deine_nahe
21.10.02, 08:35
Dear Wet !
Ot, problem nie lada. Mam dwa ubostwiajace sie koty: kocurka - kastrata i
temperamentna kociczke. W piatek wieczorem kocur tradycyjnie tlukl sie po
kuchni za zarciem, nihil novi, tym razem na tyle nieszczesliwym zbiegiem
okolicznosci zaczepil pazurem o szafke kuchenna i odstawil niewielki cyrk z
oswobodzeniem skrepowanego pazura. Na ten widok kocica podniosla nieludzki
wrzask, zaczela fukac, prychac, gulgotac, buczec i tluc kocura gdzie
popadnie, po czm skryla sie na parapecie pokoju. Oniemialam jak zona Lota na
taka scenke rodzajowa :/
Od piatku wieczorem kocica nie pozwala sie kocurkowi do siebie zblizyc, zaraz
zaczyna wrzaski, fukanie, tluczenie po pysku, caly cyrk sciana - sufit -
podloga :/ Kocurek choc dorodnie tlusciutki, jest przyjacielski,czuly i dosc
namolny - w ogole nie pojmuje, co kocicy odbilo. Ja tez nie ... Kocurek
chce normalnosci, ja tez, po 3 niemal bezsennych nocach, no bo co kocurek
zmierza do kocicy to ta dostaje amoku i furii, czekam kiedy sasiedzi sie
zleca, ze ja tu sie znecam nad zwierzetami ! Hellllp ... pojmuje tyle, ze to
jakies chwilowe zaburzenie natury behawioralnej spowodowane szokiem, ale
zanim kocica z tego wyjdzie, to ja predzej wyjde z siebie, a raczej moj duch
:(
Pozdrawiam i prosze o wsparcie ..., bo padam na pysk ze zmeczenia i
zmartwienia. Te koty to moje oczka w glowie i ja chce tej sielany, co byla do
piatku wieczoraaaaa ....
-deine.