Dodaj do ulubionych

Charlie Cykor

11.01.11, 13:21
Witajcie. Potrzebuję porady. Od kilku miesięcy dokarmiamy pewnego kocurka. Nie wiem czy słowo dokarmiamy jest adekwatne bo Karol przychodzi na żarcie 3 razy dziennie ale nie w tym rzecz. Niepokoi mnie jego zachowanie. W zasadzie prawie całe dnie spędza na naszym tarasie i ogródku po prostu siedząc, zmienia tylko miejsce siedzenia. Nocą śpi na tarasie, w domku, który zrobił mąż. Ze względu na inne dzikie koty, które się nad nim znęcają (ma na ogonie łysy placek z krwawym śladem) nie wystawiamy jedzenia tylko wpuszczamy go domu. Jest niesamowitym pieszczochem, "rozwala sie" na dywaniku pod drzwiami balkonowymi i można go głaskać, aż człowiek padnie. Poza tymi okolicznościami przyrody jest bardzo ostrożny i płochliwy. Nie podchodzi do nas bliżej niż pół metra. Ucieka jesli sie zbyt zbliżymy, boi się w zasadzie wszystkiego, nawet piłki do zabawy. Podejrzewam, że ktoś go kiedyś mocno skrzywdził (przestraszył się mojego podniesionego głosu). Nie wiem jak z nim dalej postępować. Da sie go zmienić w kota domowego? NIe jest ciekawski, w czasie domowym siedzi przy drzwiach i patrzy przez okno . Rozpisałam się a i tak nie napisałam wszystkiego. Chetnie odpowiem na pytania pomocnicze. :)
Obserwuj wątek
    • misiate Re: Charlie Cykor 11.01.11, 13:59
      Do mojej mamy tak przychodziła kotka. Najpierw na michę. Później troszkę odważniej o częściej - podchodziła dawała się głaskać. W końcu wprosiła się do domu (bo a to deszcz, a to zimno i szkoda zwierzątka, aby tak siedziało na tarasie).
      Kotka była bardzo nerwowa - obgryzała sobie ogon. Była chora - stany zapalne oczu i uszu, oraz inne problemy wymagające antybiotyków. Zapchlona i z kleszczami. Wyraźnie z różnymi doświadczeniami.
      Obecnie kocica w domu u mamy rządzi. Ogon ozdrowiał (już nerwy poszły w zapomnienie), choroby wszystkie wyleczone, odpchlone, kleszcze wyjęte (na szczęście bez konsekwencji). Teraz koty inne z okolic odgania, jedynie boi się mojego psa (który jest ok. jej wielkości),ale i to już jej pomału przechodzi. Trwało to kilka miesięcy, ale teraz to jest w pełni udomowione zwierzę, chętne do zabawy i pieszczot.
      Na dwór wychodzi, jak chce, ale generalnie woli przesiadywać w domu (załatwia się do kuwety).
      Czyli da się :) Troszkę cierpliwości i dużo ciepła.
      Pozdrawiam
      • sirja Re: Charlie Cykor 11.01.11, 14:05
        A jak mama poradziła sobie z leczeniem i higieną kotki?? Też stopniowo czy raz a dobrze? "Nasz" czasem przychodzi tak upaprany, że mam ochotę złapać go za kark i wrzucić do wanny tylko sie boję .
        • misiate Re: Charlie Cykor 11.01.11, 14:09
          Stopniowo.
          Jak ją pierwszy raz zabrała do weta, to kocica przez kilka dni nie przychodziła się łasić tylko na michę - taka obrażona była.
          Łatwiej poszło przemywanie później oczu i uszu - ale to chyba kwestia rosnącego zaufania.
          Kleszcze wyjmowali podczas pieszczot - jedno głaskało, i trzymało kotę, drugie (z dużą wprawą) wyjmowało.
    • misiate Re: Charlie Cykor 01.02.11, 08:43
      Jak tam postępy z kotkiem? Będzie domowy?
      • minniemouse Re: Charlie Cykor 01.02.11, 09:39
        Da sie zmienic, oczywscie, trzeba tylko cierpliwosci.

        Podejrzewam jednak ze to albo kotka albo kocur niewysterylizowany, stad te bojki.
        Po sterylizacji nie tylko ze dzieki opadnieciu 'popedku' zmniejszy sie chec do bojek na tym tle to jeszcze zmniejszy sie populacja dzikich kotow przez tego jednego.

        bardzo wiec zachecam do zwabienia i zlapania go gdzies poza domem
        do klatki, i wysterylizowania. to bardzo wazne, jesli jeszcze nie jest.

        Oswajanie natomiast musi przebiegac w/g czasu kota. ale z pewnoscia skoro przychodzi do was to czuje sie u was dobrze,
        Mysle ze napchanie sobie kieszeni kocimietka zacheci go do 'blizszych kontaktow".
        nie nalezy tylko z ziolkiem przesadzic zeby kot nie oszalal z 'milosci' :)
        Poza tym trzeba miec zawsze cos dobrego - extra dobrego, jakas poledwiczke lub cos podobnego jak kot da sie namowic na bliskie podejscie aby wyrobic w nim odruch
        ze kontakt z wami = cos bardzo pozytywnego. to tez pomoze.

        Minnie
        • minniemouse Re: Charlie Cykor 04.02.11, 02:17
          no i jak ci idzie z Cykorem, czy juz budzi sie w nim lwi duch?

          Minnie
          • kanga_roo Re: Charlie Cykor 04.02.11, 13:46
            nasz kotka dochodząca pozwoliła się pogłaskać po około roku :-)
            tylko mnie, od innych ucieka (pardon, jeszcze do sąsiadki się łasi, ale zna sąsiadkę od lat).
            ale my jej do domu nie weźmiemy niestety, więc lepiej, że jest ostrożna.
            • sirja Re: Charlie Cykor 08.02.11, 11:16
              Witajcie. Miło, że pytacie. :)
              Wiele sie u nas nie zmieniło. Karol nadal pozwala się łaskawie dokarmiać ;) Choć ostatnio troche kręci nosem na suchą karmę i bardzo go interesuje zawartość lodówki. Jak mąż nie widzi to podrzucam mu kiełbaskę ;)
              Wypracowaliśmy sobie pewien system: kiedy jesteśmy w domu to kot siedzi z nami i wychodzi kiedy wychodzimy. Czasem wymaga to dłuższej perswazji i trochę się dąsa ale wychodzi. Niby jest grzeczny, trochę spaceruje po pokoju (kuchnia jest tabu, moze tylko patrzeć) ale nie jestem na tyle odważna by zostawić go na noc lub samego w domu. Jak mu się znudzi szwendanie po okolicy to siada na oknie ganku i czeka aż wrócimy i wpuścimy go domu.
              Dalej jest strachliwy. To znaczy nas boi się mniej, nawet goście nie budzą już w nim paniki ale próby zabawy spotykaja się z brakiem zrozumienia. Nie chce się bawić piłką, nie kręcą go żadne ruszające rzeczy na które mógłby polować. Wycofuje się nawet jak ruszam firanką. Nie i już.
              Jego rozrywka to gapienie sie przez okno (ale nie chce wyjść) spanie ( w przedziwnych pozycjach, zawsze nas tym rozbraja) i głaskanie. O głaskanie sie potrafi bardzo długo i namiętnie upominac takim upierdliwym miałczeniem.
              Jest niesamowitym brudasem. Brudniejszego kota na osiedlu nie widziałam. Podejrzewamy że nocuje gdzieś w jakiejś piwnicy z węglem.
              Martwi mnie sposób w jaki wypada mu sierść. Czasem to są takie kępki zakończone jakby strupkiem. Orientujecie sie czy regionalne towarzystwa opieki nad zwierzętami zajmuja sie takimi problemami??
              • minniemouse Re: Charlie Cykor 09.02.11, 09:07
                . Czasem to są takie kępki zakończone jakby strupkiem.

                ewidentnie po ranach, pewnie drapanych jak waskie.
                jak skora w tym miejscu sie zagoi to wyrosna mu nowe.

                A czemu boisz sie zostawic go na noc? pochowaj wszystko co moze zbic, poszarpac, zjesc
                i sprobuj...
                no smialo, choc jedna noc! co sie moze stac?

                Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka