Dodaj do ulubionych

koty i ludzie

23.01.15, 12:53

Przyniesiono kiedyś do schroniska kotkę z małymi znalezioną w tekturowym pudełku na stacji benzynowej. Było wtedy zimno, ponad –20 stopni mrozu, nie wiadomo, ile czasu tam były, kogo interesuje w takich warunkach jakieś pudełko…
Małe przeżyły, kotka umarła z wycieńczenia. Oddała za nie swoje życie, karmiła, ogrzewała do końca. Mogła wydostać się z tego pudełka, szukać ratunku dla siebie, ale wiedziała, że jeśli zostawi je w takich warunkach, umrą.
Koty i ludzie…
deser.pl/deser/1,111858,17283394,Bezdomna_kotka_uratowala_niemowle__Ogrzala_je_swoim.html
Obserwuj wątek
    • dar61 konie i ludzie 23.01.15, 23:44
      Swoją drogą, większość [częściej rabowanych] stacji paliwowych ma od dawna monitoring kamerowy...

      Zawsze w takim kontekście przypomina mi się wyczytany gdzieś przykład, kiedy to, ratując się przez gigamrozem, jakiś zagubiony w śnieżnej bieli podróżnik rozciął koniowi brzuch i wlazł tam w gęstwę kiszek, by doczekać świtu postmrozowego ... [koń typ padlina]
      To samo czyni jeż zimą
      ze stertą liści,
      jeśli chcą przykładu bezmięsni
      puryści ;-)

      Przykład pajęczej matki dzieciom, dającej się wyssać swym pajączkom, by dać im życie, wydaje się oklepany.
      • jul-kot Re: czytanie ze zrozumieniem jest sztuką... 24.01.15, 00:02

        • ajaksiowa Re: czytanie ze zrozumieniem jest sztuką... 24.01.15, 11:11
          A mnie tkwi w pamięci scena z jakiejś książki/chyba autorstwa Jalu Kurka/kra zmierzająca do morza a na niej kotka karmiąca swoje małe.;(
          • jul-kot Re: czytanie ze zrozumieniem jest sztuką... 24.01.15, 11:34
            Jeśli chodzi o Pana Jalu, czytałem jego dzieła w dzieciństwie. Nie szalałem za nim. A kotka na krze to czysta fantazja, zwykle kotki nie rodzą na krach, chyba że u niego (w górach) jest to na porządku dziennym.
            Ja piszę o faktach, kotka ratująca swoje dzieci to wstęp. Link jest wiadomości , w której kotka ratuje LUDZKIE dziecko...
        • dar61 Pisanie ze zrozumieniem 26.01.15, 01:56
          Cóż, rejon Agorowego deseru jest ... niestrawny. Tudzież plotek.pl.
          Po 2. - zasadą, nawet tut. regulaminową, jest co najmniej streszczenie zawartości odnośnika.
          Co zapisał, zostało skompilowane.
          • jul-kot Re: Pisanie ze zrozumieniem 26.01.15, 03:33
            Odnośnik ma tytuł, który jest jego streszczeniem, jak by na to nie patrzeć...

            A co do pisania ze zrozumieniem, zwykle pisze się na temat zapodany w wątku, bo inaczej wtedy robi się to niestrawne. Jeśli ktoś odczuwa potrzebę pisania na własny temat, może założyć własny wątek.

            A jeśli się już pisze cokolwiek, też warto pisać ze zrozumieniem. Gdyby ktoś widział konia z bliska, zorientowałby się że w jego brzuchu nie zmieści się dorosły mężczyzna ubrany na dodatek odpowiednio do pory roku i temperatury. Brzuch nie jest pusty, a nawet gdyby był, też byłyby trudności. A gdyby jednak podróżnik był bardzo mały, taki powiedzmy większy Tomcio Paluch i jakoś się między te flaki wkręcił, rano, o ile by przeżył, nie mógłby zrobić najmniejszego ruchu, bo cała ta padlina zamarzłaby na kość. Leżałby tam do wiosny.
            Po co pisać bzdury...
            • dar61 Onetowanie? 26.01.15, 20:38
              Jak[kolwiek] by na to nie patrzeć, parafrazując pewną moderatorkę, lubującą się w zamordyzmie:
              Nie dziwi, że to forum może szybko obumrzeć.
              Acan wykazuje dużą inklinację do zniechęcania innych forumiarzy.
              Nawet życzliwy wpis, bardzo korespondujący z początecznym, Waści nie pasuje.
              Analiza - tak, synteza - nie?

              P.S. Wspomniany przeze mnie koń jest Pegazem.
              • minniemouse Re: Onetowanie? 13.02.15, 10:21
                Dar, inklinacje do zniechecania innych forumiarzy wykazujesz ty.
                nie wchodzi sie w cudzy watek i zaczyna od wykolejenia mu go.

                Minnie
                • dar61 Onetowanie²? 13.02.15, 21:04
                  O, właśnie.
                  Niezgoda w meritum, niezgoda w metodach moderacji?
                  Niezgoda?
                  Pierwszy mój tu wpis pozostajhe na temat.
                  Wpis {M.}, cóż...
                  • minniemouse Re: Onetowanie²? 14.02.15, 03:29
                    wlasnie nie jest na temat, bo Julkot napisal o kocie w Moskwie co pomogl uratowac niemowle
                    a ty ni z gruchy ni z pietruchy a calkiem od rzeczy o chlopie co wlazl koniowi do brzucha. tymze samym dzieki tobie zaraz dopisala sie od rzeczy nastepna osoba, ta znowuz o kocie co rodzil na krze, i tak to zgrabnie sku...les czlowiekowi watek,
                    po to aby jeszcze nieslusznie go opierniczyc.
                    Na zakonczenie z duma wszystkim swoja charakterystyczna zagadkowa lingwistyczna ekwilibrystyka pokazales nam jakie to niedouczone matoly jestesmy,
                    bo nie poznalismy sie na PEGAZIE.

                    chyle czola przed imponujaca wiedza humanistyczna Dara, ale ja jak wchodze na forum Zwierzeta to mam ochote podyskutowac o prawdziwych bydletach nie o tych z Mitow.
                    i przepraszam, nie chce tez czytac twoich "madrosci' ktorym nas od rzeczy raczysz to tu, to tam a o temacie watku.

                    summa summarum, jedyne wpisy ktore byly interesujace do poczytania to - JULKOTA.

                    Minnie

                    • jul-kot tu nikogo nie ma... 15.02.15, 01:43
                      Szkoda słów, Minnie, tu NIKOGO NIE MA, nie warto pisać o czymkolwiek.
                      Chciałem zwrócić uwagę na FAKTY. Koty, w przeciwieństwie do niektórych ludzi są gotowe ŚWIADOMIE oddać życie za swoje dzieci. I jak widać nie tylko za swoje...
                      A ludzkie matki potrafią wyrzucić własne, kilkumiesięczne dziecko na mróz, porzucić urodzone żywe w śmietniku albo zabić kilkuletnie. A mówi się, że ludzie mają uczucia "wyższe" i głównie tym się różnią od zwierząt, które podobno tych uczuć nie mają.
                      Tytuł mojego wątku jest "koty i ludzie", a nie konie czy inne bydlęta. Ktoś, kto tego nie rozumie jest zwykłym tępakiem...
                      • minniemouse Re: tu nikogo nie ma... 16.02.15, 06:29
                        Rzeczywscie od pewnego czasu na forum nic sie nie dzieje, to glownie wina braku moderacji. ja niestety podjac sie jej nie moge poniewaz moderuje juz dwa, i nie starczyloby mi czasu.

                        Ale nie poddawaj sie Julkocie, twoje wpisy sa zawsze cenne i ciekawe,
                        jesli takie beda sie pojawiac to i czytacze wroca :)
                        Wstawiles , Julkocie, fajny temat do czytania i rozmyslan. niby taka "tylko" ot, 'dzika' kotka,
                        niby, ot, tylko jedzenia i schroniska szuka, a tu taka niespodzianka.
                        Mam nadzieje ze artykul trafi do wiekszej rzeszy czytajacych, i niejeden zastanowi sie
                        nad slowami twymi...

                        Nie pamietam czy kiedykolwiek wstawialam linka z kotem ratujacym chlopca przed atakiem psa:

                        cat saves boy from dog attack

                        kolejny przyklad na to jaki kot potrafi byc odwazny i bohaterski - bezinteresownie :)

                        Minnie
                        • jul-kot Re: tu nikogo nie ma... 18.02.15, 05:29
                          Wstawiałaś. Ja to czytałem i oglądałem film. To był perfekcyjny atak, uderzony pies potoczył się i uciekł. A kotka biegała dumna jak paw... Ona przyswoiła sobie to dziecko, była z nim od urodzenia. Tyle że było już spore, a i tak uważała, że powinna go bronić.
                          Kotki tak bronią swoich dzieci. Czasem zdarza się, że spod parkującego samochodu wyskakuje kot i rzuca się na przechodzącego psa. Właściciel mówi - co za głupi i agresywny kot, atakuje mojego najłagodniejszego pieska bez powodu. A to nie jest kot tylko kotka i powód jest.
                          Pod samochodem są jej kocięta. Kotka wie, że jeśli pies chwyci kocię, na obronę będzie już za późno, przynajmniej jeden kociak zginie. Więc uprzedza atak.
                          Kocur moich sąsiadów nie atakował psów. Spokojnie czekał, aż pies podbiegnie i wtedy pies dostawał pazurami po nosie i uciekał ze skomleniem. Nie podobało się to właścicielom psów z porozcinanymi nosami, bo to pies ma prawo pokaleczyć kota, a kot nie... W końcu ktoś go zabił. Ludzie nie wypadają w moich wypowiedziach najlepiej, niestety...
                          • minniemouse Re: tu nikogo nie ma... 18.02.15, 09:05
                            A wiesz ze nigdy nie zastanawialm sie nad tym dlaczego kot atakuje psa?
                            np taki filmik:
                            kotek atakuje psa

                            dopiero teraz przyszlo mi do glowy ze moze to tez byla wlasnie kotka?
                            chociaz z drugiej strony, kot moze tez bronic swojego terytorium. jeden moj sp. kot taki waleczny byl.
                            jak raz sie w domu wbil jednemu psu w tylek, to ten tak piszczal ze az sie z ogrodka
                            przerazona wiara zleciala ze pies chyba noge zlamal albo co :)
                            a ja akurat bylam przy tym, wiec widzialam co sie stalo - pies chodzil sobie po mieszkaniu i nie zauwazyl kota, ktory, okropnie zly ze ktos obcy mu sie peta po chalupie, wylonil sie zza rogu pokoju i gdy pies go mijal, z impetem rzucil mu sie na sempiterne, mocno wbijajac sie wen pazurami.
                            pies sie wystraszyl, kot sie zadarl tylnymi nogami na tylku a przednimi walil po grzbiecie :O
                            pies wyl i piszczal i rzucil sie do ucieczki, i chyba tymze zmuszajac kota do zeskoczenia
                            bo doprawdy nie pamietam jak to bylo. a dzialo sie to tak szybko ze zanim rzucilam sie do pomocy to bylo po szamotaninie :D
                            w tym czasie zwabieni okropnym skomleniem psa nadlecieli goscie, reklasujacy sie w ogrodku, w tym wlasciciele biedaka. zobaczyli psa kryjacego sie po katach w pozycji embrionalnej,
                            i buczacego, nadetego kota lazacego na sztywnych lapach lololol

                            Minnie
                            • jul-kot Re: tu nikogo nie ma... 18.02.15, 15:35
                              Obejrzałem film i myślę że to była kotka i przypadek dokładnie taki jak opisałem. Kotka wybiegła spod straganu albo z pomieszczenia, gdzie prawdopodobnie miała dzieci. Warto zwrócić uwagę na fakt, że pies był daleko od tego miejsca, a i tak uznała go za zagrożenie. I na to, że po tym ataku nie wróciła tam skąd wybiegła, żeby nie zdradzić obecności kociąt. I jeszcze na jedno, mężczyźni odganiali tę kotkę nogami, ale nikt jej nie kopnął.
                              Cóż, inna kultura, nie wiadomo, jak by to wyglądało w naszych warunkach.

                              Koty bronią nie tylko swoich dzieci. Kilkanaście lat temu oddaliśmy kocurka do kobiety z dziewczynką. Dziewczynka podrosła i wykoleiła się, zaczęły się narkotyki i awantury. Kiedyś chciała matkę uderzyć a kot rzucił się na nią. Już nigdy nie podniosła na matkę ręki, bała się kota, bo nie żartował. Zawsze był przy swojej opiekunce i to on się nią opiekował. Niedawno umarł, zadzwoniła do nas, żeby o tym powiadomić i trochę o nim opowiedziała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka