Gość: Marek Rowicki
IP: *.158.63.75.Dial1.Stamford1.Level3.net
29.05.03, 03:35
Konwent Europejski ujawnił kolejną część projektu unijnej konstytucji
Koniec marzeń o suwerenności
Ujawniona we wtorek wieczorem druga część projektu unijnej konstytucji
zawiera zapisy, które przekazują kolejne obszary władzy w ręce Brukseli. W
ten sposób twórcy projektu dokumentu pozbawiają państwa członkowskie Unii
Europejskiej ostatnich atrybutów suwerenności. Wczoraj kierownictwo Konwentu
Europejskiego zaproponowało projekt wstępu do konstytucji UE. Zgodnie z
wcześniejszymi zapowiedziami nie ma w nim odniesienia do Boga ani do
tradycji chrześcijańskiej.
180-stronicowy projekt przewiduje m.in. zlikwidowanie ostatnich obszarów, w
których państwa członkowskie UE mogą wetować niekorzystne dla siebie
decyzje. Proponowana konstytucja wprowadza większościowy tryb głosowania
jako podstawową metodę podejmowania decyzji wewnątrz Unii. Już dziś ponad
połowa decyzji wewnątrz UE zapada za zamkniętymi drzwiami podczas głosowania
kwalifikowaną większością. Przeciwni proponowanym rozwiązaniom uniosceptycy
obawiają się, że doprowadzi ona do dalszej centralizacji władzy w Brukseli.
Niepokoje w wielu europejskich państwach wywołuje propozycja włączenia do
konstytucji Karty Praw Podstawowych UE, która umożliwi unijnym obywatelom
zaskarżanie decyzji narodowych władz do ponadnarodowego trybunału UE w
Luksemburgu. Zaaprobowana w grudniu 2000 r. w Nicei Karta nie odnosi się w
żaden sposób do Boga ani do chrześcijaństwa. Przeciwnicy tego legislacyjnego
dziwoląga ostrzegają, że może prowadzić to do "kłopotliwych" wyroków
unijnego trybunału w sprawach dotyczących moralności. Karta zakazuje bowiem
w art. 22 "jakiejkolwiek dyskryminacji ze względu (...) na orientację
seksualną". Z kolei zawarta w art. 2 definicja życia nie uznaje za początek
życia człowieka chwili jego poczęcia.
Po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej Bruksela przejmie również
kompetencje związane z ochroną prawa własności. Artykuł 20 Karty może zatem
w przyszłości stać się podstawą skargi do unijnego trybunału i próby rewizji
sytuacji prawnej na zachodnich i północnych ziemiach Polski. Kompetencji
Brukseli w sprawie ustawodawstwa socjalnego z powodów ekonomicznych obawiają
się również środowiska konserwatywne, m.in. w Wielkiej Brytanii. Karta
zwiera bowiem zapisy socjalne i pracownicze, które - na mocy werdyktu
Brukseli - mogą okazać się sprzeczne z narodowym ustawodawstwem państwa
członkowskiego.
Wiele państw kontestuje również pomysł powołania instytucji ponadnarodowego
prokuratora UE.
Sprzeciwy budzi ponadto niedemokratyczna metoda prac Konwentu. Nawet
niemiecki zwolennik federalnej UE Elmar Brok przyznał w tym tygodniu, że
propozycje odzwierciedlają "pogląd mniejszości". Zdaniem Broka, który
przewodniczy najliczniejszej w Konwencie grupie Europejskiej Partii Ludowej
(EPP), "niektóre większe państwa Unii koncentrują się raczej na forsowaniu
własnych interesów, niż ogólnounijnych".
Pod pretekstem usprawnienia funkcjonowania rozszerzającej się o nowe kraje
Unii Europejskiej proponowana konstytucja likwiduje ostatnie złudzenia
o "Europie ojczyzn" znosząc prawo weta państw członkowskich w takich
obszarach, jak Wymiar sprawiedliwości i Sprawy wewnętrzne. Konstytucja
proponuje znaczne zwiększenie uprawnień decyzyjnych unijnych deputowanych i
biurokratów. Parlament UE chce m.in. uzyskać władzę w takich obszarach, jak
Własność intelektualna, Polityka energetyczna i Ochrona socjalna.
Wcześniej w unijnej konstytucji pojawiły się zapisy o wybieranym na 2,5-
roczną kadencję prezydencie UE, odpowiedzialnym za sprawy międzynarodowe
ministrze spraw zagranicznych UE oraz ogólnounijnym Kongresie Narodów, który
ma stać się forum politycznych konsultacji, pod przewodnictwem szefa
Parlamentu Europejskiego.
- Giscard [przewodniczący Konwentu Valéry Giscard d'Estaing - PW] osłabia
nasze narodowe demokracje poprzez centralizację coraz większej władzy w
Brukseli - uważa jeden z czołowych przeciwników konstytucji na forum
Konwentu, Duńczyk Jens-Peter Bonde. Uniosceptycy zwracają uwagę, że ani
jeden z obszarów kompetencji nie został przekazany z powrotem do państw
członkowskich, a liczące już obecnie 97 tys. stron ponadnarodowe
ustawodawstwo Unii gwałtownie wzrośnie. - Zasada pomocniczości staje się
fikcją w sytuacji, gdy Bruksela ma decydować o tym, o czym chce - twierdzą
przeciwnicy proponowanych rozwiązań.
Wczoraj kierownictwo Konwentu Europejskiego zaproponowało projekt wstępu do
konstytucji UE. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami nie ma w nim
odniesienia do Boga ani do tradycji chrześcijańskiej. Kierujące pracami nad
dokumentem prezydium Konwentu sugeruje jedynie, żeby konstytucja
UE "inspirowała się dziedzictwem kulturalnym, religijnym i humanistycznym
Europy, które czerpało najpierw z cywilizacji greckiej i rzymskiej,
naznaczonym przenikającym je, zawsze w nim obecnym impulsem duchowym, a
następnie prądami filozoficznymi Oświecenia, zakorzeniło w życiu jej
społeczeństwa percepcje centralnej roli osoby ludzkiej oraz jej
nienaruszalnych i niezbywalnych praw, a także poszanowania prawa".
O ostatecznym kształcie eurokonstytucji zadecyduje jednak konferencja
międzyrządowa, która rozpocznie się najprawdopodobniej pod koniec września.
Teoretycznie przedstawiciele unijnych rządów mogą zmienić każdy z zapisów
zaproponowanych przez Konwent, w praktyce jednak ustalona w zaciszu
brukselskich gabinetów architektura przyszłej UE zapewne uzyska poparcie
większości unijnych polityków.
Piotr Wesołowski, Bruksela