happy2709
16.12.11, 06:54
Mój ukochany kotek, który zaskrobił moje serduszko, wczoraj został potrącony przez samochód. Nic nie zdołało go uratować, jedynie uśpienie pomogło, by nie męczył się długo. Do tej pory nie mogę sobie wybaczyć, że go wypuściłam na dwór, nie myślałam, że wyjdzie na ulicę, nigdy tak nie robił. Mam okropne poczucie winy. W pierwszych dniach go nie chciałam, dostałam go po stracie poprzednika. Ale szybko moje serduszko podbił, pokochałam go. A teraz już go nie ma. 2 kochane kotki w ciągu roku straciłam:((((