacjonalizacją, jak tu ktoś bezsensownie wypalił.
                        Limity produkcyjne, dopłaty do hektara i produkcji, czy regulowane i dotowane
                        ceny produktów to na pewno nie jest wolny rynek.
                        Za bardzo to przypomina system nakazowo-rozdzielczy.


                        • Gość: Tomasz Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.*.*.* 14.05.03, 15:28
                          Gość portalu: Nika napisał(a):

                          > Gość portalu: Tomasz napisał(a):
                          >
                          > > Nika, przyjmujmy w końcu pewne założenie, że nie będziesz sobie dowolnie
                          > > dobierała wariantów optymistycznych i pesymistycznych w zalezności od tego
                          > co
                          > > chcesz udowodnić.
                          >
                          > O jakich "wariantach" mówisz???

                          Ogólnie: dla Polski poza UE przyjmusz wariant skrajnie optymistyczny, dla
                          Polski w UE superpesymistyczny. Poczytaj swoje wypowiedzi, to się zorientujesz
                          o co mi chodzi.

                          >
                          > O tym, że jestem przeciw, a tu wspominam o negocjowaniu samego układu z
                          > Schengen?
                          > - przypomnę, że to była odpowiedź na zarzut Heliova, że będąc poza UE nie
                          > będziemy mogli po niej swobodnie podróżować. Czyli po prostu dyskutujemy, nie?

                          Dyskutujemy o realnych możliwościach. Za chwilę wyskoczysz z NAFTA twierdząc -
                          przecież dyskutujemy, nie?

                          >
                          > O tym, że pisałam o wzroście cen, a tu piszę, że kupowałam oliwę w Hiszpanii?
                          > - zwracam łaskawie uwagę, że w Polsce oliwę sie importuje, a nie produkuje.
                          > Towar jest zwykle tańszy tam, gdzie jest wytwarzany. Nie przywożę z zagranicy
                          > makaronu i proszku do prania, tak jak Heliov.
                          >
                          >
                          > > Dyskusja z Tobą w takim wypadku nie ma sensu.
                          >
                          > Czy dlatego, że próbuję zachęcić Was do pomyślenia o czymś od innej strony?
                          (bo
                          >
                          > na przekonanie Was nie liczę) Już Ci to tłumaczyłam, jesli nie w tej, to w
                          > innej dyskusji.

                          dziewczyno, jak tak myślałem kilka lat temu, gdy były otwarte negocjacje: może
                          negocjatorów wymienić, inne warunki postawić, wejść później, wcześniej itd.
                          Teraz po zamknięciu trzeba się zastanawiać jak wykorzystać to, co mamy, a nie
                          bujać w obłokach, albo z szabelką na czołgi sie porywać.
                          >
                          >
                          > > Czym przejawia się powrót do socjalistycznego zarządzania gospodarką???
                          >
                          > Niekoniecznie nacjonalizacją, jak tu ktoś bezsensownie wypalił.
                          > Limity produkcyjne, dopłaty do hektara i produkcji, czy regulowane i dotowane
                          > ceny produktów to na pewno nie jest wolny rynek.

                          Ograniczenia produkcyjne obowiązują w niektórych dziedzinach także w USA,
                          podobnie jak dopłaty dla rolników. Parę lat temu N. Zelandia wprowadziła
                          totalną liberalizacje rolnictwa. Im się akurat udało, co wynika z innych
                          uwarunkowań.
                          Zresztą WPR po 2007 ma ulec zmianie.

                          > Za bardzo to przypomina system nakazowo-rozdzielczy.
                          >
                          Gdzie tu komuś ktoś coś każe? Bez przesady. To co piszesz przypomina LPR-owska
                          propagandę.
                          Natomiast rynek rolny w UE w 100% wolny nie jest i wszyscy o tym wiedzą. Jak w
                          rolnictwie będzie pracowało 5% ludności, jak w N. Zelandii będzie go można w
                          pełni zliberalizować.
                          • Gość: Nika Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.chello.pl 14.05.03, 17:08
                            Tomasz, naprawdę mam nadzieję, że już przestaniemy bić tę pianę. Ja ten wątek
                            o "różnych wariantach" moge uciąć w każdej chwili i zupełnie jest mi wszystko
                            jedno, czy Twoje czy też moje będzie na wierzchu.

                            Rozmawiamy z zupełnie różnych pozycji (jak to uniosceptyk z filounitą).
                            Zarzucasz mi:

                            > dla Polski poza UE przyjmusz wariant skrajnie optymistyczny, dla
                            > Polski w UE superpesymistyczny.

                            Czy nie zauważyłeś, że jest dokładnie vice versa w przypadku entuzjastów?

                            Problem polega na tym, że wy się w ogóle nie zastanawiacie nad możliwymi
                            alternatywami, a nas szczerze dziwi, jak można coś przyjmować za pewnik i
                            twierdzić, że "nie ma alternatywy, chyba że Białoruś". Za komuny też ludziom
                            wbijano do głów, że nie ma alternatywy, aż się paru chłopów z fantazją zebrało
                            i pokazało, że jednak można spróbować. Dla mnie analogia tej sytuacji jest
                            oczywista, a Ty ją pewnie wyśmiejesz.

                            Nota bene, ja tu wcale nie zakładałam wariantu "skrajnie optymistycznego", że
                            ten numer z renegocjacją warunków NA PEWNO się uda. Ale twierdziłam i twierdzę
                            nadal, że warto spróbować, i że są przesłanki, że MOŻE się to udać. A cała
                            dyskusja w tym wątku dowodzi, że wy nawet nie chcecie próbować, bo byłby to
                            niewyobrażalny precedens, a poza tym wstyd na arenie międzynarodowej. No po
                            prostu straszne, panie dziejku!


                            > Dyskutujemy o realnych możliwościach. Za chwilę wyskoczysz z NAFTA twierdząc -
                            > przecież dyskutujemy, nie?

                            Skoro juz o tym wspomniałeś, to i owszem, uważam NAFTĘ za realną możliwość
                            (jedną z możliwości), a odległość Polski od USA nie ma tu specjalnie nic do
                            rzeczy.


                            > dziewczyno, jak tak myślałem kilka lat temu, gdy były otwarte negocjacje:
                            może
                            > negocjatorów wymienić, inne warunki postawić, wejść później, wcześniej itd.
                            > Teraz po zamknięciu trzeba się zastanawiać jak wykorzystać to, co mamy, a nie
                            > bujać w obłokach, albo z szabelką na czołgi sie porywać.

                            A co wyście się tak dali po kątach porozstawiać...?
                            A skoro juz wspomniałeś o porywaniu się z szabelka na czołgi, to fantazja i
                            finezja w narodzie jeszcze jest, tylko majorostwo jest do bani...


                            > To co piszesz przypomina LPR-owska propagandę.

                            Fajnie jest wszystkim uniosceptykom przypiąć tę samą łatkę, nie? To wam od razu
                            wiele rozwiązuje, he he he!
                            • Gość: Tomasz Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.*.*.* 15.05.03, 10:18
                              Gość portalu: Nika napisał(a):

                              > Tomasz, naprawdę mam nadzieję, że już przestaniemy bić tę pianę. Ja ten wątek
                              > o "różnych wariantach" moge uciąć w każdej chwili i zupełnie jest mi wszystko
                              > jedno, czy Twoje czy też moje będzie na wierzchu.
                              >
                              > Rozmawiamy z zupełnie różnych pozycji (jak to uniosceptyk z filounitą).

                              Co to znaczy filounita?

                              > Zarzucasz mi:
                              >
                              > > dla Polski poza UE przyjmusz wariant skrajnie optymistyczny, dla
                              > > Polski w UE superpesymistyczny.
                              >
                              > Czy nie zauważyłeś, że jest dokładnie vice versa w przypadku entuzjastów?

                              Nie zauważyłem, odrzucając oczywiście skrajne przypadki obłąkanych
                              euroentuzjastów.

                              >
                              > Problem polega na tym, że wy się w ogóle nie zastanawiacie nad możliwymi
                              > alternatywami, a nas szczerze dziwi, jak można coś przyjmować za pewnik i
                              > twierdzić, że "nie ma alternatywy, chyba że Białoruś".

                              Niko, czas na alternatywne rozwiązania minął w połowie lat 90-tych. Trochę
                              późno się budzisz. Moje "rozwiązanie alternatywne" polegało na przyspieszeniu
                              negocjacji i wejściu do UE pod koniec lat 90-tych, nie w "pakiecie", ale jako
                              pojedynczy kraj, bez oglądania się na innych. Wtedy też warunki mogły być inne.
                              Oczywiście jak nie wejdziemy Białoruś nam nie grozi raczej już coś podobnego do
                              Ukrainy. Wszystko oczywiście zależeć będzie od tego, kto się dorwie do władzy.
                              To wariant skrajnie pesymietyczny.
                              Natomiast, Ty Nika, nie zauważasz oczywistego faktu, że przystępujemy do EOG i
                              nikt się o to Ciebie nie pyta. EOG, to taki przedsionek UE, gdzie obowiązują
                              unijne warunki.

                              Za komuny też ludziom
                              > wbijano do głów, że nie ma alternatywy, aż się paru chłopów z fantazją
                              zebrało
                              > i pokazało, że jednak można spróbować. Dla mnie analogia tej sytuacji jest
                              > oczywista, a Ty ją pewnie wyśmiejesz.

                              No tak, porównywać UE do RWPG, to trzeba mieć dużą wyobraźnię. To wtedy NATO
                              niczym się nie różni od Układu Warszawskiego. Wiesz Nika, to są tylko
                              narzędzia, pytanie jak (przeciwko komu) się je wykorzystuje.

                              >
                              > Nota bene, ja tu wcale nie zakładałam wariantu "skrajnie optymistycznego", że
                              > ten numer z renegocjacją warunków NA PEWNO się uda. Ale twierdziłam i
                              twierdzę
                              > nadal, że warto spróbować, i że są przesłanki, że MOŻE się to udać.

                              Przesłanek jednak nie podałaś. Wchodzisz na emocjonalną płaszczyznę: "brak
                              jaj", "wchodzenie na kolanach". :)

                              A cała
                              > dyskusja w tym wątku dowodzi, że wy nawet nie chcecie próbować, bo byłby to
                              > niewyobrażalny precedens, a poza tym wstyd na arenie międzynarodowej. No po
                              > prostu straszne, panie dziejku!

                              Nika, jeszce jedno, by definitywnie zamknąć dyskusję. Ani Ty, ani ja nie mamy
                              wpływu na sytuację. Do mnie jednak dość wcześnie (już na studiach) dotarło, że
                              znajdziemy się kiedyś w UE i, że będą tam obowiązywały inne niż dotychczas
                              warunki. Poznałem więc te warunki i zadbałem, abym jak najlepiej mógł je
                              wykorzystać dla swojego dobra i dobra swojej rodziny (np. poprzez
                              interdyscyplinarne wykształcenie).
                              W zasadzie od jakiegoś czasu nasza obecność w UE (EOG) jest pewna. Zastanów się
                              raczej jak to wykorzystać, a nie trać energii na coś, czego i tak nie zmienisz.
                              Podejrzewam, że tacy Węgrzy juz od dłuższego czasu kombinują, jak najlepiej
                              dopłaty, które mają lub mogą mieć, wykorzystać.
                              >
                              >
                              > > Dyskutujemy o realnych możliwościach. Za chwilę wyskoczysz z NAFTA twierdz
                              > ąc -
                              > > przecież dyskutujemy, nie?
                              >
                              > Skoro juz o tym wspomniałeś, to i owszem, uważam NAFTĘ za realną możliwość
                              > (jedną z możliwości), a odległość Polski od USA nie ma tu specjalnie nic do
                              > rzeczy.

                              Rzeczywiście nic nie ma do rzeczy. :) A, że koszt transportu będzie przewyższał
                              koszt wytworzenia, że wysokie koszty delegacji, konieczność uzyskiwania
                              certyfikatów amerykańskich, i długotrwałe negocjacjie, to pestka.
                              Zresztą nikt nas tam nie zapraszał.

                              >
                              >
                              > > dziewczyno, jak tak myślałem kilka lat temu, gdy były otwarte negocjacje:
                              > może
                              > > negocjatorów wymienić, inne warunki postawić, wejść później, wcześniej itd
                              > .
                              > > Teraz po zamknięciu trzeba się zastanawiać jak wykorzystać to, co mamy, a
                              > nie
                              > > bujać w obłokach, albo z szabelką na czołgi sie porywać.
                              >
                              > A co wyście się tak dali po kątach porozstawiać...?

                              Ty w tym czasie goniłaś z transparentem po ulicy?? Sama uaktywniłaś się dwa dni
                              temu.

                              > A skoro juz wspomniałeś o porywaniu się z szabelka na czołgi, to fantazja i
                              > finezja w narodzie jeszcze jest, tylko majorostwo jest do bani...
                              >
                              Hę? Tak... "My z synowcem na czele..." nie?
                              >
                              > > To co piszesz przypomina LPR-owska propagandę.
                              >
                              > Fajnie jest wszystkim uniosceptykom przypiąć tę samą łatkę, nie? To wam od
                              razu
                              >
                              > wiele rozwiązuje, he he he!

                              Sama łatki rodzielsz.
                              Romantyczka jesteś i tyle. Tacy też są potrzebni.
                              • Gość: Nika Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.chello.pl 16.05.03, 00:13
                                Gość portalu: Tomasz napisał(a):

                                > Co to znaczy filounita?

                                Sprawdź w słowniku przedrostek "filo-", bo zakładam, że "unita" jest jasne.


                                > Niko, czas na alternatywne rozwiązania minął w połowie lat 90-tych.

                                Nie, polityka polega m.in. na tym, żeby miec alternatywy.


                                > Natomiast, Ty Nika, nie zauważasz oczywistego faktu, że przystępujemy do EOG
                                i
                                > nikt się o to Ciebie nie pyta. EOG, to taki przedsionek UE, gdzie obowiązują
                                > unijne warunki.

                                Ależ zauważam, zauważam... Nie mam nic przeciwko temu, że już podpisaliśmy EOG
                                i... proponuję na tym poprzestać :-)


                                > No tak, porównywać UE do RWPG, to trzeba mieć dużą wyobraźnię.

                                Ściślej: do ZSRR.


                                > > warto spróbować, i że są przesłanki, że MOŻE się to udać.
                                >
                                > Przesłanek jednak nie podałaś.

                                Podałam, i już nawet je w tym wątku powtarzałam... Tylko wy macie jakąś taką
                                krótką pamięć, i jestescie oporni na złożenie całego obrazu z paru oczywistych
                                elementów. Chodzi i interes niemiecki w Polsce i to, że to Niemcy przede
                                wszystkim będa zainteresowane, żeby doszło w Polsce do II referednum, i zeby
                                wynik był na "tak".


                                > Wchodzisz na emocjonalną płaszczyznę: "brak
                                > jaj", "wchodzenie na kolanach". :)

                                He he he, to całkiem jak euro-integryści. Oni też przemawiają do emocji, a
                                teraz to już TYLKO do emocji, bo argumenty sie wykruszyły.


                                > Do mnie jednak dość wcześnie (już na studiach) dotarło, że
                                > znajdziemy się kiedyś w UE i, że będą tam obowiązywały inne niż dotychczas
                                > warunki. Poznałem więc te warunki i zadbałem, abym jak najlepiej mógł je
                                > wykorzystać dla swojego dobra i dobra swojej rodziny (np. poprzez
                                > interdyscyplinarne wykształcenie).

                                Ja o swoją osobistą sytuację w UE się nie boję, he he. Myślę raczej o innych
                                sprawach.


                                > > a odległość Polski od USA nie ma tu specjalnie nic do rzeczy.
                                >
                                > Rzeczywiście nic nie ma do rzeczy. :) A, że koszt transportu będzie
                                przewyższał
                                > koszt wytworzenia, że wysokie koszty delegacji, konieczność uzyskiwania
                                > certyfikatów amerykańskich, i długotrwałe negocjacjie, to pestka.

                                Ha, to teraz w ten tekst podstaw UE zamiast Polski, i Mercosur zamiast USA.
                                Wyjdzie Ci piękny obraz unijnego zaangażowania w stowarzyszanie krajów Ameryki
                                Pd. I co? W tym wypadku odległość, koszty, itd. nie gra roli?
                                Ostatnio do NAFTY wszedł Singapur, więc odległośc chyba jednak nie ma znaczenia?

                                > Zresztą nikt nas tam nie zapraszał.

                                Zapraszali na poczatku lat 90-tych, tylko nasze cesarstwo wybrało UE.


                                > Ty w tym czasie goniłaś z transparentem po ulicy?? Sama uaktywniłaś się dwa
                                dni temu.

                                No... tak właściwie, Tomasz, to Ty tego nie wiesz tak na pewno... :-)
                                • Gość: Tomasz Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.*.*.* 16.05.03, 11:11
                                  Gość portalu: Nika napisał(a):

                                  > Gość portalu: Tomasz napisał(a):
                                  >
                                  > > Co to znaczy filounita?
                                  >
                                  > Sprawdź w słowniku przedrostek "filo-", bo zakładam, że "unita" jest jasne.
                                  >
                                  Takiej odpowiedzi się spodziewałem :)
                                  >
                                  > > Niko, czas na alternatywne rozwiązania minął w połowie lat 90-tych.
                                  >
                                  > Nie, polityka polega m.in. na tym, żeby miec alternatywy.

                                  Niko, bądź realistką.
                                  >
                                  >
                                  > > Natomiast, Ty Nika, nie zauważasz oczywistego faktu, że przystępujemy do E
                                  > OG
                                  > i
                                  > > nikt się o to Ciebie nie pyta. EOG, to taki przedsionek UE, gdzie obowiązu
                                  > ją
                                  > > unijne warunki.
                                  >
                                  > Ależ zauważam, zauważam... Nie mam nic przeciwko temu, że już podpisaliśmy
                                  EOG
                                  > i... proponuję na tym poprzestać :-)

                                  Kiedy podpisaliśmy????????????
                                  I to EOG jest bardziej korzystne?

                                  >
                                  >
                                  > > No tak, porównywać UE do RWPG, to trzeba mieć dużą wyobraźnię.
                                  >
                                  > Ściślej: do ZSRR.

                                  Byłaś tam kiedyś???
                                  >
                                  >
                                  > > > warto spróbować, i że są przesłanki, że MOŻE się to udać.
                                  > >
                                  > > Przesłanek jednak nie podałaś.
                                  >
                                  > Podałam, i już nawet je w tym wątku powtarzałam... Tylko wy macie jakąś taką
                                  > krótką pamięć, i jestescie oporni na złożenie całego obrazu z paru
                                  oczywistych
                                  > elementów.

                                  Rozmawiasz ze mną czy jakimiś NAMI?

                                  Chodzi i interes niemiecki w Polsce i to, że to Niemcy przede
                                  > wszystkim będa zainteresowane, żeby doszło w Polsce do II referednum, i zeby
                                  > wynik był na "tak".

                                  Mamy dodatni bilans handlowy z Niemcami.
                                  >
                                  >
                                  > > Wchodzisz na emocjonalną płaszczyznę: "brak
                                  > > jaj", "wchodzenie na kolanach". :)
                                  >
                                  > He he he, to całkiem jak euro-integryści. Oni też przemawiają do emocji, a
                                  > teraz to już TYLKO do emocji, bo argumenty sie wykruszyły.

                                  Właśnie, właśnie. Gdzie te argumenty? Podajesz tylko jakieś zasłyszane ogólniki
                                  i koniec.

                                  >
                                  >
                                  > > Do mnie jednak dość wcześnie (już na studiach) dotarło, że
                                  > > znajdziemy się kiedyś w UE i, że będą tam obowiązywały inne niż dotychczas
                                  >
                                  > > warunki. Poznałem więc te warunki i zadbałem, abym jak najlepiej mógł je
                                  > > wykorzystać dla swojego dobra i dobra swojej rodziny (np. poprzez
                                  > > interdyscyplinarne wykształcenie).
                                  >
                                  > Ja o swoją osobistą sytuację w UE się nie boję, he he. Myślę raczej o innych
                                  > sprawach.

                                  Tjiaaaaak. hehe. :)
                                  >
                                  >
                                  > > > a odległość Polski od USA nie ma tu specjalnie nic do rzeczy.
                                  > >
                                  > > Rzeczywiście nic nie ma do rzeczy. :) A, że koszt transportu będzie
                                  > przewyższał
                                  > > koszt wytworzenia, że wysokie koszty delegacji, konieczność uzyskiwania
                                  > > certyfikatów amerykańskich, i długotrwałe negocjacjie, to pestka.
                                  >
                                  > Ha, to teraz w ten tekst podstaw UE zamiast Polski, i Mercosur zamiast USA.
                                  > Wyjdzie Ci piękny obraz unijnego zaangażowania w stowarzyszanie krajów
                                  Ameryki
                                  > Pd. I co? W tym wypadku odległość, koszty, itd. nie gra roli?

                                  Grają rolę. Poczytaj trochę. Zaangażowanie UE w Mercosur ma obecnie głównie
                                  wymiar polityczny. Od kilku lat trwają negocjacje w sprawie wolnego handlu i
                                  jak dotąd nic z tego nie wynika. My natomiast 70% eksportu kierujemy do UE. Ten
                                  eksport jako tako jeszcze stymuluje nasz rozwój. Ty chcesz gospodarkę w rok
                                  przestawić? Boże!

                                  > Ostatnio do NAFTY wszedł Singapur, więc odległośc chyba jednak nie ma
                                  znaczenia
                                  > ?

                                  Brawo, masz wiedzę. :) Doczytaj co faktycznie zrobił Singapur. Jakie ma
                                  powiązania z USA. No i trochę głupio tak Polskę do Singapuru porównywać.

                                  >
                                  > > Zresztą nikt nas tam nie zapraszał.
                                  >
                                  > Zapraszali na poczatku lat 90-tych, tylko nasze cesarstwo wybrało UE.

                                  Podaj fakty (bez powoływanie się na UPR).
                                  >
                                  >
                                  > > Ty w tym czasie goniłaś z transparentem po ulicy?? Sama uaktywniłaś się dw
                                  > a
                                  > dni temu.
                                  >
                                  > No... tak właściwie, Tomasz, to Ty tego nie wiesz tak na pewno... :-)

                                  Przyznaj się, jesteś z UPR :)
                                  • Gość: Tomasz Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.*.*.* 16.05.03, 13:12
                                    Tu masz jeszcze trochę o warunkach.
                                    Singapur zdecydował się od razu znieść wszelkie cła na towary amerykańskie.
                                    USA, poza radykalną obniżką stawek celnych, zobowiązały się do likwidacji
                                    wszelkich ceł na towary z Singapuru w ciągu najbliższych ośmiu lat.
                                    Ale interes nie ma co. Już widzę jakbyś krzyczała, że jaj nie mamy. :)
                                  • Gość: Nika Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.chello.pl 16.05.03, 13:51
                                    Tomasz, zwracam honor co do EOG. Jeszcze trwają negocjacje w sprawie podziału
                                    funduszy z EOG i kontyngentu na import ryb, głównie z Norwegii.


                                    Gość portalu: Tomasz napisał(a):

                                    > Rozmawiasz ze mną czy jakimiś NAMI?

                                    Reprezentujesz taki sam styl rozumowania i argumentowania, co inni entuzjaści,
                                    więc z Tobą i pośrednio z WAMI.


                                    > Właśnie, właśnie. Gdzie te argumenty? Podajesz tylko jakieś zasłyszane
                                    ogólniki i koniec.

                                    Poczytaj tu na forum, przytaczałam ich sporo. Nie będę się powtarzać.


                                    > Zaangażowanie UE w Mercosur ma obecnie głównie
                                    > wymiar polityczny. Od kilku lat trwają negocjacje w sprawie wolnego handlu i
                                    > jak dotąd nic z tego nie wynika. My natomiast 70% eksportu kierujemy do UE.
                                    Ten
                                    > eksport jako tako jeszcze stymuluje nasz rozwój.

                                    Faktycznie stymuluje, zważywszy na ogólną wielkośc naszego eksportu... A ile
                                    importujemy z Unii do Polski? W obrotach z UE mamy juz deficyt handlowy rzędu
                                    63 mld dolarów, co oznacza, że to Unia, a nie Polska, zarobiła na Umowie
                                    Stowarzyszeniowej z 1991 roku - choć umowa przewidywała "symetryczne korzyści".
                                    I o jakiej stymulacji mówisz, skoro wg formuły stosowanej przez ONZ obliczono
                                    liczbę zlikwidowanych miejsc pracy w Polsce na 1,5 mln osób tylko do roku 2001.


                                    > Brawo, masz wiedzę. :) Doczytaj co faktycznie zrobił Singapur. Jakie ma
                                    > powiązania z USA. No i trochę głupio tak Polskę do Singapuru porównywać.

                                    Tomasz, naciagasz tak, jak Ci wygodnie. To, że podałam Singapur jako przykład,
                                    że odległośc nie ma znaczenia, to nie znaczy, że przyrównuję Polskę do
                                    Singapuru. Mówię o odległości. Co Ty logiki się nigdy nie uczyłeś?

                                    Ty mówisz o tym, co zdecydował się zrobić Singapur. A już nie doczytałeś, co
                                    zrobiły USA?

                                    ""Singapur zdecydował się od razu znieść wszelkie cła na towary amerykańskie.
                                    USA, poza radykalną obniżką stawek celnych, zobowiązały się do likwidacji
                                    wszelkich ceł na towary z Singapuru w ciągu najbliższych ośmiu lat. Jedynie
                                    tekstylia singapurskie będą cieszyć się od początku zerową stawką celną. W tym
                                    pierwszym dziale porozumienia znajdują się precyzyjne definicje towarów
                                    wyprodukowanych w Singapurze i USA.""
                                    www.nczas.com/?a=show_article&id=1166


                                    > Przyznaj się, jesteś z UPR :)

                                    Nie jestem. Ale z większością poglądów sympatyzuję.

                                    Na resztę nie odpowiadam, bo to z gatunku pyskówek - sorry.
                                    • Gość: Tomasz Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.*.*.* 16.05.03, 14:43
                                      Gość portalu: Nika napisał(a):

                                      > Tomasz, zwracam honor co do EOG. Jeszcze trwają negocjacje w sprawie podziału
                                      > funduszy z EOG i kontyngentu na import ryb, głównie z Norwegii.
                                      >
                                      >
                                      > Gość portalu: Tomasz napisał(a):
                                      >
                                      > > Rozmawiasz ze mną czy jakimiś NAMI?
                                      >
                                      > Reprezentujesz taki sam styl rozumowania i argumentowania, co inni
                                      entuzjaści,
                                      > więc z Tobą i pośrednio z WAMI.
                                      >
                                      >
                                      > > Właśnie, właśnie. Gdzie te argumenty? Podajesz tylko jakieś zasłyszane
                                      > ogólniki i koniec.
                                      >
                                      > Poczytaj tu na forum, przytaczałam ich sporo. Nie będę się powtarzać.

                                      To usystematyzuj w punktach.
                                      >
                                      >
                                      > > Zaangażowanie UE w Mercosur ma obecnie głównie
                                      > > wymiar polityczny. Od kilku lat trwają negocjacje w sprawie wolnego handlu
                                      > i
                                      > > jak dotąd nic z tego nie wynika. My natomiast 70% eksportu kierujemy do UE
                                      > .
                                      > Ten
                                      > > eksport jako tako jeszcze stymuluje nasz rozwój.
                                      >
                                      > Faktycznie stymuluje, zważywszy na ogólną wielkośc naszego eksportu... A ile
                                      > importujemy z Unii do Polski? W obrotach z UE mamy juz deficyt handlowy rzędu
                                      > 63 mld dolarów, co oznacza, że to Unia, a nie Polska, zarobiła na Umowie
                                      > Stowarzyszeniowej z 1991 roku - choć umowa przewidywała "symetryczne
                                      korzyści".

                                      Zobacz sobie jaki deficyt mają ulubiene przez Ciebie Stany Zjednoczone.

                                      > I o jakiej stymulacji mówisz, skoro wg formuły stosowanej przez ONZ obliczono
                                      > liczbę zlikwidowanych miejsc pracy w Polsce na 1,5 mln osób tylko do roku
                                      2001.
                                      >
                                      To dopiero w USA powinno być bezrobocie...
                                      >
                                      >
                                      > > Brawo, masz wiedzę. :) Doczytaj co faktycznie zrobił Singapur. Jakie ma
                                      > > powiązania z USA. No i trochę głupio tak Polskę do Singapuru porównywać.
                                      >
                                      > Tomasz, naciagasz tak, jak Ci wygodnie. To, że podałam Singapur jako
                                      przykład,
                                      > że odległośc nie ma znaczenia, to nie znaczy, że przyrównuję Polskę do
                                      > Singapuru. Mówię o odległości. Co Ty logiki się nigdy nie uczyłeś?

                                      Oj uczyłem się. Nika, sorry, ale uważaj z tymi porównaniami. Sa "trochę" nie
                                      trafione. Singapur do USA wysyła np. płyty główny. Czym mielibyśmy handlować?
                                      Węglem, stalą, płodami rolnymi?
                                      >
                                      > Ty mówisz o tym, co zdecydował się zrobić Singapur. A już nie doczytałeś, co
                                      > zrobiły USA?
                                      >
                                      > ""Singapur zdecydował się od razu znieść wszelkie cła na towary amerykańskie.
                                      > USA, poza radykalną obniżką stawek celnych, zobowiązały się do likwidacji
                                      > wszelkich ceł na towary z Singapuru w ciągu najbliższych ośmiu lat. Jedynie
                                      > tekstylia singapurskie będą cieszyć się od początku zerową stawką celną. W
                                      tym
                                      > pierwszym dziale porozumienia znajdują się precyzyjne definicje towarów
                                      > wyprodukowanych w Singapurze i USA.""
                                      > www.nczas.com/?a=show_article&id=1166
                                      >
                                      Rzeczywiście super interes. Nie zastanowiło Cie dlaczego Singapur tak postepuje?
                                      A i jeszcze ta modyfikowana genetycznie żywność.
                                      >
                                      > > Przyznaj się, jesteś z UPR :)

                                      No to jesteśmy w domu.
                                      >
                                      > Nie jestem. Ale z większością poglądów sympatyzuję.

                                      Proponuję się zapisać.

                                      >
                                      > Na resztę nie odpowiadam, bo to z gatunku pyskówek - sorry.

                                      Do pyskówi zaliczyłaś:
                                      1. Problem filounity (to raczej Twoja pyskówka)
                                      2. Pytanie o datę podpisania układu z EOG
                                      3. Pytanie o ilość Twoich wizyt w ZSRR, na podstawie, których robisz porównania
                                      4. Uwagę o dodatnim bilansie handlowym z Niemcami
                                      5. Pytanie o wyjaśnienia sprawy zaproszenia nas do nafta.

                                      Nika, nika, cięty język musi być poparty wiedzą.
                                      • Gość: Nika Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.chello.pl 16.05.03, 19:52
                                        Gość portalu: Tomasz napisał(a):

                                        > Do pyskówi zaliczyłaś:
                                        > 1. Problem filounity (to raczej Twoja pyskówka)

                                        Twoje pytanie było pyskówką, bo nie podejrzewam, że nie wiedziałes, co znaczy
                                        przedrostek "filo-".


                                        > 2. Pytanie o datę podpisania układu z EOG

                                        Nie przeczytałeś początku mojego maila - napisałam:

                                        > Tomasz, zwracam honor co do EOG. Jeszcze trwają negocjacje w sprawie podziału
                                        > funduszy z EOG i kontyngentu na import ryb, głównie z Norwegii.


                                        > 3. Pytanie o ilość Twoich wizyt w ZSRR, na podstawie, których robisz
                                        porównania

                                        To pytanie to była pyskówka. Nie trzeba było być w ZSRR, żeby zrozumieć
                                        analogie między UE i Sojuzem, o których mówi rosyjski dysydent Włodzimierz
                                        Bukowski. Ale może o nim nie słyszałeś. Polecam jego wystąpienie na III
                                        Konferencji Uniosceptycznej w Warszawie:
                                        www.naszawitryna.pl/europa_777.html
                                        [musisz go sobie tam odnaleźć pośród streszczeń wystąpień innych gosci]
                                        Nota bene w Moskwie byłam, ale już "rosyjskiej", nie radzieckiej.


                                        > 4. Uwagę o dodatnim bilansie handlowym z Niemcami

                                        A podałeś liczby na dowód tego, co twierdzisz?


                                        > 5. Pytanie o wyjaśnienia sprawy zaproszenia nas do nafta.

                                        Nie chce mi się szukać odpowiedniego artykułu w odpowiednim numerze NajCzasu, i
                                        to chyba z ubiegłego roku. Sorry, nawet dla tak sympatycznego faceta jak Ty :-)
                                        • Gość: Tomasz Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.*.*.* 19.05.03, 08:49
                                          Gość portalu: Nika napisał(a):

                                          > Gość portalu: Tomasz napisał(a):
                                          >
                                          > > Do pyskówi zaliczyłaś:
                                          > > 1. Problem filounity (to raczej Twoja pyskówka)
                                          >
                                          > Twoje pytanie było pyskówką, bo nie podejrzewam, że nie wiedziałes, co znaczy
                                          > przedrostek "filo-".
                                          >
                                          Nika, litości. Co znaczy filounita, pytałem? Samo filo- mnie guzik odbchodzi.
                                          >
                                          > > 2. Pytanie o datę podpisania układu z EOG
                                          >
                                          > Nie przeczytałeś początku mojego maila - napisałam:
                                          >
                                          > > Tomasz, zwracam honor co do EOG. Jeszcze trwają negocjacje w sprawie podzi
                                          > ału
                                          > > funduszy z EOG i kontyngentu na import ryb, głównie z Norwegii.
                                          >
                                          Sorry, nie zauważyłem.
                                          >
                                          > > 3. Pytanie o ilość Twoich wizyt w ZSRR, na podstawie, których robisz
                                          > porównania
                                          >
                                          > To pytanie to była pyskówka. Nie trzeba było być w ZSRR, żeby zrozumieć
                                          > analogie między UE i Sojuzem, o których mówi rosyjski dysydent Włodzimierz
                                          > Bukowski. Ale może o nim nie słyszałeś. Polecam jego wystąpienie na III
                                          > Konferencji Uniosceptycznej w Warszawie:
                                          > www.naszawitryna.pl/europa_777.html
                                          > [musisz go sobie tam odnaleźć pośród streszczeń wystąpień innych gosci]
                                          > Nota bene w Moskwie byłam, ale już "rosyjskiej", nie radzieckiej.
                                          >
                                          Czyli nie byłaś ani razu w ZSRR, a opierasz się na wypowiedziach jednego
                                          faceta, który dodatkowo wszędzie widzi jeszcze komunę? Jeden cytacik: "Jaka
                                          jest alternatywa?
                                          Nie będzie wam łatwo, ale musicie jej szukać. Moim zdaniem należy współpracować
                                          z krajami, które są poza Unią. Mam na myśli Wielką Brytanię, Norwegię czy
                                          Szwajcarię. Poza tym starać się, by inne kraje Europy środkowej nie dały się
                                          wciągnąć do eurokołchozu." On nie do końca mocno stapa po ziemi. Ja rozumiem,
                                          że zaraz powiesz, wszystko przed nami. Z tego co on pisze to USA są jeszcze
                                          bardziej komunistyczne.
                                          Nika, uwierz mi, bywałem tam często, a nie były to dwutygodniowe pobyty nad
                                          morzem czarnym. Nawet, gdy w Polsce komuna trwała w najlepsze, przekroczenie
                                          granicy z ZSRR, to było jakby odwiedzenie państwa w innej galaktyce.
                                          >
                                          > > 4. Uwagę o dodatnim bilansie handlowym z Niemcami
                                          >
                                          > A podałeś liczby na dowód tego, co twierdzisz?

                                          Są ogólnodostępne. Z pamięci, w latach 2001-2002 jesteśmy ok 300 mln USD in
                                          plus (z Rosją było -3,5 mld USD). Natomiast w I kwartale 2003 z Niemcami mamy
                                          182,3 mln USD na plus (GUS).
                                          >
                                          >
                                          > > 5. Pytanie o wyjaśnienia sprawy zaproszenia nas do nafta.
                                          >
                                          > Nie chce mi się szukać odpowiedniego artykułu w odpowiednim numerze NajCzasu,
                                          i
                                          >
                                          > to chyba z ubiegłego roku. Sorry, nawet dla tak sympatycznego faceta jak Ty :-
                                          )
                                          To już było wałkowane. NCzas pisał o wizycie Busha seniora w 1992 lub 1991.
                                          Podobno wtedy powiedział chodźcie, ale słyszał to tylko JKM. Mnie chodzi o
                                          wiarygodne źródło. Jakiaś konferencja na wysokim szczeblu, cytaty, cokolwiek.

                                          Popyskowałem sobie trochę, sorry.
                                      • Gość: Nika Specjalnie dla Ciebie IP: *.chello.pl 16.05.03, 20:05
                                        Gość portalu: Tomasz napisał(a):

                                        > 5. Pytanie o wyjaśnienia sprawy zaproszenia nas do nafta.

                                        Tomasz, przez przypadek znalazłam informację o tym w wątku "Alternatywa
                                        unijnego zaścianka". Pepe wspomniał tam:

                                        "" Tylko JEDEN Amerykanin ze Stanów Zjednoczonych Ameryki
                                        Północnej zaproponował Polsce podjęcie rozmów o uczestnictwie w NAFTA. Jerzy
                                        Grzegorz Bush Starszy sie nazywał. Był w polskim Sejmie i coś takiego
                                        powiedział. Naturalnie polski Sejm oniemiał, i tak siedzi cicho do tej pory.""

                                        Jak będe miała kiedyś dobry humor i nic innego do roboty, to poszukam tego
                                        NajCzasu :-)
                                        • Gość: Tomasz Re: Specjalnie dla Ciebie IP: *.*.*.* 19.05.03, 09:32
                                          Gość portalu: Nika napisał(a):

                                          > Gość portalu: Tomasz napisał(a):
                                          >
                                          > > 5. Pytanie o wyjaśnienia sprawy zaproszenia nas do nafta.
                                          >
                                          > Tomasz, przez przypadek znalazłam informację o tym w wątku "Alternatywa
                                          > unijnego zaścianka". Pepe wspomniał tam:
                                          >
                                          > "" Tylko JEDEN Amerykanin ze Stanów Zjednoczonych Ameryki
                                          > Północnej zaproponował Polsce podjęcie rozmów o uczestnictwie w NAFTA. Jerzy
                                          > Grzegorz Bush Starszy sie nazywał. Był w polskim Sejmie i coś takiego
                                          > powiedział. Naturalnie polski Sejm oniemiał, i tak siedzi cicho do tej pory.""
                                          >
                                          > Jak będe miała kiedyś dobry humor i nic innego do roboty, to poszukam tego
                                          > NajCzasu :-)

                                          Nika zaczynasz mnie intrygować :).
                                          Proszę o źródło, cytat, co powiedział? Chyba ktoś to słyszał? Rozmawiałem z
                                          kilkudziesięcioma UPR-owcami i ŻADEN nie wiedział co zostało powiedziane. To
                                          juz urasta do rangi mitu.
                            • Gość: heimer Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.05.03, 17:46
                              Gość portalu: Nika napisał(a):

                              > Problem polega na tym, że wy się w ogóle nie zastanawiacie nad możliwymi
                              > alternatywami,

                              Bylo tyle czasu. Czemu nie zrealizowano tej Twojej alternatywy?
                              No i kto mialby te anternatywe zrealizowac?
                        • Gość: Flint Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.chello.pl 14.05.03, 17:05
                          Gość portalu: Nika napisał(a):

                          > Niekoniecznie nacjonalizacją, jak tu ktoś bezsensownie wypalił.
                          > Limity produkcyjne, dopłaty do hektara i produkcji, czy regulowane i dotowane
                          > ceny produktów to na pewno nie jest wolny rynek.
                          > Za bardzo to przypomina system nakazowo-rozdzielczy.
                          >
                          Tylko, że w tej chwili wolny rynek w handlu produktami rolnymi w Polsce
                          powoduje, że nasi rolnicy nigdy nie wiedzą co produkować i za ile to później
                          sprzedadzą. Myślę, że unijna regulacja rynku akurat jest korzystna. Wreszcie
                          rolnicy będą wiedzieli ile i czego mają produkować i co ważniejsze za ile to
                          później sprzedadzą.

                          • Gość: Nika Re: Już Ci tłumaczyłam IP: *.chello.pl 14.05.03, 17:16
                            Gość portalu: Flint napisał(a):

                            > Tylko, że w tej chwili wolny rynek w handlu produktami rolnymi w Polsce
                            > powoduje, że nasi rolnicy nigdy nie wiedzą co produkować i za ile to później
                            > sprzedadzą.

                            A widzisz, dochodzimy do sedna sprawy, jeśli chodzi o rolnictwo w Polsce. Tak
                            naprawdę to żaden rząd jeszcze się nie zajął opracowaniem sensownej polityki
                            rolnej. Nikomu sie nie chciało. Po 1989 roku każdy rząd brał na wstrzymanie, bo
                            były "ważniejsze" sprawy, a od momentu zgłoszenia chęci akcesji do UE i
                            rozpoczęcia negocjacji, to już była tylko gra na zwłokę, byleby doczekac
                            wejścia do Unii.
                            I to właśnie mi się nie podoba, że przyjmuje się unijny model (na warunkach
                            poniżających polskich rolników), a nie szuka się rozwiązań wewnątrz kraju.


                            > Myślę, że unijna regulacja rynku akurat jest korzystna. Wreszcie
                            > rolnicy będą wiedzieli ile i czego mają produkować i co ważniejsze za ile to
                            > później sprzedadzą.

                            Tak jest, niech żyje Marks i Lenin! :-)

                    • heimer Re: ceny po wejściu do UE 14.05.03, 11:11
                      Gość portalu: Nika napisał(a):

                      > Aha, to w Polsce tylko chłam można kupić? To gdzie Ty robisz zakupy?

                      Jesli wyprodukowany poza Polska, lub w polskiej filii zagranicznego koncernu
                      to najczesniej nie chlam. Poza tym ok 70% (w/g mojego szacunku) rodzimej
                      produkcji to wlasnie chlam. Taki chlam, ze jego wytworcy boja sie jak ognia
                      certyfikacji.
                      Certyfikacji, ktora potwierdzi jakosc i bezpieczenstwo uzytkowania.



                      > > Ciągle wiele towarów opłaca się kupić i przywieźć do Polski.
                      >
                      > Bardzo proszę, nikt nikomu tego nie zabrania. Ja sama przy okazji przywożę
                      > sobie np. oliwę, bo w Hiszpanii i Włoszech jest tania jak barszcz.

                      Cos takiego??? Czyli cos tam jest tansze niz w Polsce?
                    • Gość: heliov Re: ceny po wejściu do UE IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 14.05.03, 11:46
                      Gość portalu: Nika napisał(a):

                      > Gość portalu: heliov napisał(a):
                      >
                      > > Moja droga już Ci odpowiadam. Nie byłem w San Marino , byłem w miejsowości
                      >
                      > > Montebeluna między Wenecją i Padwą u mojej kuzynki
                      > [...]
                      > > Towar, który zakupiłem był wysokiej jakości a nie zaden chłam.
                      >
                      > Aha, to w Polsce tylko chłam można kupić? To gdzie Ty robisz zakupy?


                      Nika nie uważam, że w Polsce tylko chłam mozna kupić -Broń Boże!, obawiałem
                      sie jedynie , że zaatakujesz mnie , że to ja kupiłem towar złej jakości...
                      >
                      > > Ciągle wiele towarów opłaca się kupić i przywieźć do Polski.
                      >
                      > Bardzo proszę, nikt nikomu tego nie zabrania. Ja sama przy okazji przywożę
                      > sobie np. oliwę, bo w Hiszpanii i Włoszech jest tania jak barszcz. Ale
                      > osobiście nie widzę potrzeby zaopatrywania się w co innego, bo w Polsce
                      > wszystko jest, nawet zachodnie marki, jeśli już nie chcesz polskich.

                      Ciągle zaopatruje sie w polskie towary gdy jestem w kraju ale lubie tez kupić
                      sobie czasami coś zupełnie nowego...
                      >
                      > > Najbardziej nie mogę zrozumieć , że Ty jeździsz po Europie , utrzymujesz
                      > > kontakty! a zastanawiasz się w ogóle nad głosowaniem na tak?!.
                      >
                      > Heliov, to przecież proste. Swoboda podróżowania to śmiesznie niska korzyść
                      za
                      > cenę utraty suwerenności i powrotu do socjalistycznego zarządzania
                      gospodarką.
                      > Poza tym układ z Schengen, który daje tę swobodę, można negocjować
                      oddzielnie,
                      > nie musimy być członkiem UE. Wspominałam o tym na tym forum w innym wątku,
                      że
                      > nie trzeba kupować browaru, żeby napić się piwa.


                      > Przecież jeśli
                      > > zagłosujemy przeciw unii to z pewnością zostaną wprowadzone utrudnienia dl
                      > a
                      > > Polaków w podróżowaniu po Europie!!! .
                      >
                      > "Z pewnością" jest tylko smierć i podatki. Jak wspomniałam powyżej, możemy
                      > negocjowac sam układ z Schengen, żeby Cie zadowolić :-)

                      Ukałd z schengen negocjowac oddzielnie moja droga czy Ty mówisz poważnie!? .
                      Nie byłem na granicy ze szwajcaria ale według moich informacji ,taka istnieje
                      i granicy Austryjacko-szwajcarskiej nie przekracza się tak swobodnie jak
                      austryjacko-włoskiej
                      Swoją droga naprawdę myślisz o tym , że należałoby negocjowac sam układ z
                      Schengen i co otwarlibyśmy swoje granicę a nie bylibyśmy w Unii , przepraszam
                      ale nie zupełnie rozumiem o czym Ty mówisz Nika ...

                      A tych podatków aż tak bardzo bym się nie obawiał nie są wyższe niz nasze np:
                      nasz VAT 22% jest jednym z wyższych w Europie. W Niemczech jest 16% we
                      Włoszech 20% w jeszcze kilku krajach wynosi on poniżej 20%
                      pozdrawiam
                • Gość: end Ty multinickowa niko juz sie zblaznilas! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.03, 20:13
                  Ona na innym forum udowadniala, ze byla w Grecji i tam ceny podskoczyly 3-4
                  razy, moge podac linka.
                  Rydzykowo juz tanczy i spiewa.
                  • Gość: Nika Już Ci mówiłam, żeś palant IP: *.chello.pl 16.05.03, 20:43
                    Przeczytaj sobie, co Ci tam odpisałam, panie detektyw...
                    • Gość: Tomasz Re: Już Ci mówiłam, żeś palant IP: *.*.*.* 19.05.03, 11:34
                      end! dawaj tego linka. :)
    • Gość: jacek#jw Re: ceny po wejściu do UE IP: *.toya.net.pl 13.05.03, 19:54
      Gość portalu: kai napisał(a):

      > Przytaczam bardzo ciekawy wpis zamieszczony wczoraj na wątku heimera.
      > Oczywiście nikt z eurofobów nie raczył się do niego odnieść.

      Czego to europalanty nie wymyślą, żeby zrobić ludzi w chuja.


      > (1 euro=4.36 zl)
      >
      > - chleb krojony paczkowany: 0,44 euro= 1,90 zl

      Chleb (800g) 1,50€

      > - mleko 1L karton, UHT, 2%: 0,45 euro= 1,95 zl
      > >>>>>> No i mamy mleko w UE (Holandia)

      Mleko 1,5%, 1 l, 0,65€

      > - kielbasa 250g: 0,77 euro = 3,08 euro/kg = 13,86 zl/1 kg

      Wedliny 100 g 1,20€

      > - ser zolty: 3,7 euro/kg = 16,13 zl/ 1 kg (troche drozszy niz w
      > PL ale to produkt na mleku - wiecej pieniedzy (doplaty!!!)
      > pojdzie do kieszeni polskiego rolnika!!!)

      Ser Gouda 1 kg 8,-€

      > - piwo 0,4 l, w pubie: 1 euro= 4,36 zl

      Piwo w pubie: € 1,60

      >
      > - wino francuskie markowe (nie mylic z jabolem!!!!): niecale 10
      > zl (nie pamietam dokladnej ceny w euro)

      Wino Bordeaux 3,50€


      > - mydlo kostka: 0,29 euro=1,26 zl, z tym ze jest to kostka 150
      > gram, po przeliczeniu na kostki polskie (100 gram)= 0,84 zl

      Mydlo 0,40€


      > Ostatnio byłem w złowrogiej Brukseli. Obiad w arabskiej restauracyjce
      > (olbrzymia poracja kebaba plus duże piwo) - 4€. Francuskie markowe wino (
      > typ
      > Cote du Rhone) w supermarkecie - 3,20 €, kanapka z serem i szynką w kafej
      > ce -
      > 1.05€.

      Tani obiad w snack-bar, fast-food: € 5 - 7,50
      Srednia cena obiadu w restauracji: € 15 - 20,-

      home.wanadoo.nl/skib/holandia/ceny.html
    • Gość: WK Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip.t-dialin.net 13.05.03, 23:02
      Gość portalu: kai napisał(a):

      > Przytaczam bardzo ciekawy wpis zamieszczony wczoraj
      na wątku heimera.
      > Oczywiście nikt z eurofobów nie raczył się do niego
      odnieść.

      Fobia, to strach przed czyms. Polacy, bedacy od poczatku
      swych dziejow w Europie nie obawiaja sie Europy. Ci,
      ktorzy przestrzegaja przed stratami plynacymi dla Polski z
      akcesji do Unii nie sa powodowani strachem przed Europa,
      do ktorej i tak juz od dawna Polska nalezy, a troska o
      Polske, ktorej u entuzjastow Anschlussu nie ma ani troche.

      Natomiast przechodzac do cen w Unii, na przykladzie
      Niemiec, to przypuszczam, ze autor przytoczonej wyliczanki
      cenowej z Holandii zaopatruje sie gdzies u zlodzieja, bo w
      sklepach ceny takie, jak ponizej podane sa po prostu iluzja.

      > - kielbasa 250g: 0,77 euro = 3,08 euro/kg = 13,86 zl/1 kg

      pewnie z chorych kurczakow, ktorych ok. 28 mln sztuk
      ostatnio wybito - smacznego!

      W Niemczech pol kilo ordynarnych parowek tzw
      wiedenskich, ktore zaieraja najpewniej do 20% miesa
      kosztuje 1.99 euro. Opakowanie przysmakow dla psa lub
      kota kosztuje wiecej, niz podana cena "kielbasy" w Holandii.

      > - papier toaletowy, 8 rolek: 0,67 euro=2,92 zl

      Cena papieru, 8 rolek wynosi 2,49 euro

      > - wino francuskie markowe (nie mylic z jabolem!!!!):
      niecale 10

      :-)) Markowe? Jesli wino nie jest w kartoniku, to juz staje sie
      markowe?


      > - olej napedowy na stacji benzynowej: 0,67 euro=2,92 zl

      Benzyna zwykla bezolowowa kosztuje ostatnio od 1,03 do
      1,10 euro

      No, i na dodatek wszystkie te ceny zywnosci trzeba
      przefiltrowac przez subwencje placone rolnikom. Oznacza
      to w praktyce, iz z jednej strony placi sie (duze) podatki, z
      ktorych sa subwencje, a z drugiej strony ma sie tansza
      zywnosc. Zywnosc, ktora produkowana jest czesto na
      sposob przemyslowy, a kazdy Polak mieszkajacy dluzej w
      tym raju teskni do smaku autentycznej kielbasy krakowskiej,
      do zapachu pomidorow, czy nawet do pelnego smaku
      kaszanki, kiszonych ogorkow i innych "delikatesow"
      opartych na zdrowej zywnosci polskiej. W zamian moze
      sobie kupic doskonale przemielone produkty zywnosciowe,
      ktore nawet czesto bardzo ladnie wygladaja (jak na
      obrazku), ale niestety nie maja smaku i zapachu - pewnie
      normy zywnosciowe nie dozwalaja wprowadzania takich
      ilosci substancji wonnych i smakowych, aby produkty
      bardziej przypominaly te naturalne.

      Powiedzmy sobie szczerze, ze akurat to czesto
      napietnowane zacofanie polskiej wsi polega na tym, ze kury
      maja jeszcze czasami normalne wybiegi i nie musza miescic
      sie na powierzchni podelka do butow, ze krowy nie tancza
      kankana wywracajac zwariowanymi oczyma stloczone
      gdzies w przemyslowych oborach, a wesolo machaja
      ogonami przed muchami, ktore jeszcze nie zostaly
      przemyslowo wytrute. Taka zdrowa zywnosc Polska
      moglaby z zyskiem dla wszystkich produkowac. Zamiast
      wiec pchac do unijnego raju chlopa lepiej jest pchac tam
      zdrowe produkty jego pracy. Zarobi na tym chlop, zarobi
      handel i zarobi transport. Po wejsciu do Unii tez ktos zarobi,
      a mianowicie chlop zachodni, ktory z subwencjami i metoda
      przemyslowa wyprodukuje wiecej i taniej, no i ladniej mu to
      jedzenie opakuja, zarobi posrednik unijny i zarobi tez ich
      transport. My natomiast bedziemy mogli rozkoszowac sie
      barwionymi kielbaskami z dodatkiem emulatorow
      smakowych. Pobudujemy sieci szybkiego zywienia jak
      McDonald, utuczymy sie na wzor Amerykanow, bedziemy
      zyli grubo i radosnie, a ze nie bardzo zdrowo, to kogo to
      obchodzi? Przeciez Unia da nam pieniadze na szpitale i
      lekarstwa. Trzeba tylko w to wierzyc, a moze sie spelni.
      Prawda? No, to smacznego i wiele zdrowia zycze! Recze,
      ze sie przyda! No, a nie daj Bog myslec o tych chlopach,
      ktorzy powieksza i tak juz ogromna armie bezrobotnych -
      bedzie Unia, to swoich pozwalniaja, a nam i naszym
      chlopom prace dadza! Tacy to oni juz sa. Juz Niemcy w
      czasie wojny cala mase obcych zatrudniali. Popytajcie
      dziadkow, to wam powiedza, jesli nie wierzycie!


      • heimer Re: ceny po wejściu do UE 14.05.03, 10:56
        Gość portalu: WK napisał(a):

        Mieszkam w Nimeczech, ale w zasadzie cen nie pamietam, rachunki wyrzucam.
        Ale wlasnie przyszla mi do glowy cena, ktora bardzo czesto place i sie nia
        interesuje. A mianowicie rozmowy miedzynarodowe.

        Korzystajac z systemu Call-by-Call place za rozmowe z Polska 4,7 centa za
        minute czyli 19,74 gr. Natomiast rozmowa z Polski do Niemiec kostuje 1,46 zl
        za minute.

        Krotko mowiac cena minuty rozmowy miedzynarodowej jest w Polsce ponad 700%
        wyzsza.
    • tomek9991 Co za stek propagandowych kłamstw 14.05.03, 11:34
      Każdy znający Zachód wie, że ceny żywności są tam znacznie wyższe.
      A i jeszcze jedno : porównajcie soby ceny mieszkań.
      Czynsz za normalne mieszkanie to w Holandii lub w Niemczech miniumum 500 euro,
      czyli przeszło 2000 złotych.
      A kawalerkę można znaleźć minimum za 300 euro, 1200 złotych.


      • heimer Re: Co za stek propagandowych kłamstw 14.05.03, 11:41
        tomek9991 napisał:

        > Czynsz za normalne mieszkanie to w Holandii lub w Niemczech miniumum
        > 500 euro, czyli przeszło 2000 złotych.

        I co Ty pieprzysz farmazony. Jak nie wiesz to przynajmniej nie klam.
        Ja wynajmuje w Niemczech (okolice Hannoveru) mieszkanie: 2 pokoje (duze),
        kuchnia i lazienka, wszystko ok 64m2.

        PLACE 330 euro/msc.
        Mieszkam we miescie ponad 100tys (w miastach czynsze sa wyzsze).
        • tomek9991 Kłamiesz bezczelnie ! 14.05.03, 11:46
          Dobrze wiesz, że kłamiesz !
          Za 330 euro to możesz płacić połowę czynszu, a drugą połowę twój kolega !
          Jak można być takim draniem i tak cynicznie oszukiwac Polaków heimerze ? Kto ci
          płaci za rozpowzszechnianie tych bredni ?
          • Gość: Tomasz Re: Kłamiesz bezczelnie ! IP: *.*.*.* 14.05.03, 11:56
            Moja rodzina w Hagen placi za podobnej wielkości 305 euro.
          • heimer Re: Kłamiesz bezczelnie ! 14.05.03, 11:59
            tomek9991 napisał:

            > Dobrze wiesz, że kłamiesz !

            Chyba wiem ile sciagaja mi z konta !!!


            > Za 330 euro to możesz płacić połowę czynszu, a drugą połowę twój kolega !

            Nie. Mieszkam sam.
            330 to caly czynsz placony za cale mieszkanie przeze mnie.


            > Jak można być takim draniem i tak cynicznie oszukiwac Polaków

            No wlasnie. Klamiesz bezczelnie nie majac zielonego pojecia o czym mowisz.

            Masz jakis fax? Przesle Ci umowe najmu (jutro).
            • Gość: Tomasz Re: Kłamiesz bezczelnie ! IP: *.*.*.* 14.05.03, 12:01
              moi jeszcze ok. 120 za media placa
              • heimer Re: Kłamiesz bezczelnie ! 14.05.03, 12:10
                Gość portalu: Tomasz napisał(a):

                > moi jeszcze ok. 120 za media placa

                Zgadza sie cena, ktora podalem to tzw. Kaltmiete.
                Ja doplacam za gaz, prad itd 30 euro/msc.
      • Gość: kai Re: Co za stek kłamstw eurofobów IP: 213.76.135.* 14.05.03, 11:46
        tomek9991 napisał:

        > Każdy znający Zachód wie, że ceny żywności są tam znacznie wyższe.
        > A i jeszcze jedno : porównajcie soby ceny mieszkań.
        > Czynsz za normalne mieszkanie to w Holandii lub w Niemczech miniumum 500
        euro,
        > czyli przeszło 2000 złotych.
        > A kawalerkę można znaleźć minimum za 300 euro, 1200 złotych.
        >
        >
        Każdy znających zachód wię, że ceny żywności są tam wyższe, porównywalne lub
        niższe niż w Polsce.

        Czynsz za 2-pokojowe mieszkanie w Warszawie - od 400$ w górę (bez opłat za
        media), czynsz za kawalerkę - od 300$ w górę.
        • tomek9991 Następny parszywy drań 14.05.03, 11:48
          Celowo i świadomie wprowadzasz Polaków w błąd pisząc bzdury o niższych cenach
          na Zachodzie !
          Jesteś zwykłym szubrawcem !
          • Gość: Tomasz Re: Następny parszywy drań IP: *.*.*.* 14.05.03, 11:59
            Nikt nie pisze, że są niższe. Jedynie, że mogą (w niektórych miejscach) być
            porównywalne.
            Pamiętaj także, że w Polsce jest w tej chwili dołek cenowy.
            • Gość: jacek#jw Re: Następny parszywy drań IP: 213.25.190.* 14.05.03, 12:07
              Gość portalu: Tomasz napisał(a):

              > Nikt nie pisze, że są niższe. Jedynie, że mogą (w niektórych miejscach) być
              > porównywalne.
              > Pamiętaj także, że w Polsce jest w tej chwili dołek cenowy.

              Jednak z inwokacji i z sensu nadanego całemu wątkowi wynika, że są niższe. I to
              jest właśnie kłamstwem.
              • Gość: Tomasz Re: Następny parszywy drań IP: *.*.*.* 14.05.03, 12:10
                Ja mówię tylko o cenach mieszkań.
              • Gość: kai Re: Następny parszywy drań IP: 213.76.135.* 14.05.03, 12:10
                Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                > Gość portalu: Tomasz napisał(a):
                >
                > > Nikt nie pisze, że są niższe. Jedynie, że mogą (w niektórych miejscach) by
                > ć
                > > porównywalne.
                > > Pamiętaj także, że w Polsce jest w tej chwili dołek cenowy.
                >
                > Jednak z inwokacji i z sensu nadanego całemu wątkowi wynika, że są niższe. I
                to
                >
                > jest właśnie kłamstwem.

                Oczywiście, że są niższe biorąć dodatkowo pod uwagę zarobki na Zachodzie.
                • Gość: Tomasz Re: Następny parszywy drań IP: *.*.*.* 14.05.03, 12:14
                  A biorąc jeszcze pod uwagę stosunek ceny do zrobków, to już w ogóle nie ma o
                  czym gadać.
                • Gość: jacek#jw Re: Następny parszywy drań IP: 213.25.190.* 14.05.03, 12:18
                  Gość portalu: kai napisał(a):

                  > Gość portalu: jacek#jw napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: Tomasz napisał(a):
                  > >
                  > > > Nikt nie pisze, że są niższe. Jedynie, że mogą (w niektórych miejscac
                  > h) by
                  > > ć
                  > > > porównywalne.
                  > > > Pamiętaj także, że w Polsce jest w tej chwili dołek cenowy.
                  > >
                  > > Jednak z inwokacji i z sensu nadanego całemu wątkowi wynika, że są niższe.
                  > I
                  > to
                  > >
                  > > jest właśnie kłamstwem.
                  >
                  > Oczywiście, że są niższe biorąć dodatkowo pod uwagę zarobki na Zachodzie.

                  Ale o tym nie było do tej pory mowy. Razem nazywa się to siłą nabywczą i dla
                  nikogo nie jest tajemnicą, że na zachodzie jest ona dużo wieksza niż w Polsce.
                  W sumie nie mogę tego łagodniej określić niż próba manipulacji.
                  • Gość: kai Re: Następny parszywy drań IP: 213.76.135.* 14.05.03, 12:28
                    Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                    > Ale o tym nie było do tej pory mowy. Razem nazywa się to siłą nabywczą i dla
                    > nikogo nie jest tajemnicą, że na zachodzie jest ona dużo wieksza niż w
                    Polsce.
                    > W sumie nie mogę tego łagodniej określić niż próba manipulacji.


                    W liczbach bezwzględnych poziom cen jest porównywalny, biorąc pod uwagę siłę
                    nabywczą, jest niższy na Zachodzie. Jaka tu jest manipulacja?
                    • Gość: jacek#jw Re: Następny parszywy drań IP: 213.25.190.* 14.05.03, 16:10
                      Gość portalu: kai napisał(a):

                      > Gość portalu: jacek#jw napisał(a):
                      >
                      > > Ale o tym nie było do tej pory mowy. Razem nazywa się to siłą nabywczą i d
                      > la
                      > > nikogo nie jest tajemnicą, że na zachodzie jest ona dużo wieksza niż w
                      > Polsce.
                      > > W sumie nie mogę tego łagodniej określić niż próba manipulacji.
                      >
                      >
                      > W liczbach bezwzględnych poziom cen jest porównywalny, biorąc pod uwagę siłę
                      > nabywczą, jest niższy na Zachodzie. Jaka tu jest manipulacja?

                      A co Ty!? fan TVP i jej metod jesteś? Rozpocząłeś od tego, że według listy
                      zakupów ceny w UE są niższe niż w Polsce podając za przykład Holandię.
                      Manipulacja tego typu zawsze polega na specjalnym doborze danych.
        • Gość: artur Re: Co za stek kłamstw antyfobow IP: *.horsens.dk 14.05.03, 12:25
          czytam wasze posty o raju w ue i biedzie w polsce z niedowierzaniem
          ja tu ( dania ) mieszkam od urodzenia a polska jest dla mnie tylko miejscem
          urlopow
          jesli chcecie porownywac co ile kosztuje to nie tak jak wy to robicie tylko
          ile mozna kupic za euro w roznych krajach ue a ile w polsce
          moge was zapewnic, ze generalnie zywnosc, czynsze, ciuchy na bazarach,
          nieruchomosci, ziemia, benzyna, restauracje sa w polsce zdecydowanie tansza
          niz w ue w stosunku do zarobkow tu i tam srednich, w ue ca. 1800 euro w polsce
          2500 zl
          w polsce jest drozej niz bylo, to fakt ale ciagle taniej niz w ue

          wino dobrej klasy za 3.5 euro, no tak tylko zalezy kto i co uwaza za dobra
          klase
          wino doooooooobrej klasy zaczyna sie od mniej wiecej 15 euro

          no ale jak sie porownuje np.ceny ciuchow czy butow z zachodnich bazarow z
          cenami w polskich butikach to w polsce wypada drozej ale to chyba nie ma
          zadnego sensu

          duzo cen w polsce jest na poziomie ue to tez fakt np. dobre hotele, ciuchy
          zachodnie, elektronika, samochody
          uslugi w polsce ciagle sa tanie (generalnie) w stosunku do cen zachodnich

          badzcie wiec realni i nie opisujcie czegos czego nie znacie

          pozdrawiam
          • Gość: kai Re: Co za stek kłamstw antyfobow IP: 213.76.135.* 14.05.03, 12:32
            Gość portalu: artur napisał(a):

            > czytam wasze posty o raju w ue i biedzie w polsce z niedowierzaniem
            > ja tu ( dania ) mieszkam od urodzenia a polska jest dla mnie tylko miejscem
            > urlopow
            > jesli chcecie porownywac co ile kosztuje to nie tak jak wy to robicie tylko
            > ile mozna kupic za euro w roznych krajach ue a ile w polsce
            > moge was zapewnic, ze generalnie zywnosc, czynsze, ciuchy na bazarach,
            > nieruchomosci, ziemia, benzyna, restauracje sa w polsce zdecydowanie tansza
            > niz w ue w stosunku do zarobkow tu i tam srednich, w ue ca. 1800 euro w
            polsce
            > 2500 zl
            > w polsce jest drozej niz bylo, to fakt ale ciagle taniej niz w ue
            >
            > wino dobrej klasy za 3.5 euro, no tak tylko zalezy kto i co uwaza za dobra
            > klase
            > wino doooooooobrej klasy zaczyna sie od mniej wiecej 15 euro
            >
            > no ale jak sie porownuje np.ceny ciuchow czy butow z zachodnich bazarow z
            > cenami w polskich butikach to w polsce wypada drozej ale to chyba nie ma
            > zadnego sensu
            >
            > duzo cen w polsce jest na poziomie ue to tez fakt np. dobre hotele, ciuchy
            > zachodnie, elektronika, samochody
            > uslugi w polsce ciagle sa tanie (generalnie) w stosunku do cen zachodnich
            >
            > badzcie wiec realni i nie opisujcie czegos czego nie znacie
            >
            > pozdrawiam

            Nikt nie twierdzi, że cała UE jest tańsza i że jest rajem. Ceny różnia się w
            różnych państwach. Np. kraje skandynawskie, W. Brytania, Irlandia, czyli te o
            wysokich dochodach ludności są droższe. Kraje południowe (ale i Niemcy) są
            tańsze.
            • Gość: Jas Re: Co za stek kłamstw antyfobow IP: *.dip.t-dialin.net 14.05.03, 19:24
              Ja kupuje mieso i podobne w Walmarcie,mleko,ser w Plusie albo Aldi bo tansze.Napoje kupuje w Getränkehalle a nie w sklepie bo tansze,owoce w Plusie bo tansze,makaron w LIDL
              bo najtanszy.Pare aktualnych cen z Walmartu:
              www.walmartgermany.de/index.php?struct=1,1,0,0,0
      • Gość: Flint Re: Co za stek propagandowych kłamstw IP: *.chello.pl 14.05.03, 17:13
        tomek9991 napisał:

        > Każdy znający Zachód wie, że ceny żywności są tam znacznie wyższe.
        > A i jeszcze jedno : porównajcie soby ceny mieszkań.
        > Czynsz za normalne mieszkanie to w Holandii lub w Niemczech miniumum 500
        euro,
        > czyli przeszło 2000 złotych.
        > A kawalerkę można znaleźć minimum za 300 euro, 1200 złotych.
        >
        >
        Tyle samo kosztuje wynajęcie mieszkania w Warszawie.
        Niestety :)
    • Gość: Misiek POPRAWKA, PANIE ROBERCIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.05.03, 12:16
      > Tak jak w Portugalii ceny sa portugalskie, w Holandii
      > holenderskie a w Belgii belgijskie, tak w Polsce po
      > przystapieniu do UE pozostana na swoim (dotychczasowym) polskim
      > poziomie. Argument przeciwnikow o cenach - NIEPRAWDA.
      >
      > Pozdrawiam
      >
      > Robert
      > rg88@wp.pl


      Pięknie, całkiem sprawnie powiedziane.
      Relatywnie ceny beda sie dalej roznily np. jesli w Polsce cos kosztuje 20
      zlotych, a w portugalii 30, to stosunek jest 2/3.

      Z tymze teoria ta mowi o czynnikach realnych, a calkowicie pomija kwestie
      monetarne. Jesli rosnie podaz europieniadza dwukrotnie, to dalej bedzie
      stosunek 2/3, tylko ze wtedy wyniesie on 40/60. Ceny beda dwukrotnie wyzsze i
      tu, i tu.

      Slusznie zwracasz uwage na to, ze absurdem jest twierdzenie, ze od razu zmiana
      samego przelicznika ma powodowac wzrost cen, ale zapominasz o innej istotnej
      kwestii. Przejmujemy walute, ktora jest inflacyjna i ktora ma byc drukowana na
      potrzeby eurorzadu.
      Ceny beda rosly. Nie relatywnie do portugalskich, ale WSZYSTKIE ceny beda rosly
      we wszystkich krajach.


      Pozdrawiam
      Misiek
      • heimer Re: POPRAWKA, PANIE ROBERCIE 14.05.03, 12:20
        Gość portalu: Misiek napisał(a):

        > Przejmujemy walute, ktora jest inflacyjna i ktora ma byc drukowana na
        > potrzeby eurorzadu.

        Jak narazie waluty nie przyjmujemy i pozostajemy przy zlotowce.
        A jak bedzie w przyszlosci, to sie okaze.
      • Gość: kai Re: POPRAWKA, PANIE ROBERCIE IP: 213.76.135.* 14.05.03, 12:23
        Gość portalu: Misiek napisał(a):

        > > Tak jak w Portugalii ceny sa portugalskie, w Holandii
        > > holenderskie a w Belgii belgijskie, tak w Polsce po
        > > przystapieniu do UE pozostana na swoim (dotychczasowym) polskim
        > > poziomie. Argument przeciwnikow o cenach - NIEPRAWDA.
        > >
        > > Pozdrawiam
        > >
        > > Robert
        > > rg88@wp.pl
        >
        >
        > Pięknie, całkiem sprawnie powiedziane.
        > Relatywnie ceny beda sie dalej roznily np. jesli w Polsce cos kosztuje 20
        > zlotych, a w portugalii 30, to stosunek jest 2/3.
        >
        > Z tymze teoria ta mowi o czynnikach realnych, a calkowicie pomija kwestie
        > monetarne. Jesli rosnie podaz europieniadza dwukrotnie, to dalej bedzie
        > stosunek 2/3, tylko ze wtedy wyniesie on 40/60. Ceny beda dwukrotnie wyzsze i
        > tu, i tu.
        >
        > Slusznie zwracasz uwage na to, ze absurdem jest twierdzenie, ze od razu
        zmiana
        > samego przelicznika ma powodowac wzrost cen, ale zapominasz o innej istotnej
        > kwestii. Przejmujemy walute, ktora jest inflacyjna i ktora ma byc drukowana
        na
        > potrzeby eurorzadu.
        > Ceny beda rosly. Nie relatywnie do portugalskich, ale WSZYSTKIE ceny beda
        rosly
        >
        > we wszystkich krajach.
        >
        >
        > Pozdrawiam
        > Misiek

        Ceny rosną wszędzie. Tak jest nie tylko w UE ale i w USA. 10 lat temu np.
        dżinsy Levis'501 można było kupić za 35$, dzisiaj nie ma szans za mniej niż 50
        $.Ceny rosną, ale i rosną dochody ludności, także w Polsce. Sprawdź sobie dane
        GUS o średnim miesięcznym wynagrodzeniu od 1990 roku.
        • Gość: Misiek Re: POPRAWKA, PANIE ROBERCIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.05.03, 12:32
          > > Pięknie, całkiem sprawnie powiedziane.
          > > Relatywnie ceny beda sie dalej roznily np. jesli w Polsce cos kosztuje 20
          > > zlotych, a w portugalii 30, to stosunek jest 2/3.
          > >
          > > Z tymze teoria ta mowi o czynnikach realnych, a calkowicie pomija kwestie
          > > monetarne. Jesli rosnie podaz europieniadza dwukrotnie, to dalej bedzie
          > > stosunek 2/3, tylko ze wtedy wyniesie on 40/60. Ceny beda dwukrotnie wyzsz
          > e i
          > > tu, i tu.
          > >
          > > Slusznie zwracasz uwage na to, ze absurdem jest twierdzenie, ze od razu
          > zmiana
          > > samego przelicznika ma powodowac wzrost cen, ale zapominasz o innej istotn
          > ej
          > > kwestii. Przejmujemy walute, ktora jest inflacyjna i ktora ma byc drukowan
          > a
          > na
          > > potrzeby eurorzadu.
          > > Ceny beda rosly. Nie relatywnie do portugalskich, ale WSZYSTKIE ceny beda
          > rosly
          > >
          > > we wszystkich krajach.
          > >
          > >
          > > Pozdrawiam
          > > Misiek
          >
          > Ceny rosną wszędzie. Tak jest nie tylko w UE ale i w USA. 10 lat temu np.
          > dżinsy Levis'501 można było kupić za 35$, dzisiaj nie ma szans za mniej niż 50
          > $.Ceny rosną, ale i rosną dochody ludności, także w Polsce. Sprawdź sobie
          dane
          > GUS o średnim miesięcznym wynagrodzeniu od 1990 roku.


          Ciesze sie, ze przyznales racje, ze ceny wzrosna w momencie wejscia do strefy
          euro. Tylko teraz pytanie. Czy beda rosly bardziej kiedy przyjmiemy euro, czy
          kiedy pozostaniemy przy zlotowce? To juz kwestia dyskusji. Na dzien dzisiejszy
          zlotowka jest mniej inflacyjna waluta niz euro i ceny w niej wyrazone rosna
          wolniej. Poza tym cena maja spadac, a nie rosnac. Podaz pieniadza ma nie
          rosnac. Wtedy ceny by spadaly. Wystarczyc zaprzestac dodruku zlotowki i ceny
          nie beda juz rosly, a beda spadac. Druku euro bedzie ciezko zaprzestac - na
          pewno ciezej niz zlotowki.

          Natomiast jesli chodzi o wzrost plac realnych, czyli stosunek plac do cen, to
          rzeczywiscie on wystepuje, ale to znowu czynnik realny, wnikajacy z wiekszej
          produktywnosci i rosnacego zasobu kapitalu.

          Zwiekszanie podazy pieniadza tylko przeszkadza akumulacji kapitalu. I tak tez
          bedzie z euro, ktore bedzie drukowane przez rzad na jego wlasne potrzeby. Po to
          powstala waluta euro, a ludziom wmawia sie, ze to jakas "wspolna waluta". To
          zadna wspolna waluta - to pieniadz stworzony na potrzeby eurorzadu. Wladzy
          zalezy na tym, aby kontrolowac caly rynek monetarny.

          Pozdro
          Misiek
          • Gość: kai Re: POPRAWKA, PANIE ROBERCIE IP: 213.76.135.* 14.05.03, 12:39
            Gość portalu: Misiek napisał(a):

            > Ciesze sie, ze przyznales racje, ze ceny wzrosna w momencie wejscia do strefy
            > euro. Tylko teraz pytanie. Czy beda rosly bardziej kiedy przyjmiemy euro, czy
            > kiedy pozostaniemy przy zlotowce? To juz kwestia dyskusji. Na dzien
            dzisiejszy
            > zlotowka jest mniej inflacyjna waluta niz euro i ceny w niej wyrazone rosna
            > wolniej. Poza tym cena maja spadac, a nie rosnac. Podaz pieniadza ma nie
            > rosnac. Wtedy ceny by spadaly. Wystarczyc zaprzestac dodruku zlotowki i ceny
            > nie beda juz rosly, a beda spadac. Druku euro bedzie ciezko zaprzestac - na
            > pewno ciezej niz zlotowki.
            >
            > Natomiast jesli chodzi o wzrost plac realnych, czyli stosunek plac do cen, to
            > rzeczywiscie on wystepuje, ale to znowu czynnik realny, wnikajacy z wiekszej
            > produktywnosci i rosnacego zasobu kapitalu.
            >
            > Zwiekszanie podazy pieniadza tylko przeszkadza akumulacji kapitalu. I tak tez
            > bedzie z euro, ktore bedzie drukowane przez rzad na jego wlasne potrzeby. Po
            to
            >
            > powstala waluta euro, a ludziom wmawia sie, ze to jakas "wspolna waluta". To
            > zadna wspolna waluta - to pieniadz stworzony na potrzeby eurorzadu. Wladzy
            > zalezy na tym, aby kontrolowac caly rynek monetarny.
            >
            > Pozdro
            > Misiek

            Nie powiedziałem, że ceny wzrosna z chwilą przyjęcia przez Polskę euro. Czyżbyń
            nie zrozumiał z przypadku, czy z premedytacją. Sam przecież pisałeś, że ceny w
            długim okresie czasu rosną wszędzie. Także Polsce będą rosły bez wzgledu czy
            wejdziemy do UE i czy przyjmieny euro.

            Co to znaczy >waluta inflacyjna<? Mam wykształcenie ekonomiczne, ale z takim
            określeniem się nie spotkałem. Czy to wyższa szkoła jazdy? Dla wtajemniczonych?
            A jak się do tego ma wzrost ceny euro w stosunko do złotego?
            • Gość: Misiek Re: POPRAWKA, PANIE ROBERCIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.05.03, 12:49
              > Nie powiedziałem, że ceny wzrosna z chwilą przyjęcia przez Polskę euro.
              Czyżbyń


              Wzrosna, bo przecież rosną wszedzie. Pytanie tylko czy beda rosly BARDZIEJ niz
              bez wejscia do UE. (a wszedzie rosna na skutek drukowan pieniadza)



              > nie zrozumiał z przypadku, czy z premedytacją. Sam przecież pisałeś, że ceny
              w
              > długim okresie czasu rosną wszędzie. Także Polsce będą rosły bez wzgledu czy
              > wejdziemy do UE i czy przyjmieny euro.



              Niekoniecznie. Sprawa jest prosta. Jesli euro nie bedzie drukowane, to nie beda
              rosly ceny w euro. Jesli zlotowka nie bedzie drukowana, to nie beda rosly ceny
              zlotowkowe. Dlatego wlasnie, kiedy ostatnio drukuje sie zlotowki mniej niz
              euro, ceny rosna mniej niz europejskie skoki (wzglednie).

              Jesli zahamuje sie przyrost podazy zlotowek, to ceny beda spadac na skutek
              rosnacej produktywnosci w Polsce.
              Tak samo jesli zahamujesz przyrost euro, to ceny w euro beda spadac.
              Przyrostu euro nie zahamujesz, chyba ze jestes jednym ze zwolennikow teorii
              Polski jako mesjasza europejskich narodow...

              Euro powstalo po to, aby drukowac je na potrzeby eurorzadu i dla jego wydatkow.

              > Co to znaczy >waluta inflacyjna<? Mam wykształcenie ekonomiczne, ale z ta
              > kim
              > określeniem się nie spotkałem. Czy to wyższa szkoła jazdy? Dla
              wtajemniczonych?


              Waluta inflacyjna to taka, jaka jest inflacjowana tj. ktorej podaz rosnie.
              Dolar w XIX wieku byl na przyklad waluta zdecydowanie mniej inflacyjna niz
              dolar dzisiaj (byla deflacja, ceny spadaly).

              Zlotowka od dzisiaj moze przestac byc inflacyjna, jesli przestaniemy ja
              drukowac.

              Misiek
              • gucio60 Re. dyskusja nad cenami 14.05.03, 15:14
                porownanie polska - eu artykulow podstawowych, niezbednych do zycia

                ile kosztuje buleczka w polsce a ile taka sama buleczka kosztuje w eu
                ile kosztuje kilo chleba w polsce a ile w ue
                ile kosztuje kilo poledwicy wolowej w polsce a ile w ue
                ile kosztuje kilo schabu w polsce a ile w ue
                ile kosztuje kilo szynki w polsce a ile w ue
                ile kosztuje litr mleka w polsce a ile w ue
                ile kosztuje obiad w sredniej restauracji w polsce a ile w ue
                itd..........
                ile kosztuje wynajecie pokoju w polsce a ile w ue
                jaki jest czynsz za mkw w polsce a jaki w ue
                jakie sa srednie zarobki w polsce a jakie w ue
                itd............

                prosze porownac takie same miejsca a wiec np. warszawa-berlin, paryz, rzym,
                londyn czy sztokholm a nie warszawa i jakis pipidowek w np. portugali czy
                grecji
                to samo dotyczy sklepow i zakupow, podobny standard tak w polsce jak w ue, bo
                np. dobre meskie pantofle kosztuje w ue i kilka tys. euro a wiec nie ma sensu
                porownywanie dobrego, eleganckiego sklepu w warszawie jakims przydroznym
                bazarem we wloszech - bo ja tam kupilem cos tanio, tak tylko co i gdzie
                prosze porownac sredni zarobek wykwalifikowanego robotnika np. technik
                zatrudniony w dobrze prosperujacej firmie prywatnej tak w polsce jak i w ue
                nie ma sensu porownywanie ile zarabia szpitalny lekarz w polsce i lekarz
                majacy prywatna praktyke w ue bo tu akurat sa potezne odchylki, jesli juz to
                porownajmy prywatnego tu i tam



    • Gość: anty-ue Re: ceny po wejściu do UE IP: *.pppool.de 15.05.03, 00:32
      Nie wiem skąd takie mrzonki o spadku cen? Mieszkam w Niemczech - powejściu
      Euro ceny skoczyły p r z e c i ę t n i e o 50-120% !!!
      Polecam poniższe rozważania.


      Jak słusznie stwierdzają biskupi polscy w swojej Deklaracji „wobec Unii
      Europejskiej” z dn. 21.03.2002: „W tym szczególnym momencie historii wszystkim
      potrzebna jest rzetelna i merytoryczna informacja o przebiegu negocjacji”.
      Brak jest tych informacji, a te rozpowszechniane, są często fałszywe lub
      celowo niepełne. Dotyczą poza tym nie wszystkich aspektów, ograniczając proces
      tzw. „integracji” wyłącznie do tematów ekonomicznych i politycznych.
      Słusznie przypominają biskupi, że: „Idea zjednoczonej Europy zrodziła się z
      inspiracji chrześcijańskiej polityków takich jak: Alcie DeGasperi, Robert
      Schuman czy Konrad Adenauer. Po doświadczeniach wielu wojen i konfliktów na
      naszym kontynencie wyraża ona pragnienie pokojowego współistnienia narodów,
      zapewniającego wszystkim respektowanie podstawowych praw osoby ludzkiej,
      dobrobyt i bezpieczeństwo”. [por. Deklaracja Biskupów Polskich wobec Unii
      Europejskiej z dn. 21.03.2002].
      Ten ideał jedności europejskiej był postrzegany z wrogością przez nurty
      ideologiczne o zabarwieniu marksistowskim. „Dlatego też wobec
      porażki „realnego socjalizmu” i utraty prestiżu wszystkich socjalistycznych
      utopii, te nurty właśnie zdecydowały się na zmianę frontu, wobec procesu
      budowy wspólnej Europy. Zamiast go zwalczać, posłużyły się nim, aby innymi
      drogami osiągnąć swoje totalitarne cele, nadając mu jednocześnie kierunek
      przeciwny do idei założycielskiej inspirowanej przez chrześcijaństwo.
      W ten właśnie sposób poprzez umieszczanie w siedzibie Komisji Europejskiej w
      Brukseli lewicowych technokratów, poprzez zwycięstwa w europejskich wyborach,
      a co za tym idzie, zdobywanie raz za razem większości w Parlamencie
      Europejskim, jak również poprzez wieloletnią kontrolę nad większością rządów
      państw członkowskich i związaną z tym kontrolę Rady Europejskiej – lewicy
      udało się całkowicie zniweczyć pierwotny kurs europejskiej integracji.
      Ta zmiana kursu była szczególnie widoczna we wzrastającym interwencjonizmie
      instytucji brukselskich w sprawach, które zgodnie z traktatami założycielskimi
      należą wyłącznie do kompetencji państw członkowskich.
      Jest to całkowity brak poszanowania zasady pomocniczości, która miała być
      jednym z fundamentów europejskiej budowli i wedle której instytucje
      europejskie miały zajmować się jedynie tymi sprawami, których państwa
      członkowskie nie były w stanie same rozwiązać.” [por. „Przystąpienie do Unii
      Europejskiej: deska ratunku czy pocałunek śmierci dla chrześcijańskiej
      Polski?”, Stow. Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, Kraków 2002].
      Dlatego, będąc – wraz z Janem Pawłem II i biskupami polskimi oraz większością
      polskiego Narodu – zwolennikami zjednoczenia Narodów europejskich na zasadach
      wzajemnego poszanowania suwerenności państwowej i ścisłej współpracy
      gospodarczej i społecznej na zasadach pomocniczości, musimy powiedzieć
      stanowczo:
      NIE – dla tworu, jakim jest obecnie Unia Europejska!
      NIE - dla tworzenia superpaństwa z jedną konstytucją, prezydentem i rządem,
      pod kontrolą lewicowych technokratów w Brukseli!
      NIE – dla oddania suwerenności i przystąpienia Polski do Unii Europejskiej na
      aktualnie obowiązujących warunkach!
      Jest jeszcze czas na podjęcie decyzji i powiedzenie w referendum czerwcowym -
      N I E !
      Wbrew temu, co stara się nam wmówić opłacana i sterowana z Brukseli prounijna
      propaganda, większość Polaków jest przeciwko Unii Europejskiej. Mówi to wiele
      środków przekazu w Europie Zachodniej i Wschodniej, poza Polską!
      Szczególnie Niemcy boją się negatywnej odpowiedzi Polaków na referendowe
      pytanie. Przejęli już w Polsce tysiące hektarów ziemi pod dzierżawę i czekają
      tylko na prawo własności do niej! Czekają również na możliwość „odzyskania”
      wszystkich dawnych posiadłości na terenach Śląska, Ziem Odzyskanych i Polski
      północnej.
      Pełna możliwość gospodarczego i politycznego działania w Polsce jest jedyną
      szansą dla podźwignięcia niemieckiej gospodarki, trudnej sytuacji na rynku
      pracy (oficjalnie ok. 5 mln bezrobotnych!) i zadłużonych Landów (jak podają
      niemieckie środki przekazu zadłużenie Krajów związkowych przekracza znacznie 9
      mld euro, co jest największym zadłużeniem od chwili powstania Niemiec po II
      wojnie światowej!). Te problemy Niemców – zarówno państwa, jak i obywateli,
      powiększaj się systematycznie od chwili wprowadzenia wspólnej waluty Unii.
      Mieszkając prawie 20 lat w Niemczech mam możliwość porównania i mógłbym
      przytaczać takich przykładów wiele. Dlatego też nie znajdzie się w Niemczech
      Polaka, który – o ile nie jest obojętnym na sprawy polskie sprzedawczykiem
      lub „pochodzeniowcem” – głosowałby za wstąpieniem Polski do Unii!
      I te Niemcy, ta Unia Europejska (finansowana i zarządzana w większej części
      przez Niemców) miałyby – według nachalnej propagandy pro-unijnej, dać miejsca
      pracy Polakom, a Polsce możliwość rozwoju!

      Szukającym nadal faktów o Unii prześlę publikacje: antyeu@pf.pl
      • Gość: heimer Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.05.03, 17:53
        Gość portalu: anty-ue napisał(a):

        > Nie wiem skąd takie mrzonki o spadku cen? Mieszkam w Niemczech - powejściu
        > Euro ceny skoczyły p r z e c i ę t n i e o 50-120% !!!

        W ktorych Niemczech Ty mieszkasz ?!?!?!? Chyba kosmicznych.
        Pleciesz bzdury kompletne.
    • Gość: anty-ue Re: ceny po wejściu do UE IP: *.pppool.de 15.05.03, 00:43
      Człowieku! Jakie Ty ceny podajesz?! To może jeszcze McDonald? Zastanów się co
      piszesz i... co jesz (albo proponujesz jeść innym)!
      Kto pije mleko UHT ? (spytaj może pracujących w mleczarni co TO jest!)
      Kto je na obiad kiełbaskę z piwem?
      A w Portugalii byłeś? Porównaj tamtejsze ceny sprzed 5 lat do dzisiejszych!
      Chleb? Nie pisz "chleb", gdy masz na myśli "to", co sprzedają paczkowanego np.
      w "ALDI" czy niemieckim "LIDL" ! To może jeszcze każesz żywić się tostami?!
      Chętnie prześlę ceny niemieckie. "Podskoczyły" po wejściu euro (nie od razu,
      dopiero po 3-4 miesiącach, gdy już zapomniano o dawnych) o 100-200%!!!
      Płace nie skoczyły NIC! Jak żyje się teraz w Niemczech? 1,- Euro = 1,- pzł!
      śmiejesz się? bzdury? oczywiście nie w przeliczniku bankowym. Ale, np.:
      zarabiasz 1500,- Euro (powiedzmy, że w Polsce: 1500,- zł) - 580,- Euro czynsz
      (zwykłe, 3-pokojowe mieszkanie 4-osobowej rodziny, 70m2), paliwo: diesel 0,90
      E za litr, chleb, najzwyklejszy, w "piekarni" (w Polsce 1-2 zł) - od 1,5o do
      2,60 Euro. Prawie wszystkie ceny pozostały takie same... tylko literki
      zmienili: z "DM" na "Euro" :)
      Unia inaczej wygląda z okien samochodu, a inaczej, gdy trzeba w niej
      mieszkać...
      • Gość: Janeczek Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip.t-dialin.net 15.05.03, 01:56
        Gość portalu: anty-ue napisał(a):

        > Człowieku! Jakie Ty ceny podajesz?! To może jeszcze McDonald? Zastanów się co
        > piszesz i... co jesz (albo proponujesz jeść innym)!
        > Kto pije mleko UHT ? (spytaj może pracujących w mleczarni co TO jest!)
        > Kto je na obiad kiełbaskę z piwem?
        > A w Portugalii byłeś? Porównaj tamtejsze ceny sprzed 5 lat do dzisiejszych!
        > Chleb? Nie pisz "chleb", gdy masz na myśli "to", co sprzedają paczkowanego np.
        > w "ALDI" czy niemieckim "LIDL" ! To może jeszcze każesz żywić się tostami?!
        > Chętnie prześlę ceny niemieckie. "Podskoczyły" po wejściu euro (nie od razu,
        > dopiero po 3-4 miesiącach, gdy już zapomniano o dawnych) o 100-200%!!!
        > Płace nie skoczyły NIC! Jak żyje się teraz w Niemczech? 1,- Euro = 1,- pzł!
        > śmiejesz się? bzdury? oczywiście nie w przeliczniku bankowym. Ale, np.:
        > zarabiasz 1500,- Euro (powiedzmy, że w Polsce: 1500,- zł) - 580,- Euro czynsz
        > (zwykłe, 3-pokojowe mieszkanie 4-osobowej rodziny, 70m2), paliwo: diesel 0,90
        > E za litr, chleb, najzwyklejszy, w "piekarni" (w Polsce 1-2 zł) - od 1,5o do
        > 2,60 Euro. Prawie wszystkie ceny pozostały takie same... tylko literki
        > zmienili: z "DM" na "Euro" :)
        > Unia inaczej wygląda z okien samochodu, a inaczej, gdy trzeba w niej
        > mieszkać...

        Powyzej ktos podal najnowsza reklame dosyc drogiego Walmartu.W Plusie czy LIDL ceny sa do 30% nizsze.Obejrz se te ceny.A 1500
        euro to moja zona zarabiala 3 lata temu.Zarobek 3000 DM to malo,normalny robotnik jak ja zarabiam 2 800 brutto,to jest 2000 euro.Opowiadaj dalej.A chleb w Plusie pakowany i pociety,bez srodkow chemicznych kosztuje 1 KG 1,20 euro i smakuje swietnie.Chcesz miec swiezutki i cieply,kup sobie za 2,70 za kilo
        w malej piekarni.
        • Gość: Edziu Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip.t-dialin.net 15.05.03, 02:06
          Diesel kosztuje 67 centow.
          www.dieselindex.de/
          Cena piwa stoi od paru lat.Moj Ritter co najmniej 5 lat
          www.fly-and-die.de/Bier.jpg
          Ale Hansa ma smiesznie niska cene - 25 centow:3 puste butelki po piwie znalezdz gdzies na poboczu i masz na piwo.A mimo kaucji leza byle gdzie.

          • Gość: artur Re: ceny po wejściu do UE IP: *.horsens.dk 15.05.03, 09:44
            bedac ostatnio w polsce na swieta wielkanocne pytalem handlarza na bazarze w
            swiecku jak ida interesy
            kiepsko, powiedzial niemcy maja mniej forsy, zanim niemiec wyda euro obroci go
            dwa razy
            95 oktan we frankfurcie kosztowalo 1.09 litr euro
            w polsce placilem 3,25 / 77 centow

            przecietny zarobek kobiety w niemczech 1500 euro to dobry zarobek, za normalny
            wymiar godzin a wiec bez dodatkow (ktos piesze, ze jego zona zarabiala 3 000
            dm trzy lata temu i w tym sie nic nie zmienilo bo niemcy to westi i osi)

            pieszecie o brd, czyzby w ue byla tylko ta republika ?

            dania, szwecja to tez ue

            jesli was interesuje to przecietne malzenstwo w danii (zona pracownik biurowy,
            maz rzemieslnik) zarabiaja okolo 70-80000 euro na rok brutto

            nowy ford mondeao 1,8 trend 125 kmh kosztuje - 39 000 euro
            nowy mercedes c 180 kompresor kosztuje 73 000 euro
            nowy opel vectra 1,8 kosztuje 40 000 euro
            domek 140 mkw z gruntem w kopenhadze - od 240 000 euro
            domek na prowincji 140 mkw - od 100 000 euro
            letni domek na 1000 mkw gruncie nad morzem polnocnym - od 48 000 euro
            kilo poledwicy wolowej - 25 euro
            kilo zeberek do grila - 7 euro
            kilo schabowych - 10 euro
            kilo piersi z kurczaka - 8 euro
            kilo bialego chleba - 4,80 euro
            kilo razowego - od 1,5 euro
            litr mleka 3,5% - 0,74 euro
            kilo sera zoltego - od 6 euro
            paczka papierosow - 4,40 euro
            litr wodki smirnof - 20 euro
            butelka piwa - od 0,50 euro
            damskie szpileczki firmowe - od 100 euro
            pantofle meskie np. camel - od 160 euro
            lewisy 501 - 90 euro
            garnitur bosa - od 600 euro
            tani garnitur no name - od 100 euro
            tv 100 hz 32 cale znanej marki - od 1200 euro
            za ogrzewanie domu placi okolo 1600 - 2000 euro na rok
            za swiatlo okolo 1000 - 1200 euro na rok
            za wode i renowacje okolo 600 - 1000 euro na rok
            podatek od domu i gruntu od 2000 euro na rok
            ubespieczenie samochodu casco okolo 1000 euro na rok
            podatek drogowy 500 euro na rok
            najtanszy mandat, za zle parkowanie 68 euro

            taka rodzina jest zadluzona w bankach kredytowych na 150 000 - 270 000 euro,
            na okres minimum 20 lat



















            • Gość: Janek Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip.t-dialin.net 15.05.03, 09:48
              To w Dani 100% drozej niz w Niemczech?
            • Gość: Jozef Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip.t-dialin.net 15.05.03, 09:52
              Z tym Mondeo to przesadziles.Kup sobie w Niemczech za 21 000 euro,podatek juz policzony:
              www.automobile-czibor.de/images/Body/Body_NW_Ford_Mondeo.htm
              • Gość: artur Re: ceny po wejściu do UE IP: *.erhverv.horsens.dk 15.05.03, 11:28
                nic nie przesadzilem z tym mondeo a dunski urzad podatkowy malo interesuje
                jaki jest podatek w niemczech
                chcac jezdzic w danii musze miec dunskie numery rejestracyjne a te dostane jak
                zaplace 180% podatku od ceny importowej a liczy sie tak:
                cena importowa (specjalna cena fabryczna ab werk dla danii)
                plus
                cena fragtu
                marza importera
                podatek vat 25% (po dunsku nazywa to sie moms)
                i od tego
                okolo 180% podatku (w polsce nazywaja to chyba akcyza)

                jesli kupie np. w brd samochod uzywany, to dunski urzad podatkowy wcale nie
                interesuje ile za niego zaplacilem
                podatek oblicza od tego ile taki samochod jest warty w danii u handlarza a
                wyglada to tak:
                cena samochodu uzywanego u handlarza w danii odpowiadajace temu, ktory
                sprowadzilem np. 200 000 dkr (1 uero = 7.42 dkr)
                z tej sumy 65% to podatek akcyzowy a wiec 130 000 dkr
                samochod jest wiec wart bez podatku 70 000 dkr (9430 euro) musze wiec w
                niemczech kupic taki samochod ponizej 9430 euro zeby mi sie oplacalo
                wysokosc podatkow ustala kazdy kraj wewnetrznie, tu sie nazywa to podatek
                rejestracyjny i do tego unia nic nie ma
                takze nie ma w tym ani slowa przesady i zeby wypowiadac sie o ue trzeba je
                najpierw poznac bo ue to nie tylko niemcy i francja, jest jeszcze 13 innych
                krajow, obecnie
                • Gość: artur Re: ceny po wejściu do UE IP: *.erhverv.horsens.dk 15.05.03, 11:53
                  zapomnialem cos napisac
                  bedac na urlopie we wloszech, sasiad polski niemiec, zapytal przy piwku jakim
                  samochodem jezdze a
                  mowie, ze lepszym od twojego (przyjechal mercedesem kompresor 2.0 )
                  o, a jakim pyta
                  mowie, ze fordem mondeo 2,0 trend
                  usmial sie co nie miara patrzac na mnie z niedowierzaniem
                  a ja mu na to - drogi kolego, jesli mondeo w danii jest dwa razy drozsze od
                  twojego mercedesa w niemczech no to jest chyba tez dwa razy lepsze
                  a on na to, no ale mercedes to mercedes, przytaknalem przyznajac mu racje
                  zapytalem go dla ciekawosci a gdzie mieszkasz w brd
                  och, mieszkam w hannower, mam fajne mieszkanko dwa pokoje z kuchnia 55 mkw
                  pyta mnie a ty gdzie mieszkasz
                  mieszkam w aarhus na jutlandii mam 180 mkw dom z ogrodkiem 1000 mkw i 300 m do
                  morza
                  z powaznial pokiwal glowa i wymruczal, wlasny dom to wlasny dom tez chcialbym
                  miec ale w brd to utopia dla normalnie zarabiajacego
                  tego wieczora obalilismy chyba z kase piwa, oczywiscie na moje konto co tam,
                  przyjemnie jest spotkac rodaka z niemiec na urlopie we wloszech

                  pozdrowionka do brd
                  • Gość: far Re: ceny po wejściu do UE IP: 158.167.36.* 15.05.03, 12:23
                  • Gość: Jasiek Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip.t-dialin.net 15.05.03, 19:27
                    W Niemczech miec dom,musza obaj malzonkowie pracowac.
                    Najwiecej domow posiadaja:
                    Irland mit 81 Prozent, gefolgt von Spanien mit 78, Griechenland mit 77 und Italien mit 75 Prozent.W Niemczech zach.50% w NRD 15%.
                    Ale przecietny dom w tych krajach a dom niemiecki to roznica.?Nie mowie juz o lepiankach hiszpanskich czy wloskich na wsiach.Niemcy buduja na wiecznosc.
                    Niemiec musi wydac srednio na dom 8 rocznych pensji netto,Dunczyk 5,5.
                    Pytanie?Na ten sam dom albo jak np.w Holandi niska piwnica,scianki dzialowe z drzewa , schody na pietro 50 cm.szerokie i pojedyncze szyby?Spadnie lyzka na podloge,pobudzisz spiacych ponizej?
                    • Gość: artur Re: ceny po wejściu do UE IP: *.ppp1-5.had.worldonline.dk 15.05.03, 20:54
                      cos ci sie chyba poplatalo z ta statystyka
                      78% hiszpanow mieszka we wlasnym domu ?
                      50% niemcow mieszka we wlasnych domach ?
                      w danii mieszka 5,2 miliona a jednorodzinnych domow maja 1,2 miliona a wiec
                      zakladajc, ze przecietna rodzina sklada sie z 4 osob 4,8 miliona dunczykow
                      mieszka we wlasnym domu, jaki to jest procent ?
                      80% budownictwa pietrowego to domy w ktorych sa prywatne mieszkania,
                      praktycznie w danii w blokach tzw. socjalnych mieszka znikomy procent, nie
                      wiecej jak 4-5% populacji
                      i jeszcze jedno, w dani i wogole w skandynawii nie istnieje cos takiego jak
                      rodzina generacji tzn., ze w jednym domu mieszkaja rodzice, dorosle pozenione
                      dzieci z wnukami i dziadkowie
                      w niemczech, malo ze musza oboje malzonkowie pracowac, musza oboje dobrze
                      zarabiac aby stac ich bylo na kupno najpierw kawalka gruntu, najczesciej nie
                      wiecej jak 300-400 mkw i postawienia na nim domu
                      badz wiec ostrozny z podawaniem danych statystycznych


                      • Gość: Jasiek Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip.t-dialin.net 15.05.03, 22:54
                        Gość portalu: artur napisał(a):

                        > cos ci sie chyba poplatalo z ta statystyka
                        > 78% hiszpanow mieszka we wlasnym domu ?
                        > 50% niemcow mieszka we wlasnych domach ?
                        > w danii mieszka 5,2 miliona a jednorodzinnych domow maja 1,2 miliona a wiec
                        > zakladajc, ze przecietna rodzina sklada sie z 4 osob 4,8 miliona dunczykow
                        > mieszka we wlasnym domu, jaki to jest procent ?
                        > 80% budownictwa pietrowego to domy w ktorych sa prywatne mieszkania,
                        > praktycznie w danii w blokach tzw. socjalnych mieszka znikomy procent, nie
                        > wiecej jak 4-5% populacji
                        > i jeszcze jedno, w dani i wogole w skandynawii nie istnieje cos takiego jak
                        > rodzina generacji tzn., ze w jednym domu mieszkaja rodzice, dorosle pozenione
                        > dzieci z wnukami i dziadkowie
                        > w niemczech, malo ze musza oboje malzonkowie pracowac, musza oboje dobrze
                        > zarabiac aby stac ich bylo na kupno najpierw kawalka gruntu, najczesciej nie
                        > wiecej jak 300-400 mkw i postawienia na nim domu
                        > badz wiec ostrozny z podawaniem danych statystycznych
                        >
                        >

                        Danych nie wymyslam,tylko przytaczam.Tu pierwsze dane procentualne:
                        www.sonntagsblatt.de/artikel/1999/20/20-s5.htm
                        Tu o Danii:61% ma dom lub mieszkanie wlasnosciowe:
                        www.um.dk/deutsch/faktaark/rtf_files/fa01_Danmark-overblik_ty.rtf
                        A domy dunskie sa jak niemieckie?
                        Jak ci sie nie chce artykulu czytac,tu cytat:
                        Das Bruttoinlandsprodukt, BIP, pro Kopf beträgt 30 143 US-Dollar (2001). Damit ist es das zweithöchste in der EU, wo es nur von Luxemburg übertroffen wird. Neben den staatlichen Leistungen für Wohlfahrt und Sicherheit geht es den Dänen in materieller Hinsicht gut ? auch auf eigene Kosten. Von 100 dänischen Haushalten verfügten (2001) 61 über Wohneigentum (Einfamilienhaus oder Eigentumswohnung), 10 zusätzlich über ein Ferienhaus, 54 über ein Auto, 76 über eine Waschmaschine, 48 über eine Geschirrspülmaschine, 56 über einen Mikrowellenherd, 82 über ein Videogerät, 89 über einen CD-Player, 9 über ein DVD-Gerät, 67 über einen Heimcomputer, 47 über einen automatischen Telefon-Anrufbeantworter, 73 über ein Handy und 48 über einen Internet-Zugang. Darüber hinaus bieten viele Bibliotheken einen freien Internet-Zugang an.
                        BIP na glowe 2 w Europie po Luxemburgu,ale zarobek i ceny...
                        Dobrze zarabiajaca rodzina niemiecka to 5000 euro na miesiac.Rodzina zarabiajaca 3 tys.na miesiac tez kupi sobie dom,ale nie bedzie ich stac na mercedesa.
                        • Gość: artur Re: ceny po wejściu do UE IP: *.horsens.dk 19.05.03, 12:57
                          Gość portalu: Jasiek napisał(a):

                          > Gość portalu: artur napisał(a):
                          >
                          > > cos ci sie chyba poplatalo z ta statystyka
                          > > 78% hiszpanow mieszka we wlasnym domu ?
                          > > 50% niemcow mieszka we wlasnych domach ?
                          > > w danii mieszka 5,2 miliona a jednorodzinnych domow maja 1,2 miliona a wie
                          > c
                          > > zakladajc, ze przecietna rodzina sklada sie z 4 osob 4,8 miliona dunczykow
                          >
                          > > mieszka we wlasnym domu, jaki to jest procent ?
                          > > 80% budownictwa pietrowego to domy w ktorych sa prywatne mieszkania,
                          > > praktycznie w danii w blokach tzw. socjalnych mieszka znikomy procent, nie
                          >
                          > > wiecej jak 4-5% populacji
                          > > i jeszcze jedno, w dani i wogole w skandynawii nie istnieje cos takiego ja
                          > k
                          > > rodzina generacji tzn., ze w jednym domu mieszkaja rodzice, dorosle pozeni
                          > one
                          > > dzieci z wnukami i dziadkowie
                          > > w niemczech, malo ze musza oboje malzonkowie pracowac, musza oboje dobrze
                          > > zarabiac aby stac ich bylo na kupno najpierw kawalka gruntu, najczesciej n
                          > ie
                          > > wiecej jak 300-400 mkw i postawienia na nim domu
                          > > badz wiec ostrozny z podawaniem danych statystycznych
                          > >
                          > >
                          >
                          > Danych nie wymyslam,tylko przytaczam.Tu pierwsze dane procentualne:
                          > www.sonntagsblatt.de/artikel/1999/20/20-s5.htm
                          > Tu o Danii:61% ma dom lub mieszkanie wlasnosciowe:
                          > www.um.dk/deutsch/faktaark/rtf_files/fa01_Danmark-overblik_ty.rtf
                          > A domy dunskie sa jak niemieckie?
                          > Jak ci sie nie chce artykulu czytac,tu cytat:
                          > Das Bruttoinlandsprodukt, BIP, pro Kopf beträgt 30 143 US-Dollar (2001).
                          Damit
                          > ist es das zweithöchste in der EU, wo es nur von Luxemburg übertroffen wird.
                          Ne
                          > ben den staatlichen Leistungen für Wohlfahrt und Sicherheit geht es den
                          Dänen i
                          > n materieller Hinsicht gut ? auch auf eigene Kosten. Von 100 dänischen
                          Haushalt
                          > en verfügten (2001) 61 über Wohneigentum (Einfamilienhaus oder
                          Eigentumswohnung
                          > ), 10 zusätzlich über ein Ferienhaus, 54 über ein Auto, 76 über eine
                          Waschmasch
                          > ine, 48 über eine Geschirrspülmaschine, 56 über einen Mikrowellenherd, 82
                          über
                          > ein Videogerät, 89 über einen CD-Player, 9 über ein DVD-Gerät, 67 über einen
                          He
                          > imcomputer, 47 über einen automatischen Telefon-Anrufbeantworter, 73 über
                          ein H
                          > andy und 48 über einen Internet-Zugang. Darüber hinaus bieten viele
                          Bibliotheke
                          > n einen freien Internet-Zugang an.
                          > BIP na glowe 2 w Europie po Luxemburgu,ale zarobek i ceny...
                          > Dobrze zarabiajaca rodzina niemiecka to 5000 euro na miesiac.Rodzina
                          zarabiajac
                          > a 3 tys.na miesiac tez kupi sobie dom,ale nie bedzie ich stac na mercedesa.


                          hej jasku, czytac nie musze bo ja tu w danii mieszkam i wiem jak jest

                          a czy twoje statystyki mowia, ze wielu niemcow nie ma co jesc i zyje na ulicu
                          jako bezdomni, ze wielu rencistow nie ma tv ani pralki, ze w wielu domach
                          ubikacje i lazienki sa w piwnicach

                          czy to wyczytales

                          a ty mnie pytasz czy dunskie domy sa takie jak niemieckie - sa lepsze
                          • Gość: Jozek Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip.t-dialin.net 19.05.03, 16:44
                            W Dani zarabiacie podobnie jak w Niemczech,a cey raz tak wysokie.Popatrz,co sie dzieje na granicy niemiecko-dunskiej w Schleswiku.Tam sa hipermarkety sturmowane przez Dunczykow,Szwedow i Finow.Co tam sie dzieje na granicy.Czasami pokazuja programy z tamtad.Dania to dobra na ryby tam jechac,ale po za tym?Lego park mamy w Niemczech tez...Domy mycie lepsze.Z drzewa i bez piwnicy..
            • Gość: autor Re:a wystarczy siegnac po ststystyke eurobiurokrat IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 23:09
              polak kupuje sttystycznie za 54e to co statystyczny
              erobiurokrata kupuje za 100e
              niemcy wiecej brytyjczycy wiecej
              portugalczycy grecy mniej
              ale okolo 100
              potem dlugo nic
              i demoludy pukajace do sluzbowki
              • Gość: Nika No właśnie IP: *.chello.pl 16.05.03, 13:54
                Gość portalu: autor napisał(a):

                > polak kupuje sttystycznie za 54e to co statystyczny
                > erobiurokrata kupuje za 100e
                > niemcy wiecej brytyjczycy wiecej
                > portugalczycy grecy mniej
                > ale okolo 100
                > potem dlugo nic
                > i demoludy pukajace do sluzbowki


                Jako dodatek podaję za EuroPAP:

                euro.pap.com.pl/cgi-bin/europap.pl?grupa=1&ID=43806
                Hiszpania/ Media: w krajach kandydujących znacznie taniej niż w UE

                06.05.2003 Madryt (PAP) - Średnie ceny towarów i usług w sektorze prywatnym w
                10 krajach, które w maju 2004 mają wstąpić do UE, są o ponad połowę niższe od
                średniej cen w krajach "Piętnastki".

                Wyniki badań Komisji Europejskiej na ten temat przytacza we wtorkowym wydaniu
                hiszpański dziennik "El Pais".

                Niskie pensje i niski poziom innych dochodów (np. z wynajmu lokali) w dużym
                stopniu wyjaśniają taka sytuacje. Bruksela zapewnia, że wyrównanie cen jest
                tylko kwestią. Przewiduje, że będzie do tego dochodzić stopniowo, w miarę
                podnoszenia się poziomu życia obywateli nowych państw członkowskich.

                Wraz z poszerzeniem UE utworzy się - w sensie siły nabywczej - największy na
                świecie, bo wzbogacony o 75 mln potencjalnych konsumentów, rynek wewnętrzny.
                Hiszpański dziennik zwraca uwagę, że w tym rynku 450-milionów obywateli
                pozostaną jednak ogromne różnice cen między krajami członkowskimi.

                Różnice w "Piętnastce" uwidoczniło już wprowadzenie euro, ale - jak
                podkreśla "El Pais" - między grupą starych i nowych członków różnice te będą
                dramatyczne. "Mają bardzo niski poziom cen" - stwierdza w swoim raporcie
                Komisja Europejska.

                Zgodnie z ostatnimi badaniami KE na temat rynku wewnętrznego, średni poziom cen
                dóbr i usług nabywanych przez indywidualnych konsumentów w krajach
                kandydujących wynosi dziś od 47 do 41 proc. średniej unijnej.

                Powodem takiej sytuacji jest, oprócz niskich pensji i dochodów z innych źródeł,
                brak kompetencji w dziedzinie ekonomii oraz przestarzale struktury rynkowe.

                Malta i Cypr, to kraje, które mają ceny najbardziej zbliżone do średniej
                europejskiej - porównywalne z Hiszpanią i Włochami. Znacznie dalej znajdują się
                Słowacja (66 proc.) i Polska (55 proc.), gdzie ceny dóbr i usług są o ponad
                połowę niższe od średniej w UE. Gazeta zauważa jednak, że odsetek ten jest
                wyższy w odniesieniu do najtańszego kraju "Piętnastki", czyli Portugalii.

                "El Pais" zwraca też uwagę, że najwyższe ceny w UE są w krajach skandynawskich,
                geograficznie położonych najbliżej przyszłych członków UE o najniższych cenach
                (kraje bałtyckie).
              • Gość: artur Re:a wystarczy siegnac po ststystyke eurobiurokra IP: *.horsens.dk 20.05.03, 11:12
                czy naprawde wystarczy ?
                z czytaniem statystyk trzeba byc ostroznym, nie uwzgledniaja wszystkiego a
                bywa, ze falszuja rzeczywistosc
                jak to jest z ta srednia statystyczna zarobkow w polsce ?

                dam przyklad: polacy wypijaja iles tam litrow wodki na statystyczna glowe ale,
                ta statystyka nie bierze namiaru na pedzenie bimbru, kupowanie na bazarze z
                nierejestrowanego importu, wlasny import, itd.
                wedle statysttyki srednia zarobkow w polsce wynosi okolo 2500 zl, nie ma nic
                bardziej zwodnego - na czterech badanych, 1 zarabia 7000 zl a trzech zarabia
                po 1000 zl, srednia 2500
                ceny wzrosna po przystapieniu do euro

                ps. kolego jozek, usmielem sie az mnie brzuch boli, szturmujacy magazyny
                finowie na granicy niemiecko-dunskiej

                dunczycy i szwedzi mieszkajacy w drewnianych domach, jesli miales na mysli
                letnie domki jakich pelno w danii i szwecji, wybaczam
                nie zrozum mnie zle ale te letnie domki sa czesto bardziej komfortowe niz
                niemieckie domy, do ktorych tak chetnie sie odwolujesz, moze dlatego tak
                chetnie niemcy zagladaja przy kazdej okazji do skandynawii pomimo najczesciej
                nie najlepszej pogody, szukajac komfortu jakiego im brak na codzien u siebie w
                domu
                troche dla wyrownania "statystyki" - w srodowisku w ktorym ja sie obracam tak
                w pracy jak i prywatnie, tylko jedna osoba polka-emerytka mieszka w czynszowym
                mieszkaniu, wszyscy pozostali mieszkaja we wlasnych domach

                zarobki sa rozne, generalnie wyzsze sa w danii i tu ci nic nie pomoga euro
                statystyki
                dania ma tez wady ale to nie temat


      • Gość: heimer Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.05.03, 17:57
        Gość portalu: anty-ue napisał(a):

        > "Podskoczyły" po wejściu euro (nie od razu, dopiero po 3-4 miesiącach, gdy
        > już zapomniano o dawnych) o 100-200%!!!

        Pieprzysz jak nie zdrowa dupa.
        Chyba myslisz piszac takie bzdury, ze tylko Ty mieszkasz w Niemczech
        (jesli to w ogole prawda).


        > 580,- Euro czynsz (zwykłe, 3-pokojowe mieszkanie 4-osobowej rodziny, 70m2),

        Gdzie ?!?!?! Jakie miasto.
        Ja w Hildesheim (ok. 120 tys mieszkancow), 3 duze pokoje, place 330 euro/msc
        (Kaltmiete).
        • Gość: Henius Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip.t-dialin.net 16.05.03, 21:56
          Polacy czytaja ceny niemieckich mieszkan w ogloszeniach internetowych typu wohnungen.de czy immobilien.de.Ale te ceny tam to naciagane,bo frajerzy mysla,ze mieszkania tak drogo pocisna.Ale Polacy nie maja dojscia do gazet miejskich czy rejonowych z ogloszeniami.Dzis w Niemczech mieszkanie czeka na chetnego.Piec lat temu bylo inczej,ale teraz jest tez inaczej.Po latach taniego budowania dzieki panstwowym zastrzykom finansowym dla prywatnych - dla mieszkan,ktore mialy pozostac w gesti miasta czy gminy(porzyczka tania ale jedno mieszkanie,pokoj albo dwa w duzym prywatnym domu na np. 10 lat do dyspozycji nmiasta,wiadomo dla Ruskich albo Azylantow)sie skonczyly i jest duzo mieszkan swiecacych pustkami.
          • Gość: heimer Re: ceny po wejściu do UE IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.05.03, 22:12
            Gość portalu: Henius napisał(a):

            > ... jest duzo mieszkan swiecacych pustkami.

            Dokladnie.
            Wlasnie obserwuje jak na mojej ulicy pustoszeja kolejne mieszkania.

        • Gość: artur Re: hej heimer IP: *.horsens.dk 19.05.03, 12:51
          jesli sie nie myle to mozesz poczytac np. na tv hessen i baden wurternberg
          jesli dobrze pamietam gdziec na stronach od 7.. ile kosztuje mieszkanko
          socjalne, mieso, maslo, chleb, paliwo itd.

          pamietaj, ze tu w ue nie tylko licza sie mkw ale tez gdzie to mieszkanko czy
          domek sie znajduje tzn. w jakiej czesci miasta a czesto i na jakiej ulicy

          zwykly lumper napewno nie mieszka tam gdzie mieszka elita a wiec 500-600 euro
          za mieszkanie 70-80 mkw to taaaaaanio i jest to chyba mieszkanie socjalne, w
          dzielnicy dla turkow

          pozdrawiam

    • heimer Ziemniaki. Niemcy. 16.05.03, 18:20
      Wlasnie kupilem w Penny ladne, mlode, duze ziemniaki.
      2,5 kg kostowalo mnie 59 centow.
      Czyli cena kilograma 23,6 centa. Czyli 99 groszy.
      Czy to az taka drozyzna?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka