Z mojego domostwa znikają koty...
Wiosną przybłąkała się ciężarna kotka, urodziła 4 kocięta i po
miesiącu
zniknęła. OK, może porzuciła dzieci/przejechał ją
samochód/wróciła do właścicieli. Dało się to racjonalnie wyjaśnić.
Zostały 4 małe kotki, którymi się zaopiekowaliśmy. Kotki były
nieufne, ale ładnie się wychowywały, urosły, są zdrowe itd. W tym
małym stadku prawdopodobnie była jedna samiczka i 3 panów. Kocica z
czasem okazała się najmniejsza, była coraz bardziej nieufna, chowała
się do szafki na buty, czasem znikała na dzień-dwa. Wczesną jesienią
już
nie wróciła. Byliśmy w stanie to przełknąć - może jak
matka poszukała nowego miejsca do urodzenia małych (w tak młodym
wieku?)/wpadła do szamba (akurat było pompowanie. W każdym razie
dało się to jeszcze w miarę ogarnąć.
Ostatnio
zniknął trzeci kot - agresyny, nieufny i chyba
największy samiec (ale raczej nie dominował w naszym stadku). Tego
wyjaśnić już nie potrafię.
Dom stoi na przedmieściu, obok przebiega ulica (do której małe koty
nawet nie podchodziły - boją się samochodów). Koty mieszkają w
budynku gospodarczym, śmigają po dachu, są cholernie sprawne. Nie
dają się złapać jak nie chcą. Niedaleko znajdują się małe lasy.
Czy jest możliwe żeby wyrośniętego kota dopadła, np. kuna domowa
(była widziana parę razy w okolicy)? Ale:
- czemu nie uszkodziała małych kotów, tylko miałaby atakować teraz?
- czy kot by się jednak nie obronił?
- nie ma żadnych śladów ewentualnej zbrodni.
A może te zniknięcia wynikają z jakiejś hierarchii stadnej?
Koty, które zostały, na ten moment wydawały się najbardziej
dominujące. Ten, który zniknął ostatnio, 2 tygodnie temu dość
poważnie walczył z największym kolegą... Ogólnie mają u nas dobrze,
nigdy nie musiały rywalizować o jedzenie czy cokolwiek innego.
Trzecia opcja jaka przychodzi mi do głowy, to
złapanie przez
człowieka. Tu znów jest ale - one nie dawały się łapać nawet
nam, po paru miesiącach karmienia itd. To typowe dachowce,
wysportowane, zwinne, łaziły po najwyższych drzewach... Nie wydaje
mi się, by ktoś mógł je schwytać.
To są moje 3 hipotezy, które sam pokrótce obalam, kwestionuję. Może
wy macie pomysł
co się dzieje z moimi kotami? Pytam poważnie -
zostały 2 i bardzo chciałbym żeby się to już nie zmieniało...