Dodaj do ulubionych

moja kotka ma raka :(

20.05.05, 19:48
dzisiaj padła diagnoza. Moja 10-letnia kotka ma raka kości. Cała prawa strona
czaszki - kość została wyżarta. Weterynarz powiedział, że pożyje może
miesiąc, dwa - maximum do sześciu. Ponieważ kość zanika - będzie miała
trudności z jedzeniem, zdziwił sie, że jak dotąd sobie świetnie radziła.
Nie mogę więcej napisać, ponieważ nie ja z nią byłam u weterynarza, tylko
moja mama.
Jak na razie nie mogę w to uwierzyć. Nie chcę! Jest mi tak smutno :(
Obserwuj wątek
    • kocia3 Re: moja kotka ma raka :( 21.05.05, 09:51
      Hej skad jestes? Gdzie bylas u weta i jak on to stwierdzil? Co dolegalo koci? U
      mojego Skarba tez podejrzewaja rak kosci, szpiczak albo chlonniak.
      Ale aby to stwierdzic trzebaby chyba robic badanie tomograficzne i biopsje
      szpiku, u Was wet jest pewny tylko na podstawie rtg?
      Jesli nawet to i tak mozna probowac podejmowac leczenie: sterydy, moze chemia,
      bodajze interferon... Moze nie uratujes Kici zycia ale jesli zaczniecie dzialac
      juz moze je chociaz przedluzysz, dajac dodatkowe tygodnie, miesiace- razem i we
      wzgednie dobrym samopoczuciu.
    • avasawaszkiewicz Re: moja kotka ma raka :( 21.05.05, 21:34
      Kocia 3 masz racje ale w przypadku raka kości czaszki sprawa jest o wiele
      trudniejsza w leczeniu. Ponadto co innego chłonniak i nawet szpiczak a co
      innego rak kości. W przypadku nowotworów kości kończyn poporstu się ją
      amputuje. W przypadku czaszki nie jest to możliwe.
      Tu diagnoza jest łatwiejsza. Diagonzę można postawić jedynie na podstawie
      zdjęcia rtg. Inne badania nie są konieczne. Tym łatwiejsza jest diagnoza jeśli
      zmiany są tak znaczne jak w opisanym przypadku.
      Jeśłi chodzi o właścicieli to : jedyne co możecie zrobić to owszem próbować
      leczyć wspomagająco a także podawać kotu łatwo strawne i mięciutkie jedzonko-->
      łatwe do połknięcia!!!
      Nikt nie powie Wam również ile to potrwa i jak długo Wasz przyjaciel jeszcze z
      Wami pobędzie. Życzę Wam oczywiście aby w jak najlepszym stanie pożył jak
      najdłużej. Jeśli jednak zobaczycie, że Wasz kociak ma problemy z jedzeniem
      proszę zastanówcie się nad ukruceniem mu bólu i cierpienia.
      Pozdrawiam, i życzę wszystkiego NAJ...NAJ... - ava
    • kocia3 Re: moja kotka ma raka :( 21.05.05, 23:14
      Oczywiscie pani Doktor ma racje, ja nie chcialam w zadnym razie siac nadmiernej
      nadziei i dawac zludzen... Z opisu zrozumialam jednak ze na zdjeciu rtg widac
      zmany lityczne(to da sie na 100% stwierdzic w rtg? ze to osteoliza?)
      szpiczak na przyklad zwykle daje obraz "wygryzienia przez mole" wlasnie w
      kosciach plaskich czaski, lopatek, kosci biodrowych...

      na czym polegaja problemy z jedzeniem u Kotki? Jaki jest jej ogolny stan? Lekarz
      jakos zaklasyfikowal nowotwor?

      Moge poradzic Wam jedynie kontakt z dr jagielskim z Wawy, on chyba najbardziej w
      tym "siedzi", mam do niego ogromne zaufanie w kwestiach onkologicznych, nie
      tylko zreszta. Moze nowotwor jest do leczenia chemicznego?
      Co poza tym- mozna sprobowac immunostymulantow, nawet takich jak Baypamune czy
      Scanomune ( ten ostatni w kapsulkach, latwiej dostepny), moze interferonu.
      Trzebaby pomyslec o srodkach przeciwbolowych, moze opoidowych? I czegos na
      apetyt- peritol, moze diazepam?

      Smutne to wszystko... :( Tylko Wy, bedac na miejscu, mozecie podjac jakas
      sensowna decyzje...Ja podchodze dosc emocjonalnie, sama mam bardzo ciezko
      chorego kotka, wiec zawsze szukam rozwiazan, walki do konca. Wy mozecie
      postanowic inaczej.

      Tak czy tak: najwazniejsza jest teraz Kocia, jej samopoczucie, wola zycia...
      Nawet jesli podejmiecie walke bedzie ona nierowna, przegrana. To ogromnie trudne
      ale trzeba to przyjac- walczyc jest bardzo ciezko, poddac sie- jeszcze ciezej.
      Ale nieraz pozwolic odejsc to najwyzszy wyraz milosci.
      • aishunka Re: moja kotka ma raka :( 22.05.05, 20:48
        dziękuję bardzo za odpowiedzi.
        Oczywiście będziemy się starali jej pomóc ile się da. Jak na razie dostała
        zastrzyki przeciw infekcji (bo miała oprócz tego infekcję oka) i jeszcze jakieś
        na wstrzymanie tego raka. Niestety nie podam nazwy, ponieważ nie ma mnie tam
        przy niej i nie wiem :(
        Na razie na podstawie rentgenu weterynarz stwierdził, że to rak. Ale oczywiście
        jutro mój brat pojedzie z nią na badania rakowe, bardziej dokładne.

        Kocia3 - jesteśmy z Warszawy, jeśli mogłabyś podać kontakt do swojego zaufanego
        lekarza byłabym bardzo wdzięczna.
        Te badania moja mama robiła gdzieś na ursynowie (i znów nie mogę podać
        szczegółów bo nie wiem).

        Co do jedzenia to problem polega na tym, że nie może gryźć (ze względu na
        prawie brak kości) lekarz właśnie zalecił rozgniatać jedzenie na "papkę" żeby
        łatwo jej było zjeść, żeby nie musiała gryźć. Generalnie dał nam do
        zrozumienia, że dopóki będzie w stanie jeść to powinna żyć.

        Mam pytanie do pani Doktor. Czy taki rak kości może być złośliwy? Czy są szanse
        na zatrzymanie go?

        Mam nadzieję, że brat dowie się wszystkiego jutro na badaniach.

        Jeszcze raz dziękuję za słowa otuchy.
        I oczywiście, jeśli kicia będzie się bardzo męczyć i cierpieć, to.... :( ale
        dopóki ona się nie podda - my tym bardziej
        • avasawaszkiewicz Re: moja kotka ma raka :( 22.05.05, 23:33
          Czy taki rak jest złośliwy???
          Tak bardzo często tego typu raki dają przerzuty na inne kości. Ale tu problem
          Waszego kociaka polega przede wszystkim na zaniku kości czaszki.
          Jeśli możecie koniecznie zwróćcie się do Dr Jagielskiego - złapiecie go na
          SGGWu na ursynowie na uczelni. Jeśli ktoś ma Wam pomóc to tylko on :).
          Godziny otwarcia:
          dni powszednie: 8.00 - 20.00,
          soboty, niedziele i święta: 9.00 - 14.00
          Rejestracja tel.: (22)
          847 37 40; 853 09 54; 59 36 104
          oraz
          Lecznica dla Zwierząt
          ul. Częstochowska 20
          (wejście od ul. Białobrzeskiej 40a)
          tel. 824-29-46; 0-506-108-443

          3mamy KCIUKI!!! - pozdrawiam ava
          • kocia3 Re: moja kotka ma raka :( 23.05.05, 00:43
            Pani Doktor podala Ci juz namiary na dr jagielskiego, to naprawde ogromnie
            madry, cieply i serdeczny czlowiek a przy tym odpowiedzialny- ufam ze zrobi
            wszystko aby uratowac zwierzaka lub chociaz maksymalnie przedluzyc mu zycie, ale
            nie bedzie meczyl na sile, ordynowal terapii, ktora sama w sobie jest bardziej
            uciazliwa niz sama choroba.I chyba o to chodzi- aby walczyc do konca, nawet gdy
            tylko przedluza sie zycie- to samo w sobie jest wiele warte. Ale ... nie meczyc
            niepotrzebnie a pozniej- nie przedluzac agonii...

            Chcialabym napisac cos pocieszajacego ale nic poza tym nie przychodzi mi do
            glowy... Byc moze mozna jeszcze zatrzymac czy spowolnic proces nowotworowy i
            zanikanie kosci.
            Skontaktujcie sie koniecznie z dr Jagielskim. Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka