Dodaj do ulubionych

Carlsberg Gold

IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.03.03, 15:33
efekt: zatrucie metalami ciezkimi. nie to co po Zywcu: harcowanie w strojach
ludowych, a potem bez.
Obserwuj wątek
    • miltonia Re: Carlsberg Gold 30.03.03, 18:01
      To tak Kanuk z doświadczenia, czy z obserwacji życia włościan?
      • Gość: kanuk Re: Carlsberg Gold IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.03.03, 18:20
        zupelnie najswiezsze, plus wspomnienia. teraz to nawet Visa Gold sie pozbede.
        ach, tak popustelniczyc !
        • miltonia Re: Carlsberg Gold 30.03.03, 20:10
          W Papui Nowej Gwinei najlepiej. Są tam miejsca, gdzie ponoć stopa białego
          człowieka nie stanęła. Zamiast karty najlepiej zabrać ze sobą trochę koralików,
          na łapówkę, gdyby autochtoni chcieli takiego pustelnika spożyć.
          • Gość: kanuk Re: Carlsberg Gold IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.03.03, 22:00
            najwieksze pustelnictwo jest w Ameryczce: nigdzie zreszta ludzie nie sa tacy
            samotni ,jak tam gdzie sie nachapali dobr wszelakich i sie nimi obwarowali, nie
            majac czasu na zycie. slowa rzucone na wiatr, dzieweczka nie slucha , kolczykow
            by chciala z topazami i futerka z norek w nowym BMW sie wozac. W Nowej Gwinei
            jest plemie Kukukuku. Naprawde: facet strzela z luku ,a baba.....jak to baba.
            • miltonia Re: Carlsberg Gold 30.03.03, 22:49
              Polska stara się jak może dogonić Ameryczkę. Na targowisku próżności wyścig
              trwa. Kto będzie lepszy od sąsiada, znajomego, kolegi z pracy w posiadaniu.
              Tyle, że potem niektórzy nie wiedzą co z tym dobrodziejstwem robić. Znam pewną
              panią, której mąż wzbogacon wielce wywiózł ją do wielkiego domu pod Warszawą
              (na marginesie koszmarnie urządzonego), a ona biedaczka cała nieszczęśliwa.
              Chce z powrotem do bloku, do sąsiadów. Chce jak dawniej mieć blisko do
              przyjaciół. I te luksusy tylko zgryzotę jej przyniosły.
    • zarlaczka Re: Carlsberg Gold 31.03.03, 00:14
      Dużą niechęć do piwa tej marki, a i do całego browaru zaposiadli moi koledzy. A
      było to tak. Będąc w Kopehnadze postanowiliśmy zwiedzić wzmiankowany browar.
      Kolegom ktoś im opowiadał, że po odbębnieniu oglądania, zwiedzacze zapraszani
      są do wielkiej sali w której stoi ogromna beka z piwem i każdy może pić ile
      dusza zapragnie. Byli więc bardzo napaleni na to oglądanie. Przez pół dnia
      pościli nie tykając żadnego alkoholu, żeby miejsca w organiźmie na przyjęcie
      przyjaznego trunku było dość. Po prawie godzinnej wędrówce po browarze i
      wysłuchaniu jego historii w języku angielskim, owszem zaproszono nas do sali,
      nawet i duża była, tylko zamiast wzmiankowanej beczki, stały stoliki, a na
      stolikach po jednym (słownie: jednym) piwku i jeszcze dwóch napojach
      (nienajlepszych zresztą)na łebka. Takiego ogromu rozczarowania i zawodu nie
      widziałam ani wcześniej, ani póżniej. Pokrzywdzeni stwierdzili jedno, że nigdy
      w życiu do ust piwa Carlsberg nie wezmę.
      • Gość: kanuk Gold IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 31.03.03, 10:43
        na szczescie to tylko moja pomylka: sprawdzilem ,ze byl to Tuborg Gold. ale z
        tej historii ,jaka sie przydarzyla zwiedzajacym browar w Kopenhadze, dalej sie
        smieje. paskudy, beczki piwa dac nie chcieli.
        • zarlaczka Re: Gold 31.03.03, 11:00
          Koledzy postanowili jeszcze, że tylko Tuborga będą pili (mimo, że im mniej
          smakował), coby obroty jego podnieść i Carlsberga wykończyć.
          • glory Re: Swan. 31.03.03, 15:49
            Jako uczacy sie w szkole hotelarskiej dawno temu organizowalismy w klasie
            wycieczki do miejscowych browarow, lub winnic. Fajnie bylo. Z tych wycieczek
            to pamietam nie co tam madrego opowiadali o np: produkcji wina , ale ich
            bardzo tani zakup, (o polowe mniej niz w sklepie) i konsumpcje tych win w
            autobusie podzcas powrotu do domu!. O tak, kierowca napewno obiecal sobie po
            powrocie do bazy, ze juz nigdy nie zabierze gowniarzy na wycieczke do
            winiarni. Tak prawie samo bylo po wizytach w browarze.
            Miejscowy . Nazywa sie Swan Brewery. Po zwiedzeniu produkcji i wysluchaniu
            ciekawego opowiadania o historii piwa, tak bylismy znudzeni tymi kadzeniem o
            dobrociach piwa ze jak dorwalismy sie do tzw degustacji to co niektorzy
            nastepnego ranka niestety nie pokazali sie w szkole. Ja jako " mocna glowa z
            europy wschodniej" trzymalem fason, ale i tak to sie zle konczylo, bo
            ladowalem w pubie aby dalej "uczyc sie" o piwie . Bylem bardzo sumiennym
            studentem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka