dzikistaw 02.06.13, 19:31 Mieszkamy na peryferiach miasta(osiedle domków jednorodzinnych-działka 12 arów) i zastanawiamy się nad posiadaniem jednego ula (ewentualnie 2).Czy to ma sens ? Proszę o porady. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
deszcz.ryb Re: ul pszczeli 02.06.13, 19:52 Nie wiem, czy jeden ul ma sens z punktu widzenia tego, że niewiele miodu z niego uzyskacie. ;) Już lepiej mieć kilka uli, bo roboty przy kilku jest prawie tyle samo, co przy jednym. Poza tym co z sąsiadami? Dowiedz się, czy w ogóle MOŻESZ mieć ul koło domu, bo bardzo możliwe, że nie. No i: znacie się w ogóle na tym, czy tylko tak się wam wydaje, że "fajnie byłoby mieć ul"? Bo jak się nie znacie, to wam powiem, że to jest kupa roboty, do pszczół trzeba zaglądać własciwie codziennie, ogacać zimą, dokarmiać, pilnować podczas wyroju [właśnie - jak wam się wyroją, to co zrobicie z dodatkowym rojem?], podsuwać nowe królowe, jak stara zginie, a pszczoły to bardzo delikatne zwierzątka - słowem kupa roboty. Nie będziesz mogła ich zostawić i np. wyjechać sobie na tydzień na wakacje, musiałabyś mieć kogoś, kto by ich doglądał na miejscu. Ja odradzam. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 ul pszczeli, więc i drugi, i trzeci 03.06.13, 00:38 Pod warunkiem właściwej opieki - jestem zwolennikiem - ba! - entuzjastą tego typu rozwiązań. Pod warunkiem! Od dziesiątek lat mamy obok sąsiadów, amatorsko, niedochodowo, hodujących pszczoły. Same korzyści dla sadów, kwitnących krzewów. Od kiedy zmarł sąsiad mój, pszczelarz [uli coś ze 4]/ sąsiad moich rodziców, pszczelarz, zakończył swą kilkuulową kilkudziesięcioletnią przygodę z pszczołami, to naszym drzewom i krzewom wyraźnie spadło plonowanie owoców. Powodzenia! [pod w_a_r_u_n_k_i_e_m!] *** Z pktu widzenia sąsiadów: kilkukrotne w roku rojenie się pszczół i ich ku nam ucieczki/ pojenie się pszczół w naszych ptasich pojnikach to niewielki minus, byle dzieciaczki nauczyć tego i owego, to nie będzie źle. [nie ma wyraźnych nakazów/ zakazów w przepisach, nieważne, czy środek miasta, czy obrzeże] Warto jednak mieć te kilka metrów dystansu , by sąsiadów niechętnych pszczołom spacyfikować/ warto przygotować się do wieloletniego dokładania do takiego hobby - a jeśli wokół mnóstwo roślin przydatnych jako pożytek dla pszczół, to nie skończy się na jednym, dwóch pniach - bo pszczoły będą się mnożyć, mnożyć, mnożyć ... *** Sąsiadowi śp. mojemu chętnie pomagałem, gdy ganiał z rojnicą, gdy ule kurzył. Wiele sie odeń nauczyłem, a i w podzięce potem kilka kilo smakołyku też się otrzymywało :-) Spuchłem tylko 2 razy. PS Proszę się przygotować na najgorsze - sąsiadom naszym pszczelarzom wypadały całe ule, bo jeden z drugim bęcwał w sąsiedztwie zwalczał różne paskudztwa na swych włościach silnymi preparatami chemicznie pszczolom szkodzącym. A gdy[śmy] stosowali niby nie szkodzące/ opryskując pod wieczór, okazywało się, że były pobierane ze spadzią. Będą więc plusy i minusy tego pszczelego hobby. Z przewagą tych drugich. PS2 Ciekawe, w jakim kierunku wyewoluuje w naszym kraju pszczele prawodawstwo. Bo może w takim, gdzie za oblot pszczół będzie trzeba zapłacić [tak jest w kilku krajach w Europie], zamiast dzisiejszej darmochy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
dzikistaw Re: ul pszczeli, więc i drugi, i trzeci 03.06.13, 12:35 Mąż ma na punkcie pszczółek bzika.Znamy juz przepisy,ostatnio doszły zamówione 4 książki w tym sławna "Gospodarka pasieczna" Wandy Ostrowskiej(1/4 już przeczytana) .Zdajemy sobie sprawę ,ze przy ulu trzeba sie nachodzic(mój pradziadek później dziadek mieli po kilkadziesiąt uli)-mała byłam,zbytnio mnie to nie interesowało.Dzisiaj miałabym o co pytać.Pszczółki interesują nas jako dodatek do sadku,dekoracja no i miód dla nas.Kochamy je.Przeraża rojenie.Co robić z takim rojem.Dodatkowy pusty ul pewnie szybko się zadomowi..To nas powstrzymuje przed podjęciem decyzji.Ach ,zeby tak się nie chciały roić......Dziękuję za odpowiedź:) Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 stetoskop, sztuk jeden 03.06.13, 16:40 Oj, z {Dzikistawowców} to bardziej teoretycy? Ale tak się zawsze zaczynało. ... Przeraża rojenie. Co robić z takim rojem. Dodatkowy pusty ul pewnie szybko się zadomowi... To nas powstrzymuje przed podjęciem decyzji ... Czystej wody amatorzy, hi, hi, hi ... Nie jest tak źle z rojeniem się. Pełnokrwisty pszczelarz wpierw się cieszy, że rój mu się rozrasta, bo się stadko tam dzieli. Dopiero potem żałuje, że może nowy rój = zyski utracić. Wspomniany przeze mnie sąsiad miał uli 4, ale i dwa puste, dyżurne, w tym jeden bliźniaczy. I te dodatkowe nadziewał nowym rojem, smarując co nieco dla zachęty. Jeśli - jak u nas, nie będzie klan {Dzikich_st.} miał wysokich drzew na swych 12 [?] arach, to zawisające roje można będzie z niższych ich przystanków łatwo podejmować do przenośnych rojnic i donieść do tych zapasowych pni. Sądząc z cowiosennych żali mych sąsiadów pszczelarzy - i tych zawodowców, u których czasem miód kupujemy - to z kompletu waszch uli będzie część Wam, Szanowna {Dz.}, zimą wymierać, mimo starań! Pojawią się więc znów wśród uli takie puste, na zapas. To wymieranie, prócz chorób, bierze powód w pogodzie zimowo-roztopowej i jest po prostu nie do powstrzymania. A jak zrezygnujecie z jakiegoś roju nie do dosięgnięcia [mój sąsiad i ja wspinaiśmy się drabinami na 10 m nad ziemię, takie są wokół nas drzewa leśne - ja strząsałem rój, tnąc gałąź, sąsiad łapał rój w rojnicę], to zawsze w okolicy znajdą albo to opuszczony pion kominowy i same sobie dadzą radę, albo chętnych znalazców [każdy z sąsiadów naszych amatorów pszczelarzy miał chrapkę na uciekinierów, z mym Ojczulkiem włącznie]. Sąsiedzi-pszczelarze mych rodziców i moi zawsze się pojedynkowali, kto szybciej rój zbiegły podejmie. I każdy miał dowody, że to od niego uciekł :-) Z mej praktyki sąsiedzkiej z rojami-uciekinierami: - pogoda burzowa - alarm*; - pogoda ku rojeniu się mrówek - alarm*; - zaległości w wyłamywaniu mateczników - alarm*; - nieobecnośc dłuższa - jw. plus sąsiad pod telefonem [czyli ja]; - jw. gdy wysycha woda w pojniku pszczół [problem zanikł, kiej zafundowałem lepiej się nagrzewającą wodę w swym nowym pojniku]; */ Antyalarmowi sprzyja późnowieczorowe podsłuchiwanie rojów, najlepiej przez stetoskop [pożyczałem, sąsiad szkolił, ale akurat dla mnie nie śpiewały!]. Ten pień, w jakiego środku śpiewa niewylęgnięta jeszcze proto-królowa - do przeglądu [za niewyłamanym matecznikiem]. Rotacja królowych i tak musi następować, więc rojenie się to standard. Proszę się przyzwyczajać! Sprzyja znajomości pszczół u sąsiadów co młodszych - i braku ich potem bojaźni - ustawienie jednego choć ula ozdobnego typu figuralnego. Na widoku ;-) Kto nigdy w życiu nie był za młodu żądlony, ten nadczuły i alergik. *** Cieszy inny temat, niż jakakarma/ piesek/ kotek. Nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
dzikistaw Re: stetoskop, sztuk jeden 03.06.13, 19:36 Hahahaha przyjemnie się czytało !!! Te uciekające roje...oj pamiętam..dziadka sąsiad postawił na swojej działce 3 puste ule:);).., O tych podmianach matek też słyszeliśmy..dzisiaj zaserwowaliśmy sobie filmiki Miodka o rojołapkach.To wszystko jest bardzo ciekawe! Czyli jak już..lepiej minimum 3 ule (jeden pusty)?!Nasze drzewa sa młode takie do 3m (12szt)...u sąsiada są wielkie,oczy też hahaha:x Niedaleko rosną lipy.Gdzie mieszkamy kończy się świat i zaczynają się łąki, lasy..moze nie pomrą z głodu zwłaszcza o tej porze,kiedy owocowe przekwitły.Miododajna róża Lykkefund już rośnie:)Taka co "chodzi po drzewach".Głóg dwuszyjkowy,żarnowce.. i mszyce na brzozie;)..jeszcze tylko decyzja.Trawimy i trawimy od zeszłego roku.;) Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 wahadełko, sztuk jeden 03.06.13, 20:35 {Dzikistaw}: ... O tych podmianach matek też słyszeliśmy ... O tym to ja tu jeszcze nie pisałem, nie czuję się w tym dość mocny - to patenty, jakimi się pszczelarze nie dzielą za szybko ;-) Wyłamywanie mateczników, o tym klawiaturowałem, jest standardową sprawa przy powstrzymywaniu swego roju przed ucieczka, potem, skuteczniejszym, jest podbieranie miodu, by ul wyczuł, że nie ma sans na nadmierny rozrost - itd. Pszczelarstwo to naprawdę sztuka tajemna, tysiącletnia. Jedną z podstawowych rzeczy jest sama lokalizacja pni, siedzib pszczół. Jak kto ma przekonanie, to czyni to ponoć w miejscu skrzyżowania podziemnych cieków wodnych. Przydaje się w tym - prócz wahadełka i różdżki/ człeka czułego na łamanie w kościach - kot. Zwykły kot. Te pono lubią się wylegiwać w miejscach sposobnych na ule. Też w tych miejscach zakładają swe siedziby krewniaczki pszczół - mrówki. Zimno traktując temat wyboru punktu na ule - warto, by {Dzikistawowcy} celnie wybrali typ ula, by go potem gacić nie musieli, o czym {Deszczowa} celna rada traktowała. Na Waszym miejscu, prócz sczytywania poradników, to wybrałbym się w peregrynację po sąsiadach-pszczelarzach, podpytał o choroby, o lokalne tajemnice przeżywalności/ dokarmiania pszczół zimą. A niejeden z nich może mieć chęć oddania w dobre ręce swych pni, bo np. stareńki już jest. Tak uczynił był na 2 lata przed odejściem do Wielkiego Pszczelarza mój sąsiad, dożył ósmego i pół krzyżyka. ... sąsiad postawił na swojej działce 3 puste ule ... Mojemu Seniorowi podwiozłem jeden startowy ul, ze styropianu [!]. Ale skończyło się u niego na chęciach. Może i dobrze. ... zaczynają się łąki, lasy ... Niezłą lokalizację macie. W środku nowomodnych willowych osiedli to - za przeproszeniem - pszczoły by dziś padły z głodu - trawa, trawa, trawa... I t(H)uje. *** 12 arów - i tylko 12 drzew? A za płotem? Moi znajomi pszczelarze zaczynali od nasadzeń przy sąsiednich drogach wielu lip. Ja - za opłotkami - wiele takich samosiewek posadziłem, bo u mego Seniora sypią się samosiewki lipowe, aż miło. Odpowiedz Link Zgłoś
deszcz.ryb Re: ul pszczeli, więc i drugi, i trzeci 03.06.13, 21:41 Poszukaj, może w okolicy działa jakiś Związek Pszczelarski, do którego będziesz mogła się zapisać. Wtedy związkowcy będą ci służyć pomocą, będziesz też miała co zrobić z nadprogramowymi rojami [te należy łapać i zasiedlać w nowym ulu, tylko nie powiem ci, jak, bo sama nie wiem :P ]. A jak nie, to popytaj pszczelarzy w okolicy - może uda ci się któregoś namówić, żeby wam wszystko pokazał i poopowiadał? Odpowiedz Link Zgłoś
dzikistaw Re: ul pszczeli, więc i drugi, i trzeci 04.06.13, 01:07 Tyle cennych porad.Bardzo Wam Wszystkim dziękuję.O Związku Pszczelarzy równiez słuchy nas doszły. Mamy znajomego ,który bardzo chwali swoje 3 ule..a ile z nich miodu wyciaga ho ho.Inny znajomy właśnie zakłada pasiekę hahaha.Mieszka na kolonii-oj ma pole do popisu....(uczy się a ule sam buduje).Póki co połknął teorię. Myślimy ,że ule typu wielkopolski..są najodpowiedniejsze;).Mi osobiście rzeźby,prawdziwe pnie itp najbardziej się podobają:))) Czy pszczoły łagodne są łagodne....czy może chodzi o to ,że matka trzyma się ramki przez co inne nie muszą za nią latać.Proszę się nie śmiać;) Odpowiedz Link Zgłoś
palczak.madagaskarski Re: ul pszczeli, więc i drugi, i trzeci 04.06.13, 19:42 Wybaczcie, że trochę odbiegnę od tematu... ale nie tak bardzo, bo będzie o pszczołach :) Czy rozważaliście hodowlę pszczół samotnych, takich jak murarka ogrodowa? Samotne pszczoły to takie, które nie żyją w koloniach, nie ma robotnic i królowej, tylko każda samica zakłada własne gniazdo i ma potomstwo. Gniazda są nieco inne - dla tych gatunków, które są hodowane (murarka i podobne) wystawia się rurki trzcinowe albo ponawiercane drewniane bloki. Kokony takich pszczół można kupić na allegro, są też firmy - wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "murarka ogrodowa" albo "Osmia rufa". Pszczoły samotne nie produkują miodu ani wosku... i to jest chyba ich jedyna wada w porównaniu z miodną ;) Zapylają rośliny tak samo jak pszczoła miodna, często bardziej efektywnie (mniej samic potrzeba do zapylenia takiej samej powierzchni np. sadu). Mają żądła, ale nie bronią gniazd (zatem w praktyce ryzyko użądlenia jest tylko, jeśli na pszczołę się nadepnie/złapie w rękę), a ich jad jest słabszy niż jad pszczoły miodnej (skutki użądlenia u mnie były porównywalne z ugryzieniem komara - swędzący bąbel utrzymujący się przez kilka dni). Praca przy takich pszczołach ogranicza się do zrobienia gniazd (rurek, o których wspominałam) i ewentualnie wyjęciu z tych gniazd kokonów przed zimą. Wyjmowanie kokonów z gniazd pozwala ograniczyć zapasożycenie pszczół (jeśli w komórce są kokony much albo chrząszczy, to po prostu się je wyrzuca), ale nie jest konieczne, równie dobrze można zostawić gniazdo na zimę w ogrodzie i wiosną wywiesić koło niego drugie, puste, dla nowego pokolenia pszczół. Można również wywiesić puste gniazda, wtedy przy odrobinie szczęścia zamieszkają w nich dzikie pszczoły z okolicy. Hodowla murarki nie wyklucza przyszłego czy jednoczesnego hodowania pszczoły miodnej, zresztą ostatnio wyszła praca, w której eksperymentalnie pokazano, że jeśli pszczoły miodne i samotne występują razem, to są skuteczniejsze w zapylaniu niż każdy z gatunków osobno. Odpowiedz Link Zgłoś
dzikistaw Re: ul pszczeli, więc i drugi, i trzeci 04.06.13, 22:12 Bardzo mnie zaciekawiłaś.Chcę je mieć!!! :):D ----------- Kiedy mi ta zima tak się dłużyła..wymyśliłam 3 kury (dla ozdoby)hahaha.Slubny zaczął wymyślać ,ze kupy,że trawnik itp. Jaki świat jest piękny;) Odpowiedz Link Zgłoś
addart ciekawy temat ... 09.06.13, 03:16 Ale czy Ty naprawdę wiesz, czego chcesz? Pisałaś o pszczołach i myślałem, że myślisz o tym poważnie. A tu zaciekawiłaś się jakimś owadem, który z pszczołą nie ma wiele wspólnego. Może pozostań przy tym? A już na poważnie, czy użądliła Cię kiedyś pszczoła? A kilka na raz? Zastanów się, czy nie masz uczulenia na jad pszczeli, bo Twoja zabawa może skończyć się źle ... Pomijając już to, że przy pszczołach jest dużo pracy, czasem żądlenia nie da się uniknąć. Kiedy byłem dzieckiem, mój ojciec przez kilka lat hodował pszczoły. Podarował mi jeden ul, którym się zajmowałem, były tam wyjątkowo złośliwe i gryzące osobniki, ojciec nie mógł sobie z nimi dać rady, bo zbyt wolno uciekał w razie czego. Skorzystałem na tym, bo uodporniłem się na jad pszczeli, nawet teraz, po wielu latach, po użądleniu nie puchnę. Zastanów się, czy chcesz mieć prawdziwe pszczoły. Odpowiedz Link Zgłoś
palczak.madagaskarski Re: ciekawy temat ... 09.06.13, 21:03 Pisałaś o pszczołach i myślałem, że my > ślisz o tym poważnie. A tu zaciekawiłaś się jakimś owadem, który z pszczołą nie > ma wiele wspólnego. Ooo, to bardzo interesujące. Znaczy, na świecie jest tylko jedna Prawdziwa Pszczoła - Apis mellifera. Wszyscy pozostali przedstawiciele nadrodziny Apoidea (pszczołowate) to nędzne podróby. A tak na poważnie - pszczoły samotne w Ameryce już są dość szeroko wykorzystywane do zapylania upraw, u nas jeszcze są mniej znane, ale to pewnie też będzie się zmieniać. Biorąc pod uwagę problemy, jakie ma obecnie pszczoła miodna (głośny CCD), tym bardziej warto się zainteresować ochroną również innych gatunków, póki jest co chronić. Żeby nie trzeba było pędzelkiem potem pomidorów zapylać ;) Odpowiedz Link Zgłoś
addart Re: ciekawy temat ... 10.06.13, 01:44 Tematem wątku był "ul pszczeli", a więc przeciętny czytelnik, jak ja na przykład, domyślał się, że autorce wątku chodzi o pszczoły, które zwykle mieszkają w ulach. A po długiej dyskusji i wielu fachowych poradach okazało się, że może to być i inna pszczoła, która nie żądli, nie potrzebuje ula, nie gromadzi miodu i prawie nie wymaga opieki. Dobrze, że jest taki gatunek, mało wymagający, a pożyteczny. Człowiek całe życie się uczy. Wystarczy taką wpuścić do szklarni z pomidorami i ona z ochotą zastąpi powszechnie do tej pory używany pędzelek. A biorąc pod uwagę, że pszczelarze w Polsce mają coraz większe kłopoty ze zbyciem miodu produkowanego przez resztki ich pszczół, też warto się przestawić. Miodu mamy dosyć, z krajów unii i spoza unii też, wystarczy uważnie czytać nalepki na tym "prawdziwym" miodzie. Po co chronić i rozmnażać pszczołę miodną skoro niedługo żadnego pożytku z niej nie będzie ... Odpowiedz Link Zgłoś
palczak.madagaskarski Re: ciekawy temat ... 10.06.13, 14:35 addart napisał: > Tematem wątku był "ul pszczeli", a więc przeciętny czytelnik, jak ja na przykła > d, domyślał się, że autorce wątku chodzi o pszczoły, które zwykle mieszkają w u > lach. Oczywiście, że o to jej chodziło. Dlatego zresztą na samym początku zaznaczyłam, że odbiegam od tematu ;) Po co chronić i rozmnażać pszczołę miodną skoro niedługo żadne > go pożytku z niej nie będzie ... Nie popadajmy z jednej skrajności w skrajność. Nie mówię o ochronie albo-albo. Albo miodna, albo samotne. A pszczole miodnej akurat nie grozi odstawienie na drugi plan, o to można się nie obawiać. Cały czas trwają badania nad tym, jak zapobiegać jej chorobom, jakie pestycydy jej szkodzą, itp, itd. Naprawdę, o miodną dba się bardziej niż o samotne, a na pewno nie mniej. Wystarczy taką wpuścić do szklarni z pomidorami > i ona z ochotą zastąpi powszechnie do tej pory używany pędzelek. He he, a tutaj używa się jeszcze innego gatunku pszczół :) Mianowicie trzmieli. Można sobie kupić pudełko z rodziną trzmielą (bo one również, tak jak pszczoła miodna, są społeczne), postawić w szklarni i mieć owady do zapylania pomidorów :) Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 ciekawa teoria 10.06.13, 13:52 {Addart}: ... uodporniłem się na jad pszczeli, nawet teraz, po wielu latach, po użądleniu nie puchnę ... To nie jest odporność, lecz nieczułość. Wchodzi w dziedzinę dość modnej ostatnimi laty alergii, jaka zanika, gdy człek, a szczególnie dziecko, kontaktu z nowym dla jego organizmu białkiem - w swym krwiobiegu, płucach, albo kiszkach - nie unika. Nie jest wychowywane pod odkażonym, bezowadzim, kloszem. Zakładanie w okna membran z gęstych muślinów [propozycja ostatnich tygodni w handlu] - oraz unikanie pszczelich etc. żądeł nie jest najlepszym sposobem. A pszczoły wszelakiego autoramentu - dobra rzecz. Odpowiedz Link Zgłoś
dzikistaw Re: ciekawy temat ... 11.06.13, 15:47 "Ale czy Ty naprawdę wiesz, czego chcesz? Pisałaś o pszczołach i myślałem, że my ślisz o tym poważnie. A tu zaciekawiłaś się jakimś owadem, który z pszczołą nie ma wiele wspólnego. Może pozostań przy tym?" Ja wiem czego chcę,inni tego wiedzieć nie muszą;) "A już na poważnie, czy użądliła Cię kiedyś pszczoła? A kilka na raz? Zastanów s ię, czy nie masz uczulenia na jad pszczeli, bo Twoja zabawa może skończyć się ź le ..." Dzięki za troskę.Jestem osobą od bardzo dawna dorosłą.Użądliła 3 razy..a i tak najgorsze kiedy się we włosy wplatała..to brzęczenie....Zaliczyłam róznież leśną, bardzo agresywne, wciskały się siłą pod ubranie(dzieci najbardziej ucierpiały), szerszenia- w szyję ,trzmiela- w kolano,os najwięcej. Odbiegając od tematu ...czerwone mrówki są bardziej kwaśne od czarnych. "Zastanów się, czy chcesz mieć prawdziwe pszczoły" Chcę najprawdziwsze z najprawdziwszych i będę miała;).Murarka to tez prawdziwa pszczoła..tyle ,że nie miodna;)Dla mnie pszczoła to nie tylko miód...zwłaszcza na mojej działce przydomowej :( Fajnie mieć takie 2 w 1 no ale cóż...Trzech uli nie wykarmię. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 11 arów minus 2 ary 11.06.13, 18:19 {Dzikistaw}: ... Trzech uli nie wykarmię ... 11 arów - i „...nie wykarmię"? Nie wierzę, by kawałek z tych arów nie można poprowadzić na kształt warzywnika, wysiewać na nim od motylkowatych po jakąś facelię. Tak, by kwitnienie sumowało się w cały sezon. Po kątach pozakładać by można łubin na trwałą kwietną łączkę - chcieć, to móc. Mnie śp. sąsiad uspokajał i wręcz powstrzymywał, żebyśmy nie przycinali byle śnieguliczki w żywopłocie, aby kwieciem buchała. Trochę zimą ją przez to śnieg gniótł, szerokość swą żywopłotu podwoiła - ale pszczoły nie narzekały. To, że sobie latem kiedyś na pamiątkę sfotowałem swe oblicze, na pół zamienione w Chińczyka - po bliskim spotkaniu 4 stopnia z bczoła, to już nie opiszę. Standard. Sąsiad pszczelarz ponoć nigdy swych pszczół nie woził po polach, a i las wokół mieliśmy za jego czasów sosnowy, ubogi, wcale za bardzo spadzią nie płaczący - no, może prócz tej nade mną, wspólnej z sąsiadem, namiedzowej śliwy. Tej, co raczyła była dołączyć do sąsiada żony, w połowie korony schnąc, a kiedy 3 lata potem sąsiad dołączył do żony, całkiem zamarła [rok przedtem dając plony takie, że workami zbierałem śliwki]. Dziś z dziczki pniaka tej śliwy wyprowadzam odrost kolczasty, też zaczyna kwitnąć obficie. Pszczoły Wam dadzą drugie życie i je przedłużą, skorzystajcie z tego. Byle oddać im kęs z 11 arów. d61 Odpowiedz Link Zgłoś
dzikistaw Re: 11 arów minus 2 ary 11.06.13, 23:28 Drogi darze ;)Moja działka praktycznie jest juz zagospodarowana.Tu dom,tam sadek,tam garaż,jakaś skarpa i 2 na zjazd do garażu a i teren "z górki" ,szklarenka 3 trawniczki..w koło rabatki,kwiatki i krzewinki..i po działce.Jechałam niedawno nad wodę ,mijałam wioski..ulice wielkimi akacjami,kasztanami,lipami sięgajacymi nieba obsadzone...wszędzie widziałam miejsca na moje ule;).Na prawdę chciałabym mieć chociaz ze 2 przy domu, juz nawet mąż mówi ,ze bedą musiały daleko latać za pożywieniem :-/ Zebym tak mieszkała na wsi..na bank miałabym ule. ----------------------------- Kocham pszczółki i są tak piękne ,że bym je zagłaskała gdyby nie........;) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek1965 Re: ul pszczeli, więc i drugi, i trzeci 09.06.13, 19:55 Ty, jak zawsze znasz się na wszystkim. Na rasowych kotach i na pszczołach też. Ponieważ jestem synem pszczelarza (od lat już niepraktykującego), powiem tyle. Jeden ul, na osiedlu to lipa wielka. Mój ojciec trzymał na działce ogródkowej, ale co jakiś czas wywoził, a to na pole rzepaku, a to na wrzos, a to na grykę. Oczywiście trzeba mieć znajomego czy krewnego, który się zgodzi na postawienie uli. A jak się zroją, to nie jest tak, ze musisz łapać ten rój. Żeby złapać, to trzeba szybko działać, inaczej, po jakimś czasie po prostu odlecą i ktoś je przygarnie. PS. Wszystkie moje rasowe kotki bez rodowodu znalazły nowe domy.:-). Teraz już przestaję się w to bawić, bo kotka ma swoje lata. Co prawda w sieci widywałem ogloszenia, że kotkę seniorkę z rodowodem się sprzedaje, bo nie spełnia już wymogów hodowlanych, ale my, prostaczkowie, co to mają bez rodowodów, nie praktykujemy tych jakże humanitarnych i zgodnych z prawem rozwiązań. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dzikistaw Re: ul pszczeli, więc i drugi, i trzeci 11.06.13, 15:23 Kochani..zapytałam czy 1 ul ma jakiś sens w praktyce..chyba nie łatwo się domyślić ,ze nie tylko miód mamy na uwadze !To miasto ,działka niezbyt duża (i tak oto się powtarzam). Czytając moje wszystkie wątki w tym temacie, nie trudno o wnioski.Kocham naturę i tyle.Odnośnie pszczół miodnych mąż teorię już poznał (interesuje się tym od dawna).Przy pszczołach wyrastałam!Nie wszystkie rasy pszczół są agresywne!Nie muszę wspominać ,że mam pole,teściów na wsi i warunki do założenia całej pasieki itd...... !!!Chciałam mieć ozdobny ul za oknem ,by podziwiać a przy okazji coś z tego mieć..już wiem ,że byłoby to zdane na niepowodzenie(chociaż trafiłam na artykuł z Warszawy ,ktoś ma 1 ul i miód)... poczytałam ile miodu wyprodukują np z rzepaku ,a ile z lipy... więc jesli mam się bawić w pszczoły pod domem to lepiej z murarką..przynajmniej dokarmiać jej nie bedę musiała a pasieka...wszystko jeszcze przed nami. Na drzewach mam już dobroczynki a na murku zamieszkają murarki(domek już się buduje)Śliczne... wspólnie z trzmielami i miodnymi buszują w kwitnących właśnie ognikach :P:) PS. Dzięki wątkowi:) ------------------------------------------ Życie jest piękne i wszystko co nas otacza:) Odpowiedz Link Zgłoś
dzikistaw Re: ul pszczeli, więc i drugi, i trzeci 12.06.13, 12:25 Artykuł "Tylko jeden ul" pasieka24.pl/wszystkie-nr-pasieki/13-pasieka-32010/30-tylko-jeden-ul.html Odpowiedz Link Zgłoś