mglicaa
13.04.10, 13:15
Wczoraj musiałam podjąć decyzję o eutanazji kotki. Była to śliczna,
szylkretowa kotka, z którą się zaprzyjaźniłam i którą dokarmiałam, ale
niestety przez chorobę straciła wzrok, najważniejszy koci organ i musiała
odejść do kociego nieba. Siedzę i płaczę, jakby umarł mi ktoś najbliższy,
nawet kiedy mój pies odszedł, to nie czułam się tak jak teraz. mam do siebie
pretensje, że nie zrobiłam wszystkiego, że za późno dostała się do weterynarza
(nie był to kot domowy), że to moja wina... jest mi tak ciężko... chciałabym
pomóc jakoś kotom, jestem to jej winna... ;((