historia z happy end-em

05.03.12, 13:08
Witam wszystkich miłośników zwierzaków. Czytając forum widzę tylko smutne historie z apelami o pomoc a ja chcę się z Wami wszystkimi podzielić tą niesamowitą historia jaka mnie napotkała.
Przez własna nieuwagę przyczyniłam się to tego, że mój pies zaginął. Nie zamknęłam furtki od ogrodu i piesek najzwyczajniej znikł. Poszukiwania były dość długie. W noc w która zorientowałam się o swojej bezmyślności, chodziłam po całym osiedlu nawołując. Porozwieszałam po moim mieście ogłoszenia ze zdjęciem. Dodatkowo we wszystkich gabinetach weterynaryjnych również pozostawiłam owe ogłoszenia - i nic. Miałam jeden telefon ale to był fałszywy alarm.
Tygodnie mijały i nic. Ogłoszenia poznikały a ja prawdę mówiąc straciłam nadzieję. W pół roku po zdarzeniu mój mąż powiadomił mnie, że chyba widział moją sunie na mieście. Wielkie szczęście - jednak żyje. Przez dwa dni jej szukałam i nic, aż tu w pewien niedzielny poranek (06:00 godzina) słyszę radość mojego męża który krzyczy "Kochanie wstawaj twoja GANDZIA - (imię psa) do Ciebie wróciła" Nie wiele myśląc poderwałam się z łóżka, pobiegłam do okna, następnie na schody przed drzwi wejściowe i to była prawda. Po dokładnie 6 msc. mój pies pojawił się przed moimi drzwiami.
Z twarzy nie schodzi mi uśmiech i jestem tak szczęśliwa, że wszystkim o tym mówię.
Moja Gandzia zaginęła gdy nie miała skończonego jeszcze roku. Powróciła jako dorosła w złym stanie. Jak weszła do domu od razu położyła się u moich stup, była tak zmęczona. Po szybkim kopaniu zasnęła i spała cały dzień i noc. Teraz tylko czeka mnie weterynarz i powtórne kąpanie bo doczyścić białą sierść jest ciężko (mieszaniec owczarka border cooli).
Życzę Wam miłośnikom zwierząt aby nie napotkała Was tak przykra historia z zaginięciem pupila ale gdy już się wydarzy - aby miała tak szczęśliwy koniec
    • majenkir Re: historia z happy end-em 05.03.12, 13:42
      Super historia! :)
      Powinnas poinformowac jakis lokalny program informacyjny. Niech zrobia krotki reportaz o uciekinierce.
      • minniemouse Re: historia z happy end-em 06.03.12, 09:22
        Gandziu, wroc :)

        No, i wrocila :)

        alez musiala miec przygody - mam nadzieje ze same dobre.

        Minnie
    • default Re: historia z happy end-em 07.03.12, 08:41
      Historia ciekawa, ale ja się zastanawiam, jak to możliwe, żeby pies tak sobie po prostu z własnej woli poszedł z własnego domu w świat i to na tyle daleko, by nie umieć wrócić. Jakoś mało prawdopodobne mi się to wydaje. No chyba że została uprowadzona/ ukradziona.
      • sikander368 Re: historia z happy end-em 07.03.12, 08:58
        No właśnie tez jestem tego ciekawa. Podejrzewałam, że ktoś ja po prostu zabrał, bo przecież znała okolicę ze spacerów a nie dopuszczałam myśli, że uciekła ode mnie!!!. Po tym ja wyglądała po powrocie myślę, że faktycznie była u kogoś przez ten czas. Nie była wygłodzona jak niejeden bezpański pies i poza brudną sierścią no i emocjami nic jej nie było. Moja teoria spiskowa głosi, że uciekła od tych u których spędziła 6 miesięcy ku mojej uciesze.:-)
        • minniemouse Re: historia z happy end-em 07.03.12, 10:06
          . Moja teoria spiskowa głosi, że uciekła od tych u których spędziła 6 miesięcy ku mojej uciesze.:-)


          a fe, niby tak tesknilas a teraz okazuje sie ze skrycie cieszysz sie
          ze spedzila u nich az 6 miesiecy ;)

          mam podobne zdanie,
          tzn ja mysle ze moze bylo np. tak - pies wyrwal sie na wolnosc
          korzystajac
          z pozostawionej przez nieuwage furtki - nie ma takiego psa ktory by sie temu oparl :)

          i gdy Gandzia tak sobie szczesliwa lazila, moze juz bylo pozno jak ktos ja przyczail,
          zwabil i pomyslal
          "jaka ona rozkoszna... nie oddam jej!"

          az ktoregos dnia Gandzia moze w koncu podobnie zwiala z tego drugiego domu,
          albo przypadkiem zabrano ja na spacer w poblizu jej dawnego 'miejsca zamieszkania'
          (ostatecznie nikt nie wiedzial skad ona jest) - i jak Gandzia zlapala 'trop', to tylko jej kita smignela w oddali,
          i tyle ja bylo widac!
          ale jednak troche jej zabralo czasu zanim z powrotem trafila, wiec byla brudna i wymeczona,
          a nauczona doswiadczeniem- drugi raz zlapac sie nie dala.

          W jedno nie watpie - ze caly ten czas myslala o jednym - zeby jak najszybciej wrocic
          do Swojej Ukochanej Pani!

          Minnie
          • sikander368 Re: historia z happy end-em 07.03.12, 12:02
            No tak, źle to napisałam. Cieszę się, że uciekła od tamtych drugich oczywiście :-)
            • minniemouse Re: historia z happy end-em 09.03.12, 02:11
              wiemy, wiemy, zartowalam oczywscie : D

              Minnie
Pełna wersja